jola2752 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 12:06 Największym wyzwaniem dla rodzica jest nauczyć dziecko samodzielności. O ile jedzenie łyżeczką to pikuś, to odejscie od pieluszek staje się dla rodzica dużym problemem. Jedną z rad babcinych było puścić dziecko na dwór bez pieluszki - jak poczuje mokre majteczki to nauczy się samo wołać. Taką radę można sprawdzić w okresie letnim, a co kiedy chcemy nauczyć dziecko siusiania do nocnika zimą? Moja córka w styczniu kończyła dwa latka, a dla mnie oznaczalo to przejście małej na nocnik. Pierwsze próby to bylo sadzanie małej na nocniku w pieluszce, żeby się przyzwyczaiła do samego nocnika. Potem przed każdą kąpielą, ja nalewałam wodę do wanny a Zuza siedziała na nocniku - z różnym skutkiem. Raz się udalo, raz nie. Następny etap to było częstsze chodzenie do łazienki, aby posiedziec na nocniku. Jak zrobiła siusiu to razem biłyśmy brawo, a ja ją chwaliłam, że już jest dużą dziewczynką. Bardzo szybko załapała o co w tym wszystkim chodzi. Kiedy nadeszło lato Zuzia sama wołała siusiu. Odpowiedz Link Zgłoś
meganfollows Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 12:57 Moją największą porażką w nauce samodzielności mojego synka Huberta był brak mojej cierpliwości i słowa „zrobię to szybciej i lepiej”!. Efekt jest taki, iż 4 letni dziś Hubcio nieporadnie się ubiera, nie sprząta zabawek oraz muszę go karmić! Oczywiście w przedszkolu Panie Wychowawczynie twierdzą, iż z synkiem nie ma najmniejszego problemu z wykonywaniem tych czynności, ale w domu przechodzimy z Mężem po prostu koszmar! Każdego ranka Hubert nie chce się sam ubierać i jeść śniadania. W rezultacie, po krzykach i płaczu pomagam mu się ubierać i karmię go. Po powrocie z przedszkola jest całkiem podobnie z dodatkową atrakcją, iż po wieczornych „hulankach i swawolach” w pokoju Hubcia mam górę zabawek do sprzątania. Teraz dopiero widzę, jak duży popełniłam błąd, kiedy Hubert miała 1,5-2 lat i chętnie chciał wkładać zabawki do kosza czy łyżeczkę do buzi, ja …. no cóż przeoczyłam ten etap w życiu mojego dziecka, etap chęci do nauki dosłownie wszystkiego! Owszem wtedy może i było mi prościej, czyściej i szybciej, ale dziś jest mi po prostu siebie żal! Teraz to chyba tylko pomógłby nam Program NIANIA, bo stosowane przeze mnie metody wyszukiwane w poradnikach dla mam niestety zawodzą w naszym przypadku. Mam tylko nadzieję, że w końcu to się zmieni na lepsze i Hubert nauczy się samodzielności także w tych dziedzinach życia! Dlatego niech moje doświadczenie będzie przestrogą dla mam, iż warto poświęcić trochę więcej czasu, cierpliwości a często nawet kosztem pochlapanej ściany czy podłogi od kolejnej próby samodzielnego jedzenia malucha, aby w niedalekiej przyszłości być dumnym, że nasze dziecko samo się ubiera, je posiłki czy sprząta zabawki! Odpowiedz Link Zgłoś
ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 20:46 Będąc rodzicem popełnia się wiele błędów i jest to nieuniknione. Jednak bardzo ważne jest to aby umieć je zauważać i wyciągać wnioski. Aby zachęcać dzieci do samodzielności można prosić je o pomoc w sprawach, które dla nas nie stanowią problemu i dla dziecka nie będą zbyt trudne do wykonania a jednocześnie mogą być związane z tym co dziecko lubi robić. Można np. dziecko poprosić o pomoc w wycieraniu kurzów, czy zamieceniu podłogi. Kolejna rzecz można być związana z podaniem jakiejś rzeczy bo my z jakiegoś powodu nie możemy je wziąć sami. Aby rozwijać u dziecka umiejętność samodzielnego jedzenia można zabawić się w karmienie misia, później mama może pokazać jak miś „samodzielnie je” (rodzic chwyta za łyżkę rączką misia i udaje że misio sam je). Rodzice często mają problem, aby dziecko posprzątało swoje zabawki. Ale można poprosić go o pomoc w sprzątaniu i rozpocząć od tego aby podało jedną czy dwie zabawki, aby jakoś dziecko zaangażować. Można też wymyślić jakąś zabawę np. że pudełko na zabawki ma niewidzialną trampolinę i zabawki skaczą po niej do pudełka wydając śmieszne okrzyki. Może dziecko też będzie chciało poprowadzić zabawkę po trampolinie Ważne jest chwalenie i konsekwencja w zachowaniu rodzica i nie uleganie dziecku mimo jego złości. Jeśli będziemy zachowywać się konsekwentnie to złość z dnia na dzień będzie szybciej mijała. Pozdrawiam serdecznie, Marta Cholewińska-Dacka Odpowiedz Link Zgłoś
jola2752 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 13:35 Mając dwoje małych dzieci trzeba mieć oczy dookoła głowy. Pora obiadowa. Starsza córka je sama (3 latka), młodszą ja karmię (1 rok). Obiad zbliża się ku końcowi. Młodsza córka już spaceruje po kuchni, ale starsza jeszcze siedzi przy stole i męczy ziemniaki. Ja zaczynam już zmywać talerze i jestem tyłem do dziewczynek. Jednak coś jest nie tak. Odwracam się do dzieci i widzę jak mała siedzi pod stołem, głowę wychyla przy krześle starszej siostry. A ta karmi ją ziemniakami. Patrzę tak na nie i spokojnie się pytam starszej córki: co robi? A ona na to: Mamusiu Ala była glodna, dałam jej już trzy łyżeczki ziemniaczków ! W ten oto sposób zobaczyłam jak zaradne są moje córki Odpowiedz Link Zgłoś
annschaechter Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 15:18 Mój 8 m-czny synek to mały łakomczuszek. Jednym z pierwszych deserków jakie dostał łyżeczką były jabłuszka z jagodami. Finał całego zajścia zarejestrował nasz aparat. Michał wygląda jak po ciężkiej walce wręcz Cała buzia jest wysmarowana czerwoną papką... nawet z nosa wylatuje zawartość słoiczka... Po kilku miesiącach jedzenia łyżeczką, buzia wygląda już znacznie lepiej, ale Michał ma obecnie zwyczaj wkładania rączek i nóżek do buzi pomiędzy jedną a drugą porcją !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aricia78 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: 88.220.107.* 11.05.10, 08:12 Pewnego dnia o świcie, obudziłam się o 4 rano z powodu dziwnych dźwięków dochodzących z kuchni. Mieszkaliśmy na parterze więc pomyślałam że ktoś się włamał. Obudziłam męża: - wstawaj ktoś nam wszedł do domu! Mąż zerwał się z posłania. Od razu zajrzałam do sypialni dzieci, zobaczyłam dwa spokojne zawiniątka, więc oboje ruszyliśmy do kuchni. Mąż gwałtownie zapalił światło.... a na podłodze siedziała nasza 14 miesięczna córeczka nad pudełkiem margaryny. Wokół podłoga była usmarowana grubą warstwą, ona sama też cała była usmarowana. Zaskoczona i półprzytomna zapytałam : Córeczko co ty robisz??! - Niam! Niam! Odpowiedziała z uśmiechem. Do dzisiaj jest tajemnicą jak zdołała wyjąć samodzielnie margarynę z lodówki. Odpowiedz Link Zgłoś
ikromka Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 11.05.10, 09:10 Mój roczny synek Mikołajek z dnia na dzień przestał lubić kąpiel. Przez kilka dni próbowaliśmy przeróżnych sposobów aby wszedł dobrowolnie do wanienki, nic nie skutkowało, a mycie główki stało się horrorem i dla nas i dla niego. Aż pewnego dnia dostał w prezencie zestaw zabawek do piaskownicy, od razu zakochał się w malutkiej koneweczce. Wpadłam więc na pomysł aby ją wykorzystać do … kąpieli i to był strzał w 10! Synek sam napełnia konewkę, pozwala się nią polewać i bez problemu możemy mu umyć główkę. Uwielbia tą zabawę i teraz nie chce wychodzić z wanny! Odpowiedz Link Zgłoś
ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 20:54 Jeśli taka bardzo dobra i prosta metoda nie poskutkuje to można też zakupić kolorową piankę do mycia ciałka i robienia śmiesznych rogów na głowie czy kupić koło do mycia głowy. Zakłada się ją na głowę na czas mycia głowy tak aby woda nie dostawała się do uszu, czego wiele dzieci bardzo nie lubi. W sklepach dostępnych jest również wiele zabawek do kąpieli np. takie ze specjalnej pianki, która pływa na wodzie i można na niej coś położyć (np. z motywem zwierzątek czy samochodowym z ulicami po których mogą jeździć samochody). Można do kąpieli wykorzystać bańki które dzieciaki uwielbiają czy bawić się przygotowanymi wcześniej kostkami lodu w ciekawym kształcie, patrząc jak się roztapia. Te wszystkie zabiegi mają sprawić że kąpiel będzie się kojarzyła z przyjemnie i będzie czasem nie tylko mycia ale również świetnej zabawy. pozdrawiam serdecznie, Marta Cholewińska-Dacka Odpowiedz Link Zgłoś
aricia78 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 11.05.10, 13:57 Pewnego dnia o świcie, obudziłam się o 4 rano z powodu dziwnych dźwięków dochodzących z kuchni. Mieszkaliśmy na parterze więc pomyślałam że ktoś się włamał. Obudziłam męża: - wstawaj ktoś nam wszedł do domu! Mąż zerwał się z posłania. Od razu zajrzałam do sypialni dzieci, zobaczyłam dwa spokojne zawiniątka, więc oboje ruszyliśmy do kuchni. Mąż gwałtownie zapalił światło.... a na podłodze siedziała nasza 14 miesięczna córeczka nad pudełkiem margaryny. Wokół podłoga była usmarowana grubą warstwą, ona sama też cała była usmarowana. Zaskoczona i półprzytomna zapytałam : Córeczko co ty robisz??! - Niam! Niam! Odpowiedziała z uśmiechem. Do dzisiaj jest tajemnicą jak zdołała wyjąć samodzielnie margarynę z lodówki. Odpowiedz Link Zgłoś
marcelino2008 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 09:56 Mój 2 letni synek jest bardzo pomysłowym dzieckiem. A mianowicie pewnego wieczoru wyszłam na chwilkę na balkon i nagle usłyszałam jak drzwi balkonowe się zamykają. Patrzę a mój synek stanął na wersalce i przekręcił klamę do połowy. Patrzy się na mnie i śmieje. Ja zaczęłam tłumaczyć żeby wziął klamę go góry a on jeszcze bardziej na dół i drzwi zamknęły się całkowicie. Nie miałam pojęcia co robić, tym bardziej że byłam sama w domu. Stałam tak na balkonie i szukałam ludzi, którzy by mi pomogli. Szła dziewczyna i poprosiłam ją żeby weszła na klatę, otworzyła drzwi wejściowe a później balon, ale niestety drzwi były zamknięte. Robiło się coraz ciemniej a ja nadal stałam na balkonie a mój synek leżał sobie spokojnie na wersalne i jadł paluszki. W końcu poprosiłam ta dziewczynę żeby zadzwoniła do moich rodziców, na szczęście rodzice mieli klucze od mojego mieszkania i przez około 20 minut dostali się do mojego bloku i mieszkania. Wszystko skończyło się dobrze ale już wicej sama na balon nie wyjdę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia1991 Moja mala coreczka- konkurs LOVI IP: *.217.146.194.generacja.pl 12.05.10, 11:00 Moja coreczka ma 9 miesiecy, pomimo swojego bardzo mlodego wieku ma juz kilka wybrykow i ciekawych hisorii na swoim "kacie". Pewnego dnia jedzac zupke wsadzila mi raczke do miseczki i wysmarowala cala buzke po czym nie chciala sie umyc Mam takze malego pieska i moja coreczka Zuzia biegajac po podlodze zaszla sobie do miseczki z jedzeniem Lory i kosztowala jej jedzenie. w kazdym badz razie chyba jej smakowalo gdy odeszla juz od miseczki wziela sobie smoczka i wsadzala do pyszczka pieskowi (bo piesek to tez mala dzidzia ma dopiero 6 tygodni) Bedac na zakupach oczywiscie probuje zwrocic na siebie uwage poprzez bardzo glosne krzyczenie w sklepie.. i np jak tylko zobaczy ,ze kupuje jej lizaczka to tak krzyczy ,ze musze jej go dac odrazu.. Mysle ,ze to dopiero poczatek "Zuzi Lobuziary" Odpowiedz Link Zgłoś
betin82 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 11:45 Mądra mama przeczytała w mądrej książce, że gdy dziecko skończy 6 miesięcy, to można zacząć naukę samodzielnego jedzenia Więc długo nie myśląc zaczełam robić wszystko ściśle według wskazówek, czyli: - miałam naszykować dwie łyżeczkido jedzenia, jedną miałam sama karmić małego, a drugą dać mu do rączki i pokazywać mu jak nabierać zupkę i jak sobie kierować do buzi. Gdy przyszło do karmienia naszykowałam dwie łyżeczki i zrobiłąm tak jak napisali. Moje dziecko nie miało problemu z trafieniem do buzi, ale na łyżece nie było ani grama pokarmu. Zupka, którą mu przygotowałam, była wszędzie, na stoliku, na mnie, na śliniaku, ponieważ mój Szymonek zanim trafił łyżeczką do buzi to machal sobie tą łyżeczką na wszystkie strony. Ubaw miał po pachy i jemu bardziej się podobało niż mi, dla tego to był mój ostatni raz nauki jedzenia w tak młodym wieku Odpowiedz Link Zgłoś
ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 20:28 Nauka samodzielnego jedzenia zwykle związana jest z „brudną” zabawą, ale jest to bardzo ważna zabawa. Dzieci bardzo ją lubią, rodzice może nieco mniej bo jest po niej trochę pracy Ale wysiłek się opłaca i trzeba w pewnym momencie dać dziecku możliwość aby stawało się coraz bardziej samodzielne. Bałagan jest niemal zawsze nieunikniony bo dzieci muszą wyrobić w sobie umiejętność precyzji ruchów. Przy nauce jedzenia można wykorzystywać różne zabawy i prowadzić ją w różny sposób. Można zachęcać dziecko do jedzenia łyżeczką płatków kukurydzianych (to ta forma czystsza), można zaproponować też kaszkę czy ugotowany ryż. Możemy również zaproponować zabawę z wodą: dajemy dwie miseczki i łyżeczkę (dla siebie też mamy łyżeczkę) i zachęcamy dziecko żeby przelewało wodę łyżeczką z jednej miski do drugiej, piło również wodę łyżeczką. Plusem takiej zabawy jest to, że woda jeśli się rozleje to łatwo ją zetrzeć lub sama wyschnie w porównaniu do kaszki, która porozrzucana zaczyna się kleić do wszystkiego. Jednocześnie jest to trudniejszy wariant w porównaniu do dość dobrze trzymającej się łyżeczki kaszki. Warto zabezpieczyć przestrzeń dookoła. Może być w tym pomocna cerata, którą położymy na podłogę lub na meble lub proponować naukę jedzenia w takim miejscu, w którym nie będzie zbyt dużego problemu aby doprowadzić je do porządku. Można też ćwiczyć umiejętności manualne potrzebne do nauki samodzielnego jedzenia poprzez zabawy w „przesypywanki”. Dajemy dziecku dwa pojemniczki oraz łyżeczkę. Do jednego pojemniczka wsypujemy fasolę typu Jaś i zachęcamy dziecko do przesypywania z jednego pojemniczka do drugiego z użyciem łyżeczki. Z czasem fasole zastępujemy grochem, kaszą jęczmienną, ryżem a na końcu wodą. Dzięki też zwiększamy stopień trudności poprzez wprowadzanie coraz to drobniejszych produktów, których przełożenie wymaga większej precyzji. Ta opcja nie nadaje się do jedzenia, ponieważ produkty są nieugotowane, służy jedynie ćwiczeniu rączek. Nie chciałabym jednak ograniczać pomysłowości rodziców i zachęcam do kreatywności To co robiła mama opisująca swoje zmagania również jest bardzo ważne czyli dawanie dziecku łyżeczki, tak aby mogło ją trzymać i od czasu do czasu podjąć próbę samodzielnego jedzenia, podczas gdy mama karmi drugą. W tej nauce potrzebna jest cierpliwość, wyrozumiałość, pozwalanie dziecku na samodzielność ze świadomością, że wszystko dookoła może być brudne. Pozdrawiam, Marta Cholewińska-Dacka Odpowiedz Link Zgłoś
aniutka184 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 15:29 Synek od dłuższego czasu bardzo chciał sam ubierać buty.Ciągle wołał"ja sam,ja sam".Jednak często trwało to bardzo długo,jak chciałam pomóc to słyszałam"nie ja chce sam".Oboje byliśmy bardzo cierpliwi,synek bardzo szybko się nauczył zakładania własnych bucików.Teraz jesteśmy na etapie samodzielnego ubierania się i mycia. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaplusgrzespluseryk Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 15:40 Problemy żywieniowe naszego 8 miesięcznego Eryczka przyprawiały mnie od dłuższego czasu o ból głowy. Zamartwiałam sie faktem że każda próba zbliżenia sie z łyżeczka lub butelka jakiegoś pokarmu kończyła sie fiaskiem. Próbowaliśmy wszystkiego; zupek ze słoiczków, kaszek, zupek specjalnie gotowanych, najróżniejszych odmian mleka modyfikowanego. Eryczek konsekwentnie zasłaniał buzie i wymachiwał energicznie rączkami i nóżkami w celu zniechęcenia mnie do karmienia. Pokarm najczęściej lądował wszędzie tylko nie w buzi.Kiedy postanawiałam być „twarda” i przetrwać bunt Eryczek zalewał sie morzem łez i wtedy poddawałam sie a synek pił z mojej piersi. Kolejni lekarze kręcili głowami i kreślili katastroficzne wizje. Pewnej niedzieli zostawiłam szkraba na chwilę u babci. Wracając żeby go odebrać i nakarmić zastalam zdumiewającą scenę; Mały z wielkim zapałem zajadał (na swój sposób) od Babci ziemniaki ze schabem ze śliwką Nigdy nie proponowałam mu takiego dorosłego jedzenia a to właśnie to okazało sie Jego pierwszym przysmakiem . Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaplusgrzespluseryk Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 15:46 Problemy żywieniowe naszego 8 miesięcznego Eryczka przyprawiały mnie od dłuższego czasu o ból głowy. Zamartwiałam sie faktem że każda próba zbliżenia sie z łyżeczka lub butelka jakiegoś pokarmu kończyła sie fiaskiem. Próbowaliśmy wszystkiego; zupek ze słoiczków, kaszek, zupek specjalnie gotowanych, najróżniejszych odmian mleka modyfikowanego. Eryczek konsekwentnie zasłaniał buzie i wymachiwał energicznie rączkami i nóżkami w celu zniechęcenia mnie do karmienia. Pokarm najczęściej lądował wszędzie tylko nie w buzi.Kiedy postanawiałam być „twarda” i przetrwać bunt Eryczek zalewał sie morzem łez i wtedy poddawałam sie a synek pił z mojej piersi. Kolejni lekarze kręcili głowami i kreślili katastroficzne wizje. Pewnej niedzieli zostawiłam szkraba na chwilę u babci. Wracając żeby go odebrać i nakarmić zastalam zdumiewającą scenę; Mały z wielkim zapałem zajadał (na swój sposób) od Babci ziemniaki ze schabem ze śliwką Nigdy nie proponowałam mu takiego dorosłego jedzenia a to właśnie to okazało sie Jego pierwszym przysmakiem . Odpowiedz Link Zgłoś
baszi Mopy dwa 12.05.10, 22:04 Natka chce brać czynny udział w niemal wszystkich zajęciach domowych. Od podawania mi ubrań, które wieszam na suszarce, po wrzucanie do miski pokrojonych przeze mnie warzyw na sałatkę. Szczególnie jednak upodobała sobie mycie podłóg i mopa - no cóż gdzie woda tam Nataszka. Ponieważ mój sprzęt jest dla niej za duży i za ciężki a do tego istnieje ogromne prawdopodobieństwo różnych "wypadków" przy takiej pracy, kupiłam jej dziecięcy zestaw do sprzątania. Od tej pory mycie podłóg to super zabawa, ja macham swoim mopem a Natka obok mnie swoim. Ona szczęśliwa, że robi to co mamusia a mamusia spokojna, że dziecko nie zaleje ścian czy sąsiada. W zestawie jest jeszcze miotełka, którą moja Niunia ściąga z wyższych półek regału interesujące ją rzeczy i ściereczka, którą wyciera kurz z telewizora i biblioteczki. Postanowiłam pójść dalej i w większym stopniu wykorzystać chęci mojej córeczki do pomagania. Któregoś dnia zbierając po raz enty zabawki porozrzucane w całym mieszkaniu, powiedziałam dość! Poprosiłam Natkę o pomoc w układaniu zabawek na miejsce i to kolejny strzał w dziesiątkę. Choć ma dopiero 21 miesięcy umie posprzątać po zabawie z moją niewielka pomocą a do tego obie traktujemy tę dla innych przykrą czynność jak super grę „wszystko na miejsce”. Odpowiedz Link Zgłoś
ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Mopy dwa 19.05.10, 20:48 Witam, Warto angażować dzieci w prace domowe, tym bardziej że one (w przeciwieństwie do nas) traktują je jako zabawę. I jest to bardzo pożyteczna zabawa, bo uczy samodzielności, podnosi samoocenę (bo dzieci mają poczucie, że są angażowane w robienie ważnych rzeczy oraz że mają na coś wpływ). Dzieci lubią być pomocne i warto rozwijać w nich tą cechę, poza tym uczą się od nas naśladując nasze zachowania. Jesteśmy ich pierwszymi nauczycielami. A zwykle segregowanie wyschniętych skarpetek może być świetną zabawą, która ćwiczy min.: koncentracje, spostrzegawczość, klasyfikowanie, wykonywanie poleceń oraz rozwija inteligencje logiczno – matematyczną. I to wszystko przy zwykłym segregowaniu prania Pozdrawiam serdecznie i zachęcam rodziców do angażowania swoje pociechy w proste prace domowe, Marta Cholewińska-Dacka Odpowiedz Link Zgłoś
bratgrzegorz Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 22:42 Dziecko bardzo lubi poznawać nowe rzeczy, smaki i umiejętności. Pamiętam naszą córeczkę jak zajadała się czereśniami. Buzia umazana, rączki, krzesełko do karmienia i okoliczne sprzęty wybrudzone od owoców. Wyglądała rozkosznie ze swoim mizernym jeszcze uzębieniem. Pierwszy rok życia był bardzo ciekawy. Obserwowałam jak córeczka uczy się stopniowo nowych umiejętności, unosi główkę obraca się na brzuszek, plecki siada i wreszcie zaczyna chodzić. Wydaje się teraz już taka duża już tyle potrafi a zarazem taka zabawna w swoich mądrościach. Wszystko wie najlepiej i jest bardzo ciekawa świata. Jestem z Niej dumna gdy sama siusia już do nocnika, a pieluszki pożegnała przed ukończeniem 2 latek. Był to dla nas ogromny sukces :- ), teraz czekamy na kolejne wyzwania... Odpowiedz Link Zgłoś
ginger-ek Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 13.05.10, 09:30 Maj to oczywiście komunie. Wybraliśmy się ostatnio na komunię mojej bratanicy. Antek całą drogę nie spał, ku naszemu przerażeniu. Wiemy nie od dziś, że niewyspany Antek to marudny Antek. Z przerażeniem myśleliśmy o czekającej nas mszy komunijnej. Jak my go upilnujemy? Ponieważ pogoda nie dopisywała, doszliśmy do wniosku, że ja z Antkiem jadę do mieszkania brata i tam spróbuję go chociaż na chwilę uśpić, a mój mąż pojedzie reprezentować nas w kościele. Mój brat ma kotkę - Zuzię. Antek oczywiście był oczarowany kotkiem i nowym, ciekawym miejscem do zwiedzania. O spaniu nie było mowy. Dreptał sobie wesoło na czworaka i poznawał nowe otoczenie. Po chwili z przerażeniem stwierdziłam, że zapanowała podejrzana cisza. Wyruszyłam na poszukiwania mojego ciekawskiego dziecka i znalazłam go ... w kuchni ... gdzie degustował ... kocie żarcie oto co ujrzałam ANTEK I KOCIE ŻARCIE radość z małego psikusa była nieziemska Odpowiedz Link Zgłoś
bacha20b Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 13.05.10, 11:51 JESTEM MAMĄ PO RAZ PIERWSZY. MOJE RODZICIELSKIE ZMAGANIA ROZPOCZEŁY SIE W DNIU NARODZIN KIEDY NASTĄPIŁO PIERWSZE KARMIENIE. TO BYŁO CUDOWNE DOZNANIE, PONIEWAŻ KONTAKT Z TAK MAŁĄ ISTOTĄ, KTÓRA PRZEZ 9 MIESIĘCY BYŁA POD MOIM SERDUCHEM PRZYPRAWIAŁ MNIE DO ŁEZ-KTÓRE BYŁY WYRAZEM SZCZĘŚCIA. TAK Z DNIA NA DZIEŃ KACPEREK RÓSŁ I MIAŁ CORAZ WIĘKSZY APETYT TERAZ MA SKOŃCZONE 3 MIESIĄCE I CORAZ CZĘŚCIEJ CHCE POKAZAĆ ŻE JEDZENIE DLA NIEGO TO TERAZ NIEZŁA ZABAWA ZAMIST JEŚĆ NP. Z BUTELKI MLEKO TO GRYZIE SMOKA I "SZCZELA NIM" A W TAKIM MOMENCIE ZAWARTOŚĆ SMOCZKA CHLAPIE GO PO BUZI I SIĘ W TEDY GŁOŚNO ŚMIEJE. GDY SKOŃCZY JEŚĆ A NIE ZDĄŻE JESZCZE WYTRZEĆ MU BUZI JEGO RĄCZKI SZYBCIUTKO WĘDRUJĄ KU BUZI I ROZSMAROWUJE POZOSTAŁOŚCI MLEKA PO CAŁEJ TWARZY I RĄCZKACH. NAJŚMIEŚNIEJSZY MOMENT BYŁ KIEDY PORAZ PIERWSZY MUSIAŁAM KACPERKOWI PODAĆ WITAMINY. COŚ MU NIE ZASMAKOWAŁO I ZACZĄŁ KICHAĆ. W EFEKCIE WSZĘDZIE ZNAJDOWAŁY SIĘ WITAMINY, ALE NIE W JEGO BRZUSZKUI POCZĄWSZY OD ŁOŻKI I MNIE BYŁO KOLOROWO NAPEWNO KIEDY OSIĄGNIE ATAP 4 MIESIĄCA ZYCIA BĘDZIE DOPIERO WESOŁO KIEDY ZACZNIE JEŚĆ ZAWARTOŚĆ SŁOICZKÓW. TYLKO BRAĆ APARAT I ROBIĆ CUDOWNE ZDJĘCIA. POZDRAWIAM WSZYSTKIE MAMY barbara żydek bacha.b.k@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kingusia Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.icpnet.pl 13.05.10, 14:15 Witajcie!!! Hmmm moje pierwsze zmaganie rodzicielskie było kiedy jeszcze byłam w ciąży. Otóż w połowie ciąży lekarz robiący USG zauważył taśmę owodniową, zupełnie nie wiedziałam co to takiego ale sądząc po minie lekarza i jego asystentki to nie było nic dobrego! okazało się że ta taśma może się owinąć wokół kończyny dziecka co może grozić amputacją To było straszne, tyle łez wylanych... a tu 23 listopada przyszła na świat Moja ukochana córeczka ZDROWA JAK RYBKA!!! dostała 10 punktów i jest bardzo kochanym, wesołym urwiskiem za którym czasem ciężko nadążyć)) Pozostałe moje zmagania to teraz pestka...Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
kingusia72 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 13.05.10, 14:24 Witajcie!!! Hmmm moje pierwsze zmaganie rodzicielskie było kiedy jeszcze byłam w ciąży. Otóż w połowie ciąży lekarz robiący USG zauważył taśmę owodniową, zupełnie nie wiedziałam co to takiego ale sądząc po minie lekarza i jego asystentki to nie było nic dobrego! okazało się że ta taśma może się owinąć wokół kończyny dziecka co może grozić amputacją To było straszne, tyle łez wylanych... a tu 23 listopada przyszła na świat Moja ukochana córeczka ZDROWA JAK RYBKA!!! dostała 10 punktów i jest bardzo kochanym, wesołym urwiskiem za którym czasem ciężko nadążyć)) Pozostałe moje zmagania to teraz pestka...Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
morgit Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 14.05.10, 10:11 Jestem mamą, której nie przeraża brudna bluzka, rączki i wszystko dookoła podczas jedzenia spaghetti. Która stara się - raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem - porzucić myśl, że sama zrobię coś lepiej i szybciej (choć oczywiście zrobię i lepiej, i szybciej ). Dlatego Zosia, od kiedy tylko przyjęła pionową pozycję dzielnie pomaga w domu. To Zosia sypie psu karmę do miski, wrzuca pranie do pralki, wyciera kurze, pomaga przy nakrywaniu do stołu – czasem nieporadnie, czasem są przy tym straty w sprzęcie (i tak lepiej, że nie w ludziach - ale przecież żeby dojść kiedyś do perfekcji, trzeba próbować! Nie od razu Rzym zbudowano - i kiedy czasem mi się spieszy, kiedy mam ochotę powiedzieć „daj córeczko, sama to zrobię” staram się o tym pamiętać. Do dziś z rozrzewnieniem i uśmiechem na ustach wspominam, jak kilkunastomiesięczna Zosia pomagała mi przy wyjmowaniu prania z pralki – wystarczyła dosłownie chwila mojej nieuwagi, by całe świeżo zrobione pranie wylądowało... w toalecie! Zosia uznała, że należy je jeszcze raz wypłukać . Taką mam samodzielną gospodynię domową! Odpowiedz Link Zgłoś
rorita Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.05.10, 12:28 Jestem mamą po raz pierwszy od prawie 12 m-cy Od początku synek wymagał stałej opieki, Naszej uwagi... Pierwszą kolkę wspominam ze łzami w oczach ,tak biedny się męczył,a ja nie umiałam mu pomóc. Nic nie pomagało... krople, proszki, butelki...Do trzech miesięcy była męczarnia. Przyznam, że kilka razy przy 2 h z rzędu płaczu puszczały mi nerwy i musiałam wyjść na chwilę z pokoju się uspokoić. Potem było już tylko lepiej Nowe umiejetności synka przyjmowaliśmy z radością jak nigdy, każdy gest z jego strony, uśmiech... Wszystko to było nowe dla nas ,ale jakże piękne i dające taką niesamowitą radość Dzisiaj synek sam raczkuję, staję przy wszystkim ,"maltretuję" naszego owczarka niemieckiego Oj tak psiaka to on ubóstwia Jak tylko go zobaczy od razu biegnie do niego na czterech i tarmosi I najlepsza zabawa to mieszanie w psiej misce oczywiście Także nasze dziecko umorusane jest praktycznie każdego dnia, nie mam z tym zbytnio problemu. Mam wyznaczone ciuszki na co dzień ,na wyjścia i do zabaw, także ze spokojem maluch może oddawać się swoim szaleństwom z pupilem Odpowiedz Link Zgłoś
ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 19.05.10, 20:44 Witam, Dla każdego rodzica sytuacje, w których dziecko cierpi i nie zawsze wiadomo jak mu pomóc są ciężkie. Gdy dziecko ma kolki to jest to trudny okres dla wszystkich domowników. Cieszę się, że macie to już za sobą i możecie w pełni cieszyć się z osiągnięć waszego Maluszka. W okresie niemowlęcym zmiany są najbardziej spektakularne, pojawiają się z niemalże z dnia na dzień. Po 12 miesiącu częstotliwość zmian maleje, ale dzieciaki cały czas zaskakują swoich rodziców dając im wiele powodów do radości i do dumy. Pozdrawiam serdecznie, Marta Cholewińska-Dacka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GosiaDobosz Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: 83.1.64.* 16.05.10, 11:52 Witam. Chciałam opowiedzieć pewną historię o śpiącym chłpczyku Bartusiu. Jak co dzień rano 13 miesięczny Bartuś wstał o 7. wtedy też zaczyna swoją zabawę i poznawanie świata. Godzina 9 to pora na śniadanko, zjadł pyszną kaszkę i wypił kubeczek pysznego soczku, a późnij to tylko zabawa, najpier gonił się mamą po całym pokoju, następnie na około fotela, gdy już go nogi bolały zabrał się za rozrzucnie płyt cd , dvd i swoich zabawek. W międzyczasie mama robiła porządki w półkach i szafie. Była już 12 a o tej godzinie malutki już zawsze dawno spał. Tego dnia był pełen energii i ani razu nie ziewnoł.W tym czasie robiłam zupkę dla całej rodziny,nawet nie wiem kiedy już niesłyszałam bawiącego się Bartusia, zaciekawiło mnie to więc poszłam zobaczyć co mój synek robi. Obeszłam wszystkie pokoje i nie umiałam go znaleźć, zobczyłam jak nas kot Rudek wchodzi do uchylonej szafy i się kładzie. Pozłam go przegonić i patrzę.....a to moje małe sczeście zasneło na kocach w szafie i razem z kotem spali jeszcze dwie godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
gusia00001 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 16.05.10, 12:02 Witam. Chciałambym opowiedzieć pewną historię o śpiącym chłpczyku Bartusiu. Jak co dzień rano 13 miesięczny Bartuś wstał o 7. wtedy też zaczyna swoją zabawę i poznawanie świata. Godzina 9 to pora na śniadanko, zjadł pyszną kaszkę i wypił kubeczek pysznego soczku, a późnij to tylko zabawa, najpier gonił się mamą po całym pokoju, następnie na około fotela, gdy już go nogi bolały zabrał się za rozrzucnie płyt cd , dvd i swoich zabawek. W międzyczasie mama robiła porządki w półkach i szafie. Była już 12 a o tej godzinie malutki już zawsze dawno spał. Tego dnia był pełen energii i ani razu nie ziewnoł.W tym czasie robiłam zupkę dla całej rodziny,nawet nie wiem kiedy już niesłyszałam bawiącego się Bartusia, zaciekawiło mnie to więc poszłam zobaczyć co mój synek robi. Obeszłam wszystkie pokoje i nie umiałam go znaleźć, zobczyłam jak nas kot Rudek wchodzi do uchylonej szafy i się kładzie. Pozłam go przegonić i patrzę.....a to moje małe sczeście zasneło na kocach w szafie i razem z kotem spali jeszcze dwie godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
max_marcin Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 18.05.10, 00:20 Poranek jak co dzień. Majka obudziła się o 5:30 kończąc w ten sposób błogi sen rodziców. Dwugodzinna drzemka około 11.00. Około godziny 14 przyszła pora na codzienny obiadek. Majka już usadzona w bujaczku, na którym zawsze spożywa obiadki. Zadowolony z siebie tatuś przynosi podgrzany słoiczek z obiadkiem. Córcia cała już szczęśliwa wyciąga rączki. Szczęśliwy od ucha do uch i dumny z siebie jak dobrze mi idzie karmienie nie spodziewałem się nadchodzącej niespodzianki. Pół słoiczka poszło łatwo i rozpoczęły się schody. Moja perełka zaczęła się wypinać jakby dając znaki, że jest jej niewygodnie. Nie zważając na konsekwencje odpiąłem ją. Gwiazdeczka, cała w skowronkach zeszła sobie z bujaczka i usiadła przy mnie na podłodze. Kilka kolejnych łyżeczek i znów opór. Mała spryciula chce trzymać słoiczek w którym jest obiadek. No więc co miał robić Super Tata, dałem malutkiej słoiczek. Trzy następne łyżeczki bez problemu, a tu malutkie rączki zaczynają sięgać do środka słoiczka. Próby odebrania słoiczka spotkały się z bardzo stanowczym oporem. Nie chcąc dopuścić do ubrudzenia czegokolwiek szybko pobiegłem po chusteczki, żeby przetrzeć rączki mojej małej niuni. To była chwila, która przesądziła o zwrocie akcji. Majka ruszyła za mną na czworaka jedną rączką brudząc dywan i gubiąc część obiadku, który trzymała w drugiej rączce. Oczywiście nie omieszkała kolankami przejść po tym wszystkim. Nie zważając na to wszystko postanowiłem zabawić się w łapanie mojego szkraba i wtedy to dowiedziałem się, że moja księżniczka wie jak instynktownie zareagować na słowa: "Ja cię złapię...". Ślicznotka zatrzymała się obróciła do mnie tyłem i w nogi. Na początku byłem w szoku jak zobaczyłem jak szybko się przemieszcza, później jednak zacząłem ją naprawdę łapać, ponieważ 1/3 obiadku jaka była jeszcze w słoiczku z impetem małego biegacza zaczęła pokrywać losowo wybrane powierzchnie dywanu. Mała miała super ubaw, a jej radość z uciekania jak sobie przypomnę wywołuje u mnie uśmiech. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: owea Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.stk.vectranet.pl 18.05.10, 12:01 Mamy 4 miesiące i zaczynamy jeść łyżeczką, najpierw trochę zjemy potem synuś je sam i nie zapomina o niczym, nakarmi oczko, uszko, włoski i misia na śliniaku. Odpowiedz Link Zgłoś
malutka441 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 18.05.10, 12:42 Zostawić małę dziecko na chwilę samo- każda mama wie co to oznacza, zwłaszcza kiedy maluch samodzielnie umie się poruszać. Nikola również dostarczyła mi parę ekscytujących momentów. Jednym z nich było pragnienie spróbowania pieskiego jedzonka, na szczęście w samą porę udało mi się powstrzymać ją od tego czynu. Innym razem zostawiona sam na sam z kubeczkiem jogurtu naprawdę pokazała co można zrobić. Kiedy przyszła do mnie po jakiejś chwili swoim chwiejnym jeszcze krokiem moim oczom ukazała się całkiem nowa fryzura jogurtowa, włosy sztywne ułożone w fantazyjnym kształcie. Kto powiedział że tylko pianka czy lakier tak usztywniają włosy? Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna11 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 18.05.10, 19:50 Kiedy mój synek (obecnie dumny i dorosły siedmiolatek) miał trzy latka, mąż postanowił go "nauczyć" podrywania. Parę dni wcześniej oglądaliśmy wspólnie jakiś przegląd kabaretów w telewizji i był tam skecz o "podrywaniu lachonów na dyskotece" i mądry tatuś nauczył synka, że ładna dziewczyna to lachon względnie lachonek. Prosiłam żeby nie uczył syna takich głupot, bo to się wcześniej czy później zemści, ale mąż uważał że przesadzam. Pojechaliśmy na wakacje. Któregoś popołudnia, wracając z obiadu, syna rozbolały nogi i kazał się wziąć "na barana". Mąż chcąc nie chcąc spełnił prośbę i już po chwili dumny syn górował nad resztą spacerowiczów. Obok deptaku którym szliśmy był parking samochodowy. Jakieś 20m przed nami, z zaparkowanego matiza wysiadły dwie kobiety w typie rubensowskim, a w wieku balzakowskim, ubrane dość... skąpo. I nagle mój syn w wyżyn wrzeszczy: Tata, tata, patrz jakie lachony!! Mój spurpurowiały mąż nie wiedział co ma ze sobą zrobić, bo nagle wszyscy spacerowicze jak na komendę zaczęli spoglądać na nas dziwnie, zdążył tylko wydukać: cicho synek, to nie są żadne lachony. Na co nasza latorośl jeszcze głośniej: No jak nie, przecież widzę że lachony i jeszcze jakie wypasine te lachony są... Uciekaliśmy jak mogliśmy najszybciej, a nauką podrywania dziewczyn mężuś nieprędko zawracał synusiowi głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
lukaszek9991 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 19.05.10, 08:05 chcialabym podzielic sie moim doswiadczeniem z odstawianiem dziecka od piersi i nauka samodzielnego picia.Julcia byla dlugo oczekiwanym dzieckiem bo dopiero po 10 latach udalo nam sie i na swiat przyszla upragniona coreczka wiec wiadomo bylo ze dostanie od nas wszystko co najlepsze a wiec rowniez postanowilam karmic ja jak najdluzej piersia bo wiadomo jest ze to najwlasciwszy i nazdrowszy sposb karmienia dziecka i nie do przecenienia.problemow bylo z tym co niemiara czeste zapalenia piersi guzy zrosty ale nie poddalam sie i do 1,5 roku mala byla karmiona i pojona z jednej niestety tylko piersi.ale nadszedl czas kiedy trzeba bylo powiedziec dosc i uczyc ja picia z kubeczka tym bardziej ze szybko nauczyla sie jesc z lyzeczki nie akceptujac smoczkow butelek ani nic co mialoby zastapic jej piers.od razu z lyzeczki jadla wiec na pewno uda mi sie nauczyc ja pici tu zaczely sie schody.mala za nic nie chciala zrezygnowac z piersi mowy nie bylo o zasnieciu bez porcji maminego mleczka a kubeczki wszelkiego rodzaju "nedzne" substytuty piersi odrzucala albo traktowala jak zabawki dla laleczek.ilez ja ich kupowalam przeroznych marek wzorow i kolorow bez liku.....az pewnego dnia bedac na zakupach z Julcia w aptece mala zauwazyla nowe kubeczki LOVI 360 i tak jej sie spodobaly ze az raczki do nic wyciagala .pomyslalam _kolejna zabaka ktora znajdzie sie w kacie-ale mala nie dawala za wygrana i kubeczek z polki powedrowal do raczek Julci.kupilam soczek i przelalam do kubeczka i tu uwierzcie mi stala sie rzecz dziwna mala jakby nigdy nic zaczela pic z kubeczka najpierw nieporadnie probujac ale kolejne wysilki oplacane byly powodzeniem .po prostu przyjela go jak najbardziej naturalna rzecz na swiecie i obserwujac doroslych wiedziala jak pije sie z kubka a ze dzieci to mali nasladowcy doroslych wiec nauka i obserwacje nie poszly w las.bylam zdziwiona podobnie maz ale z radoscia obserwujemy jak mala pije z kubeczka i musze przyznac ze pomalu udalo mi sie ostawic ja od piersi na rzecz kubeczka Lovi.dzieci chca robic to co dorosli wiec rowniez pic chca z kubkow"doroslych"i tego nalezy ich uczyc.pozdrawiam wszystkie mamy kibicujac w nauce picia swoich pociech.Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
lukaszek9991 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 19.05.10, 08:11 chcialabym podzielic sie moim doswiadczeniem z odstawianiem dziecka od piersi i nauka samodzielnego picia.Julcia byla dlugo oczekiwanym dzieckiem bo dopiero po 10 latach udalo nam sie i na swiat przyszla upragniona coreczka wiec wiadomo bylo ze dostanie od nas wszystko co najlepsze a wiec rowniez postanowilam karmic ja jak najdluzej piersia bo wiadomo jest ze to najwlasciwszy i nazdrowszy sposb karmienia dziecka i nie do przecenienia.problemow bylo z tym co niemiara czeste zapalenia piersi guzy zrosty ale nie poddalam sie i do 1,5 roku mala byla karmiona i pojona z jednej niestety tylko piersi.ale nadszedl czas kiedy trzeba bylo powiedziec dosc i uczyc ja picia z kubeczka tym bardziej ze szybko nauczyla sie jesc z lyzeczki nie akceptujac smoczkow butelek ani nic co mialoby zastapic jej piers.od razu z lyzeczki jadla wiec na pewno uda mi sie nauczyc ja pici tu zaczely sie schody.mala za nic nie chciala zrezygnowac z piersi mowy nie bylo o zasnieciu bez porcji maminego mleczka a kubeczki wszelkiego rodzaju "nedzne" substytuty piersi odrzucala albo traktowala jak zabawki dla laleczek.ilez ja ich kupowalam przeroznych marek wzorow i kolorow bez liku.....az pewnego dnia bedac na zakupach z Julcia w aptece mala zauwazyla nowe kubeczki LOVI 360 i tak jej sie spodobaly ze az raczki do nic wyciagala .pomyslalam _kolejna zabaka ktora znajdzie sie w kacie-ale mala nie dawala za wygrana i kubeczek z polki powedrowal do raczek Julci.kupilam soczek i przelalam do kubeczka i tu uwierzcie mi stala sie rzecz dziwna mala jakby nigdy nic zaczela pic z kubeczka najpierw nieporadnie probujac ale kolejne wysilki oplacane byly powodzeniem .po prostu przyjela go jak najbardziej naturalna rzecz na swiecie i obserwujac doroslych wiedziala jak pije sie z kubka a ze dzieci to mali nasladowcy doroslych wiec nauka i obserwacje nie poszly w las.bylam zdziwiona podobnie maz ale z radoscia obserwujemy jak mala pije z kubeczka i musze przyznac ze pomalu udalo mi sie ostawic ja od piersi na rzecz kubeczka Lovi.dzieci chca robic to co dorosli wiec rowniez pic chca z kubkow"doroslych"i tego nalezy ich uczyc.pozdrawiam wszystkie mamy kibicujac w nauce picia swoich pociech.Edyta Odpowiedz Link Zgłoś