Dodaj do ulubionych

Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI

    • jola2752 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 12:06
      Największym wyzwaniem dla rodzica jest nauczyć dziecko
      samodzielności. O ile jedzenie łyżeczką to pikuś, to odejscie od
      pieluszek staje się dla rodzica dużym problemem. Jedną z rad
      babcinych było puścić dziecko na dwór bez pieluszki - jak poczuje
      mokre majteczki to nauczy się samo wołać. Taką radę można sprawdzić
      w okresie letnim, a co kiedy chcemy nauczyć dziecko siusiania do
      nocnika zimą? Moja córka w styczniu kończyła dwa latka, a dla mnie
      oznaczalo to przejście małej na nocnik. Pierwsze próby to bylo
      sadzanie małej na nocniku w pieluszce, żeby się przyzwyczaiła do
      samego nocnika. Potem przed każdą kąpielą, ja nalewałam wodę do
      wanny a Zuza siedziała na nocniku - z różnym skutkiem. Raz się
      udalo, raz nie. Następny etap to było częstsze chodzenie do
      łazienki, aby posiedziec na nocniku. Jak zrobiła siusiu to razem
      biłyśmy brawo, a ja ją chwaliłam, że już jest dużą dziewczynką.
      Bardzo szybko załapała o co w tym wszystkim chodzi. Kiedy nadeszło
      lato Zuzia sama wołała siusiu.
    • meganfollows Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 12:57
      Moją największą porażką w nauce samodzielności mojego synka Huberta
      był brak mojej cierpliwości i słowa „zrobię to szybciej i lepiej”!.
      Efekt jest taki, iż 4 letni dziś Hubcio nieporadnie się ubiera, nie
      sprząta zabawek oraz muszę go karmić! Oczywiście w przedszkolu Panie
      Wychowawczynie twierdzą, iż z synkiem nie ma najmniejszego problemu
      z wykonywaniem tych czynności, ale w domu przechodzimy z Mężem po
      prostu koszmar! Każdego ranka Hubert nie chce się sam ubierać i jeść
      śniadania. W rezultacie, po krzykach i płaczu pomagam mu się ubierać
      i karmię go. Po powrocie z przedszkola jest całkiem podobnie z
      dodatkową atrakcją, iż po wieczornych „hulankach i swawolach” w
      pokoju Hubcia mam górę zabawek do sprzątania.
      Teraz dopiero widzę, jak duży popełniłam błąd, kiedy Hubert miała
      1,5-2 lat i chętnie chciał wkładać zabawki do kosza czy łyżeczkę do
      buzi, ja …. no cóż przeoczyłam ten etap w życiu mojego dziecka,
      etap chęci do nauki dosłownie wszystkiego! Owszem wtedy może i było
      mi prościej, czyściej i szybciej, ale dziś jest mi po prostu siebie
      żal! Teraz to chyba tylko pomógłby nam Program NIANIA, bo stosowane
      przeze mnie metody wyszukiwane w poradnikach dla mam niestety
      zawodzą w naszym przypadku.
      Mam tylko nadzieję, że w końcu to się zmieni na lepsze i Hubert
      nauczy się samodzielności także w tych dziedzinach życia!
      Dlatego niech moje doświadczenie będzie przestrogą dla mam, iż warto
      poświęcić trochę więcej czasu, cierpliwości a często nawet kosztem
      pochlapanej ściany czy podłogi od kolejnej próby samodzielnego
      jedzenia malucha, aby w niedalekiej przyszłości być dumnym, że nasze
      dziecko samo się ubiera, je posiłki czy sprząta zabawki!
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 20:46
        Będąc rodzicem popełnia się wiele błędów i jest to nieuniknione. Jednak bardzo ważne jest to aby umieć je zauważać i wyciągać wnioski.

        Aby zachęcać dzieci do samodzielności można prosić je o pomoc w sprawach, które dla nas nie stanowią problemu i dla dziecka nie będą zbyt trudne do wykonania a jednocześnie mogą być związane z tym co dziecko lubi robić. Można np. dziecko poprosić o pomoc w wycieraniu kurzów, czy zamieceniu podłogi. Kolejna rzecz można być związana z podaniem jakiejś rzeczy bo my z jakiegoś powodu nie możemy je wziąć sami. Aby rozwijać u dziecka umiejętność samodzielnego jedzenia można zabawić się w karmienie misia, później mama może pokazać jak miś „samodzielnie je” (rodzic chwyta za łyżkę rączką misia i udaje że misio sam je).

        Rodzice często mają problem, aby dziecko posprzątało swoje zabawki. Ale można poprosić go o pomoc w sprzątaniu i rozpocząć od tego aby podało jedną czy dwie zabawki, aby jakoś dziecko zaangażować. Można też wymyślić jakąś zabawę np. że pudełko na zabawki ma niewidzialną trampolinę i zabawki skaczą po niej do pudełka wydając śmieszne okrzyki. Może dziecko też będzie chciało poprowadzić zabawkę po trampolinie smile

        Ważne jest chwalenie i konsekwencja w zachowaniu rodzica i nie uleganie dziecku mimo jego złości. Jeśli będziemy zachowywać się konsekwentnie to złość z dnia na dzień będzie szybciej mijała.

        Pozdrawiam serdecznie,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • jola2752 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 13:35
      Mając dwoje małych dzieci trzeba mieć oczy dookoła głowy. Pora
      obiadowa. Starsza córka je sama (3 latka), młodszą ja karmię (1
      rok). Obiad zbliża się ku końcowi. Młodsza córka już spaceruje po
      kuchni, ale starsza jeszcze siedzi przy stole i męczy ziemniaki. Ja
      zaczynam już zmywać talerze i jestem tyłem do dziewczynek. Jednak
      coś jest nie tak. Odwracam się do dzieci i widzę jak mała siedzi pod
      stołem, głowę wychyla przy krześle starszej siostry. A ta karmi ją
      ziemniakami. Patrzę tak na nie i spokojnie się pytam starszej córki:
      co robi? A ona na to: Mamusiu Ala była glodna, dałam jej już trzy
      łyżeczki ziemniaczków ! W ten oto sposób zobaczyłam jak zaradne są
      moje córki smile
    • annschaechter Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 10.05.10, 15:18
      Mój 8 m-czny synek to mały łakomczuszek. Jednym z pierwszych deserków jakie dostał łyżeczką były jabłuszka z jagodami. Finał całego zajścia zarejestrował nasz aparat. Michał wygląda jak po ciężkiej walce wręcz smile Cała buzia jest wysmarowana czerwoną papką... nawet z nosa wylatuje zawartość słoiczka...
      Po kilku miesiącach jedzenia łyżeczką, buzia wygląda już znacznie lepiej, ale Michał ma obecnie zwyczaj wkładania rączek i nóżek do buzi pomiędzy jedną a drugą porcją !!!
    • Gość: Aricia78 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: 88.220.107.* 11.05.10, 08:12
      Pewnego dnia o świcie, obudziłam się o 4 rano z powodu dziwnych dźwięków
      dochodzących z kuchni. Mieszkaliśmy na parterze więc pomyślałam że ktoś się
      włamał. Obudziłam męża: - wstawaj ktoś nam wszedł do domu! Mąż zerwał się z
      posłania. Od razu zajrzałam do sypialni dzieci, zobaczyłam dwa spokojne
      zawiniątka, więc oboje ruszyliśmy do kuchni. Mąż gwałtownie zapalił światło....
      a na podłodze siedziała nasza 14 miesięczna córeczka nad pudełkiem margaryny.
      Wokół podłoga była usmarowana grubą warstwą, ona sama też cała była usmarowana.
      Zaskoczona i półprzytomna zapytałam : Córeczko co ty robisz??! - Niam! Niam!
      Odpowiedziała z uśmiechem. Do dzisiaj jest tajemnicą jak zdołała wyjąć
      samodzielnie margarynę z lodówki.
    • ikromka Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 11.05.10, 09:10
      Mój roczny synek Mikołajek z dnia na dzień przestał lubić kąpiel. Przez kilka dni próbowaliśmy przeróżnych sposobów aby wszedł dobrowolnie do wanienki, nic nie skutkowało, a mycie główki stało się horrorem i dla nas i dla niego. Aż pewnego dnia dostał w prezencie zestaw zabawek do piaskownicy, od razu zakochał się w malutkiej koneweczce. Wpadłam więc na pomysł aby ją wykorzystać do … kąpieli i to był strzał w 10! Synek sam napełnia konewkę, pozwala się nią polewać i bez problemu możemy mu umyć główkę. Uwielbia tą zabawę i teraz nie chce wychodzić z wanny!
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 20:54
        Jeśli taka bardzo dobra i prosta metoda nie poskutkuje to można też zakupić kolorową piankę do mycia ciałka i robienia śmiesznych rogów na głowie czy kupić koło do mycia głowy. Zakłada się ją na głowę na czas mycia głowy tak aby woda nie dostawała się do uszu, czego wiele dzieci bardzo nie lubi. W sklepach dostępnych jest również wiele zabawek do kąpieli np. takie ze specjalnej pianki, która pływa na wodzie i można na niej coś położyć (np. z motywem zwierzątek czy samochodowym z ulicami po których mogą jeździć samochody). Można do kąpieli wykorzystać bańki które dzieciaki uwielbiają czy bawić się przygotowanymi wcześniej kostkami lodu w ciekawym kształcie, patrząc jak się roztapia. Te wszystkie zabiegi mają sprawić że kąpiel będzie się kojarzyła z przyjemnie i będzie czasem nie tylko mycia ale również świetnej zabawy.

        pozdrawiam serdecznie,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • aricia78 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 11.05.10, 13:57
      Pewnego dnia o świcie, obudziłam się o 4 rano z powodu dziwnych dźwięków
      dochodzących z kuchni. Mieszkaliśmy na parterze więc pomyślałam że ktoś się
      włamał. Obudziłam męża: - wstawaj ktoś nam wszedł do domu! Mąż zerwał się z
      posłania. Od razu zajrzałam do sypialni dzieci, zobaczyłam dwa spokojne
      zawiniątka, więc oboje ruszyliśmy do kuchni. Mąż gwałtownie zapalił światło....
      a na podłodze siedziała nasza 14 miesięczna córeczka nad pudełkiem margaryny.
      Wokół podłoga była usmarowana grubą warstwą, ona sama też cała była usmarowana.
      Zaskoczona i półprzytomna zapytałam : Córeczko co ty robisz??! - Niam! Niam!
      Odpowiedziała z uśmiechem. Do dzisiaj jest tajemnicą jak zdołała wyjąć
      samodzielnie margarynę z lodówki.
    • marcelino2008 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 09:56
      Mój 2 letni synek jest bardzo pomysłowym dzieckiem. A mianowicie
      pewnego wieczoru wyszłam na chwilkę na balkon i nagle usłyszałam jak
      drzwi balkonowe się zamykają. Patrzę a mój synek stanął na wersalce
      i przekręcił klamę do połowy. Patrzy się na mnie i śmieje. Ja
      zaczęłam tłumaczyć żeby wziął klamę go góry a on jeszcze bardziej na
      dół i drzwi zamknęły się całkowicie. Nie miałam pojęcia co robić,
      tym bardziej że byłam sama w domu. Stałam tak na balkonie i szukałam
      ludzi, którzy by mi pomogli. Szła dziewczyna i poprosiłam ją żeby
      weszła na klatę, otworzyła drzwi wejściowe a później balon, ale
      niestety drzwi były zamknięte. Robiło się coraz ciemniej a ja nadal
      stałam na balkonie a mój synek leżał sobie spokojnie na wersalne i
      jadł paluszki. W końcu poprosiłam ta dziewczynę żeby zadzwoniła do
      moich rodziców, na szczęście rodzice mieli klucze od mojego
      mieszkania i przez około 20 minut dostali się do mojego bloku i
      mieszkania. Wszystko skończyło się dobrze ale już wicej sama na
      balon nie wyjdę smile
      • Gość: kasia1991 Moja mala coreczka- konkurs LOVI IP: *.217.146.194.generacja.pl 12.05.10, 11:00
        Moja coreczka ma 9 miesiecy, pomimo swojego bardzo mlodego wieku ma juz kilka
        wybrykow i ciekawych hisorii na swoim "kacie". Pewnego dnia jedzac zupke
        wsadzila mi raczke do miseczki i wysmarowala cala buzke smile po czym nie chciala
        sie umyc smile Mam takze malego pieska i moja coreczka Zuzia biegajac po podlodze
        zaszla sobie do miseczki z jedzeniem Lory i kosztowala jej jedzenie. smile w kazdym
        badz razie chyba jej smakowalosmile gdy odeszla juz od miseczki wziela sobie
        smoczka i wsadzala do pyszczka pieskowi (bo piesek to tez mala dzidzia ma
        dopiero 6 tygodni) smile Bedac na zakupach oczywiscie probuje zwrocic na siebie
        uwage poprzez bardzo glosne krzyczenie w sklepie.. i np jak tylko zobaczy ,ze
        kupuje jej lizaczka to tak krzyczy ,ze musze jej go dac odrazu..smile
        Mysle ,ze to dopiero poczatek "Zuzi Lobuziary" smile
    • betin82 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 11:45
      Mądra mama przeczytała w mądrej książce, że gdy dziecko skończy 6
      miesięcy, to można zacząć naukę samodzielnego jedzenia smile
      Więc długo nie myśląc zaczełam robić wszystko ściśle według
      wskazówek, czyli:
      - miałam naszykować dwie łyżeczkido jedzenia, jedną miałam sama
      karmić małego, a drugą dać mu do rączki i pokazywać mu jak nabierać
      zupkę i jak sobie kierować do buzi.
      Gdy przyszło do karmienia naszykowałam dwie łyżeczki i zrobiłąm tak
      jak napisali.
      Moje dziecko nie miało problemu z trafieniem do buzi, ale na łyżece
      nie było ani grama pokarmu.
      Zupka, którą mu przygotowałam, była wszędzie, na stoliku, na mnie,
      na śliniaku, ponieważ mój Szymonek zanim trafił łyżeczką do buzi to
      machal sobie tą łyżeczką na wszystkie strony.
      Ubaw miał po pachy i jemu bardziej się podobało niż mi, dla tego to
      był mój ostatni raz nauki jedzenia w tak młodym wieku smile
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 20:28
        Nauka samodzielnego jedzenia zwykle związana jest z „brudną” zabawą, ale jest to bardzo ważna zabawa. Dzieci bardzo ją lubią, rodzice może nieco mniej bo jest po niej trochę pracy smile Ale wysiłek się opłaca i trzeba w pewnym momencie dać dziecku możliwość aby stawało się coraz bardziej samodzielne. Bałagan jest niemal zawsze nieunikniony bo dzieci muszą wyrobić w sobie umiejętność precyzji ruchów.

        Przy nauce jedzenia można wykorzystywać różne zabawy i prowadzić ją w różny sposób. Można zachęcać dziecko do jedzenia łyżeczką płatków kukurydzianych (to ta forma czystsza), można zaproponować też kaszkę czy ugotowany ryż. Możemy również zaproponować zabawę z wodą: dajemy dwie miseczki i łyżeczkę (dla siebie też mamy łyżeczkę) i zachęcamy dziecko żeby przelewało wodę łyżeczką z jednej miski do drugiej, piło również wodę łyżeczką. Plusem takiej zabawy jest to, że woda jeśli się rozleje to łatwo ją zetrzeć lub sama wyschnie w porównaniu do kaszki, która porozrzucana zaczyna się kleić do wszystkiego. Jednocześnie jest to trudniejszy wariant w porównaniu do dość dobrze trzymającej się łyżeczki kaszki. Warto zabezpieczyć przestrzeń dookoła. Może być w tym pomocna cerata, którą położymy na podłogę lub na meble lub proponować naukę jedzenia w takim miejscu, w którym nie będzie zbyt dużego problemu aby doprowadzić je do porządku.

        Można też ćwiczyć umiejętności manualne potrzebne do nauki samodzielnego jedzenia poprzez zabawy w „przesypywanki”. Dajemy dziecku dwa pojemniczki oraz łyżeczkę. Do jednego pojemniczka wsypujemy fasolę typu Jaś i zachęcamy dziecko do przesypywania z jednego pojemniczka do drugiego z użyciem łyżeczki. Z czasem fasole zastępujemy grochem, kaszą jęczmienną, ryżem a na końcu wodą. Dzięki też zwiększamy stopień trudności poprzez wprowadzanie coraz to drobniejszych produktów, których przełożenie wymaga większej precyzji. Ta opcja nie nadaje się do jedzenia, ponieważ produkty są nieugotowane, służy jedynie ćwiczeniu rączek. Nie chciałabym jednak ograniczać pomysłowości rodziców i zachęcam do kreatywności smile

        To co robiła mama opisująca swoje zmagania również jest bardzo ważne czyli dawanie dziecku łyżeczki, tak aby mogło ją trzymać i od czasu do czasu podjąć próbę samodzielnego jedzenia, podczas gdy mama karmi drugą.

        W tej nauce potrzebna jest cierpliwość, wyrozumiałość, pozwalanie dziecku na samodzielność ze świadomością, że wszystko dookoła może być brudne.

        Pozdrawiam,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • aniutka184 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 15:29
      Synek od dłuższego czasu bardzo chciał sam ubierać buty.Ciągle wołał"ja sam,ja
      sam".Jednak często trwało to bardzo długo,jak chciałam pomóc to słyszałam"nie ja
      chce sam".Oboje byliśmy bardzo cierpliwi,synek bardzo szybko się nauczył
      zakładania własnych bucików.Teraz jesteśmy na etapie samodzielnego ubierania się
      i mycia.
    • kasiaplusgrzespluseryk Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 15:40
      Problemy żywieniowe naszego 8 miesięcznego Eryczka przyprawiały mnie od dłuższego czasu o ból głowy. Zamartwiałam sie faktem że każda próba zbliżenia sie z łyżeczka lub butelka jakiegoś pokarmu kończyła sie fiaskiem. Próbowaliśmy wszystkiego; zupek ze słoiczków, kaszek, zupek specjalnie gotowanych, najróżniejszych odmian mleka modyfikowanego. Eryczek konsekwentnie zasłaniał buzie i wymachiwał energicznie rączkami i nóżkami w celu zniechęcenia mnie do karmienia. Pokarm najczęściej lądował wszędzie tylko nie w buzi.Kiedy postanawiałam być „twarda” i przetrwać bunt Eryczek zalewał sie morzem łez i wtedy poddawałam sie a synek pił z mojej piersi. Kolejni lekarze kręcili głowami i kreślili katastroficzne wizje. Pewnej niedzieli zostawiłam szkraba na chwilę u babci. Wracając żeby go odebrać i nakarmić zastalam zdumiewającą scenę; Mały z wielkim zapałem zajadał (na swój sposób) od Babci ziemniaki ze schabem ze śliwką smile Nigdy nie proponowałam mu takiego dorosłego jedzenia a to właśnie to okazało sie Jego pierwszym przysmakiem smile.
    • kasiaplusgrzespluseryk Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 15:46
      Problemy żywieniowe naszego 8 miesięcznego Eryczka przyprawiały mnie od
      dłuższego czasu o ból głowy. Zamartwiałam sie faktem że każda próba zbliżenia
      sie z łyżeczka lub butelka jakiegoś pokarmu kończyła sie fiaskiem. Próbowaliśmy
      wszystkiego; zupek ze słoiczków, kaszek, zupek specjalnie gotowanych,
      najróżniejszych odmian mleka modyfikowanego. Eryczek konsekwentnie zasłaniał
      buzie i wymachiwał energicznie rączkami i nóżkami w celu zniechęcenia mnie do
      karmienia. Pokarm najczęściej lądował wszędzie tylko nie w buzi.Kiedy
      postanawiałam być „twarda” i przetrwać bunt Eryczek zalewał sie morzem łez i
      wtedy poddawałam sie a synek pił z mojej piersi. Kolejni lekarze kręcili głowami
      i kreślili katastroficzne wizje. Pewnej niedzieli zostawiłam szkraba na chwilę u
      babci. Wracając żeby go odebrać i nakarmić zastalam zdumiewającą scenę; Mały z
      wielkim zapałem zajadał (na swój sposób) od Babci ziemniaki ze schabem ze śliwką
      smile Nigdy nie proponowałam mu takiego dorosłego jedzenia a to właśnie to okazało
      sie Jego pierwszym przysmakiem smile.
      • baszi Mopy dwa 12.05.10, 22:04
        Natka chce brać czynny udział w niemal wszystkich zajęciach domowych. Od
        podawania mi ubrań, które wieszam na suszarce, po wrzucanie do miski
        pokrojonych przeze mnie warzyw na sałatkę.
        Szczególnie jednak upodobała sobie mycie podłóg i mopa - no cóż gdzie woda
        tam Nataszka. Ponieważ mój sprzęt jest dla niej za duży i za ciężki a do tego
        istnieje ogromne prawdopodobieństwo różnych "wypadków" przy takiej pracy,
        kupiłam jej dziecięcy zestaw do sprzątania. Od tej pory mycie podłóg to super
        zabawa, ja macham swoim mopem a Natka obok mnie swoim. Ona szczęśliwa, że robi
        to co mamusia a mamusia spokojna, że dziecko nie zaleje ścian czy sąsiada. W
        zestawie jest jeszcze miotełka, którą moja Niunia ściąga z wyższych półek regału
        interesujące ją rzeczy i ściereczka, którą wyciera kurz z telewizora i biblioteczki.
        Postanowiłam pójść dalej i w większym stopniu wykorzystać chęci mojej córeczki
        do pomagania. Któregoś dnia zbierając po raz enty zabawki porozrzucane w całym
        mieszkaniu, powiedziałam dość! Poprosiłam Natkę o pomoc w układaniu zabawek na
        miejsce i to kolejny strzał w dziesiątkę. Choć ma dopiero 21 miesięcy umie
        posprzątać po zabawie z moją niewielka pomocą a do tego obie traktujemy tę dla
        innych przykrą czynność jak super grę „wszystko na miejsce”.
        • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Mopy dwa 19.05.10, 20:48
          Witam,
          Warto angażować dzieci w prace domowe, tym bardziej że one (w przeciwieństwie do nas) traktują je jako zabawę. I jest to bardzo pożyteczna zabawa, bo uczy samodzielności, podnosi samoocenę (bo dzieci mają poczucie, że są angażowane w robienie ważnych rzeczy oraz że mają na coś wpływ). Dzieci lubią być pomocne i warto rozwijać w nich tą cechę, poza tym uczą się od nas naśladując nasze zachowania. Jesteśmy ich pierwszymi nauczycielami. A zwykle segregowanie wyschniętych skarpetek może być świetną zabawą, która ćwiczy min.: koncentracje, spostrzegawczość, klasyfikowanie, wykonywanie poleceń oraz rozwija inteligencje logiczno – matematyczną. I to wszystko przy zwykłym segregowaniu prania smile

          Pozdrawiam serdecznie i zachęcam rodziców do angażowania swoje pociechy w proste prace domowe,

          Marta Cholewińska-Dacka
    • bratgrzegorz Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 12.05.10, 22:42
      Dziecko bardzo lubi poznawać nowe rzeczy, smaki i umiejętności.
      Pamiętam naszą córeczkę jak zajadała się czereśniami. Buzia umazana,
      rączki, krzesełko do karmienia i okoliczne sprzęty wybrudzone od
      owoców. Wyglądała rozkosznie ze swoim mizernym jeszcze uzębieniem.
      Pierwszy rok życia był bardzo ciekawy. Obserwowałam jak córeczka uczy
      się stopniowo nowych umiejętności, unosi główkę obraca się na
      brzuszek, plecki siada i wreszcie zaczyna chodzić. Wydaje się teraz
      już taka duża już tyle potrafi a zarazem taka zabawna w swoich
      mądrościach. Wszystko wie najlepiej i jest bardzo ciekawa świata.
      Jestem z Niej dumna gdy sama siusia już do nocnika, a pieluszki
      pożegnała przed ukończeniem 2 latek. Był to dla nas ogromny sukces :-
      ), teraz czekamy na kolejne wyzwania...
    • ginger-ek Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 13.05.10, 09:30
      Maj to oczywiście komunie. Wybraliśmy się ostatnio na komunię mojej bratanicy. Antek całą drogę nie spał, ku naszemu przerażeniu. Wiemy nie od dziś, że niewyspany Antek to marudny Antek. Z przerażeniem myśleliśmy o czekającej nas mszy komunijnej. Jak my go upilnujemy?
      Ponieważ pogoda nie dopisywała, doszliśmy do wniosku, że ja z Antkiem jadę do mieszkania brata i tam spróbuję go chociaż na chwilę uśpić, a mój mąż pojedzie reprezentować nas w kościele.
      Mój brat ma kotkę - Zuzię. Antek oczywiście był oczarowany kotkiem i nowym, ciekawym miejscem do zwiedzania. O spaniu nie było mowy. Dreptał sobie wesoło na czworaka i poznawał nowe otoczenie. Po chwili z przerażeniem stwierdziłam, że zapanowała podejrzana cisza. Wyruszyłam na poszukiwania mojego ciekawskiego dziecka i znalazłam go ... w kuchni ... gdzie degustował ... kocie żarcie smile
      oto co ujrzałam
      ANTEK I KOCIE ŻARCIE
      radość z małego psikusa była nieziemska smile
    • bacha20b Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 13.05.10, 11:51
      JESTEM MAMĄ PO RAZ PIERWSZY. MOJE RODZICIELSKIE ZMAGANIA ROZPOCZEŁY
      SIE W DNIU NARODZIN KIEDY NASTĄPIŁO PIERWSZE KARMIENIE. TO BYŁO
      CUDOWNE DOZNANIE, PONIEWAŻ KONTAKT Z TAK MAŁĄ ISTOTĄ, KTÓRA PRZEZ 9
      MIESIĘCY BYŁA POD MOIM SERDUCHEM PRZYPRAWIAŁ MNIE DO ŁEZ-KTÓRE BYŁY
      WYRAZEM SZCZĘŚCIA. TAK Z DNIA NA DZIEŃ KACPEREK RÓSŁ I MIAŁ CORAZ
      WIĘKSZY APETYTsmile TERAZ MA SKOŃCZONE 3 MIESIĄCE I CORAZ CZĘŚCIEJ CHCE
      POKAZAĆ ŻE JEDZENIE DLA NIEGO TO TERAZ NIEZŁA ZABAWAsmile ZAMIST JEŚĆ
      NP. Z BUTELKI MLEKO TO GRYZIE SMOKA I "SZCZELA NIM" A W TAKIM
      MOMENCIE ZAWARTOŚĆ SMOCZKA CHLAPIE GO PO BUZI I SIĘ W TEDY GŁOŚNO
      ŚMIEJE. GDY SKOŃCZY JEŚĆ A NIE ZDĄŻE JESZCZE WYTRZEĆ MU BUZI JEGO
      RĄCZKI SZYBCIUTKO WĘDRUJĄ KU BUZI I ROZSMAROWUJE POZOSTAŁOŚCI MLEKA
      PO CAŁEJ TWARZY I RĄCZKACH. NAJŚMIEŚNIEJSZY MOMENT BYŁ KIEDY PORAZ
      PIERWSZY MUSIAŁAM KACPERKOWI PODAĆ WITAMINY. COŚ MU NIE ZASMAKOWAŁO
      I ZACZĄŁ KICHAĆ. W EFEKCIE WSZĘDZIE ZNAJDOWAŁY SIĘ WITAMINY, ALE NIE
      W JEGO BRZUSZKUsmileI POCZĄWSZY OD ŁOŻKI I MNIE BYŁO KOLOROWOsmilesmilesmilesmile
      NAPEWNO KIEDY OSIĄGNIE ATAP 4 MIESIĄCA ZYCIA BĘDZIE DOPIERO WESOŁO
      KIEDY ZACZNIE JEŚĆ ZAWARTOŚĆ SŁOICZKÓW. TYLKO BRAĆ APARAT I ROBIĆ
      CUDOWNE ZDJĘCIA. POZDRAWIAM WSZYSTKIE MAMYsmile barbara żydek
      bacha.b.k@wp.pl
    • Gość: Kingusia Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.icpnet.pl 13.05.10, 14:15
      Witajcie!!! Hmmm moje pierwsze zmaganie rodzicielskie było kiedy jeszcze byłam w
      ciąży. Otóż w połowie ciąży lekarz robiący USG zauważył taśmę owodniową,
      zupełnie nie wiedziałam co to takiego ale sądząc po minie lekarza i jego
      asystentki to nie było nic dobrego! okazało się że ta taśma może się owinąć
      wokół kończyny dziecka co może grozić amputacjąsad To było straszne, tyle łez
      wylanych... a tu 23 listopada przyszła na świat Moja ukochana córeczka ZDROWA
      JAK RYBKA!!! dostała 10 punktów i jest bardzo kochanym, wesołym urwiskiem za
      którym czasem ciężko nadążyćsmile)) Pozostałe moje zmagania to teraz pestka...smileBuziaki
      • kingusia72 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 13.05.10, 14:24
        Witajcie!!! Hmmm moje pierwsze zmaganie rodzicielskie było kiedy jeszcze byłam w
        ciąży. Otóż w połowie ciąży lekarz robiący USG zauważył taśmę owodniową,
        zupełnie nie wiedziałam co to takiego ale sądząc po minie lekarza i jego
        asystentki to nie było nic dobrego! okazało się że ta taśma może się owinąć
        wokół kończyny dziecka co może grozić amputacjąsad To było straszne, tyle łez
        wylanych... a tu 23 listopada przyszła na świat Moja ukochana córeczka ZDROWA
        JAK RYBKA!!! dostała 10 punktów i jest bardzo kochanym, wesołym urwiskiem za
        którym czasem ciężko nadążyćsmile)) Pozostałe moje zmagania to teraz
        pestka...smileBuziaki
        • morgit Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 14.05.10, 10:11
          Jestem mamą, której nie przeraża brudna bluzka, rączki i wszystko
          dookoła podczas jedzenia spaghetti. Która stara się - raz z lepszym,
          raz z gorszym skutkiem - porzucić myśl, że sama zrobię coś lepiej i
          szybciej (choć oczywiście zrobię i lepiej, i szybciej wink). Dlatego
          Zosia, od kiedy tylko przyjęła pionową pozycję dzielnie pomaga w
          domu. To Zosia sypie psu karmę do miski, wrzuca pranie do pralki,
          wyciera kurze, pomaga przy nakrywaniu do stołu – czasem nieporadnie,
          czasem są przy tym straty w sprzęcie (i tak lepiej, że nie w
          ludziach wink - ale przecież żeby dojść kiedyś do perfekcji, trzeba
          próbować! Nie od razu Rzym zbudowano - i kiedy czasem mi się
          spieszy, kiedy mam ochotę powiedzieć „daj córeczko, sama to zrobię”
          staram się o tym pamiętać.
          Do dziś z rozrzewnieniem i uśmiechem na ustach wspominam, jak
          kilkunastomiesięczna Zosia pomagała mi przy wyjmowaniu prania z
          pralki – wystarczyła dosłownie chwila mojej nieuwagi, by całe świeżo
          zrobione pranie wylądowało... w toalecie! Zosia uznała, że należy je
          jeszcze raz wypłukać wink. Taką mam samodzielną gospodynię domową! wink
    • rorita Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.05.10, 12:28
      Jestem mamą po raz pierwszy od prawie 12 m-cy smile Od początku synek wymagał stałej opieki, Naszej uwagi... Pierwszą kolkę wspominam ze łzami w oczach ,tak biedny się męczył,a ja nie umiałam mu pomóc. Nic nie pomagało... krople, proszki, butelki...Do trzech miesięcy była męczarnia. Przyznam, że kilka razy przy 2 h z rzędu płaczu puszczały mi nerwy i musiałam wyjść na chwilę z pokoju się uspokoić. Potem było już tylko lepiej smile Nowe umiejetności synka przyjmowaliśmy z radością jak nigdy, każdy gest z jego strony, uśmiech... Wszystko to było nowe dla nas ,ale jakże piękne i dające taką niesamowitą radość smile Dzisiaj synek sam raczkuję, staję przy wszystkim ,"maltretuję" naszego owczarka niemieckiego smile Oj tak psiaka to on ubóstwia smile Jak tylko go zobaczy od razu biegnie do niego na czterech i tarmosi smile I najlepsza zabawa to mieszanie w psiej misce oczywiście big_grin Także nasze dziecko umorusane jest praktycznie każdego dnia, nie mam z tym zbytnio problemu. Mam wyznaczone ciuszki na co dzień ,na wyjścia i do zabaw, także ze spokojem maluch może oddawać się swoim szaleństwom z pupilem smile
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 19.05.10, 20:44
        Witam,
        Dla każdego rodzica sytuacje, w których dziecko cierpi i nie zawsze wiadomo jak mu pomóc są ciężkie. Gdy dziecko ma kolki to jest to trudny okres dla wszystkich domowników. Cieszę się, że macie to już za sobą i możecie w pełni cieszyć się z osiągnięć waszego Maluszka. W okresie niemowlęcym zmiany są najbardziej spektakularne, pojawiają się z niemalże z dnia na dzień. Po 12 miesiącu częstotliwość zmian maleje, ale dzieciaki cały czas zaskakują swoich rodziców dając im wiele powodów do radości i do dumy.

        Pozdrawiam serdecznie,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • Gość: GosiaDobosz Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: 83.1.64.* 16.05.10, 11:52
      Witam. Chciałam opowiedzieć pewną historię o śpiącym chłpczyku
      Bartusiu.
      Jak co dzień rano 13 miesięczny Bartuś wstał o 7. wtedy też zaczyna
      swoją zabawę i poznawanie świata. Godzina 9 to pora na śniadanko,
      zjadł pyszną kaszkę i wypił kubeczek pysznego soczku, a późnij to
      tylko zabawa, najpier gonił się mamą po całym pokoju, następnie na
      około fotela, gdy już go nogi bolały zabrał się za rozrzucnie płyt
      cd , dvd i swoich zabawek. W międzyczasie mama robiła porządki w
      półkach i szafie. Była już 12 a o tej godzinie malutki już zawsze
      dawno spał. Tego dnia był pełen energii i ani razu nie ziewnoł.W tym
      czasie robiłam zupkę dla całej rodziny,nawet nie wiem kiedy już
      niesłyszałam bawiącego się Bartusia, zaciekawiło mnie to więc
      poszłam zobaczyć co mój synek robi. Obeszłam wszystkie pokoje i nie
      umiałam go znaleźć, zobczyłam jak nas kot Rudek wchodzi do uchylonej
      szafy i się kładzie. Pozłam go przegonić i patrzę.....a to moje małe
      sczeście zasneło na kocach w szafie i razem z kotem spali jeszcze
      dwie godziny.
    • gusia00001 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 16.05.10, 12:02
      Witam. Chciałambym opowiedzieć pewną historię o śpiącym chłpczyku
      Bartusiu.
      Jak co dzień rano 13 miesięczny Bartuś wstał o 7. wtedy też zaczyna
      swoją zabawę i poznawanie świata. Godzina 9 to pora na śniadanko,
      zjadł pyszną kaszkę i wypił kubeczek pysznego soczku, a późnij to
      tylko zabawa, najpier gonił się mamą po całym pokoju, następnie na
      około fotela, gdy już go nogi bolały zabrał się za rozrzucnie płyt
      cd , dvd i swoich zabawek. W międzyczasie mama robiła porządki w
      półkach i szafie. Była już 12 a o tej godzinie malutki już zawsze
      dawno spał. Tego dnia był pełen energii i ani razu nie ziewnoł.W tym
      czasie robiłam zupkę dla całej rodziny,nawet nie wiem kiedy już
      niesłyszałam bawiącego się Bartusia, zaciekawiło mnie to więc
      poszłam zobaczyć co mój synek robi. Obeszłam wszystkie pokoje i nie
      umiałam go znaleźć, zobczyłam jak nas kot Rudek wchodzi do uchylonej
      szafy i się kładzie. Pozłam go przegonić i patrzę.....a to moje małe
      sczeście zasneło na kocach w szafie i razem z kotem spali jeszcze
      dwie godziny.
    • max_marcin Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 18.05.10, 00:20
      Poranek jak co dzień. Majka obudziła się o 5:30 kończąc w ten sposób błogi sen rodziców. Dwugodzinna drzemka około 11.00. Około godziny 14 przyszła pora na codzienny obiadek. Majka już usadzona w bujaczku, na którym zawsze spożywa obiadki. Zadowolony z siebie tatuś przynosi podgrzany słoiczek z obiadkiem. Córcia cała już szczęśliwa wyciąga rączki. Szczęśliwy od ucha do uch i dumny z siebie jak dobrze mi idzie karmienie nie spodziewałem się nadchodzącej niespodzianki. Pół słoiczka poszło łatwo i rozpoczęły się schody. Moja perełka zaczęła się wypinać jakby dając znaki, że jest jej niewygodnie. Nie zważając na konsekwencje odpiąłem ją. Gwiazdeczka, cała w skowronkach zeszła sobie z bujaczka i usiadła przy mnie na podłodze. Kilka kolejnych łyżeczek i znów opór. Mała spryciula chce trzymać słoiczek w którym jest obiadek. No więc co miał robić Super Tata, dałem malutkiej słoiczek. Trzy następne łyżeczki bez problemu, a tu malutkie rączki zaczynają sięgać do środka słoiczka. Próby odebrania słoiczka spotkały się z bardzo stanowczym oporem. Nie chcąc dopuścić do ubrudzenia czegokolwiek szybko pobiegłem po chusteczki, żeby przetrzeć rączki mojej małej niuni. To była chwila, która przesądziła o zwrocie akcji. Majka ruszyła za mną na czworaka jedną rączką brudząc dywan i gubiąc część obiadku, który trzymała w drugiej rączce. Oczywiście nie omieszkała kolankami przejść po tym wszystkim. Nie zważając na to wszystko postanowiłem zabawić się w łapanie mojego szkraba i wtedy to dowiedziałem się, że moja księżniczka wie jak instynktownie zareagować na słowa: "Ja cię złapię...". Ślicznotka zatrzymała się obróciła do mnie tyłem i w nogi. Na początku byłem w szoku jak zobaczyłem jak szybko się przemieszcza, później jednak zacząłem ją naprawdę łapać, ponieważ 1/3 obiadku jaka była jeszcze w słoiczku z impetem małego biegacza zaczęła pokrywać losowo wybrane powierzchnie dywanu. Mała miała super ubaw, a jej radość z uciekania jak sobie przypomnę wywołuje u mnie uśmiech.
    • Gość: owea Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI IP: *.stk.vectranet.pl 18.05.10, 12:01
      Mamy 4 miesiące i zaczynamy jeść łyżeczką, najpierw trochę zjemy potem synuś je
      sam i nie zapomina o niczym, nakarmi oczko, uszko, włoski i misia na śliniaku.
    • malutka441 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 18.05.10, 12:42
      Zostawić małę dziecko na chwilę samo- każda mama wie co to oznacza, zwłaszcza
      kiedy maluch samodzielnie umie się poruszać. Nikola również dostarczyła mi parę
      ekscytujących momentów. Jednym z nich było pragnienie spróbowania pieskiego
      jedzonka, na szczęście w samą porę udało mi się powstrzymać ją od tego czynu.
      Innym razem zostawiona sam na sam z kubeczkiem jogurtu naprawdę pokazała co
      można zrobić. Kiedy przyszła do mnie po jakiejś chwili swoim chwiejnym jeszcze
      krokiem moim oczom ukazała się całkiem nowa fryzura jogurtowa, włosy sztywne
      ułożone w fantazyjnym kształcie. Kto powiedział że tylko pianka czy lakier tak
      usztywniają włosy?
    • katarzyna11 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 18.05.10, 19:50
      Kiedy mój synek (obecnie dumny i dorosły siedmiolatek) miał trzy latka, mąż postanowił go "nauczyć" podrywania. Parę dni wcześniej oglądaliśmy wspólnie jakiś przegląd kabaretów w telewizji i był tam skecz o "podrywaniu lachonów na dyskotece" i mądry tatuś nauczył synka, że ładna dziewczyna to lachon względnie lachonek. Prosiłam żeby nie uczył syna takich głupot, bo to się wcześniej czy później zemści, ale mąż uważał że przesadzam. Pojechaliśmy na wakacje. Któregoś popołudnia, wracając z obiadu, syna rozbolały nogi i kazał się wziąć "na barana". Mąż chcąc nie chcąc spełnił prośbę i już po chwili dumny syn górował nad resztą spacerowiczów. Obok deptaku którym szliśmy był parking samochodowy. Jakieś 20m przed nami, z zaparkowanego matiza wysiadły dwie kobiety w typie rubensowskim, a w wieku balzakowskim, ubrane dość... skąpo. I nagle mój syn w wyżyn wrzeszczy: Tata, tata, patrz jakie lachony!! Mój spurpurowiały mąż nie wiedział co ma ze sobą zrobić, bo nagle wszyscy spacerowicze jak na komendę zaczęli spoglądać na nas dziwnie, zdążył tylko wydukać: cicho synek, to nie są żadne lachony. Na co nasza latorośl jeszcze głośniej: No jak nie, przecież widzę że lachony i jeszcze jakie wypasine te lachony są... Uciekaliśmy jak mogliśmy najszybciej, a nauką podrywania dziewczyn mężuś nieprędko zawracał synusiowi głowę.

    • lukaszek9991 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 19.05.10, 08:05
      chcialabym podzielic sie moim doswiadczeniem z odstawianiem dziecka
      od piersi i nauka samodzielnego picia.Julcia byla dlugo oczekiwanym
      dzieckiem bo dopiero po 10 latach udalo nam sie i na swiat przyszla
      upragniona coreczka wiec wiadomo bylo ze dostanie od nas wszystko co
      najlepsze a wiec rowniez postanowilam karmic ja jak najdluzej
      piersia bo wiadomo jest ze to najwlasciwszy i nazdrowszy sposb
      karmienia dziecka i nie do przecenienia.problemow bylo z tym co
      niemiara czeste zapalenia piersi guzy zrosty ale nie poddalam sie i
      do 1,5 roku mala byla karmiona i pojona z jednej niestety tylko
      piersi.ale nadszedl czas kiedy trzeba bylo powiedziec dosc i uczyc
      ja picia z kubeczka tym bardziej ze szybko nauczyla sie jesc z
      lyzeczki nie akceptujac smoczkow butelek ani nic co mialoby zastapic
      jej piers.od razu z lyzeczki jadla wiec na pewno uda mi sie nauczyc
      ja picsmilei tu zaczely sie schody.mala za nic nie chciala zrezygnowac
      z piersi mowy nie bylo o zasnieciu bez porcji maminego mleczka a
      kubeczki wszelkiego rodzaju "nedzne" substytuty piersi odrzucala
      albo traktowala jak zabawki dla laleczek.ilez ja ich kupowalam
      przeroznych marek wzorow i kolorow bez liku.....az pewnego dnia
      bedac na zakupach z Julcia w aptece mala zauwazyla nowe kubeczki
      LOVI 360 i tak jej sie spodobaly ze az raczki do nic
      wyciagala .pomyslalam _kolejna zabaka ktora znajdzie sie w kacie-ale
      mala nie dawala za wygrana i kubeczek z polki powedrowal do raczek
      Julci.kupilam soczek i przelalam do kubeczka i tu uwierzcie mi stala
      sie rzecz dziwna mala jakby nigdy nic zaczela pic z kubeczka
      najpierw nieporadnie probujac ale kolejne wysilki oplacane byly
      powodzeniem .po prostu przyjela go jak najbardziej naturalna rzecz
      na swiecie i obserwujac doroslych wiedziala jak pije sie z kubka a
      ze dzieci to mali nasladowcy doroslych wiec nauka i obserwacje nie
      poszly w las.bylam zdziwiona podobnie maz ale z radoscia obserwujemy
      jak mala pije z kubeczka i musze przyznac ze pomalu udalo mi sie
      ostawic ja od piersi na rzecz kubeczka Lovi.dzieci chca robic to co
      dorosli wiec rowniez pic chca z kubkow"doroslych"i tego nalezy ich
      uczyc.pozdrawiam wszystkie mamy kibicujac w nauce picia swoich
      pociech.Edyta
    • lukaszek9991 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 19.05.10, 08:11
      chcialabym podzielic sie moim doswiadczeniem z odstawianiem dziecka
      od piersi i nauka samodzielnego picia.Julcia byla dlugo oczekiwanym
      dzieckiem bo dopiero po 10 latach udalo nam sie i na swiat przyszla
      upragniona coreczka wiec wiadomo bylo ze dostanie od nas wszystko co
      najlepsze a wiec rowniez postanowilam karmic ja jak najdluzej
      piersia bo wiadomo jest ze to najwlasciwszy i nazdrowszy sposb
      karmienia dziecka i nie do przecenienia.problemow bylo z tym co
      niemiara czeste zapalenia piersi guzy zrosty ale nie poddalam sie i
      do 1,5 roku mala byla karmiona i pojona z jednej niestety tylko
      piersi.ale nadszedl czas kiedy trzeba bylo powiedziec dosc i uczyc
      ja picia z kubeczka tym bardziej ze szybko nauczyla sie jesc z
      lyzeczki nie akceptujac smoczkow butelek ani nic co mialoby zastapic
      jej piers.od razu z lyzeczki jadla wiec na pewno uda mi sie nauczyc
      ja picsmilei tu zaczely sie schody.mala za nic nie chciala zrezygnowac
      z piersi mowy nie bylo o zasnieciu bez porcji maminego mleczka a
      kubeczki wszelkiego rodzaju "nedzne" substytuty piersi odrzucala
      albo traktowala jak zabawki dla laleczek.ilez ja ich kupowalam
      przeroznych marek wzorow i kolorow bez liku.....az pewnego dnia
      bedac na zakupach z Julcia w aptece mala zauwazyla nowe kubeczki
      LOVI 360 i tak jej sie spodobaly ze az raczki do nic
      wyciagala .pomyslalam _kolejna zabaka ktora znajdzie sie w kacie-ale
      mala nie dawala za wygrana i kubeczek z polki powedrowal do raczek
      Julci.kupilam soczek i przelalam do kubeczka i tu uwierzcie mi stala
      sie rzecz dziwna mala jakby nigdy nic zaczela pic z kubeczka
      najpierw nieporadnie probujac ale kolejne wysilki oplacane byly
      powodzeniem .po prostu przyjela go jak najbardziej naturalna rzecz
      na swiecie i obserwujac doroslych wiedziala jak pije sie z kubka a
      ze dzieci to mali nasladowcy doroslych wiec nauka i obserwacje nie
      poszly w las.bylam zdziwiona podobnie maz ale z radoscia obserwujemy
      jak mala pije z kubeczka i musze przyznac ze pomalu udalo mi sie
      ostawic ja od piersi na rzecz kubeczka Lovi.dzieci chca robic to co
      dorosli wiec rowniez pic chca z kubkow"doroslych"i tego nalezy ich
      uczyc.pozdrawiam wszystkie mamy kibicujac w nauce picia swoich
      pociech.Edyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka