Dodaj do ulubionych

nieśmiała pięciolatka

26.03.04, 00:10
mam córeczkę chodzi do grupy 5 latków.
Jest nieśmiała.Podam kilka przykładów - nie podejdzie do dużej grupy dzieci
w przedszkolu tylko czeka aż jakieś dziecko zainteresuje się nią, nie da
pomysłu na dobrą zabawę bo boi się że nie zostanie to zaakceptowane przez
rówieśników, przedszkolnych na występach zapomina o w wszystkim.
Natomiast w domu wśród bliskich jej dzieci praktycznie rządzi grupą,jest
pomysłowa i odważna.
A wszystko to czego nie potrafiła powiedzieć w przedszkolu na wsystępach
zarecytuje bezbłędnie.
Nadomiar wszystkiego od przedszkolanki słyszę ciągłe uwagi na temat mojej
córki, jak będzie miała ciężko w życiu bo teraz liczy się przebojowość.
Jak jej pomóc i co jest tego powodem??
Obserwuj wątek
    • saba76 Re: nieśmiała pięciolatka 27.03.04, 18:48
      Wiesz ja mam akurat odwrotny problem.Moja jest za otwarta i też źle bo rozmawia
      z wszystkimi na wet tymi co niezna.Chyba nie ma dobrego rozwiazania.Proponuje
      ci wychodzenie czeste do piaskownicy, gdzie dzieci ja wciągną a potem może ona
      sama zaproponuje zabawe. Niemów jej tego że źle postępuje będąc w cieniu bo
      bardziej zakompleksi sie i wogule zamknie w swoim swiecie. Może zabranialas jej
      pobrudzic sie wejść na drabinki iteraz boi sie że wśrud przedszkolaków źle
      wypadnie, a 5latki sa okropne. Wychoć z nią do innych dzieci na dwór i pierw
      uczestnicz w zabawie z innymi dziećmi nawet mniejszymi i stopniowo wycofuj sie.
      Duże piaskownice i place zabaw to coś co jej musisz pokazac i wprowadzać powoli.
      Powodzenia
    • gruszka_edziecko Re: nieśmiała pięciolatka 29.03.04, 01:35
      Myślę, że przede wszystkim warto zaakceptować tę nieśmiałość córki i nie robić
      z niej problemu. Po pierwsze; przebojowość nie jest jedyną cechą zapewniającą
      szczęście w życiu. Po drugie; dziecku może się jeszcze odmienić smile
      Moja córka (również pięciolatka) też do śmiałych nie należy... a może nie
      należała? Właśnie. Bardzo dużo się w tej kwestii zmieniło.
      Kiedy była młodsza reagowała wręcz histerycznie na obce dzieci i dorosłych. Nie
      było nawet mowy, żeby się pobawiła z dzieciakami na placu zabaw itp. Na
      zajęciach preprzedszkolnych początkowo uciekała przed dziećmi. "Weszła w grupę"
      przedszkolną stosunkowo łatwo, ale też sporo dzieci wcześniej znała. I długo
      dawała soba kierować, potulnie podporządkowywała się innym. Też minęło.
      Myślę, że część sukcesu zawdzięczamy naszemu podejściu i podejściu jej
      wspaniałych pań w przedszkolu. Panie były zaznajomione ze specyfiką mojego
      dziecięcia dość dobrze... Wszak widziały jej pierwsze kontakty z
      rówieśnikami wink Znały też opinię psychologa, rozmawiałyśmy też na ten temat.

      Przede wszystkim wszelkie rozmowy "jaka ta Marysia nieśmiała" odbywały się bez
      jej udziału. Pani też nigdy nie roztkliwiała się nad jej lękiem przed pewnymi
      sytuacjami, nie chroniła jej na siłę, ani tez na siłę nie zmuszała do
      przełamywania lęku. Bo nic tak nie peszy nieśmiałych, jak stwierdzenia "Nie
      wstydź się! Śmiało" etc. Jednak też umiejętnie Maśka czasem jakby nigdy nic
      pytano "A co Ty o tym sądzisz?", by dać jej możliwość wyrażenia własnej opinii.

      Ja też starałam się nie przejmować jej oporami, lękami. To nic, że kolejny raz
      robiła coś, na co nie miała ochoty, bo "Julka kazała". Że kolejny przedszkolny
      występ oznaczał przechorowaną noc przed i wysoką gorączkę po. Kiedy w domu
      wymyślała fajną zabawę, czasem mimochodem napominałam, że dziewczynom w
      przedszkolu też by się pewnie spodobało. etc. Ale nic na siłę. Starałam się i
      staram nadal nie komentować w obecności Masi tej sprawy. Rodzina dostała zakaz
      przekonywania jej na siłę do innych dzieci, "Bo jak ona sobie w życiu
      poradzi?".
      Masia teraz jest dość otwartą panienką, która świetnie sobie radzi w
      przedszkolu i umie zadbać o swoje interesy. Nadal boi się wejścia w nowe
      środowisko, ale już sobie z tym radzi. W tym roku patrzyłam nawet z lekkim
      zdziwieniem, jak nawiązywała nowe znajomości na feriach. Co więcej zebrała się
      na odwagę, by odmówić nowej koleżance jakiejś zabawy (a do tego koleżanka była
      bardzo pewna siebie i parę lat starsza). To wszytko kiedyś wydawało się
      zupełnie nierealne!
      Nie naklejam etykietki "Jesteś nieśmiała", ale tez rozmawiam o tym, czego się w
      życiu boimy. Masia nie mogła uwierzyć, że jej Wielka i Wspaniała Matkawink też
      bała się pójść do nowej szkoły, czy sama kupić mleko w sklepie. I często
      komplementuję moją córkę; żeby wierzyła, że z niej wartościowa i mądra osóbka,
      która zasługuje na sympatię i uznanie innych.
      Trochę to chaotyczne, ale nie mam teraz możliwości wygładzenia mysli. Właśnie
      dziecię obudziło się i domaga się towarzystwa smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka