Dodaj do ulubionych

taaaaka zmiana

15.11.10, 14:44
Witam wszystkie zatroskane mamy, szczególnie urwisów... moja historia jest dla mnie wprost niewiarygodna wink napiszę w skrócie, żeby dodać otuchy tym mamom, którym codziennie opadają ręce! mam troje dzieci, najwięcej "kłopotów wychowawczych" miałam z najstarszym, teraz 5-latkiem. Syn mój od urodzenia CODZIENNIE dawał mi popalić, a to brak spania, nie umiał zasypiać, a to awantury z jedzeniem, a to uciekanie, a to megarywalizacja o wszystko z rodzeństwem, jak był nieco starszy gryzł, darł się, rzucał w sklepie, był absorbujący, nieposłuszny, zdarzało się, że już od rana wstawał w iście diabelskim nastroju co by tu zbroić, nie umiał się "ładnie" bawić, jedyne co wymyślał to jakieś destrukcyjne "zabawy", był prowokacyjny, potrafił skłamać albo wyzwać itd... Można powiedzieć, że podręcznikowo przechodził prawie wszystkie trudne zachowania sad jego zachowanie spędzało mi sen z powiek. Jak miał 2 lata konsultowałam jego zachowanie u psychologa, później jeszcze kilka razy, bo wykazywał się dużą pobudliwością, słabą koncentracją uwagi, niedojrzałością zachowań emocjonalnych, np. zupełnie nie radził sobie z wyrażaniem złości nawet jak miał 4,5 roku i chodził już do przedszkola. A tamże - a jakże - zdarzały się skargi, że ugryzł, że wyzywał, a Pani nie dawała sobie rady z zachowaniami prowokacyjnymi! Uwierzcie mi - było tego dużo, codziennie coś, a ja chodziłam jak struta, bojąc się, że w taki sposób to wyrośnie z niego jakiś bandzior a nie fajny człowiek... a robiłam co mogłam, żeby go na dobre tory skierować - od przykładu własnego, poprzez zaciśnięte zęby, żeby ignorować, co niewłaściwe, wzmacnianie pochwałami, co właściwe, i anielską cierpliwość, warsztaty dla rodziców, stosy literatury itp. Zdaję sobie sprawę, że większość jego zachowań była NORMALNA dla wieku, a ja przeżywałam syndrom pierworodnego, ale tyle się tego zawsze nazbierało, że wprost ręce opadały i trudno było się cieszyć z macierzyństwa sad
AŻ TU NAGLE dosłownie z dnia na dzień nastąpiła drastyczna zmiana! Syn potrafi się przy stoliku pobawić kilkanaście minut, powstają z tej zabawy wspaniałe pomysłowe twórcze rzeczy, jest uprzejmy jak nigdy dotąd - proszę przepraszam - używa zupełnie spontanicznie i adekwatnie do sytuacji, zrobił się koleżeński! z jego nadpobudliwości zostały małe ślady (teraz już jest tylko pobudliwy, a nie nadpobudliwy wink) hmm, to nie znaczy, że nie ma problemów, uporu, krzyków czy tupnięcia nogą, ale teraz potrafi negocjować, pójść na kompromis, a nawet odpuścić bez awantury. Wreszcie po tylu latach ciężkiego mozolnego urabiania, zrobiło się normalnie i miło. Cóż - dziecko mi dorasta, wyrasta, zmienia się, zaczęliśmy rozmawiać o ważnych (poważnych wink) sprawach! a przy okazji stał zupełnie fajnym 5-latkiem (w sensie nie przeedukowanym, ani nie zewnątrzsterownym! Chwalę się, bo miałam czarne myśli, jak te trudności mnie przerastały. Teraz podobne problemy przerabiam z resztą ferajny, ale mam świadomość, że z większości wybryków dzieci po prostu wyrastają. Wszystkim mamom, które miewają trudności wychowawcze (czyli wszystkim wszystkim wink) życzę powodzenia! Przyznam, że wychowywanie, zwłaszcza dzieci o silnym charakterze, jest dużym wyzwaniem, dużą gimnastyką umysłu i ogromną pracą nad ... sobą smile Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • epreis Re: taaaaka zmiana 15.11.10, 21:55
      ehh..a u nas odwrotnie..
      jeszcze niedawno "anioł" nie dziecko, a teraz 5 lat i transformacja w potwora...
      w 100%.... ;/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka