Dodaj do ulubionych

Rozpieszczone dzieci

20.11.10, 07:44
Zakladam watek, majac nadzieje, ze jeszcze sie takowy tutaj nie pojawil (nigdy nie mam czasu, aby przejrzec solidnie poprzednie watki). Czy Wy tez macie takie odczucia, ze nasze dzieci sa bardzo rozpieszczone? To przytulanie, reagowanie natychmiastowe na kazdy placz - to wyksztalca nawyk. Nie, nie u malucha, u mniewink) Po przemysleniach doszlam do wniosku, ze to sie bardzo dobrze sklada, bo rozpieszczone dzieci sa najszczesliwsze! I jak rozpiescic w pozytywnym tego slowa znaczeniu? Tak zeby rozpieszczone niekoniecznie znaczylo rozwydrzone? Na razie tyle, jeszcze cos dopisze madrego, poki co - kupkasmile
Obserwuj wątek
    • anik801 Re: Rozpieszczone dzieci 20.11.10, 10:57
      Dzieci szybko się uczą.O ile,gdy mój synek miał 3mies.płacz był naturalnym wołaniem mamy o tyle teraz widzę wyraźne "wymuszanie" noszenia.Mój synek najpierw daje sygnały ostrzegawcze,potem zaczyna coraz bardziej(wygina się i złości),a potem wpada w ryk-jest to płacz ze złością.Jak tylko widzi,że osiągnął swój cel i że do niego idę natychmiast kończy się jego "udręka"i uśmiech od ucha do uchawink Mnie to bawi,ale mój mąż ma inne zdanie w tym temacie.Twierdzi,że mały jest rozpieszczony.Wiadomo,że znam swoje dziecko na wylot i wiem jaki płacz i jakie marudzenie co oznacza.No i niestety w repertuarze jest "bierz mnie natychmiast i noś bo inaczej urządzę awaturę".Oczywiście według wszystkich to moja wina,bo nie zostawiałam go na "wypłakanie się"tylko biegłam od razu i brałam.
    • mrs.t Re: Rozpieszczone dzieci 20.11.10, 11:53
      nie wiem co to znaczy rozpieszczony

      wykochany i szczesliwy owszem.
      rozwydrzony>?
      poki co nie, przyjdzie bunt dwulatka to i AP nie pomozewink
    • justkawb Re: Rozpieszczone dzieci 20.11.10, 14:30
      Bardzo nie lubie slowa 'rozpieszczony', moze dlatego, ze czesto slyszalam je w dziecinstwie, w polaczeniu ze slowem 'jedynaczka'. A to wszystko dlatego, ze moi rodzice zawsze brali pod uwage moje zdanie. Nie oznacza to, ze zawsze robilam to, co chcialam. Ale zawsze bylam traktowana przez nich z szacunkiem. Nie wysmiewano sie ze mnie, nie upokarzano przed innymi osobami. Zdaje sie, ze nawet niektore kolezanki mojej mamy mialy jej za zle, ze nie chciala karcic mnie ostro przy innych. No, po prostu byla ze mnie 'rozpieszczona jedynaczka' wink

      Pozytywne rozpieszczenie to dla mnie branie pod uwage wszystkich potrzeb dziecka, zapewnienie mu poczucia bezpieczenstwa i poszanowania wlasnej osoby. Oznacza to tez branie odpowiedzialnosci za dziecko i stawianie mu granic.

      • misior_biorn Re: Rozpieszczone dzieci 20.11.10, 20:00
        Moim zdaniem dzieci mogą być wykochane i mogą być niewychowane.
        Z reguły te wykochane jednak wyrastają na wychowane smile
        Natomiast płaczące niemowlę nie może być niewychowane, bo na wychowywanie za wcześnie. Może być niewykochane, niestety.
        • anik801 Re: Rozpieszczone dzieci 20.11.10, 20:33
          misior_biorn napisała:

          > Moim zdaniem dzieci mogą być wykochane i mogą być niewychowane.
          > Z reguły te wykochane jednak wyrastają na wychowane smile
          > Natomiast płaczące niemowlę nie może być niewychowane, bo na wychowywanie za wc
          > ześnie. Może być niewykochane, niestety.
          Tu bym się nie zgodziła.Tyle ile ja wytule,wycałuje i wypieszczę to naprawdę wiem tylko ja. Czasem już nawet sił nie mam żeby go nosić.Dziś nawet zabrałam go na 3godzinną zbiórkę harcerską,bo mi go było szkoda,że ma z babcią zostać.Dlaczego płacze?(o ile można nazwać to co on wyczynia płaczem),bo chciałby być przyczepiony do mnie cały czas.Stosuje sprytną taktykę w stosunku do mnie.Wypróbowane sztuszki,które działają.Jak siedzi sobie spokojnie i bawi się jest ok.do czasu,aż zobaczy mnie.Wtedy już koniec.Zaczyna się nawoływanie żeby tylko go nosić.A jak nie pomagają "nawoływania" to zanim rozedrze się ze złością to zaczyna udawać,że się dusi(zmusza się do wymiotów-nie wymiotuje tylko robi tak,bo wie że wtedy od razu go wezmę),a jak tylko podchodzę i wyciągam ręcę już mu przechodzą "duszności".To na pewno nie jest płacz niewykochanego dziecka.
          • misior_biorn Re: Rozpieszczone dzieci 21.11.10, 11:03
            Po pierwsze anik- ile ma twój synek?
            TO nie tak, że ja mówię, że ty za mało tulisz/nosisz swoje dziecko. Nie to chciałam powiedzieć. Twój synek ewidentnie daje ci sygnał, że chce być blisko ciebie, i ty mu na to pozwalasz. I super. Tylko dlaczego myślisz, że on tak robi, bo jest sprytny, przebiegły, że udaje duszności?
            Mój synek jak jestem w pracy też nie płacze i nie jęczy, a jak wrócę, to przykleja mi się do nog i nie odstąpi - muszę go wziąć na ręce. Czy to, że nie płakał, jak mnie nie widział, oznacza, że gdy mnie zobaczy chce na ręce bo mną manipuluje? Czy po prostu, że mnie zobaczył i ma ochotę się przytulić?

            Co chciałam wyrazić w poprzednim poście, to, że małe dzieci nie mogą moim zdaniem być "rozpieszczone". Mają potrzebę bliskości i albo ją spełniamy (czasem nie dajemy rady, bo zmęczenie, brak czasu, i trudno, wtedy dziecko chwilę marudzi, czy to znaczy, że jest sprytne i rozpieszczone?), albo jej nie spełniamy od początku i dziecko się uczy, że nie ma co liczyć na bliskość. Ja nie chcę, żeby moje dziecko taką naukę odebrało, dlatego wolę, jak czasem trochę jęczy i marudzi, bo chce na ręce a ja akurat jestem zarobiona i w tym momencie nie mogę.

            Natomiast dziecko w wieku lat 8 - 10 (?? nie wiem, nie mam doświadczenia ze starszymi dziećmi) jęczące i marudzące, to raczej inna kategoria. I tutaj możemy mówić o dziecku niegrzecznym, źle wychowanym. I z reguły nie będzie to to dziecko, które nosiliśmy, tuliliśmy, a to, któremu wszystko kupowaliśmy zamiast tulenia, albo popełnialiśmy inne błędy wychowawcze, których mam nadzieję uda mi się uniknąć.

            Takie moje zdanie.

            W tym kontekście przypomniała mi się wypowiedź mojego brata - ojca trójki dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Powiedział "Wiesz, znajomi mówili, czym starsze dzieci, tym gorzej. Ale to nieprawda. Jak mądrze wychowujesz i masz mądre dzieci, to czym starsze, tym fajniej, łatwiej i spokojniej.". Wiem, ile on i jego żona musieli "inwestować" (nie lubię tego słowa w tym kontekście) na początku w te dzieci -uwagi, czułości, czasu, ale widzę, że się opłaca smile

            Moja rada jest więc taka - jak znowu twój synek zacznie płakać, staraj się nie myśleć "o, znowu kombinuje/manipuluje" a po prostu "o, jest mu źle." Tobie będzie łatwiej, jak pozbędziesz się tych myśli, że twoje dziecko takie przebiegłe jest i jemu pewnie też. Bo załóżmy, on znowu chce na ręce, a ty musisz coś skończyć - ja mówię wtedy "Przykro mi kochanie, wytrzymaj jeszcze 3 minuty i już cię biorę", zamiast "Przecież nic ci nie jest, czemu marudzisz". Co prawda niewiele go ten tekst pociesza, ale ja czuję się bardziej w porządku względem dziecka, a nie zirytowana.

            Trochę się rozpisałam, nie wiem na ile na temat i na ile zrozumiale smile
            • anik801 misior_biorn 24.11.10, 21:40
              Synek ma 7,5mies.Dlaczego twierdzę,że dusi się na zawołanie?Tak właśnie robi i już i jest to zaobserwowane nie tylko przez mnie.Moja córka robiła identycznie.Świadczy to o tym,że dziecko "kombinuje"w sensie pozytywnym.Sprawdza różne metody przywołania matki.I to nie jest tak,że on płacze bo mnie nie ma.On chce być cały czas na ręku.I nie wystarcza mu,że jestem obok.Mam mu poświęcać całą swoją uwagę.Jak odwrócę głowę i nie ma ze mną kontaktu wzrokowego to jest już źle.To nie świadczy o tym,że jest rozpieszczony,natomiast na pewno jego działania nie są przypadkowe.Dziecko w jego wieku doskonale potrafi łączyć pewne fakty.
          • jul-kaa Re: Rozpieszczone dzieci 21.11.10, 11:49
            anik, Twoje dziecko nie umie jeszcze mówić, prawda? A komunikować się chce i to bardzo. I robi w to w sposób, który jest skuteczny i sprawdzony. Wymuszanie, udawanie, sztuczki? Nie - komunikaty, które dziecko jest w stanie nadać a które Ty jesteś w stanie zrozumieć.
            • laoni27 Re: Rozpieszczone dzieci 21.11.10, 17:08
              hmm moje dziecko jak było mniejsze kiedy tylko chciało było noszone na rękach. A teraz kurcze ja nie wiem, czy się cieszyć, czy się martwić, potrafi cały czas bawić się sama, bardzo rzadko domaga się mojej uwagi, na spacerach najchętniej idzie w zupełnie inną stronę niż mybig_grin Kurcze, może jednak coś źle robię? Jest odważna, wydaje mi się, że ma silną osobowość, bardzo głośno domaga się tego, co chce smile Czasem nachodzą mnie wątpliwości gdzie leży granica rozpieszczenia, nie chciałabym ją rozwydrzyć, ale przede wszystkim nie chcę jej tresować, tak jak kiedyś nas chowano. Już słyszałam od mojego ojca, że młoda to niezły łobuziak, już ją zaczynają etykietkować, a mnie cholera bierze jak to słyszę.
    • klarci Re: Rozpieszczone dzieci 21.11.10, 21:00
      na szybko napiszę tylko, że ja rozróżniam rozpieszczenie, od rozpuszczenia smile
      rozpieszczanie jest ok, pod warunkiem wyznaczania zasad, bycia konsekwentnym rodzicem.
      rozpuszczenie dla mnie nie musi nawet oznaczać rozpieszczenia, bardziej oznacza chaos, brak zasad, wskazówek - dziecko z kawału, które kopie ludzi w autobusie. można rozpuszczać nie przytulając, albo odwrotnie - byciem nadopiekuńczym - ja to tak postrzegam smile

      a jak to zrobić, żeby rozpieszczajac nie zrobic krzywdy?. hmmm ... wydaje mi się, że tak jak napisałam wyżej - wyznaczać kierunek, wpajać zasady i nauczyć szanować potrzeby wszystkich, nie tylko dziecka, ale i innych
      • laoni27 Re: Rozpieszczone dzieci 21.11.10, 22:24
        Ja jestem przekonana, że dziecko musi przestrzegać pewnych zasad. Mam nadzieję, że nie mylę AP z wychowaniem bezstresowym. Próbuję stosować metody Gordona, Mazlish i Faber. Na większość z tych metod córcia jeszcze za mała, bardziej chodzi mi o wyrobienie własnych nawyków postępowania według tych koncepcji. Ale jakoś zastanawiam się, czy aby na pewno za parę lat nie okaże się, że są to metody do kitu tak jak wychowanie bezstresowe. Dla większości ludzi brak klapsów w wychowaniu, dialog, szacunek = wychowanie bezstresowe = rozpieszczanie, w sensie rozwydrzanie. Mam takie wrażenie, że osoby, które wiedzą w jaki sposób staram się wychowywać dziecko już zaszufladkowały małą jako małego, kochanego psotnika, łobuziaka, jako rozpieszczone dziecko. Ja chyba za dużo naczytałam się o tym całym etykietkowaniu i bronię małej jak lwicasmile
        • klarci Re: Rozpieszczone dzieci 21.11.10, 22:53
          zacznę od końca - dobrze, że bronisz.
          to znaczy ja mam taką zasadę - nie pozwalam na ocenianie i straszenie mojego dziecka, ale popieram spokojną krytykę zachowań - żyjemy w społeczeństwie i jak ja czegoś nie widzę, a społęczeństwo widzi, to niech zwraca uwagę. aby nie wyzywało od beks, łobuzów i nie straszyło, że cyganie zabiorą, czy do lasu ktoś wywiezie (uwaga do mojego synka uncertain).

          co do bezstresowego wychowywania, to mało wiem o teorii tej metody. praktyka wyszła tragicznie.

          stres jest naturalnym elementem życia i dziecko powinno w naturalny sposób się z nim stykać, mało tego styka się. tylko można: jak rodzice trzymający rygor dodawać stresu dziecku, jak rodzic AP - pomagać w radzeniu sobie z nim, wspierać emocjonalnie, lub jak rodzice olewający (model bezstresowy) lekceważyć.
          dla mnie wychowanie bezstresowe (to, które znam z obserwacji) nie ma się nijak do AP.
          jedną z głównych zasad AP to szacunek - nie tylko do potrzeb dziecka, ale wszystkich ludzi.

          co do dawania klapsów i stpspwania surowych kar i zakazów - to jest ludzka słabość. łątwiej jest walnąć w tyłek, niż 1000 razy powtórzyć 'nie wolno'. na pierwszy rzut oka często to klaps jest skuteczniejszy - ale warunek, jezeli chcemy, żeby dziecko się nas bało.
          ja zawsze piszę to samo, że moim marzeniem wychowawczym jest, aby dziecko postępowało dobrze, nie ze strachu przed karą, tylko ze świadomości co jest dobre, a co złe. żeby nie bało się mnie, a szanowało. żeby nie bało się klapsa i bólu, a, żeby nie chciało mi (czy komuś) zrobić przykrości.

          jeżeli dziecko nie wchodzi ludziom na głowę, nie zachowuje się nagminnie źle (nie łaie drzewek, nie kopie psa, nie kopie kolegi, czy chuśtwaki itp. itd. - choć i to może sie zdarzyć, ale nasza reakcja musi być natychmiastowa), to chyba dobrze, ze jest odważne, przebojowe i wesołe wink

          mój syn mnie czasami przeraża swoim zaufniem do ludzi. dzisiaj znowu obcemu facetowi podał rękę na cześć i był gotów z nim pójść sobie wink - ale takie są skutki uboczne AP u odważnych dzieci - ufają ludziom i zakładają, że są oni dobrzy. według A.Brzezińskiej, można pokusić się o stwierdzenie, że dziecko postrzega innych, tak jak siebie - skoro ja jestem dobry i godny poświęcenia uwagi, to inni też.
          więc się nie martw wink
          ja uwagi i pełne obaw pytania moich znajomych puszczam już mimo uszu wink

          staram się za to być konsekwentna i widzieć co dziecko broi, a nie przymykać oko, bo tak wygodniej.
    • forumowiczka.to.ja Re: Rozpieszczone dzieci 22.11.10, 09:32
      Mnie się też wydaje, że rozpieścić nie można, ale rozpuścić owszem wink Mój maluszek jest całowany, kochany, tulony, pieszczony, giglany itp. Nie żałuję mu tego, ma to kiedy chce, czasem się już ode mnie ogania i ucieka (raczkując) przed mną wink A ja go wtedy gonię i znowu jest śmiech. Wiecznie, nawet przy gościach powtarzam mu, że go kocham.
      Ale z racji tego, że sam staje gdzie się da i jak się da, a ja nie chcę go ograniczać odstawiając go od niebezpieczeństw to mu mówię "nie wolno". Nawet krzyknę jak trzeba. Jak to nie zadziała to podchodzę, tłumaczę i dopiero wtedy odstawiam. Ale z reguły jest tak, że jak podchodzi do wiadra z wodą i mopem, to mówię "nie wolno bo bach". I ten szkrab popatrzy na mnie, popatrzy, odwróci się i odraczkuje powtarzając "bach, bach".
      Więc nie rozpuszczam, ale rozpieszczam wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka