Dodaj do ulubionych

Powort do pracy po 11mcach

16.01.11, 14:27
Hej dziewczyny
Za dwa miesiace wracam do pracy na pol etatu. Ninka bedzie miala 11 mcy, jak na razie dziewcze malo wcina w systemie BLW podstawa jest cycek w jej diecie. Zastanawiam sie jak to bedzie jak wroce do pracy czy mala sie po prostu sama przestawi i bedzie jadla aktywniej stale jedzonko. Napiszcie prosze o waszych doswiadczeniach, jak sprawic zeby to cale przestawienie sie na nowy system bylo jak najmniej bolesne dla dziecka.
Z gory dziekuje i pozdrawiam.
https://s2.pierwszezabki.pl/035/035400960.png?9747
Obserwuj wątek
    • mrs.t Re: Powort do pracy po 11mcach 16.01.11, 21:15
      ale ile w tej pracy bedziesz?costam przez te - zakladam - 8h skubnie - jak dziecko noc przesppia, to o zupelnie pustym zloladku jest, a mama sie cieszysmile

      tak czy siak, jak bedziesz w domu, na ile mozesz, piersi nie ograniczaj - 10minut odpoczynku znogami do gory po pracy 'bo dziecko karmisz' jest calkiem fajne smile , w weekendy niepracujace np nie martw sie zmiana intensywnosci karmien), w nocy troche mniej wesolo -a tez malec moz troszke czesciej chciec na poczatku..
      • zolwik A po dziesięciu? 02.03.11, 20:37
        Ja wrócę po dziesięciu, czyli za miesiąc. Nie będzie mnie w domu od 6 rano do 15. Również podstawą diety córki jest mleko z piersi. Proponuję jej różnorodne owoce, warzywa, mięso, chrupki w ciągu dnia (ile zje to zje, czasem dużo, czasem nic) i pierś na żądanie. Niania powiedziała "jakieś mleko będzie musiało w domu być".
        Czy ktoś wypraktykował powrót do pracy na tyle godzin (w nocy dziecko się budzi, choć przez pewien czas tego nie robiło).
        Czy macie jakieś wskazówki jak przez ten miesiąc ułatwić nam obu odnalezienie się w nowej sytuacji?
        To co powiedziała moja ciocia dziś wydaje mi się warte przemyślenia, że młodzi rodzice podchodzą do wychowania bez butelki bardzo ambicjonalnie, a po pewnym czasie widzą że nie trzeba było się tak stresować. No i ja zastanawiam się czy ja przypadkiem nie podchodzę do BLW tak ambicjonalnie (uważam że jest to najnaturalniejszy sposób żywienia i jestem zaskoczona tym że daliśmy się - jako cały gatunek - wmanewrować w papki).
        • aajjaa Re: A po dziesięciu? 02.03.11, 21:15
          Ale jaka butelka, jakie mleko... - dla prawie rocznego dziecka?? No juz bez przesady wink Ech te nianie, ciocie i inne takie wink Pomijajac juz sposob karmienia - czy BLW, czy papkowy czy jakikolwiek
        • guszka10 Re: A po dziesięciu? 03.03.11, 22:17
          Ja wróciłam częściowo do pracy, a Guszka ma niecałe 7 mies.
          Częściowo bo 2 dni w tyg jestem w biurze na 5 godz + dojazdy - w sumie ok 7 godz. poza domem. W tym czasie babcia podaje moje mleko kubkiem doidy. Jeśli po którymś razie jest odmowa, wtedy dajemy butelkę. Ostatnio jednak idzie mniej mleka a więcej musu jabłkowego. Za to po przyjściu zjadane są obie piersi big_grin

          W dni kiedy jestem w domu karmię piersią na żądanie a sporadycznie podaję moje mleko z kubka jeśli akurat zostanie po wizycie babci.

          Budzenia nocne są częste, pewnie częściowo przez rozłąkę a częściowo przez wyżynające się zębory.
        • misior_biorn Re: A po dziesięciu? 08.03.11, 20:55
          zolwik napisała:

          > Ja wrócę po dziesięciu, czyli za miesiąc. Nie będzie mnie w domu od 6 rano do 1
          > 5. Również podstawą diety córki jest mleko z piersi. Proponuję jej różnorodne o
          > woce, warzywa, mięso, chrupki w ciągu dnia (ile zje to zje, czasem dużo, czasem
          > nic) i pierś na żądanie. Niania powiedziała "jakieś mleko będzie musiało w dom
          > u być".

          Ale ale smile
          10- czy 11-miesieczne dziecko moze juz jesc sporo rzeczy, i nawet jak ich teraz duzo nie ZJADA (bo woli piers) to nie znaczy, ze nie zje, jak mamy nie bedzie.
          Ja poszlam do pracy jak synek mial niecale pol roku, troche wczesniej zaczelam rozszerzac diete. Na poczatku jeszcze "wspomagalam" sie sloiczkami (tzn niania, nie ja) i kaszkami podawanymi lyzka, ale jak wasze maluchy radza sobie z jedzeniem raczka, to pewnie i bez papek sie obejdzie.

          U mnie menu bylo takie:
          - w nocy i rano karmienie
          - potem na sniadanie kaszka na wodzie z owocem albo jogurt z musli albo kanapka pocieta na kawalki
          - potem obiad - dla maluszka byla to zupa przecierowa, a potem tez makaron z sosem, ziemniaki, brokuly i inne warzywa, paszteciki, pulpeciki...
          - potem jakis owoc w ramach deseru, czasem te nieszczesne chrupki czy ciasteczka owsiane.
          W miedzyczasie do picia dostawal (i dostaje) herbate owocowa albo roiboos w bidonie z rurka, bo akurat sama woda nie za bardzo mu podchodzi.

          Nigdy w pracy nie odciagalam mleka, modyfikowane synek dostal ze 2 razy na zasadzie bardziej eksperymentu jak wyszlam wieczorem a tatusiowi nie chcialo sie robic onnych dan.

          Tak wiec wcale nie musi byc w domu mleka odciaganego czy mm, nie musi byc butli. Ja przy polroczniaku nie potrzebowalam, to wy tym bardziej smile
          • misior_biorn Re: A po dziesięciu? 08.03.11, 20:57
            Aha, bo w koncu tak niejasno napisalam - po owocu juz byla pora powrotu mamy = piers. Zjadal z nami BLW kolacje, tak rozrywkowo juz bardziej.
            No i w weekendy piers bez ograniczen.
            • zolwik Re: A po dziesięciu? 09.03.11, 18:40
              Ja właśnie tak to sobie wyobrażałam, do dnia rozmowy z nianią i ciocią. Trzy posiłki, którymi się same "bawimy" w ciągu dnia, przejdą do obowiązku niani, a jak ja wrócę i w weekendy to pierś będzie na żądanie. Dzięki za tę optymistyczną wiadomośćsmile
              • zolwik Po dziesięciu 07.04.11, 20:38
                Udało sięsmile Nie było mnie w domu trochę ponad 9 godzin, obyło się bez butelki, bez odciągania mleka, bez karmienia papkami.
                Przy okazji dodam że dowiedziałam się że karmienie powyżej roku jest SZKODLIWE dla dziecka bo przywiązuje je za bardzo do matki...
          • ninkapitulinka Re: A po dziesięciu? 09.03.11, 20:51
            Hej hej jak pisalam ten post to Ninus byla troszke mniejsza i troszke mniej polykala wtedy w ramach BLW;] Dzis mamy 10mcy i nasz repertuar daniowy jest naprawde bogaty, tak wiec mama sie juz tak bardzo nie martwi, co to dziewcze zje jak bede w pracy. Dodatkowo pijemy tez duzo wody z kubeczka doidy, wiec przezyjemy te kilka godzin;] Teraz mame serce boli na mysl o rozlace z dziecieciem swym ;[ no ale taka kolej rzeczy.....Dobrze ze to tylko pol etatu pozdrawiamy wszystkie mamy i ich pociechy bedace na tej samej drodze co my
    • mama_kaspra Re: Powort do pracy po 11mcach 10.03.11, 17:17
      Ja wrocilam do pracy na pol etatu, kiedy Kasp mial 6 TYGODNI. Nie bylo mnie w domu przez dwa dni w tygodniu po 8.5, a potem po 9.5 godziny. Kasp zostawal w domu z tata i pol litrem mojego mleka, ktore na poczatku skrzetnie wypijal. Im byl starszy, tym mniej chetnie pil z butelki - i tego mleka coraz wiecej zostawalo. Zaczelismy rozszerzac diete BLW jakos w polowie siodmego miesiaca - Kasp jadal mikroskopijne porcje, ciagle pijac mleko z butelki, wypijal go mniej i mniej - ot, coraz dluzej mogl wytrzymac az piersi przyjada do domu. Mialam coraz mniejsza motywacje do odciagania, i kiedy Kasp skonczyl 10 miesiecy przestalam - Kasp ciagle jadal nieduzo, a swoje wypijal po moim przyjsciu. Wkrotce pozniej wrocilam do pracy na caly etat, a kiedy Kasp mial 13 miesiecy poszedl do przedszkola. Zaczal wiecej jesc dopiero niedawno, okolo poltora roku - i teraz wcina niewiarygodne ilosci i domaga sie glosno jedzenia. Nie zmniejszylo to jego entuzjazmu do mleka smile.
      W sumie - obylismy sie bez mieszanki, i bez papek, za to z poczatkowo duza iloscia odciagania. Ale kolo 10-go miesiaca Kasp nie chcial juz nawet patrzec na butelke smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka