Dodaj do ulubionych

Kara czy katowanie?

11.06.11, 21:11
NIe wiem za co matka karała 4-letnią córkę, ale karą miał byc zakaz wstępu na plac zabaw. I wszystko byłoby ok, gdyby się stamtąd oddaliły, ale matka kazała dziecku usiąśc przed placem i patrzec jak się dzieci bawią.
Przyznam, że czasami daję karę w postaci: nie ma dzisiaj placu zabaw, albo nie ma dzisiaj lodów, ale nie pastwię się nad dzieckiem w ten sposób, by jeśc na jego oczach lody, na które nie zasłużyło, a plac zabaw omijam łukiem.
Jakie metody stosujecie?
Obserwuj wątek
    • mandziola Re: Kara czy katowanie? 11.06.11, 21:30
      Ja dzisiaj zastosowałam wrzask i szantaż emocjonalnysad. Ale już wyszłam z siebie i stanęłam oboksad.
      A generalnie - karzę, ale się nie znęcam. Uważam, że sama kara spełnia dobrze swoja role.
    • asia_i_p Re: Kara czy katowanie? 11.06.11, 21:45
      Przeważnie robię tak, jak robiono ze mną, czyli nie karzę bez sensu. Pamiętam, że kiedy byłam jeszcze podległa władzy rodzicielskiej, nie stosowali w ogóle kar dla samego karania - to znaczy, jeśli był ochrzan, to żeby mnie do czegoś przekonać lub wyrazić ich emocje (i tak samo ochrzaniliby współmałżonka czy kogoś innego z rodziny), jeśli był zakaz rozrywki (rzadko), to nie za karę, tylko dlatego, że coś innego trzeba było zrobić w tym czasie, itd. Każda kara miała jakiś pozytywny cel, a nie zrobienie mi przykrości, a karą była tak trochę przez przypadek (bo mi psuła plany, na przykład - ale to nie zepsucie mi planów było celem). I to jest system, który mi bardzo odpowiada, bo wymyślone specjalnie w celu sprawienia przykrości lub dania nauczki kary są nienaturalne - nie istnieją w żadnym innym układzie (a przynajmniej są uznawane za toksyczne w każdym innym układzie) niż rodzic - dziecko.
      • lukrecja34 Re: Kara czy katowanie? 11.06.11, 21:53
        mnie w domu karano zazwyczaj tak,że dostawałam wpie...skórzanym pasem po plecach albo gdzie popadło za winę i brak winy (ktoś musiał dostać i najczęściej to byłam ja)..
        ja dzieci nie biję,nie szantażuję i nie pastwię się nad nimi.
        13-latek zazwyczaj ma szlaban np. na komputer czy wyjścia z kolegami
        prawie 4-latka nie ogląda bajek albo wynoszę ją do pokoiku i tam czeka,aż jej fochy przejdą
        • jjod Re: Kara czy katowanie? 11.06.11, 21:57
          Nie ogarniam, jak można napier..... dzieci skórznym pasem, i to jeszcze w jakiekolwiek miejsce uncertain
          • lukrecja34 Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:49
            w czasach mojego dzieciństwa była to niemal norma..
            nawet był tu kiedyś wątek na ten temat
        • gazeta_mi_placi Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 17:59
          Nie każdy przylanie w dupsko pasem to katowanie.
          • imasumak Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:04
            Każde. Bicia dziecka, zwłaszcza pasem, dopuszczają się zwyrodnialcy.
            • gazeta_mi_placi Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:52
              To trzeba jakieś 60% naszych rodziców pozamykać w więzieniach, normą było że na przykład po wywiadówce czy innej drace część obrywała zasłużenie pasem.
              I nie było to katowanie ani patologia, a dzieciaki wyrosły na normalnych ludzi z dobrym kontaktem z rodzicami.
              • memphis90 Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 21:48
                Taaaa? To skąd teraz kampanie społeczne, żeby nie okradać, nie wyzywac, nie bić zniedołęzniałych rodziców? Z tego cudownego wychowania pełnego szacunku i miłości przy użyciu pasa?
                • gazeta_mi_placi Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 10:51
                  Akurat kradzieże czy znęcanie się nad zniedołężniałymi rodzicami były zawsze, od wieków.
                  Pamiętacie "Balladę o Januszku"? Tamtejszy Januszek nawet nie widział paska ani klapsa od mamusi, a jak to się skończyło same wiecie big_grin
                  • imasumak Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 10:57
                    Jednakowoż najczęściej jest tak, że przemoc rodzi przemoc.
                    Jest sporo innych, skutecznych metod wychowawczych i naprawdę, w tak delikatnej materii jaką jest przygotowanie do życia młodego człowieka. nie warto iść na skróty.
                    Poza tym, warto pamiętać, że bicie dzieci jest po protu karalne.
                    • gazeta_mi_placi Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 11:04
                      Pozamykać zatem co najmniej połowę naszych rodziców, bo za moich czasów pas (albo klaps) był popularną metodą wychowawczą, po wywiadówkach albo drakach jakie czasem wymyślają dzieciaki w czasach szkolnych normą było, że dostawało się w dupsko, nawet syn pewnego nauczyciela raz dostał wciry od ojca na oczach innych nauczycieli i jakoś nikt po policję nie dzwonił, znam część dorosłych którzy dostawali zasłużenie pasem i jak to w życiu część ma gorsze układy z rodzicami, część lepsze więc nie ma jakoś korelacji między układami z rodzicami a dostawaniem zasłużonego lania za większą chryję (nie mylić z katowaniem dzieciaków przez patologię bo "tatuś wypił" albo "dziecko nie zjadło kanapki").
                      Zgodnie z Waszymi przekonaniami wszyscy co dostawali w dupsko powinni mieć złe relacje.
          • lukrecja34 Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:51
            a jak rozumiesz bicie z zostawianiem śladów po pasie? uncertain
    • ola33333 Re: Kara czy katowanie? 11.06.11, 22:01
      zakaz wstepu na plac zabaw to glupia kara moim zdaniem, no chyba ze dziecko chcialo tam robic cos niebezpiecznego lub bilo inne dzieci itd.
      Jesli juz trzeba karac, to raczej preferowalabym szlaban na lody czy slodycze w danym dniu..
      ale bez pastwienia sie nad dzieckiem poprzez jedzenie smakolykow na jego oczach.
    • cygarietka Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 16:58
      .ale karą miał byc zakaz wstępu na p
      > lac zabaw. I wszystko byłoby ok, gdyby się stamtąd oddaliły, ale matka kazała d
      > ziecku usiąśc przed placem i patrzec jak się dzieci bawią.
      Katowanie.
      Uważam tak jak ty.
      • klubgogo Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 17:18
        Pomyślec, że moje dziecko dzisiaj właśnie nie poszło za karę na plac zabaw... ale pojechałyśmy gdzieś dalej i natknęłyśmy się na jakiś plac, obok którego przeszła z pokorą mówiąc: dzisiaj nie ma placu zabaw.
        • verdana Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 17:25
          Zalezy za co. Jeśli dziecko na placu zabaw zachowywało sie paroktotnie nieodpowiednio, to kara typu "Dziś na plac nie wejdziesz, skoro upierasz się,że masz prawo spychać dzieci z huśtawki, tylko popatrzysz, jak się inne dzieci bawią i nikt nikogo nie spycha" - wydaje się bardzo odpowiednia.
          Za stłuczenie wazonika zdecydowanie nie.
          • nangaparbat3 Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 17:39
            Dobra dobra, czterolatce wystarczyłoby chyba poł godziny takiej kary, nie sądzisz?
            • verdana Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:07
              A skąd wiedza, ze trwało to dłużej? Może przeoczyłam, ale nigdzie nie doczytałam, ze tam długo siedziały.
              • nangaparbat3 Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 19:28
                Masz rację - dośpiewałam sobie.
                • ylunia78 nanga? 13.06.11, 22:48
                  Wiesz,że zostałas zacytowana w miesięczniku dla dzieci?wink
        • ylunia78 Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 22:47
          klubgogo napisała:

          > Pomyślec, że moje dziecko dzisiaj właśnie nie poszło za karę na plac zabaw... a
          > le pojechałyśmy gdzieś dalej i natknęłyśmy się na jakiś plac, obok którego prze
          > szła z pokorą mówiąc: dzisiaj nie ma placu zabaw.

          Mój tak miał ostatnio.Ale ku..rczę wieczorem nie pamietał,że miał karęuncertain
    • gazeta_mi_placi Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 17:57
      Ale histeryzujecie, bachory coraz bardziej rozpuszczone bo w dupsko dać już nie wolno dać, inaczej ukarać jak widać w tym wątku też nie.
      Najlepiej niech robią co chcą i jeszcze niech rodzice zawsze po główce pogłaskają.
      • ona_bez_ogona Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 10:12
        Pytałam już- ciebie lali???
        • gazeta_mi_placi Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 11:15
          Lali nie, ale stosowali po prostu metody wychowawcze.
          • ona_bez_ogona Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 11:19
            tzn dostawałeś/aś pasy???
    • imasumak Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:07
      No niestety, krynicą mądrości to Twojej matki nazwać nie można.
      Beznadziejna kara. A spytałaś rodzicielki, jaki cel chciała osiągnąć tą "lekcją"?
    • ladyjm Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:45
      generalnie bez kar i nagrod sie nie da. najpopularniejsze jest z tego co widze embrago na komputer i telewizje.
      • gazeta_mi_placi Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:53
        >embargo na komputer...

        To znam niejednego małolata co by jednak 10 razy bardziej wolał solidnie pasem w dupsko dostać niż nie korzystać z komputera.
        • memphis90 Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 21:51
          Co pokazuje jak bardzo "skuteczne" i "wychowawcze" jest walenie pasem w dupsko...
      • triss_merigold6 Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 18:56
        Pozwolę sobie odwołać się do Verdany, nieraz pisała o reakcjach rodziców które są karą dla dziecka, a nie są w repertuarze wymieniane - skarceniem jest podniesiony głos, nakrzyczenie, zwrócenie uwagi, ocena zachowania dziecka (postąpiłeś brzydko, źle), wyraźne rozczarowanie rodzica, powiedzenie "nie mam ochoty teraz z tobą rozmawiać" etc.
        Nie daję szlabanu na komputer, bo moje dziecko z kompa korzysta bardzo, bardzo sporadycznie. Nie gra i nie jest przyzwyczajane do gier. Celowo.
    • anorektycznazdzira Re: Kara czy katowanie? 12.06.11, 21:50
      Takie jak Ty. Też uważam za pastwienie się takie manewry jak trzymanie przed placem zabaw za karę.
      • wioskowy_glupek Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 10:06
        Pastwienie się czy katowanie to jest pobicie, trzymanie bez jedzenia, terror psychiczny a nie zakaz pójścia na huśtawki czy tzw. przetrzepanie skóry.

        Ja się zgadzam z gazetą, dzisiaj dzieciaki są tak rozwydrzone bo nie wolno dać w tyłek nie wolno tego tamtego. W szkole się nauczyciel pilnować musi bo jak niedajboże dziecko się poskarży rodzicom to atak rozwścieczonych matek do kuratorium jak w banku...

        Przesada, ja w życiu dostałam w dupę ze 3 razy pasem od mojej mamy. A muszę przyznać że cackała się ze mną jak z jajkiem i jest najcudowniejszą i najfantastyczniejsza mamą pod słońcem. Niestety jak nie dochodzi inaczej to pas musi iść w ruch... Nic mi się od tego nie stało, owszem ryczałam jak bawoł i czułam się w tedy jak by nie wiadomo co się działo, ale nic poza tym. Ani nie miałam śladów fizycznych ani psychicznych, po prostu sobie zapamiętałam, że pewne zachowania tolerowane nie będą. Klaps w tyłek czy nawet trzepnięcie pasem pare razy to nie jest przemoc ani żadne bicie tylko środek wychowczy niestety dzisiaj często zapominany. Zaznaczam od razu, że nie mam na myśli bicia tak długo czy tak mocno aż tyłek zsinieje. Bo to jest właśnie przemoc.
        • imasumak A czy dopuszczasz taką możliwość, 13.06.11, 11:04
          żeby maż ci wlał pasem gdy nie będą do ciebie docierać jego argumenty?
          Bicie słabszego i mniejszego, to jest wstyd i totalna porażka. Twoja mama nie odniosła niestety sukcesu wychowawczego, skoro ty uznajesz siłowe rozwiązania za jedynie słuszne w momencie, gdy nie masz innych, cywilizowanych metod.
          Mam dwie córki - jedna osiemnastolatka, druga ośmiolatka. Żadna nigdy nie dostała nawet klapsa w tyłek, a wyobraź sobie, że nie są ani trochę rozwydrzone.
          • gazeta_mi_placi Re: A czy dopuszczasz taką możliwość, 13.06.11, 11:10
            U dorosłego proces dorastania został już zakończony więc "lanie" nie spełniałoby swojej podstawowej funkcji to jest wychowawczej, więc Twoje porównywanie dziecka do osoby dorosłej jest bezsensowne, bo u dziecka dopiero proces wychowawczy jest w trakcie.
            Poza tym lanie wcale nie musi być jedynym środkiem wychowawczym, najczęściej oprócz tego dorośli stosowali też inne metody.

            >> Mam dwie córki - jedna osiemnastolatka, druga ośmiolatka. Żadna nigdy nie dosta
            > ła nawet klapsa w tyłek, a wyobraź sobie, że nie są ani trochę rozwydrzone.

            Dzieci są różne, może Twoje akurat nie potrzebowały tej metody wychowawczej (zresztą najczęściej chłopcy są bardziej nieposłuszni).
            • imasumak Re: A czy dopuszczasz taką możliwość, 13.06.11, 18:32
              gazeta_mi_placi napisała:

              U dorosłego proces dorastania został już zakończony więc "lanie" nie spełniałoby swojej podstawowej funkcji to jest wychowawczej, więc Twoje porównywanie dziecka do osoby dorosłej jest bezsensowne, bo u dziecka dopiero proces wychowawczy jest w trakcie.

              Spodziewałam się takiego argumentu, ale się z nim kompletnie nie zgadzam. W kwestii wychowania nie należy się uciekać do rozwiązań siłowych, to świadczy o słabości, a na dodatek nic nie daje na dłuższą metę. Poza tym bicie kogokolwiek świadczy o nieradzeniu sobie z emocjami, a chyba nie chcemy, żeby dziecko odbierało nas jako osobę niekompetentną w jakimkolwiek temacie?

              Poza tym lanie wcale nie musi być jedynym środkiem wychowawczym, najczęściej oprócz tego dorośli stosowali też inne metody.

              To może jednak lepiej sięgnąć po te inne metody, niż bić?

              Dzieci są różne, może Twoje akurat nie potrzebowały tej metody wychowawczej (zresztą najczęściej chłopcy są bardziej nieposłuszni).

              Według mnie nie potrzebowały, ktoś inny mógłby twierdzić inaczej. Z całą pewnością żadna z nich święta nie była i nie jest. Jednak udaje mi się docierać do nich bez przemocy i jestem pewna, że do każdego dziecka jest taka droga.
              • gazeta_mi_placi Re: A czy dopuszczasz taką możliwość, 13.06.11, 18:38
                Ty tak uważasz i postępujesz, inni rodzice zaś mogą mieć inne metody wychowawcze i też odnosić w nich sukcesy.
                • imasumak Re: A czy dopuszczasz taką możliwość, 14.06.11, 23:01
                  Całe szczęście Gazeto, od kilku miesięcy nareszcie obowiązuje w Polsce ustawa o zapobieganiu przemocy w rodzinie, która zabrania wymierzania dzieciom kar cielesnych.
                  I jest to rozstrzygające w dyskusji na temat bicia.
                  Szkoda tylko, że niektórzy muszą mieć prawo przeciw sobie, żeby zacząć się zastanawiać nad swoim postępowaniem.
    • irima2 Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 10:30
      Te uważam że takie siedzenie przed placem zabaw to niepotrzebne pastwienie się. Jak synek ma karę np. nie dostanie lodów to nikt z nas nie je.
      Generalnie kary u nas to stanie w kącie. Staram się raczej nagradzać - np. lody są wieczorem jak był w ciągu dnia grzeczny. Musi coś naprawdę przeskrobać i to nie raz żeby ich nie dostać. Czasami przy bardzo poważnych "przestępstwach" szczególnie przy "recydywie" nie ma wieczorem bajek.
    • franczii Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 10:43
      Ja kar typu szlaban na plac zabaw czy na lody nie daje. Uwazam, ze na lody czy zabawe nie trzeba sobie zasluzyc. czasem sie zdarza ze dziecko zabieram z placu zabaw bo sie zachowuje nieodpowiednio ale to nie jest jako kara a jako konsekwencja nieprzestrzegania zasad obowiazujacych wlasnie na placu zabaw zreszta nawet nie musze juz zabierac wystarczy ze przypomne czym sie niektore zachowania koncza.
      • wioskowy_glupek Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 12:52
        Insumak z całym szacunkiem, ale nie oceniaj sukcesów wychowawczych mojej mamy bo nie masz o nich pojęcia..

        To, że ktoś przetrzepanie komuś skóry uważa za środek wychowawczy nie jest porażką wychowawczą.
        Porażką wychowawcza jest 13 letnia córka dająca dupy za jeansy w galerii, 14 latka nawalona i wymalowana o 22.00 w dyskotece albo 15 latka z brzuchem... Podobnie jak 15 letni synalek popijający browara poza domem o 1 w nocy... A tak spędza czas 90 % dzisiejszych nastolatków, efektów wychowania bez klapsa.

        Moja mama mi wlała w dzieciństwie natomiast podczas kiedy rodzice moich znajomych nie mieli pojęcia co ich dzieciaczki, które nigdy w dupę nie dostały wyrabiają, ona zawsze wiedziała z kim i gdzie jestem. Nie musiała się martwić, że wrócę pijana, wezmę jakiś narkotyk czy liżę się w wieku 14 lat po bramach... Także sorry...

        A co do twojego kuriozalnego przykładu to mężatka jest zazwyczaj dorosła i sama decyduje o tym, czy godzi się na bicie bitą czy też nie...

        Co zaś do Twoich dzieci to gratuluje - super tez uważam, że lepiej dziecka nie bić, ale czasem się nie da. Dzieci sa różne...
        • jjod Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 18:38
          Porażką wychowawczą jest również syn, który przelatuje każdą napaloną nastkę.
          • jjod Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 18:39
            Ciekawe, co by powiedział Korczak, jakby poczytał, że w XXI wieku nadal są stosowane metody w postaci bicia.
        • imasumak Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 18:50
          wioskowy_glupek napisała:

          Insumak z całym szacunkiem, ale nie oceniaj sukcesów wychowawczych mojej mamy b
          o nie masz o nich pojęcia..


          Mam. Widzę efekty po tobie.

          To, że ktoś przetrzepanie komuś skóry uważa za środek wychowawczy nie jest porażką wychowawczą

          Nie. Porażką może być efekt przetrzepania tej skóry. A z całą pewnością nigdy nie będzie to sukcesem.

          Porażką wychowawcza jest 13 letnia córka dająca dupy za jeansy w galerii, 14 latka nawalona i wymalowana o 22.00 w dyskotece albo 15 latka z brzuchem... Podobnie jak 15 letni synalek popijający browara poza domem o 1 w nocy...

          Nie mówmy o skrajnościach, ok?

          A tak spędza czas 90 % dzisiejszych nastolatków, efektów wychowania bez klapsa.

          NIe, tak spędza czas margines, który nie jest w ogóle wychowywany.

          Moja mama mi wlała w dzieciństwie natomiast podczas kiedy rodzice moich znajomych nie mieli pojęcia co ich dzieciaczki, które nigdy w dupę nie dostały wyrabiają, ona zawsze wiedziała z kim i gdzie jestem. Nie musiała się martwić, że wrócę pijana, wezmę jakiś narkotyk czy liżę się w wieku 14 lat po bramach... Także sorry...

          Ojej, jaki sukces tongue_out
          A moim rodzicom i rodzicom moich znajomych udało się to osiągnąć nawet bez symbolicznego klapsa. Także sorry.. tongue_out

          A co do twojego kuriozalnego przykładu to mężatka jest zazwyczaj dorosła i sama
          decyduje o tym, czy godzi się na bicie bitą czy też nie..
          .


          Suuuper. Za to dziecko nie jest dorosłe i można je bić, bo nie decyduje o tym czy się na to godzi, czy nie. Sorry babo głupia, ale ucinam tę dyskusję, bo szkoda mi czasu na rozmowy z idiotami.


          Co zaś do Twoich dzieci to gratuluje - super tez uważam, że lepiej dziecka nie
          bić, ale czasem się nie da. Dzieci sa różne...


          Nie. Zawsze się da nie uderzyć. Wszystkie dzieci są tak samo warte tego, żeby tysiąc razy, a nawet więcej przemyśleć metody inne od bicia. Tylko dorośli są najczęściej za leniwi i głupi, żeby to przemyśleć.
          • jjod Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 18:54
            Pamiętaj, imasumak, że dla niektórych dziecko to przecież nie jest człowiek uncertain
            • wioskowy_glupek Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 19:35
              Dziecko to jaknajbardziej człowiek co nie oznacza że wolno mu wszystko i nie można mu wymierzyć kary cielesnej...

              Co do Korczaka - to gdyby zobaczył dzisiejsze dzieci to dobrowolnie skoczył by ponownie do pociągu jadącego do obozu...

              >> Mam. Widzę efekty po tobie.

              A to my się znamy ? nie sądze więdź bądź łaskawa nie oceniać bo nie masz o mnie dziewczynko pojęcia. Ale skoro lubisz takie osobiste wycieczki to Ci powiem że Twoja matka dopiero miała marne efekty wychowawcze wręcz zapewne żadne... Bo jak widac czytać ze zrozumieniem nie nauczyła...

              >> Nie. Porażką może być efekt przetrzepania tej skóry. A z całą pewnością nigdy nie będzie to sukcesem.

              No i tutaj zgoda...

              >> Nie mówmy o skrajnościach, ok?

              Nie żartuj sobie OK ? to jest dzisiaj norma, odejdź od kompa i wyjrzyj za okno...

              >> NIe, tak spędza czas margines, który nie jest w ogóle wychowywany.

              Wmawiaj sobie tak dalej, prawda jest taka że tak właśnie spędzają najczęściej dzieciaki z tzw dobrych domów, gdzie rodzice dyrektorzy banków siedzą od rana do wieczora w pracy.
              narkotyk czy liżę się w wieku 14 lat po bramach... Także sorry...

              >>Ojej, jaki sukces
              >> A moim rodzicom i rodzicom moich znajomych udało się to osiągnąć nawet bez symbolicznego klapsa. Także sorry..

              Jesteś tego taka pewna ? Czy może ślepa albo nie zainteresowana jak większość rodziców ?

              >> Suuuper. Za to dziecko nie jest dorosłe i można je bić, bo nie decyduje o tym czy się na to >>godzi, czy nie. Sorry babo głupia, ale ucinam tę dyskusję, bo szkoda mi czasu na rozmowy
              >>z idiotami.

              To dziwne bo z mądrymi pewnie nie często rozmawiasz... Nie sądze by chcieli do Twojego prostackiego poziomu, obrażania nieznanych osób równać...

              Dziecko się wychowuje, małżonka nie taka jest różnica - nie rozumiesz to trudno... Szkoda czasu faktycznie na dyskusje z tobą bo jak to mówią... Mądremu nie trzeba tłumaczyć a na głupiego szkoda czasu...
              • jjod Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 19:57
                wioskowy_glupek napisała:
                >
                > Co do Korczaka - to gdyby zobaczył dzisiejsze dzieci to dobrowolnie skoczył by
                > ponownie do pociągu jadącego do obozu...
                >
                Może skoczyłby ponownie do pociągu, gdyby zobaczył metody wychwawcze rodziców?
              • imasumak Re: Kara czy katowanie? 14.06.11, 22:14
                wioskowy_glupek napisała:

                Dziecko to jaknajbardziej człowiek co nie oznacza że wolno mu wszystko i nie można mu wymierzyć kary cielesnej...

                Otóż nie można. Jest to karalne. Można nawet zostać pozbawionym praw rodzicielskich za wymierzanie kar cielesnych.

                A to my się znamy ? nie sądze więdź bądź łaskawa nie oceniać bo nie masz o mnie
                dziewczynko pojęcia. Ale skoro lubisz takie osobiste wycieczki to Ci powiem że Twoja matka dopiero miała marne efekty wychowawcze wręcz zapewne żadne... Bo jak widac czytać ze zrozumieniem nie nauczyła...


                Oj, oj, twoja też najwyraźniej cię nie nauczyła, skoro nie zrozumiałaś, co napisałam.
                No to wyjaśnię - chodziło mi o to, że w twojej postawie widać efekty metod wychowawczych twojej mamy. Gdyby cię nie biła, ty prawdopodobnie też byś nie uznawała kar cielesnych w procesie wychowania dziecka.

                Nie żartuj sobie OK ? to jest dzisiaj norma, odejdź od kompa i wyjrzyj za okno.

                Nie żartuje. W moim otoczeniu to nie jest norma.

                Jesteś tego taka pewna ? Czy może ślepa albo nie zainteresowana jak większość rodziców ?

                Tak, jestem tego pewna.

                To dziwne bo z mądrymi pewnie nie często rozmawiasz... Nie sądze by chcieli do
                Twojego prostackiego poziomu, obrażania nieznanych osób równać...


                Nie martw się o poziom intelektualny moich rozmówców. Zazwyczaj jest zdecydowanie wyższy od twojego.

                Dziecko się wychowuje, małżonka nie taka jest różnica - nie rozumiesz to trudno
                ... Szkoda czasu faktycznie na dyskusje z tobą bo jak to mówią... Mądremu nie trzeba tłumaczyć a na głupiego szkoda czasu...


                Dziecko jest słabsze i zależne od dorosłych. Wykorzystywanie swojej pozycji w procesie wychowawczym i posuwanie się do bicia, jest niegodne i prostackie. Ale ty pewnie i tak tego nie zrozumiesz. Dobranoc.
        • czarnaalineczka Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 19:40
          w przeciwienstwie do twojej matki
          ja bym nie chciala wychowac wioskowego glupka
          • jjod Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 19:49
            Bardzo się uczepiłeś/łas tych narkotyków.
            Ja spróbowałam z ciekawości. Nie jestem uzależniona.
            Dla mnie nastolatki dające du.py komu popadnie, czy nastoletni chłopcy posuwający wszystko, co się rusza, to jest patologia.
            Sa inne metody wychowawcze - nie tylko bicie. Bicie to nawet nie jest metoda wychowawcza.
            To jest słabośc. Ktoś nie radzi sobie z opieką nad małym człowiekiem - więc ,,najlepiej'' uderzyć. A czemu najlepiej dla takiej osoby? Ponieważ dziecko nie odda.
            Smutne.
            • wioskowy_glupek Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 22:22
              >>Może skoczyłby ponownie do pociągu, gdyby zobaczył metody wychwawcze rodziców?

              Wątpię za jego czasów to dopiero rodzicie dzieci tłukli, nauczyciel w szkole miał taką długą linijkę albo wskaźnik i też dał po łapach. Dlatego żadne dziecko nie odwazyło by się wsadzić mu kubła na głowę, skląć itp a uczeń miał szacunek do nauczyciela. No ale w tedy rozhisteryzowani rodzice nie lecieli do kuratorium bo nauczyciel nastoletniego zbira za ucho wyszarpał.

              No chyba że masz na myśli to, że zobaczył by jak rodzice dzisiaj dzieci - nie wychowują.

              >> w przeciwienstwie do twojej matki
              >> ja bym nie chciala wychowac wioskowego glupka

              To dobrze, zawsze możesz wychować miejskiego, wszystko przed Tobą...

              >> Bardzo się uczepiłeś/łas tych narkotyków.
              >> Ja spróbowałam z ciekawości. Nie jestem uzależniona.

              Ja próbowałam papierosów, też nie jestem uzależniona smile Wszystko jest dla ludzi, ale niestety nie słabych nastolatków. Jeden się uzalezni drugi nie...

              >>Dla mnie nastolatki dające du.py komu popadnie, czy nastoletni chłopcy posuwający >>wszystko, co się rusza, to jest patologia.

              Owszem i to jest smutne że ta patologia dzisiaj to normalność...

              >> Sa inne metody wychowawcze - nie tylko bicie. Bicie to nawet nie jest metoda >>wychowawcza.

              OMG ale ja nie mówię o biciu tylko daniu klapsa...

              >> To jest słabośc. Ktoś nie radzi sobie z opieką nad małym człowiekiem - więc ,,najlepiej'' >>uderzyć. A czemu najlepiej dla takiej osoby? Ponieważ dziecko nie odda.

              Naprawdę uważasz, że z każdym człowiekiem da się dyskutowac ? Niestety dziecko to też człowiek i jednemu da się inaczej przetłumaczyć innemu nie. Są dzieci fajne kochane inteligentne. A są też takie z gruntu złe, złośliwe itp... Tak jak dorośli.
              • jjod Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 22:25
                Masz racje.
                Ale dasz ,,klapsa'' dorosłemu?
                • czarnaalineczka Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 22:52
                  nie bo dorosly jej odda wink
                  • jjod Re: Kara czy katowanie? 13.06.11, 22:53
                    właśnie wink
                    • wioskowy_glupek Re: Kara czy katowanie? 14.06.11, 16:10
                      Zasadnicza sprawa jest taka że dorosły nie jest moim dzieckiem... Nic mi do tego jak się zachowuje - nie odpowiadam za niego.
                      Ale jeśli uderzył by mnie facet to bym oddała, i to z nawiązką.
                      • buzka25 Re: Kara czy katowanie? 14.06.11, 18:51
                        to teraz ja sie wypowiem, czy dziecko odda czy nie, kwestia wychowania, znam 4 latka, ktory po małym klapsie rzucil sie na rodzicielke z piesciami, wiec sa tez i takie dzieci, ja mojego raczej nie "bije" choc nie powiem zeby klapsa nie dostal,. chodze z nim do psychiatry bo ma problemy (niepelnosprawny, wiele problemow), i co powiedziala lekarka "Dyscyplina i jeszcze raz dyscyplina, jak nie pomoze to wpier...." wiadomo nie taki coby dziecka katowac itp, ale spamietal o co chodzi uwierzcie mi moj niepslena 5 latek daje niezle w kosc, i nie reaguje na nic, na prosby, grozby, zakazy, ma tyle siły ze przy ataku agresji ja osobiscie wymiekkam, i nie mowcie ze danie klapasa to katowanie, bo lekarka w fachu jest wiele lat, wiele dzici leczyla, leczy, i wie do czego moga sie posunać, bo uwierzcie gdyby moje bylo spokojne i mozna bylo tlumaczyc nawet tysiac razy to napewno klapsa by nie dostalo, i dobrze mowi sie tym ktorzy takie dzieci maja, zawsze staram sie tlumaczyc i tlumaczyc, ale wczoraj omal przez to tlumaczenie by z okna nie wypadl, poprostu nie dociera do niego to, nie rozumie, i tu wcale nie chodzi o niedoplinowanie, tylko jeszcze niewidomo o co, nawet neulozka nasza sie zastanwiasad
                        • ylunia78 Re: Kara czy katowanie? 14.06.11, 22:26
                          Matki,które mają grzeczne dzieci nie zrozumieją,że ten jeden klaps czasami"pomoże".
                          I zaraz napiszą,że pani lekarz to się na pewno nie zna i że masz zmienić lekarza swojego dziecka.Tak,tak.
                          Jak do niego nie dociera,znaczy,(wg emam),że nie umiesz do dziecka mówićwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka