Dodaj do ulubionych

Moja cierpliwość............

17.05.04, 22:34
do mojego 2,5rocznego Kubeczka dzis sie skonczyla sad.Kiedys
rozpaczalam,zedostal klapsa.On nie wiedzialco sie dzieje,ja czulam sie
winna.Pozniej bylo ok,tzn ja tysiace razy zaciskalam zeby wink ale nie dalam
klapsa.Dzis nie wytrzymalam.Na placu zabaw tlumacze Kubie <on potrafi
rozumiec kiedy chcesmile)))))))))))> zeby nie oddalal sie ode mnie i
Malwinki.ZA chwile widze,ze juz rzucil swoj samochod i gdzies
biegnie.Wolam,nie ma reakcji.Wolam......obrocil sie,prosze wiec zeby pilnowal
wywrotki.[ZAwsze kiedy idzie na spacer ze swoja zabawka tlumacze na okraglo
prawie zeby tej zabawki pilnowal albo przynosil do mnie.]
Tak z tym wolaniem na okraglo.Kuba wiadomo biega,krzyczy no ale niech sobie
szaleje lepiej na dworze niz w domusmile.Za chwile wlazi nakolanach po
blocie.Prosze zeby tak nie robil.NO i jeszcze kilka uwag w stylu "uwazaj ,bo
hustawka uderzy Cie w glowe" mialam wrazenie,ze tylko ja wolam Kube a inne
mamy nic do swoich dzieci nie mowia.
Nadeszla pora powrotu :Kuba protestuje,kleka na blocie < a jakze,potrafi sie
nawet polozycwink> i zaczyna krzyczec ale to tak przerazliwie,ze az w uszach
dzwieczy.Wszyscy patrza co sie dzieje a ja po raz setny mowie,ze idziemy juz
do domu .Jak zwykle kilka min wczesniej zaczelam tlumaczyc,ze bedziemy
musieli pojsc etc etc.
Kuba drze sie,krzyczy,kleczy.Wstal.Idzie w swoje strone.Podeszlam,wzielamza
reke.KUba jeszcze glosniej <mialam wrazenie,ze swinke na zywca gdzies
kroja>.I tak kilka minut w koncu dalam mu klapsa.Plakal,zloscil sie po
swojemu,ehhhhhh.Ludzie patrzyli a my zamiast 20minut szlismy do domu godzine<!
>.
No i jak wtedy zle mi z tym ale nie o to mi chodzi.Czy wasze dzieci tez
urzadzaja sceny histerii?Bo to byla rzez......tylko w wykonaniu mojego
Kubusia.Ja nawet nie wiem jak jutro na nas w tym parku beda patrzyc,ehhh.Jak
okielznac zlosnika?Ja tlumacze,prosze w koncu ide.....Prosze o rade
iza
Obserwuj wątek
    • jogo2 Re: Moja cierpliwość............ 18.05.04, 00:12
      Też urządzają, a jakże. Dzieci moich sióstr nie urządzały, no ale one dostawały
      w tyłek (pewnie zostanę zlinczowana na tym forum, za to, że to piszę). Ja
      siebie dosyć nie lubię, jak daję klapsa mojemu dziecku, więc nie daję klapsów z
      założenia. Natomiast nie jest dobrze wystawiać swojej cierpliwości na próbę, bo
      skończy się ona w takiej chwili, że ciebie samą to zaskoczy i jak to się
      mówi "przylejesz" dzieciakowi szybciej, niż zdążysz o tym pomyśleć (co mi się
      zdarzyło nie dalej jak dzisiaj). Z opisu całej sytuacji wynika, że Kuba już
      wcześniej ignorował poprzednie twoje nakazy/zakazy i uchodziło mu to, więc
      próbował dalej. Rozumiem, że byłaś z drugą dzidzią. Ja mam tylko jedno dziecko,
      więc nie mogę Ci udzielać rad. Natomiast z własnego doświadczenia wiem, że taki
      rozwój sytuacji: dziecko robi coś, czego nie powinno (oddala się, wierzga,
      ucieka itp.)- rodzic nie ma pomysłu, jak je skutecznie nakłonić do
      posłuszeństwa - dziecko nadal robi to co robiło, w 99% skończy się klapsem (no
      bo tym, że dziecko stawia na swoim, raczej nie powinno się skończyć - w
      powyższym wypadku: przedłużasz spacer z Malwinką, bo Kuba nie chce wracać do
      domu tak długo, aż padnie, albo zmieni zdanie, absurd). Wrażliwy rodzic potem
      ma kaca. Faktycznie istnieją sposoby, żeby dziecko nakłonić do posłuszeństwa
      (zdaje się, że to trochę niemodne słowo), ale cóż, akurat Ty w danym momencie
      żadnego nie miałaś. Miałaś pod opieką drugie dziecko, może byłaś zmęczona, itp.
      Na pewno bicie nie jest dobrym sposobem na egzekwowanie posłuszeństwa, ani nie
      może być jedynym sposobem. Kiedyś na tym forum zostały wygłoszone między innymi
      dwie opinie na temat bicia: że jest to wyraz bezradności rodzica (i z tym się
      zgadzam) oraz (pozwolę sobie sformułować własnymi słowami) sygnał dla dziecka,
      że przegięło (faktycznie niekiedy może mieć ono taki pożądany w końcu skutek)
      (pozwolę sobie tu przywołać przykład z literatury: epizod w karierze
      nauczycielskiej Ani z Zielonego Wzgórza). Tak więc myślę, Iberko, nie czuj się
      źle z powodu tego co zrobiłaś. W końcu stało się, a Twoje złe samopoczucie nic
      nie zmieni, choćbyś się za każdym razem kiedy dasz Kubie klapsa czuła się
      okropnie. Pomyśl nad całokształtem waszych relacji i spróbuj sobie odpowiedzieć
      na pytanie w jakich sytuacjach i dlaczego Kuba Cię nie słucha. Może Ci to
      pozwoli wypracować sobie takie metody postępowania, które uchronią Cię od
      utraty cierpliwości i uzyskiwać posłuch u Kuby w inny sposób.

      Pozdrowienia,

      Joanna
    • chalsia Re: Moja cierpliwość............ 18.05.04, 02:13
      Dwulatki tak miewają. Ja bym mu dała na tej ziemi poleżec i się wywrzeszczeć i
      do tego jeszcze odwróciła się z zainteresowaniem do czegokolwiek innego. Albo
      wzięłabym go pod pachę i takiego ryczącego trzymała tak długo, aż by się
      uspokoił.
      Ostatnio jak mój w domu z jakiejś okazji konfliktu interesów położył się na
      podłodze z rykiem i po raz pierwszy popróbował uderzać głową w podłogę, to
      poszłam zakładać buty do przedpokoju (bo właśnie się szykowałam do pracy).
      Przeszło całkiem szybko. I jakoś na razie nie wali głową w podłogę.
      A najwazniejsze - nie przejmowac się tym, jak ci z parku będą się na Ciebie
      patrzeć.
      Aaaa, na mojego, po kilku prośbach o coś całkiem dobrze działa stwierdzenie, że
      jak czegoś nie zrobi, to mama to zrobi (np. prosze go do łazienki ileś razy i
      zero efektu i widzę, że jest w nastroju na "nie", mówię wtedy, że jak nie
      przyjdzie teraz sam po tejże właśnie mojej ostatniej prośbie, to go przyniosę.
      Przy braku reakcji biorę go i przynoszę. Z reguły w trakcie niesienia małyu z
      płaczem juz mówi "mama puści, ja sam przyjdę". No to go odstawiam tam, skąd go
      wzięłam i mały sam natychmiast zasuwa do łazienki).

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • sierhart Re: Moja cierpliwość............ 18.05.04, 08:26
        Wczoraj byłam z moim dwulatkiem u lekarza. On bardzo nie lubi tych wizyt (mimo,
        że wcale często nie mamy potrzeby tam chodzić). Przed wejściem przeczytałam mu
        książeczkę o Kamyczku u lekarza, wytłumaczyłam dlaczego idziemy do pana doktora
        i co będzie on robił. Marcinek cały czas mówił, że się boi, ale w trakcie
        wizyty zachowywał się rewelacyjnie - nie płakał, sam otworzył gardło (kiedyś
        darł się jak opętany). Byłam tak szczęśliwa, że kiedy wyszliśmy bardzo go
        pochwaliłam i powiedziałam, że dam mu batonika. Ucieszył się. Wyciągam
        rozpakowuję i tu się zaczyna... Chyba rozpakowałam batonika nie tak jak jak
        mały chciał (on tak ma smile) bo zaczął drzeć się jak opętany, chciał mnie bić,
        itp. Kiedy próbowałam ułożyć papierek tak jak by chciał było jeszcze gorzej.
        Ponieważ w tym stanie nie da mu się nic wytłumaczyć, zostawiłam go na podłodze
        i zaczęłam pakować nasze rzeczy do plecaczka mówiąc, że nie podoba mi się jego
        zachowanie. Leżał na podłodze 2 minuty i się wydzierał smile Nie było to dla mnie
        miłe, bo cała poczekalnia miała niezłe widowisko, ale cóż.. Mały jak zobaczył,
        że nic nie robię wyciągnął rączki i już był spokój. Wzięłam go na ręce i
        wytłumaczyłam co mi się w jego zachowaniu nie podobało.
        Ogólnie w takich "wrzeszczących" sytuacjach staram się wziąść go na
        przetrzymanie, ale nie jest to takie proste... Czasem też nie daję rady i
        złoszczę się nie gorzej od mojego synka...
        Pozdrawiam
        Ilona
    • agn29 Re: Moja cierpliwość............ 18.05.04, 12:36
      Witaj,

      Od trzech lat mieszkam w Szwecji i napatrzyłam się tu na takie zachowania
      dzieciaków, że wyczyny Twojego synka to bułka z masłem smile)) Jak wiadomo, w
      Szwecji dziecka uderzyć nie wolno. A dzieciaki (czują to chyba) wyprawiają z
      rodzicami, co tylko chcą. Leżenie plackiem na podłodze w sklepie i walenie
      nogami i rękami a przy tym dziki wrzask, to normalka. Rodzice stoją obok i
      czekają, aż przejdzie. Poza tym nikt specjalnie nie zwraca na to uwagi; są
      przyzwyczajeni smile Kiedyś byłam świadkiem, jak w tramwaju chłopczyk (około 3
      lat) walił mamę po głowie pięściami, rycząc przy tym i wrzeszcząc. Byłam
      zszokowana, ludzie w tramwaju byli poruszeni, a biednej matce nie pozostało nic
      innego, jak robić dobrą minę do złej gry. Nie wytrzymała jednak długo; musiała
      opuścić tramwaj...
      Nie jestem zwolenniczką przemocy fizycznej, ale zdarzyło mi się klepnąć mojego
      pięciolatka parę razy po tyłku. Zazwyczaj jednak staram się go przytulać
      (czasem jest to bardzo trudne, bo się wyrywa, kiedy jest rozhisteryzowany),
      uspokoić i wytłumaczyć. To chyba działa najlepiej.
      Życzę powodzenia i pozdrawiam z wietrznego dziś Goeteborga
    • noie Re: Moja cierpliwość............ 18.05.04, 13:26
      Witam
      Mam 3 dzieci, wiec jakies tam doswiadczenie ale swoje klopoty do dzisiaj z nimi
      mam... smile Ja w Twoim przypadku tak jak chalsia radzilabym wziasc go na
      cierpliwosc. Daj mu sobie pokrzyczec,poszalec... Moze bedzie to troche
      trwac...ale jesli ty pokazesz ze nie masz absolutnie interesu by na niego
      zwrocic uwage...zrezygnuje... Wiesz nie wiem na jakiej zasadzie ale ja
      dzialalam troche inaczej. Jesli cos mi sie nie podobalo, lub dziecko nie
      chcialo zrobic...zaczelam liczyc...( na poczatu powiedzialam ze licze do trzech
      i ma byc gotowe) Raz....Dwa....Trzy....Nie wiem jak juz wczesnije pisalam skad
      to wzielam i co najdziwniejszedlaczego to dziala ale dziala...hihih Malo keidy
      doliczylam do 3 a oni juz robili co kazalam. Od malego sie tego bali. Potem
      byli juz na tyle duze ze chcieli zobaczyc co sie stanie i sie pytali...Ja tylko
      odpowiadalam ze jak dolicze to zobacza. przyszedl oczywiscie okres w ktorym
      chcieli zobaczyc jakie sa granice. jesli juz doliczylam do tych nieszczesnych 3
      to musilam wymyslic jakas kare....Co oczywiscie im sie nie podobalo... smile
      jesli chodzi o Twoje krzyki i ostrzeganie...Moge ci tylko poradzic(wiem ze w
      praktyce jesz ciezko ) ale jak stoi przy tej hustawce podejdz do niego i raz mu
      wytlumacz co sie stac moze. potem normalnie usiadz i jak dalej tam bedzie stac,
      glosniejszym tonem powiedz by odszedl...i zajmij sie czymsinnym...Wiesz oni tez
      musza zauwazyc co boli lub jest zle. Jesli tylko sie lekko uderzy zostaw
      go....jesli nie biegnie za szybko i tylko sie potknie-zostaw go ( oczywiscie
      wczesniej raz wolajac ze ma isc a nie biec) Wiesz o co mi chodi ? Sa momenty
      keidy trzeba zareagowac...ale jesli nic wielkiego ju sie nie stanie...zostaw
      go...kazdy musi sie sparzyc uncertain
      Pozdrawiam
      noie
    • iberka Re: Moja cierpliwość............ 18.05.04, 22:16
      dziekuje dziewczynysmile to mnie podnosi na duchu kiedy wiem,zeinne dzieciaki
      tez tak maja czasami.Normalnie na ulicy ludzie chwala Kube jaki to on grzeczny
      nie jest etc etc.Wczoraj oczywiscie,ze odchodzilam kiedy plakal.Po prostu razem
      z Malwinka dalej sie bawilam ale katem oka widzialam Kube.No i widze jak
      krzyczy po czym idzie wprost pod hustawke......wiec wolam a on znowu
      wrzask,ehhhh.W takich sytuacjach czuje sie totalnie bezsilna.Dzis juz bylo
      lepiej chociaz caly dzien byl jakis taki poddenerwowany.Plakal,zloscil sie.A
      czy WAsze maluchy tez chca rzadzic?Kuba np mowi:Malwinko chodz tutaj i ciagni
      ja za rekaw sad.Tlumacze zeby nie decydowal za nia,zeby spytal czy Ona chce,czy
      podejdzie etc.To samo zabawkami.Podchodzi i zabiera.Najczesciej odda kiedy
      mowie, ze nie moze tak zabierac.Tlumacze na okraglo,ze trzeba spytac czy moze
      wziasc....Ale czasami zabierze i ucieka,pozniej oddaje albo nie chce oddac i
      sie zlosci.A moze znacie jakas ksiazke o psychice takiego szkraba?Chetnie
      poczytam
      iza
      • danik1 Re: Moja cierpliwość............ 19.05.04, 07:44
        iberka napisała:

        A
        > czy WAsze maluchy tez chca rzadzic?Kuba np mowi:Malwinko chodz tutaj i ciagni
        > ja za rekaw sad.Tlumacze zeby nie decydowal za nia,zeby spytal czy Ona
        chce,czy
        >
        > podejdzie etc.To samo zabawkami.Podchodzi i zabiera.Najczesciej odda kiedy
        > mowie, ze nie moze tak zabierac.Tlumacze na okraglo,ze trzeba spytac czy moze
        > wziasc....Ale czasami zabierze i ucieka,pozniej oddaje albo nie chce oddac i
        > sie zlosci.A moze znacie jakas ksiazke o psychice takiego szkraba?Chetnie
        > poczytam
        > iza

        Hej Iza!
        Wiem, ze dzieci lubia nasladowac swoich rodzicow. Moze to jak zachowuje sie w
        stosunku do Malwinki jest odzwierciedleniem Twojego zachowania wzgledem niego.
        Nie jest to nic nagannego, moze poprostu jestes dla niego autorytetem i probuje
        Cie nasladowac.
        Jezeli chodzi o histerie to u mnie raczej objawia sie to zabawowo, tzn. kiedy
        ja prosze mojego dwuletniego synka, aby wstal z ziemi i szedl ze mna do domu to
        on ma niezly ubaw, smieje sie i mysli, ze to smieszne. Najczesciej mowie mu
        wtedy, ze tata jest w domu, jezeli rzeczywiscie jest lub, ze cos ciekawego
        bedziemy robic w domu. Mowie to podekscytowanym glosem, aby go zainteresowac,
        biore za reke stanowczo pomagajac mu wstac i jakos dochodzimy do domu.
        Pozdrawiam i zycze powodzenia! Kaska.
    • evee1 Re: Moja cierpliwość............ 19.05.04, 04:58
      2.5 lat, to bardzo malo i co prawda wydaje Ci sie, ze dziecko
      powinno juz zrozumiec, ale to plonna nadzieja. Ja swoim teraz
      tlumacze, a do nich nie dociera!!! A mam w domu calkiem
      rozgarniete 7mio i 9cio letnie dziecko smile)).
      Poza tym dzieci w tym wieku pochloniete zabawa i swoimi coraz
      to nowymi zabawami zwyczajnie nie pamietaja o co sie je prosilo.
      I jeszcze jedna sprawa. Nie mow dziecku czego ma NIE robic, tylko
      pokazuj co POWINNO zamiast tego zrobic. Jak dziecku mowisz "nie
      baw sie w blocie", to ono jest zmieszane, bo nie wie co powinno
      zrobic, a jak wiadomo dzieci nie sa w stanie nic nie robic smile)).
      Mozesz tak "zamiast w blocie, chodz pobawic sie w piasku" i
      zaprowadzic malca do piasku.
      Pozdrowienia

      PS. Wiem, ze bloto jest bardzo atrakcyjne. Nie wiem czy nie jest to
      jedna z atrakcyjniejszych rzeczy do zabawy na swiezym powietrzu smile).
      Niestety, dla nas rodzicow.
    • granna Re: Moja cierpliwość............ 19.05.04, 09:07
      Iberko
      Moje 2 spostrzezenia:
      1) zachowanie syna adekwatne do wieku smile), ale wyłania mi sie obraz walki, co
      nie jest dobre bo prowadzi do stopniowania grózb i zakazów, nakazów. U Was jest
      jeszcze dodatkowy czynnik, młodsza siostra i moze zazdrosć moze rywalizzacja?
      Syn widzi, ze takim swoim zachowaniem zwraca na siebie twoja uwage.
      2) ja tez tłumacze swojemu synowi, ale zauwazyłam, ze to co dla mnas jest
      oczywiste dla niego wcale nie i nieraz takie tłumaczenie jest dla niego mało
      czytelne!!, przykład
      dziecko nam ucieka a my krzyczymy uwazaj bo samochód! albo bo wpadniesz pod
      samochód! ale dziecko nie umie sobie chyba wyobrazic sytuacji i konsekwencji
      takiego zdarzenia! Zaczęłam wiec mówic mniej wiecej tak, samochód jest duuuuży,
      uderzy Cie, przewróci bedzie baaardzo bolało! I to o dziwo zaczęło skutkowac.
      Ostatnio wyszedł sam ze sklepu, wybiegam za nim i spokojnie tłumacze, syneczku
      a gdyby tu jechał samochód itd a gdyby ktos szedł i Cie zabrał od mamy i juz
      bys mamy nie widział? Przyznam, ze słuchal z zaineresowaniem. Co do kładzenia
      rzucania sie to u mnie nie było takich dramatycznych sytuacji bardzo często, bo
      ja stosowałam juz dosc wczesnie metode wyborów. Pytałam, która bluzke chce
      włozyc(pokazywałam dwie) itd szczoteczki do zębów, no wszystko co własciwie
      mogłam dac do wyboru. Wiem, ze z dwójką dzieci to moze byc trudne, ale jak sie
      trzeba namordowac, zeby np ubrac takiego gagatka to i na to samo w sumie
      wychodzi smile) Jesli upiera sie przy czyms to pozwalam mu sie sparzyc (oczywiscie
      w granicach rozsądku) a jesli nie daje sie metodami dyplomatycznymi (np no
      dobrz to przyjdź kiedy bedziesz juz chciał) to biore siła (najczesciej mycie
      rąk po spacerze hehe).
      A na koniec uwaga ogólna, mnie bardzo pomaga w zachowaniu spokoju: dziecko to
      człowiek tylko mały, ma prawo do niektórych zachowań, smaków, preferencji tak
      jak dorośli. Mam ochote na jedno ono na drugie próbujemy sie dogadac raz
      ustąpie ja raz dziecko. CZasem argumenty trzeba przedstawic w atrakcyjniejszej
      formie a czasem trzeba jasno okreslic, ze bedzie tak jak ja chce i kropka nie
      ma dyskusji (przykład słodycze przed obiadem, ryczal raz mocno, drugi raz
      słabiej, za trzecim razem usłyszałam " a taaak" i sobie poszedł smile o dziwo
      Wiem, ze łatwo sie mówi jak ma sie na oku tylko jedno dziecko, ale z drugiej
      strony jesli taka sytuacja bedzie narastac to coraz szybciej bedziesz tracic
      cierpliwosc i potem od klapsa przejdziesz do kilku potem dojrze bunt drugiego 2
      latka i bedziesz sobie myslała, ze jestes "wybrana" smile)
      Pozdrawim i zycze duuzo cierpliwosci
      granna
    • ilonjap Re: Moja cierpliwość............ 20.05.04, 13:56
      Nie martw się, jesli Cię to pocieszy nie tylko twoje dziecko robi takie sceny.
      Moje też. Oprócz tego bije inne dzieci, głównie młodsze od siebie, bo starszymi
      jest zafascynowany. Przynajmniej nie podchodzi do huśtawki, bo raz podszedł i
      uderzyła go w głowę. Mój krzyk usłyszało wtedy chyba całe osiedle, nie
      zdąrzyłam dobiec, a widziałm co się za chwilę stanie. Na szczęście obrażenia
      nie były zbyt dotkliwe. Im większy, tym lepiej, to mija, ale bardzo powoli.
      Postaraj sie przy zbieraniu się do wyjścia zainteresować go czymś, co mozna
      robić w domu. Np. choćmy, zobacz, tu się już wszystkim pobawiłeś, a w domu
      czeka kolejka (klocki, malowanie, ciekawa bajka itp.) - raczej pomaga (wiadomo -
      nie zawsze). Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka