do mojego 2,5rocznego Kubeczka dzis sie skonczyla

.Kiedys
rozpaczalam,zedostal klapsa.On nie wiedzialco sie dzieje,ja czulam sie
winna.Pozniej bylo ok,tzn ja tysiace razy zaciskalam zeby

ale nie dalam
klapsa.Dzis nie wytrzymalam.Na placu zabaw tlumacze Kubie <on potrafi
rozumiec kiedy chce

)))))))))))> zeby nie oddalal sie ode mnie i
Malwinki.ZA chwile widze,ze juz rzucil swoj samochod i gdzies
biegnie.Wolam,nie ma reakcji.Wolam......obrocil sie,prosze wiec zeby pilnowal
wywrotki.[ZAwsze kiedy idzie na spacer ze swoja zabawka tlumacze na okraglo
prawie zeby tej zabawki pilnowal albo przynosil do mnie.]
Tak z tym wolaniem na okraglo.Kuba wiadomo biega,krzyczy no ale niech sobie
szaleje lepiej na dworze niz w domu

.Za chwile wlazi nakolanach po
blocie.Prosze zeby tak nie robil.NO i jeszcze kilka uwag w stylu "uwazaj ,bo
hustawka uderzy Cie w glowe" mialam wrazenie,ze tylko ja wolam Kube a inne
mamy nic do swoich dzieci nie mowia.
Nadeszla pora powrotu :Kuba protestuje,kleka na blocie < a jakze,potrafi sie
nawet polozyc

> i zaczyna krzyczec ale to tak przerazliwie,ze az w uszach
dzwieczy.Wszyscy patrza co sie dzieje a ja po raz setny mowie,ze idziemy juz
do domu .Jak zwykle kilka min wczesniej zaczelam tlumaczyc,ze bedziemy
musieli pojsc etc etc.
Kuba drze sie,krzyczy,kleczy.Wstal.Idzie w swoje strone.Podeszlam,wzielamza
reke.KUba jeszcze glosniej <mialam wrazenie,ze swinke na zywca gdzies
kroja>.I tak kilka minut w koncu dalam mu klapsa.Plakal,zloscil sie po
swojemu,ehhhhhh.Ludzie patrzyli a my zamiast 20minut szlismy do domu godzine<!
>.
No i jak wtedy zle mi z tym ale nie o to mi chodzi.Czy wasze dzieci tez
urzadzaja sceny histerii?Bo to byla rzez......tylko w wykonaniu mojego
Kubusia.Ja nawet nie wiem jak jutro na nas w tym parku beda patrzyc,ehhh.Jak
okielznac zlosnika?Ja tlumacze,prosze w koncu ide.....Prosze o rade
iza