dobrze ze chociaz mam synka ktory namietnie od dwoch lat nie chce przesypiac nocy i budzi sie, czesto z placzem

to mam sie do kogo potulic
moja corka ( w glebi duszy chwala jej za to) szczesliwie spi w swoim koszu cala noc
A ja nie moge wyjsc z podziwu ze rzeczywiscie takie dzieci istnieja! I kazdego dnia staram sie kolejna jej przespana noca ladowac swoje bateryjki ( na czas jak przestanie przesypiac, w duszy sie modlac ze moze jej tak zostanie, bo przeciez w naturze rownowaga musi byc!)
NIEmniej jednak , z jednej strony z checia ja odkladam do jej kosza (bo spi tam spokojnei a ja moge zajac sie starszakiem) - jednakze z taka sama checia lece do starszaka sie przytulic i popatrzec na jego slodka spiaca buzie
i tylko brak mi mojej krolewny, chcialabym moc z nia spac, miec ja blisko tak jak starszaka w jej wieku, ktory dluuugo tylko na mnie spal, budzac sie co chwila.. tak cudowna jest bliskosc z takim malenstwem!(niestety lozko zajmuje juz nam cala sypialnie,a do tego starszak chce spac w swoim pokoju, do tego swoimi nocnymi ekscesami budzi meza(z tegoz samego powodu ze maz spac musi , nie tule sie zbytnio do niego w nocy; ) , no ale nigdy nie bedzie jedynaczka, ani pierwszym dzieckiem, ktoremu mozna sie totalnie oddac..
a\ tak chcialam sie wygadac