Jestem mamą niemal 4-latka i 4-miesięcznej córeczki. Intuicyjnie wcielam w życie RB, niestety mąż tej intuicji nie ma

Oczywiście ja też popełniam błędy i np. dziś nakrzyczałam na Starszaka, jakieś głupoty mu mówiłam, wystawiłam za drzwi. Porażka

Dziś moja intuicja się schowała
Tracę cierpliwość, gdyż wszystko muszę powtórzyć Synkowi 20 razy, czymś zagrozić, by poskutkowało. To bez sensu. Kładę go na poobiednią drzemkę i proszę, by wybrał książkę. On uparł się na taką, której nie może znaleźć. Nie za bardzo mogę mu pomóc szukać, bo karmię młodszą córkę. On zaczyna wyć, że chce książkę TĄ konkretną. Tłumaczę mu, że poczytamy po spaniu, pomogę mu szukać. Nie, wyje dalej. Mówię, że w takim razie za w ogóle nie będę mu czytać, "jak doliczę do trzech". To też pewnie bez sensu. Liczę, wychodzę, a on wyje - ale tak na maksa - że chce książkę.
Czuję, że mlodsza/akurat chora teraz Córka zaczyna się denerwować. Nie wiem, jak wrócić do porozumienia ze Starszakiem