dziunia71
01.06.04, 10:21
Witam
Usiadłam do kopmutera jeszcze ze łzami w oczach. Sama nie wiem od czego zacząć
opisywanie mojego problemu. Chyba od tego, że moja sześcioletnia teraz córka
"zaistaniała" w fatalnym momencie mojego życia - miałam ochotę na wszystko,
tylko nie na dziecko- kupiłam sobie malutkie mieszkanko, planowałam studia
podyplomowe, miałam fajną pracę, super faceta (tatę tejże), 27 lat i cały
świat stał przede mną otworem. Nie usunęłam tej ciąży tylko dlatego, że bałam
się ewentualnych komplikacji później, serio był to główny powód.
Wzięliśmy ślub, dobrze nam razem, mamy jeszcze jedno dziecko, ale ... Nie mogę
się dogadać ze starszą córką, nijak, ani prośbą ani groźbą. Nie słucha mnie,
nie szanuje mojego zdania, czasem myślę, że mnie nie kocha. Kurczę, tak się
staram, ale czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji. A dziś, w Dzień
Dziecka, po próbach pertraktacji podczas ubierania się, pękła we mnie jakaś
struna i ZLAŁAM JĄ NA KWAŚNE JABŁKO!!!
Gdybym była swoją matką, to bym siebie nienawidziła.
Ania