Dodaj do ulubionych

nie moje dzieko bije

16.01.12, 13:44
Mój syn (2,5 roku) ma dwóch starszych kuzynów braci(prawie 3 i nieco ponad 4 lata). Kuzyni czasami się biją, czasami mam wrażenie że jest to zabawa, ale czasmi jest to agresja. Wyrywają sobie zabawki przy okazji popychając, bijąc, jeden drugiego zachodzi od tyłu i uderza w głowę młotkiem z klocków albo przewraca na podłogę. Nie są to moje dzieci więc nie wtrącam się za bardzo w ich wychowanie. Szczególnie, że mama braci uważa się za 'Wielką Wiedzącą' i myśli, że ona wie wszystko najlepiej bo jest pedagogiem z wykształcenia, nie pracuje żeby zająć się dziecmi no i jest matka 3 dzieci (najmłodszy ma 6m) a nie jak ja jednego.
Dość często się spotykamy a mojego syna ciągnie do zabawy z kuzynami. Niestety przy okazji zabawy z nimi oni wyrywają mu zabawki i czasami biją. Doszło do tego że ostatni syn nie chciał jechać bo 'może mnie tam zbiją i dlaczego oni wyrywają autka'. Nie wiem jak reagować, może coś podpowiecie cos zrobić gdy:
1. Kuzyni biją się miedzy soba a ich rodziców nie ma lub ignorują te zachowania.
2. Kuzyni wyrywają sobie zabawki.
3. Kuzyni wyrywają lub biją mojego syna a on pyta dlaczego tak zrobił.
Dodam że syn wychowywany jest w duchu RB. Wiele mu tłumaczymy, nigdy nie dostał klapsa, staramy się nazywac swoje i jego uczucia i podpowiadać jak z nimi poradzić. Najłatwiej byłoby mi odpowiedzieć żeby oddał albo też wyrwał zabawkę ale to kłóci się z tym czego go uczymy i prowadzi do eskalacji agresji.
Z góry dziękuję Wam za podpowiedzi bo na prawdę jestem w kropce...
Obserwuj wątek
    • misior_biorn Re: nie moje dzieko bije 16.01.12, 19:46
      Trudna sytuacja. Mi zdaża sięzwracać uwagę dzieciom brata, ale po pierwsze raczej ani on ani bratowa nie mają mi tego szczególnie za złe, bo nie uważają, że zjedli wszystkie dydaktyczne rozumy (jako i ja tak nie uważam). No i raczej sytuacje są jednoznaczne (szarpanie się, bicie). No ale dzieci brata są starsze i zawsze mogę powiedzieć "nie róbcie tak, on jest jeszcze mały a wy duzi i rozsądni", w twoim wypadku różnica jest znikoma.

      Ogólnie jestem za tym, żeby zwracać uwagę nie swoim dzieciom wtedy gdy
      A) nie ma ich rodziców
      B) dzieje się coś wyraźnie niebezpiecznego
      Inaczej po prostu ignoruję albo zwracam się do rodziców tych dzieci.
      Najlepiej byłoby pogadać z rodzicami, ale jak sama piszesz to typ tych co wszystko wiedzą lepiej, to może nie być łatwe zadanie.
      • katrina070809 Re: nie moje dzieko bije 20.01.12, 18:12
        szkoda, że tak malo nas tu zagląda i odpowiada.

        Będe musiała jakoś sama wymyślić działanie.

        Misior_bisior - a co mówić synowi jak mu wyrywają, jego uderzą. Odbierać zabawkę i dawac synowi? Ech, ciężkie to wychowywanie.
        • asbu Re: nie moje dzieko bije 21.01.12, 01:34
          Nie mamy innych dzieci w rodzinie, ale np. jak na placu zabaw Młodemu zabiorą zabawkę, a on płacze, to robię tak:
          1. Pytam się Syna czy chłopiec może pobawić się jego zabawką - w 90% odpowiedź jest NIE
          2. Mówię Młodemu, żeby podszedł i poprosił o zwrot zabawki - zawsze chce iść "z mamom" na co rzecz jasna się zgadzam
          3. Idziemy do delikwenta i prosimy o zwrot zabranej rzeczy, jak nie działa zwracam się do opiekuna
          4. Opiekun sensowny albo zwraca zabawkę, albo proponuje jakąś wymianę (Jaś pobawi się twoją koparką, a ty możesz pobawić się jego betoniarką)
          Nie uznaję dzielenia się na siłę swoimi zabawkami - ja też obcym nie daję do zabawy np. mojego telefonu.

          Za to opisana przez Ciebie sytuacja wyrywania zabawek czy bicia z mojego punktu widzenia jest niedopuszczalna - ja bym zareagowała spokojnie zwracając uwagę kuzynom, że nie wolno wyrywać/bić etc.
    • green.sabcia Re: nie moje dzieko bije 21.01.12, 22:32
      Sprawa jest o tyle trudna, że musisz liczyć się z "obrazą" rodziców "agresorów", gorzej, ze to rodzinasad
      Ja robię tak od zawsze: kiedy dzieci zaczynają się szturchać, wyrywac sobie zabawki, itd. to najpierw obserwuję całą sytuację. Patrzę, czy eskalacja konfliktu nie jest zbyt duża, nie grozi polaniem się lada moment krwi i na to jak moje dziecko sobie w takiej sytuacji radzi, że ktoś mu robi coś. Jeśli widzę, że sobie radzi, i nie czuję sie pokrzywdzone a z konfliktu wychodzi cało, obronną ręką, to nie ingeruje w żaden sposób, niczego nawet nie komentuję, chyba, ze dziecko się domaga jakiś wyjaśnień i chce zaistniałą sytuację "przegadać", wtedy tak, jesli nie nie ruszam tematu. Ale jesli widzę, że moje dziecko jest ewidentnie napadane, notorycznie popychane czy w innym sposób tłamszone czy wykorzystywane, to wkraczam i zwracam sie bezpośrednio do agresora, bez względu na fakt, czy jego rodzice są obecni czy nie. Uważam, że kulturalni ludzie powinni pierwsi zareagować, kiedy ich dziecko zachowuje się aspołecznie i narusza granice innego, ale rzeczywistośc bywa zgołą często inna. A więc udaremniam atak na moje dziecko, albo podniesionym i zdecydowanym głosem, mówię, że nie wolno bić itd. Zazwyczaj to wystarcza i "agresor" się wycofuje, jesli próbuje znowu za jakiś czas, znowu robię to samo. Jeśli u mnie w domu dzieci sie kłócą o jakąś zabawkę, i żadne nie ma ochoty ustąpić, to zabawkę zabieram i chowam i nie bawi się nikt.
      • katrina070809 Re: nie moje dzieko bije 23.01.12, 20:32
        odpisałam wielkiego posta i znikł sad

        Ogólnie to rodzice agresorów rzadko reagują a jeśłi reagują to późno. Może przyzwyczaili się do agresji miedzy dziećmi. Ja natomiast nie chciałabym żeby moje dzieci tlukły się po glowach w celu wyrwania zabawki i takie metody będe 'stopować'.
        Syn chyba troche dorósl: nie tak łatwo wyrwać mu zabawkę bo ją chowa i mówi to moje. Chyba jego działanie powoduje zminiejszone chęci na wyrywanie. Tez ja i Mąż po pierwsze trochę bardziej patrzymy na chłopaków i kuzyni chyba wiedzą że są obserwowani więc się pilnuja smile Ja też staram się zwracać większą uwagę na kuzynów gdy się bawią, albo jak któryś sie przewróci podbiegam, pytam czy wszystko ok. Mąż twierdzi że być może nasz syn jest atakowany z zazdrości bo ma naszą uwagę wtedy gdy o nią prosi a chłopoki czesto są zostawiani sami sobie. Moje zwrocenie się na nich powoduje że nie muszą walczyc o moja uwagę bijąc mojego syn bo tą uwage mają i tak.
        Zobaczymy co będzie dalej... szukam róznych sposobów bo chciałabym żeby syn z kuzynami miał kontakt.
        • misior_biorn Re: nie moje dzieko bije 24.01.12, 18:48
          Wiesz co twoja teoria z próbąpozyskania twojej uwagi przez chłopaków wydaje mi się całkiem wiarygodna smile
          Może faktycznie coś da, jak ty będziesz dla chłopaków taką dobrą interesującą się ciocią, może wtedy polubią też twojego synka, albo inaczej, nie będą widzieli powodu do agresji.
          A co do rodziców to niestety nie mam rady, bo co tu radzić prz takich dorosłych - albo się obrażą, albo zignorują prośby, albo jedno i drugie wink też znam takich i tu kwestie niemożliwości dogadania się są chyba zupełnie niezależne od RB smile
        • green.sabcia Re: nie moje dzieko bije 19.02.12, 17:20
          Myślę, że działacoe w dobrym kierunku z mężemsmile Dzieci są świetnymi obserwatorami i wyłapują w mig, ze niegrzeczne zachowanie, daje o wiele szybsze i lepsze rezultaty w postaci zwróćenia/poświęcenia im uwagi niż bycie cichutkim i grzecznym. Dlatego z tego korzystają i to głównie chłopcy. Dobrze by było, żeby rodzice chłopców zastosowali podobną technikę i także zwracali na nich częściej uwagę, jak sa w porządku, albo w ogóle zwracali na nich uwagęuncertain
          • katrina070809 Re: nie moje dzieko bije 21.02.12, 21:15
            > Dobrze by było, żeby rodzic
            > e chłopców zastosowali podobną technikę i także zwracali na nich częściej uwagę
            > , jak sa w porządku, albo w ogóle zwracali na nich uwagęuncertain

            Ech, z tymi rodzicami to ciężko. Ostatnio obserwowaliśmy jak reagują na wyrywanie zabawek i odbieranie siłą i tylko z Mężem wymienialiśmy się spojrzeniami bo to nie było to co my uważamy za dobrą 'technikę' smile Mąż może nie wie wiele o RB ale stosuje (podrzuciłam mu co nieco do poczytania, poopowiadałam i jest ok). Rodzicom chłopców za bardzo nie chcemy doradzać. Wspomniałam już o tym na początku wątku. Dodatkowo kiedyś, jak syn był malutki, mama chłopców probowała wychowywać nam dziecko rzucając uwagi to Mąż powiedział: 'My Ci dzieci nie wychowujemy więc Ty nie wychowuj naszego' i tego się trzymamy żeby nie wchodzić w konflikty.
    • kotkowa Re: nie moje dzieko bije 22.02.12, 12:49
      Ja tam zwracam uwagę i tyle. Krzyś też ma kuzyna, zaledwie 3 m-ce starszego ( mają ok 2 latka) i ten mały też jest dużo bardziej "agresywny" - zabiera zabawki, rzuca nimi, czasem uderzy kogoś zabawką celowo itd. Jak widzę, że zamierza uderzyć Krzysia, to łapię zabawkę i mówię poważnie jak do dorosłego: a co to jest za zachowanie? Nie wolno tak robić, oj oj itd. Maluch często stopuje wtedy. Jak widzę, że chce zabrać zabawkę Krzysiowi, to też mówię: teraz Krzysiu się pobawi, dobrze? Nie zabieraj, zaraz ci odda. Jak będziesz u Krzysia, to też się pobawisz jego zabawkami. Akurat w nosie mam czy jego mama jest obok, czy nie, ja mam wiele uwag odnośnie jej metod wychowawczych, a właściwie ich braku, stosuje wg mnie bezuczuciowy chów i dziecko może chce zwrócić na siebie uwagę przez takie zachowania, nie wiem, albo nie zwracają mu uwagi, nie uczą jak ma się zachowywać wobec innych itd. Krzysiu nigdy nie lubił takich zabaw, nie rzuca, nie trzaska, nie wyrywa. Jak tamten wyrwie mu zabawkę i Krzyś zamierza płakać, to mówię, "no trudno, J. zabrał zabawkę, choć znajdziemy inną fajną, a tamtą się później pobawisz. Nieładnie J. zrobił." Myślę, że mama J. nie będzie ze mną dyskutowała, bo wyrywanie, czy rzucanie zabawkami w kogoś to jest złe zachowanie bez dwóch zdań, więc można to dziecku powiedzieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka