czarna9610
21.03.12, 21:13
Córka drugi roku studiuje poza domem. Myślałam że od niedzieli wieczór do piątkowego wieczoru będę tęsknić świrować i moje życie będzie się toczyć od przyjazdu córki do wyjazdu.
Tymczasem szybko oswoiłam się z sytuacją. Bałam się, że sobie nie poradzę, mam ją jedną i właściwie nikogo oprócz niej nie kocham. Tymczasem nie jest tak źle. Chyba jakoś udało się "odciąć pępowinę" A wy, czy szybko pogodziliście się z dorosłością dzieci czy jednak trochę to "bolało"?