Dodaj do ulubionych

To moje!!!!!!

11.08.04, 09:15
Wczoraj poszłam z moim półtorarocznym synkiem na plac zabaw.W piasku zobaczył
plastikowe autko i zaczął płakać ,żeby go dać.Zapytałam dziewczynki bawiącej
się obok czy może sie trochę pobawić.Ponieważ nie było to jej auto a innych
dzieci nie było podałam mojemu dziecku tą zabawkę.Naraz zza moich pleców
usłyszałam głosny krzyk"to moje!".Obejrzałam sie i zobaczyłam 4 może 5 latka
pędzącego w stronę mojego syna.Gdybym nie stała obok to chyba wyrwałby mu
rękę z tym autkiem.Rozumiem ,że dziecko,poczucie własności itd.Ale dla mnie
najgorsze było to,że na ławce siedziała matka,wszystko widziała i nawet nie
zareagowała.Chłopiec zaniósł jej to autko i poszedł na huśtawkę.Nawet się nim
nie bawił.Mam 5 letnią córkę i gdyby ona tak sie zachowała wobec 1,5 rocznego
dziecka na pewno zwróciłabym jej uwagę.A co wy o tym sądzicie?Pozdrawiam.Emma





Obserwuj wątek
    • alicjagrabowska Re: To moje!!!!!! 11.08.04, 17:51
      mój 3 latek tak robi i zawsze tłumaczę mu że dzidzia nie chce zabrać tylko
      zobaczyć itd,ale on nie zawsze się zgadza,no to proponuję rozwiązanie,to które
      autko możesz jej pokazać,i on wybiera.myślę że 4 5 latek może już więcej skumać
      tylko nie ma z kim o tym pogadać,mamusi się może nie chciało czegoś dziecku
      wytłumaczyć.....
    • pantera.72 Re: To moje!!!!!! 11.08.04, 19:43
      Witam!

      Jaka matka takie dziecko.
      Smutne jest to, że niektórzy rodzice nie pomagają swoim dzieciom "uspołecznić
      się" . Chowają takie "psy ogrodnika" sam nie zje i nikomu nie da. Ale co się
      dziwić pewnie ona tak samo była chowana smile))

      Pozdrawiam!
    • adzi210 Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 07:29
      Musze stanac w obronie "Wlasciciele Autka"-Wyobraz sobie , ze to TY zostawiasz
      na lawce SWOJA torebke (autko moglo miec strasznie duza wartosc dla tego
      malucha) i odchodzisz tylko na "sekunde" , w tym czasie na Twojej lawce siada
      jakis NASTOLATEK i bierze do reki TWOJA torebke...Co wtedy robisz?
      To dziecko moglo po prostu bac sie ze straci cos SWOJEGO...
      A moze lepiej nauczyc dzieci takiej zasady- nie twoje to nie ruszaj...
      • carlafehr Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 07:57
        Zgadzam się z Adzią. Wyobraź sobie, że przyjeżdżasz do pracy samochodem, a tam
        wszyscy uważają, że mają prawo nim jeździć, bo dzeilić się trzeba, a skoro masz
        to się dziel, bo inaczej to Ty aspołeczna jesteś i egoistka. A że chcesz, żeby
        chociaż zapytali, czy mogą? A po co?
        Też jestem zdania, że trzeba nauczyć dziecko zasady "nie twoje, nie ruszaj" a
        jeśli jest bardzo zainteresowane, to zapytaj właściciela. A taki właściciel
        może się nie zgodzić, niezależnie od tego czy starszy, czy młodszy, czy ma całą
        kupę takich rzeczy, czy tylko jedną, czy to wartościowe, czy też nie.
        Jedyne, co mnie razi w zachowaniu tamtego pięciolatka, to fakt, że wyrwał
        zabawkę młodszemu dziecku, powinien raczej zażądać zwrotu a nie szarpać się z
        mniejszym dzieckiem.
    • pantera.72 Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 15:38
      Adzi210, Carlafehr zdradzcie tajemnice jak udało się Wam nauczyć półtoraroczne
      dziecko zasady "nie twoje nie rusz" chętnie skorzystam.
      Zachowań dzieci nie powinno sie porównywać z zachowaniem dorosłych wiec
      przedstawione przez Was sytuacje z torebką czy samochodem są nieadekwatne do
      zdarzenia z piaskownicy dlatego nie bede ich komentowała. Odpowiem tylko na
      pytanie co bym zrobiła z torebka. Nigdy nie zostawiłabym jej na ławce.
      A swojemu starszemu synkowi zawsze powtarzam, że jak nie chce żeby ktoś się
      bawił jego zabawkami to niech ich nie zostawia samopas, albo niech bawi się nimi
      w domu.

      Pozdrawiam
      • carlafehr Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 17:16
        pantera.72 napisała:

        > Adzi210, Carlafehr zdradzcie tajemnice jak udało się Wam nauczyć półtoraroczne
        > dziecko zasady "nie twoje nie rusz" chętnie skorzystam.

        Nauczenie tej zasady wymaga po prostu konsekwencji. Dziecko półtoraroczne
        potrafi zrozumieć, że zabraniasz mu ruszania cudzych rzeczy, natomiast nie
        bardzo potrafi sie z tym pogodzić. Ale jeśli mimo protestów dziecka
        konsekwentnie będziesz na to nie pozwalać, zadbasz o to, żeby dziecko miało ze
        sobą też swoje zabawki (co ma tę zaletę, że waszymi z kolei może się
        zainteresować właściciel pożądanej zabawki i możecie wtedy wyhandlować chwilową
        zamianę zabawek), lub odwrócisz uwagę dziecka od tego (co w przypadku
        półtorarocznego dziecka raczej nie jest trudne) wtedy obędzie się nawet bez
        zbytniego płaczu a dziecko nawet takie malutkie zacznie się czegoś uczyć.

        > Zachowań dzieci nie powinno sie porównywać z zachowaniem dorosłych wiec
        > przedstawione przez Was sytuacje z torebką czy samochodem są nieadekwatne do
        > zdarzenia z piaskownicy dlatego nie bede ich komentowała.

        Zachowań nie porównujemy, zgoda, ale porównać można odczucia - dziecko jest
        oburzone, że ktoś obcy bez pytania zabrał jego zabawkę, tak jakt Ty byłabyś
        oburzona, gdyby obcy człowiek wypożyczył sobie coś Twojego. przykład z
        samochodem, czy torebką to może zbyt jaskrawe przykłady, ale to samo odnosi się
        do choćby swetra zostawionego na chwilkę na ławce: podbiegasz po coś do dziecka
        a za chwilę jakaś obca babka siedzi w Twoim swetrze, bo jej się spodobał i
        przecież za chwilę Ci odda.
        Odpowiem tylko na
        > pytanie co bym zrobiła z torebka. Nigdy nie zostawiłabym jej na ławce.
        > A swojemu starszemu synkowi zawsze powtarzam, że jak nie chce żeby ktoś się
        > bawił jego zabawkami to niech ich nie zostawia samopas, albo niech bawi się
        nim
        > i
        > w domu.
        >

        I nie rzecz w tym, żeby wszystkie swoje manele zbierać z ławki czy skądkolwiek
        nawet na 3 minuty, ale właśnie o to, żeby je tam można było spokojnie zostawić
        i żeby nikt sobie ich zaraz nie pożyczył ani przywłaszczył. I tego należy uczyć
        swoje dzieci a nie rzeczy, których sami nie oczekujemy po sobie, czyli
        dzielenia się wszystkim z obcymi. A to, że ktoś ma więcej, niż ktoś inny, nie
        oznacza, że ten pierwszy ma chować swoje dobra przed światem.
        Nie rozumiem właśnie tego, dlaczego niektórzy rodzice wymagają od swoich (albo
        i cudzych) dzieci więcej niż od siebie, czyli tego słynnego dzielenia się.

        > Pozdrawiam
        • steffa Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 18:21
          Jest coś w tym "nie twoje nie rusz". Mój syn ma trochę ponad 1,5 roku i też
          oczywiście wszystko chce, ale ja od dawna mu wpajam tę zasadę. Nie zawsze
          działa, ale staram się. Szukamy właściciela, pytamy. Może rzeczywiście
          dorosłym trudno sobie wyobrazić jak wielką wartość może mieć 'głupi samochód'.
        • hedrox1 Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 19:53
          Faktem jest, że należy uczyć dzieci kwestii własności. Problem polega na tym,że
          dziecko w tym wieku nie jest w stanie tak łatwo zrozumieć, że niektórymi
          zabawkami może, a innymi nie może się bawić. W tym wieku wystarczy schować
          przed dzieckiem zabawkę na okres półtora tygodnia, a dziecko zapomni, że miało
          taką zabawkę. Kwestia pamięci w tym wieku ma jeszcze bardzo kruchą konstrukcję.
          Nie zgadzam się z porównaniem dziecka do dorosłego i motywowanie to
          przesłankami dojrzałego zachowania. Trzeba uczyć dziecka dzielenia się i
          zwracania uwagi na potrzeby innych i jest to konieczne dla dobrze pojętego
          interesu samego dziecka. Im szybciej będziemy kształtować jego inteligencję
          emocjonalną, czyli również empatię, tym szybciej samo dziecko będzie potrafiło
          odnależć się wsród swoich rówieśników. Ograniczanie się do zabawy "własnymi
          zabawkami" i tym samym odzielanie się od pozostałych może wpędzić dziecko w
          większe problemy z kontaktem z innymi niż nieco niekontrolowane zachowanie,
          czyli chęć zabawy cudzą zabawką. Oczywiście należy uczyć dziecko, że należy
          pytać się właściciela o m0ożliwość zabawy i odróżnianie swoich od cudzych
          zabawek. Należy to robić cierpliwie i wystarczająco długo, bo jak napisałam
          wcześniej pamięć i impulsywność dziecka zdecydowanie różni się od zachowań
          dorosłych, a więc wyrozumiałość i zrozumienie psychiki dziecka w tym wieku jest
          podstawą prawidłowego zachowania rodzica. Właśnie...jak czytam "skoro my nie
          wymagamy od siebie dzielenia się..." to chce mi się krzyczeć. Nasze wymagania
          MUSZĄ się różnić od tego co wymagamy od dzieci, bo ich świat wewnętrzny dopiero
          się kształtuje i jest jeszcze bardzo wyidealizowany. To tak jakby dziecku
          zamiast bajki czytać na dobranoc gazetę z opisem wojny w Iraku. Ciekawe,który
          rodzic tak robi??? Ciekawe również dlaczego im jesteśmy starsi tym czytamy
          coraz poważniejsze lektury i coraz bardziej dotykające rzeczywistości. Po co w
          takim razie dziecku świat bajek??? Może od razu uświadamiać dziecko, że
          codsziennie umierają takie jak ono dzieci np. w Iraku, a inne nie mają co jeść,
          bo trwa wojna itd..
          Jak ktoś ma więcej niż inni to właśnie chowa to przed innymi lub przynajmniej
          stara się to zabezpieczać. Bo w życiu jest tak, że ludzie w bardzo różny sposób
          reagują na niesprawiedliwość społeczną, jest ona niestety konsekwencją założeń
          kapitalizmu...zresztą jest to już inny temat. Prawda jest taka, że żyjemy w
          społeczeństwie i każde dziecko powinno mieć tą świadomość, że inni są inni od
          niego, i że mogą mieć zarówno więcej jak i mniej... Chowanie dziecka w skorupie
          własnego egocentryzmu często powoduje totalną oziębłość emocjonalną, co
          skutkuje niemożliwością stworzenia zdrowego związku z innymi ludźmi. To co
          zmienia nas dorosłych to własne doświadczenia, których dzieci nie mają -
          przynajmniej świadomie. Tak więc ciągłe odwoływanie się do zachowań dorosłego
          człowieka nie jest zupełnie na miejscu - szczególnie, że np. w takim
          przedszkolu zabawki są wspólne i nie tylko tam istnieje wspólnota. Należy jej
          uczyć, aby był możliwy rozwój emocjonalny...
          • carlafehr Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 21:58
            hedrox1 napisała:

            > Faktem jest, że należy uczyć dzieci kwestii własności. Problem polega na
            tym,że
            >
            > dziecko w tym wieku nie jest w stanie tak łatwo zrozumieć, że niektórymi
            > zabawkami może, a innymi nie może się bawić.

            Problem w tym, że niektórzy nie wyrastaja niestety z tej niewiedzy nigdy a
            zapędy janosikowe to nasza narodowa przypadłość. Dlatego ważne jest moim
            zdaniem rozpoczęcie takiej nauki jak najwcześniej.

            >
            > Nie zgadzam się z porównaniem dziecka do dorosłego i motywowanie to
            > przesłankami dojrzałego zachowania.

            No wręcz przeciwnie, ja nie motywuję takiego zachowania przesłankami dorosłego
            zachowania. Psychologowie uważają, że żeby dziecko było gotowe do świadomego
            dawania, musi najpierw odczuć, że coś jest "jego". Jeśli zrozumie już, że coś
            jest jego i w związku z tym on może rozporządzać tym czymś, wtedy jego decyzja
            o pożyczeniu czy oddaniu zabawki komuś innemu jest świadoma, a nie tylko
            wyuczona na zasadzie odruchu. Dla półtorarocznego dziecka lekcja "nie twoje,
            nie ruszaj" to nie jest przecież traumatyczne przeżycie. Cztero- czy
            pięciolatek niekoniecznie jest gotowy do dzielenia się z innymi, a w każdym
            razie nie zawsze i nie z każdym i powinien mieć do tego prawo, a nie obowiazek
            dzielenia się z kimś.

            Trzeba uczyć dziecka dzielenia się i
            > zwracania uwagi na potrzeby innych i jest to konieczne dla dobrze pojętego
            > interesu samego dziecka. Im szybciej będziemy kształtować jego inteligencję
            > emocjonalną, czyli również empatię, tym szybciej samo dziecko będzie
            potrafiło
            > odnależć się wsród swoich rówieśników.

            Zgadzam się, że trzeba uwrażliwiać dziecko na potrzeby innych. Można to robić
            naprawdę poprzez bardzo różne działania, w tym również można ZACHĘCAĆ do
            dzielenia się.

            Ograniczanie się do zabawy "własnymi
            > zabawkami" i tym samym odzielanie się od pozostałych może wpędzić dziecko w
            > większe problemy z kontaktem z innymi niż nieco niekontrolowane zachowanie,
            > czyli chęć zabawy cudzą zabawką.

            Nie mówiłam, że dziecko powinno bawić się tylko własnymi zabawkami. Mówiłam, że
            powinno uczyć się respektować czyjąś własność, nauczyć się tego może, jeśli
            jego prawo własności jest respektowane. Mówiłam, żeby uczyć
            dziecko "pertraktowania", czyli "ja ci pokażę swoją zabawkę, a Ty mi pokaż
            swoją" (zanim mi ktoś zarzuci, że półtoraroczne dziecko nie jest w stanie tego
            zrobić spieszę wyjaśnić, że powinien to zrobić, czyli próbować dogadać się z
            właścicielem zabawki jego opiekun. Wszak własny przykład jest najbartdziej
            pouczający). Jeśli dziecko A nie pożyczy zabawki, dziecko B być może nie będzie
            chciało się z nim bawić. Dziecku A można wytłumaczyć, z jakiego powodu. Jeżeli
            dziecko B nie pożyczy zabawki dziecku A, wtedy dziecku A będzie przykro. Ale
            przy następnej okazji być może będzie bardziej w stanie zrozumieć, dlaczego
            dziecko B nie chciało się z nim bawić i jak się czuło, gdy A nie pożyczył mu
            swojej zabawki. i tak dalej i tak dalej. W takiej sytuacji dzieci uczą się
            empatii, współpracy, pertraktacji i ponoszenia konsekwencji własnego
            zachowania. Oczywiście pod warunkiem, że towarzyszy temu uważny dorosły, który
            pomoże trochę w zrozumieniu tego wszystkiego.
            Czego zaś uczy się dziecko, które jest zmuszane do dzielenia się: 1. że jego
            potrzeby nie są ważne, 2. że lepiej jest chować zabawki przed innymi, żeby ich
            nie zabrali, 3. że można zabierać zabawki innym dzieciom.

            Oczywiście należy uczyć dziecko, że należy
            > pytać się właściciela o m0ożliwość zabawy i odróżnianie swoich od cudzych
            > zabawek. Należy to robić cierpliwie i wystarczająco długo, bo jak napisałam
            > wcześniej pamięć i impulsywność dziecka zdecydowanie różni się od zachowań
            > dorosłych, a więc wyrozumiałość i zrozumienie psychiki dziecka w tym wieku
            jest
            >


            > podstawą prawidłowego zachowania rodzica. Właśnie...jak czytam "skoro my nie
            > wymagamy od siebie dzielenia się..." to chce mi się krzyczeć.

            Jeśli wymagamy od dzieci wyznawania innych wartości niż te, które sami
            reprezentujemy, to jest to po prostu hipokryzja.

            Nasze wymagania
            > MUSZĄ się różnić od tego co wymagamy od dzieci, bo ich świat wewnętrzny
            dopiero
            >
            > się kształtuje i jest jeszcze bardzo wyidealizowany.

            Że się kształtuje, to się zgadzam, ale że jest wyidealizowany to już nie. Jeśli
            zaś w kształtowaniu tego dzieciecego świata będziemy sie posługiwali
            hipokryzją, to nie ręczę za jakość tego kształtowania.

            To tak jakby dziecku
            > zamiast bajki czytać na dobranoc gazetę z opisem wojny w Iraku. Ciekawe,który
            > rodzic tak robi??? Ciekawe również dlaczego im jesteśmy starsi tym czytamy
            > coraz poważniejsze lektury i coraz bardziej dotykające rzeczywistości. Po co
            w
            > takim razie dziecku świat bajek??? Może od razu uświadamiać dziecko, że
            > codsziennie umierają takie jak ono dzieci np. w Iraku, a inne nie mają co
            jeść,
            >
            > bo trwa wojna itd..

            Bajki wcale nie są takie bezkrwawe i "bajkowe". Jest tam wiele okrucieństwa i
            wiele dobra. Od rzeczywistości odróżnia je to, że większość kończy się dobrze.
            Ale wcale nie wszystkie. Nie jestem zwolennikiem ani epatowania dzieci
            okrucieństwami rzeczywistości ani chowania pod kloszem. Dzieci powinny
            wiedzieć, że są wojny, że panuje głód, i że są dzieci, które umierają każdego
            dnia. Nie oznacza to oczywiście, że należy im pokazywać zdjęcia ludzi z
            odrąbanymi głowami. nie można ich jednak odsuwać od rzeczywistości, bo nie będą
            się potrafiły w niej znaleźć. Jednocześnie trzeba tłumaczyć, że np wojny są złe
            i że należy temu przeciwdziałać. I rozmawiać z dziećmi, jak można temu
            przeciwdziałać i dlaczego trzeba. Niech dziecko uczy się myśleć i wie, że
            przeciwdziałanie złu jest potrzebne.


            > Jak ktoś ma więcej niż inni to właśnie chowa to przed innymi lub przynajmniej
            > stara się to zabezpieczać. Bo w życiu jest tak, że ludzie w bardzo różny
            sposób
            >
            > reagują na niesprawiedliwość społeczną,

            Ale właśnie nie powinno tak być. I nie powinniśmy się na to godzić. Ani uczyć
            dzieci godzenia się z tym.

            jest ona niestety konsekwencją założeń
            > kapitalizmu...zresztą jest to już inny temat.

            No właśniesmile

            Prawda jest taka, że żyjemy w
            > społeczeństwie i każde dziecko powinno mieć tą świadomość, że inni są inni od
            > niego, i że mogą mieć zarówno więcej jak i mniej...

            Dokładnie o to mi właśnie chodzismile)
            • hedrox1 Re: To moje!!!!!! 15.08.04, 00:34
              A czy nie jest hipokryzją życie w naszym zakłamanym świecie, gdzie ciągle
              stosuje się "janosikowe zapędy" i to zupełnie w zgodzie z prawem. Czym więc
              różni się kradzież zinstytucjonalizowana - przez państwo, od
              niezinstytucjonalizowanej - janosik. Państwo. które pobiera od nas podatki np.
              na służbę zdrowia nie jest w stanie zapewnić nam nawet podstawowej opieki nie
              mówiąc o ratowaniu życia i co ... wszyscy się z tym zgadzają, a przynajmniej
              nie protestują, a przecież jest to jawna kradzież pieniędzy, które mają nam
              zapewnić bezpieczeństwo. Czy nie jest to hipokryzja? Zgadzam się, że należy
              dziecko uświadamiać o jego własnej wartości poprzez podkreślanie pozytywnego
              zachowania i nagradzanie tegoż, i nie zmuszać na siłę do dzielenia się, tylko
              wyjaśniać dziecku korzyści płynące z takiego zachowania. Chodziło mi o ten
              konkretny przykład półtorarocznego dziecka. Od tak małego dziecka nie można
              oczekiwać świadomego w pełni zachowania, jest ono w pewien sposób wyuczone. Co
              nie znaczy, że nie należy tłumaczyć na okrągło dziecku jak powinno postępować i
              dlaczego. Po jakimś czasie dziecko w końcu zrozumie. Jednak pozostawanie
              obojętnym na zachowanie dziecka {nie rozpoczęcie nauki} może spowodować, że
              dziecko, albo za późno, albo nigdy nie dowie się jak powinno się zachować, stąd
              ten brak wiedzy.
              A co do "nie twoje, nie ruszaj", to powinno ono być połączone z próbą
              tłumaczenia co oznacza "moje", "twoje". Wiele dzieci, którym zostało
              to "wtłoczone" we wczesnym dzieciństwie bez innych komentarzy, ma problemy z
              proszeniem o cokolwiek innych, nawet jeżeli powinni - mała asertywność. Tak to
              prawda największą rolę odgrywają więc "uważni dorośli, którzy potrafią
              wytłumaczyć". Pytanie - ilu jest takich dorosłych, którzy są w stanie zrozumieć
              swoje własne zachowanie.. i nie być hipokrytami? Na każdą wiedzę przychodzi
              czas, znane mi są przypadki, kiedy dzieci nie chciały słuchać bajki o Jasiu i
              Małgosi do końca, bo nie podobało im się to zakończenia i zażądały zmiany
              treści końca bajki. Oczywiście trzeba powoli uczyć dzieci żyć w naszym
              niedoskonałym świecie i objaśniać jego niedoskonałości...ale wszystko ma swój
              czas i każde dziecko potrzebuje innego zakresu czasu na zrozumienie
              poszczególnych części naszej rzeczywistości...
              • carlafehr Re: To moje!!!!!! 15.08.04, 08:55
                hedrox1 napisała:

                > A czy nie jest hipokryzją życie w naszym zakłamanym świecie, gdzie ciągle
                > stosuje się "janosikowe zapędy" i to zupełnie w zgodzie z prawem. Czym więc
                > różni się kradzież zinstytucjonalizowana - przez państwo, od
                > niezinstytucjonalizowanej - janosik.

                To że inni kradną nie usprawiedliwia nas i nie upoważnia ani do kradzieży ani
                do hipokryzji. Zwłaszcza, jesli nam się ta hipokryzja nie podoba. Jeśli chcesz,
                żeby Twoje dziecko żyło kiedyś w lepszym świecie, musisz je tego nauczyć, nie
                zgadzając się na hipokryzję czy kradzieże. Nie można powiedzieć "świat jest be,
                to ja też będę be i nauczę moje dziecko być be", a jednocześnie narzekać na ten
                świat. Ja uczę moje dziecko zasady "świat jest czasami tu i tam be, ale to jest
                złe i trzeba się starać to zmieniać. A my nie będziemy postępować be nawet
                jeśli nie zawsze na tym dobrze wyjdziemy, bo to po prostu jest niewłaściwe".
                Moje dziecko jakoś to przełyka i specjalnie się nie buntuje.
                Problemem u nas jest powszechna społeczna zgoda na różne przekręty. Przecież
                sami wybieramy złodzeji na stanowiska publiczne, "bo to swój chłop" i boli nas
                dopiero, jak nas okradnie. Dopóki zaś okrada innych, jest cacy.


                Państwo. które pobiera od nas podatki np.
                > na służbę zdrowia nie jest w stanie zapewnić nam nawet podstawowej opieki nie
                > mówiąc o ratowaniu życia i co ... wszyscy się z tym zgadzają, a przynajmniej
                > nie protestują, a przecież jest to jawna kradzież pieniędzy, które mają nam
                > zapewnić bezpieczeństwo.

                To temat na zupełnie inny wątek i problem dużo bardziej złożonysmile

                Czy nie jest to hipokryzja? Zgadzam się, że należy
                > dziecko uświadamiać o jego własnej wartości poprzez podkreślanie pozytywnego
                > zachowania i nagradzanie tegoż, i nie zmuszać na siłę do dzielenia się, tylko
                > wyjaśniać dziecku korzyści płynące z takiego zachowania.

                Jeżeli chcesz wychować dziecko na altruistę, czyli żeby dzielił się grzecznie z
                innymi, to jak możesz mu mówić o korzyściach z dzielenia się płynących? to już
                nie altruizm, to interesowność. Czyli coś przeciwnego, podszyte w dodatku
                hipokryzją. Nie o tym pisałam w moim przykładzie z dziexkiem A i B, raczej o
                tym, jak uświadomić dziecku skutki własnych działań i pomóc we wczuciu się w
                odczucia innych oraz podejmowania świadomych decyzji na temat dzielenia się
                bądź nie.

                Chodziło mi o ten
                > konkretny przykład półtorarocznego dziecka. Od tak małego dziecka nie można
                > oczekiwać świadomego w pełni zachowania, jest ono w pewien sposób wyuczone.

                Oczywiście zgadzam się z tym. Mi najbardziej przeszkadza oczekiwanie mamy tego
                dziecka, że to drugie POWINNO się podzielić. Ja uważam, że tylko mogło, jakby
                zostało poproszone.



                > A co do "nie twoje, nie ruszaj", to powinno ono być połączone z próbą
                > tłumaczenia co oznacza "moje", "twoje". Wiele dzieci, którym zostało
                > to "wtłoczone" we wczesnym dzieciństwie bez innych komentarzy, ma problemy z
                > proszeniem o cokolwiek innych, nawet jeżeli powinni - mała asertywność. Tak
                to
                > prawda największą rolę odgrywają więc "uważni dorośli, którzy potrafią
                > wytłumaczyć". Pytanie - ilu jest takich dorosłych, którzy są w stanie
                zrozumieć swoje własne zachowanie.. i nie być hipokrytami?

                To już problem konkretnych rodziców, czy chce sie im byc uważnymi i uczyć
                dziecko swoich wartości, czy też im się nie chce. Czy też może uczą
                roszczeniowego podejścia do innych i świata. Też mogą. Tyle, że ja się nie
                zgadzam na to roszczeniopwe podejście wobec mojego dziecka, tym bardziej, że
                nie uczę takiego podejścia do innych mego synka. i też mam prawo.


                Na każdą wiedzę przychodzi
                > czas, znane mi są przypadki, kiedy dzieci nie chciały słuchać bajki o Jasiu i
                > Małgosi do końca, bo nie podobało im się to zakończenia i zażądały zmiany
                > treści końca bajki.

                No widzisz, były gotowe na zmianę światasmile))

                Pozdrawiam
                MonikaS
    • luizaa2 Re: To moje!!!!!! 14.08.04, 23:45
      Na placyku na który chodzę z moja półtoraroczną córka panuje taka niepisana
      zasada, że zabawki które są przynoszone są dla wszystkich dzieci. Z reguły tak
      bywa że dzieci najbardziej interesują się cudzymi bo są dla nich nowe. Rzadko
      dochodzi do kłótni między dziećmi bo przeważnie żadne nie widzi kto wziął jego
      zabawkę bo jest zajęte czyjąś.
    • mamania Re: To moje!!!!!! 15.08.04, 09:00
      a ja wezme strone chlopczyka
      co cie tak oburzylo w jego zachowaniu?
      autko bylo jego, przyszla obca baba a dzieckiem, dziecko bierze jego autko i on
      wcale nie musi wiedziec, ze zaraz odda, nie zna was, nawet sie razem te dzieci
      nie bawily

      i co mi sie podoba, to to ze sam zareagowal, (zwyczajnie odwaznie i asertywnie-
      powiedzial to moje, prawda?, no przeciez jego) a nie patrzyl baranim wzrokiem
      na matke z niema prosba o pomoc, a matka, o co masz do niej pretensje? miala
      kazac oddac zabawke wlasnego dziecka, byc moze cenny prezent od kogos
      ukochanego na baaaardzo wazna okazje komus kto przypadkowo przyszedl na plac i
      od razu lapy wyciaga po cudze dlaczego?

      jestem przekonana ze to dziecko ma wlasnie bardzo dobrze wpojone mechanizmy
      wspolzycia i dobrze wie co jego a co nie, i bez pytania waszego wiaderka by nie
      zabieral

      uwazam to za duza krzywde dla dziecka kiedy kaza mu oddawac JEGO rzeczy (a
      dziecko ma duze poczucie wlasnosci) komus z kim on zupelnie nie ma ochoty nawet
      sie bawic
      • emma.12 Re: To moje!!!!!! 15.08.04, 11:22
        Wydaje mi się,że większość emam nie zrozumiała mojej wypowiedzi.Wcale nie
        chciałam,,żeby ten chłopczyk podzielił sie swoją zabawką.Szukałam właściciela
        tego autka a ponieważ nie było tego dziecka,więc uznałam ,że trochę sie pobawi
        i odda.Nie wiem skąd nagle ten chłopczyk się wziął.Gdyby był na miejscu
        zapytałabym czy mogę .Jeśli nie pozwoliłby,w porządku mój syn by się darł ale
        trudno.Jedyne co mnie zaskoczyło to przesadna reakcja tego 5 letniego
        chłopca.On po prostu skoczył do 1,5 rocznego dziecka i wyrwałby mu rękę.I wtedy
        powinna zareagować matka ale nie na to,że bierze swoją zabawkę ale w jaki
        sposób to robi.Sama mam 5 letnie dziecko i gdyby tak naskoczyło na 1,5 roczne
        nna pewno nie siedziałabym na ławce spokojnie.Wytłumaczyłabym mu ,że nie wolno
        używać siły w stosunku do mniejszego dziecka.Takiemu dziecku można już to
        wytłumaczyć.A to ,że miał prawo do tej zabawki to oczywista sprawa.
        U mnie na placu zabaw jest taki zwyczaj ,że wszystkie dzieci bawią się
        wszystkimi zabawkami .Najczęściej jest tak,że najbardziej atrakcyjne zabawki
        mają inne dzieci.Pozdrawiam.Emma

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka