aktin
30.08.04, 16:29
Zdobyłam się żeby o tym napisać, bo żadna inna forma poradzenia sobie z
problemem nie przychodzi mi już do głowy.
Mam 14 letnia córkę i od półtora roku zupełny brak porozumienia między nami.
Wdała się w fatalne towarzystwo, z którego nie sposób jej wyciągnąć.
Cioteczne siostry, które kiedyś stanowiły dla niej autorytet dziś są złem
powszechnym. Idolami są koledzy z patologicznych rodzin, papierosy i piwo.
Żadne formy tłumaczenia nie przynoszą rezultatów. Jest opryskliwa i złośliwa.
Nie przemawia do niej dobroć, zakazy, ani przymus. Nie ma mowy o normalnej
przyjacielskiej rozmowie.
Zawaliła drugą klasę w gimnazjum, mimo iż po tym jak uciekała z lekcji
zaprowadzałam ją do szkoły, mimo, że udało mi się nakłonić nauczycieli do
dania jej drugiej szansy - nie skorzystała z niej.
Miesiąc temu po raz pierwszy raz nie wróciła na noc. Coraz częściej czuję
papierosy.
Myślałam że jedyną szansą na odizolowanie jej od społeczeństwa jest ośrodek
szkolno-wychowawczy, do którego sam chciała jechać. Jak tylko taki znalazłam
jej "koledzy" namówili ją do tego żeby została. Niestety warunkiem przyjęcia
jest dobra wola wychowanka.
Za dwa dni zaczyna się szkoła... a ja już kompletnie nie mam sił.
Jeśli tylko macie jakiś sposób..., błagam pomóżcie.
Teresa