Dodaj do ulubionych

Uświadamianie dziecka

03.02.15, 15:42
W jakim wieku dziecko powinno już wiedzieć skąd się biorą dzieci? Nie mam dziecka, ale zadaję to pytanie bo mam o wiele młodszego brata, ma prawie 9 lat i jeszcze nic o tych sprawach nie wie. Rodzicie go na pewno nie uświadomią, bo ja również nie byłam uświadomiona przez nich. O wszystkim dowiedziałam się w szkole od koleżanek jak miałam może z 9-10 lat. Było to już jednak ponad 10 lat temu, a wydaje mi się że teraz dzieci wszystkiego wcześniej się dowiadują. Chyba że się mylę? Jak sądzicie, jaki wiek jest odpowiedni na to żeby dziecko się dowiedziało prawdy? wink
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 15:48
      Trzy lata mniej-więcej. Kiedy to dla niego jest wiadomość jak każda inna, nie jest zgorszone, nie jest skrępowane. Potem już "wie od zawsze" i problem znika.
      9 latek już zapewne został uświadomiony, tylko nie kulturalnie przez rodziców, a brutalnie przez kolegów i internet.
    • problemy-wychowania192 Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 16:00
      Witam smile Takie rozmowy powinny być podejmowane dosyć wcześnie. Często 4-5 latki już dopytują się skąd się biorą dzieci. I nie należy im wtedy opowiadać bajek o bocianie i kapuście tylko w sposób odpowiedni do ich wieku przekazać im wystarczającą ilości informacji, aby byli tym faktem usatysfakcjonowani. Twój brat zapewne już odbył takie rozmowy z kolegami, ale na pewno został o tym poinformowany w dość "drastyczny" sposób. Dlatego nie warto odkładać takich rozmów na później.
      • olaa912 Re: Uświadamianie dziecka 05.02.15, 16:27
        No ja właśnie do końca nie jestem pewna, czy już został o tym poinformowany przez kolegów. Niedawno miała miejsce taka sytuacja: mój brat w końcu dostał zwierzątko, jest nim kotka. I powiedział, że fajnie, że to samiczka, bo będzie miała młode. Na co ja mówię, że jeśli mamy tylko kotkę, a nie parkę kotów, to nie będzie miała dzieci. Jeśli by został uświadomiony, nawet przez kolegów, to wiedziałby, że do rozmnażania potrzeba dwoje osobników przeciwnej płci.
    • nangaparbat3 Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 18:25
      Ma 9 lat? To juz przepadło sad
      Ale zawsze mozesz mu poszukac jakiejs sensownej ksiązki dla jego grupy wiekowej.
    • problemy-wychowania192 Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 18:58
      Zgadzam się ze swoim przedmówcą. Na rynku jest wiele ciekawych książeczek o dojrzewaniu, które uwzględniają zarówno wiek jak i płeć dziecka. Pani brat jest jeszcze bardzo młodym chłopcem więc poleciłabym kolorową pozycję Delty "Dojrzewanie. O czym chłopcy muszą wiedzieć".
    • agata0203 Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 19:54
      Witam,
      Odnoszę wrażenie, iż w teraźniejszych czasach ten temat dotyka coraz młodszych dzieci, dlatego już nawet 3 lub 4-latki, powinny cokolwiek wiedzieć o tych sprawach. Wystarczy, że dziecko zobaczy jednoznaczną sytuację w telewizji, zaczynają się pytania. Istotne jest, aby ich nie okłamywać, kiedy pytają skąd się wzięły i jak to się stało, ponieważ za jakiś czas mogą nas uprzedzić rówieśnicy lub co gorsza strony pornograficzne w internecie. Niestety większość osób, które oglądają takie filmy, mają dość "zniekształcony" obraz tak zwanej miłości. Coraz częściej młodzi ludzie oddzielają seks od miłości, co jest szczególnie niepokojące oraz nie rokuje dobrze na ich przyszłe związki małżeńskie. Polecam książkę "Dojrzewanie. O czym chłopcy muszą wiedzieć?" Pana Alexa Frith. Doskonale opisuje poszczególne etapy rozwoju młodych chłopców.
      Pozdrawiam smile
      • verdana Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 20:35
        W dawnych czasach nie było może telewizji, ale za to mieszkania były mniejsze, a rodzeństwa więcej. I dzieci nie potrzebowały pornosmile
        A seks bywał oddzielony od miłości od wczesnej starożytności. Inaczej prostytucja nie byłby najstarszym zawodem świata. I jakoś małżeństwo przetrwało.
        Poza tym ten temat nie "dotyka", to jest neutralny temat i całkiem fajna sfera życia. Skąd ta obawa przed mówieniem o niej dziecku?
        • agata0203 Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 23:10
          Moim celem było zwrócenie uwagi na problem, bardziej z perspektywy pewnej perwersyjności tych filmów. Kobiety w tych "scenariuszach" są uprzedmiotowiane. Może to skutkować w przyszłości brakiem szacunku, chociażby właśnie do żony. Niestety w tych czasach coraz więcej dzieci ogląda takie filmy, a badania wskazują, iż wielu nastolatków jest już uzależnionych od pornografii. O ile mamy tu do czynienia z 9-letnim chłopcem, to nie zmienia faktu, że jest dużo czynników zewnętrznych, które wpływają na jego rozwój seksualny. Tak jak napisałam w poprzednim poście, z dzieckiem trzeba rozmawiać o tych sprawach. Dla rodziców jest to zazwyczaj temat tabu, dużo osób stwierdza nawet, że to najtrudniejsza rozmowa w życiu. Nie można wstydzić się własnych dzieci. "Dotyka" oczywiście w sensie, iż dzieci zastanawiają się po prostu, skąd się wzięły na świecie i tym podobnie, a nie, że tego doświadczyły. smile
          • agata0203 Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 23:22
            Najważniejsze, aby przedstawić dziecku seks jako coś dobrego, wyjątkowego, jednocześnie powiadamiając je o skutkach takich działań i o odpowiedzialności za swoje czyny. Nikt nie chce, aby jego dziecko miało potomka w wieku przykładowo 15 czy 16 lat.
    • twojabogini Re: Uświadamianie dziecka 03.02.15, 21:42
      Nie ma wieku nieodpowiedniego, nie ma też, a przynajmniej nie powinno być czegoś takiego jak uświadamianie. Kategoria uświadamiania zakłada, że najpierw dziecko jest do jakiegoś wieku niewinne i nic o sprawach seksu nie wie, a potem niejako je skażamy i "uświadamiamy" mu - co właściwie - brutalną prawdę?
      Dziecko jest świadome od początku swojego istnienia, a świadomość ta jedynie wzrasta. Obecnie z uwagi na fatalne regulacje prawne dzieci w Polsce są wystawione na treści, które wypaczają świadomość i są bombardowane bardzo odczłowieczoną wizją seksu-transakcji, seksu opartego na przemocy, wykorzystaniu pozycji, seksu- grzechu, seksu - przestępstwa, seksu -prokreacji - niewiele zaś dociera do nich treści pozytywnych - seksu jako spotkania dwojga ludzi, cudownego przeżycia, przyjemności, zaspokojenia naturalnych ludzkich potrzeb.

      Sądzę, że seks i seksualność to tematy, które powinny wciąż wracać, tak jak wraca się wielokrotnie do tematów takich jak śmierć, miłość, relacje z rówieśnikami, moralność. Żadnego z nich nie da się wyczerpać w jednej rozmowie.
      Obok aspektów pozytywnych z czasem trzeba poruszać także takie tematy jak przestępczość na tle seksualnym, regulacje prawne, gwałt, wykorzystanie dziecka, pornografia, przemoc seksualna.
      W zależności od środowiska, poglądów rodziców różne będzie umiejscowienie niektórych kwestii - w jednych rodzinach kwestia orientacji homoseksualnych będzie jednym z tematów trudnych, dotykających ciemnych stron seksu, w innych zaś - będzie elementem pozytywnej edukacji. Zanim zaczniemy rozmowy - warto przemyśleć swoje własne stanowisko.

      Gdy nie mamy pewności co dziecko wie i jaka wiedza jest mu potrzebna - warto zacząć od otwartego przyznania się do tego - coś w stylu: "Nie wiem co już wiesz na temat seksualności człowieka, co o tym myślisz, ale chętnie podzielę się z tobą tym co wiem, pamiętaj, że zawsze możesz mnie zapytać, nie będę oburzona ani zła na ciebie." Przy starszym dziecku można dodać np. "wiem, że dziś wiele dzieci dowiaduje się o seksualności człowieka korzystając z internetu. Niestety jest tam wiele przekłamań oraz materiałów, które mogą być niepokojące. Jeśli zetknąłeś się z czymś takim możesz mi powiedzieć. Jeśli zdobyłeś nowe informacje, możemy o nich porozmawiać, żeby sprawdzić czy są prawdziwe."
      Po tym dałabym dziecku czas, tak żeby mogło przyjść samo. A w międzyczasie ruszała temat seksualności gdy będzie wypływał w rozmowie, ciąża, pocałunek, wytrysk - przy okazji treści w telewizji, tego co czytamy, widzimy na ulicy, w filmie...
      • verdana Re: Uświadamianie dziecka 04.02.15, 18:05
        Moim zdaniem rozmowy o seksie nie powinny być poprzedzone żadnym wstępem - tak jak sie nie poprzedza wstępem rozmów o złości, zakochaniu ciężarówkach i wartości kalorycznej czekolady. Po prostu powinno się o tym mówić, nie w ramach dodatkowych rozmów, tylko mimochodem, tak jak mówimy często o innych, istotnych sprawach. Zamiast mówić ""wiem, że dziś wiele dzi
        > eci dowiaduje się o seksualności człowieka korzystając z internetu. Niestety je
        > st tam wiele przekłamań oraz materiałów, które mogą być niepokojące. Jeśli zetk
        > nąłeś się z czymś takim możesz mi powiedzieć. Jeśli zdobyłeś nowe informacje, m
        > ożemy o nich porozmawiać, żeby sprawdzić czy są prawdziwe." - co oznacza, ze dziecko musi przygotować się na konkretną rozmowę, że otrzymało specjalne pozwolenie do mówienie "możesz mi powiedzieć" (a to oznacza, że jednak temat jest podejrzany, a powinno byc jasne, że może i będzie jasne dla dziecka, które o seksie słyszy jako o czymś normalnym) gdy coś je zaniepokoi, wystarczy zwyczajnie powiedzieć, że np, filmy pornograficzne to fantastyka, wszystko jest tam za długiesmile A i tak przyjąć założenie, ze starsze dziecko może nie chcieć inicjować rozmów o seksie, w związku z tym powinno otrzymać pewne informacje nawet, jak do rodzica nie przyjdzie z pytaniem.
        • twojabogini Re: Uświadamianie dziecka 05.02.15, 02:15
          verdana napisała:

          > Moim zdaniem rozmowy o seksie nie powinny być poprzedzone żadnym wstępem - tak
          > jak sie nie poprzedza wstępem rozmów o złości, zakochaniu ciężarówkach i wartoś
          > ci kalorycznej czekolady.

          Zgadzam się z tobą. Niemniej jednak w przypadku dziecka 9 lat, z którym nikt dotąd nie rozmawiał, sądzę że jakiś wstęp by się przydał. Choćby dlatego, że dziecko mogło nabrać przekonania, że to temat wstydliwy, nie nadający się do poruszania z dorosłymi, może tez nie mieć zaufania.
      • srebrnarybka Re: Uświadamianie dziecka 05.02.15, 10:25
        Już widzę trzylatka, do którego wystartujesz z pytaniem:
        "Nie wiem co już wiesz na temat seksualności człowieka, co o tym myślisz, ale chętnie podzielę się z tobą tym co wiem, pamiętaj, że zawsze możesz mnie zapytać, nie będę oburzona ani zła na ciebie." ?

        Oczywiście dzieci trzeba informować o sprawach związanych z seksem na tyle wcześnie, by nie zostały o tym brutalnie poinformowane przez kolegów. Zapewne jest to wiek przedszkolny. Ale należy informować o tym tak, jak informuje się dziecko o innych sferach życia, tzn. najlepiej prostym, ale nie infantylnym językiem. Cała teoria o seksie jako spotkaniu dwojga ludzi etc. nie jest dla przedszkolaków.
        • plater-2 Re: Uświadamianie dziecka 05.02.15, 11:39
          I ja zaczelabym w wypadku trzylatka od zagadnienia - "Jak calo i zdrowo przyszedlem na swiat", "małżeństwo", "rodzina", "zdrowy dotyk".

          A zagadnienia - najlepsze sposoby na eliminowanie nieplanowanych ciąż; choroby przenosze drogą płciową; metody planowania rodziny; inicjacja seksualna, zaburzenia popędu płciowego - zostawilabym na później.

          W wieku przedszkolnym, szczegolnie w wieku trzech lat, nie musi sie "wiedziec wszystkiego".

          • srebrnarybka Re: Uświadamianie dziecka 05.02.15, 22:13
            Mniej więcej tak. Jeżeli nie traktujemy tego jako wykładu o życiu seksualnym, to informacje na ten temat, jak zresztą na każdy inny, będą pojawiać się spontanicznie. Jak się np. urodzi jakieś dziecko w rodzinie, czy w sąsiedztwie.
            Po części zostałam na tę okazję uświadomiona, chociaż było to prawie pół wieku temu, w czasach mało telewizyjnych i zgrzebnych, więc jednak pewne wiadomości docierały później. Gdy miałam 5 czy 6 lat, przyjaciółka mojej Mamy była w kolejnej ciąży i zapewne z tego powodu rozmawiała ze swoją 3 czy 4 letnią starszą córką, chociażby po to, by wyjaśnić, że nie może się schylać albo brać córki na kolana. Czterolatka była tą wiadomością poruszona i w piaskownicy poinformowała mnie o tym, że była kiedyś w brzuchu u mamy i w celu wydostania się jej na świat jej mama leżała w szpitalu. Wiadomość ta wydała mi się bardzo niewiarygodna i swoim Rodzicom powiedziałam, że "Hermenegilda" (tak ją nazwijmy) opowiada takie głupoty, a przecież jej mama, którą bardzo lubiłam, nie jest ludożercą. Mama mi wyjaśniła, że "Hermenegilda" ma rację, bo każde dziecko najpierw rośnie w brzuchu mamy, a potem się rodzi w szpitalu. Dopiero wtedy zauważyłam, że mama "Hermenegildy", którą widywałam codziennie, rzeczywiście ma nienaturalnie duży brzuch, wcześniej tego nie zauważałam. Rola ojca w tym wszystkim jeszcze nie budziła mojej refleksji. Jako dziecię z pobożnego domu wiedziałam, że ojciec to mąż matki, a mężem zostaje w wyniku sakramentu. W pierwszych klasach podstawówki pojawiło się nieco wątpliwości: znajomi moich Rodziców, poloniści, dyskutowali o domniemanym nieślubnym dziecku Prusa, co ja dosłyszałam z drugiego pokoju. Zapytałam Ojca, co to jest nieślubne dziecko, na co Ojciec mi wyjaśnił, że takie, którego ojciec nie jest mężem matki. To wydawało mi się oczywiste, ale nie rozumiałam, w jaki sposób ktoś inny, niż mąż matki może zostać ojcem. Sądziłam bowiem, że dzieci daje Pan Bóg, oczywiście parom po sakramentalnym ślubie katolickim, i sprawia, że zaczynają one rosnąć w brzuchu matki smile . Z tym sakramentalnym ślubem też był pewien problem, jako że brat rodzony mojej Mamy ślubu kościelnego nie miał, za to dziecko - jak najbardziej. Wiele samotnych już powrotów ze szkoły (musiała to być więc już czwarta klasa) rozważałam tę kwestię. Rozumowałam, że wprawdzie "niemanie" ślubu kościelnego przez parę jest grzechem, ale brat mojej Mamy jako niewierzący tego za grzech nie uznaje, więc "subiektywnie" nie grzeszy, bo postępuje zgodnie ze swoim sumieniem ateisty. Ale grzeszy "obiektywnie", bowiem jego cywilne małżeństwo nie jest małżeństwem wobec Pana Boga, dlaczego więc Pan Bóg dał dziecko wujkowi X. i cioci Z., skoro nie są oni dla Pana Boga małżeństwem? (Proszę wszystkie niewierzące forumki o wybaczenie, jeśli dotknęłam czymś prezentując naiwne rozumowanie 10latki). Na imieniny w tejże czwartej klasie dostałam od sąsiadki "Chatę Wuja Toma" w wersji dla grzecznych panienek (streszczenie Stanisława Stampfla czy kogoś takiego). Przeczytałam z wypiekami na twarzy zupełnie nie rozumiejąc, że duża część tej książki dotyczy seksualnego wykorzystywania niewolnic. Kilka opisanych historii niewolnic, które wg podanych w książce ich opowieści najpierw miały szczęście mieć bardzo dobrego pana, przeżyć z nim miłość i mieć dzieci, po czym "dobry pan" umierał i spadkobiercy sprzedawali niewolnicę i dzieci na sztuki interpretowałam sobie tak, że ów "dobry pan" zawierał z niewolnicą ślub w znaczeniu sakramentu, bo przecież dla Pana Boga wszyscy ludzie są równi, i dzięki temu Pan Bóg dawał im dzieci. Nie rozumiałam, że małżeństwo to nie tylko sakrament, ale i umowa prawna i majątkowa, więc niewolnica przed ślubem musiałaby zostać uwolniona. Nie rozumiałam tylko jednej sceny z "Chaty Wuja Toma", gdy nowy i ostatni pan Toma, wyjątkowy brutal, po przywiezieniu grupy zakupionych niewolników wszystkim każe iść spać do lepianek, a jednej młodej każe iść ze sobą, po czym na w nocy zapłakana idzie spać do lepianki razem z resztą. Nie rozumiałam też, dlaczego w pobożnym środowisku znajomych moich Rodziców mówiło się z uznaniem o tym, że ktoś ma dużo dzieci. Skoro, jak sądziłam, dzieci "dawał" Pan Bóg, to liczba dzieci nie zależała od decyzji rodziców.
            Te wszystkie wątpliwości sprawiły, że domyśliłam się, że nie wiem wszystkiego na temat początków życia i poprosiłam Mamę o wyjaśnienia. Było to w klasie czwartej, wkrótce po lekturze "Chaty Wuja Toma". Wtedy już Mama wyjaśniła mi, na czym polega stosunek seksualny. Wydaje mi się, że nie wszystkie moje koleżanki w klasie już to wiedziały. Parę miesięcy później jedna z nich pytała mnie, jako "mądrzejszą", czy to prawda, że .... , bo o tym usłyszała i nie była pewna. Zachowałam się głupio, bo zamiast potwierdzić, odpowiedziałam, że to za poważna sprawa, żebym wyjaśniała. No, ale miałam tylko 10 lat.
            Przypuszczam, że wątpliwości, które opisałam, dzisiejsze dziecko przeżywa parę lat wcześniej i wobec tego stosowne wyjaśnienia musi też uzyskać wcześniej. Przy czym rzeczywiście najlepiej, gdy odbywa się to spontanicznie i naturalnie, a nie jak w "Szczęśliwym wydarzeniu" Mrożka: chodź dziecko, teraz będziemy cię wychowywać.
          • srebrnarybka Re: Uświadamianie dziecka - p.s. 05.02.15, 22:25
            Przypomniałam sobie też moje dwie refleksje w wieku całkiem przedszkolnym dotyczące seksu zwierzątek. Powtarzałam sobie z Rodzicami, że jest baranek, owieczka i jagniątka, kogut, kura i kurczęta, etc. No i z bydłem zrobił się problem, bo krowa to mama, cielątko to dziecko, zatem wół to mąż krowy i ojciec cielątka. Rodzice wyjaśnili mi, że byk, ale przecież ja słyszałam o wołach, przecież w stajence betlejemskiej był wół i osioł. Skoro byk to ojciec cielątka, to kim jest wół? I odpowiedziałam sobie sama: wół to wuj cielątka. Rodzice się roześmieli i potwierdzili, zresztą zgodnie z prawdą, każdy wół jest wujem niejednego cielątka. Przez wiele lat mnie ta kwestia nie nurtowała. Musiałam mieć jednak wtedy jakieś trzy lata. Potem, miałam jakieś 4-5 lat, w czasie spaceru wakacyjnego spotkałyśmy z Mamą indyczkę z gromadą małych indycząt. Zaczęłam się głośno zastanawiać, gdzie jest tata tych indycząt i sama sobie odpowiedziałam: w pracy. Ale te dwa ostatnie kawałki to już do rubryki "Satyra w krótkich majteczkach", jaka była kiedyś w "Kobiecie i Życiu".
            • plater-2 :) 05.02.15, 23:52
              Moja mama byla pielegniarka, jej siostra mgr farmacji, brat cioteczny lekarzem.
              W domu mowilo sie o roznych rzeczach nie zawsze zdawano sobie sprawe, ze dziecko slucha i rozumie.
              Mama do mnie kiedys (4 lata ?) mówi -"Jedz predko, pojdziemy do chlewni i zobaczysz cos ciekawego, urodzily sie male swinki".

              A ja zgorszona - "W chlewni ?!!!? Nie na połodówce?" smile

              Do 12 roku zycia mieszkalam w bardzo malej miejscowosci. "Zaloty" zwierzat obserwowalismy z bliska, nikomu nie przychodzilo do glowy nam to uniemozliwiac. Czynilismy komentarze, ktore wystarczaly za wiele. Edukacja przez rowiesnikow niekoniecznie musi byc demoralizacja.

              Ktoz nie znał:

              Halo, halo: tu Londyn
              ona czarna, on blondyn
              ona biegnie, on za nia
              ona pada, on na nia
              a za dziewiec miesiecy
              pchaja wozek dzieciecy



              Zabraniano ogladac swiniobicie i zarzynanie drobiu.
              • srebrnarybka Re: :) 06.02.15, 00:36
                "Zaloty" zwierzat obse
                > rwowalismy z bliska, nikomu nie przychodzilo do glowy nam to uniemozliwiac.

                I to właśnie też jest dobra okazja, by w sposób naturalny mówić o kwestiach naturalnych. Ja mieszkałam w mieście, więc ową indyczkę, której mąż był w pracy, oglądałam wyjątkowo, na wakacjach, i życie rodzinne zwierząt nie było dla mnie pretekstem do rozważań na temat seksu. Na pewno w wypadku dzieci wychowywanych na wsi rzecz wygląda inaczej.

                Zacytowanego przez Ciebie wierszyka nie znałam w dzieciństwie, ale byłam wychowywana w izolacji od innych dzieci (czego nie uważam za dobre). Dzieci przynoszą takie wierszyki z przedszkola, szkoły, placu zabaw i jest to nieuniknione, ale lepiej jednak, by nie była to pierwsza informacja na temat seksu i rozmnażania. Jednakże zacytowany przez Ciebie wierszyk, chociaż znam bardziej wulgarne, sprowadza rzecz do kilku prostych czynności fizjologicznych i odziera z całego piękna tej sprawy. Dlatego myślę, że lepiej, gdy dziecko dowiaduje się tych spraw w rodzinie i to oczywiście nie wyłącznie na zasadzie fizjologii.
                • plater-2 Re: :) 06.02.15, 08:40
                  Od romatycznosci sa wiejskie wesela smile

                  Ej, kochalam cie dziewcze, kochalem skrycie, chcialem pofiglowac, zrobilo sie nam dziecie.

                  Siwy konik siwy, siwy jabłkowity, bylbym zostal ksiedzem, gdybynie kobity...



                  Uczciwi Panowie, uczciwe Panie Matki, domu tutejszego, państwa młodego ! Witam was, witam i dziękuję pięknej kompanii, że tak pięknie się zebrała. I pytam teraz, gdzież mi się piękna kompanio zbierasz ? Zbierasz się otóż w podróż do kościoła świętego, prowadząc owych państwa młodych do stanu małżeńskiego.

                  I pytam teraz Cię, Szanowny Panie Młody, i Ciebie, szanowna Młoda Panno z wianuszkiem, gdzie mi się zbieracie ? Zbieracie się do sakramentu Bożego, już przez Boga w raju z Adamem i Ewa ustanowionego.

                  A Panowie Ojcowie odpowiadają, że panienki młode wianuszka przed ślubem nie mają.
                  A Panie Matki odpowiadają, że panienki młode przed ślubem koniecznie wianuszka żądają.

                  Ach, spojrzyj, szanowna Panno Młoda, na ten wianuszek rozmarynowy. Komuż go Ty oddasz, gdzie go podziejesz ?

                  Ach, bodajbym się na świat nie rodziła [głosem niby panny młodej] kiedy ja w tym tak ślicznym wianuszku nie będę chodziła! Ach, wianuszku, wianuszku, radam cię wywijała, co na cię spojrzę, to będę płakała.Ach Boże mój, Boże mój, Boże mój kochany, komuż ja oddam ten śliczny wianuszek różany ? Oddam ci go, oddam wam, panienki, jak będziemy jechały z kościoła świętego od mojego sakramentu małżeńskiego.

                  A ja Was teraz proszę [znowu głosem starosty] szanowne Panie Matki, szanowni Panowie Ojcowie, szanowne Panienki i Młodzieńcy, żebyście nie mieli żadnej zawziętości na tych dwoje młodych ludzi, co ich zwiąże węzeł miłości .
                  A Wy teraz Państwo Młode Panom Ojcom aby do nóg upadnijcie, swatki pas uściśnijcie.

                  Muzyka wesoło, Młode Państwo w koło !!!
                  • plater-2 Re: :) 06.02.15, 08:43
                    Oj, kowalu, kowalu
                    Da zróbże mi zameczek,
                    Da żebym zamykała
                    Da do ślubu wianeczek !

                • srebrnarybka Re: :) 06.02.15, 10:54
                  cóż, na wiejskim weselu byłam po raz pierwszy mając lat bodaj 25, więc byłam już dość dokładnie uświadomiona. Ale dobrze, że poruszasz ten wątek, bo to pokazuje różnicę kulturową, czy pewne aspekty tej różnicy, między dziećmi wychowywanymi w mieście i na wsi.
                  A z wiejską przyśpiewką miałam i ja przygodę w dzieciństwie: Rodzice kupili płytę "Mazowsza" z piosenką o Kasi, której tato płoty grodził, żeby do Kasi nikt nie chodził, ale ta Kasia mądra była i dziurę w desce wywierciła, oj nie pomogą tato płoty, gdy Kasia rada na zaloty. Śpiewałam tę piosenkę razem z płytą, a gdy Rodzice trochę zakłopotani zaczęli mnie podpytywać, jak ja to rozumiem, odpowiedziałam zupełnie spokojnie, że Kasia wyszła za mąż. Po prostu sądziłam, że uciekła z domu przez tę dziurę w płocie i poszła z narzeczonym do kościoła. Żadne inne "bezeceństwa" do głowy mi nie przychodziły, skoro nie wiedziałam o stosunkach seksualnych.
                  Ale oczywiście jako dziecko byłam bombardowana śladową ilością takich piosenek i informacji, bo byłam chowana pod kloszem. Obecnie dzieci w wieku przedszkolnym uzyskują już dużo więcej informacji, więc rodzice powinni je osadzać we właściwym kontekście.
                  • plater-2 psy 06.02.15, 12:17
                    I ja w dziecinstwie nie znalam telewizji, a do kina chodzilam raz na kilka miesiecy.

                    Za to widywalam psy, które radzily sobie jak mogły przez dziurke w siatce metalowej. Nikomu nie przychodzilo do głowy cos z tym zrobic jak z tymi osłami w zoo, które rzekomo demoralizowały dzieci. Mowiono nam, ze to zwierzeta, ze to normalne,ze nie odczuwaja, jak ludzie, wstydu. Dzieki temu i ja mam wrazenie, ze od zawsze wszystko wiedzialam.

                    Pozornie !

                    Lekcje wychowania rodzinnego, czy domowe uswiadamianie nie moga ograniczac sie tylko biologii.

                    Niedawno bylo mi dane odbyc rozmowe z malzenstwem o kilkuletnim stazu. On - marynarz.

                    "Wydaje mi sie, ze zona pana ma żał, ze pozostawił ja pan, w okresie, gdy była w ciąży, a nie byli panstwo jeszcze malzenstwem bez zabezpieczenia, gdy byl pan w rejsie".

                    "Ale ja sie ubezpieczylem ze wskazaniem na konkretna osobe, czyli narzeczona, na wypadek smierci "!

                    "A czemu nie poszedl pan z narzeczona do USC i nie uznał dziecka, ktore mialo sie urodzic, zeby po panu dziedziczylo nazwisko i wszelkie aktywa ? "

                    "To tak mozna ?"

                    "A nie chodził pan w szkole na wychowanie rodzinne ?"

                    "Nie chodziłem, bo mysłałem, że wszystko wiem..."
                    smile

                    • srebrnarybka Re: psy 06.02.15, 12:28
                      W okresie naszego dzieciństwa TV nie była standardem, a wyjście do kina to była wyprawa, jak każda inna. To jasne.
                      Mieszkając w mieście chyba nie miałam okazji obserwować życia seksualnego psów. Wiedziałam, że zwierzęta się krzyżuje, ale nie dochodziłam szczegółów. Po prostu biologia mnie bardzo mało interesowała. Ale bardzo cenne, że podkreślasz, w jaki sposób wychowanie na wsi i obserwacja zwierząt może wpłynąć na wyobraźnię dzieciaków.
                      Uwaga o marynarzu bardzo celna. Wychowanie rodzinne to oczywiście nie tylko seks i metody zapobiegania ciąży, chociaż oczywiście też należą do tego wychowania. Wiadomo też, że zakres tego wychowania będzie zawsze budził kontrowersje, ze szkodą dla dzieci, których część znaczna nie dowie się wielu cennych rzeczy.
    • camel_3d ze szczegolami? 03.02.15, 23:48
      czy tak ogolnie?

      bo moje sie dowiedzialo okolo 4 roku zycia w przedszkolu.
      Na razie nie dopytuje o szczegolysmile

      Ale ostatnio uswiadomilo innego malucha, ktory metrze sie dopytyeal skad sie wzial. Mlodypowiezdial, ze jego mama ma miedzy nogami wagine i przez nia dzieci wychodza z przucha na zewnatrz. Na co tamten popatrzyl na mama i zapytal czy mu moze pokazac te waginesmile))

      co ciekawe dla mlodego i tamtego to bylo takie naturalne, bez jakiegos chamskiego podtekstu. Ale mama spalnela.. ja zreszta tez dosc dziwnie sie czulem...
      • grrrrw gdzie ???? 04.02.15, 08:55
        www.ksiegarniarubikon.pl/9788389948482/Tato-Gdzie-ja-mam-te-plemniki.html
    • problemy-wychowania192 Re: Uświadamianie dziecka 04.02.15, 10:57
      Dzieci przeważnie zadają takie pytania, które dotyczą ich świata, tzn. tego co widzą, tego z czym wchodzą w interakcję, co na nich oddziałuje. Tak jest np. z miłością, seksualnością itd. Odpowiedzi na te pytania mogą być różne. Albo całkowicie wyjaśnią i zamkną temat, albo wyjaśnią tylko częściowo i zostawią pole dla wyobraźni i zadawania kolejnych pytań. Uświadamianie "na siłę", wynikające z naszych dorosłych wyobrażeń, że już nadszedł odpowiedni czas żeby w jakiś określony sposób przekazać tę wiedzę, może być ryzykowne. Inaczej powinna wyglądać rozmowa o miłości i seksie z chłopcem, a inaczej z dziewczynką. Dzieci bywają różne, jedno będzie gotowe w wieku 5 lat, inne dopiero mając 8 lub więcej. Dlatego uważam, że najlepiej w tym przypadku polegać na dziecku, kiedy to ono same zasygnalizuje potrzebę wiedzy.
      • verdana Re: Uświadamianie dziecka 04.02.15, 17:59
        Jak ma 8 lat i nie jest gotowe, to koledzy raczej tego nie uwzględnią. I na cóż trzeba tu być gotowym? Na proste informacje?
        • mama303 Re: Uświadamianie dziecka 04.02.15, 18:34
          wiele dzieci w ogóle nie zapyta, zwłaszcza jak widza że ten temat "nie istnieje" w rodzinie.
      • twojabogini ?????? 05.02.15, 02:12
        problemy-wychowania192 napisał(a):

        > Inaczej powinna wyglądać
        > rozmowa o miłości i seksie z chłopcem, a inaczej z dziewczynką.

        Czy mogę prosić o wyjaśnienie. Bo najwyraźniej nie jestem czegoś świadoma.
        W mojej ocenie nie ma sensu różnicowania wiedzy o seksie w zależności od płci dziecka - oznaczyłoby to, że któreś dziecko (albo oboje) jest okłamywane lub dostaje niepełne informacje. Ale może czegoś nie dostrzegam...?
        • problemy-wychowania192 Re: ?????? 05.02.15, 10:30
          Do twoja bogini

          Powinnam bardziej doprecyzować poprzednią wypowiedź. Chodziło mi o rozmowę, w której zarówno poruszany byłby temat tego skąd się biorą dzieci, jak również kobiecości i męskości. Odniosłam się w tym przypadku do nieco starszych dzieci, które należało by uświadomić jakie np. zmiany będą przebiegać w ich organiźmie, co ich różni od płci przeciwnej itd.
    • kurczak1 Re: Uświadamianie dziecka 18.02.15, 14:25
      Ja z synem odbyłam 3 rozmowy (jestem samotną matką):
      1. w wieku 5 lat, kiedy zapytal skąd się biorą dzieci - powiedzialam mu tak biologicznie, a on radośnie na ulicy następnego dnia zawołał: Mamo, a jak pan daje pani tego lemnika? - włączyłam mu wtedy pilm nt. latających lemników (taki edukacyjny);
      2. w wieku 7 czy 8 lat zaczał sie interesować tematem ponownie - pogadalam nt bezpiecznego seksu, ciąży itp, i dałam mu komiksy: Piotruś, Kasia i maleństwo (chyba są zabronione, ale ja mam) - tam jest wszystko ładnie i przystępnie narysowane;
      3. w wieku 11 lat (bo potem bedziemy sie wstydzić) rozmowa zainicjowana przeze mnie nt. seks jest piekny z ukochana osobą i nie warto sie spieszyc i dziewczyny muszą wolniej;
      cd. zostawiam innym źródłom bardziej moze męskim (przyjaciel, książki); syn ma 15 lat - myślę, że niedlugo dam mu "Seks partnerski" Starowicza - sama dostalam to od ojca w wieku 17 lat i to była cholernie nudna, ale pouczająca lektura. Oprócz tego polecam takim 10 - 11 latkom Wielką księge siusiaków;

      wiadomosci z innych źródeł bardzo często są wulgarne, brutalne i nieprawdziwe
    • mati.pati Re: Uświadamianie dziecka 22.02.15, 22:41
      9 latek przerabia kwestie rozmnażania człowieka na przyrodzie. Ja mojemu 9-latkowi przed sprawdzianem z przyrody jeszcze puściłam film "Miracle of life"- dostępny na YouTubie. Jeśli jeszcze nie jest uświadomiony, to szkoła- nauczyciel od przyrody zrobi to za rodziców.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka