Dodaj do ulubionych

Szkoła to nie dyskoteka

14.09.04, 13:01
Odsłonięte pępki, spodnie opuszczone, że niżej chyba nie można, tatuaż w
miejscu poniżej krzyża - tak jak na dyskotekę gimnazjalistki chodzą do
szkoły.

Szkolne korytarze są jak największe wybiegi mody - młodzież odsłania tam
brzuchy, nogi, pokazuje piercing i tatuaże. Nauczyciele chcą to ukrócić.

Moda na krótkie bluzki odsłaniające kolczyki w pępkach, a noszone do
zakrywających ledwie pośladki spódniczek czy spodni zwisających poniżej
bioder przyjęła się już w ubiegłym roku. Pedagodzy coraz częściej
sprzeciwiają się jednak noszeniu skąpych ciuszków.
- Od ubiegłego roku wprowadzamy obostrzenia dotyczące strojów - przyznaje
Bogusława Brandt, zastępca dyrektora Publicznego Gimnazjum nr 3 w Opolu. -
Nasi uczniowie wiedzą, że w szkole brzuch nie może być odsłonięty, makijaż
zbyt ostry, nie może być kolczyków w brzuchu i zbyt ostrych kolorów włosów.
Moda idzie w złym kierunku - nastolatki za bardzo się rozbierają, a przecież
szkoła to nie dyskoteka. Tu ubiór powinien być bardziej konserwatywny. To
również kwestia bezpieczeństwa młodzieży - prowokujący strój może być
przyczyną nieprzyjemnych sytuacji.

- Strój ma być estetyczny i higieniczny - mówi z kolei Marzena Dysiewicz-
Rerich, wicedyrektor opolskiego gimnazjum nr 6, które od września
wprowadziło regulamin uczniowskiego ubioru. - Żadnych rażących wzorów i
kolorów, zbyt krótkich spódniczek, a zwłaszcza odsłoniętych brzuchów.
Rodzice podpisywali oświadczenie, że zapoznali się z przepisami. Jeśli uczeń
nie zareaguje na dwie uwagi nauczyciela, to będziemy ich o tym powiadamiać.
- To nie do pomyślenia, żeby uczennica nosiła spodnie tak nisko zapinane,
żeby było jej widać włosy łonowe - a widziałam kiedyś tak ubraną
dziewczynkę - opowiada z kolei zastrzegająca anonimowość nauczycielka w
gimnazjum. - Opięte bluzki z cienkich materiałów noszone bez staników to też
już codzienność. Nie dość, że młodzież jest coraz bardziej krnąbrna, to
jeszcze trzeba w takich okolicznościach panować na lekcjach nad emocjami
męskiej części klas...
Większość młodzieży nie kryje swojego oburzenia.

- Szkoła to przecież nie klasztor - denerwuje się Magda Janocha, uczennica
III klasy gimnazjum. - Nie możemy pokazywać brzuchów, nóg, dekoltów, ramion.
Może jeszcze powinniśmy nosić kaski? Nauczyciele odsyłają ludzi do domów,
żeby się przebrali. Ja bym nie poszła. Przecież liczy się to, co kto ma w
głowie, a nie na sobie.

- Zazwyczaj chodzę w dżinsach i koszulkach, ale jak ktoś lubi się ubierać
jak ladacznica, to jego sprawa - nikomu nic do tego - oburza się Katarzyna
Pawluk z I klasy gimnazjum. - Jak mi ktoś będzie zakazywał w czymś chodzić,
to oleję zakaz.
- Rzeczywiście młodzież nie jest zachwycona zmianami - przyznaje Marzena
Dysiewicz-Rerich. - Uczniowie mówią, że są zbyt ostre, że nie znamy się na
modzie. Będziemy jednak konsekwentni. To, jak uczniowie chodzą na prywatki
czy po mieście - to ich sprawa. Zbyt wyzywający strój może jednak być
przyczyną nieprzyjemnych zajść na tle seksualnym. W naszej szkole nic
takiego się dotąd nie zdarzyło i chcemy tego uniknąć.

- Uczniowie na pewno się przyzwyczają - dodaje Bogusława Brandt. - Trzeba z
nimi tylko rozmawiać i na spokojnie, nie na siłę, tłumaczyć, dlaczego
powinni się do szkół ubierać schludniej. W ubiegłym roku w swojej klasie
poświęciłam na to kilka godzin wychowawczych i chyba przyniosły efekty.
Jest też spora grupa uczniów, którzy popierają obostrzenia dotyczące strojów.
- Szkoła to nie pokaz mody - twierdzi gimnazjalistka Aleksandra Kucharz. -
Uczniowie powinni być ubrani luźno i skromnie - na przykład na sportowo.
Niektórych nie stać na modne, skąpe stroje i słyszą docinki ze strony
kolegów.
- Takie regulaminy to dobry pomysł - mówi też Agata Świerc z gimnazjum TAK. -
Do pewnego stopnia powinniśmy mieć swobodę ubierania się, ale stroje do
szkoły nie mogą być wyzywające.

TOŻSAMOŚĆ Z POPKULTURY
- Dlaczego młodzież tak bardzo upiera się przy swobodzie wyboru strojów i
buntuje przeciw zapisom regulaminów dotyczących ubioru uczniów?

Beata Jaworowska, nauczycielka biologii i wychowania do życia w rodzinie z
opolskiej szkoły TAK:
- Nastolatki, zwłaszcza gimnazjaliści, przeżywają burzliwy okres życia -
próbują szukać i określać siebie. Strój jest częścią każdego z nich i bardzo
często stanowi dla nich sposób wyrażania siebie. Pomysły na to jakimi mają
być, na kim się wzorować, często biorą z telewizji czy pism - generalnie z
popkultury, a ta w ostatnich latach kreuje skąpo ubrane, ostro pomalowane
młode artystki. Zakazy wprowadzane w szkołach z jednej strony rodzą bunt,
ale z drugiej wytyczają kierunek. Jeśli są konsekwentnie i spokojnie
wprowadzane - to młodzież się do nich przyzwyczaja.

ZASADY MUSZĄ BYĆ
- Czy szkoły powinny wprowadzać regulaminy określające stroje uczniów?

Alicja Głębocka, psycholog z Uniwersytetu Opolskiego:
- Jestem zwolenniczką jasno określonych reguł postępowania i we wprowadzaniu
takich regulaminów nie widzę nic złego - wręcz przeciwnie. Dobre
wychowywanie dzieci, które jest również zadaniem szkół, polega też na tym,
by uczyć je reguł współżycia w społeczeństwie. Dlatego ważne jest, by
młodzież umiała dostosować strój do sytuacji. We wszystkich cywilizowanych
społeczeństwach określone sytuacje wymagają odpowiedniego ubioru. Trudno
sobie wyobrazić na przykład, że w stroju kąpielowym idziemy do filharmonii,
a w wieczorowej sukni pojawiamy się na plaży. Takie zasady dotyczą też
uczniów. Młodzież powinna zatem wiedzieć, że inny strój wypada mieć na
prywatce, a inny w szkole.

Katarzyna Kownacka
"Nowa Trybuna Opolska" 14 IX 2004 r

www.nto.com.pl
Obserwuj wątek
    • ka1311 Re: Szkoła to nie dyskoteka 14.09.04, 16:10
      O rany! To ja jestem konserwatywna do bólu, bo według mnie młodzież do egzaminu
      dojrzałości nie powinna się malować, farbować włosów itp. Natomiast to co mam
      do dodania w kwestii zacytowanych regulaminów to fakt, że są mało precyzyjnie
      napisane. Co ma oznaczać zbyt ostry makijaż, zbyt krótka spódniczka itp. Takie
      stwierdzenia aż proszą się o testowanie i kłótnie. Błędem było dopuszczenie w
      szkołach do aż takiej dowolności strojów i teraz wycofanie się z tego będzie
      problemem. Ale uważam, że warto walczyć, bo w tej chwili odnoszę wrażenie, że
      uczniowie mają wyłącznie prawa i kompletny brak obowiązków.
      • roman.gawron Re: Szkoła to nie dyskoteka 14.09.04, 17:34
        ka1311 napisała:

        > Co ma oznaczać zbyt ostry makijaż, zbyt krótka spódniczka itp.

        Ocenia nauczyciel, zgodnie ze swoimi kompetencjami wobec ucznia.
        • verdana Zakazy - tam gdzie sto istotne! 14.09.04, 18:47
          A dla mnie to zawracanie głowy. Szkoły od lat walcza z wszelką modą - kiedyś
          odsyłały chłopaków do fryzjera, by się ostrzygli, w mojej szkole absolutnie nie
          wolno było dziewczynom chodzić w spodniach, ani kolorowych rajstopach, w innych
          nauczycielki z centymetrem mierzyły długość spódniczek.
          I co to dawało - nic. Oprócz stałych konfliktów młodzieży z nauczycielami.
          Uwazam, ze konflikty, zakazy i nakazy nalezy zostawić na sprawy ważne -
          moralnosci, nauki, przeciwdziałaniu uzaleznieniom i przemocy, a nie rozdrabniać
          sie na taki idiotyzm, jak zmieniajaca się moda.
          Jeśli zakazuje sie zbyt wielu rzeczy, to zakazy się dewaluują. Zakazujmy (i
          egzekwujmy zakazy) wówczas gdy idzie o sprawy wazne, a nie marginesowe i ulotne
          jak moda.
          • roman.gawron Re: Zakazy - tam gdzie sto istotne! 14.09.04, 18:53
            "To nie do pomyślenia, żeby uczennica nosiła spodnie tak nisko zapinane,
            żeby było jej widać włosy łonowe..."

            Co tam, to tylko zmieniająca się moda... wink

            PS. Ja jestem tylko ciekaw, gdzie są rodzice?
            • verdana Re: Zakazy - tam gdzie sto istotne! 14.09.04, 19:19
              A ile widziałes takich uczennic? Nawet na dyskoteke tak się normalne dziewczyny
              nie ubierają! To nie moda, to margines i to wyjątkowo rzadki. A młodziezy
              szkolnej widuję naprawdę sporo!
              I chyba opuszcza te spodnie w szkole, bo na ulicy jakoś żadnych takich nie
              widać?
              W regulaminie można by też umiescić, że w szkole nalezy mieć bluzkę i stanik.
              • jagusia7 Re: Zakazy - tam gdzie sto istotne! 14.09.04, 19:25
                smile)))
                Verdana, mamy podobne spostrzeżeniasmile
            • jagusia7 Re: Zakazy - tam gdzie sto istotne! 14.09.04, 19:23
              Powtórzę za Verdaną: zawracanie głowy. Pamiętam, jak w moim Bardzo Dobrym Liceum
              (4 klasa, prawie dorośli ludzie) zakazali noszenia sportowego obuwia(typu
              adidasy). Powód - podłogi się niszczą(!). Przedstawicielka uczennic poszła do
              dyrektora zapytać, czy w takim razie dobre będą drewniaki(pełno wtedy było ich
              w sklepach). Jak najbardziej, drewniaki będą w sam raz. Więc pół szkoły zaczęło
              chodzić w drewniakach, bo uznałyśmy, że będą pasowały i do spódnicy, i do
              spodni, może nie najwygodniejsze, ale przynajmniej nie najbrzydsze. Po około
              pół roku dyrekcja i nauczyciele zmienili przepis. Otóż w drewniakach nie wolno
              już chodzić, bo podobno są szalenie niebezpieczne, mogłybyśmy masowo zacząć ze
              schodów spadać(nie muszę dodawać, że przez pół roku nie zdarzył się ani jeden
              taki wypadek). Wolno chodzić tylko i wyłącznie w... trampkach. I jeszcze
              chcieli, żeby te trampki były wszystkie identyczne, tylko że to nie przeszło. I
              przestały nagle ich obchodzić podłogi. A najciekawsze, że te idiotyczne
              przepisy dotyczyły tylko dziewczym, chłopcy niezmiennie chodzili w czym
              chcieli. Dlatego uważam, że takie bzdurne przepisy służą temu, żeby uczniom
              obrzydzić życie i żeby przypadkiem żaden indywidualista się nie uchował.
              Jeśli chodzi o widoczne włosy łonowe, to rzeczywiście przesada, ale chodzę po
              mieście, widzę różne nastolatki i jakoś nigdy czegoś takiego nie widziałam. To
              chyba jednak nie jest modnesmile))
              Wydaje mi się, że szkoła zajmuje się nie tym, co powinna. Z jednej strony
              nauczyciele tłumaczą się, że nie mają środków, żeby karać za poważniejsze
              rzeczy, nie potrafią nakłonić do nauki, czy radzić sobie z "krnąbrnymi" uczniami
              (sam Romanie Gawronie przytaczałeś niedawno arykuł na ten temat), a raptem w
              kwestii ciuchów chcą wychowywać? Tak jest pewnie łatwiej...

              >Opięte bluzki z cienkich materiałów noszone bez staników to też
              już codzienność
              Czy jest gdzieś przepis że nastolatki w gimnazjum MUSZĄ chodzić w stanikach?
              Bzdury.
              • aszar.kari Pytanie przy okazji 14.09.04, 19:34
                Czy w prywatnych szkolach w Polsce mlodziez chodzi w mundurkach? Tu, gdzie
                mieszkam, szkoly prywatne i wyznaniowe maja mundurki, zreszta calkiem drogie.
                Przez ostatnie lata widac bylo wyraznie, ze dziewczyny podciagaja i podwijaja
                spodnice tak, ze trudno bylo mowic o "przyzwoitej dlugosci" wiec od przyszlego
                roku obowiazywac je beda tzw. "skorts" (spodnica z szortami jako calosc) -
                mlodym to sie, oczywiscie, niezbyt podoba ale ich nikt o zdanie nie pyta. W
                szkolach publicznych kazdy chodzi jak chce chociaz tez obowiazuja podstawowe
                reguly i ostateczne zdanie ma principal - jesli uzna, ze ktos jest ubrany
                nieodpowiednio, moze uczniowi nakazac isc do domu.
                I jeszcze jedno pytanie - czy mlodziez ze szkol srednich w Polsce pracuje?
                Tutejsza mlodziez pracuje, bardzo czesto w roznych sieciach z jedzeniem i tam
                obowiazuja ich uniforms - nie ma wiec mowy o jakims nieodpowiednim stroju.
                Dyskoteka, impreza, koncert to co innego - wtedy kazdy ubiera sie jak lubi. I
                tak chyba powinno byc - na kazda okazje, odpowiedni stroj.
            • fakturka Re: Zakazy - tam gdzie sto istotne! 11.10.04, 21:33
              To raczej niemożliwe z tymi włosami łonowymi...bo teraz w modzie nastolatek
              jest golenie sięsmileJak czytam te wypowiedzi to wcale się nie dziwię, że dzieci
              nie lubią szkoły i nauczycieli.Uczennica spodnie biodrówki nie ale pani
              nauczycielka rajstopy z dziurą tak.
    • anek.anek Re: Szkoła to nie dyskoteka 14.09.04, 22:03
      a ja zgadzam się z romanem. Szkoła to nie jest miejsce w którym na pierwszym
      miejscu ma stać prowokacja seksualna. A w pokazywaniu brzucha i opiętych
      bluzkach o to właśnie chodzi.
      W wielu prywatnych szkołach w Polsce również obowiązują mundurki. I bardzo
      dobrze. Nie mam nic przeciwko wróceniu do fartuszkówsmile
      Dziewczyn z wystającymi paskami od strungów jest całe mnóstwo i to nie jest
      tylko "margines". Różnica jest taka, że ich strój i makijaż powoduje, że
      myślimy, że są duże starsze, a okazuje się tak naprawdę, że mają góra po 15
      lat. Dla mnie to nie jest normalne. Po szkole - niech chodzą jak chcą (o ile
      rodzice się zgadzają), ale w szkole powinny panować pewne zasady (z fartuszkami
      to może przesadziłam).
    • melmire Re: Szkoła to nie dyskoteka 14.09.04, 23:59
      O jejku jejku, a mnie (rocznik 78) mama w 6 klasie ufarbowala pejsa (takiego
      noszonego z tylu, okropna moda swoja droga) na fioletowo! Straszny ze mnie
      marginessmile
      Duzo maja w tych szkolach gwaltow i molestowan ktorych tak sie boja? Bo skoro
      uczniowie ubieraja sie do tej pory jak chca, a gwaltow nie ma, to juz raczej
      nie bedzie. Nie mowiac o tym, ze to jakies podswiadome (mam nadzieje!!)
      usprawiedliwianie takich zachowan -winna jest ofiara a nie sprawca, byla
      nieodpowiednio ubrana przeciez.Strasznie pedagogiczna argumentacja uncertain
      • grrrrw stanik 15.09.04, 00:06
        Gwałtów nie zauwazyłam, ale wpisałam uwagę "z uporem próbuje na lekcji
        koleżance odpiąć stanik".
        Jakby to robił na przerwie tez bym napisała uwagę !!!
        • melmire Re: stanik 15.09.04, 02:06
          O ile pamiec mnie nie myli, byla to w pewnym okresie nasza ulubiona rozrywka
          (dziewuch!).Przeciez panna usilujaca zapiac dyskretnie stanik na lekcji tak
          smiesznie sie wije smileNa mnie nikt nie trenowal, i to pewnie dlatego do tej pory
          nie umiem "normalnie" zapiac tej czesci bielizny smile
    • grrrrw Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 00:43
      A ja bym była za wychowaniem uczacym jak stawić czoła modzie, nieumiarkowanej
      konsumpcji, krytycyzmu wobec strategii marketingowych.
      • melmire Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 02:08
        Oczywiscie pod warunkiem ze prowadzacy te zajecia nauczyciele beda ubierac sie
        pod prad modysmile Nauczycieli ubierajacych sie w modne wzory, stroje , a juz nie
        daj boze markowe ciuchy nalezy zwalniac.Motyw - brak krytycznego podejscia i
        konsumpcjonizm smile
        • gag10 Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 09:01
          Hej, chyba nie tylko w szkołach prywatnych obowiązują mundurki. To dzisiejszy
          artykuł z Kuriera Szczecińskiego:

          "Nie szata zdobi człowieka
          W mundurkach do szkoły


          UCZNIOWIE noszą je niezbyt chętnie. Narzekają, że zabijają indywidualność.
          Za to rodzice i nauczyciele nie mogą się ich nachwalić, bo sprzyjają wychowaniu
          i bezpieczeństwu.
          Coraz więcej szkół decyduje się na powrót mundurków.
          CODZIENNE stroje szkolne to zazwyczaj bluza lub T-shirt z logo szkoły. Daleko
          im do ohydnych stylonowych fartuszków, które obowiązywały w polskich szkołach w
          latach 60. i 70. Galowe stroje nawiązują do klasycznej elegancji, nie zawsze
          jednak akceptowanej przez młodzież.
          Jako pierwsze w Szczecinie pięć lat temu mundurki wprowadziło Gimnazjum nr 16
          przy XIII LO. W tym roku po raz pierwszy umundurowani są także pierwszoklasiści
          z liceum. Młodzież jak to młodzież, dla zasady będzie się bronić przed
          ujednoliceniem mówi dyrektor Cezary Urban. Ale rodzice cieszą się, że to
          wygoda, a córki nie urządzają długotrwałych spektakli przed lustrem. Uważam, że
          w szkole trzeba wyróżnić się czymś innym niż ekstrawaganckim strojem.
          W tym roku jednakowe, niebieskobłękitne bluzeczki oraz bluzy polarowe z
          emblematem placówki chce wprowadzić Szkoła Podstawowa
          nr 64 w Szczecinie. Decyzję podjęli rodzice w trosce o bezpieczeństwo dzieci.
          Na tle niebieskiej rzeszy dzieciaków łatwo będzie zauważyć intruzów, którzy nie
          są uczniami szkoły. Strój ma kosztować 49 zł. Trwają poszukiwania sponsorów,
          dzięki którym cena byłaby niższa.
          Koszt mundurka jest jego największą wadą. W GM-16 przekracza 300 zł za
          marynarkę, plisowaną spódnicę w kratę, krawat bądź apaszkę, bluzę i T-shirt.
          Szkoły pomagają rodzinom, których nie stać na wydatek. Wszyscy doceniają fakt,
          że w ten sposób znika rewia mody i różnice między zamożnymi a ubogimi.
          Dyrektorka SP-2 w Kamieniu Pomorskim Elżbieta Słowik uważa, że ujednolicenie
          stroju uczniów to bardzo dobry pomysł, ale... trudny do zrealizowania na
          większą skalę. Wśród rodziców zdania są podzielone. Niełatwo wybrać mundurek,
          który podobałby się wszystkim mówi.
          Nie słychać też, by ubranie uczniów w jednakowy strój rozważała jakakolwiek
          podstawówka z Koszalina i Stargardu Szczecińskiego. Mundurków raczej nie założą
          w tym roku dzieci z SP-1 w Gryfinie. W tamtejszej SP-2, znanej z kultywowania
          morskich tradycji, uczniowie na szczególne okazje zakładają marynarskie
          kołnierze"

          Pozdrawiam
          • verdana Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 10:05
            Przypominam, ze w erze mundurkowej zalecano, aby fartuszki, mundurki i inne
            elementy szkolnego stroju regularnie trzepać i wietrzyć, oraz usuwać plamy.
            Standardy czystości tak się zmieniły po wejściu w uzycie pralek i proszków, ze
            to, co było normalne w erze mundurkowej - pranie fartuszka raz na miesiąc lub
            rzadziej, zmiana bielizny raz na tydzień (zalecane jeszcze w latach 50-tych)
            teraz jest nie do przyjęcia
            A teraz - jak będzie? Ile trzeba mieć mundurków, by być czystym wg.
            dzisiejszych norm? Bo albo dziecko (zamożne)będzie miało trzy zmiany, albo
            jedną (biedne) bedzie chodziło stale w brudnym.
            No i zamiast dobrze ubranych bogatych i źle biednych (co zresztą nie jest do
            końca prawdą) bedziemy mieli czystych bogatych i brudnych ubogich.
            To się nazywa postęp.
            • malgosia87 Re: Myśle, że..... 15.09.04, 11:33
              .... popadamy w skrajności:
              1) mundurek jako czynnik przesądzający o wartosci ucznia oraz niwelujący róznice
              majątkowe między dziećmi,
              2) luuuz, pepek na wierzchu, bluzka w roli spódnicy, kilo tapety, ale nic to,
              liczy się Twoja osobowość

              I jedno i drugie jest kiepskim rozwiązaniem, bo pierwsze powoduje naturalny (i
              mi też znany) opór przed unifikacją oraz niepotrzebne na tym tle konflikty,
              druga zaś nie uczy młodych stylu i wyczucia. Najprościej gdyby uczniowie
              wynosili pewne zasady z domu , ale co zrobic gdy wzorców brak. Może szkoła ze
              ze swoimi wymogami co do stroju (nie myśle wcale o fartuszkach) jest dla nich
              jedyna szansa na zrozumienie, że istnieje coś takiego jak dress code. Innymi
              słowy kłania się znowu złoty środek.

              Pozdrawiam,
              Małgosia
    • grrrrw Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 17:22
      Mundurek wcale nie musi przypominac munduru wojskowego. Równie dobrze moze to
      byc podkoszulka z nadrukiem, sweter szetland z haftem itp.
      Z czasem w szkole powstać może nawet sklepik z uzywanymi sweterkami czy
      spódniczkami, widziałam tekie rzeczy w Londynie.
      Ale słyszałam,ze mundurki prowokują wojny pomiedzy szkołami.Dlatego wycofano
      sie z jednakowych wiatrówek szkolnych.
    • aleksandrynka Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 21:57
      a ja, cóż, jestem i na "tak", i na "nie"...
      Liceum to czas kształtowania się osobowości, młody człowiek nie wie, kim jest,
      próbuje sie tego dowiedzieć na różne sposoby, w tym - eksperymentując ze
      strojem. Do tego uczy się funkcjonowania w grupie, formuje relacje z
      rówieśnikami...
      Indywidualny dobór stroju to bardzo ważna sprawa, i nie chodzi tu tylko o modę -
      to sposób wyrażenia poglądów, przynależności do subkultury... Tutaj mowa o
      pępkach i wystających stringach, ale nauczycielom i innym dorosłym przeszkadza
      mnóstwo innych rzeczy: długie włosy u chłopaków czy farba (u jednych i
      drugich), skóry, rzemienie, dredy, obwisłe spodnie... O ile dla mnie biodrówki
      poniżej łona to rzeczywiście przesada, to wiele innych strojów mnie nie razi.
      Dzisiaj trafiłam przypadkowo do pewnego liceum. Przyjżałam się na przerwie
      młodzieży. Wiecie co? Wszyscy byli ubrani prawie jednakowo - dżinsy, bluzy,
      swetry (dość zimno)... Brakowało mi fantazji, kolorów! Falujących kwiecistych
      spódnic, kolorowych marynarek, odjechanych dodatków, tego wszystkiego, co może
      się kojarzyć z młodością, szaleństwem (jakieś hipisowskie zapędy się u mnie
      ujawniają).
      Jak nastolatka byłam dość konserwatywna w ubiorze (chociaż miałam też totalnie
      prześwitujący sweterek, nikt nie zwrócił mi uwagi, ale nawet jeśli, miałam
      odpowiedź: moja mama go nosiła w moim wieku. To fakt! smile), teraz sobie myślę,
      ze gdybym mogła jeszcze raz mieć 16 lat moja szafa wyglądałaby inaczej. Jeszcze
      kilka lat temu nie było tak fajnych, kolorowych ciuchów, kiedyś wstydziłaby się
      założyć wiele rzeczy, ale teraz wiem, że miałam świetną figurę, i że właśnie
      nastolatkowie powinni eksperymentować, nosić te wszystkie odjechane rzeczy.
      Kiedy to założą, w pracy, w biurze? Teraz jest najlepszy do tego czas. Jakiś
      umiar jest potrzebny, no ale tu też trudno interweniować. Regulacje szkolne to
      dobry pomysł, ale w momencie, kiedy wiele praw uczniów jest bezczelnie,
      nagminnie łamanych, to rygorystyczne pilnowanie "odpowiedniości" stroju wydaje
      mi się smieszne i nie na miejscu.
      I żeby być fajnie ubranym na prawdę nie trzeba wiele kasy. Chociaż o tym, że
      teraz w szkołach (ba, w przedszkolach!) istnieje "wyścig metek" dobrze wiem,
      mam relacje z pierwszej ręki. To smutne, jak kasa miesza w głowach tym, co jej
      nie zarabiają, nie czują mocy "tworzenia" a jedynie "przetważania", ale da sie
      dziecku pewne rzeczy przetłumaczyć. Raczej smile

      U mnie w liceum chłopcy nie mogli chodzić... w szortach. Czy ktoś mi to
      wytłumaczy? To nie było dawno...
      • roman.gawron Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 22:24
        aleksandrynka napisała:

        > Regulacje szkolne to dobry pomysł, ale w momencie, kiedy wiele praw uczniów
        > jest bezczelnie, nagminnie łamanych, to rygorystyczne pilnowanie
        > "odpowiedniości" stroju wydaje mi się smieszne i nie na miejscu.

        Jakież to prawa ucznia są dzisiaj według ciebie bezczelnie i do tego nagminnie
        łamane? Przecież dzisiaj uczeń rządzi szkołą!

        > U mnie w liceum chłopcy nie mogli chodzić... w szortach. Czy ktoś mi to
        > wytłumaczy? To nie było dawno...

        Zacytuję ci wypowiedź pewnej nauczycielki:
        "A co z "modą" dla chłopców?
        Koledzy nauczyciele - mężczyźni! A może by tak podyskutować z problemem, jakim
        jest ubieranie się chłopców? Od lat walczę z krótkimi spodniami dla chłopaków,
        spotykając się, jeśli nie z niezrozumieniem, to na pewno ze zdziwieniem.
        Wszelkie próby tłumaczenia, że mężczyzna może sobie pozwolić na krótkie spodnie
        wyłącznie w miejscowości wczasowej, co jest ogólnie przyjęte w Europie, za
        wyjątkiem naszego kraju, ma się rozumieć, nie trafiają nawet do nauczycieli
        mężczyzn - z całym szcunkiem. Jasne, że nie popieram wyzywającego stroju
        dziewcząt, ale i tak dziewczyna z odsłoniętym pępkiem, wygląda lepiej niż
        młodzian z krzywymi, owłosionymi nogami w krótkich spodniach, sandałach i
        skarpetkach. Poddaję problem pod rozwagę. Może, gdyby panowie nauczyciele coś
        na ten temat powiedzieli swoim podopiecznym, nie musiałabym tłumaczyć moim
        chłopcom w technikum, co jest argumentem ostatecznym, jeśli inne nie docieraja,
        że do mnie na lekcję mają chodzić w długich spodniach, bo nie lubię owłosionych
        nóg i to mnie dekoncentruje."
        • verdana Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 23:03
          Wybacz, ale argument, ze nauczycielkę "dekoncentrują owłosione nogi" jest po
          prostu żenujący - dla mnie znacznie bardziej niż szorty u chłopców.
          Po takim oświadczeniu nauczycielka nie powinna więcej pojawić się w klasie. Co
          powiedziałbyś on nauczycielu, ktory argumentuje, ze wszystkie dziewczyny mają
          nosić długie spódnice, bo on nie może się skupić, bo gapi się na ich nogi?
          Dla nauczyciela uczniowie powinni pozostać (przynajmniej w ich wyobrazeniu)
          aseksualni.

          • jogo2 Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 23:31
            > Dla nauczyciela uczniowie powinni pozostać (przynajmniej w ich wyobrazeniu)
            > aseksualni.
            >
            > Nawet jak mają po te naście lat i chodzą bez stanika i im włosy łonowe
            widać? Toć ten nauczyciel powinien mieć hart ducha świętego Antoniego, a tamten
            to chociaż nie musiał uczyć w szkole.

            Macie rację. Za modą należy podążać, choćby modne się stały i stroje
            eksponujące organy rozrodcze i nie wolno nikogo nigdy pozbawiać świętego prawa
            podążania za każdą propozycją mody niezależnie od okoliczności. Wszak, od kiedy
            modne są gołe pępki, każda inna równie modna propozycja bluzki to zamach na
            wolność i niepodległość jednostki. Przecież biedne niewinne dzieciątka noszące
            takowe nic złego nie mają na myśli i biada temu, kto sam źle o tym sądzi.
            Natomiast jeżeliby muzułmańscy fundamentaliści podbili świat zachodni to
            doprawdy, czytając niektóre wypowiedzi w tym wątku, trudno będzie nie
            stwierdzić, że się o to sami prosiliśmy. I dopiero, jakby zostały wprowadzone
            porządki takie, że na ulicy kobiecie wolno pokazać jedynie stopy, dłonie i
            twarz (Żeby nie zrozumiał mnie ktoś źle, bo wszystko jest możliwe, wcale za tym
            nie tęsknię, a wręcz przeciwnie), to dopiero niektórym paniom oburzonym, że w
            szkole stanik każą nosić, albo majtek spod spódnicy ma nie być widać twarz by
            się wydłużyła.

            Pozdrawiam,

            Jogo
          • roman.gawron Re: Szkoła to nie dyskoteka 15.09.04, 23:46
            verdana napisała:

            > powiedziałbyś on nauczycielu, ktory argumentuje, ze wszystkie dziewczyny mają
            > nosić długie spódnice, bo on nie może się skupić, bo gapi się na ich nogi?
            > Dla nauczyciela uczniowie powinni pozostać (przynajmniej w ich wyobrazeniu)
            > aseksualni.

            Jeżeli chodzi o kobiety, stara to prawda, że bardziej aseksualna od kobiety
            pięknie i zalotnie ubranej jest kobieta ...naga.
            Więc może by, hm... w tym kierunku? smile)
          • jogo2 Re: Do verdany 16.09.04, 00:37

            > Wybacz, ale argument, ze nauczycielkę "dekoncentrują owłosione nogi" jest po
            > prostu żenujący - dla mnie znacznie bardziej niż szorty u chłopców.
            > Po takim oświadczeniu nauczycielka nie powinna więcej pojawić się w klasie.

            Jeszcze jedno chciałam dodać a propos powyższego. Żenujące to jest twoje
            stawanie w obronie naruszania pewnych zasad tego co wypada, a co nie. I
            zupełnie nie rozumiem, po co to robisz. Chciałabyś, żeby twoje dzieci robiły
            coś co jest w złym smaku albo nie wypada? Wprawdzie widok owłosionych męskich
            nóg zazwyczaj nie doprowadza do orgazmu, ale jest uznane, że w oficjalnych
            sytuacjach się ich nie pokazuje. Osoba, która musi przestawać z drugą osobą w
            sytuacji oficjalnej, np. z racji wykonywanego zawodu - to też bym powiedziała,
            że jest sytuacja oficjalna "trochę" inna niż pani w sklepie, czy na poczcie w
            okienku, ma prawo wymagać, aby nie być dekoncentrowana przez ubiór bez wyczucia
            tej drugiej osoby, czyli czyjś goły pępek, lędźwie, obcisłe w kroku, owłosione
            nogi, itd. Swoją drogą, myślałam, że wyżej wymienione okolice należą do
            bardziej osobistych okolic ciała, które niekoniecznie się chce pokazywać
            wszystkim i zawsze. Okazuje się, że są tacy, u których osobiste okolice ciała
            coraz bardziej się zawężają. Nie wiadomo czy gratulować. To taka moja refleksja
            na temat podążania za każdą propozycją mody.
            Druga refleksja to taka, że taki brak wyczucia to się utrwala i zostaje. Byłam
            w tym roku latem nad morzem. Sporo starszych pań. Bałtyk, jak wiadomo, zimny i
            raczej do kąpieli nie zachęca i naprawdę większość z nich wyświadczyłaby
            przysługę sobie i innym, gdyby zamiast w kostiumie kąpielowym chodziły po tej
            plaży w jakichś przewiewnych sukienkach. Same też wyglądałyby ładniej.
            Rozumiem, że na taką propozycję posypia się tu na mnie zaraz GROMY!!!!!!! Tak,
            wiem, rozumiem, że strój plażowy jest powszechnie przyjęty i każdy ma prawo na
            plaży być w stroju plażowym. Mimo to, myślałam, że w stroju o to chodzi, żeby
            wyglądać w nim najładniej jak się da i niekoniecznie wywalać na wierzch
            wszystko, co moda aktualnie dopuszcza do wywalenia na wierzch. I jakoś to się
            odnosi do powyższej dyskusji. Nawet u młodych dziewczyn nie każdy goły pępek i
            nerki są estetyczne, a nawet powiedziałabym, że ponad 50% tego co widzę na
            ulicy możnaby spokojnie schować. Oprócz zagwarantowanych wolności przydałoby si
            też trochę wyczucia. Tylko skąd je brać, skoro co moda każe to trzeba nosić
            (dla wyjasnienia, nie jestem zwolenniczką ubierania się niemodnie, można się
            ubrać modnie i przyzwoicie), mamusia też uważa, że goły pępek w szkole jest
            cool (w pracy to już nie, za to z pracy można wylecieć, a w pracy dostaje się
            przecież pieniążki), a szkoła to niech siedzi cicho i się nie wtrąca.

            Pozdrawiam,

            Jogo
            >
            • melmire Re: Do verdany 16.09.04, 01:08
              No to proponuje dla wszystkich mundurek, jak w Chinskiej Republice Ludowej. Nie
              beda mnie ludzie na ulicy nogami "dekoncentrowac"!!!!
              A plaze pozamykac, bo to ruja i porobstwo. Ewentualnie wprowadzic segregacje na
              wzor bokserskiej, plaza nr 1 dla wagi piorkowej, nr 2 dla sredniej, nr 3 dla
              ciezkiej. Kobiety w ciazy na plaze wstepu nie maja, mnie tam brzydza napiete
              brzuchy wystawione do slonca, dopuszczam obecnosc ciezarowek do , powiedzmy , 4-
              5 miesiaca, pod warunkiem ze zaloza wor pokutny.
              Jogo2, wybacz - KTO bedzie decydowal co wypada a co nie? Komitet partyjny? Jak
              sie was czyta, to mozna dojsc do wniosku ze do szkoly chodza same polnagie
              indywidua, wytatulowane od gory do dolu, ufarbowane takoz (wystajace zielone
              wlosy lonowe polane brokatem?) i myslace wylacznie o seksie. A biedne
              nauczycielki barykaduja sie w pokoju nauczycielskim ,bo spojrzenie na owlosiona
              lydke faceta (ciekawe czy jakby sie wydepilowal to byloby lepiej?) mogloby
              pchac w objecie chuci cielesnej.Po ulicach tez chodza z zamknietymi oczami? Bo
              przeciez tak ubrana mlodziez porusza sie tez po miescie, chodzi do sklepow
              (biedne sprzedawczynie, narazone, z racji zawodu na znoszenie tak ubranych
              klientow), jezdzi srodkami komunikacji miejskiej (biedni kierowcy), chodzi to
              kin(biedne bileterki) itp.
              Nie demonizujmy na litosc boska problemu, to przeciez tylko ciuchy!
              Ciagle mam w pamieci pania od biologii ktora trzesla nade mna glowa, ze
              dziewczynka z krotkimi wlosami, i w spodniach.Jak ktos juz nie ma wiekszych
              problemow....
              • roman.gawron Re: Do verdany 16.09.04, 07:43
                melmire napisała:

                > Jogo2, wybacz - KTO bedzie decydowal co wypada a co nie? Komitet partyjny?

                Ty masz chyba po prostu jakieś kompleksy z okresu komunizmu, więc "wszystko Ci
                się kojarzy" wink
                • melmire Re: Do verdany 16.09.04, 12:33
                  Niewykluczone.
                  Niemniej ,jak dotat, nikt nie odpowiedzial na moje pytanie. Kto, i kierujac sie
                  jakimi kryteriami, powienien oceniac jakie ubranie jest przyzwoite a jakie nie?
                  Bo z gory widac ze ocena np. moja, rozni sie od twojej. A twoja zapewne rozni
                  sie od oceny sluchaczy radia Maryja (ex.moja ciotka - dziewczyny powinny
                  chodzic w sukienkach do kostek i nosic warkocze)
        • aleksandrynka Re: Szkoła to nie dyskoteka 16.09.04, 12:52
          wiesz Roman, napisałam bardzo długiego posta, a Ty przyczepiłeś się do moich
          dwóch zdań. Dosłownie, przyczepiłeś się, bo nie umiem tego inaczej nazwać.
          Chodzi Ci o to, żeby całkowicie potwierdzać Twoje tezy? Bo ja tego posta
          odczytałam jako zaproszenie do dyskusji, a nie do klaskania z zachwytem w
          rączki.
          Wiele praw uczniów jest łamanych, znam z netu Twoje nastawienie, ale pewnych
          spraw nie zmienisz, bo są, jakie są. Co tu dużo pisać. Przemoc fizyczna (mówię
          o małych dzieciakach, a nie jako obrona przed atakiem, bo i tu się zaraz
          przyczepisz), przemoc słowna, wszechobecne obrażanie i poniżanie dzieci,
          złośliwość, nielojalność, wywyższanie się, nieuczciwe wykorzystywanie przewagi,
          niekompetencja, lenistwo, ignorancja... Nie ma co wymieniać dalej, o tym
          wszyscy wiedzą. Nie generalizuję, ale jedno mnie zastanawia: w całej mojej
          karierze podstawówkowo-licealnej spotkałam może 3 nauczycieli, o których z ręką
          na sercu powiem, że lubili swoją robotę, wykonywali ją rzetelnie, mieli "dobre
          podejście" do dzieciaków, co dawało fajne efekty. I to niekoniecznie w nauce,
          ale we współpracy i wzajemnym stosunku. Dalej - stany srednie, uczę bo uczę i
          koniec, i jeszcze kilka sztuk do natychmiastowego wydalenia. Na studiach, z
          racji specyficznego kierunku, większość kadry to świetni, zyczliwi ludzie,
          wymagający, ale ludzcy, normalni, ciepli, z poczuciem humoru. Koleżanka z
          architektury nie miała tyle szczęścia - nadęte persony, niedostępne, złośliwe,
          niesłowne...
          Uczeń rządzi szkołą? Nie wydaje mi się. U nas uczeń nadal jest dla szkoły, nie
          odwrotnie. Najważniejsze: statystyki, kasa na komitet wchłaniana przez szkołę
          bez wielkich korzyści dla uczących się, święty program, uczniowie jak z metra
          cięci - grzeczni, cisi, potulni, tak samo wyglądający, co nie pasuje wywalamy,
          niech się inni martwią. Ja wiem, że to się zmienia, ale stanowczo twierdzę, że
          ZA WOLNO. Ryba psuje się od głowy. Uczeń ma od wychowania rodziców, prawda, ale
          tez i szkołę. A tu przykłady nie za bardzo budujące.

          A co do szortów... Myślę, że bardziej by raziły owłosione łydki u dziewcząt, a
          już na pewno u wielu pań nauczycielek, którym przecież uwagi się nie zwróci,
          nie? A taka sarna przy tablicy to baaardzo dekoncentrujaca sprawa.
          Niby zwykła złośliwość z mojej strony, ale jest coś na rzeczy.
          Można się tak długo przerzucać przykładami, ale nie o to chodzi. Niech szkoła
          będzie normalna, i kładzie nacisk na to, co na prawdę istotne, a nie na
          pierdoły w postaci owłosionych męskich łydek.
          • roman.gawron Re: Szkoła to nie dyskoteka 16.09.04, 13:04
            aleksandrynka napisała:

            > wiesz Roman, napisałam bardzo długiego posta, a Ty przyczepiłeś się do moich
            > dwóch zdań. Dosłownie, przyczepiłeś się, bo nie umiem tego inaczej nazwać.

            O cholera, tak zabrzmiało? Ja tak życzliwie bardzo, dla poddierżania
            razgowora smile Podobał mi się Twój post smile

            > Chodzi Ci o to, żeby całkowicie potwierdzać Twoje tezy? Bo ja tego posta
            > odczytałam jako zaproszenie do dyskusji

            Był zaproszeniem smile

            > Wiele praw uczniów jest łamanych, znam z netu Twoje nastawienie, ale pewnych
            > spraw nie zmienisz, bo są, jakie są. Co tu dużo pisać. Przemoc fizyczna
            > (mówię o małych dzieciakach, a nie jako obrona przed atakiem, bo i tu się
            > zaraz przyczepisz), przemoc słowna, wszechobecne obrażanie i poniżanie
            > dzieci, złośliwość, nielojalność, wywyższanie się, nieuczciwe wykorzystywanie
            > przewagi, niekompetencja, lenistwo, ignorancja...

            Hm, pewnie i ten obraz jest prawdziwy, masz rację.
            • aleksandrynka Re: Szkoła to nie dyskoteka 16.09.04, 13:50
              O cholera, tak zabrzmiało?
              no tak, ale już jest dobrzesmile))

              Hm, pewnie i ten obraz jest prawdziwy, masz rację.

              ten jest prawdziwy tak, jak wiele innych. cieszę się, że przyznałeś mi rację.
              Unikam radykalimów jak ognia i widzę, że Ty na szczęście też.
              Pozdrawiam.
    • aga-ewa Re: Szkoła to nie dyskoteka 16.09.04, 09:10
      Mam czasem wrażenie, że ja szkolę kończylam bardzo dawno temu, w jakiejś innej
      epoce, kiedy to w podstawówce nikt się nie malowal (pamiętam szok, kiedy
      dziewczyna wystąpila na akademii szkolnej z tapetą na twarzy - to byl temat do
      rozmów przez tydzień). A przyjść do szkoly z pępkiem na wierzchu??? Zgroza.
      Bylo to 8 lat temu.
      Nie jestem za mundurkami (chociaż są z reguly bardzo fajne), ale uważam, że do
      szkoly zwyczajnie nie wypada iść w ostrym makijażu, mini odslaniającej tylek i
      z wlosami lonowymi na wierzchu. To nie jest kwestia zakazów, a dobrego samku
      (nawet i poza szkolą tak bym sie nie ubrala). Widać wielu
      dzisiejszym "panienkom" go brakuje.
      • grrrrw Re: Szkoła to nie dyskoteka 16.09.04, 09:43
        Ale jak pisac próbny test poprzychodziły w bluzeczkach z gołym brzuszkiem, to
        trzesły się z zimna, ze hej. Pisalismy w sali gimnastycznej i było
        zapowiedziane, zeby sie ciepło ubrac. Ja załozyłam góralski sweter i byłam cały
        czas doskonalne skoncentrowana.
        Niektórym uczennicom trzeba było doniec z pokoju nauczycielskiego jakis szal.
    • triss_merigold6 Re: Szkoła to nie dyskoteka 16.09.04, 11:53
      To już w domach nie uczą, że strój powinien być dobrany do okoliczności?
      Ciekawe...
      Chciałabym przypomnieć parę drobiazgów:
      - dres należy do odzieży sportowej, nie wyjściowej i delikwent na wykładach w
      dresie wygląda hm.. niestosownie
      - dresu nie należy zakładać do teatru (widziałam na własne oczy ekipę
      chłoptasiów nastoletnich - wyraźnie z jakiejś szkoły, z nauczycielem - w
      dresikach i adidasach)
      - zestaw: jeansy + obcisły sweterek do pępka nie jest odpowiedni na egzamin
      wstępny ustny na studia
      - przychodząc na egzamin ustny w sesji warto płaszcz/kożuch/puchówkę zostawić w
      szatni a nie ładować się z tym do gabinetu
      - szorty też nie są odpowiednie na egzamin ustny
      - w miejsca pozaplażowe panowie nie powinni zakładać koszulek na ramiączkach,
      nie każdy chce podziwiać fragmenty torsu i kłaki pod pachami
      Na studiach - w przeciwnieństwie do szkoły - są dorośli ludzie i niech ubierają
      się/czeszą/malują jak chcą ale warto żeby znali elementarny dress code.
    • pankracea Re: Szkoła to nie dyskoteka 17.09.04, 09:22
      zastanwiam sie gdzie sa rodzice dzieciakow, ktore tak skapo sie ubieraja? nie
      wiedza, co dzieciaki sobie kupuja i jak wychodza do szkoly?

      te odsloniete pepki, obcisle bluzeczki i zbyt ostry makijaz, to nie kwestia
      mody, a raczej bezguscia i brak krycytyzmu. wiem, ze teraz jest to modne, ale
      czy ladne? i czy kazdemu to pasuje? niestety sa jakies normy, zasady ubioru.
      ale jest smieszne porownywanie stroku kapielowego z plazy z suknia wieczorowo
      do teatru, bo stroj kapielowy czy bikini ma swoje zastosowanie - sluzy do
      opalania i plywania, nikt przeciez nie bedzie plywal w sukince. ktos tu jeszcze
      napisal niemal z obrzydzeniem o staruszkach w strojach kapielowych na plazy.
      niestety, amoze na szczescie, plaza czy basen, to taki miejsce gdzie KAZDY
      moze bez skruplow moze odslaniac wszelkie faldki, roztepy i inne 'nieprzyjemne'
      dla cudzego oka czesci ciala.

      ale tez nie tylko nastolatki niepotrafia odbrac ubioru do sytuacji, niedawno w
      sklepie odziezowym widzialam sprzedawczynie, ktra, musze przynac sliczny miala,
      ale bardzo ostry makijaz, jak do dyskoteki. chociaz byl staranny, dodawal jej
      uroku, to wygladala smiesznie.

      poza tym, moez mieszka na innej planecie, ale rzadko widuje dziewczenta tak
      ostentacyjnie wyneglizowane. a przeciez wszedzie moda jest taka sama. teraz nie
      przebywam w polsce i tu gdzie jestem dziewczyn i chlopcy ubieraja sie w takim
      samym stylu co w Polsce, a jednak nie maja wszetkiego na wierzchu.

      co jest zlego w noszeniu szortow przez chlopcow? przeciez, jesli na dworze jest
      goraco to dziewne by bylo ich zmuszacz, zeby sie grzali w dlugich spodniach.
      fakt, sa cienkie dlugie spodnie, ale czasami i w nich moze byc za goraco. taki
      chlopak, ktoremu jest za goraco w dlugich spodniach ma w szatni sie przebierac,
      zeby nie razic nikogo owolosionymi nogami?

      ale tak czesto jest, ze wchodza jakies zakazy dotyczace ubioru, bo komus to sie
      nie podoba. ale jesli szkole sie to nie podoba, to niech uczy dobrego smaku, a
      nie slepe podazanie za moda. bo za jakis czas dziewczyny z odslonietymi pepkami
      beda sie wstydzily, ze 'polecialy' za taka moda. bo w gruncie to co jest modne
      nie zawsze musi byc ladne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka