Dodaj do ulubionych

dziecko i zdobycze cywilizacji :)

27.10.04, 15:33
Hej hej,

przeczytalam wlasnie na Wychowaniu post jednej nieco zagubionej mamy, ktora
odkryla, ze jej 11-letnia corka ma "chlopaka" a dotarla do tych rewelacji
przegladajac jej komorke...
I tu mi sie spontanicznie nasunelo pytanie (zanim w ogole przeszlam do
meritum): czy to ja jestem jakas niedzisiejsza? Bo ja nie wyobrazam sobie aby
moje 11-letnie dzieci mialy na wlasnosc komorki (mimo, ze np w Polsce dzieci
sasiadow wszystkie maja). W dzisiejszych dziwnych czasach jest to dla mnie -
oprocz zabawki w rekach mlodocianego - wystawianie dziecka na wiecej
potencjalnych szkod i niebezpieczenstw niz potrzeba. Bo po co ta komorka -
zadalam sobie pytanie. Od rodzicow uslysze dwojakie odpowiedzi - dla
bezpieczenstwa (chce zawsze moc sie z dzieckiem skontaktowac), albo: tak mnie
nudzil/a bo wszyscy maja wiec jej kupilam.
A dla dziecka - wg mnie to jest tylko narzedzie szpanu (choc juz lekko
przestarzale), dziecko staje sie potencjalnym przedmiotem napadu
roznych "kolegow" - to zdarza sie bardzo czesto - ktorzy zabieraja jak leci
co cenniejsze przedmioty, a w dodatku komorka jest coraz czesciej
wykorzystywanym przez rozmaitych pedofili i innych narzedziem kontaktu z
dzieckiem (czego dowody mamy na codzien we francuskich wiadomosciach).
Wiem, ze naraze sie tu na rozmaite zarzuty typu, ze jak nie komorka to
dlaczego internet itp. Oczywiscie, ze nie mozemy wszystkiego kontrolowac, a
nawet nie powinnysmy. Internet to dla mnie potencjalnie tak samo
niebezpieczne narzedzie jak komorka w rekach dziecka. Tym niemniej chcialabym
poznac Wasze opinie i stwierdzic, czy jestem odosobniona w moich pogladach.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • le_lutki Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 15:35
      Hej - watek byl przeznaczony na e-mame, ale skoro juz tu wyladowal - to chetnie
      poznam opinie szerszego grona!

      Pozdrawiam
    • ma.pi Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 15:55
      Le_lutki, ja mieszkam w Kanadzie i mam prawie 10 letniego syna, a takze sporo
      znajomych co maja dzieci w podobnym wieku i nieco starsze.
      Zaden z kolegow/kolezanek mojego syna nie ma komorki. Wsrod znajomych dzieci
      komorki zaczynaja sie pojawiac dopiero w szkole sredniej, tak w wieku 15-l6 lat.

      I z tego co widze to do internetu 10-letnie dzieci tez maja ograniczony dostep.
      Moj syn musi sie za kazdym razem pytac czy moze skorzystac z internetu.

      Pozdr.
    • agatka_s Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:01
      Ogolnie jestem za maksymalnym ułatwianiem sobie życia, a w tym różne wynalazki
      są bardzo przydatne. Myślę że wszystko jak zwykle zależy od umiaru i
      umiejętności mądrego korzystania. Wtedy i internet i telewizja i komórka i DVD
      i inne gadzety są OK. Komórka u dziecka jest dla rodziców, nie dla dziecka,
      jeśli rodzic nie jest w stanie opanować strachu i woli aby dziecko
      było "dostępne" OK, niech już lepiej kupi tę komórkę,niż miałby zawału dostawać
      codzień (wiem, jak to jest bo dużo nerwów straciłam zanim przeszłam do porządku
      dziennego nad samodzielnym chodzeniem do szkoły syna) tylko niech będą jakieś
      zasady: nie szpanujemy, głeboko chowamy, używamy w sytuacjach alarmowych itp.

      Ja sama opanowałam swój strach, nerwy, w imię bezpieczeństwa mojego 10-letniego
      dziecka (bo masz racje: komórka, klucze na szyi dziecka to jawne zaproszenie
      dla bandytów) i nie zgodziłam sie na noszenie komórki do szkoły, ale syn
      komórkę ma, jest schowana i oczekuje na sytuacje awaryjne kiedy moze sie
      przydać (w tym roku szkolnym byla taka raz). Jeszcze rok temu byłam absolutnie
      przeciw, teraz zaakceptowałam uzywanie w sytuacjach awaryjnych, za chwilę
      zaakceptuje pewnie na codzień.

      Internet skolei to już standard, mój syn w 3 klasie podstawówki, bardzo czesto
      ma prace w ktorych ma przykazane aby z internetu (ostatecznie z encyklopedii
      itp) skorzystać, i to jest chyba swietne ze juz dla takich kajtków to jest
      standard i oczywiste.

      A szpan w szkole jest, i czy nam sie to rodzicom podoba czy nie, niestety
      bedzie, jak nie komórkami to czym innym, taka to juz natura maluchów. Okazuje
      sie ze czesto szpanuja i te dzieci ktore takich wzorcow (niedobrych !) w domu
      wcale nie mają, ot taka dziecinada poprostu.

      Pozdrawiam
      • le_lutki Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:09
        Ha - ja tez zakladam, ze znajda sie sytuacje (mam nadzieje, ze sporadycznie)
        kiedy sama dam mojemu maluchowi moja wlasna komorke, tak jak dalismy babci
        kiedy szla do szpitala, zeby zawsze mogla zadzwonic. Tym niemniej - slyszac co
        sie dzieje naokolo - raczej nie wyobrazam sobie np wyslac malego na kolonie z
        komorka w bagazu, bo po pierwsze najpewniej z nia juz nie wroci -i to jeszcze
        najmniejsze piwo, a po drugie jeszcze mu ktos przylozy i zazada wiecej.

        Co do umiaru i rozsadnego korzystania to ja popieram - ale sek w tym, ze nie
        koniecznie ten umiar i rozsadek da sie wyegzekwowac od jedenastolatka... (a
        czasem i osiemnastolatka wink

        Szpan owszem - byl i bedzie, w szkole i poza nia, ja temu nie przecze, tylko
        dlaczego ja mam sie do niego przykladac fundujac dziecku np komorke? Niech
        szpanuje czym umie a nie tym, co rodzice kupia, czesto w sposob nieprzemyslany.

        Internet jest super wynalazkiem - wiem, bo sama korzystam od przepisow
        kuchennych po ksiazke telefoniczna ze o innych rzeczach nie wspomne (chocby w
        tej chwili wink Z tym, ze - przynajmniej w teorii - mamy tu wieksze pole do
        kontroli (czy to w domu czy w szkole) - blokady itp.
        Pozdrawiam
        • agatka_s Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:26
          Zgadzam się z Tobą, z każdym słowem !

          Tylko że jak dziecko zaczyna rosnąć, okazuje się,że nie jest wcale takie
          niemądre, nieodpowiedzialne, głupiutkie, naiwne jak nam się wydaje i powolutko
          swoje teoretyczne-radykalno-konserwatywne poglądy zaczynam rewidować. Są u
          mnie w klasie mamy które nadal "za żadne skarby" nie puszczają swojich dzieci
          samych do szkoły, ja sama jeszcze klikanaście miesięcy temu mówiłam "NIGDY !!!
          moje maleństwo same !!!", a tu prosze okazało sie ze potrafi,że jest
          odpowiedzialny i wszystko jest (odpukać !) OK. I tak jest ze wszystkim,
          poglądy ogólne na świat poglądami, ale czasem je dostosowuje do praktyki bo
          moje własne dziecko okazuje się zdecydowanie dojrzalsze niż ja sobie myślałam.

          To tak na marginesie, niekoniecznie akurat apropos gadżetów- bo nadal uważam że
          im skromniej i jak najdłużej dzicięco w sferze gadzetowo-szpanerskiej tym
          lepiej...

          U nas w klasie (3-cia) są dzieci które noszą komórki, ale większość nie.
        • dagbe Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:27
          Czyli osiemnastolatkowi też należy zabronić posiadania komórki?
          Zakazany owoc smakuje najlepiej i trzeba go spróbować w taki sposób, żeby się
          rodzice nie dowiedzieli zbyt wcześnie wink

          Pozdrowienia,
          Dagmara
          • le_lutki Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:36
            Jesli mojemu osiemnastoletniemu dziecku bede jeszcze cokolwiek nakazywac albo
            zabraniac, to znaczy, ze popelnilam totalne fiasko wychowawcze...
      • dagbe Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:24
        Ja również jestem za korzystaniem ze zdobyczy cywilizacji.

        Mój syn dostał telefon w ramach prezentu od Rodziców Chrzestnych w II klasie
        podstawówki. Do tej pory go nie używał. Zaczął w IV klasie, gdy już sam wraca
        do domu i dla własnego zdrowia psychicznego chcę mieć z nim możliwość kontaktu.
        Właśnie zadzwonił, że spóźnił się na autobus o 16:07 i przyjedzie następnym.

        Syn szpera też po internecie, gra na komputerze, podgrzewa sobie sok w
        mikrofalówce... Uważam, że są to umiejętności bardzo potrzebne w naszych
        czasach (o ile nie niezbędne).

        Jeżeli nie nauczymy dzieci korzystać z gadżetów to zrobią to za nas ich
        koledzy - nie zawsze w taki sposób, jab byśmy sobie tego życzyli.
        A jedenastoletnie dziecko to już prawie młodzież. Już w innym wątku napisałam,
        że rodzice mają tendencję do niezauważania, że dzieci są coraz starsze...

        Pozdrowienia,
        Dagmara
        • le_lutki Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:30
          Hm - ja jakos jeszcze rozrozniam miedzy uzywaniem mikrofalowki a chodzeniem z
          komorka do szkoly - moze nie przesadzajmy, tytul postu odnosil sie do
          KONKRETNYCH zdobyczy cywilizacji, takich, ktore oprocz tego, ze sa przydatne to
          moga rowniez zaszkodzic.

          Tym lepiej, ze Twoje dziecko wie kiedy i jak poslugiwac sie komorka. Niestety
          gros dzieci nie wie albo wie lepiej np piszac do siebie bzdury na lekcjach. Sa
          tez takie, ktorym te komorke ukradziono (choc im sie zdawalo, ze byla bardzo
          dobrze ukryta) a jeszcze im sie przy okazji oberwalo...
          Wszystko ma dwie strony i ja nie neguje dobrych stron np komorki (w koncu sama
          takowa posiadam). Zadaje sobie tylko pytanie czym komorka staje sie w rekach
          dziecka (niech Ci bedzie - mlodziezy) i czy przypadkiem minusy nie przerastaja
          plusow.
          Pozdrawiam
          PS Ja wiem, ze dzieci z wiekiem sa coraz starsze - taki poradek rzeczy. Ale 11-
          latek pozostanie 11-latkiem chocby chcial sie wykreowac na 16-latka. Na
          podobnej zasadzie skoro 13 lat i mniej to teraz przecietnyn wiek inicjacji
          seksualnej - uznajmy to za porzadek rzeczy i nie zadajmy sobie zadnych pytan,
          bo przeciez "dzieci szybciej dorastaja". Otoz wlasnie dlatego, ze szybciej -
          trzeba sobie pewne pytania zadac.
          • dagbe Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:52
            Nawet na ulicy, na której mieszkamy, niedawno skradziono komórkę
            kilkunastoletniemu chłopcu. W przypadku chuliganów wiek ewentualnej ofiary nie
            ma większego znaczenia.
            Mój jedenastolatek zna zasady korzystania z komórki i zna konsekwencje
            niestosowania się do tych zasad. Zaczął nosić telefon, gdy uznalismy, że jest
            to potrzebne. Gdybym mu tego telefonu nie dała, prawdopodobnie nie nauczyłby
            sie w praktyce, jak nim się posługiwać. Pamiętam, jak syn się zachowywał, gdy
            tą komórkę dostał.
            Liczę się z tym, że może ją zgubić bądź zniszczyć (jego telefon - jego strata),
            że ktoś może mu ją ukraść (nosi ze sobą drugi stary aparat, jak i drugi portfel
            na wypadek scysji z chuliganami). Osobiście za kradzież ucinałabym rękę sad Ale
            trudno. W takich czasach żyjemy i dziecko musi nauczyć się przetrwać bez pomocy
            rodziców.

            Pozdrowienia,
            Dagmara

            PS. Z tą mikrofalówką, to nie jest nietrafiony przykład. Kiedyś osobiście w
            wieku kilkunastu lat włączyłam ją pustą i oczywiście zepsułam. Nikt mi
            wcześniej nie powiedział, jak się nią posługiwać, tylko mówiono "nie wolno".
            • tulenka Moje doświadczenie z mikofalówką 30.10.04, 00:09
              Ja kiedyś wstawiłam do mikrofalówki garnek metalowy (chyba z zupą) jak rodziców
              nie było w domu. W całym domu tak śmierdziało że Tata myślał że spaliła się
              instalacja elektryczna. Mikrofalówka oczywiście nie nadawała się do żadnego
              użytkowania.

              PS. Konsekwencji żadnych nie było (poza zepsutą mikrofalówką i rozmową na temat
              co można wstawiać do mikrof.). Ale do dziś mi to wypominają smile
              • dagbe Re: Moje doświadczenie z mikofalówką 30.10.04, 21:26
                A dla mnie to wypominanie to najgorsza możliwa konsekwencja... sad

                Pozdrowienia,
                Dagmara
                • tulenka Re: Moje doświadczenie z mikofalówką 30.10.04, 23:06
                  Tylko że to nie jest złośliwe wypominanie....
    • agatka_s Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:34
      tak sie zastanawiałam jaki mam właściwie stosunek do komórki u dziecka, i nagle
      doceniłam geniusz Prezydenta Wałęsy: "Jestem za, a nawet przeciw" -smile)))

      Pozdrawiam
    • regata7 Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 16:49
      jestem zwolenniczką korzystania ze zdobyczy cywilizacji, ale z umiarem.
      Nie widzę potrzeby dawania dziecku telefonu komórkowego, jeśli jest do szkoły
      odprowadzany, po szkole jest u dziadków, w szkole jest automat i telefon w
      sekretariacie (syn jest teraz w trzeciej klasie prywatnej szkoły i telefony ma
      tylko część dzieci, głównie ze starszych klas).
      Z komputera korzysta pod kontrolą - wyznaczamy mu określony czas, a jeśli chce
      wejść do internetu, to pyta czy może, a zwykle patrzymy co sobie otwiera.
      Telewizję, video też dystrybuuję.
      Za to prawie bez ograniczeń może czytać książki, słuchać muzyki i słuchowisk,
      rozmawiać z nami - moim zdaniem to są najlepsze zdobycze cywilizacji.
      Niedobra mama jestem, co? wink
      • verdana Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 17:26
        Mój syn ma 9,5 roku - jest w czwartej klasie, ale do szkoły poszedł o rok
        wczesniej. W tym roku sam dojeżdża tramwajem na angielski dobre osiem-dziewiec
        przystanków - i sam przyjeżdża, ja nie mam mozliwosci odprowadzania go. Bez
        komorki musiałabym chyba zrezygnować z tych lekcji. Np. raz stanęły tramwaje,
        zadzwonił do domu, ze sie spóźni. Wyobrazacie mnie sobie siedzacą w domu i nie
        wiedzacą, dlaczego niespełna 10-letnie dziecko spóźnia się o godzinę? W tym
        wypadku komórka jest po prostu niezbedna, bez niej nie wyślę takiego małego
        dziecka samego. A jednoczesnie ma przykazane, że w razie napadu komórkę ma od
        razu oddać. Zresztą wartosci nie przedstawia ona soba zadnej - jest to moja
        stara komórka, paroletnia.
        Moją córkę okradli z zegarka - to co, zegarka tez nie dawać. Znajomemu wyrwali
        rower - to co - nie wysyłać dziecka na rower? Nie dajmy sie zwariować!
        • ma.pi Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 20:06
          verdana napisała:

          > Mój syn ma 9,5 roku - jest w czwartej klasie, ale do szkoły poszedł o rok
          > wczesniej. W tym roku sam dojeżdża tramwajem na angielski dobre osiem-
          dziewiec
          > przystanków - i sam przyjeżdża, ja nie mam mozliwosci odprowadzania go. Bez
          > komorki musiałabym chyba zrezygnować z tych lekcji. Np. raz stanęły tramwaje,
          > zadzwonił do domu, ze sie spóźni. Wyobrazacie mnie sobie siedzacą w domu i
          nie
          > wiedzacą, dlaczego niespełna 10-letnie dziecko spóźnia się o godzinę? W tym
          > wypadku komórka jest po prostu niezbedna, bez niej nie wyślę takiego małego
          > dziecka samego. A jednoczesnie ma przykazane, że w razie napadu komórkę ma od
          > razu oddać. Zresztą wartosci nie przedstawia ona soba zadnej - jest to moja
          > stara komórka, paroletnia.
          > Moją córkę okradli z zegarka - to co, zegarka tez nie dawać. Znajomemu
          wyrwali
          > rower - to co - nie wysyłać dziecka na rower? Nie dajmy sie zwariować!


          Ale w tej calej dyskusji nie chodzi o to czy dac dziecku komorke jezeli
          sytuacja tego wymaga (chociazby Twoj przyklad z dojazdem na angielski).
          Chyba bardziej chodzi o to czy takie dzieciaki powinny miec komorke dla
          przyjemnosci. Ot tak, coby sobie z kolezanka polotkowac.

          Moje dziecko tez uzywa telefonu jak musi, dostaje wtedy moja komorke. I uwazam,
          ze jego wlasna komorka jest mu calkowicie zbedna.

          Pozdr.
          • verdana Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 20:34
            Nie, w tym watku chyba własnie chodzi o to, czy komorka w ogóle jest potrzebna.
            I jak widać czasem jest. I to własna, bo swojej dać nie mogę (nie porozumie się
            ze mną, o ile ja nie bede miała komórki). Dla szpanu nie jest potrzebna ani
            komorka, ani markowe ciuchy. A jesli chodzi o plotkowanie - to własciwie czemu
            nie, o ile kogoś na to stać - mnie zdecydowanie nie. Ale przez zwykły,
            stacjonarny telefon przecież pozwalamy dzieciom rozmawiać z kolegami. Nie
            zapominajmy, ze komórka to po prostu telefon i ma służyć do tego, do czego
            służy telefon - do porozumiewania się, niezaleznie od wieku, płci i urzedu
            korzystajacego.
            • ma.pi Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 21:26
              To wychodzi na to, ze calkowicie odwrotnie odebralysmy post Le_lutki. Zdaza
              sie :o).

              A ciekawe co autor mial na mysli?wink Pewnie wyjasni.

              Pozdr.
              • verdana Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 27.10.04, 21:40
                Dobrze, ze to żyjący autor! Bo córka w szkole stale wyjasnia, co dawno zmarli
                mieli na myśli - to dopiero jest problem!!
            • le_lutki Autorowi chodzilo o to... 28.10.04, 09:54
              ...ze komorka jako ZJAWISKO po prostu JEST. I teraz powstaje pytanie: z jakich
              powodow jest (rozrywkowych, komunikacyjnych, wzgledow bezpieczenstwa itp) - bo
              kazdy ma inne. I najczesciej powodow jest kilka, bo dla matki to chec
              komunikowania sie z dzieckiem w kazdej chwili i latwo, a dla dziecka to takze
              chec posiadania komorki sama w sobie, co mu dodaje pewnosci siebie i pewnego
              prestizu u kolegow.
              Chodzilo mi o zestawienie plusow i minusow posiadania komorki przez malolatow
              dla stwierdzenia, co przewaza (bo kazdy kij ma dwa konce jak wiadomo) i czy ja
              jestem odosobniona w pogladzie, ze minusy przewazaja nad niewatpliwymi plusami.

              Mam nadzieje, ze wyrazilam sie jasniej? wink

              Pozdrawiam
              • agatka_s Drogi autorze.... 28.10.04, 10:19
                powiem raz jeszcze "jestem za a nawet przeciw"

                Nie ma o co tak specjalnie kruszyc kopii, bo wszystko zależy od indywidualnej
                sytuacji. Komórka-jako narzędzie komunikacji, pomocy w
                organizowaniu "logistyki szkolno-pozalekcyjno'zajęciowej"- jak najbardziej tak
                (no bo od tego są zdobycze cywilizacji aby z nich korzystać), komórka- jako
                zabawka, szpan, dowartościowanie i inne takie- zdecydowanie nie, bo jest to
                mało eleganckie chociażby.

                A proporcje do czego komórka przyda się dziecku: szpanowania versus
                pożytecznego używania zależą od indywidualnego przypadku. Gdyby moje dziecko
                miało jeździć tramwajem, z pewnością nie wahałabym się, ale na 700 m ktore ma
                do szkoly to inna sprawa...

                pozdrawiam
    • iwonaw2 Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 08:11
      Witaj,

      nie, nie jestes odosobniona. Wg mnie dziecku w tym wieku komórka jest zbędna. A
      co do bezpieczeństwa...wystarczy ustalic, że w danym dniu dziecko gdzieś idzie,
      albo, że najpier wraca do domu i później wychodzi do koleżanki. A komórka jest
      jak najbardziej wabikiem dla "kolegów", jak to okresliłaś.
      Jeszcze kilka lat temu było nie do pomyslenia, że dziecko ma komórkę i i
      większość z nas jakos żyje i ma się dobrze. Co mi pomoże, że dziecko zadzwoni
      do mnie, że ktoś je bije - o ile zdąży. Jeśli będę na drugim końcu miasta to i
      tak mu nie pomogę. A że ma uciekać, albo poprosić kogoś starszego o pomoc
      powinno wiedzieć i bez dzwonienia do mnie, czyt. komórki.


      Pozdrawiam

      Iwona
    • izunia6 Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 10:27
      Komórka owszem jest gadżetem - takim samym jak np. gameboy jeszcze pare lat
      temu. Czy gdybyś miała chłopca 9-letniego nie kupiłabyś mu gameboya? Oczywiście
      zakładając, że cie na to stać. Oczywiście komórka służy przeważnie do zabawy, do
      wysyłania sms-ów, do grania na niej, puszczania i przesyłania muzyczki. I co w
      tym złego? Myśmy w ich wieku porzyczali sobie kasety magnetofonowe, oglądali
      zdjęcia i jeśli tylko nie było rodziców w domu siedzieli na telefonie. Oni
      korzystają z komórek. Nigdy nie zrozumiem dlaczego akurat komórki są symbolem
      "okropnej cywilizacji" Dla mnie dużo gorszy jest walkman, który psuje słuch. No
      nie mówiąc o podstawowej zalecie komórki - zawsze można zadzwonić do mamy i
      poprosić, żeby natychmiast przywiozła zapomniany strój na wf.
      • le_lutki Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 10:30
        Izuniu, czytajac Twoj post odnioslam wrazenie, ze Ty kompletnie nie
        przeczytalas moich smile

        Pozdrawiam
        • izunia6 Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 11:15
          rzeczywiście pewnie nie do końca dokładnie - mnie po prostu śmieszy cała ta
          ideologia wokół komórek. Ale jest też pare innych, na które reaguję wysypką -
          nie dawanie dziecku czekolady np. A co do Francji - gdzieś pisałaś, że tam
          dzieciaki nie mają komórek - znam mnóstwo francuskich dzieciaków z komórkami i
          to z najróżniejszych rejonów Francji, za to wszystkie z najzwyklejszych szkół
          państwowych. Może więc to elity francuskie snobują się na negowanie postępu.
          A tak na marginesie - umiar i poczucie humoru. Oczywiście, że wręcz nie należy
          dziecku kupować wszystkiego co akurat jest na topie i wszystkie co mu się akurat
          zamaży. Ale z niekupowaniem z definicji - bo ja tak uważam - się nie zgadzam.
          Mnie może być nie stać na coś, mogę odłożyć prezent na najbliższe urodziny czy
          święta, ale zawsze jestem gotowa wysłuchać dziecko, jego argumentów za. I powodu
          - wszyscy mają, a on nie - bynajmniej też nie lekceważę.
          A problem w jakim wieku - moje starsze dostało komórkę w szóstej klasie
          szk.podst, młodsze dostało już w czwartej, bo czasy się zmieniają i tyle.
          • le_lutki Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 11:23
            Moze i elity sie snobuja - taki juz charakter elit, ale ja nic to tym nie wiem -
            ale mniejsza o to.
            Poza tym dzieciaki francuskie komorki moze i maja - ale tego nie widac tak jak
            w Polsce. A juz na pewno nie u znanych mi maluchow!!

            Postepu nie neguje (sama z niego korzystam!), tylko interpretuje go inaczej niz
            Ty - dla Ciebie postep to dawanie coraz mlodszym dzieciom do rak
            roznych "zdobyczy cywilizacji" (akurat padl przyklad komorki ale chodzi mi o
            rozne rzeczy) a dla mnie to korzystanie przez naprawde potrzebujacych i nie
            dlatego, ze dziecko wynudzilo, bo koledzy maja - to dla mnie OSTATNI argument.

            I wlasnie dlatego, ze tak latwo nas teraz stac na wszystko (w ogole kosztow
            zakupu i eksploatacji tu nie mialam na mysli) - tym bardziej nalezy uwazac na
            to co, i DLACZEGO daje sie dziecku. Nad wieloma rzeczmi przechodzimy po prostu
            do porzadku dziennego nie zastanawiajac sie nad za i przeciw - a ja wlasnie sie
            zastanawiam, zanim zycie postawi mnie przed rozmaitymi tego typu decyzjami,
            zakupami, prezentami itp.
      • agatka_s Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 10:36
        izunia6 napisała:

        > Czy gdybyś miała chłopca 9-letniego nie kupiłabyś mu gameboya? Oczywiście
        > zakładając, że cie na to stać.


        ABSOLUTNIE !!!! Mam 10-latka i mimo że mnie na to stac nigdy gameboya nie
        kupie. Zero tolerancji dla tego typu zabawek (głupich, drogich, szpanerskich).
      • regata7 Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 28.10.04, 10:54
        izunia6 napisała:

        > Komórka owszem jest gadżetem - takim samym jak np. gameboy jeszcze pare lat
        > temu. Czy gdybyś miała chłopca 9-letniego nie kupiłabyś mu gameboya?
        Oczywiście
        > zakładając, że cie na to stać.

        Mam 9-cio letniego chłopca, stać mnie, a gameboya nie kupiłam. Nie widzę
        potrzeby. Kupuję za to lego i elementy do kolejki Piko. Syn buduje z tego
        wspaniałe konstrukcje, uruchamia własną wyobraźnię i uczy się koncentracji
        uwagi na czymś, co sam tworzy.
    • le_lutki rozwijajac temat 28.10.04, 11:10
      - zeby nie wyszlo na to, ze wszystko sie skupia na nieszczesnej komorce (to
      przypadek).
      Zadam pytanie szerzej - tak jak na e-mamie, gdzie watek sie toczy:
      a co z TV/magnetowidem/DVD/internetem w pokoju dziecka?
      Zjawisko coraz czestsze a dla mnie - kompletnie nie na miejscu. TV do stara
      zdobycz cywilizacyjna wink ale szkody u dziecka - wg mnie - moze wyrzadzic spore.

      Pozdrawiam
      • izunia6 Re: rozwijajac temat 28.10.04, 11:24
        Dla mnie podstawową różnicą pomiędzy komórką a telewizorem, komputerem w pokoju
        jest pojęcie samotności. Telefon z definicji służy do komunikacji
        międzyludzkiej, natomiast wstawianie tv do pokoju nastolatka, to pozwalanie na
        kompletne wyobcowanie i spędzanie samotnych godzin w wirtualnym świecie.
        Zagrożeniem nie jest chęć lekkiego zaimponowania kolegom nowym modelem komórki,
        nie szpanowanie (u mnie w szkole szpanowało się kolorowymi pisakami),
        zagrożeniem jest brak potrzeby kontaktu z rówieśnikami. Dlatego o ile komórki
        kupiłam, to tv jest w salonie, oglądany choć częściowo wspólnie i komentowany, a
        komputer we osobnym pokoju, do którego zawsze każdy może wejść. I zawsze każdy
        może spojrzeć, jaki film jest oglądany na dvd np. (bo to też jest problem!) I
        dlatego tu się z tobą zgadzam. Jest mnóstwo niebezpieczeństw w obecnym świecie -
        komórka jest akurat najmniejszym
        • le_lutki Re: rozwijajac temat 28.10.04, 11:31
          "Jest mnóstwo niebezpieczeństw w obecnym świecie
          > -
          > komórka jest akurat najmniejszym"

          Dla Ciebie - i byc moze obiektywnie rzecz biorac tez. Tym niemniej nie jestem
          przekonana czy podobnie mysla rodzice dzieci, ktore zamiast korzystac z komorki
          dyskretnie i w celach zalozonych przez rodzicow - paradowaly z nia po ulicy czy
          na terenie szkoly i zostala im ona w brutalny sposob
          odebrana/skradziona/zniszczona/wykorzystana.
          Rozumiem, ze skoro nie spotykasz sie z tego typu zachowaniami to nie bierzesz
          ich pod uwage.
          Pozdrawiam
      • agatka_s Re: rozwijajac temat 28.10.04, 11:34
        U nas (mama+syn 10 lat):

        1. DVD/VHS/telewizory są w dużym pokoju i u mnie w sypialni, i są pod ścisłą
        moją kontrolą, tj. dziecko ogląda konkretne rzeczy, po mojej akceptacji.
        Aczkolwiek pozwalam mu coraz śmielej oglądać rzeczy dorosłe (ostatnio np serial
        Kryminalni, którym jest zafascynowany i poprostu na niego oczekuje przz cały
        tydzień, wcześniej byliśmy na Vinci (w kinie) i okazało się ze
        takie "kryminałki"
        bardzo go interesują,serial nie jest drastyczny, więc pal sześć)

        2. komputer z internetem- w pokoju syna, należy do niego, ja jestem skolei "na
        występach" gościnnych. Póki co internetu używa sporadycznie (do szkoły, coś
        tam sprawdzić w sporcie). Generalnie dostęp ma ograniczony, bo poza koniecznym
        uzywaniem w sprawach szkolnych, moze spedzac komputer+TV godzinę (wyjątek
        mecze, które jak nie są późno moze ogladać całe). Tę godzinę on sam
        rozdysponowywuje, ile TV, ile komputer. W weekendy sa za to 2 godziny (tj
        razem 4 w sobte i niedziele)

        Ostatnio nie dotyczy, bo sporo przeskrobał i jest nieustający szlaban na obie
        zdobycze cywilizacyjne.

        Pozdrawiam
        • agatka_s Re: rozwijajac temat 28.10.04, 11:43
          aaaa zapomniałam że w pokoju ma też CD, póki co to discmana ze słuchawkami, i
          własną kolekcję płyt- tu nie ingeruje zupełnie, potrafi słuchać godzinami- jak
          poprosi o jakąś płytę, nawet o której ja mam nienajlepsze zdanie (jakieś
          najnowsze popy) to i tak raczej kupuję-i tak ma sporo kontaktu z "dobrą" muzyką
          przez śpiewanie w chórze i granie na flecie. Na gwiazdkę dyskutujemy o
          kupieniu "poważnego" sprzętu, ale jeszcze nie ma decyzji.
          • wieczna-gosia Re: rozwijajac temat 31.10.04, 07:46
            le lutki, ja mysle ze w dzieciach tkwi chec szpanowania wink
            Za moich czasow na komunie dostawalo sie zegarki. Niektorzy (ha na przyklad
            mua...) mieli zegarki z Pewexu.... ale to byl szpan wink)
            W przedszkolu sie szpanuje zelowymi pisakami, przezylam rozne mody na
            roznerzeczy ktorymi sie szpanuje.
            Komorka- masz racje- od pewnego wieku jest zjawiskiem powszechnym. Bo zalezy o
            jakich maluchach rozmawiamy wink) Ja o takich 11- 12 letnich mowie wink) Jesli
            WSZYSCY je maja to o jakim szpanie jest mowa? ile kosztuje komorka? U nas w
            domu jest ich juz z 5- oboje mamy obonamenty od 6 lat lekko liczac, a
            stacjonarnego jak pisalam nie posiadamy.
            Telewizor? Kiedy bede zmieniac model to stary pewnie wyladuje u dzieci taka
            jest kolej rzeczy wink ale moj telewizor kupilam 2 lata temu po 10 latach bez
            wiec mysle ze predzej niz do pokoju dzieci dam go corce "na swoje" wink) A tak na
            marginesie. 10 lat nie mialam tewe. Stare dzieci wychowaly sie BEZ tego sprzetu
            (czasami u babci wiadomo). Anka jest ogladaczem absolutnym- uwielbia. Mozna tu
            wysnuc teorie ze zakazany owoc bardziej kusi wink) ale Zuza mlodsza o rok
            kompletnie olewa. Ola, ktora miala 2 lata jak telewizor sie pojawil- olewa go
            zupelnie, chociaz przy takiej ilosci ludzi w domu raczej zawsze cos ktos
            oglada wink Ula tez olewa ale ona ma dwa lata wink
            Komputer mamy jeden non stop siedze na nim ja badz moj maz, zbieramy sie zeby
            dzieciom kupic wtedy bedzie oczywiscie lacze do internetu. Bedzie stal u nich w
            pokoju. Modem zawsze mozna odlaczyc wink
            • aszar.kari Re: rozwijajac temat 31.10.04, 16:57
              Czy w Polsce juz zupelnie nie ma automatow telefonicznych? Jak sie Mlody spoznia
              z powodu tramwaju, to nie moze zadzwonic z budki? Przepraszam - pytanie pewnie
              naiwne ale ja naprawde dlugo w Polsce nie bylam. Moja corka komorke ma odkad
              poszla do high school - kupila za swoje zarobione pieniadze, karty tez kupuje za
              swoje wiec sie nie wtracam choc smieszy mnie, ze gdy dzwoni ze stacji metra z
              prosba o podwiezienie, to najczesciej korzysta z publicznego automatu z 25
              centow, bo odbior pod ziemia lepszy smile
              Wieczna-Gosia ma racje - zawsze chce sie szpanowac i sama pamietam jak
              probowalam starych na cos naciagnac uzywajac argumentu, ze "cala klasa to ma"
              gdy w rzeczywistosci mogly "to" miec moze ze 3 kolezanki z roznych klas smile Moje
              dziecko na takie "to" najczesciej sobie samo zapracowywalo - koszenie trawy albo
              grabienie lisci u sasiada, od 13 roku zycia - baby sitting, od 15 roku zycia -
              rozne prace lacznie z dawaniem korepetycji itp. A i tak sa pewne rzeczy, ktorych
              ja nie chce miec w domu wiec Mloda juz tylko czeka zeby sie wyprowadzic na swoje
              i wreszcie sie stac posiadaczka kuchenki microfalowej - dobrze jest o czyms
              marzyc smile
              Komputer Mloda ma od mniej wiecej 5-6 klasy gdy zaczela go potrzebowac w szkole
              do prac domowych ale na scanner i printer tez musiala sobie sama zarobic, bo
              chciala miec wlasne w swoim pokoju a nie korzystac z naszych. Ja ogolnie jestem
              za praktycznym podejsciem do "wynalazkow" - warto miec jesli naprawde sa
              potrzebne ale jesli maja tylko sluzyc poprawieniu "image", to niech przynajmniej
              przyszly posiadacz sam sobie na nie zapracuje.
              Aszar
    • magdooha Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 01.11.04, 21:44
      Komórki i internet są oK smile i się odczepcie wink

      natomiast mikrofalówka to narzędzie szatana, nigdy nie biorę do ust tak
      podgrzanego "żarcia" - uważam po prostu za nieczyste!!!
    • wwww_wwww Re: dziecko i zdobycze cywilizacji :) 04.11.04, 10:53
      Napadnięte dziecko może być zawsze... o co może nigdy nie powinno samo nigdzie
      chodzić, bo może być napadnięte, nie miec kolegów i kolezanek, bo mogą okraść...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka