Dodaj do ulubionych

Bez telewizora?

02.12.04, 10:59
Tak zostałem wychowany. Telewizor pojawił się w moim rodzinnym domu, kiedy
byłem na III roku studiów. Nie z biedy, ino ze świadomego wyboru rodziców.
Różne błędy i wypaczenia mają oni na koncie, ale tu akurat uważam, że to był
celny strzał. Zamierzam to powtórzyć w następnym pokoleniu. Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • aluc Re: Bez telewizora? 02.12.04, 11:11
      dobry pomysł, ale wymaga żelaznej konsekwencji
      wiem coś o tym, bo dobry pomysł też miałam wink
      • obby1 Bez telewizora 23.02.05, 13:21
        Przeczytałem wszystkie posty w tej dyskusji.
        Moje wnioski:
        1. NIE ma żadnego - sensownego - argumentu ZA używaniem telewizji. (Nie piszę
        celowo posiadaniem telewizora, ponieważ urządzenie to jest wielce przydatne np.
        przy odtwarzaniu filmów).
        2. Jest za to jeden bardzo sensowny argument przeciw oglądaniu telewizji - w
        dzisiejszej jej formie.
        Moja teza: "Telewizja ogłupia"
        I ten wątek rozwinę:
        1. Kłamstwo:

        - reklama -
        przykładowe kłamstwa:
        "jeśli wysyłasz SMS-y w sieci >>dobry pomysł<< to Cię wszyscy pokochają -
        łącznie z najfajniejszą laską na osiedlu i Einsteinem"
        "jeśli dotychczas nie udało Ci się sprać tego znakomitego barwnika z koszuli,
        oznacza to, że nie używasz naszego proszku >>wizjoner<<"
        "jeśli jesz glutaminian sodu z barwnikiem rozpuszczony w ekstrakcie mleka
        identycznego znaturalnym "CIENIO" to nie będziesz kiepski w wynikach sportowych"
        "Jeśli potłuczesz młotkiem swój samochód - zmieni się w Poirrota"
        i tym podobnych tysiące przykładów.

        - programy publicystyczne -
        "Jak nie będziesz kochał pana, który je żaby, to przyjdzie Pan z buszu i zrobi
        Ci kuku, tak jak zrobił biednemu_wujkowi_husajnowi"
        "Jak będziesz brał narkotyki to zabijesz małą dziewczynkę"
        "Za 50 lat skończy się ropa naftowa, więc powinieneś dorzucić opłatę paliwową,
        bo wtedy się szybko nie skończy"
        "Jak dolejemy Ci oleju rzepakowego do baku, to wszyscy będą szczęśliwsi a pan
        rolnik i pani natura będzie się cieszyć"
        "Jak papieroski zdrożeją, to nie umrzesz na raka"
        "Dyskusja polega na tym, że Pan, którego lubi redaktor jest głośniejszy niż Pan,
        którego redaktor nie lubi"
        "Feminizm to dziedzina naukowa (!), której podstawową ideą jest wykazanie, że
        słowo mężczyzna oznacza szowinistę"
        "Odbieranie praw rodzicielskich to sposób na ograniczenie przemocy w domu"
        "Harvardzka teoria momentu śmierci jest najmądrzejsza na swiecie"
        "Wszyscy powinniśmy płacić abonament RTV, ponieważ w innym przypadku okradamy
        swoje dzieci z mózgu"

        Takie mniej więcej wnioski wyciągnie każda istota myśląca z programów
        publicystycznych.

        - seriale -
        "Ameryka to taki kraj, w którym wszystkie panny z dobrych domów dają d..y w
        każdym, byle jak zaparkowanym samochodzie"
        "Seks polega na krzyczeniu do każdej kobiety na ulicy >>ty suko<< "
        "W Polsce wszyscy żyją z łapówek, a reszta z podatków"
        "Mafia jest największym wrogiem grzecznego, spokojnego, uczciwego złodzieja"
        "Rozwód jest oznaką nowoczesności w działaniu"

        itd, itd

        - programy wyborcze -

        "Jak będzie rządził pan X to wszyscy, wszystko będą mieli"
        "Jak będzie rządził pan X to nikt niczego nie będzie miał"
        "Jedynym sposobem na poprawę warunków zycia jest rozdawanie tego, co wypracowali
        inni"
        "Nam się należy i już"

        itd. itd.

        2. Medycyna:

        - Fakty:
        telewizja uzależnia (nie telewizor, a telewizja), telewizja blokuje chęć do
        interakcji, telewizja szkodzi wzrokowi, telewizja szkodzi kręgosłupowi,
        telewizja sprzyja epilepsji, telewizja powoduje bezsenność, telewizja powoduje
        frustrację, telewizja sprzyja otyłości.

        3. Wychowanie

        telewizja wypełnia tak dużo czasu, że nie można się zająć dzieckiem, telewizja
        wychowuje w zgodzie z pomysłami obcych ludzi, a nie rodziców.

        4. Czas

        Telewizja zajmuje tyle czasu, że nie pozostawia czasu na zajęcia w prawdziwym życiu.

        5. Wiedza
        Telewizja chętnie korzysta z niesprawdzonych źródeł i podaje bzdury w imię
        wzbudzenia zaciekawienia.
        Telewizja - to a propos filmów przyrodniczych - podaje w ciągu bardzo długiego
        czasu niewielką ilośc wiedzy, mając do dyspozycji wypełniacz obrazowo-dźwiękowy.

        6. Polityka/ sztuka dyskusji

        Telewizja służy do przekazywania cudzych poglądów, jako argumentów - faktów,
        uczy nieprawidłowego używania j. polskiego (dwutysięcznytrzeci, tą książkę, ja
        cię nie neguję 8-|).

        7. Przemoc

        Nie wymaga rozpisywania ?

        Można tak ciągnąć w nieskończoność ...

        To jest tylko malutki wyciąg z moich przemysleń na ten temat. Gdybym oglądał
        normalnie - masowo TV, nie miałbym czasu nawet na to.

        Podsumowanie:

        1. Telewizja nic nie daje oprócz funkcji rozrywkowych - łatwych do zastąpienia.
        2. Telewizja niesie ze sobą wiele skutków negatywnych.

        a więc:

        TV jest produktem, którego nie potrzebujemy, ale który uzależnia i powoduje
        negatywne skutki uboczne.

        Wniosek:

        Wywalić przez okno smile

        Wynurzenie natury osobistej:
        Nie posiadam telewizora. Szczerze mówiąc nie jestem jakimś szalonym wrogiem
        telewizji. Po prostu rzeczy niepotrzebne wywalam z mojego życia. Czego i Wam życzę.
        Pozdrawiam wszystkich przeciwników i zwolenników.
        Obby



    • verdana Re: Bez telewizora? 02.12.04, 11:14
      Że to powazny błąd. Przed wojną radzono, by nie czytać małym dzieciom książęk,
      bo to ogłupia i powoduje nadmierny rozwój wyobraźni. Jako przykład podawano 5-
      latka, który próbował rozciąć cioci brzuch, bo przeczytano mu "Czerwonego
      Kapturka".
      Telewizja nie jest i nie powinna być traktowana jako zło samo w sobie. Twoje
      dziecko nigdy nie zobaczy jak biegnie żyrafa, jak małe słonie biją się między
      sobą i jak balet tańczy "Jezioro łabędzie". Jako starsze dziecko nie będzie
      mogło śledzić wydarzeń na świecie, będzie odcięte od tego, co jego rówieśnicy
      będa mieli "w małym palcu".
      Prawdą jest, ze dzieci, które nie mają TV nie wiedza o rzeczach, które dla ich
      rówieśników są oczywiste.
      A co z dobrymi filmami? Dlaczego ma ich nie oglądac? Dla idei?
      • aluc Re: Bez telewizora? 02.12.04, 11:39
        żeby oglądać dobre filmy, nie trzeba ich oglądać w telewizji
        Jezioro Łabędzie też lepiej obejrzeć w teatrze, a słonie i żyrafy w naturze
        żeby śledzić wydarzenia na świecie, również telewizja nie jest bezwzględnie
        potrzebna (sama zdecydowanie wolę radio, gazety i internet)
        jasne, że to dorosły trzyma pilota, ale łatwo przy tym wpaść w
        pułapkę "elektronicznej niani"
        a już na pewno pierwszych kilka lat bez telewizora nie położy się czarną plamą
        na rozwój dziecięcy wink
        • verdana Re: Bez telewizora? 02.12.04, 11:52
          Przepraszam, jak parolatek ma obejrzeć słonia w naturze? To absurd! Na Jezioro
          Łabędzie też bedzie musiał dłuugo poczekać, a nie każdy mieszka w dużym miescie
          i ma pieniądze na safari.
          Problem polega na tym, ze niektórzy dorosli nie potrafią kontrolować siebie i
          dzieci, a niektórzy potrafią Ja bym jednak raczej pracowała nad samokontrolą.
          A internet tez dla dziecka niewskazany, podobnie jak komputer - też proponuje
          nie trzymać w domu.
          Ja byłam kiedyś taka zwolenniczką nie oglądania przez dziecko TV. Mój syn do 4
          roku zycia nie ogladał nic. I wiecie, jaki jest efekt? Podobny, jak u dzieci,
          którym książek nie czytano. Te ostatnie nie potrafią bez znużenia jako starsze
          dzieci śledzić wątku książki, wszystko im się myli.
          Podobnie mój syn, jest już dorosły, a ma problemy ze sledzeniem watków filmu.
          Nie nauczył się wtedy, gdy był na to czas. Szkoda...
          • 1jagienka zgadzam się z versdaną 02.12.04, 13:44
            O telewizorze wiele już było. Podpisuję się więc pod głosem Verdany.
          • aluc Re: Bez telewizora? 03.12.04, 00:02
            verdano, ja krytykuję telewizję jako medium zastępcze i tyle
            słonia może sobie kilkulatek obejrzeć w zoo, przynajmniej zorientuje się, jaki
            słon naprawdę jest duuuuuży smile Jezioro Łabędzie przeciętnemu kilkulatkowi nie
            jest zaś do szczęścia absolutnie potrzebne, jak już mamy się za słówka
            łapać smile))

            kontrola kontrolą, ale dopóki u nas interaktywnej telewizji niet, to telewizja
            zniewala chociażby absolutnie niemobilnymi godzinami transmisji, a chyba sama
            się zgodzisz, że absurdem jest nagrywanie wszystkiego, czego nie można obejrzeć
            w absolutnej całości, sama widzę beznadzieję terroru godziny 19 smile

            co do filmów - kocham kino i właśnie dlatego filmy w kinie ogladam albo z
            widelca albo na dvd, wtedy, kiedy jestem przygotowana na seans, a nie wtedy,
            kiedy akurat puszczają, i albo muszę się streszczać z robieniem czego innego,
            albo patrzeć jednym okiem

            a telewizja nie sprzyja skupieniu uwagi, że o przerwach na reklamę nie wspomnę

            poza tym telewizja jest medium wkurzająco jednostronnym, którego odbiór jest
            całkowicie pasywny - czego o internecie powiedzieć nie można, bo główną - znów
            jak dla mnie - zaletą sieci jest nauka aktywnego wyszukiwania informacji, a nie
            bezmyślnej konsumpcji tego, co akurat leci

            po prostu te wszystkie cudowne rzeczy, jakie nam (a raczej naszym dzieciom)
            telewizja proponuje, można sobie i im zabezpieczyć w ciekawszy sposób

            a na dorośnięcie do jedynych rzeczy, jakie (tylko i wyłącznie moim zdaniem) w
            tewe są naprawdę ciekawe (o ile są) - chilli publicystyki i programów
            informacyjnych - rzeczony kilkulatek ma dostatecznie dużo czasu, żeby wyrwać
            się w międzyczasie spod antytelewizyjnego terroru nawiedzonych rodziców big_grin
            • przeczytan Re: Bez telewizora? 23.02.05, 09:36
              słonia może sobie kilkulatek obejrzeć w zoo, przynajmniej zorientuje się, jaki
              > słon naprawdę jest duuuuuży smile

              Zasadniczo masz rację, ale tu może nasąpić pewien problem, który mnie się w
              wieku dwóch lat przytrafił. nie zauważyłam słonia. Za duzy był dla mnie, nie
              udało mi się go objąć wzrokiem. smile Co nie oznacza, że nie należy dzieci
              zabierać do zoo.

              a dzieci są różne typy. na przykład - ja i mój brat. wychowywani bylismy bardzo
              podobnie - czytano nam książki, telewizja nie była zakazana. i co? i ja
              pochłaniam książki namiętnie, w tv nie patrzę, może od czasu do czasu, brat zaś
              na odwrót. Od telewizora nie należy separować, ale wypadałoby łagodnie
              ograniczać.
          • hankam Re: Bez telewizora? 07.12.04, 11:23
            Eee tam, Verdana, tu sie nie zgodze. W moim domu telewizor pojawil sie jak
            mialam 8 lat, a nie mam problemow ze sledzeniem watkow filmow. Ty pewnie tez
            nie ogladalas telewizji od kolyski, i jak?
          • camel_3d Re: Bez telewizora? 22.02.05, 16:16

            > roku zycia nie ogladał nic. I wiecie, jaki jest efekt? Podobny, jak u dzieci,
            > którym książek nie czytano. Te ostatnie nie potrafią bez znużenia jako
            starsze
            > dzieci śledzić wątku książki, wszystko im się myli.
            > Podobnie mój syn, jest już dorosły, a ma problemy ze sledzeniem watków filmu.
            > Nie nauczył się wtedy, gdy był na to czas. Szkoda...


            co ty za bzdury pleciesz...
            ja zaczalem oglada TV dopiero w wieku 7-8 lat (bo niebylo go w domu) i nie mam
            problemow ze sledzeniem watkow. To ze twoj syn nie poztrafi sie skoncentrowac
            to juz inna bajka. A moze on pracuje zawodowo przy komputerze..to tez bywa
            przyczyna. Ale takch bredni nie wypisuj.
      • le_lutki Re: Bez telewizora? 07.12.04, 11:10
        Wszystko to byloby moze prawda, verdano, gdyby nie rzeczywistosc, ktora
        wskazuje, ze dzieci w TV bynajmniej nie ogladaja Jeziora Labedziego, ani nawet
        National geographic, tylko beznadziejna i cofajaca w rozwoju sieczke na Disney
        Channel, Fox kids czy innym kanale, ktore to kanaly uwazam za szczyt
        beznadziei... I nie ogladaja tej TV w towarzystwie oddanych czasowo i
        komentujacych rodzicow, tylko sa przed nia sadzane dla tzw "swietego spokoju'
        rano przy sniadaniu (sic!), po poludniu po zajeciach i wieczorem, bo "musza"
        zobaczyc siedemdziesiata siodma z rzedu kreskowke, rownie agresywna i plytka w
        przekazie jak 76 poprzednich. Prawda jest taka, ze TV dla wiekszosci rodzicow
        to metoda na chwile (nieraz dlugie) swietego spokoju lub zajecia dziecka czym
        innym, co nie wymaga zaangazowania z ich strony, bo i bez tego glowa im peka...
        Smutne to ale prawdziwe...
        Pozdrawiam
        PS Znalam dzieci wychowywane w domu bez TV, trzy dziewczynki. Graly na
        skrzypcach (z rodzicami - nie muzykami!), uczestniczyly w konkursach
        recytatorskich, czytaly, rozwijaly sie intelektualnie - po prostu rodzice o to
        naprawde dbali i TV nie byl im w tym do niczego potrzebny... Ilu takich
        rodzicow jest?
      • namadan Re: Bez telewizora? 22.02.05, 16:53
        Nie skończyłem 30 lat, mieszkam z narzeczoną i świadomie zrezygnowaliśmy z TV,
        mamy w domu radio, internet. Wkrótce przyjdzie na świat nasze dziecko lecz nie
        zmieni to naszego zapatrywania na kwestię posiadania TV, bez niej mamy dużo
        więcej czasu dla siebie, książek, kina, czasem teatru, czy po prostu
        spacerów...Dziecko będzie miało dostęp do tych samych mediów co my, oboje dużo
        czytamy, więc od najmłodszych lat świat baśni bajek w literaturze nie będzie mu
        obcy, a filmy czy bajki zawsze można zobaczyć w kinie lub na monitorze
        komputera, samemu decydując co się zobaczy...Sporo podróżujemy, więc nie
        zabraknie bezpośredniego obcowania ze światem a nie jego telewizyjnej
        interpretacji...TV naprawdę do niczego nie jest potrzebna.
    • wana Re: Bez telewizora? 02.12.04, 11:24
      Błąd. Zakazany owoc kusi, a brak telewizora w domu spowoduje, że dziecko,
      słysząc od rówieśników, jaka to telewizja jest wspaniała, nie nauczy się
      krytycznego doń podejścia. A gdzie ma się uczyć mądrego wybierania programów,
      jak nie w domu? Nie przy rodzicach, którzy wszystko wyjaśnią? Wolisz, by
      uświadamiali je telewizyjnie rówieśnicy? Niestety, w dzisiejszych czasach ytego
      nie unikniesz.
      My mamy telewizor, oglądamy też różne programy. Moja starsza córka przeżyła
      okres fascynacji bajkami, ale ma to już za sobą, nie da się ogłupić telewizji,
      jak widzę to na przykładzie jej koleżanek, których rodzice prodramowo nie mają
      telewizora - dziewczyny siedzą u nas z nosem przylepionym do ekranu. Wchodzą do
      domu i jest: "Ula, włącz telewizję, prrrooooszę!!!!!" I to cała zabawa. Też tak
      chcesz? Telewizja sama w sobie nie jest złą, a od tego Ty jesteś dorosły, żeby
      trzymać pilota. Za Twoich (i moich) młodych czasów nie było takiej oferty
      programowej, jak teraz, więc nie możesz porównywać swojego dzieciństwa do
      dzieci dzisiejszych, prawda?
      Pozdrawiam
      wana
      • iclapa Re: Bez telewizora? 22.02.05, 15:34
        Jestem zdania, ze ogladanie TV w ilościach rozsądnych jest ok. Moj syn ma teraz
        6 lat, ogladał TV i bajki na video np. Teletubisie itd. mniej więcej od 2 roku
        życia. Nic wielkiego mu się nie stało. Teraz unikamy agresywnych filmów, ale
        taki serial jak "Na wspólnej " śledzimy razem przed spankiem. Nie spedza przed
        telewizorem zbyt wiele czasu, bardziej pochłaniają go spacery, zabawy z
        rówieśnikami. TV jest tak samo dla niego jak te inne zajęcia. Podchodźmy do
        tego normalnie. Telewizja i inne media są i będą w naszym i dzieci życiu.
    • wieczna-gosia Re: Bez telewizora? 02.12.04, 13:49
      Nie mielismy telewizora przez 9 lat. Z wlasnego wyboru. Pozniej kupilismy nie
      dla dzieci tylko tez z wlasnego wyboru.
      Nie widze roznicy pomiedzy dziecmi chowanymmi z telewizorem i bez niego.
      Najstarsza corka oglada wszystko. Programy rolnicze by ogladala co
      potwierdzaloby teorie verdany. Ale mlodsza o rok jej siostra nie jest w stanie
      skupic sie na pelnometrazowym filmie do tej pory. Kolejna corka tez olewa
      (chowana juz z telewizorem) jeszcze nastepna olewa bo ma dwa lata. A przemek to
      juz w ogole olewa TV z wyjatkiem pilota wink
      Przy dzisiajszym dostepie do internetu i DVD uwazam ze TV spokojnie mozna sobie
      podarowac. Moje dzieci byly na bierzaco we wszystkich bajkach, gadzetach itp.
      Nie wiem jak wink) Ja po prostu pewnego dnia nabralam ochoty poogladac sobie
      jakis film. I kupilismy wink
    • jogo2 Re: aluc i autor - popieram 03.12.04, 00:53
      Mimo, że włóczyłam się do koleżanki obejrzeć Zorro, jak głodne dziecko bułkę,
      to jednak popieram. Moim zdaniem zwłaszcza TVP, a inne programy ją tylko
      naśladują, celuje w takiej odmóżdżającej sieczce, że peerelowska telewizja
      (zresztą ograniczona czasowo, coby ludu pracującego nie uzależnić, żartuję)
      wydaje się przy niej czasem wyżynami intelektu.

      Verdana, co do tych wszystkich słoni i tajemniczego życia pszczół, to gdzieś
      czytałam, że jak przekaz jest zbyt łatwo dostępny, to nie pozostawia żadnych
      śladów i to było a propos programów przyrodniczych, że siedzisz w wygodnym
      fotelu, włączasz, akurat dają słonie, to oglądasz słonie, te słonie wyczyniają
      tajemnicze rzeczy, które żeby zobaczyć to operator z ekipą musieli dokonać
      niewiarygodnych rzeczy i żeby które zobaczyć wystarczy włączyć telewizor. Mało
      wzrusza, zresztą wystarczy sprawdzić na sobie.

      Pozdrawiam,

      Jogo
      • verdana Re: aluc i autor - popieram 03.12.04, 14:06
        To co, zeby obejrzeć słonie pozostaje tylko safari? Chyba nie bardzo mnie
        zrozumiałaś. W epoce przedtelewizyjnej książki i podreczniki zawierały ogromna
        ilość opisów zwierząt, krajobrazów, budowli. Teraz - wobec tego, ze liczy się,
        iz dziecko już to widziało, takich opisów nie ma. I przedszkole i szkoła i
        rówiesnicy przyjmują, ze pewne rzeczy sa zupełnie oczywiste - ze dziecko np,.
        widziało biegnącą zyrafę i bieg przez płotki. Dziecko, które tego nie widziało
        ma po prostu luki w wiedzy, których nikt mu nie wypełni, bo nawet nie
        przypuszcza, ze ktos może nie być zaznajomiony z elementarnymi sprawami.
        • a_weasley Może mam haluny 03.12.04, 15:16
          Albo Verdana słabo patrzy, albo ja mam haluny. Widzę bowiem w księgarniach
          stosy bogato ilustrowanych książek, w których owe słonie, żyrafy i zamki są
          przedstawione o wiele lepiej niż w książkach, jakie pamięam z dzieciństwa.
          Przy czym w książce taki obrazek jest, a nie pojawia się i znika. Dziecko się
          przyjrzy szczegółom, z mamą czy tatą porozmawia, z młodszym rodzeństwem sie
          swieżo nabytą wiedzą podzieli. Film tego nie zapewnia. A już na pewno film w
          TV, ktorego nie cofniesz, nie zatrzymasz w kadrze.
          • verdana Re: Może mam haluny 03.12.04, 16:02
            Rozumiem, ze w tych książkach słonie i zyrafy poruszają się, mozna zobaczyć jak
            biegają, posłuchać jakie dźwieki wydają. Rozumiem też, ze w książkach dokładnie
            pokazuje się przebieg zawodów sportowych, jak biegacze biegają, jak wyglada lot
            skoczka narciarskiego.
            Dlaczego albo książka albo TV? Czy jak kupisz komputer to jest zakaz kupowanie
            i oglądania książek? Nie słyszałam o tym...
            • a_weasley Re: Może mam haluny 03.12.04, 16:41
              Ja ze swej strony nie slyszałem, żeby brak telewizora odcinał od wszelkiego
              nośnika obrazu i dźwięku. Czy ja odrzucałem video i DVD? To po pierwsze.
              Po wtóre, nie uważam, żeby dokładna znajomość mechaniki ruchów słonia była
              dziecku niezbędna do szczęścia. Natomiast cena za jej poznanie jest w moim
              odczuciu zbyt wysoka. Telewizja w zakresie wykraczającym poza dobranockę (w
              wieku przedszkolnym) bombarduje je nadmiarem bodźców, których dziecięcy umysł
              nie jest w stanie przerobić. Także tych przez nas niechcianych - reklam,
              Biesłanu i innych podobnych. Czyli co - mieć telewizor, ale oglądać tylko
              wtedy, kiedy dzieci śpią lub nie ma ich w domu? Powiedzieć: taty nie ma dla
              Ciebie, bo ogląda telewizję? Inaczej nie wyeliminuję możliwości, że się
              nadzieją na wspomniany Biesłan czy inne atrakcje.
              Owszem, znam osobę, która poszedłszy do szkoły, ze zdziwieniem dowiedziała się,
              że TV służy do czegoś więcej niż oglądanie dobranocek. Ale rodziców o takich
              nerwach jest niewielu. Nawiasem mówiac, dziś osoba ta ma 25 lat, za sobą
              przeczytaną jakąś górę książek, bardzo plastyczną wyobraźnię i niesamowitą
              inteligencję emocjonalną. I nie wie, jak wygląda Kloss.
              Mrowie dzieci z nauczania początkowego było na bieżąco z np. BigBrotherem. Czy
              to znaczy, że i ja miałbym, gdybym wtedy był miał dzieci, powinienem był swoim
              pozwolić oglądać ten chłam? Dla mnie pytanie retoryczne. Ale wiem, że dla wielu
              rodziców nie.
              • verdana Re: Może mam haluny 03.12.04, 17:00
                No, czyli nie dziecko nie może mieć telewizora, tylko ty nie umiesz z niego
                korzystać....
                • m1k Re: Może mam haluny 22.02.05, 15:43
                  naucz wszystkich. naucz wszystkich myśleć, bo telewizja ich oducza. będziesz jej
                  nadal bronić? jako zjawisko jest nie do obrony, czego właśnie dowiodłaś schodząc
                  na tematy osobiste. no niestety
    • ginny22 Re: Bez telewizora? 03.12.04, 17:15
      Uważam, że wychowywanie bez telewizora to błąd. Nie oszukujmy się, w czasach,
      kiedy "wszyscy" mają TV, dziecko, które nie oglądało wczoraj dobranocki, będzie
      się czuło gorsze od równieśników. Poza tym, jak ktoś pisał - nie zobaczy
      słonia, a jak podrośnie, nie zobaczy żadnego serwisu informacyjnego. Telewizja
      nie jest zła - trzeba tylko umieć z niej korzystać.
      • a_weasley Re: Bez telewizora? 03.12.04, 18:16
        Primo, nieoglądanie TV a nieoglądanie filmów to jest spora różnica. Zostało to
        już powiedziane w tej dyskusji parę razy - co najmniej przez Aluc i przeze
        mnie. Jeśli chodzi o tego nieszczęsnego słonia, to National Geographic
        wypuszcza DVD.
        Dzieci jeszcze niet, a moja ma już trzydzieści dobranocek z Krecikiem i
        przystępuje do gromadzenia Rumcajsów i BolkówLolków.
        Secundo, której dobranocki? Wszystkich? Bo dobranocki nadają co najmniej trzy
        stacje.
        Tertio, dobranocki tylko? Czy może również reklam? Pamiętam z podstawówki, że
        moi dziesięcioletni koledzy oglądali systematycznie "Ja, Klaudiusz". Także te
        odcinki, przed którymi spiker wyraźnie zapowiadał, że od lat osiemnastu...
        Quarto, możesz uznać, że grzeszę pychą, ale nie mam zamiaru dostosowywać
        wychowania dzieci do tego, co "cała klasa". Idąc tą drogą, należałoby dzieciom
        kupować różne rzeczy dlatego, że koledzy mają. I pozwalać na to, na co rodzice
        pozwalają kolegom, bez względu na to, co ja o tym myślę. Otóż to nie jest moja
        koncepcja.
        Quinto, wychowałem się w czasach, kiedy dobranocka była tylko jedna (bo w ogóle
        było TVP1 i TVP2). Wszyscy więc oglądali tę samą dobranockę. Ja, poza
        wakacjami, nie. I jakoś w przedszkolu całkiem nieźle w grupie rówieśniczej
        funkcjonowałem. Mój brat toż samo.
        • edytkus Re: Bez telewizora? 05.12.04, 09:53
          a_weasley napisał:

          > Primo, nieoglądanie TV a nieoglądanie filmów to jest spora różnica. Zostało to
          > już powiedziane w tej dyskusji parę razy - co najmniej przez Aluc i przeze
          > mnie. Jeśli chodzi o tego nieszczęsnego słonia, to National Geographic
          > wypuszcza DVD.

          Ha! A jak ogladac DVD bez telewizora? Na ekranie komputera? A czym sie dzisiaj rozni komputer od TV
          oprocz tego ze wlasciwie mozna na nim za pomoca internetu obejrzec niemal wszystkie programy
          swiata? wink

          > Dzieci jeszcze niet, a moja ma już trzydzieści dobranocek z Krecikiem i
          > przystępuje do gromadzenia Rumcajsów i BolkówLolków.

          Bolka I Lolka nie polecam, dopiero teraz widze jaka to sieczka (bija sie, kradna etc). Ale zaraz,
          czyzbyscie mieli z zona odmienne zdania?


          > Tertio, dobranocki tylko? Czy
          może również reklam?

          Dlaczego dobranocki albo reklamy? Programow edukacyjnych brakuje? Inna sprawa to filmy, fakt ze w
          kinie najlepiej ale ciekawi mnie ile razy w pierwszych latach zycia dziecka Twoja zona bedzie mogla
          wyskoczyc do kina? Mnie w pierwszym roku zdarzylo sie jeden raz!

          Pamiętam z podstawówki, że
          > moi dziesięcioletni koledzy oglądali systematycznie "Ja, Klaudiusz". Także te
          > odcinki, przed którymi spiker wyraźnie zapowiadał, że od lat osiemnastu...

          Ogladali bo nie mieli odpwoeidzialnych rodzicow, na szczescie Ty mozesz byc wyjatkiem smile


          > Quarto, możesz uznać, że grzeszę pychą, ale nie mam zamiaru dostosowywać
          > wychowania dzieci do tego, co "cała klasa".

          I bardzo dobrze, tylko co do tego ma TV? Mam odbiornik w kazdym pokoju, czy to
          automatycznie oznacza ze sa wlaczone na okraglo? Dziecko oglada pol godzinny dziennie (przewaznie
          VHS albo DVD), duzo sie nauczylo (zasob slownictwa, rozrozniania emocji, ksztaltow, kolorow etc.), ja
          ogladam w zasadzie tylko przy prasowaniu. Zazwyczaj programy informacyjne, historyczne, albo
          popularno-naukowe ale filmy dla rozrywki tez sie zdarzaja. Nie rozumiem ludzi ktorzy nie posiadaja
          TV dla jakiejs tam wymyslonej wyzszej idei - albo sie nie ma/zaluje pieniedzy albo zwyczajnie sie nie
          ma ochoty na posiadanie smile W koncu przymusu nie ma wink Tym bardziej nikt nikogo nie zmusza w
          gapienie sie w ekran na okraglo - grunt to konsekwencja w umiarze i doborze programow.
          • grzalka Re: Bez telewizora? 05.12.04, 17:41
            Myślę, że obie opcje- bez telewizji, czy tez z telewizją mądrze serwowaną- są
            równie dobre.
          • a_weasley Re: Bez telewizora? 05.12.04, 19:18
            edytkus napisała:

            > a_weasley napisał:
            >
            > > Primo, nieoglądanie TV a nieoglądanie filmów to jest spora różnica. Zosta
            > ło to
            > > już powiedziane w tej dyskusji parę razy - co najmniej przez Aluc i przez
            > e
            > > mnie. Jeśli chodzi o tego nieszczęsnego słonia, to National Geographic
            > > wypuszcza DVD.
            >
            > Ha! A jak ogladac DVD bez telewizora? Na ekranie komputera? A czym sie
            dzisiaj
            > rozni komputer od TV oprocz tego ze wlasciwie mozna na nim za pomoca
            internetu obejrzec niemal wszystkie programy

            Mniej więcej tym, czym gramofon/magnet/CD od radia.
            Wiesz, co to jest telewizor? TO jest takie coś, co wyświetla różne programy
            wedle swojego rozkładu jazdy. Komputer i wideo wyświetlają w danym momencie to,
            co im każesz.


            > Bolka I Lolka nie polecam, dopiero teraz widze jaka to sieczka (bija sie,
            kradn
            > a etc). Ale zaraz,
            > czyzbyscie mieli z zona odmienne zdania?

            Dlaczego? Telewizora nie chcemy. Chcemy pokazywać dzieciom różne rzeczy, a nie
            żeby je ktoś pokazywał w ustalonej przez siebie godzinie.

            > Dlaczego dobranocki albo reklamy?
            [ciach]
            > Ogladali bo nie mieli odpwoeidzialnych rodzicow,

            Chodzi mi o to, że jeżeli ma dziecko oglądać TV, żeby znać dobranocki i dzieki
            temu nie odstawać od grupy rówieśniczej, to równie dobrze należałoby mu
            pozwolić oglądać inne programy, jeżeli ogląda je większość grupy rówieśniczej.

            > W kinie najlepiej ale ciekawi mnie ile razy w pierwszych latach zycia dziecka
            Twoja zona bedzie mogla wyskoczyc do kina? Mnie w pierwszym roku zdarzylo sie
            jeden raz!

            Z dzieckiem? Zapewne ani razu, niemowlęciu kino (a także TV, wideo, DVD) na
            plaster. Ale tam, gdzie TV jest, na razie nie obserwuję, zeby jakoś przesadnie
            z niej korzystała. Nieprzesadnie zresztą też.

            > I bardzo dobrze, tylko co do tego ma TV? Mam odbiornik w kazdym pokoju, czy
            to
            > automatycznie oznacza ze sa wlaczone na okraglo? Dziecko oglada pol godzinny
            d
            > ziennie (przewaznie
            > VHS albo DVD),

            Powtarzam, nie odżegnywałem się od nośników obrazu, tylko od nieinteraktywnego
            nośnika obrazu. Od medium, które mogę tylko włączyć albo wyłączyć.
          • aluc Re: Bez telewizora? 05.12.04, 20:02
            edytkus napisała:

            > Ha! A jak ogladac DVD bez telewizora? Na ekranie komputera? A czym sie
            dzisiaj
            > rozni komputer od TV
            > oprocz tego ze wlasciwie mozna na nim za pomoca internetu obejrzec niemal
            wszys
            > tkie programy
            > swiata? wink

            ha smile ponieważ kina domowego nie mamy, a telewizor nie chce nam współdziałać z
            kompem, więc DVD jako żywo oglądamy na kompie smile

            zresztą początkowy post potraktowałam raczej jako opcję "bez telewizji" a nie
            opcję "bez telewizora", bo telewizor to sobie może stać i służyć za podstawkę
            do paprotki i rodzinnych kryształów smile))
        • le_lutki Re: Bez telewizora? 07.12.04, 11:23
          Otoz to,
          ja bylam tak wychowana: nie obchodzi mnie, ze WSZYSCY w twojej klasie ogladaja -
          Ty nie bedziesz. Nie wolno mi bylo nawet ogladac Niedzwieckiegko i teledyskow
          (uwazanych przez moich rodzicow za chlam wlasnie) smile. Przy takich rodzicach jak
          moi i ich konsekwencji nie grozilo mi "uposledzenie przez telewizor". Niestety
          wiekszosc maluchow, jakie obserwuje teraz, wraz z ich zapracowanymi i wiecznie
          zmeczonymi rodzicami (jeszcze mlodymi u licha) - absorbuje z TV totalna sieczke
          i to bez zadnej odgornej kontroli. Potrafia mowic tylko o pokemonach i o
          ostatnim "primie" BigBrothera. Jednym slowem o rzeczach, ktorych ja dziecku
          ogladac nie pozwole, chocby i cala szkola to barachlo sledzila z zapartym
          tchem.
          Ksiazki na oczy nie widzieli, oprocz tych szkolnych. Matka z nimi nie oglada,
          bo sie cieszy, ze nareszcie ma czas dla siebie. Do tych dzieci sie mowi a one
          nawet glowy od TV nie odrywaja i nic do nich nie dociera. Na ekranie (zamiast
          sloni i safari) migaja w zastraszajacym tempie obrazy wykrzywionych geb
          kosmitow i potworow lub znieksztalconych proporcjonalnie "ludzikow". Taka
          niestety jest "masa" wylewana przez TV i uwazam, ze jesli sie nie ma czasu na
          kontrole nad dzieckiem i tym, co ono oglada (a wiekszosc rodzicow tego czasu
          ani ochoty nie ma) to zdrowiej jest tego urzadzenia po prostu nie kupowac.
          Pozdrawiam
    • d.orka Re: Bez telewizora? Czemu nie? 05.12.04, 18:37
      • d.orka Re: Bez telewizora? Czemu nie? 05.12.04, 18:57
        Pardon, ręka mi się omskła smile

        Wypowiem się jako "praktykująca nieposiadaczka telewizora".
        Odkąd wyprowadziłam się z domu nie mam tv. Od kiedy jestem z moim mężem - czyli
        od 8 lat - w naszym domu nie zagościł ten sprzęt. Był okres, że oglądaliśmy
        programy przez internet, lecz stwierdziliśmy, że to chała totalna z drobnymi
        wyjątkami. Dla tych wyjątków nie chcieliśmy wydawać pieniędzy.
        Pojawienie się dzieci nie skłoniło nas do zakupienia pudła.
        Brak tv wcale nie musi oznaczać "zacofania". Istnieją wszak inne - moim zdaniem
        lepsze - nośniki. Nam póki co wystarcza komp internet.
        Dzieci oglądają bajki i filmy dla nich przeznaczone na płytach, my wieczorkiem,
        gdy potwory zasną, mamy swoje "kino". Wiadomości są w interku, filmiki
        przyrodnicze również lub na płytach.
        Telewizja schodzi "napsy" - kiedyś przynajmniej więcej było programów
        kulturalnych. Teraz z rzadka i o porze dla nocnych Marków.
        Żyrafy i słonie dzieciom rysuję - wycinamy je i bawimy się w Afrykę.

        Moje dzieci nie są całkowicie odcięte od tv. Gdy jesteśmy u rodziny, nie każemy
        wyłączać pudła, ale prosimy o włączenie programu dostosowanego do ich
        wrażliwości. Dziewczynki z przyjemnością oglądają filmy przyrodnicze (jako
        dziecko również je uwielbiałam), bajki (te stare, współczesnych kreskówek nie
        chcą oglądać), jednak ekran ich nie hipnotyzuje. Nie wgapiaja się, gdy leci coś
        innego (no, chyba że chwytliwa dźwiękowo reklama).
        Ergo:
        W domu nie potrzebujemy telewizora. Jednak nie podchodzę do tego ideologicznie
        i nie udaję, że tv nie istnieje.
        Dorka
        mama Sikorek
        i Leonka
    • mama_wiktora Re: Bez telewizora? 05.12.04, 18:46
      Telewizor mam, a co, tylko cholerstwo strasznie się kurzysmile Odkąd mam dzieci
      rzadko oglądam, brak czasu, no i myślę sobie, że jakie sensowne można wymyślić
      zajęcie z trzylatkiem przed tv?? Jeśli coś oglądam to jak dzieci poszły spać,
      ogólnie to co ja oglądam nie jest dla dzieci. Telewizor nie jest włączany poza
      porą kiedy konkretnie coś oglądamy.

      Pół roku temu wprowadziłam starszakowi (właśnie skończył trzy latka) bajki na
      video i komputerze. Zna już Reksia, trochę pszczółki Maji, Krecika, Filemona.
      Ale zasada jest taka, że oglądamy góra 20 minut przed kąpielą (dłużej i tak się
      nie skupi). Oglądamy razem tak żebym mogła z nim o bajce potem i w trakcie
      pogadać, wyjaśnić itp. Nie oglądamy codziennie, bo mały nie czuje takiej
      potrzeby. Mamy kopę innych zajęć: klocki, budowle, stosy książeczek, malowanie,
      naklejki itp itd.

      Ja myślę, że nie sztuką jest nie mieć telewizora. Sztuka mieć i umieć z niego
      korzystać. Mnie nauczyły tego dzieci. Ja będę uczyć je. Od kiedy telewizor
      głównie się kurzy mam dużo więcej czasu na inne czynności. Ogrom z niego
      pochłaniają dzieci. Dzieci też mają mnóstwo innych rzeczy do zrobienia niż
      bezsensowne i ogłupiające gapienie się w telewizor.

      Nie zgadzam się natomiast z Verdaną, że potem dziecko nie załapie jak się filmy
      ogląda. Zależy od dziecka. Zresztą, to pewnie też nie jest priorytetowa
      umiejętność w życiusmile Wszystko jest dobre byle z umiarem i stosownie do wieku
      dziecka. No i przykład, jaki dzieciom dajemy stanowczo jest najważniejszy.
      • lizbetka Re: Bez telewizora? 05.12.04, 20:02
        A ja swoje dziecko chowam z telewizorem . Bez komputera bo go nie posiadam i
        bez DVD - bo tez nie mam . I nie zauważyłam by moje dziecko było w jakikolwiek
        sposób spaczone .
        To jest modne teraz : nie mamy TV , nie dajemy dziecku słodyczy , kompletnie
        nie dajemy klapsów , nie przeklinamy przy dzieciach i w ogóle jesteśmy naj...
        Mój mąż miał słodycze " pod wydział " .Jak widzi w tej chwili tabliczkę
        czekolady pożera ją od razu , nie potrafi się opanować .
        U mnie lezały zawsze słodycze na wierzchu , nikt ich nie wydzialał a ja i tak
        nie za bardzo je lubię .
        I tak samo jest z telewizją . Mała chce obejrzeć bajkę - to jej puszczam . Nie
        interesuje jej , zaczyna się nudzić , kończę seans . Nie wyznaczam limitów
        czasowych : typu codziennie 20 minut . I wyobraźcie sobie że Asia wcale nie
        przesiaduje przed TV cały dzień . Maluje , czytamy w kółko książki , bawimy się
        klockami , chodzimy na spacery .
        Ale telewizor jest obecny w naszym życiu i w imię jakiejś chorej idei - nie bo
        nie , nie bo to nieambitne itp , nie będę sie go wypierac . Oglądam "
        Bar " , "klan " , " Ostry dyżur " .Ale to nie znaczy że jestem idiotką wink .Np.
        czytam codziennie jak mała zaśnie do 3 , 4 nad ranem .
        To , że nie będziemy mieć telewizora nie zrobi z nas moli księżkowych , czy
        wspaniałych rodziców twórczo zajmujących się swoimi dziećmi .
        Co z tego że ktoś nie posiada TV jeśli godzinami stuka w klawiaturę bądź ogląda
        5 filmów dziennie ale na DVD ?
        Ja wkażdym razie lubie swój telewizor smile

        Pozdrawiam . LIZBETKA

        ps z komputera korzystam dzięki uprzejmości moich rodziców .
        • wana Re: Bez telewizora? 06.12.04, 08:50
          Oto głos rozsądku wink))
          Nie sztuką jest nie mieć telewizora, zgadzam się. My telewizor mamy, tak samo
          jak DVD i komputer. I co? Jesteśmy gorszymi rodzicami? Sądzę, że nie, bo
          zadajemy sobie trud wybrania programu i omówienia go z dzieckiem. Poza tym, czy
          nie sądzicie, że ekran komputera jest bardziej szkodliwy dla dziecka niż
          telewizora? Przeciez przed TV siedzi się dalej - moim zdaniem ma to wpływ na
          oczy.
          Kochani - bez fanatyzmu. Przesada w żadną stronę n ie jest dobra. A co do
          nieumiejętności oglądania filmów - mój mąż nie nabył w dzieciństwie takiej
          umiejętności i nie jest w stanie śledzić wszystkich wątkó na ekranie - jak już
          ktoś pisał wyżej. Oglądanie filmów z nim to mordęga - cofanie, tłumaczenie,
          itp. Nie znaczy to, że jest nieinteligentny (lekarz z II stopniem w trudnej
          dziedzinie), poprostu w odpowiednim czasie jego mózg nie nauczył się przerabiać
          zwiększonej ilości informacji na raz.
          Nie mówię, że umiejętność oglądania filmów akurat jest tą, która najbardziej
          się w życiu przydaje, ale czemu jej nieposiadać?
          Wszystko tak, ale z umierem smile))
          Pozdrawiam
          wana
          • a_weasley Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 10:54
            wana napisała:

            > Nie sztuką jest nie mieć telewizora, zgadzam się.

            A mnie tu nie chodzi o sztukę, tylko o wychowanie dziecka.

            > nie sądzicie, że ekran komputera jest bardziej szkodliwy dla dziecka niż
            > telewizora? Przeciez przed TV siedzi się dalej - moim zdaniem ma to wpływ na
            > oczy.

            Przy oglądaniu filmu wszystko jedno, monitor siedemnastka czy telewizor
            siedemnastocalowy. Ta sama odległość.

            > co do
            > nieumiejętności oglądania filmów - mój mąż nie nabył w dzieciństwie takiej
            > umiejętności i nie jest w stanie śledzić wszystkich wątkó na ekranie - jak
            już
            > ktoś pisał wyżej.

            Ktoś, konkretnie ja, pisal też wyżej, że do tego nie jest potrzebna telewizja,
            bo ruchome obrazki wyświetla parę innych urządzeń.
            Roczniki do 1950 telewizora w domu w dzieciństwie nie miały (rozpowszechniła
            się, dość gwałtownie, za środkowego Gomułki), DVD i wideo (przeciwko którym nie
            protestuję) nie było, pozostawało kino (drogie, więc rzadko), a ze sledzeniem
            wątku problemu nie mają. Nawet ci ze wsi, co i w kinie w dzieciństwie nie
            bywali. Wniosek z tego taki, że jakkolwiek

            > poprostu w odpowiednim czasie jego mózg nie nauczył się przerabiać
            > zwiększonej ilości informacji na raz.

            to wcale nie wiadomo, czy telewizor by tu coś pomógł. Po prostu ma taki defekt
            mózgu. Z tym można żyć.
            • wana Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 13:15
              Owszem, bez telewizji żyć można, ale jaką widzisz różnicę pomiędzy puszczeniem
              filmu na komputerze a pozwoleniem dziecku obejżenia WYBRANEGO filmu w TV? A co
              do monitora komputera i telewizora - nie zgodzę się, że to to samo - przed
              komputerem siedzisz najwyżej w odległości 50 cm, a przed telewizowem ok. 2 czy
              3 metrów - jest różnica, prawda?
              Wychowanie dziecka też jest sztuką. Można pójść na łatwiznę i wcale nie
              zmierzyć się z problemem telewizji, bo się jej programowo nie ma, a można też
              rozsądnie nauczyć dziecko, jak z sieczki wyłowić wartościową rzecz, tyle tylko,
              że jest to dużo trudniejsze dla rodziców.
              Bez fanatyzmu. Jak już napisałam - to rodzic decyduje o tym, co dziecko powinno
              oglądać. Jeżeli w młodości nie wpoisz pewnych zasad, to z kilkulatkiem Ci się
              tym bardziej nie uda. NIe łudź się, dziecko prędzej czy później telewizję
              odkryje. Pytanie tylko, czy zechce Ci o tym powiedzieć, czy zasięgnie rady
              rówieśników.
              Pozdrawiam
              wana
              • wieczna-gosia Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 13:49
                Ja sie bardziej posiadaniu czy nie posiadaniu tv sprzeciwiam
                robieniuczegkolwiek "pod dziecko"

                jesli autor watku tak nie lubie telewizji- uwazam ze nie powinien jej kupowac
                bo dziecko.

                Jesli wana telewizje lubi- nie powinna jej sie pozbywac bo dziecko.

                Kompletnie nie widze roznicy u moich dzieci wychowywanych z tewe w domu i bez
                tewe.
                Czesto sie zdarza ze nie ogladaja dobranocki. czesto sie zdarza ze sie zagapia
                w tewe bez sensu. Ale z wideo moglby byc tak samo wink)
                • laskar1 Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 14:27
                  Pewnie po trosze racji jest po obu stronach – w przypadku życia bez telewizji
                  nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego jej sobie odmawiać..? Czy fakt że ogłupia,
                  mami papką medialną, programuje nas na szarą bezkształtną masę – to nie są
                  bajki o żelaznym wilku? Moim zdaniem krzta inteligencji (w przypadku dorosłych)
                  i odrobina konsekwencji rodziców (w przypadku dzieci) wystarczy, aby obronić
                  się przed całym „Złem” które lampa katodowa z dodatkami niesie, a jednocześnie
                  czerpać wiele dla siebie.
                  Moim zdaniem ludzie rezygnują z telewizji ze strachu. Strachu, że okażemy się
                  na tyle głupi, żeby dać się ogłupić. Strachu, że nie będziemy w stanie odróżnić
                  biegnącej żyrafy od meczu piłkarskiego. Obiektywnej prawdy od wszechobecnej
                  manipulacji. Oczywiście i na mecz trzeba się wybrać, i na żyrafę popatrzeć w
                  naturze. Gdybym jednak wszystko, co widziałem w telewizji w ciągu ubiegłego
                  tygodnia chciał zobaczyć w naturze, nie starczyło by mi życia.

                  Zwolenników rozsądnego oglądania telewizji w rozmowach z adwersarzami
                  przestrzegam: skreślenie jej z domowego menu to często element ekstrawagancji,
                  który uzupełnia image pana/pani Kowalskich. Jesteśmy na imprezie i słyszymy: „A
                  my ze Zdzisiem w ogóle nie oglądamy telewizji, bo ogłupia. Czytamy książki i co
                  ciekawsze filmy wrzucamy na video”. Ohoho.. No cóż, jest to jakaś poza.
                  Dodatkowo Zdzich jest za równouprawnieniem gejów i lesbijek oraz mówi w creol i
                  nie je zielonego groszku. Daje się już nas wyróżnić z tłumu. Są to głęboko
                  zakorzenione i zdefiniowane przez lekarzy potrzeby. Oczywiście nie twierdzę, ze
                  wszyscy nie współżyjący z telewizorem tak mają, ale grupa wymagająca pomocy
                  medycznej z pewnością nie jest marginalna.

                  Czy nie oglądając telewizji nie robimy sobie świadomie krzywdy?
                  Rzecz chyba nie warta emocji. Wolny wybór. Zarzut jest tylko jeden: nie róbmy z
                  korzystania z telewizji zarzutu, bo to śmieszne.

                  Jakis czas temu, mieszkając na trzecim pietrze, spojrzałem do góry: po skosie
                  na czwartym mieszkało małżeństwo z dwójką dzieci (pociechy ok. 12 – 14 lat) –
                  dom bez telewizora, jak wszyscy sąsiedzi wiedzieli, bo byli o tym regularnie
                  informowani.. W jakim celu – nie wiem. Spojrzałem i ujrzałem zwisające na
                  zewnątrz nogi dzieciaków, które siedziały na parapecie w otwartym oknie. Oknie
                  na świat..?
                • wana Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 14:40
                  I o to chodzi smile))
                  Pozdrawiam
                  wana
              • a_weasley Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 18:04
                wana napisała, mam wrażenie, że nie w całości przeczytawszy dotychczasową
                dyskusję:

                > Owszem, bez telewizji żyć można, ale jaką widzisz różnicę pomiędzy
                puszczeniem
                > filmu na komputerze a pozwoleniem dziecku obejżenia WYBRANEGO filmu w TV?

                Powtórzę po raz kolejny: taką, że film na komputerze idzie (lub nie) o tej
                godzinie, o której nam będzie wygodnie. Nie przerwie rozmowy. Nie musimy go
                uwzględniać planując dzień.
                A także taką, że włączywszy komputer czy wideo, na pewno zobaczę, tudzież
                zobaczy dziecko, ten film, co miał być. Nie kolejną reklamę robiącą wodę z
                mózgu (tym skuteczniej, im właściciel mózgu młodszy). Nie migawkę z Biesłanu.
                Włączenie telewizora o godzinie wynikającej z programu takiej gwarancji nie
                daje.

                > do monitora komputera i telewizora - nie zgodzę się, że to to samo - przed
                > komputerem siedzisz najwyżej w odległości 50 cm,

                Ja tam u siebie widzę, że około metra. A i to dlatego, że coś robię za pomocą
                klawiatury. Kiedy oglądam film, siadam w okolicy przepisanej dla telewizora,
                przekątna ekranu razy pięć do siedmiu.

                > Wychowanie dziecka też jest sztuką. Można pójść na łatwiznę

                Tak jest. Ja chcę osiągnąć zamierzony efekt pedagogiczny możliwie najprostszym
                sposobem.

                > NIe łudź się, dziecko prędzej czy później telewizję odkryje.

                A czy ja mam zamiar je odizolować? Ukrywać przed nim prawdę o istnieniu TV? W
                życiu. Ja tylko nie życzę sobie telewizora jako domownika - z paru powodów, a
                jeden z nich jest ten, że to domownik zaborczy i apodyktyczny.
                • lizbetka Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 18:58
                  Witajcie powtórnie smile.
                  A_weasley właściwie nie wiem po co Ty pytasz innych o zdanie . Bo jeśli
                  wszystko chcesz mieć o określonej godznie / film , program / to faktycznie TV
                  Tobie nie jest potrzebne . I jeśli jesteś całkowicie przeświadczony o swojej
                  racji szkoda naszej dyskusji, bo to i tak nic nie zmieni .
                  Nie zgodzę sie że oglądanie reklam , migawek z Biesłany itp. robi dzieciom wodę
                  z mózgu . Jeśli ogladją to 24 na dobe to może i tak . Ale nie wpadajmy w
                  przesadę . Zyjemy w takim świecie a nie innym , reklamy są obecne w naszym
                  życiu .To zasłaniaj dziecku oczy na ulicy bo reklam tam pełno , czasami bardzo
                  kontrowersyjnych .../ ksiądz całujący zakonnicę , rozebrana pani w skąpej
                  bieliźnie /.
                  To gazet też dziecku nie pozwolisz czytać , lub oglądać , bo może trafić na
                  reportaż odbiegający od świata pełnego miłości, czułości , który stworzyłeś ?
                  Gdy byłam mała oglądałam z zapartym tchem " Niewolnicę ISaurę " , "
                  Dynastię " , zdarzało się mi tez obejrzeć horror . W kinie bywałam w wieku lat
                  10 na filmach od 18 . I nie czuję by mi zrobiono wodę z mózgu .
                  Świat nie składa się tylko z Krecika czy Bolka i Lolka .
                  Telewizor nie jest moim domownikiem , to sprzęt taki jak lodówka na przykład .
                  Ja nie mam lodówki otwartej 24 na dobe . Sięgam do niej wtedy gdy czegoś
                  potrzebuję .
                  I tak samo jest z telewizorem .
                  A jeśli Ty nie potrafisz posiadać telewizora bo musisz z niego bez przerwy
                  korzystać , to faktycznie lepiej go nie miej .
                  Ja jeszce raz powtarzam - to że nie ma sie TV nie oznacza , że będziemy miec
                  dziecko bez " wody w mózgu ".
                  Lizbetka
                  • minerwamcg Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 22:59
                    lizbetka napisała:

                    > To gazet też dziecku nie pozwolisz czytać , lub oglądać , bo może trafić na
                    > reportaż odbiegający od świata pełnego miłości, czułości , który stworzyłeś ?

                    Gazet dla dorosłych? A co tam dzieciak w wieku jednocyfrowym ma do szukania?
                    Może jeszcze CKM?

                    > Gdy byłam mała oglądałam z zapartym tchem " Niewolnicę ISaurę " , "
                    > Dynastię " , zdarzało się mi tez obejrzeć horror .

                    A teraz masz elementarne problemy z interpunkcją (spacja przed znakami
                    przestankowymi).

                    > W kinie bywałam w wieku lat
                    > 10 na filmach od 18 .

                    Gratuluję rodziców.

                    > I nie czuję by mi zrobiono wodę z mózgu .

                    No cóż. Podobno rozum jest najsprawiedliwiej rozdzielonym z darów Bożych: nikt
                    nie narzeka, że dostał za mało.

                    > Ja nie mam lodówki otwartej 24 na dobe .

                    Bardzo rozsądnie. Rozmroziłaby się.
                  • a_weasley Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 06.12.04, 23:07
                    lizbetka napisała:

                    > to że nie ma sie TV nie oznacza , że będziemy miec
                    > dziecko bez " wody w mózgu ".

                    Poniekąd prawda.
                    Równie jak to, że ani niepalenie papierosów nie gwarantuje, że nie dostanę raka
                    płuc, ani palenie papierosów nie powoduje nieuchronnie tej choroby - ale nikt
                    rozsądny nie kwestionuje, że lepiej jest zrezygnować z czynnika istotnie
                    zwiększającego ryzyko. To, że nie wyeliminuję ze swojego otoczenia czynników
                    rakotwórczych (tak jak nie wyeliminuję kontaktu dziecka z bzdurnymi reklamami),
                    to jeszcze nie powód, żeby się dotruwać.
                    • wana Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 07.12.04, 08:44
                      A ja nadal będe powtarzać - wszystko z umiarem. Reklamy też dziecko powinno
                      poznać, właśnie z rodzicem po to, aby nie ulec im bezmyślnie i wiedzieć, z
                      jakim krytycyzmem należy do nich podchodzić, nie wierzyć w cudotwórczą oc
                      prezentowanych produktów. A kiedy najlepiej dziecku to wytłumaczyć? Ja siadam z
                      moją córką przed TV i tłumaczę "... to, że ta pani ma piękne włosy, to nie jest
                      sprawa tego właśnie szamponu, tylko....", itd. I widzę, że to daje efekty. Mam
                      nadzieję, że młoda nie da się ogłupić TV.
                      Acha - ja mówię o dziecku sześcioletnim, takim, które zaraz wejdzie w
                      samodzielne, szkolne życie. Nie da się ogłupić kolejnej reklamie Barbie.
                      Wiadomości też sobie czasem oglądamy, głównie po to, by dziecko nabywało
                      wiadomości, że żyje w pewnym społeczeństwie, pośród innych obywateli. Uważam,
                      że właśnie to wymaga wysiłku - pomóc oswoić dziecku rzeczywistość, na którą
                      składają się i grzeczne bajki i niegrzeczne reklamy.
                      A tak na marginesie - masz dzieci, czy rozważasz temat teoretycznie? Ja, nie
                      mając jeszcze dzieci, byłam bardzo radykalna w poglądach - potem czas uczy
                      rozsądku.
                      Pozdrawiam
                      wana
                      • a_weasley Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 07.12.04, 10:18
                        wana napisała:

                        > A ja nadal będe powtarzać - wszystko z umiarem. Reklamy też dziecko powinno
                        > poznać, właśnie z rodzicem po to, aby nie ulec im bezmyślnie i wiedzieć, z
                        > jakim krytycyzmem należy do nich podchodzić, nie wierzyć w cudotwórczą oc
                        > prezentowanych produktów. A kiedy najlepiej dziecku to wytłumaczyć? Ja siadam
                        z
                        >
                        > moją córką przed TV i tłumaczę "... to, że ta pani ma piękne włosy, to nie
                        jest
                        >
                        > sprawa tego właśnie szamponu, tylko....", itd. I widzę, że to daje efekty.

                        Jest to jakieś rozwiązanie. Przypomina mi jednakże stare powiedzenie Kisiela,
                        że "socjalizm bohatersko przezwycięża problemy, które sam stwarza".

                        > Mam nadzieję, że młoda nie da się ogłupić TV.

                        Daj Boże, żebyś miała rację. Bieda w tym, że przekaz reklamowy działa głównie
                        na podświadomość. Nade wszystko zaś z wychowawczego punktu widzenia główne zło
                        reklamy polega na niejawnym przekazie "jesteś tyle wart, ile masz".

                        > Wiadomości też sobie czasem oglądamy, głównie po to, by dziecko nabywało
                        > wiadomości, że żyje w pewnym społeczeństwie, pośród innych obywateli.

                        Dziecko powinno oglądać dzienniki telewizyjne? Sześciolatek?! Bez komentarza.

                        > Uważam,
                        > że właśnie to wymaga wysiłku - pomóc oswoić dziecku rzeczywistość, na którą
                        > składają się i grzeczne bajki i niegrzeczne reklamy.

                        I pornole też? To też fragment rzeczywistości.

                        > A tak na marginesie - masz dzieci, czy rozważasz temat teoretycznie?

                        Odpowiedź C - ani jedno, ani drugie.
                        To nie jest teoria, ponieważ sam byłem obiektem takiego eksperymentu. Mam 37
                        lat i do podstawówki chodziłem w czasach pierwszego szczytu popularności TV
                        (drugi był po 1990, jak wybuchły kablówki). Byłem jedyny taki w klasie, mój
                        młodszy brat jeden z dwóch. Teraz zaś:
                        1. Takich jak ja jest więcej, szczególnie właśnie wśród ludzi wyksztalconych, i
                        prawdopodobnie trend się będzie nasilał (m.in. dlatego, że ludzie są coraz
                        bardziej wykształceni, a telewizja coraz głupsza). Nawiasem mówiąc, w Stanach,
                        ojczyźnie telewizyjnej cywilizacji, antytelewizyjni tworzą już przedszkola dla
                        dzieci chowanych bez TV.
                        2. Telewizja nie ujednolica aż tak jak kiedyś, bo jest więcej kanałów i siłą
                        rzeczy nie we wszystkich domach wczoraj oglądano to samo. Trochę się też
                        obyczaje zmieniły - na ogół jak gość przychodzi, to się telewizor wyłącza.
                        3. Telewizja z czasów Gierka, wyklinana wówczas jako medium odmóżdżające, była
                        (pomijając kwestie ideologiczne) ucztą duchową dla wyrafinowanych
                        intelektualistów w porównaniu z tym, co oferuje telewizja współczesna. Symbolem
                        tego jest dla mnie wypchnięcie Teatru TV z godzin szczytowej oglądalności.
                        • wana Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 07.12.04, 11:27
                          Owszem, sześciolatek zaczyna się interesować wieloma rzeczami, np. tym, kto
                          rządzi państwem, jak to jest, że ktoś ustala prawo, którego trzeba
                          przestrzegać, itp. Nie mówię, że ogląda CAŁE wiadomości, ale czasem - tak.
                          Reklamy działają przez podświadomość, ale mocniej na takiego człowieka, który
                          nie jest przygotowany na ich odbiór.
                          Z pornosami nie przesadzaj, nie wszystko jest czarne lub białe.
                          Wykształcenie, no tak, czekałam, kiedy się taki argument pojawi. Oboje z mężem
                          jesteśmy wykształceni, nawet całkiem nieźle, a oglądanie telewizji nie uwłacza
                          nam, czyli co, nie jesteśmy "trendy"? Wiem, że teraz jest modne nieoglądanie
                          TV, tak samo, jak kiedyś modne było np. czytanie tylko "Kultury" paryskiej. Nie
                          musze pozować na intelektualistę demonstrując niechęć do TV, bo nawet wśród
                          programowej sieczki potrafię znaleźć perełkę. I nie rządzi mną TV, bo mam
                          magnetowid - mogę coś nagrać i odtworzyć w dowolnym momencie, prawda?
                          A w Stanach, no cóż, ja znalazłam ofertę kursów przygotowawczych "Jak przeżyć w
                          więzieniu stanowym" - pewnie niedługo zaczną wprowadzać taki program do
                          przedszkoli.
                          Więcej tolerancji.
                          Pozdrawiam
                          wana
                        • edytkus Re: Na co pomaga albo nie pomaga telewizor 09.12.04, 09:45
                          a_weasley napisał:

                          >Nawiasem mówiąc, w Stanach,
                          > ojczyźnie telewizyjnej cywilizacji, antytelewizyjni tworzą już przedszkola dla
                          > dzieci chowanych bez TV.

                          Naprawde, nigdy nie slyszalam ?! Pewnie w TV nie mowili wink

                          Poczekaj, jeszcze troche a i do Polski dojdzie (z tego watku wnioskuje ze jeszcze nie ma?) TV on
                          Demand czyli mozliwosc wyboru jakiegokolwiek programu czy filmu o wybranej przez telewidza porze.
                          Albo TIVO czyli autmatyczne nagrywanie wybranych programow z pominieciem reklam. Co powiesz na
                          tego typu rozwiazania? Podwazaja Twoje podstawowe argumenty przeciw TV!


                          To jest fajny watek. O zyrafach wink
                          • a_weasley To już właściwie nie będzie telewizja 10.12.04, 13:51
                            edytkus napisała:

                            > Poczekaj, jeszcze troche a i do Polski dojdzie (z tego watku wnioskuje ze
                            jeszcze nie ma?)

                            Nie ma. I nie słychać, żeby ktoś się przymierzal.

                            > TV on Demand czyli mozliwosc wyboru jakiegokolwiek programu czy filmu o
                            wybranej prze
                            > z telewidza porze.
                            > Albo TIVO czyli autmatyczne nagrywanie wybranych programow z pominieciem
                            reklam
                            > . Co powiesz na
                            > tego typu rozwiazania? Podwazaja Twoje podstawowe argumenty przeciw TV!

                            Po pierwsze: na razie ani ToD, ani TIVO w Polsce nie ma. Rozmawiamy o tym, co
                            jest, a nie co by mogło być.
                            Po wtóre: to już przestaje być telewizja. Istotą telewizji jest, że gdzieś
                            nadają program, a ja go oglądam i nie mogę nim w żaden sposób kierować. To, co
                            opisujesz, pod względem praktycznym przypomina serwer, z którego można ściągać
                            filmy.
                            Ale właściwie co to mi daje w porównaniu z wideo, DVD i innym niezdalnym
                            odtwarzaniem filmów? Jak nic, to po co mi jeszcze jeden elektroniczny gadżet?

                            >
                            >
                            > To jest fajny watek. O zyrafach wink
                            >
                            >
                            • wieczna-gosia Re: To już właściwie nie będzie telewizja 10.12.04, 14:58
                              Musze powiedziec ze wszelkie postepowania fundamentalistyczne mnie przerazaja.
                              Dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane, jak glosi tytul pewnego watku. Nie
                              mam nic przeciwko brakowi TV- sama go nie mialam. Ale to byl moj wybor. A moje
                              dzieci- jak szly do babci- ogladaly telewizje. Ogladaly reklamy i nic im nigdy
                              nie tlumaczylam- same chyba wiedzialy ze to fikcja w kazdym razie nikt mi
                              koszuli keczupem nie pomazal w ramach testu, nie polal sie wybielaczem ani nic
                              z tych rzeczy.
                              Nie mialam telewizora bo w supermarkecie byla akurat przecena odkurzaczy. Albo
                              zmywarek, a ja uwazalam ze zmywarka jest bardziej potrzebna.
                              Ale serio- nie widze roznicy w wychowaniu moich dzieci. Wydaje mi sie ze
                              czasami przypisujemy pewnym rzeczom zbyt duze znaczenie wink
                              Poza tym dzieci sie ucza od nas glownie pod progowo- czyli nie gdy je swiadomie
                              wychowujemy, ale kiedy ich wlasnie nie wychowujemy. Jesli tatus przy dziecku
                              mowi do mamusi skarbie a po cichu ty suko- nie nalezy zakladac ze sie nauczy
                              szacunku do kobiet. Jesli rodzice traktuja telewizor jak telewizor, czyli
                              ogladaja kiedy jest cos do ogladania a nie ogladaja kiedy nie ma wink czytaja
                              ksiazki i chodza do kina itd to niby czemu dziecku ma zaszkodzic? Z drugiej
                              strony- jesli rodzice TV nie posiadaja a jednoczesnie nie demonizuja problemu
                              to nie sadze ze dzieci jakos ucierpia ze TV nie maja. Obecnie nie jest tak, ze
                              wszystkie dzieci bawia sie w zaloge G lub w Klossa- bo programow dla dzieci
                              jest kilkadziesiat. I zawsze jest jakies dziecko ktore akurat tego filmu nie
                              ogladalo wink i sie musi przyuczyc w zabawie wink
                              Ja pamietam ze z racji tego ze rodzice mi nie pozwalali ogladac delfina UMa
                              zawsze bylam leniwcem ktory tam na drzewie wisial wink
      • rafal1104 Re: Bez telewizora? 22.02.05, 17:37
        Czytając wasze wypowiedzie stwierdziłem, że jestem uzależniony od TV. Własnie
        przed chwila skonczylem ogladac M jak Milosc. Co mam robic?? Pomozcie mi!!
        Jestem w 3 klasie gimnazjum i niedlugo bede pisal egzamin!! Ogladanie TV
        koliduje z moja nauka. Nie mam wprawdzie duzych klopotow, ale boje sie ze to
        moze przeodzic sie w cos gorszego...
    • judytak Re: Bez telewizora? 07.12.04, 10:52
      a ja myślę, że telewizję wymyślono po to, żeby ludziom było łatwiej i
      przyjemniej, a nie po to, by ludzi ogłupiać ;o)

      w związku z tym z telewizora korzystam, tak, jak mi pasuje

      dzieciom też dam korzystać tak, jak uważam, że im pasuje :o)

      po pierwsze, dziecko poniżej wieku szkolnego nie ma prawa pilota tknąć
      a takie w podstawówce może włączyć na życzenie (ew. za pozwoleniem) rodzica

      dobranockę używam w charakterze wyznacznika czasu - stąd dzieci wiedzą, że już
      niedługo przyjdzie położyć się spać, i stąd w łatwiej się z tym godzą (moje z
      tych, co wybitnie nie lubią spać)

      poza tym odpada mi kwestia "jeszcze jedną bajkę" - dobranocka się kończy sama
      od siebie, bez mojej decyzji ;o)

      dzieci wiedzą, że wiadomości nie dla nich, i wcale się nie starają je oglądać,
      ale zawołam przedszkolaka, jak pokazują np. przylot Św. Mikołaja, pierwszy
      śnieg w górach, chiński Nowy Rok czy nowonarodzone zwierząkla w zoo...

      sześciolatki zazwyczaj oglądają z nami prognozę pogody

      dziesięcioletnią interesowały transmisje z olimpiady (praktycznie wszystkie
      dyscypliny), a ja świadomie pokazuję jej niektóre wiadomości dot. obyczajów w
      innych krajach, o zjawiskach przyrodniczych (tornada, powodzie itp.) czy o
      życiu dzieci, nawet tych nieprzyjemnych, i nawet wtedy, jeśli średnio ją to
      ciekawi, bo uważam, że jest to potrzebne do prawidłowego życia

      dzieci żyją w świecie, gdzie reklama istnieje, więc lepiej, żeby się nauczyły z
      tą reklamą współżyć, niż żeby się nie nauczyły...

      jak mam w tej chwili?
      żadne z trójki nie dopomina jakoś o włączenie telewizora poza dobranocką...
      dwoje z trójki nawet włączonym telewizorem nie bardzo się interesuje (no, chyba
      że jest coś ciekawego), jedno za to nie może oderwać oczy jeśli cokolwiek na
      ekranie miga (uznaliśmy to za "defekt genetyczny" i on jest najbardziej
      konsekwentnie wyganiany)

      pozdrawiam
      Judyta
    • wana Re: Bez telewizora? 07.12.04, 11:46
      Hej, a czemu założyłeś osobny wątek w kwestii, w której już była dyskusja? Sam
      się tam wypowiadałeś, te same argumenty padają w obu wątkach. Kalka?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=16012026Pozdrawiam
      wana
    • ada1077 a bez komputera też? 09.12.04, 14:56
      Nie wydaje mi sie to dobry pomysł. To może zabroń jeszcze dziecku korzystać z
      komputera. W dzisiejszych czasach, całkowity zakaz korzystania z postępów
      techniki mogłoby się okazać robieniem z dziecka kaleki. Oczywiście też jestem
      przeciwna bezmyślnemu gapieniu się w tv i na pewno nie pozwolę dzieku oglądać
      tych durnych bajek jakie lecą na Cartoonie czy Minimaxie (chyba że będą to
      madre bajki, ale takich jest mało - i lepiej samemu czasem puścić jakąś na
      wideo niż pozwolić oglądać Tv jak leci). Nie pozwolę też bez żadnej kontroli
      dziecku przesiadywać na Necie i raczej nie będę mu kupować gier komputerowych,
      jeśli już, to jakieś edukacyjne. Uważam, że we wszystkim należy zachować umiar
      i równowagę. Nie należy przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę. Ale mimo
      wszystko uważam, że znajomość obsługi komputera i rożnych programów oraz
      oglądanie od czasu do czasu edukacyjnych programów (dostosowanych do wieku
      dziecka) jest niezbędne. A czasami też warto puścić dziecku jakiś dobry film
      czy bajkę. Niekupowanie telewizora to raczej jest pójście na łatwiznę, bo np.
      rodzic nie ma czasu dopilnować, aby dziecko jednak oglądało to co wartościowe w
      Tv, a nie jakieś telewizyjne śmieci. Osobiście uważam, że niektóre programy jak
      np Discovery Science czy National Geografic, mogą nawet dorosłemu pomóc nieco
      poszerzyć horyzonty, co dla mnie jest jednak jakąś wartością i nie chciałabym
      tego w przyszłości dziecku odbierać.
      Pozdrawiam
      Ada
    • wielki764 Re: Bez telewizora? 22.02.05, 17:22
      Niby bez telewizora (teoretycznie) się da - ale omija taką osobę większość
      informacji. Nadawanie przecież są nie tylko tzw. "mordobicia" czyli filmy w
      których wszyscy biją wszystkich, ale i inne. Są np. filmy dokumentalne.
      Wystarczy po prostu zaglądać do programu telewizyjnego a nie pozbywać się
      całkowicie telewizora z domu. Mój brat nie ma w domu telewizora i jego
      dziewczyna mówi nam, że chciała by czasem obejżeć "Wiadomości". Ja mam
      telewizor, ale też nie oglądam wszystkiego "jak leci". Na tej zasadzie mogę
      przestać czytać bo większość książek to kryminały! A jeśli dzieci zaczną
      wychodzić do kogoś na "Wiadomości" i coraz krócej bywać w domu "bo jest dobry
      film"? W końcu skończy siętym, że bendą gośćmi we własnym domu! Marna
      perspektywa...
    • zdunman Re: Bez telewizora? 22.02.05, 19:59
      w rdzinie patologicznej jak moja, telewizor jest dziecku potrzebny do rozwoju, ogladajac discovery duzo sie nauczylem, ale trzeba ogladac inteligetne programy, dzieki telewizji nie jestem kompletnym idiota jak moj mlodszy brat ktory w 1 kalsie gimnazjum jest analfabetą bo jest wychowany na cartoonnetwork i grach komputerowych, czerpiac wiedze z tv poszedlem na dobre studia, ktore zamierzam kontynuowac, a młody analfabeta wychowany na grach i braku rozmow z rodzicami w domu na inteligętne tematy, raczej źle skończy!
    • zdunman Re: Bez telewizora? 22.02.05, 20:03
      podsumowujac powiem, że lepsza telewizja niż nieograniczona liczba gier komputerowych! ale tylko w domach gdzie rozmowa z rodzicami ogranicza sie do wymiany przekleństw przez matke glownie w strone dzieci, ktore czuja sie nie kochane i niedowartościowane. w normalniej rodzinie to juz co innego, telewizor jest zbedny, wiadomości można mieć z gazet, lub z internetu.
    • brawurka Re: Bez telewizora? 23.02.05, 00:59
      Telewizor jest w naszym domu na porządku dziennym, jak ktoś ma ochote to ogląda,
      moj 2-letni syn również. Nie martwi mnie to, ponieważ odkąd zaczął sie tym
      pudełkiem interesować starałam się go zaciekawić jednym programem "animal
      planet" i tak zostało. Bajek nie lubi, a jak już je ogląda, to z nami i to te
      wybrane z kanału "mini mini". Generalnie, nie siedzi przed tv jak posąg, tylko
      raz na jakiś czas go włącza i tyle, czasami nam przełączy z wiadomości na
      zwierzaki i tyle.

      Nie uważam, żeby chowanie bez tv czy z tv skrzywdziło dziecko, ważne jest to
      natomiast aby to wyważyć. Chowanie dziecka bez tv nie jest równoznaczne z tym,
      że poświęca sie dziecku dużo uwagi. Można zaniedbać emocjonalnie dziecko chowane
      bez tv, można też poświęcic masę uwagi dziecku chowanemu z tv, chociażby poprzez
      wspólne oglądanie telewizji i komentowanie danych programów czy filmów.

      Czy uważacie, że uda Wam się uchronić dzieci przed telewizją? Teraz, gdy sa
      małe, może tak, ale jak będą miały po lat 15 - 16? Gdy włączą sobie na full viva
      czy mtv? A nie lepiej jest pokazać dziecku, że tv jest, że można sobie wybrać
      czy ją oglądamy czy idziemy na spacer? Jak oglądamy to co oglądamy? Co warto
      zobaczyć a co nie?
      • a_weasley Re: Bez telewizora? 23.02.05, 09:39
        brawurka napisała:

        > Czy uważacie, że uda Wam się uchronić dzieci przed telewizją?

        Zależy, co nazywasz uchronieniem przed telewizją. Jeżeli chodzi o to, żeby nie
        widziało z bliska włączonego telewizora - oczywiście nie i nie widzimy
        (przynajmniej ja nie widzę i nie zauważyłem, by widział ktoś inny) powodu, żeby
        do tego dążyć. Natomiast uważam (i, OIR, inni nietelewizyjni też), że można i
        należy uchronić je przed traktowaniem telewizji jak oczywistego elementu życia.

        > Teraz, gdy sa małe, może tak, ale jak będą miały po lat 15 - 16?

        Pojawia się tu nieraz motyw "Wszystko z umiarem, wszystko jest dla mądrych". TO
        tak jak alkohol. NIe dam go małemu dziecku nie tylko dlatego, że źle wpływa na
        wzrost i rozwój psychiczny, lecz i dlatego, że wtedy najłatwiej się uzależnić.

        > A nie lepiej jest pokazać dziecku, że tv jest, że można sobie wybrać
        > czy ją oglądamy czy idziemy na spacer? Jak oglądamy to co oglądamy? Co warto
        > zobaczyć a co nie?

        Na wszystko przyjdzie czas.
        Moi przyjaciele mają syna w III klasie podstawówki. Kiedy się rodził, mówili mi
        to samo. Rozsądnie, z umiarem, tra la la. Teraz bardzo boleją nad tym, że
        chłopiec słabo czyta. A telewizor jest obecny w domu w zakresie o wiele
        większym niż sobie obiecywali. Bo tak to jest, że człowiek się z wiekiem
        rozleniwia.
        • judytak Re: Bez telewizora? 23.02.05, 14:05
          a_weasley napisał:

          > Moi przyjaciele mają syna w III klasie podstawówki. Kiedy się rodził, mówili
          mi
          >
          > to samo. Rozsądnie, z umiarem, tra la la. Teraz bardzo boleją nad tym, że
          > chłopiec słabo czyta. A telewizor jest obecny w domu w zakresie o wiele
          > większym niż sobie obiecywali. Bo tak to jest, że człowiek się z wiekiem
          > rozleniwia.

          mów za siebie :o)

          ja ma Dużą w czwartej klasie, czyta bardzo dużo, bo lubi :o)
          telewizora u nas w domu jest dokładnie tyle, ile ma być
          (komputera, wideo itp. też)
          ani trochę nie czuję się "rozleniwiona" ;oP

          pozdrawiam
          Judyta
    • gratiti Tak. Bez telewizora 23.02.05, 01:11
      Mieszkam w USA. Rok temu temu wylaczylem telewizje kablowa. Pani z Comcast
      Cable nie potrafila zrozumiec, ze mimo 165 kanalow jakie mialem, nie mam juz
      ochoty na ogladanie wiadomosci, ktore przeradzaja sie w opinie reporterskie,
      filmow, ktore sa nudne albo plytkie, gier typu "reality TV" gdzie idioci
      delektuja sie swoja miernoscia. Owszem mozna zobaczyc zyrafe ale ze mieszkamy w
      wiwkszym miescie, mozna ja rowniez zobaczy w Zoo.
      Mam 3 dzieci w wieku 4,6 i 8 lat. Kupilismy pianino, skrzypce i wypelnilismy
      polki ksiazkami. Do dzisiejszego dnia, ani jedno dziecko nie ma ochoty na
      telewizje. Mimo, ze rowiesnicy "malpuja" wszystkie programy w swoich zabawach
      nie pozostawiajacymi miejsca na wyobraznie.
      Bardzo radze.
      • gymnorhina Re: Tak. Bez telewizora 23.02.05, 08:35
        też uważam, że ustalanie idealnych scenariuszy "bo dziecko powinno / nie
        powinno" jest bez sensu i się nie sprawdzi. A jeżeli już zdecyduję się na coś
        przez wzgląd na potrzeby dziecka, to na pewno nie na podłączenie telewizji.
        Więc będą, biedactwa, odcięte od świata, jak ich mamusia. I tatuś.
        Wiecie, telewizja strasznie mnie męczy, podobnie jak większość tzw czasopism
        kobiecych, spedzę przy czymś takim wieczór i czuję, że była to kompletna strata
        czasu. Jakoś mi obojętne, czy to jest trendy, czy nie.
        • judytak Re: Tak. Bez telewizora 23.02.05, 14:14
          gymnorhina napisała:

          > Wiecie, telewizja strasznie mnie męczy, podobnie jak większość tzw czasopism
          > kobiecych, spedzę przy czymś takim wieczór i czuję, że była to kompletna
          strata
          >
          > czasu.

          ja nie potrafię oglądać telewizji, jako jedyna czynność
          bo za nudno, nie wypełnia "mocy przerobowych", cokolwiek by nie leciało...
          muszę przy tym czytać, rozmawiać, albo przynajmniej prasować lub sprzątać

          a jakbym miała spędzić wieczór przy czasopismie kobiecym, no nie wiem...

          pozdrawiam
          Judyta
      • niewysoka Re: Tak. Bez telewizora 23.02.05, 09:49
        Mam czworo dzieci, najstarsze ma 20 lat, najmłodsze - cztery. I nigdy, w moim
        dorosłym życiu, nie miałam telewizora. Zepsuł się nam, kiedy jeszcze mieszkałam
        z mamą, na skutek wprowadzenia stanu wojennego ("nie lubił wron" - powiedziała
        mama), został wyniesiony i już nigdy nie powrócił. Mam więc bogate pole
        obserwacji życia "beztelewizorowego". Co więcej, mieszkam na wsi, dzieci chodzą
        (lub chodziły) tu do szkoły, a telewizja jest tu dyktatorem wszelkich pojęć o
        życiu. Kiedy dzieci chciały, mogły iść na telewizję do kolegi. Razem
        sprawdzaliśmy, co "leci" - i proszę bardzo. Zdarzały się, oczywiście, jakieś
        nadużycia, ale nie było to nigdy kwestią życia i śmierci. Ot, po prostu - nie
        chcemy tego dziadostwa w domu, ale jak koniecznie chcesz, to się pogap gdzie
        indziej. W przypadku trojga starszych dzieci problem się kończył samoistnie po
        roku - dwóch. Jeździmy do kina, mamy dvd. Nie zgadzam sę absolutnie z tym, że
        nieoglądanie filmów w dzieciństwie upośledza tę możność w późniejszych latach.
        Moje dzieci - przeciwnie - w kinie, kiedy już zaczęły tam bywać, były zawsze
        najaktywniejszymi widzami. Najczęściej się śmiały, najmocniej przeżywały. Ich
        wrażliwość nie została stępiona. Za to wszyscy czytają masę książek.
      • judytak Re: Tak. Bez telewizora 23.02.05, 14:09
        od zawsze mam w domu mnóstwo książek
        plus drabinki do ćwiczenia, piłki, skakanki
        gry planszowe, karty do gry
        pianino też mam, Duża chodziła dwa lata, bardzo mi przykro, że dalej nie chce,
        może chłopaczki... (Duża 10, Średni 7, Mały 3)

        telewizor też mam
        i nikomu w niczym nie przeszkadza :o)

        pozdrawiam
        Judyta
    • alina66 Re: Bez telewizora? 23.02.05, 10:31
      Nie lubię telewizji, oglądanie mnie męczy, ale chciałam zwrócić uwagę na
      jeszcze jeden aspekt:

      Mój syn (obecnie 17) był wychowywany przeze mnie jako dziecko dwujęzyczne, mimo
      że i ja i moj były małżonek jesteśmy Polakami. Telewizję wykorzystywałam
      właśnie do celów językowych - dziecko oglądało bajki i inne programu przez
      pewien okres tylko po niemiecku. Syn przyswoił wówczas wiele słów/ zwrotów z
      telewizyjnych programów, używał ich prawidłowo i sensownie.

      Uważam, że przy rozważaniach typu z telewizorem czy też bez telewizora nalezy
      uwzględnić również tego typu korzyści. Tym bardziej, że o ile w czasach kiedy
      moj syn był mały nauka języków dopiero zaczynała dopiero być bardzo modna, o
      tyle teraz większość rodziców uczy już małe dzieci np. angielskiego.

      Zawsze natomiast telewizję ograniczałam, kładąc nacisk na czytanie. Udało się
      rzekłabym połowicznie - czyta, ale ogląda też, nie zawsze - moim zdaniem -
      rzeczy mądre i pożyteczne, dla mnie jest to jednak swego rodzaju znak czasów.
      I skleroza smile - swoich głupich preferencji się nie pamięta ....

      • maksimum TV UCZY JEZYKA I WLASCIWYCH ZACHOWAN. 25.02.05, 02:54
        alina66 napisała:

        > Nie lubię telewizji, oglądanie mnie męczy, ale chciałam zwrócić uwagę na
        > jeszcze jeden aspekt:
        >
        > Mój syn (obecnie 17) był wychowywany przeze mnie jako dziecko dwujęzyczne,
        mimo że i ja i moj były małżonek jesteśmy Polakami. Telewizję wykorzystywałam
        > właśnie do celów językowych - dziecko oglądało bajki i inne programu przez
        > pewien okres tylko po niemiecku. Syn przyswoił wówczas wiele słów/ zwrotów z
        > telewizyjnych programów, używał ich prawidłowo i sensownie.

        Moje dzieci tez sa dwujezyczne,z tym ze angielski znaja lepiej niz polski.

        > Uważam, że przy rozważaniach typu z telewizorem czy też bez telewizora nalezy
        > uwzględnić również tego typu korzyści. Tym bardziej, że o ile w czasach kiedy
        > moj syn był mały nauka języków dopiero zaczynała dopiero być bardzo modna, o
        > tyle teraz większość rodziców uczy już małe dzieci np. angielskiego.
        >
        > Zawsze natomiast telewizję ograniczałam, kładąc nacisk na czytanie.

        To bardzo zle.
        Ja mam 4 programy telewizyjne TYLKO dla dzieci i sa bardzo dobre.
        W zyciu nie nauczylbym dzieci tego wszystkiego,czego ucza sie z TV.


        > Udało się
        > rzekłabym połowicznie - czyta, ale ogląda też, nie zawsze - moim zdaniem -
        > rzeczy mądre i pożyteczne, dla mnie jest to jednak swego rodzaju znak czasów.
        > I skleroza smile - swoich głupich preferencji się nie pamięta ....

        Praca domowa jest obowiazkiem i duzo czytaja by przygotowac sie do lekcji,ale
        jak maja czas,to gramy w kosza lub ogladaja TV.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka