Dodaj do ulubionych

Niesforna 6-latka

16.12.04, 10:11
Nie mogę poradzić sobie z zachowaniem mojej 6-letniej córki. W szkole jest
chwalona przez nauczycielkę, nie sprawia tam kłopotów, natomiast w domu jest
nie do opanowania. W ogóle nie chce brać pod uwagę tego, co się do niej mówi,
każdą własną zachciankę wymusza płaczem, krzykiem. Bije młodszego brata (1,5
roku), jest o niego ciągle zazdrosna i nie jestem w stanie jej wytłumaczyć,
że jest dla nas ważna tak jak i on i nie musi ciągle manifestować swojej
obecności. Pomocy!!!!! Jak z nią postępować??????
Obserwuj wątek
    • frog73 Re: Niesforna 6-latka 16.12.04, 13:32
      Podpisuję sie obydwoma rękoma pod Twoim postem. Mam ten sam problem. W
      przedszkolu aniołek,a w domu zupełnie nie do opanowania.Płacze, wrzeszczy,
      krzyczy, zupełnie nie reaguje na polecenia.
      Pytałam Pania w przedszkolu o jej zachowanie, a ona mi powedziała, że podobno
      tak mają dzieci w tym wieku. I że to mija. Tylko to trzyma moje nerwy na wodzy -
      żeby przeczekać. Mam nadzieję, że rzeczywiście to minie. A póki co, łaczę się z
      Tobą. Czasem nie chce mi sie wracać po pracy do domu jak pomyślę co moja córka
      zrobi, albo czego nie zrobi tym razem. Dzisiejsza reakcja na poranne budzenie i
      prośbę, żeby się ubrała: "Wy myślicie tylko o sobie!!!" i wrzask.
      Pozdrawiam serdecznie,
      M.
      • marta9991 Re: Niesforna 6-latka 16.12.04, 20:11
        Przeczytać książkę Helen Bee, którą polecam w jednym z tematów oraz Wychowanie
        bez porażek. To kryzys opisywany w tych ksiażkach.
    • edytka73 Re: Niesforna 6-latka 17.12.04, 13:32
      Nie wiem, czy zwróciłyście uwagę, ze aniołki w szkole / przedszkolu
      przemieniają się w domu w jakieś wręcz potworki nie do wytrzymania. Co jest
      tego powodem? Może to, ze szkoła/przedszkole to zasady, regulamin,
      konsekwencje? A w domu - często chaos, bo brak czasu, bo obiad, pranie, wizyta
      u lekarza. Część działań podejmujemy na oślep, pod wpływem emocji. No to
      dziecko ma prawo być pogubione, nie? I eksperymentuje z nowymi zachowaniami,
      czasem coraz bardziej nie do zniesienia.

      Jak czytam, jolenka1, że twoja córka
      > każdą własną zachciankę wymusza płaczem, krzykiem
      to się zastanawiam, czy to jest jej wina. Jak mi by się udawało dostać coś na
      czym mi zależy (acz nie jest mi konieczne) po godzinnej awanturze to, wierz mi,
      z mojego punktu widzenia to awanturowanie się jest jak najbardziej sesnowne.
      W końcu Twoja córka płacze, krzyczy, a Ty temu ulegasz, tak? No to jej się
      takie zachowanie naprawde "opłaca".

      Niezależnie od tego, czy kryzys jest normą czy nie - jakoś trzeba go przetrwać.
      Nie znam lepszej metody niż jasne ustalenie granic (co wolno, czego nie) i
      jakie dziecko poniesie konsekwencje, gdy je przekroczy. Po czym należy
      to "tylko" konsekwentnie i regularnie stosować.

      Bije brata - musisz się zająć nim, nie masz czasu dla niej. To jej się nie
      opłąca. Jeśli po tym, jak go bije preawisz jej kazania, jesteś obok niej -
      opłaca się, bo ma Twoją uwagę. A każdemu dziecku na tym zalezy.
      "Wypłakuje" jakąś zachciankę - mówisz, że nie, krótko uzasadniasz, dlaczego nie
      (byle prawdziwie) i przeczekujesz płącz. Możesz nawet powiedzieć, że jest Ci
      przykro, że nie może tego dostać, ale przeciez tak jest - nie dostajemy
      wszystkiego, czego chcemy.

      I nie tłumacz, jak bardzo jest ważna dla Ciebie, pokaż jej to: weź do kina na
      wyczekany film, potem na lody, posłuchaj jak opowiada o swoich koleżankach (bez
      moralizowania!), posmiej się z nią, poczytaj, kiedy Mały śpi. Bądź z nią,
      codziennie za coś ją pochwal.

      Pozdrawiam,
      E.
      --
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8722101&a=12047445

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka