Dodaj do ulubionych

Brak nam sił

11.01.05, 23:03
Nasz 13-latek znów nas oszukał. Tym razem zmienil sobie plan lekcji. W
niedzielę, sobotę kiedy mamy wiecej czasu odpytujemy go z lekcji. W pozostale
dni rzadziej. I cóż- synal przelożyl sobie trudniejszą lekcję z poniedziałku
na środe, po to, żeby bylo mniejsze przwdopodobieństwo zapytania (a tym samym
uczenia sie w sobotę). Zorientowałam sie dopiero po miesiacu, ale efekty już
sa w postaci dwoch ocen niedostatecznych z tego przedmiotu.Moim odkryciem byl
nieco zaskoczony, ale wcale sie nie zmieszał, wręcz ma pretensje, że to
odkryłam.
Obserwuj wątek
    • anek.anek Re: Brak nam sił 11.01.05, 23:27
      Kontrolowałabym. Wystarczą raz na tydzień, dwa tygodnie telefony do szkoły.
      • aleksandrynka Re: Brak nam sił 11.01.05, 23:59
        A ja bym przestała kontrolować.
        Pewnie to nie brzmi zbyt ciekawie i rozsądnie dla troskliwej matki, ale
        uwierzcie, to jeden z najlepszych pomysłów. Trzynastolatek powinien już
        wreszcie wziąć odpowiedzialność za swoją naukę i sam ponosić/odpowiadać za
        konsekwencje swojego lenistwa, mataczenia, olewania.
        Znam takiego trzynastolatka, to mój brat. Wiecznie nic nie zadane, klasówki nie
        było, a jak przychodzi co do czego, to zdolny chłopak ma pałę za pałą w
        dzienniczku. Dlaczego? Bo mu się nie chciało. Bo wolał pograć w piłę lub na
        kompie, bo po prostu nie lubi się uczyć. Do cholery jasnej, komu ma się chcieć,
        ojcu? On już skończył szkołę! Co innego dzieciak, który idzie do pierwszej
        klasy - takiego trzeba zachęcić, wesprzeć, pomóc przy lekcjach (no, starszemu
        też), ale nastolatek powinien już sam się tym zająć, przynajmniej w większości.
        A tak? Koleś zadowolony patrzy, jak starzy rwą włosy z głowy. Oni mają wielki
        problem, on dalej się nie przejmuje. Bo nie robi tego dla siebie, ale dla nich.
        A dla nich mu się nie chce. I kółko się zamyka. Ja wiem, że w tym wieku
        myślenie, że dzięki nauce będzie się mądrym kolesiem zarabiającym kiedyś kasę
        jest totalną abstrakcją, ale nie można przesadzać w drugą stronę.
        Mój maluch ma roczek, ale po kilku latach obserwowania, co się w domu z bracha
        lekcjami działo (ze mną tak nie było) przysięgłam sobie, że jak przyjdzie co do
        czego, to niech nawet nie zda, ale przynajmniej poczuje gorzki smak swoich
        decyzji. Oby nie było nam dane tego przezywać (a może zweryfikuję swoje
        nastawienie i będę z nim codziennie ślęczeć nad zeszytem? E... Niemozliwe wink )

        Niech chłop ma wreszcie jakieś obowiązki, bo nawet jego własne prace domowe
        póki co nimi nie są!
        Pozdrawiam!
        • anitat Re: Brak nam sił 12.01.05, 10:50
          Witam, u mojego brata było bardzo podobnie. Zdolny, ale leń. Nigdy nic nie
          zadane, nie chciało mu się uczyć. Z ty, że spokojny był, siedział w domu, ale
          nie takie ciepłe kluchy, pyskaty. Mój brat jest dużo młodszy ode mnie i mama
          traktowała go zawsze jak swojego kochanego synunia, który nie potrafi zadbać o
          siebie, nic nie potrafi sam zrobić, chciała trzymać go pod kloszem. Pod koniec
          jego podstawówki, jak zobaczyłam co się dzieje (mama ciągle się skarżyła)
          spróbowałam z nią porozmawiać i chyba udało się, chociaż na początku była
          przerażona tym co się działo. Poradziłam jej, żeby przestała zajmować się tym
          co i kiedy ma zadane, nie odpytywała, ograniczyła się tylko do wywiadówek.
          Mateusz najpierw popadł w euforię, była pała za pałą, ale potem zorientował się
          (pod koniec podstawówki), że jego koledzy myślą o technikach i liceach a on ma
          za słabe stopnie. Zaczął się uczyć. Zdał do technikum (trochę z moją pomocą, o
          czym nie wie do dziś), i nie poradził sobie. W II półroczu zmienił szkołę i
          przeszedł do zawodówki (mama szalała), potem kolejna zmiana szkoły , tym razem
          ze względu na towarzystwo, które mu nie odpowiadało, i stracił rok. Potem
          kolejna zmiana szkoły i zaczął zawodówkę od początku. Tym razem to było to.
          Zaczął się uczyć, interesował go zawód (elektroenergetyk), miał sensownych
          opiekunów praktyk. Skończył zawodówkę i zdał do technikum 3 letniego dla
          pracujących w ty samym kierunku, jednocześnie pracując w elektrowni -
          fizycznie. Mama wreszcie odetchnęła, bo nie wierzyła, że mam rację. On był po
          prostu za krótko trzymany, jej zbyt duże zainteresowanie, tłumiło w nim chęć
          walki i sam nie wiedział czego chce. Zdał maturę, zdał na studia zaoczne, uczył
          się średnio, ale skutecznie. Jest już inżynierem, za rok zostanie magistrem i
          już myśli o studiach podyplomowych w swojej ukochanej dziedzinie - energiach
          alternatywnych. W międzyczasie pracował fizycznie, nauczył się szacunku do
          pracy i pieniędzy, kilka razy zmieniał pracę (na coraz lepszą i już umysłową,
          coraz lepiej płatną). Kosztowało to mamę masę nerwów, ale moim zdaniem
          kosztowało by ją więcej, gdyby chciała jeszcze też myśleć za niego, czy warto
          się uczyć czy nie. Tak mają zdolni ale lenie, sami muszą doświadczyć tego, że
          lenistwo nie popłaca i nie mogą mieć zawsze podpory w rodzicach (mam tu na
          myśli naukę i myślenie).
          Pogody ducha i sił życzę, może spróbujecie poeksperymentować.
          Anita
        • aka10 Re: Brak nam sił 12.01.05, 20:06
          No,coz,popieram Aleksandrynke.W ogole uwazam,ze za dzieci sie za duzo robi.Jak
          sie maja nauczyc,ze odrabianie lekcji i pamietanie o nich,to ich
          obowiazek,skoro rodzice za dzieci pamietaja?Pozdrawiam.
    • tarba Re: Brak nam sił 12.01.05, 10:32
      Nie chcę Cie straszyć ale mam wrażenie że problem jest głębszy(wątek telefon)i
      tak naprawdę on cały czas nie wierzy że poniesie konsekwencje tego co robi.Może
      trzeba mu na to pozwolić nawet jeśli oznaczałoby to dużo dwój.
    • anek.anek Re: Brak nam sił 12.01.05, 11:02
      Może faktycznie macie rację. Sama byłam postawiona w takiej sytuacji, że muszę
      brać odpowiedzialność za własne czyny, ale to było już w liceum - skończyło się
      robieniem liceum eksternistycznie. I jestem wdzieczna ojcu, że postapił tak a
      nie inaczej, bo dało mi to porządną naukę (nie nauczkę!) na całe życie.
      Ale 13 lat, to jeszcze dzieciak. Żeby dwój nie dostawać trzeba lubić się ucyć,
      a żeby lubić trzeba rozumieć o co chodzi. Może tutaj leży problem. Ztrzucanie
      całkowitej odpowidzialności na dziecko za naukę w tym wieku wydaje mi się nie
      do końca sprawiedliwe.
      a jaki jest powód tych niedostatecznych?
      • alfa36 Re: Brak nam sił 13.01.05, 10:38
        Powód? Kiedy dziecko ma obok piątek i czwórek (gdzieś na początku roku)
        jedynki, to dla mnie powod jest jeden. Jeżeli dziecko chodzi na korki z języka
        i pani twierdzi, że potrafi sie nauczyc, to oznacza brak zupełnej ochoty na
        naukę. Pozdrawiam. A ostatnio doszedł kolejny problem- zapraszanie kolegow,
        kiedy rodzicow nie ma w domu, oczywiście dotyczy to czasu, kiedy dziecko
        powinno sie uczyc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka