Dodaj do ulubionych

kary cielesne

02.02.05, 23:40
Witam Ciekawa jestem co sądzicie o przysłowiowych klapsach oja mala ma
14miesięcy itak mi sie zdaje że jak każde dziecko broi tak jak każde dziecko
w jej wieku Ostatnio dochodzą rownież ataki szału typu rzucenie się na
podłoge ugryzienie mamy pociagnięcie za wlosy itp itd nieraz naprawde się
zastanawiam czy tylko moja córa robi mi obciach w miejscach publicznych bo
dostaje takie spojrzenia innych matek z ktorych można wyczytać "jak se
wychowałaś tak masz" No cóz ja to sobie tłumacze taki wiek trzeba
przeczekać ' tlumacze małej "tak niewolno","to mamusie boli" ale ona
zachowuje się jakby nie rozumiała 'może zamała Na to wszystko moja teściowa
uważa "dziecko rozpuszczone" TO MOJA WINA "dziecko się nie nauczy jak nie
będzie klapsów dostawać"'"niedługo na głowe ci wejdzie"'" ble ble ble" itd
itp No inieraz wątpie w swoje metody wychowawcze i glupieje MOŻE MOJA
TEŚCIOWA MA RACJE A co wy drodzy rodzice sądzicie o wychowywaniu dzieci przez
klapsy ,a może to są [rzestarzałe metody wychowywania , może znacie jakieś
lepsze o ktorych moja teściowa nie słyszała
Pozdrawiam Edyta i jej nieposłuszna córcia Amelka
Obserwuj wątek
    • komika Re: kary cielesne 03.02.05, 01:49
      Hej!Po pierwsze zupełnie nie przejmuj sie spojrzeniami innych matek!!Po drugie
      nie słuchaj Twojej teściowej( jak nie masz wyboru- słuchaj, ale nie bierz do
      siebie tego co ona mówismile)!!Kara cielesna nie jest metodą wychowawczą!Niczego
      nią nie osiągniesz poza własnymi wyrzutami sumienia.Wiem bardzo dobrze jak jest
      trudno, bo sama mam 14-miesięczniaka w domusmile)Były próby rzucania sie na
      podłoge,uderzania głową w podłoge tak mocno że pojawiały się siniaki,było
      ciągnięcie za włosy,silne drapanie mojej twarzy.Ja ze zdenerwowania potrząsałam
      dzieckiem, dałam jej raz nawet klapsa-ale już jestem mądrzejsza i moje obecne
      postępowanie z dzieckiem odnosi skuteksmileHmmm...nie uważam, żeby dziecko robiło
      to na złość.Myślę że one nas wypróbowują i uczą sie jak z nami postępować w
      zależności od tego jak w danej sytuacji zareagujemy.Dzieci potrzebują
      ograniczeń i zainteresowania ich osobą.I trzeba być konsekwentnym w tym co się
      mówi i co się robi.My każdy "atak szału" ignorowaliśmy-jeżeli było
      niebezpieczeństwo, że może coś sobie zrobić,przenosiliśmy ją do łóżeczka i
      ignorowaliśmy do czasu, aż sie uspokoiła-wtedy pochwaliliśmy że sie uspokoiła i
      było dobrze.Z czasem te ataki ustały- chyba zrozumiała, że nie tolerujemy
      takiego zachowania i nic tym nie osiągniesmileGdy zaczynała mnie drapać albo
      uderzać, mówiłam stanowczo że "tak nie wolno!" i odkładałam ją dalej od
      siebie.Nieraz warknełam na nią, ale już sie nauczyłam że jak wytrąci mnie z
      równowagi to musze wyjść z pokoju i odreagować-ja palę i to jest moja metoda,
      ale moja koleżanka po prostu robi kilka podskoków i liczy do 10smile))Często, gdy
      młoda rwie się do "robienia mi krzywdy" mówie że tak nie wolno i odwracam jej
      uwage czymś innym.Staram sie nie krzyczeć na nią, bo już sama sie przekonałam
      że to nic nie daje, a teraz wystarczy że zmienie ton na poważny przy zakazaniu
      czegoś i to juz skutkuje...Nie wolno też dyskutować o metodach wychowawczych
      przy samym dziecku-np jeżeli ja niezgadzam sie w jakiejś metodzie wychowawczej
      z mężem to nie kłoce się z nim przy dziecku tylko rozmawiamy o tym poźniej-gdy
      młoda śpi.Z teściowa nie mam większych problemów bo ona szanuje moje zasady,
      nie wtrąca sie -chyba że jest poproszona o pomoc w jakiejś kwestiismile)I przede
      wszystkim jestem konsekwentna- jeżeli dziecku czegoś nie wolno to czy
      ząbkowanie, czy choroba to i tak mu nie wolno. Nie zrozum mnie źle- moje
      dziecko ma bardzo dużą granicę swobody i wolności- nie ograniczam jej
      bezsensownymi zakazami, które nie są niebezpiczne dla niej, a mogłyby być
      wprowadzone tylko ze względu na moją wygodę.Ja zawsze słucham ludzi w kwestii
      wychowania,pielęgnacji, zbieram informacje i staram sie na uzyskanej wiedzy
      wypracować własną metodę, albo wybieram spośród kilku opcji tę która wg mnie
      będzie najlepsza dla mojego dziecka.Nade wszystko ufam swojej intuicji.Tak to
      jest z tym u mnie...smile)Pozdrawiam Cie serdecznie!!!
    • hanna26 Re: kary cielesne 03.02.05, 01:50
      Moim zdaniem kary cielesne to kompletny niewypał - przynajmniej jeżeli chodzi o
      moja córkę. Przyznaję, że kilka razy w życiu dałam klapsa mojej dwulatce - i za
      każdym razem stwierdzałam, że nie przynosi to żadnych skutków wychowawczych.
      Tzn. mała rozpłakała się jeszcze gorzej, a nie spełniła mojej prośby (np.
      awanturowała się, że nie wyjdzie z wanny, nie da zalożyć sobie sweterka itd).
      No, po prostu, zupełne dno. Dlatego ja juz dawno poradziłam sobie w inny
      sposób. Stwierdziłam, że o wiele lepiej działają metody "jak ty mnie, to ja
      tobie". Np. nie chcesz sweterka? Trudno, ja w takim razie nie poczytam ci
      książeczki. Nie wyjdziesz z wanny? Proszę bardzo, ale w takim razie zabieram
      się za mycie twoich własków (czego nie cierpi) itp. Poza tym bardzo dobre
      rezultaty daje u mojej małej danie jej mozliwości wyboru. Np. Możesz sobie
      wybrać, jaki chcesz założyć swetrek itp. No i też tradycyjne odciąganie uwagi
      od czegoś, co bardzo chce, bądź czego nie chce... Wyjątek stanowi reakcja na
      szczypanie nas czy ciągnięcie za włosy - ale tu wystarczy obecnie zwykła
      groźba: Czy ja też mam cię uszczypać? Bo kilka razy rzeczywiście to zrobiliśmy,
      teraz wystarczy postawić takie pytanie i mała od razu odpowiada "Nie, nie, nie"
      i przestaje się zabawiać sprawianiem bólu rodzicom.
      Być może właśnie dzięki tym metodom przechodzimy przez okres buntu dwulatka
      względnie łagodnie, bez specjalnych zgrzytów.
      Poza tym nasza mała ma kilka (bardzo niewiele) rzeczy, o których wie, że
      absolutnie jej robić nie wolno. Tego zawsze się trzymamy i nie zdarzyło się,
      żebyśmy w tym popuścili. Tzn. np. gdy awanturuje się w sklepie, że coś chce,
      żeby kupić, natychmiast wychodzę z nią ze sklepu lub idę do innych pułek. Gdy
      podchodzi blisko do telewizora, natychmiast go gasimy. Przyznam, że czasami nie
      jest to dla nas wygodne, ale daje naprawdę dobre rezultaty.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • lidia.d Re: kary cielesne 03.02.05, 07:42
      Mój synek ma skończone 15 mies. Nie należy do spokojnych. Wymaga poświęcania b.
      dużej uwagi i czasu (nigdy nie lubił i nie potrafił się bawić sam. Teraz, gdy
      zaczął chodzić jest trochę lepiej, bo coś tam sobie bada w mieszkaniu, a my
      latamy za nim, żeby sobie krzywdy nie zrobił), a swoje prawa próbuje egzekwować
      krzykiem, od którego pękają bębenki w uszach. Już kilka razy wydawało mi się,
      że za chwilę nie zdzierżę i dam mu klapa, ale jakoś do tej pory zawsze się
      opanowywałam i jestem z tego dumna. Uważam, że kary cielesne są upokarzające i
      świadczą właściwie tylko o bezsilności rodziców. Czytałam kiedyś książkę o
      wychowaniu chłopców i bardzo spodobał mi się system kar zaproponowany przez
      autorkę. Chodzi o to, aby kara była zawsze konsekwencją "przestępstwa" (wtedy
      dziecko nie odbiera kary jako coś upokarzającego czy bezsensowne znęcanie się
      nad nim rodziców). Staram się do tego stosować (Np. wyrzucasz zabawki z wanny
      to natychmiast wychodzimy z wody), gdy tylko wydaje mi się, że dziecko będzie w
      stanie powiązać konsekwencję z czynem (Pewnie w przyszłości będzie łatwiej), a
      w pozostałych przypadkach tłumaczę że tak nie wolno, pokazuję, że mnie boli,
      gdy Młody mnie zdzieli, czasem na siłę zabieram z terytorium zakazanego. I nie
      ulegam wyciu. Jakieś 3 mies. temu Krzyś. gdy coś mu się zabrało, rzucał się z
      rykiem na podłogę, przykrywał głowę rekoma i krzyczał. Starałam się na to
      spokojnie patrzeć, a kiedyś nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. On łypnął na
      mnie okiem i też zaczął się śmiać i od tej pory już tego nie robi. Teraz płacze
      na stojąco (zazwyczaj jest to płacz bez łez), ale po chwili się uspokaja i
      rusza w poszukiwaniu jakiejś rozrywki.
      Ale z drugiej strony: Mnie naprawdę jest trudno wyprowadzić z równowagi, a
      mojemu synkowi czasem się to udaje. Nie jestem w stanie teraz zagwarantować, że
      kiedyś ręka mi nie poleci i nie dam mu klapsa (chociaż potem będę pewnie
      żałować), dlatego nie odważyłabym się krytykować tych rodziców, którzy klapsa
      co jakiś czas dają. (Ale klapsy jako metodę wychowawczą z założenia odrzucam).
      Trzymajcie się Mamusie dzielnie. Nie dawajcie się ani dzieciom, ani dziadkom!
      Lidka
      • s-y-l-l-a kary cielesne 03.02.05, 08:19
        A ja mojemu 2,5 rocznemu synkowi czasem dam klapsa. Nie mówię tu o biciu, ale o
        małym klapsiku...... i pomaga....
        • sewerynki Re: kary cielesne 03.02.05, 08:56
          a mnie rece opadaja jak mamusia 4 latka rzucajacego w glowe nauczyciela w
          przedszkolu drewnianym klockiem w jej obecnosci (podczas zabawy z innymi
          dziecmi, akurat na szczescie w niego polecialo a nie w inne dziecko) reaguje na
          to tak: Maciusiu, nie wolno - delikatnym, pelnym milosci i przekonania o
          metodach wychowawczych glosem. A Macius ma ja gleboko gdzies, bo wie ze uslyszy
          delikatne nie wolno, dlaczego tak robisz, to nie ładnie itp. No moze w
          najgorszym wypadku wezmie go na raczki i z tej pozycji bedzie do niego mowic.
          • monika.pap Re: kary cielesne 03.02.05, 10:51
            Zgadzam sie z poprzedniczka.Ja mam dwoje jeszcze stosunkowo malych dzieci ale
            staram sie zeby umialy sie zachowac i naprzyklad cora 3,5 letnia jest
            postrzegana jako bardzo ulozone grzeczne dziecko a mimo wszystko ma swoke za
            uszamii CZASAMI dostaje klapsa,ale w przypadku jak juz nic
            nieskutkuje.Zazwyczaj sa stosowane kary typu idz do pokoju lub na ogladanie
            dobranocek,bajek,lub jeszenie lakoci.Przedewszystkim my(z mezem)BASRDZO duzo do
            nich mowimy czasami mamy wrazenie ze trzeba im pewna rzecz powtorzyc ze 100
            razy ale to nic w koncu zrozumie ze ma byc tak jak my chcemy(chodzi tu teraz
            przedewszystkim o Jakuba ktoremu tak ciagle powtarzamy tego nierob tam niewolno)
            Niewiem nieuwarzam zeby moje dzieci byly gorsze od tych dzieci ktore niedostaja
            klapsa ale przynajmniej wiem ze niemusze sie za nich wstydzic przynajmniej jak
            narazie ,z tym ze to nieznaczy ze nigdy niebylo sytuacji proszenia mnie o cos w
            sklepie ale tylko raz skonczylo sie to histeria i zostala wyprowadzona z niego.
            Zycze powodzenia w wychowaniu dzieci kazdy sposob jest dobra byle byl skuteczny.
            Monika mama Natali i Jakuba
            gg 8883531 lub monika.pap@interia.pl
    • aleksandrynka Re: kary cielesne 03.02.05, 10:50
      nie odbieraj tego tak, że córka robi Ci obciach! Myślisz, ze taki jest motyw
      jej postępowania? Nie, absolutnie nie. Ona robi to, co - jak słusznie
      zauważyłaś - wszystkie dzieci w jej wieku: poznaje świat. Skąd ona ma wiedzieć,
      że Ciebie coś boli, że w smietniku są zarazki a kibelek zapcha się papierem...
      Nie wie, i jeszcze długo tego nie pojmie, bo od doświadczenia do zrozumienia w
      tym wieku długa droga. Bardzo długa! Zobacz, niedawno ją urodziłaś, mała ma
      dokładnie tyle, co mój syn. Ile się przez ten czas nauczyli! Siedzieć, chodzić,
      kojarzyć różne osoby, może nawet mówić pierwsze słowa... Chyba nieporozumieniem
      było by wymaganie, zeby przez rok pojęła zasady współżycia społecznego,
      konsekwencje swoich zachowań, mechanizmy, przewidywanie przyczyn i skutków...
      Niektórzy nie rozumieją tego do starości, a Twoja mała ma na to jeszcze mnóstwo
      czasu. Jeśli się rzuca na podłogę, to znaczy to tylko tyle,ze jest wściekła,
      nie potrafi sterować swoimi emocjami, na coś nie pozwalasz i to jest dla niej
      prawdziwym nieszczęściem, dlatego tak robi. 3 minuty później, no, może 10 jest
      juz po sprawie, u takich maluchów nastrój zmienia sie jak w kalejdoskopie.
      Nauka panowania nad emocjami to długotrwały proces z odpowiednimi etapami, na
      wszystko będzie czas. Mała jest na początku tej drogi, babcia chyba też, skoro
      jedynie słuszną metodą "wychowania" są dla niej klapsy. Cóż, na szczęście
      podążasz za intuicją i domyslasz się, ze nie tędy droga. Wychowywać można
      dziecko zacząć od około roku, a i wtedy jest to za duzo powiedziane. Rokczek to
      czas, kiedy można powoli zacząć nie reagować na wszystkie zachcianki, nie
      znaczy to jednak, ze trzeba od razu przyjmować agresywną postawę. Dziecko ze
      słodkiego bobasa zmienia się w niezależną istotkę targaną sprzecznymi uczuciami
      i pragnieniami. Zauważyłaś może, ze jak płacze, bo czegoś zabroniłaś, to chce
      się przytulić? U mnie tak jest. To dlatego, że mimo, ze jesteś "sprawczynią"
      tego "nieszczęścia", to jednak jesteś przede wszystkim główną podporą i ostoją
      i u Ciebie trzeba szukać wsparcia w tej trudnej chwili... Klaps nic tu nie da,
      dziecko będzie zdezorientowane i jeszcze bardziej nieszczęśliwe, nie dość, ze
      nie dostało czegoś, to jeszcze mama przylała... To dość niesprawiedliwe,
      zważywszy na to,ze taki maluch pewnych rzeczy po prostu nie jest w stanie pojąć
      i zaakceptować...
      Trochę chaotycznie to piszę, ale mam nadzieję, że wiesz, o co mi chodzi.
      Twoj teściowa przede wszystkim nie słyszała o czymś takim, jak psychika dziecka
      i etapy rozwoju. Nie słyszała również, że nawet małemu człowiekowi nalezy się
      szacunek i zrozumienie. I pewnie to do niej nie dotrze, trudno. Ważne, zebyś Ty
      o tym pamietała.
      Polecam "wychowanie bez porażek", "rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat",
      jest jeszcze kilka innych pozycji, które pomogą Ci zrozumieć, co się dzieje w
      tej małej główce, wtedy łatwiej jest odpowiednio reagować, i przede wszystkim
      nie stresować się tak innymi - ważne żeby zrozumieć swoje dziecko, tak po
      prostu łatwiej!
      A teściową na księżyc, jak mniej oporna, to do księgarni smile
    • risto2004 Re: kary cielesne 03.02.05, 11:29
      wklejam link do dyskusji na forum "niemowle"
    • risto2004 Re: kary cielesne 03.02.05, 11:30
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=19988927
    • mamamarka Re: kary cielesne 03.02.05, 11:44
      Zauważyłam, że na moje dziecko klapsy WOGÓLE nie działają smile po prostu nie
      zwraca uwagi. Lepiej na niego działa podniesiony stanowczy głos, czasem nawet
      krzyk. Wtedy patrzy na mnie i zaczyna rozumieć, że chyba nie powinien czegoś
      tam robić.
      Jak daję mu klapa to z czystej bezsiły i złości.... To chyba najgorsze.
      Acha Marek za 5 dni kończy też 14 miesięcy
    • antonina_74 Re: kary cielesne 03.02.05, 14:58
      Wychowywanie przez klapsy po prostu i zwyczajnie nie działa. Jeśli nawet
      dałabyś małej klapsa to rozpłacze się, przytulisz a ona i tak za chwilę wróci
      do tego co robiła. Musiałabyś w kńcu dawać klapsa 50 razy dziennie, a ona poza
      bólem i strachem i tak by tego nie zrozumiała.
      Jaki "obciach" w miejscach publicznych może zrobić dorosłej osobie 14-
      miesięczne dziecko? mam 16-miesięczne, czasem publicznie wyje, czasem usiłuje
      mnie kopać, czasem położy się na chodniku, to jest normalka w tym wieku i mam
      gdzieś te wszystkie potępiające mamuśki i teściowe. Byłoby głupie gdybyś pod
      wpływem głupiej presji głupich ludzi nagle zaczęła stosować kary cielesne, w
      dodatku za typowe dla wieku zachowania. Dziecko w tym wieku nie ma szans
      być "posłuszne". Możesz je socjalizować, tłumaczyć że nie wolno, że boli,
      odstawiać, przenosić w inne miejsce, odbierać zakazane rzeczy, stanowczo ale
      spokojnie, i w końcu za parę miesięcy to zaprocentuje. Się nauczy i bez klapsów.
      • mamatysi1 Re: kary cielesne 03.02.05, 15:39
        Na moja córeczke (20 miesięcy) klapsy nie działają.Klepnę ja a ona i tak robi
        co chce. Jak jest niegrzeczna to próbuję ją zagadać. Np. pytam jakie dzieci
        chodza z nia do żłobka, albo kto na nia tam czeka co rano. Ona żłobek uwielbia
        i chyba dlatego to na nią działa.Radzę wam czegoś podobnego spróbować
    • jagulec Re: kary cielesne 03.02.05, 22:06
      Kary cielesne nie ucza niczego konstruktywnego. One ucza tylko, ze jak sie
      zrobi okreslona rzecz W OBECNOSCI RODZICA to sie dostanie klapsa... A chodzi
      chyba o to, zeby dziecko sie nauczylo, ze cos jest zle i dlaczego.
    • hadrjana Re: kary cielesne 04.02.05, 00:04
      klaps to rozładowanie złości rodzica! wiem, bo mi samej kilka razy reka
      poleciała. mój syn ma 13,5 miesiąca, ataki złości zdarzają się coraz częściej,
      ale naprawdę, to nie jest robienie na złość, tylko brak umiejetności radzenia
      sobie z emocjami! Świat taki ciekawy, a tu zakazy, albo czegos nie udaje sie
      zrobić z braku wprawy... i wrzask. Trudno. Ja staram się zawsze postawić w
      sytuacji dziecka. Jeszcze generalnie odwracam jego uwage w krytycznych
      momentach, ale poniewaz coraz wiecej rozumie, mówię że nie wolno. Kilkadziesiąt
      razy w tej samej sytuacji. Pierwsze efekty są, tak na marginesie - jak zbliżam
      sie do gniazdka telefonicznego, którego synkowi NIE WOLNO dotykac, to leci do
      mnie z wprawionym w wahadłowy ruch palcem wskazującym i okrzykiem "oj".
      Jesli z teściowa da sie pogadać, to może poproś ją, żeby ci wyjasniła, co niby
      jej zdaniem ma zrozumiec kilkunastomiesięczne dziecko uraczone klapsem? Co
      zrozumie oprócz tego, ze mama sprawiła ból? Gadać sobie teściowa może,
      najwazniejsze żeby sama nie próbowała bic twojego dziecka. Bo niestety,
      pokolenie naszych rodziców ma zakodowane, że kary, klapsy i zakazy
      uzasadniane "bo ja tak mówię" to najlepsze metody wychowawcze.
    • dororka Re: kary cielesne 04.02.05, 20:48
      Nie chcę się tutaj madrzyć, bo aktualnie kazdy kto nie jest przeciwny karom
      cielesnym jest postrzegany jako zły rodzic, słaby, niewydolny itd.
      Nie pamiętam w jakim wieku moja córka dostała pierwszego klapsa, ale chyba była
      starsza niż 14m. Aktualnie ma 9 lat. W tym czasie przetestowalismy rózne
      strategie. Zdazały się klapsy ( nie jestem z tego dumna) - nigdy nie była bita w
      inny sposób. Najgorzej reagowała na ostry podniesiony głos. Odnosiłam wrecz
      wrażenie, że to ją przeraża. klaps czasami przyjęła pochlipywaniem,a czasami
      prawie zignorowała. Z pokorą przyjmowala klapsy zapowiedziane (jeżeli będziesz
      tak robić dalej dostaniesz klapsa). Wtedy kwitowala to stwierdzeniem WIEM, i
      było po sprawie. Ostatnio nie majac pomysłu dalismy jej wolna rękę. Tzn. na
      każde pytanie czy coś może, mówilismy masz wolną wolę i możesz decydować sama,
      ale my nie będziemy się wtracać i tylko ty ponosisz konsekwencję. Po trzech
      dniach zaklinała się, że będzie juz grzeczna tylko niech ma zakazy, bo to
      strasznie trudne jest samemu podjąc rozsadna decyzję. Pomogły w tym skutki jej
      decyzji - nudnosci po objedzeniu się słodyczami i wstyd przed klezankami z
      powodu uwag za dwukrotnie nie odrobione lekcje.
      Patrzę na kilkumiesiecznego synka i z tesknotą myslę o czasach gdy ona była taka
      malutka. Mam nadzieję, że nie bede musiała w szczególny sposób go karcić. Kazda
      forma kary nałożona na dziecko wywołuje u mnie dyskomfort. Ale mając pewne
      doswiadczenia, wiem , ze nie wszystko da się poprostu przetłumaczyć. A do tego
      małe dziecko mały kłopot, duże duży...
      Zyczę wszystkim sukcesów wychowawczych.
      A jak macie jakiś ciekawy pomysl na alternatywę krzyku i klapsa,to chętnie go
      poznam.
      Pozdrowienia.
    • zojja Re: kary cielesne 04.02.05, 21:08
      Mysle, ze sluszne klapsy w nie za duzych ilosciach i tylko jak dziecko
      przegnie, albo nie wie co robi (histerie z rzucaniem sie na podloge) to dobra
      droga. moja kolezanka ma coreczke 3-letnia i z zasady nie ma mowy o klapsach.
      Histerie malej trwaja nadal, bo biedne dziecko nie wie kiedy przestac.
      Mysle ze czasem trzeba pomoc dziecku w ten sposob. Nie samo bicie w sensie sily
      ma tu moim zdaniem znaczenie, bo nie o to chodzi, tylko klaps w sensie znaku
      ostrzegawczego: uwazaj, uspokoj sie.
      pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka