m.a.l.l.y.s Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 12:26 My z mezem wychowujemy tzw: stresowo mimo,ze nie uznajemy w naszym domu bicia, ponizania, osmieszania dziecka. Nasz syn ma wytyczone granice. Wie co mu wolno, czego nie. Wie, ze kota nie ciagnia sie za ogon, nie rzuca sie nim, bo go to boli, bo zwierze czuje. Wie, ze nie uzywamy brzydkich slow, bo tego u nas w domu nie tolerujemy. Na miare jego bezpieczenstwa i wieku ponosci konsekwencje swoich czynow. Wie, ze jak nie zje, to bedzie glodny, jak nie pojdzie spac wczesnie to rano pojdzie nie wyspany do przedszkola. Nie jest tak, ze na wszystko mu pozwalamy i ma wszystko czego chce. Dla mnie wychowanie bezstresowe to po prostu nie interesowanie sie dzieckiem. tak wychowuja ludzie ktorzy nie maja czasu dla dziecka. Pozwalaja na wszystki i daja wszystko co dziecko chce, bo nie maja czasu zeby usiasc, wytlumaczyc, wytyczyc granice. Dla mnie to nie uczenie szacunku do innych i lekcewazenie innych. Dziecko wie, ze liczy sie tylko ono i jego potrzeby i to jest na pierwszym miejscu. Ja , mimo ze syn jest jedynakiem ucze go ze tzreba szanowac starszych, pomagac slabszym, chodzic w odwiedziny do chorych.....mimo, ze to trudne , ze dzis kto sie pcha lokciami ten cos w zyciu osiaga. Ja chce, zeby moj syn byl dobrym, madrym i odwaznym czlowiekiem. Czas pokaze czy te moje wysilki dacza jakis efekt Odpowiedz Link Zgłoś
chatulx Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 15:50 Witam, dla mnie wychowanie bezstresowe jest pojeciem pustym (jak napisalo tu juz kilka mam). Samo wychowanie polega przeciez na wdrazaniu dziecka do swiata, ktory dziala wedlug jakichs konkretnych zasad i nie zawsze dostosowanie sie czy same zasady dziecku sie podobaja - a wiec moga wywolac jakis sprzeciw i zwiazany z tym stres. Tylko!! Sa kraje, gdzie dzieciaki wychowuje sie pozwalajac na wszystko (bez dzialan ekstremalnych zagrazajacych zyciu rzecz jasna, choc i takie widzialam). Przyklad takiego bezstresowego "chowu" (bo trudno mi to okreslic jako wychowanie, chyba raczej jego brak) mam na codzien. Tak sie zlozylo, ze poltora roku temu wyjechalismy z mezem i nasza 2-letnia wtedy coreczka na kontrakt, do Izraela konkretnie. Mieszkamy w Tel Avivie, wiec opisze to co tu widuje na kazdym kroku (zreszta nie tylko w Tel Avivie, prawie wszystkie weekendy poswiecamy na wycieczki i zwiedzanie, wiec troche sie tego uzbieralo). I to, co tu obserwuje, przyprawia o gesia skorke po prostu. Dzieciom pozwala sie doslownie na wszystko, karcenie (nie daj Boze klaps czy krzyczenie) publiczne moze sie spotkac z nieprzychylnym zachowaniem przechodniow. Z wezwaniem policji wlacznie. I tu od razu przyklady: 1. syn mojej sasiadki ma 2 dzieci, chlopca 4-letniego i 2-letnia coreczke. Dzieciaki sie kapaly razem, on nadzorowal akcje. I chlopiec w czasie kapieli popchnal swoja siostre tak, ze upadla uderzajac glowa o brzeg wanny. Na szczescie ojciec jakos przytomnie zamortyzowal to uderzenie, i - nie dziewie sie wclae emocjom - przylala malemu klapsa. Mokra pupa, mokra reka, slad zostal jakis. Nastepnego dnia zadzwonila do niego pani z przedszkola, zeby w aznej sprawie natychmiast przyjechal. Polecial tam na zlamanie karku - a tam czekala na niego policja. Wezwala ja pani przedszkolanka, jak zauwazyla przy przebieraniu jakims dzieci slad po klapsie. I facet ma juz kartoteke zalozona. Co z tym dalej?? Ano maly sie jakis czas pozniej poparzyl (lekko, w reke)o grzejnik taki stojacy - i dostali wezwanie na komende wszyscy z domu, wypytywani byli razem i kazdy oddzielnie czy to aby na pewno byl przypadek?? (nawiasem mowiac wiem, ze w Polsce tez ma byc ustawa podobna do tej izraelskiej, chroniaca dzieci przed przemoca, tylko obawiam sie, ze tak jak i tu, nie ci wlasciwi rodzice beda ciagani przez policje i sady). A wracajac do tematu: Dzieciaki moga robic wszystko, bo takie jest ich prawo do poznawania swiata. I tak np. mozna biega biegac jak szalone po restauracji, chodnikach, deptakach, wlazic na wszystko na co dadza rade. Jesli ide z mala (3-latka ma juz) do sasiadow, moze robic tam wszystko: skakac po kanapach, brac co tylko jej sie podoba, lazic i buszowac po mieszkaniu. Na moje proby okielzniecia swojego dziecka w takich sytuacjach slysze "Bo w Polsce to tylko zakazy stosujecie, nie wolno i nie wolno. U nas dzieciom pozwala sie na wszystko". I od razu do mojej coreczki: "idz, idz, bierz co chcesz". Tlumaczenie, ze ja ja wychowuje inaczej, ze w naszym domu sa reguly, do ktorych musi sie dostosowac (bo za rok wracam do Polski i tam bedzie krtoko mowiac "biedna" z takim wychowaniem) wyglada jak walka z wiatrakami. To samo dziala w druga strone - jesli ktos do mnie przychodzi z malym dzieckiem, to ono tez robi co mu sie podoba i tego sie po prostu ode mnie wymaga. Efektem sa pourywane z zabek firany, smieci i resztki jedzenia wszedzie, powywlekane zabawki po calym mieszkaniu, skacze sie po wszystkich kanapach i lozkach, wlecze poduchy po podlodze i gdzie sie da i ulubione zajecie akurat u mnie - lazenie na czworaka i siadanie na stole (pewnie pech, ze mam taki wielki stol). I siada sie np kolo swojej matki a moja uwaga "prosze zejsc ze stolu" czy "w tym domu na stole sie nie siada" jest CALKOWICIE ignorowana i olewana. Jak to procentuje w przyszlosci? Dzieciaki strasze i mlodziez: nie przepuszcza z wozkiem matki w drzwiach sklepu np. (sama mialam taka sytuacje: wchodzilam z wozkiem z dzieckiem na poczte, jedna reka przytrzymywalam drzwi, druga usilowalam super zwrotna spacerowke wepchanc a w tym czasie ze 3 osoby sobie weszly korzystajac z otwartych drzwi), kogos na wozku tez nie, nie ustapuja miejsca do siedzenia bardziej potrzebujacym, idac ulica oczekuja, ze wszyscy sie rozstapia, zeby ich przepuscic. Sa halasliwi, nieuprzejmi i dalej pelni werwy w robieniu tego, co im sie podoba. I dalej nikt im nie zwarac uwagi. Owocuje to totalnym brakiem kultury osobistej, zero slow: "przepraszam, prosze, dziekuje, moze pomoge, przykro mi" (zreszta Izraelczycy slyna z tego, najskuteczniejsza metoda rozwiazywania problemow ich zdaniem jest awantura, aczkolwiek zdaje sobie sprawe, ze sa tez wyjatki od tej reguly). Najbardziej zszokowana jestem tym, ze rodzice zdaja sie tego nie zauwazac. Ze ich dzieciaki sa krotko mowiac "niewychowane", ze reprezentuja totalny bark szacunku dla wszystkich i wszystkiego - tu mi sie przypomniala inna historia, tez z tym zwiazana. Pojechalismy kiedys na wycieczke w takie fajne miejsce, masa starych grobowcow i katakumb udostepniona do zwiedzania (takie "miasto umarlych" w lesie, zapomnialam jaka to nazwa miejscowosci). No wiec chodzimy po tych katakumbach w towarzystwie tlumu dzieciakow z rodzicami (cos w stylu "zielonej szkoly', jakies takie poznaj swoj kraj zorganizowane). Dzieciaki tak 10 lat w zwyz. I co? Malo, ze zabawa w bieg z przeszkodami w katakumbach, wrzaski takie, ze sie echem pare kilometrow nioslo. Do tego: wlazenie do otwartych grobowcow, chowanie sie w kryptach, wskakiwanie do otwartych kamiennych trumien (ucieklo mi slowo wlasciwe). A rodzice NIC, blogo usmiechnieci chodzili sobie i ogladali. Ale szczyt byl w najwiekszej komnacie grobowej, jakies takie 120m2, dziury w podlodze po pracach archeologow ogolnie pusto i ogromny usyp w jednym z rogow, na jakies3-4 metry (nie wszystko tam jeszcze zbadano i udostepniono zwiedzajacym). I ta radosna gromada na hura zaczela sie tam wdrapywac, spuszczac lawinki kamieni (celowo, stalam i obserwowalam specjalnie). A rodzice dalej NIC. Poczekali, jak dzieci sie wyszaleja i pozwiedzaja swiat (nie zwazajac, ze po prostu mogla sie ktoremus noga powinac i spadlby krecac kark i nie tylko). Mam takich przykladow naprawde mase... I troche odbieglam od tematu ) Podsumowujac: uwazam, ze nie to "bezstresowe wychowanie" nie jest metoda ani dobra, ani sensowna. Jakie spoleczenstwo wyrosnie z tak wychowanych ludzi?? Egocentrykow, nastawionych w kazdej sytuacji na realizacje wlsanych potrzeb i po trupach dazace do celu?? Nauczone tylko brania w mysl zasady "nalezy mi sie"?? (nawiasem mowiac jest tu po hebrajsku takie slowko, ktore dokladnie wlasnie oznacza "nalezy mi sie" zamiast "czy moglbym prosic o cos/dostac cos" i jest uzywane przez dzieci z duzym upodobaniem, np. przy bytnosci u kogos "nalezy mi sie popcorn" jest na porzdaku dziennym...). Jedyna wartoscia przekazana w ten sposob jest MOJA wartosc, JA, JA, i jeszcze raz JA...a reszta daleko w tyle i pyle... Natomiast realne jest jak najbardziej, niestety... Pozdrawiam Aga P.S. Uff, to sie wypowiedzialam ) Mam nadzieje, ze nie zanudzilam )) Odpowiedz Link Zgłoś
chatulx Re: wychowanie bezstresowe? 17.03.05, 16:50 Sorki za literowki, chcialam szybko napisac, zanim moje sloneczko wstanie z popoludniowej drzemki ) I przypomnialo mi sie brakujace slowo zamiast "kamienna trumna" - SARKOFAG ;-P, te dzieciaki wskakiwaly do otwartych kamiennych sarkofagow ( w chowanego chyba graly?!)... Pozdrawiam, Aga Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum MYLISZ CHALLENGE ZE STRESEM 17.03.05, 23:31 aleksandrynka napisała: > >Stres jest stanem wrodzonym > > nie, stres to reakcja na stresory, czyli czynniki mogące wywołać stres. Rozni ludzie bardzo roznie reaguja na stres.Dla jednych przejazdzka samochodem z Warszawy do Krakowa i z powrotem jest stresem,dla innych przyjemnoscia. Latanie samolotem dla jednych jest stresem dla innych nie. To co u Ciebie wywoluje stres,dla mnie moze byc przyjemnoscia. Nie jestesmy tacy sami,a jest to spowodowane glownie cechami dziedzicznymi. > Dla > każdego taki czynnik może być inny i mieć inne skutki. Mnie nie stresuje > utyskanie teściowej (hipotetyczne), inna kobieta nie może przez to spać pół > nocy... > > Generalnie chodzi o to,by w zyciu tego stresu bylo jak najmniej,bo > > ogranicza on nasze zdolnosci i umiejetnosci jak najlepszego wykorzystania > > energii jaka dysponujemy. > > i to też nie prawda. Stres podnosi poziom adrenaliny i właśnie mobilizujje do > działania. Mylisz stres z challengem.To wlasnie challenge powoduje wydzielanie sie adrenaliny,a skutkiem nieumiejetnego radzenia sobie z challengem jest wlasnie stres. > Jeśli zostanie przekroczony pewien próg odporności danej jednostki, > to wtedy zaczyna się paraliż uniemożliwiający konstruktywne działanie. Stres > sam w sobie nie jest zły, Stres sam w sobie jest zly,bo jest efektem nieumiejetnosci radzenia sobie z sytuacja. > złe mogą być nieodpowiednie strategie radzenia sobie > z nim bądź nieadekwatne reagowanie. Mylisz skutek z przyczyna.Nieumiejetnosc radzenia sobie powoduje stres,a ze stresem radzisz sobie dajac sobie np chwilowo spokoj z rozwiazaniem problemu,ktorego nie umiesz rozwiazac i podchodzisz do niego pozniej,lepiej przygotowana. > Wtedy pojawiają się problemy. Po to sa urlopy. > O związku stresu ze świadomością też nie słyszałam, diabeł tkwi w szczególach - > w zasobach emocjonalnych i dostępnych danej jednostce strategiach radzenia > sobie w kryzysowych sytuacjach - j.w. > > Czy wygranie kolejnego Tour de France przez L.Armstrong jest stresem? > > Czy wygranie przez M.Safina Australian Open jest stresem dla niego? > > tak, jak najbardziej jest stresem. Jesli byloby stresem,to by nigdy nie wygral. > Przeprowadzono kiedyś ankiety i okazało się, > ze do najbardziej stresujących w zyciu doświadczeń zalicza się między innymi... > Własny ślub. Wlasny slub to jest challenge do ktorego podchodzi sie raz w zyciu,oczywiscie towarzysza mu emocje,ale wcale nie musza one byc negatywne. > Uroczystość wspaniała i radosna, nie mniej niż wygranie wyścigu. A > jednak oceniona przez rzesze badanych jako bardziej nawet stresująca niż >śmierć bliskiego przyjaciela (zdrowie.org.pl/psyche/wyswietl_vad/100) Ja mysle,ze badaczom chodzilo o opisanie najbardziej emocjonujacego przezycia w zyciu,a nie przezycia ktore wywarlo najbardziej negatywny wplyw na niego. > Nieznacznie odbiegliśmy od tematu wątku Stres jest niepozadany w zyciu,natomiast adrenalina jak najbardziej,z tym ze w umiarkowanych ilosciach. Trzeba sobie umiec tak dawkowac adrenaline,zeby nam nie zaszkodzila,czyli nie wywolywala stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum ONA TEZ MYLI CHALLENGE ZE STRESEM 18.03.05, 03:02 www.bellaonline.com/articles/art17178.asp W jednym z ostatnich zdan autorka rowniez uzywa wymienie challenge ze stresem,choc to nie jest to samo. Challenge jest konieczny dla normalnego zycia a stresu trzeba unikac,albo nauczyc sie dawac z nim rade. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: MYLISZ CHALLENGE ZE STRESEM 18.03.05, 17:31 w linku było: dr T H Holmes i R H Rahe- skonstruowali skalę określającą wielkość stresu w “jednostkach zmian życiowych”- (LCU). Zamierzeniem autorów było stworzenie narzędzia, które pozwoli oszacować znaczenie rozmaitych wydarzeń życiowych dla rozwoju stresu i potencjalnych jego konsekwencji. Im wyższy wskaźnik, tym bardziej znacząca jest dla powstania stresu określona sytuacja życiowa lub zdarzenie. cyli to jednak o stresie... Może chodzi nam o to samo, jednak nie jestem o tym przekonana. Stres nabrał znaczenia negatywnego potocznie, ale to nie znaczy, że tak jest, że tak należy to pojęcie rozumieć. Myślę, że challenge, o którym piszesz zawiera się w moim i naukowym rozumieniu "stresu". cóż, jedyne, co mi pozostaje to odesłać Cię do fachowej literatury... Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: MYLISZ CHALLENGE ZE STRESEM 18.03.05, 23:08 aleksandrynka napisała: > w linku było: > > dr T H Holmes i R H Rahe- skonstruowali skalę określającą wielkość stresu > w “jednostkach zmian życiowych”- (LCU). Zamierzeniem autorów było s > tworzenie > narzędzia, które pozwoli oszacować znaczenie rozmaitych wydarzeń życiowych dla rozwoju stresu i potencjalnych jego konsekwencji. Im wyższy wskaźnik, tym > bardziej znacząca jest dla powstania stresu określona sytuacja życiowa lub > zdarzenie. > > cyli to jednak o stresie... > Może chodzi nam o to samo, jednak nie jestem o tym przekonana. Stres nabrał > znaczenia negatywnego potocznie, ale to nie znaczy, że tak jest, że tak należy > to pojęcie rozumieć. Myślę, że challenge, o którym piszesz zawiera się w moim >i naukowym rozumieniu "stresu". To dlaczego zestresowanym ludziom zaleca sie wypoczynek? Bo challenge przekroczyl ich mozliwosci.Jesli stres bylby dobry,to nie trzebaby sie po jego wystapieniu leczyc,czy brac urlopu. > cóż, jedyne, co mi pozostaje to odesłać Cię do fachowej literatury... Ja tez ta "fachowa" literature czytam i widze to samo co Ty,ze oni myla challenge ze stresem. Challenge jest czlowiekowi potrzebny do normalnego rozwoju,natomiast stres jest efektem niewlasciwego radzenia sobie z tym challengem. Nadmiar zajec czy pracy rowniez powoduje stres,bo nadmiar powoduje przeciazenie organizmu.Adrenalina jest potrzebna,ale nie w nadmiarze. Odpowiedz Link Zgłoś
karolina_244 Re: wychowanie bezstresowe? 18.03.05, 09:09 WITAM MIALAM RAZ SPODKANIE Z DZIECKIEM WYCHOWYWANYM BEZSTRESOWO BYLA TO DZIEWCZYNKA AKURAT BYLO TO W PRACY PRZYSZLA KLIJETKA DZIECKO SIEDZIALO W POCZEKALNI WEDLUK MATKI MOZE WSZYSTKO PO PISALO NAM SCIANY A MAMA NIC CORCE NIE POWIEDZIALA NIE KRZYCZALA DLA MNIE TEN TEMAT NIE ISTNIEJE DLA CZEGO?? BO NIE MA REALNYCH MOZLIWOSCI NA TEGO TYPU WYCHOWYWANIE MALENSTWA WYOBRAZAM SOBIE ZE POZWALAM NA WSZYSTKO SYNKOWI OJ MASAKRA Z SZAF CHYBA BYM MIALA WSZYSTKO POWYCIAGANE WSZEDZIE BY WCHODZIL ITD. DLA MNIE TEGO TYPU WYCHOWYWANIE NIE KRZYCZY SIE POZWALA SIE NA WSZYSTKO, NIE WOLNO SIE KUCIC PRZY DZIECKU NIE NARAZAC GO NA STRES Z ZEWNATRZ. BICIE KARANIE ITD W NIEKTORYCH DOMACH DZIEJA SIE DATEJSKIE SCENY WIEC PRZYPUSZCZAM ZE POCHAMOWANIE BY SIE PRZYDALO W KONCU TAKIEMU DZIECKU NALERZY SIE SPOKUJ POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
jadowitajola Re: wychowanie bezstresowe? 23.04.06, 14:20 Ty jesteś chyba przykładem bezstresowego nauczania ortografii. Odpowiedz Link Zgłoś
coolka75 Re: wychowanie bezstresowe? 18.03.05, 12:37 Mnie, tak jak Triss termin kojarzy się z ze źle zrozumianymi wywodami Spocka. Ogólnie z dziećmi, którym nie nakłada się żadnych ograniczeń, nie daje zakazów. Dla mnie takie wychowanie jest bzdurą bo tak naprawdę wychowywaniem nie jest. Na początku mojej drogi "bycia matką" w istocie chciałam każdy kamyczek z drogi dziecka usunąć, a zaoszczędzanie dziecku każdej łezki, każdego drobnego rozczarowania wydawało się być priorytetem. Na szczęście się obudziłam) Oczywiście, że możemy starać się dzieciom zaoszczędzić ZBĘDNEGO stresu. Ale sztuka życia to również sztuka radzenia sobie ze stresem, frustracją, sztuka cierpliwości, umiejętność podporządkowania się regułom życia w społeczeństwie. Nazywanie niestosowania kar cielesnych wychowaniem bezstresowym jest pomyłką. Czasem dziecko mniej zaboli i zestresuje klaps niż smutek/niezadowolenie mamy Odpowiedz Link Zgłoś
mik5 Re: wychowanie bezstresowe? 18.03.05, 13:50 Ja mam raczej pozytywne skojarzenia związane z tym pojęciem. W moim odczuciu nie oznacza ono pozwalania dziecku na wszystko, ale eliminowanie zbędnych zakazów. Według mnie małe dziecko ma prawo interesowac się wszystkim dokoła, ma prawo się głośno bawić, ma prawo czasem coś popsuć czy nabroić, ale to, ze taka jest natura dziecka nie zwalnia rodziców od odpowiedzialności za skutki jego postępowania. Mówiąc przykładowo: jesli dziecko w biurze u Karoliny pomazało ścianę, to moim zdaniem matka wcale nie powinna na nie krzyczeć, tylko zatroszczyć się o naprawienie szkody, a jakie wnioski z tej sytuacji pomoże wyciągnąć dziecku, to już zalezy według mnie przede wszystkim od wieku dziecka, (bo co przystoi dwulatkowi, to pięciolatkowi już nie). Drugi przykład: naturalna ciekawość dzieci przejawiająca się w chęci zaglądania do szaf też powinna być moim zdaniem hamowana w dosyć ograniczonym stopniu: ja mam w domu specjalne zamknięcia, ale tylko na niektóre szuflady, a "w gościach" reaguję w zależności od tego, czy dzieje się według mnie coś złego (nie pozwalam na wyciąganie zawartości, ale dopóki dziecko np. próbuje coś otworzyc - nie reaguję). Nie należy mylić bezstresowego wychowania z puszczaniem dzieci "samopas". Rodzic, świadomy, że sposób zachowania się małego dziecka może wykraczać poza społecznie przyjęte normy (bo dzieko dopiero uczy się tych norm) powinien mieć to dziecko pod kontrolą, jednocześnie pozwalając mu na maksimum swobody. Jeszcze jedno: sama nie byłam moim zdaniem wychowywana bezstresowo i skutki tego - w moim subiektywnym odczuciu - to nieśmiałość, nieumiejętność zabawy. W związku z tym jestem zwolenniczką innych metod, niż, nawet łagodny, ale "zimny chów". Na koniec dodam, że moje dziecko ma dopiero 18 mies. i w związku z tym że moje poglądy nie pokazały jeszcze skutków zastrzegam sobie możliwość zmiany zdania kiedyś w przyszłości. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: wychowanie bezstresowe? 18.03.05, 14:51 mik5 napisała: > Ja mam raczej pozytywne skojarzenia związane z tym pojęciem. W moim odczuciu > nie oznacza ono pozwalania dziecku na wszystko, ale eliminowanie zbędnych > zakazów. Według mnie małe dziecko ma prawo interesowac się wszystkim dokoła, ma > > prawo się głośno bawić, ma prawo czasem coś popsuć czy nabroić, ale to, ze taka > > jest natura dziecka nie zwalnia rodziców od odpowiedzialności za skutki jego > postępowania. Ja też zasadniczo byłam tak wychowywana, ale to nie jest wychowanie bezstresowe - to jest wychowanie w poszanowaniu dla cech typowych dla dziecka, do których dziecko ma prawo. To jest po prostu traktowanie swojego dziecka z sympatią i stosownie do wieku - po prostu bycie dla niego dobrym. Odpowiedz Link Zgłoś
mik5 Re: wychowanie bezstresowe? 18.03.05, 17:29 Jak w takim razie Ty rozumiesz tytułowe pojęcie? Odpowiedz Link Zgłoś
liberata Re: wychowanie bezstresowe? 19.03.05, 23:39 Podpisuję się pod wypowiedzią mik5. I wławaśnie uważam, że wychowanie bezstresowe to po prostu bycie dla dziecka dobrym. To rozumienie pobudek jego działania i cierpliwość dla jego nieporadności (kiedy się przewróci to nie wrzeszczeć, wlać i ciągnąć za kołnierz przez pół miasta, tylko otrzepać spodenki, dać buziaka na osuszenie łez i maszerować dalej bezstresowo). Małe dziecko nie jest odpowiedzialne za swoje czyny tak jak dorosły, bo nie rozumie zasad przyczynowo-skutkowych. Jeśli pomalowało ścianę, to była zabawa, nie rozumie całego ciągu konsekwencji: wstyd matki, że "żle" wychowała dziecko, konieczność zapłacenia lub innego zadośćuczynienia za szkodę. Nawet jeśli wcześniej mówiła mu sto razy, że po ścianie nie wolno rysować, to ono po prostu zapomniało, bo małe dziecko żyje chwilą obecną. Do matki należy pilnowanie dziecka, jeśli wie, że coś takiego może zrobić. (I to na nią powinno się nakrzyczeć). Jeśli dziecko bawi się zakazanym przedmiotem należy mu go odebrać bez wielkiego tłumaczenia, bez wrzasków, bicia. Odebranie przedmiotu nie jest dla dziecka wielkim stresem, ale już pozostałe zachowania matki (bicie, wrzaski itp.) owszem. Odpowiedz Link Zgłoś
mamasita Re: wychowanie bezstresowe? 20.03.05, 13:29 Mojemu synkowi pozwalam wyjmosc z szuflad co chce. Obiekty niebezpieczne usunelam i wielokrotna mantra ze noz nie i prad nie oraz prosba a nie wlaczanie maszyn bez asysty doroslych działa. Jak wyciganie to ma schowac po zabawie i tyle. chicął sie bawic odkurzaczem to nauczyłam go odkurzac, obiera sam marchewke skrobakiem i wyjmuje naczynia i sztucce ze zmywarki i wkałda je do szuflad. Pomaga robic ciasto i sniadanie. Jak porysuje sciane czy lozko no to trudno. Daje mu klika cebul, marchewek i zieminiakow do zabawy i on to przepakowuje do swoich samochodow, wiece wtedy moge zrobic obiad. dopoki nie zagraza sobie i innym moze robic co chce. Czy to jest wychowanie bezstresowe? Odpowiedz Link Zgłoś
rzasia Re: wychowanie bezstresowe? 18.03.05, 18:23 Wychownie bezstresowe? Nie wiem, czy istnieje? Zależy też do kogo ma się odnosić, do wychwującego, czy wychowywanego? I wcale nie kojarzy mi się z bohaterami programu o "superniani". Owe dzieci są bardzo zestresowane bezradnością swoich rodziców, brakiem systemu nagród i kar, niekonsekwencją,itd. W dzisiejszym świecie bardzo trudno odnaleźć choćby jedną sytuację, nawet tę kojarzącą się z przyjemnością, która nie jst związana ze stresem (większym lub nie). Szkoła, konkursy, występy, egzaminy "czyhają" na każdym kroku. Właśnie dlatego uważam, że należy dzieci przygotować do sytuacji stresowych, ale nie powinniśmy ich stwarzać. Dziecko (zwłaszcza starsze) musi czuć, że dom jest dla niego, a nie ono dla domu. Tylko poczucie bezpieczeństwa i "równouprawnionego" domownika zapewni właściwy rozwój emocjonalny i dobry start w dorosłe życie. Podsumowując, zadaniem rodziców jest przede wszystkim mądrze kochać swoje dzieci i przygotować je do różnych sytuacji, w których się znajdą. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum WYCHOWANIE W IZRAELU,POLSCE I STANACH. 20.03.05, 05:51 Chatulx trafnie opisala to co widziala w Izraelu i dokladnie jest tak samo w dzielnicach zydowskich w Stanach.Powodem tego innego wychowania jest,ze oni maja duzo wiecej niz dwoje dzieci i po prostu nie daliby sobie rady z ich pilnowaniem.Inna sprawa jest taka,ze dzieci zydowskie nie okladaja sie piesciami jak dzieci polskie czy rosyjskie. Oczywiscie dzieciak w Stanach nie moze pojsc do szkoly podrapany czy z siniakami,bo nauczycielka natychmiast wysle go do pielegniarki a ta wezwie rodzicow i ewentualnie policje. Ja zartowalem,ze jak sie dzieciaki nie sluchaja,to "krew sie poleje" bo mnie by juz dawno zamkneli,ale rzeczywiscie u mnie w domu starszy brat mlodszej siostry nigdy nie bil. Tu nie widzi sie w parkach czy na ulicach ,zeby ktokolwiek sie bil.Najwyzej ludzie pokrzycza sobie troche i sie rozejda. Odpowiedz Link Zgłoś
chatulx Re: WYCHOWANIE W IZRAELU,POLSCE I STANACH. 21.03.05, 18:32 Hmmm, ogolnie sie zgadzam, im wiecej dzieci w domu, tym trudniej upilnowac towarzystwo, chyba ze roznica wieku pozwala na wzajemne dogladanie sie rodzenstwa. Tylko ja niedokladnie mieszkam w dzielnicy zydowskiej ) Tak naprawde, to takie typowo zydowskie miejsca sa mi obce i znam je tylko z wycieczek (niektore dzielnice Jerozolimy, Bnei Brak pod Tel Aviviem). Ja mieszkam w dzielnicy takiej "proamerykanskiej" i "proswiatowej" jak sie z mezem smiejemy - tu tradycyjne rodziny zydowskie nie sa mile widziane (?!) i nie bardzo pozwalaja im tu mieszkac (nie wynajmuja mieszkan itp) i raczej rzadko spotykane. To co opisalam, dotyczy "zwyklych" rodzin izraelskich, gdzie liczba dzieciakow w rodzinie to dwojka, najwyzej trojka. I nie raz bylam swiadkiem okladania sie dzieciakow miedzy soba, ale to chyba jest ponadpanstwowe zachowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
mamasita wychowanie bezstresowe- definicja pani redaktor? 20.03.05, 13:22 Brak definicji powoduje taśiemcowe rozważania internautek. Poprosimy o definicję według magazynu Dziecko. Wychowanie dla dzieci to jest nieustanny stres i wyzwanie. Świat z ich perspektywy wygląda inaczej i ciągle musza o czymś pamiętać żeby robić lub nie. A na koniec jak są dorosłe to okazuje się, że mogą robic co chcą. To ejst stres.lol. Zartuje. Mój synek ma dwa lata z kawałkiem i już wiem, że sobie poradzi w szkole i w przedzkolu bo mówi np tak "spokoj mama. teraz ja mowie. słyszysz? "i tu nastepuje jego wywod lub działanie" Rozsmiesza mnie tym i jednoczesnie jestem z niego dumna a jednoczesnie staram sie go wiecej słuchac. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: wychowanie bezstresowe- definicja pani redakt 20.03.05, 23:15 mamasita napisała: > Brak definicji powoduje taśiemcowe rozważania internautek. > Poprosimy o definicję według magazynu Dziecko. > > Wychowanie dla dzieci to jest nieustanny stres i wyzwanie. Świat z ich > perspektywy wygląda inaczej i ciągle musza o czymś pamiętać żeby robić lub nie. > A na koniec jak są dorosłe to okazuje się, że mogą robic co chcą. To ejst > stres.lol. Zartuje. > Mój synek ma dwa lata z kawałkiem i już wiem, że sobie poradzi w szkole i w > przedzkolu bo mówi np tak "spokoj mama. teraz ja mowie. słyszysz? "i tu > nastepuje jego wywod lub działanie" Rozsmiesza mnie tym i jednoczesnie jestem >z niego dumna a jednoczesnie staram sie go wiecej słuchac. U mnie dzieciaki jak sie telewizji naogladaja,to tez maja swieze pomysly. Odpowiedz Link Zgłoś
aluc Re: wychowanie bezstresowe? 20.03.05, 17:41 ze Spockiem mi się kojarzy, z koncepcją absolutnie swobodnego rozwoju, bez jakichkolwiek wymagań wobec dziecka dla mnie nie ma to nic wspólnego z wychowaniem rozumianym jako przeprowadzenie dziecka przez proces wejścia w życie, w społeczeństwo i tak dalej, co MUSI wiązać się ze stawianiem wymagań zresztą Spock podobno pod koniec zycia tą bezstresowość odszczekał skr niestety, niektórym kojarzy się z wychowaniem bez kar fizycznych, co jest absolutnym nieporozumieniem Odpowiedz Link Zgłoś
mifka Re: wychowanie bezstresowe? 20.03.05, 22:39 wychowanie bezstresowe wielu ludzi myli z wychowaniem bez bicia. to totalne nieporozumienie. nie uwazam zeby wychowanie bezstresowe bylo realne, gdyz nawet najbardziej liberalni rodzice musza gdzies postawic graniece.zreszta dziecko jest wywochywanie nie tylko przez rodzicow ale przez cale otoczenie ogolnie i niemozliwe jest wychowanie czy zycie w ogole pozbawione stresu. za zle uwazam proby ograniczenia niezbednego stresu, gdyz w ten sposob pozbawia sie dziecka mozliwosci nauczenia sie radzenia sobie ze stresem a to jedna z najwazniejszych umiejetnosci w zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum INDIANIN-zabil 9 osób i popełnił samobójstwo w USA 22.03.05, 14:47 www.msnbc.msn.com/id/7259823/ Domyslam sie,ze ta szkola w rezerwacie byla bezstresowa. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: INDIANIN-zabil 9 osób i popełnił samobójstwo 22.03.05, 14:50 maksimum napisał: > www.msnbc.msn.com/id/7259823/ > Domyslam sie,ze ta szkola w rezerwacie byla bezstresowa. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2614321.html A rzekomo biali Amerykanie zle traktowali Native Americans. Odpowiedz Link Zgłoś
liberata Re: wychowanie bezstresowe? 22.03.05, 21:48 Wychowanie bezstresowe jest pojęciem wypaczonym i wyśmianym. Chodzi tu, wg. mnie tylko o to, by rozumieć potrzeby dziecka, przyczyny takiego a nie innego zachowania, po prostu traktować jak człowieka, a nie obiekt wychowawczy. Odpowiedz Link Zgłoś
daggga Re: wychowanie bezstresowe? 23.03.05, 00:17 chatulx, dzięki za ciekawą relację o skutkach tzw. "bezstresowego wychowania", dobrze wiedzieć. Zawsze z nieufnością odnoszę się do wypowiedzi, że takie wychowanie wynika z lenistwa, wygodnictwa rodziców. Mam inne przypuszczenie - rodzice b o j ą s i ę wychowywac, czyli stawiać granice, uczyć co dobre i złe, bo to boli, i dziecko, i ich samych. Nie stawiają dzeicku wymagań nie tyle z własnej wygody, co z braku odwagi i siły potrzebnej, by wychowywać, by odmawiac czegoś dziecku, znosić jego przykrość, może łzy. ALe to wychowanie "stresowe" na dłuższą metę uczyni dziecko szczęsliwym, a jak pokazuje chatulx i inni, wychowanie bezstresowe (przynajmniej w opisywanej tu, patologicznej postaci)czyni je kaleką. POdobnie tym bardziej dramatyczna jest próba nadgonienia wychowania np. u trzylatków dotąd chowanych bezstresowo. Cierpień jest o wiele więcej po obu stronach, a i skutek niegwarantowany. Piszę o tym, bo sama obserwuję u siebie tendencję do rozczulania sie nad synkiem (dopiero 10 mscy) i z obawą myślę, że niedługo pora będzie trochę mu ograniczyć jego wolność pozdrawiam daga Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum NAITIVE AMERICAN ZABIL 9 OSOB-STRES A SAMOBOJSTWO 23.03.05, 05:27 www.msnbc.msn.com/id/7259823/ Okazuje sie ,ze jego ojciec popelnil samobojstwo 4 lata temu i on sam po zastrzeleniu kilku osob rowniez popelnil samobojstwo. Znaczyloby to,ze odpornosc na stres jest dziedziczna,o czym juz wczesniej pisalem. Byl zawieszony w zajeciach szkolnych,a koledzy mowili,ze on mial sklonnosci samobojcze. Pytanie zasadnicze pozostaje: 1-Czy powinna istniec selekcja na zdolniejszych i mniej zdolnych? 2-Czy jest sens uczyc loserow bez zdolnosci i checi do nauki? 3-Czy przebywanie w jednej klasie loserow ze zdolnymi nie zalamuje psychicznie tych pierwszych? Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum GENY PROWADZA CZLOWIEKA PRZEZ ZYCIE 24.03.05, 19:39 maksimum napisał: > www.msnbc.msn.com/id/7259823/ > Okazuje sie ,ze jego ojciec popelnil samobojstwo 4 lata temu i on sam po > zastrzeleniu kilku osob rowniez popelnil samobojstwo. > Znaczyloby to,ze odpornosc na stres jest dziedziczna,o czym juz wczesniej > pisalem. > Byl zawieszony w zajeciach szkolnych,a koledzy mowili,ze on mial sklonnosci > samobojcze. > Pytanie zasadnicze pozostaje: > 1-Czy powinna istniec selekcja na zdolniejszych i mniej zdolnych? > 2-Czy jest sens uczyc loserow bez zdolnosci i checi do nauki? > 3-Czy przebywanie w jednej klasie loserow ze zdolnymi nie zalamuje >psychicznie tych pierwszych? W przypadku tego mlodego czlowieka,wplyw otoczenia na jego zycie byl znikomy. Identycznie jest w zdecydowanej wiekszosci przypadkow,ze to wlasnie geny prowadza czlowieka przez zycie. W Polsce byla i pozostaje bardzo modna teoria,ze byt ksztaltuje swiadomosc,niestety w wolnych krajach o dobrze uksztaltowanych stosunkach spolecznych zawsze swiadomosc ksztaltuje byt. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: wychowanie bezstresowe? 26.03.05, 00:16 daggga napisała: > chatulx, > dzięki za ciekawą relację o skutkach tzw. "bezstresowego wychowania", dobrze > wiedzieć. > Zawsze z nieufnością odnoszę się do wypowiedzi, że takie wychowanie wynika z > lenistwa, wygodnictwa rodziców. Mam inne przypuszczenie - rodzice b o j ą > s i ę wychowywac, czyli stawiać granice, uczyć co dobre i złe, bo to boli, i > dziecko, i ich samych. Nie stawiają dzeicku wymagań nie tyle z własnej wygody, > co z braku odwagi i siły potrzebnej, by wychowywać, by odmawiac czegoś dziecku, > znosić jego przykrość, może łzy. ALe to wychowanie "stresowe" na dłuższą > metę uczyni dziecko szczęsliwym, a jak pokazuje chatulx i inni, wychowanie > bezstresowe (przynajmniej w opisywanej tu, patologicznej postaci)czyni je > kaleką. POdobnie tym bardziej dramatyczna jest próba nadgonienia wychowania > np. u trzylatków dotąd chowanych bezstresowo. Cierpień jest o wiele więcej po > obu stronach, a i skutek niegwarantowany. > Piszę o tym, bo sama obserwuję u siebie tendencję do rozczulania sie nad > synkiem (dopiero 10 mscy) i z obawą myślę, że niedługo pora będzie trochę mu > ograniczyć jego wolność > pozdrawiam > daga 10 miesiecy to grubo za wczesnie,szczegolnie jesli to pierwsze dziecko. Jesli masz jedno dziecko,to ono dosc dokladnie nasladuje rodzicow,a gdy zacznie mowic i dobrze sie komunikowac,wtedy zaczniesz tlumaczyc co dobre a co zle. Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Re: wychowanie bezstresowe? 24.03.05, 22:35 Według mnie wychowanie bezstresowe po prostu nie istnieje. To tak jakby istniała szkoła bezstresowa, praca bezstresowa czy w końcu życie bezstresowe. Jeśli ktoś mówi mi że wychowuje dziecko bezstresowo to pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to taka jak z takim dzieckiem wytrzyma społeczeństwo, dzieci w przedszkolu czy szkole, jak poradzą sobie nim nauczyciele. Bo dla mnie to pojęcie oznacza to że takiemu dziecku pozwala się na wszystko. Nie ma zasad, reguł bo one mogą przecież wywołać stres. Wcześniej czy później takie dziecko i tak trafi w realny świat i to zderzenie może okazać się bardzo bolesne. Moim zdaniem rodzice którzy stosują taką zasadę robią krzywdę i sobie i własnemu dziecku. Pewna dawka stresu na pewno nie zaszkodzi dziecku a na pewno będzie nieodłącznym elementem jego dorosłego życia. Poza tym uważam że realizowanie w rzeczywistości wychowania bezstresowego jest według mnie po prostu niemożliwe. Jak można przewidzieć co zestresuje w danym momencie moje dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: wychowanie bezstresowe? 25.03.05, 02:08 kingabd1 napisała: > Według mnie wychowanie bezstresowe po prostu nie istnieje. To tak jakby > istniała szkoła bezstresowa, praca bezstresowa czy w końcu życie bezstresowe. > Jeśli ktoś mówi mi że wychowuje dziecko bezstresowo to pierwsza myśl jaka > przychodzi mi do głowy to taka jak z takim dzieckiem wytrzyma społeczeństwo, > dzieci w przedszkolu czy szkole, jak poradzą sobie nim nauczyciele. Bo dla mnie > to pojęcie oznacza to że takiemu dziecku pozwala się na wszystko. Nie ma zasad, > reguł bo one mogą przecież wywołać stres. Wcześniej czy później takie dziecko i tak trafi w realny świat i to zderzenie może okazać się bardzo bolesne. Moim > zdaniem rodzice którzy stosują taką zasadę robią krzywdę i sobie i własnemu > dziecku. Pewna dawka stresu na pewno nie zaszkodzi dziecku a na pewno będzie > nieodłącznym elementem jego dorosłego życia. > Poza tym uważam że realizowanie w rzeczywistości wychowania bezstresowego jest > według mnie po prostu niemożliwe. Jak można przewidzieć co zestresuje w danym > momencie moje dziecko? Dokladnie o to chodzi i dlatego uwazam,ze w bezstresowym wychowaniu chodzi o ograniczenie stresu do minimum. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum INDIANIN POWTARZAL 8 KLASE I LUBIL RYSOWAC 26.03.05, 04:05 www.msnbc.msn.com/id/7290810/page/3/ Mieszkal w rezerwacie i do nauki glowy nie mial zupelnie.Zanim zabil 9 osob obejrzal film o Columbine,gdzie doszlo do podobnej tragedii.Matka byla alkoholiczka a ojciec popelnil samobojstwo osaczony jak syn przez policje. Biali sa za tym,zeby zlikwidowac rezerwaty,bo to miejsce na alkoholizm ,narkotyki i bandytyzm,ale Indianie chca utrzymania rezerwatow i skutki sa jak wszyscy widza. Swiadomosc ksztaltuje byt. Odpowiedz Link Zgłoś
mp612 Re: wychowanie bezstresowe? 27.03.05, 20:06 Polecam ! tygodnikforum.onet.pl/1220876,0,8640,924,1,artykul.html To jest straszne, jak można zmanipulować społeczeństwo. Sam się niemal dałem nabrać na ADHD. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: wychowanie bezstresowe? 28.03.05, 04:46 mp612 napisał: > Polecam ! > tygodnikforum.onet.pl/1220876,0,8640,924,1,artykul.html > To jest straszne, jak można zmanipulować społeczeństwo. Sam się niemal dałem > nabrać na ADHD. -------------------------------------------------------------------------------- Rodzice dziecka z ADHD mogą ubiegać się o zasiłek na życie dla niepełnosprawnych, wynoszący do 99,85 funta tygodniowo, oraz o zasiłek opiekuńczy w wysokości do 44,35 funta tygodniowo oraz o ulgę podatkową z tytułu opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem – w wysokości 2285 funtów rocznie. Jeśli podstawą utrzymania rodziny jest zasiłek – a bez wątpienia wiele dzieci z ADHD wychowują bezrobotni – to rodzice mogą ubiegać się o dodatkową zapomogę na niesprawne dziecko w wysokości do 42,49 funta tygodniowo, a ponadto o przyznanie statusu opiekuna i wypłaty 25,55 funta tygodniowo, o 50-procentową ulgę w opłacie abonamentu telewizyjnego oraz o dodatkowe środki z funduszu socjalnego na zakup podstawowych środków gospodarstwa domowego. -------------------------------------------------------------------------------- O czyms takim nie slyszalem w Stanach. Wiem,ze chlopak z ADHD ktory byl z moim synem w 2-giej klasie podstawowki zostal przez nauczycielke usadzony i powtarzal. Sam fakt ze dziecko jest hyperactive nie znaczy ze ma ADD.Moje dzieci sa hyperactive i bardzo dobrze sie ucza.Znam tez dzieci,ktore spedzaja dzien przed telewizorem w jednej pozycji i o wyjsciu do parku nie ma mowy,a w szkole sa strasznymi matolami. A sytuacja w UK dobitnie swiadczy o tym,ze jak stworzysz system rozdawalnictwa,to ZAWSZE znajdzie sie duuuuuze grono osob ,ktore chetnie skorzystaja z tego rozdawalnictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
pocztaroberta Re: wychowanie bezstresowe? 18.04.05, 03:00 chwilowo mieszkam w usa , widze te bezstresowe wychowanie , zeby powiedziec dzicz to za malo, oczywiscie nie dotyczy to wszystkich rodzin . nie wydaje mi sie zebym jakos specjalnie stresowo wychowala swojego dzis 16 latka , ale to co tu dzieci potrafia wyprawiac przekracza chyba nasze polskie wyobrazenie o zachowaniu, pozdrawiam .gdyby zechciala pani zainteresowac sie bardziej zachowaniami , o ktorych wlasciwie nie pisze z braku czasu prosze dac znac Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: wychowanie bezstresowe? 18.04.05, 21:31 pocztaroberta napisał: > chwilowo mieszkam w usa , widze te bezstresowe wychowanie , zeby powiedziec > dzicz to za malo, Tak to rzeczywiscie czasami wyglada. > oczywiscie nie dotyczy to wszystkich rodzin . nie wydaje mi > sie zebym jakos specjalnie stresowo wychowala swojego dzis 16 latka , ale to co tu dzieci potrafia wyprawiac przekracza chyba nasze polskie wyobrazenie o > zachowaniu, pozdrawiam .gdyby zechciala pani zainteresowac sie bardziej > zachowaniami , o ktorych wlasciwie nie pisze z braku czasu prosze dac znac Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: wychowanie bezstresowe? 18.04.05, 15:23 Teraz to slogan, niegdyś utopijna teoria, za którą zresztą jej autor, dr Spock, przeprosił. Stres jest równie obecnym składnikiem naszego życia jak powietrze, a zaczyna się już w momencie opuszczenia matczynego łona. Nie ma więc mowy o uchronieniu dziecka przed stresem, a wychować małego człowieka, bez stresu jakim bez wątpienia są napomnienia, nakazy, zakazy, ogranicznia itp. po prostu niepodobna. Odpowiedz Link Zgłoś
kinga101 Re: wychowanie bezstresowe? 20.04.05, 10:10 my wychowaliśmy naszego psa bezstresowo.Dobrze ,że pierwszy był pies ,dzieci wychowujemy już trochę bardziej rozważnie .Do tej pory wspominamy naszego psa ,który kompletnie nie słuchał co się do niego mówi.Zachowywał się jakby świat kręcił się wokół niego.Całe szczęście ,że był to mały kundel.A tak serio to jak myślę wychowanie bezstresowe przypominam sobie syna moich znajomych ,którzy 14 lat temu właśnie bezstresowo postanowili wychować syna ,zero zakazów ,wszystko co chciał miał na zawołanie,żadnych granic .Okropny chłopak wyrósł ,egoista bez serca ,może mu to przejdzie.Mam porównanie bo nasza córka ma też 14 lat i jest całkiem innym dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: wychowanie bezstresowe? 22.04.05, 22:52 kinga101 napisała: > my wychowaliśmy naszego psa bezstresowo.Dobrze ,że pierwszy był pies ,dzieci > wychowujemy już trochę bardziej rozważnie .Do tej pory wspominamy naszego > psa ,który kompletnie nie słuchał co się do niego mówi.Zachowywał się jakby > świat kręcił się wokół niego.Całe szczęście ,że był to mały kundel.A tak serio > to jak myślę wychowanie bezstresowe przypominam sobie syna moich > znajomych ,którzy 14 lat temu właśnie bezstresowo postanowili wychować > syna ,zero zakazów ,wszystko co chciał miał na zawołanie,żadnych > granic .Okropny chłopak wyrósł ,egoista bez serca ,może mu to przejdzie.Mam > porównanie bo nasza córka ma też 14 lat i jest całkiem innym dzieckiem. Czyli do kina 14 latki razem nie chodza i nie trzymaja sie za rece? Odpowiedz Link Zgłoś
aniarad1 Re: wychowanie bezstresowe? 22.04.05, 15:17 Witam, myślę, żę wychowanie bezstersowe to wychowanie dziecka, które prawie na 100% będzie stresowało wszystkich innych wokół siebie, jak tylko troszkę dorośnie. Nie popieram takiego zachowania, psuje charakter dziecka. Powstawje przez to mały tyran. Pozdrawiam, Ania Odpowiedz Link Zgłoś
odalie Re: wychowanie bezstresowe? 22.04.05, 22:49 justyna_dabrowska napisała: > Drogie emamy, > jak rozumiecie to pojęcie? Kojarzy mi się z "niewychowaniem" - brakiem jakikokolwiek (albo minimalnym) zaangażowaniem rodziców w wychowanie dziecka. Kojarzy mi się także z etykietką, łatką nalepianą rodzicom, którzy chcą mocno zaangażowac się w wychowanie właśnie i dlatego odrzucaja bicie, na rzecz metod czerpiących z psychologii rozwojowej. Rodzice nie wyobrażający sobie wychowania bez bicia naklejają etykietkę "bezstresowego" wychowania wszystkim o odmiennych poglądach. Kiedyś bawiłam się w dyskusje na ten temat na forum - ale nie da się wyperswadować niektórym (większosci?), że wychowanie bez bicia i wychowania bezstrsowe to nie to samo. Dałam sobie spokój. > Z czym się ono kojarzy? Z jakimi wartościami wiąże? Czy uważacie, że takie > wychowanie jest dobre? Sensowne? Realne? Uważam, że życie jest pasmem stresów, a celem wychowania jest nauczyć dziecko, pokazać mu lub jej, jak sobie radzić - ze stresem i w sytuacjach stresowych. Wychowanie bez stresów jest nierealne. Np. uważam, że w odpowiedni sposób należy oswajać dziecko ze śmiercią. A także z problemami społecznymi ("mamo, czego ten pan szuka w śmietniku?", "mamo, czemu ta pani [sprzedawczyni z supermarketu] jest taka smutna?"), pewnymi zagrożeniami (nauczyć odmawiać, nauczyć - odpowiednio wyważonej - czujności). .......... Natomiast sztuczne niwelowanie większości stresów (w sensie - braku odpowiedzialności za czyny - "róbta co chceta") jest niewłaściwe. Dziecko, jak każdy człowiek, powinno umieć brać odpowiedzialność za własne postępowanie. Tyle, że według mnie, ta odpowiedzialność powinna być: 1. dopasowana do wieku rozwojowego 2. za rzeczywiste, intencjonalne działania dziecka 3. naturalna - adekwatna do czynu Punkt 1 rozumiem tak - czego innego wymagam od trzylatki, czego innego od siedmiolatki. Punkt 2 - jeśli matka np. bierze do sklepu na zakupy dwuletnie dziecko zmęczone i głodne - niech nie karci dziecka za marudzenie w kolejce do kasy. Punkt 3 - nigdy bicie. Nigdy i za nic. Nigdy straszenie, poniżanie, odbieranie zabawek albo zamykanie w pokoju. Tak - proste, przyczynowo-skutkowe kary, jeśli dziecko rzeczywiście jest odpowiedzialne. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: wychowanie bezstresowe? 22.04.05, 22:56 odalie napisała: > justyna_dabrowska napisała: > > > Drogie emamy, > > jak rozumiecie to pojęcie? > > Kojarzy mi się z "niewychowaniem" - brakiem jakikokolwiek (albo minimalnym) > zaangażowaniem rodziców w wychowanie dziecka. > > Kojarzy mi się także z etykietką, łatką nalepianą rodzicom, którzy chcą mocno > zaangażowac się w wychowanie właśnie i dlatego odrzucaja bicie, na rzecz metod > czerpiących z psychologii rozwojowej. > > Rodzice nie wyobrażający sobie wychowania bez bicia naklejają > etykietkę "bezstresowego" wychowania wszystkim o odmiennych poglądach. Kiedyś > bawiłam się w dyskusje na ten temat na forum - ale nie da się wyperswadować > niektórym (większosci?), że wychowanie bez bicia i wychowania bezstrsowe to nie to samo. Dałam sobie spokój. > > > Z czym się ono kojarzy? Z jakimi wartościami wiąże? Czy uważacie, że takie > > wychowanie jest dobre? Sensowne? Realne? > > Uważam, że życie jest pasmem stresów, a celem wychowania jest nauczyć dziecko, > pokazać mu lub jej, jak sobie radzić - ze stresem i w sytuacjach stresowych. > > Wychowanie bez stresów jest nierealne. > > Np. uważam, że w odpowiedni sposób należy oswajać dziecko ze śmiercią. A także > z problemami społecznymi ("mamo, czego ten pan szuka w śmietniku?", "mamo, > czemu ta pani [sprzedawczyni z supermarketu] jest taka smutna?"), pewnymi > zagrożeniami (nauczyć odmawiać, nauczyć - odpowiednio wyważonej - czujności). > > .......... > > Natomiast sztuczne niwelowanie większości stresów (w sensie - braku > odpowiedzialności za czyny - "róbta co chceta") jest niewłaściwe. Dziecko, jak każdy człowiek, powinno umieć brać odpowiedzialność za własne postępowanie. > Tyle, że według mnie, ta odpowiedzialność powinna być: > 1. dopasowana do wieku rozwojowego > 2. za rzeczywiste, intencjonalne działania dziecka > 3. naturalna - adekwatna do czynu > > Punkt 1 rozumiem tak - czego innego wymagam od trzylatki, czego innego od > siedmiolatki. > > Punkt 2 - jeśli matka np. bierze do sklepu na zakupy dwuletnie dziecko zmęczone > > i głodne - niech nie karci dziecka za marudzenie w kolejce do kasy. > > Punkt 3 - nigdy bicie. Nigdy i za nic. > Nigdy straszenie, poniżanie, odbieranie zabawek albo zamykanie w pokoju. > Tak - proste, przyczynowo-skutkowe kary, jeśli dziecko rzeczywiście jest > odpowiedzialne. Wyszedl Ci artykul wcale nie gorszy niz Justynie w Gazecie. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: wychowanie bezstresowe? 24.04.05, 09:27 Mało realne i pewnie bez sensu. Najdalej w wieku 6 lat dziecko trafia do przedszkola czy szkoły, gdzie musi dopasować się do grupy innych dzieci, wymagań pań, rygoru, zakazów, nakazów, rywalizacji. Jeśli do tej pory nie miało z tym do czynienia - to jak ma sobie poradzić? I jeszcze się okaże, że w sposób bezstresowy nie da się zmusić delikwenta do odrobienia lekcji. Co wtedy? Chyba, że wychowanie bezstresowe rozumiemy, że jest bezstresowe dla rodziców, którzy się wogle wychowaniem nie przejmują... Odpowiedz Link Zgłoś
annaewa26 Re: wychowanie bezstresowe? 28.04.05, 16:30 Jest to zupełnie nierealne- jakby tego nie rozumieć. Bardzo często (niestety) spotykam się z opinią, że jeżeli ktoś nie bije dziecka, to właśnie to dziecko jest wychowywane bezstresowo. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum wychowanie bezstre"IS YELLING WORSE THAN SPANKING" 28.04.05, 18:04 annaewa26 napisała: > Jest to zupełnie nierealne- jakby tego nie rozumieć. > Bardzo często (niestety) spotykam się z opinią, że jeżeli ktoś nie bije > dziecka, to właśnie to dziecko jest wychowywane bezstresowo. Byl na tym forum dobry watek pt: "IS YELLING WORSE THAN SPANKING?" ale nie wiedziec czemu zostal skasowany. Popros nozycowa ,zeby go przywrocila,to sie dowiesz co wywoluje stres u dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
betina28jan Re: wychowanie bezstresowe? 11.05.05, 14:59 Efekty bezstresowego wychowywania to większy stres rodziców bo nigdy nie wiadomo kiedy "wychowane" dziecko wywinie nam kolejny numer.Jestem mamą dwuletniej Karoliny i czasami muszę pokazac jej kto tu rządzi bo inaczej to bym sobie z nią nieporadziła. Odpowiedz Link Zgłoś
kami02 Re: wychowanie bezstresowe? 13.05.05, 14:53 Jestem mamą > dwuletniej Karoliny i czasami muszę pokazac jej kto tu rządzi bo inaczej to bym sobie z nią nieporadziła. A jak to realnie wygląda? To tak z ciekawości. Na zadane pytanie odpowiem nieco inaczej (wszystkich wypowiedzi przyznaję nie czytałam), kilka uwag o szerszym charakterze: a czym jest w ogóle wychowywanie dziecka? Ciągle mnie to nurtuje i ciągle nie znam odpowiedzi. Czy opracowuję sobie jakiś program i wg niego wychowuję dziecko? Troszke dziwne. Osobiście uważam, ze dziecko uczy sie przede wszystkim przez obserwację nas dorosłych, oczywiście, przede wszystkim, rodziców, potem pani w przedszkolu, przez obserwację innych dzieci itd. I nasza rola w tym, by to postrzeganie świata ułatwiać. By tłumaczyć, wyjaśniać itp. I - ważne jest to, by przy nas, rodzicach, dziecko czuło się bezpiecznie. A z resztą świata sobie poradzi. Problem może tkwić w czym innym - kiedy dziecko nie jest, ogólnie mówiąc, grzeczne. NO i wtedy rodzice mają problem, i wtedy zaczyna funkcjonować system kar i nagród. I tu powstaje pytanie - a dlaczego to dziecko takie jest? MOże to właśnie rodzice/dziadkowie/osoby opiekujące sie zachowują się niewłaściwie i stąd te problemy? Nie chce mi się wierzyć, że to tylko geny. Dodam, ze moje dziecko jest miłym, "normalnym" dzieckiem. I wychowuję je bezstresowo w moim rozumieniu tego słowa. A już kompletnie dla mnie nie do przyjęcia jest powiedzenie dziecku "dziś masz karę /za coś tam/ i np. nie oglądasz telewizji. Czy rodzic wtedy czuje się dobrze? A jak doprowadził do tego, że /to coś/ się stało? Jego winy w tym nie ma? Dzieciństwo ma być miłe i przyjemne.... dla obu stron Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum wychowanie bezstresowe? DZIEDZICZY CZY NIE ? 04.08.05, 19:05 kami02 napisała: > Jestem mamą > > dwuletniej Karoliny i czasami muszę pokazac jej kto tu rządzi bo inaczej > to bym sobie z nią nieporadziła. > > A jak to realnie wygląda? To tak z ciekawości. > > Na zadane pytanie odpowiem nieco inaczej (wszystkich wypowiedzi przyznaję nie > czytałam), kilka uwag o szerszym charakterze: a czym jest w ogóle wychowywanie > dziecka? Ciągle mnie to nurtuje i ciągle nie znam odpowiedzi. Czy opracowuję > sobie jakiś program i wg niego wychowuję dziecko? Troszke dziwne. Osobiście > uważam, ze dziecko uczy sie przede wszystkim przez obserwację nas dorosłych, > oczywiście, przede wszystkim, rodziców, potem pani w przedszkolu, przez > obserwację innych dzieci itd. I nasza rola w tym, by to postrzeganie świata > ułatwiać. By tłumaczyć, wyjaśniać itp. I - ważne jest to, by przy nas, > rodzicach, dziecko czuło się bezpiecznie. A z resztą świata sobie poradzi. > Problem może tkwić w czym innym - kiedy dziecko nie jest, ogólnie mówiąc, > grzeczne. NO i wtedy rodzice mają problem, i wtedy zaczyna funkcjonować system > kar i nagród. I tu powstaje pytanie - a dlaczego to dziecko takie jest? MOże to > właśnie rodzice/dziadkowie/osoby opiekujące sie zachowują się niewłaściwie i > stąd te problemy? Powinnas uwierzyc,ze dziecko dziedziczy po rodzicach mozg tak samo jak urode. Wsrod ludzi niezbyt oczytanych panowalo przekonanie,ze dzieci tylko urode po rodzicach dziedzicza a cala reszte da sie uksztaltowac. > Nie chce mi się wierzyć, że to tylko geny. Najwyzszy czas,zebys uwierzyla. > Dodam, ze moje dziecko jest miłym, "normalnym" dzieckiem. I wychowuję je > bezstresowo w moim rozumieniu tego słowa. > A już kompletnie dla mnie nie do przyjęcia jest powiedzenie dziecku "dziś masz > karę /za coś tam/ i np. nie oglądasz telewizji. Czy rodzic wtedy czuje się > dobrze? A jak doprowadził do tego, że /to coś/ się stało? Jego winy w tym nie ma? > Dzieciństwo ma być miłe i przyjemne.... dla obu stron > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
asiakach Re: wychowanie bezstresowe? 25.11.05, 19:13 stres jest czescia zycia, i zadaniem rodzicow jest przystosowac dziecko do tego. Trzeba je nauczyc odpowiedzialnosci, regul, bo tego wymaga spoloeczenstow, ale tez one potrzebuja jakiegos systemu wartosci na ktorym moga oprzec budowanie swego swiatopogladu. Wprost albo Polityka miala artykul gedzie rok temu o doroslym juz dzis pokoleniu Niemcow wychowanych bezstresowo - maja wiecej problemow psychiatrycznych, klopoty z dostosowaniem sei do srodowiska (ktore wcale nie traktuje ich bezstresowo, tak jak rodzice), i zadne z nich nie wychowuje swoich dzieci metoda bezstresowa. Odpowiedz Link Zgłoś
tureksylwia wychowanie dwujezyczne 20.12.05, 12:23 troche z innej beczki. mieszkamy z mezem w Irlandii i mamy polrocznego syna. sytuacja zmusza nas do wychowywania dziecka dwujezycznego. w domu mowimy po polsku, ale dobrze poslugujemy sie angielskim. prosze o porady, jak uczyc dziecka jednoczesnie dwoch jezykow (tak, zeby mu sie za bardzo nie mylilo) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczeniec21 Re: ja jestem w Polsce....... 20.12.05, 22:31 Nie tyle odpowiem na Twoje co na ogolne ido innych; jeśli zechcą przeczytac;Nie przeczytalem z braku czasu wszystkich wypowiedzi , ale jestem przekonany ,że kazdy piszacy ma swoje racje. JA uważam, że nie moze być bezstresowego wychowania dokąd nie będzie bezstresowego życia. A życia bez stresow nie ma i nie będzie. To jedno co wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
asiakach Re: wychowanie dwujezyczne 21.12.05, 08:39 jedyna skuteczna metoda na dwujezycznosc to aby w domu byl uzywany tylko drugi jezyk (czyli polski, bo dla malego angielski bedzie w koncu jego glownym jezykiem). czyli musicie mowic do dziecka po polsku i wymagac odpowiedzi po polsku. zwlaszcza starsze dzieci maja tendencje do odpowiadania do rodzicow po angielksu, od rodzicow zalezy jak sie to rozwinie. Ja mieszkam w stanach i mam 9 miesieczna coreczka, ktora tez uczymy tylko polskiego w domu (wszystkie ksiazeczki, plytyt, etc), ale angielski jest w tv, na podworku, etc.Znam ludzi mieszkajacych w duzych osrodkach polonijnych ktorych dzieci sa zmuszane do polskiegj szkoly w soboty, jada 2 godziny w korkach, a potem w domu mowia do rodzicow do angielsku. I znam takich mieszkajacych w miejscu gdzie Polakow w ogole nie ma, i ich dzieci mowia piekna polszczyzna,( w domu mowi sie tylo po polsku, poza tym mama siada z nimi i uczy polskiej historii, literatury, podsuwa im polskie ksiazki do czytania, ktore potem omawiaja razem). na poczatku to na pewno jest stres dla maluchow, gdy wyjda z domu i wszyscy mowia inaczej, ale to trwa raptem pare tygodni (synek znajomych wlasnie poszedl do przedszkola i tak to przechodzil). jak chcesz pogadac, mozesz do mnie napisac na adres wyborczy Odpowiedz Link Zgłoś
helga0 Re: wychowanie bezstresowe? 20.12.05, 17:45 Pierwsze skojarzenie - skompromitowana metoda wychowywania - przeciwieństwo zimnego chowu - która polega na tym, że pozwala się dziecku na wszystko. Nie stawia się mu żadnych ograniczeń, hołdując zasadzie, iż tylko wtedy może się ono rozwijać prawidłowo i wykorzystywać cały swój potencjał. Powszechnie uważa się, że dzieci wychowywane bezstresowo to rozpuszczone, nieznające żadnych zasad egoistyczne istoty, które z powodu takiego właśnie wychowania są roszczeniowo nastawione do świata, żyją w przeświadczeniu, że wszystko się im należy. Po urodzeniu dziecka nieco zweryfikowałam swoje myślenie o bezstresowym wychowaniu. Rzeczywistość pokazała, że dziecko nie jest maszyną, która postępuje dokładnie z moją instrukcją. (Czasem zastanawiam się, jak mogłabym być taka naiwna). Efekt jest taki, że oczywiście staram się wychowywać moje dziecko tak, by nie było narażone na niepotrzebny, bezsensowny stres. Jednak narzucam mu ograniczenia, uczę przestrzegania zasad. Stosuję kary - nigdy cielesne, nie używam wobec mojego synka agresji słownej, poniżania, wyśmiewania, czy innych tym podobnych metod. Staram się ustalać z nim wszystko, a jeśli nie dotrzymuje słowa, to ponosi konsekwencje swoich czynów. Staram się być konsekwentna, zazwyczaj mi się to udaje. Nigdy jednak nie każę mojego dziecka za wylanie wody z wanny, choć proszę go za każdym razem, by tego nie robił. Ale przede wszystkim staram się z nim spędzać dużo czasu, bo wychodzę z założenia, że moje dziecko najwięcej się uczy obserwując mnie, a nie słuchając tego, co mówię. Więc liczę na to, że skoro ja mówię prawdę, to mój syn także nie będzie kłamał. Choć wszyscy mówią, że wychowuję moje dziecko bezstresowo, to jest ono naprawdę grzeczne i fajne. Odpowiedz Link Zgłoś
cyberski Re: wychowanie bezstresowe? 21.12.05, 10:01 Hehehe... "Wychowanie bezstresowe"... Kiedyś łozyłem z lekka przewrotną definicję: Wychowanie bezstresowe to takie wychowanie w którym rodzić się jak najmniej stresuje czyli, jak dziecko coś mocno przeskrobie to trzeba mu dac na tlek i się nie stresowac" )) A na poważnie... Wychowanie bezstresowe to zwykłą mzonka... Odpowiedz Link Zgłoś
mama-nesika Re: wychowanie bezstresowe? 21.03.06, 15:44 Wychowanie bezstresowe to naprawde fajna sprawa, tylko że termin nie do wszystkich przemawia Co to oznacza dla mnie? Że NIE BIJĘ swojej Córeczki, a zdarzy mi sie niesłusznie podnieść głos - potrafię przeprosić. Że jej nie obrażam (nie obrzucam wyzwiskami, etykietkami itp). Że podobnie jak sobie, daję jej prawo do wyrażania WSZYSTKICH uczuć oraz do lepszych i gorszych dni. Że kiedy wyleje sok na świeżo upraną tapicerkę nie drę się "czy ty nie możesz uważać jak pijesz" tylko pomagam jej posprzątać. Że tłumaczę, wyjaśniam... Ale potrafię też wymagać... Kiedy np. Malutka prosi, by włączyć jej bajki, mówię: w porządku, jak tylko posprzątasz zabawki w pokoiku, zaraz Ci włączę. A kiedy np. prosze o coś kilka razy i nie ma odzewu, mówię: liczę do 10, ale potem będę musiała krzyknąć (..zezłoszczę się itp) No i stało sie to zabawą Teraz kiedy proszę np. by się ubrała, ona na to: Mamusiu, licz! A na poważnie - bezstresowo nie znaczy - bez dyscypliny. Chodzi raczej o sposób, w jaki sie tę dyscyplinę egzekwuje Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malamadziaaa Re: wychowanie bezstresowe? 28.04.06, 09:11 Witam!!! Termin "sezstresowe" to określenie wogóle nie pasuje do dzisiejszych czasów i szalonego trybu życia.Sami żyjemy w stresach ciagle w biegu dzieś goniąc aby zapewnić naszym dzieciom lepszy start w życie,aby je ubrać i wychować na dobrych ludzi.Nie jestem za biciem dzieci bo uważam ze lepsza jest kara stania w kącie bo dziecko ma czas sobie przemyśleć za co tam stoi,ale zdaza mi się i skarcić moje dwie córy klapsem. Mam w swoim bloku dwie mamy,które wychowują je bezstresowo i jak patrzę na ich zachowanie i mamy to włos się jeży. w obydwu przypadkach dzieci nie ukończyły 5 lat. Chłopiec jest rozkrzyczanym dzieciakiem do potęki,nie wolno mu zwrócić uwagi,skarać,odmówić,mało tego mama jedzie na zakupy po firanki a małemu chce się pić do przerywa zakupy odchodząc wręcz od lady i doni na drugi koniec miasta za soczkiem,bo synkowi nie można odmówić bo się zestresuje.Jak idzie przez klatkę to tak krzyczy i kopie nogami w barierkę,że moje młodsze dziecki wybudza sie z dziennego snu.Ale ma i swoje pazurki,jak ktoś go zdenerwujeto potrafi zrobić przedstawienie przed klatką!!!!!!Czy tak wyglada wychowanie bezstresowe i jakie wartości wyniesie takie dziecko z domu rodzinnego,a kiedys dziewczynie da popalić i żonie bo nie wieco to tłumienie złości. dziewczynka z kolei w mniejszym stopniu wychowywana bezstresowo,ale tez nie może się z nia bawić każde dziecko tylko rówieścicy.Jak jest w piaskownicy to dokucza dzieciom i wypie piachem,ale nie można jej nic złego powiedzieć.Gdy mojej starszej córce nasypała piachem na głowę i moje dziecko zaprowadziło ja do mamy to teraz jest obraza,że zestresowałam dzieciaka bo strasznie płakała i teraz matka (rówieśniczka) nie rozmawia ze mną bo płaczem wyżudziłyśmy kżywdę dziecku. UWAŻAM,że nie da się wychować dziecka beztresowo,nie te czasy,może kiedyś kiedy nie było tylu zabawek,pośpiechu i zajęć,ale nie teraz. Pozdrawiaw Was. Odpowiedz Link Zgłoś