Strach przed lekarzem.

09.06.05, 22:22
Czy zna ktoś jakieś bajeczki do czytania, oglądania lub słuchania o wizycie u
lekarza dla 4 latka? Moje córki panicznie boją się tych wizyt, jest wrzask,
kopanie, chowanie itp. Zabawa w lekarza nie pomaga niestety. A może macie
jakąś cudowną metodę?
Bardzo dziękuję za rady.

    • jotembi Re: Strach przed lekarzem. 10.06.05, 03:34
      bajeczek nie znam, zresztą już na to za późno
      skoro się boją to znaczy że ktoś - lekarz idiota, pielęgniarka jak wyżej albo
      ktokolwiek - wystraszył je znacznie wcześniej
      może udziela im się twoja nerwowość, rodzice często w głębi duszy boją się
      lekarza dokładnie tak samo
      sugerowałabym zmianę lekarza i zaproszenie go na pierwszą bardzo nieformalną
      wizytę do domu... ale rozumiem że nie jest to proste
      a może kto inny by z nimi chodził do lekarza?
      • julola Re: Strach przed lekarzem. 10.06.05, 14:16
        Myślę iż zmiana lekarza nic tu nie pomoże, gdyż to dotyczy wszystkich lekarzy u
        jakich byliśmy (nie tylko pediatrzy) i w większości byli oni bardzo mili(tylko
        raz trafiliśmy na idiotkę ale to teraz niedawno), dzieci zawsze dostaja drobne
        upominki. Nie znam się na tym ale czy to możliwe że one w podświadomości
        pamiętają zabiegi z wczesnego dzieciństwa? Jako wcześniaki przeszły wiele
        różnych często bolesnych badań, a jak miały 3 mieś, były cewnikowane. Być może
        masz rację z nerwami rodziców, ale raczej wywołanymi sytacją, czasem nie da się
        ich zbadać tak wrzeszczą i ja jestem wtedy cała mokra.
        Dzięki za odpowiedź.
        • ewa2233 Re: Strach przed lekarzem. 10.06.05, 14:28
          Nie prawdą jest, że dziecko ktoś musiał wystraszyć.
          To po prostu zależy od dziecka.
          Pierwszy mój syn w ogóle nie potrzebował żadnych "zachęt".
          Bardzo lubiał chodzić do lekarzy. Nawet szczepienie dawał sobie "przetłumaczyć".
          Młodszy (obecnie 21 mies) dostaje szału na widok stetoskopu!!
          Nawet nie wiem jak z nim pójść na zaległe szczepienie!
          Do badania mogę przytrzymać, ale do kłucia ?
          sad buuuuuuu
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • helga0 Re: Strach przed lekarzem. 20.06.05, 21:32
          Moje dziecko ma 2 lata i 7 miesięcy i dokładnie reaguje tak samo. Jest taki
          wrzask, ze ostatnio pediatra - co prawda z przypadku - zapytała mnie, czy on
          tak zawsze i że powinnam z nim iśc do psychologa. Ale on generalnie jest
          grzeczny i bardzo otwarty wobec ludzi. Nie ma traumatycznych przeżyć z okresu
          noworodkowego, no chyba że cesarskie cięcie jest takim przeżyciem. Więc teraz
          wychodzę z założenia, że to lekarz musi sobie poradzić. Oczywiście nie zmienia
          to faktu, że za każdym razem wychodzę z gabinetu totalnie mokra, zmęczona i
          zła. jak będą miały po 18 lat te dzieci, to chyba nie będa już tak reagowaćsmile
      • ewa2000 Re: Strach przed lekarzem. 18.06.05, 18:23
        A może to nie lekarz był idiotą tylko mama/babcia/ciocia/sąsiadka? Może
        świadomie lub nie, straszyliście dziecko lekarzem albo pielęgniarką?
        Sama słyszałam jak mama( chyba) straszyła dziecko, że jak będzie niegrzeczne to
        dostanie zastrzyk. Jedno takie zdanie i nie pomogą ani książeczki ani bajeczki.
    • mal.go.sia Re: Strach przed lekarzem. 14.06.05, 15:34
      Podciagam watek, bo mnie to tez dotyczy, niestety sad
      Od malego nie bylo z synkiem wiekszych problemow (ma teraz 14 miesiecy),
      chodzilismy do lekarzy tylko na badania kontrolne i szczepienia, czasem
      przypaletalo sie przeziebienie. Najpierw zaczal sie denerwowac przy pomiarach -
      na miarce i na wadze, potem zaczal plakac przy rozbieraniu juz w gabinecie, a
      teraz wystarczy, ze wejde do gabinetu pielegniarki i zaczyna sie ryk, jakby go
      ze skory obdzierali. I nie konczy sie, dopoki sie z nim nie wyjdzie na
      powietrze. Musimy zawsze do lekarza isc we troje - tatus musi synka wyniesc z
      gabinety po badaniu, zebym w ogole mogla porozmawiac z lekarka. A juz nie
      wspomne o minach innych pacjentow.

      Nie wiem, dlaczego tak reaguje (to samo jest, kiedy inni lekarze przychodza do
      domu). Nie pamietam juz "normalnej" wizyty u lekarza. Czy ktos ma moze pomysl,
      co zrobic, zeby "odrobic straty" i jakos szkraba przekonac do lekarzy ? Mamy
      fajnego denstyste, chcialabym zaczac z malym do niego chodzic (oczywiscie, na
      razie zeby leczyc SWOJE zeby smile, ale po prostu sie boje, ze znowu zrobi
      awanture...
      • elakarol Re: Strach przed lekarzem. 14.06.05, 23:28
        mój dwuletni synek nie bał się lekarzy do .... bilansu dwulatka.
        nie chciał nawet usiąść na wagę!! byłam zdziwiona bo wcześniej było ok!
        myślałam że to może dlatego że rzadko bywamy i zapomniałsmile
        póxniej było małe przeziębienie i też płacz, ale dał się zbadać. na kontrolę
        poszłam z koleżanką i jej 4-letnią córeczką (one też oczywiście na badanie
        gardełka) No i poskutkowało!! Karol nie płakał dał się zbadać i zjrzeć w gardło
        było ok. sama pediatra była zdziwiona smile
        No ale przecież mały nie mógł płakać przed "narzeczoną" w końcu facetsmile)))))
      • haganna Re: Strach przed lekarzem. 18.06.05, 22:32
        Moje "zarzuty" względem lekarzy: zimna waga - wrzask, obojętność, lub
        wymuszona, sztuczna uprzejmość - wrzask, nieuprzedzanie o tym, co się będzie
        robiło - wrzask, bagatelizowanie bólu - wrzask i nieufność. Po czymś takim na
        sam widok lekarza dziecię drze się wniebogłosy.
        • ewa2000 Re: Strach przed lekarzem. 19.06.05, 13:45
          Na zimną wagę wystarczy połozyć pieluchę a następnie zważyć ją i odjąć od
          pierwotnego pomiaru. I robi to nie lekarz, nie pielęgniarka tylko sama matka.
          Obojetność - źle, uprzejmość- też źle ( ciekawe jak rozróżniasz tę wymuszoną
          czy sztuczną od innej), lekarz powinien być uprzejmy, ale nie musi być dla
          pacjentów serdeczny, wystarczy, żeby był grzeczny i konkretny.
          QWiększość pediatrów uprzedza co będzie robiło, trudno jednak z 2-3 latkiem
          wdawać się w szczegóły badania.
          Wbrew temu co się często mówi lekarz pierwszego kontaktu bardza rzadko sprawia
          dziecku bół - bo niby jak- jedynym nieprzyjemnym elementem badania jest
          oglądanie gardła, ale co mozna zrobić, gdy dziecko nie chce otworzyć ust.
          Namawiać przez godzinę ( za drzwiami kolejka), czy może zaniechać badania nie
          rozpoznając ropnej anginy ( a tu dopiero zacznie się nagonka).
          Ból może być przy szczepieniu, ale i na to są metody - mamuśka musi nabyć w
          aptece ( chyba na receptę) specjalną maść i znieczulić szczepione miejsce. Ale
          to kosztuje - równowartość 2 paczek papierosów- po co więc wydawać forsę-
          lepiej w lekarzy.
          • haganna Re: Strach przed lekarzem. 19.06.05, 21:39
            Na zimnej wadze leży lignina, a pani lekarz sama bierze dziecko i je zanosi na
            wagę.
            Uprzejmość jest oki, pod warunkiem, że nie są to słówka cedzone z jadowitym
            uśmieszkiem.
            Większość pediatrów NIE uprzedza o badaniu ani dziecka ani matki, nie informuje
            wyczerpująco o spostrzeżeniach, zapisuje coś w karcie, wypisze receptę i do
            widzenia - następny proszę.
            Nie chodzi mi o godzinne namawianie - przerysowujesz. Chodzi mi o elementarną
            kulturę przejawiającą się chociażby w odpowiedzi na moje "dzień dobry", czy też
            mówieniu do dziecka po imieniu (w ogóle mówieniu do dziecka).
            Jeszcze jedno, moja droga. Nie mów do mnie per mamuśka, bo bardzo tego nie
            lubię.
            Kupuję EMLĘ, żeby ulżyć dziecku, chociaż nie ma to większego sensu po popisie
            chamstwa pediatry.
            Maść jest na receptę - wypisaną przez super miłego pediatrę, który przyjeżdża
            do córki prywatnie. Mała go uwielbia. Lekarz mówi DO NIEJ, zwraca się do małej
            po imieniu, pokazuje narzędzia, badanie jest formą zabawy i nie trwa dłużej niż
            badanie w państwowej przychodni. Znaczy się MOŻNA! Jest to niestety wyjątek.
            Jeszcze jedno, moja droga - NIE PALĘ, więc daruj sobie te insynuacje. Co to za
            rynsztokowe porównania. Niech zgadnę - pracujesz w służbie zdrowia?
            • ewa2000 Re: Strach przed lekarzem. 20.06.05, 08:03
              Tak, jestem lekarzem. . Pediatra nie musi bawic sie z Twoim dzieckiem, nie musi
              znać jego imienia - musi byc kompetentny i tyle.
              • lolinka2 Re: Strach przed lekarzem. 20.06.05, 12:43
                Pozwolę sobie zwrócić Twoją uwagę na pewne charakterystyczne słowo w nazwie
                branży którą się parasz. SŁUŻBA zdrowia. To pierwsze słowo do czegoś
                zobowiązuje, a w przypadku małoletnich pacjentów zobowiazuje szczególnie.
                Podobnie jak z pracą pedagoga, jest to misja a jednocześnie zawód. Ale i tam i
                tu są ludzie którzy po prostu uprawiają rzemiochę. I wcale nie odmawiam im
                kompetencji.
              • haganna Re: Strach przed lekarzem. 20.06.05, 17:03
                Przyznasz, że opisane przeze mnie zachowanie pediatry nie świadczy najlepiej o
                jego kompetencji.
                P.S. Imię można wyczytać z karty, albo z książeczki zdrowia. Jeśli się chce.
              • steffa Re: Strach przed lekarzem. 23.06.05, 21:43
                Nie musi, ale jest całkiem miło, gdy zwraca się do dziecka po imieniu - ma to
                imię napisane na karcie. W naszej kulturze to takie dziwne...
                A co do książek: znam dwie, które 'traktują' o chorobach i szpitalu, ale nie w
                sposób dydaktyczny. "OStry dyżur w szpitalu dla zwierząt" - trochę szalona
                książka o doktorze Słoniu, boanestezjologu i doktorze TseTse. I Janosch "Ja
                ciebie wyleczę" - w której tygrysek zachorował, bo mu się prążek przesunął..
        • lolinka2 Re: Strach przed lekarzem. 19.06.05, 21:56
          A najgorsza z tego wszystkiego jest obojętność. Talka kocha służbę zdrowia ale
          raz jeden (miała 3 miesiące) pani doktor ewidentnie była 'nie w sosie' i nie
          zachwycała się nią jak zwykle. Młoda wrzeszczała wnibogłosy.
          W tej chwili po prostu pyta: A dlaczego ten pan/ ta pani nie chce ze mną
          porozmawiać??
          Ale generalnie zawsze wizyty u lekarza (a było ich od metra, szpital i parę
          innych) były przedstawiane jako coś super (bez względu na naklejki czy ich
          brak), mówiliśmy co się będzie działo (np pan doktor posmaruje ci nosek kwasem z
          pomocą wacika zeby nie leciała z niego krew, albo pani doktor włozy ci do noska
          kawałek gąbki żeby zatamować krwawienie, albo pobieranie krwi troszkę zaboli ale
          spróbujemy w tym czasie mówić wierszyk żeby mniej bolało) zupełnie uczciwie.
          Pewnie dlatego mała nie bała się stetoskopu i wagi (rutynowa kontrola), nie lubi
          szpatułek (zawsze pyta czy nie można bez) i spongostanów do noska (tu już tylko
          westchnienie: oj....). Chce wiedzieć kiedy zabieg się skończy czy juz połowa ile
          sekund jeszcze itp, powiedzieliśmy jej że jeśli będzie płakać to tylko
          przytulamy i mocno trzymamy ale bez płaczu możemy odpowiadać na pytania, jak
          dorosłemu. I tak jest: ona po prostu chce wiedzieć a pewność zabija koszmary.
          Aha, Natalka ma w tej chwili 3 latka.
    • agab51 Re: Strach przed lekarzem. 17.06.05, 20:48
      jest książeczka o wizycie u lekarza z serii Kamyczek.
      moje dziecko z tej książeczki nauczyło się pokazywać gardłowink
      u nas jest wszystko ok na wizytach do momentu aż trzeba pobrać krew, czy zrobic coś, czego nie robi się podczas innych standardowych wizyt u lekrza.
      stad mój wniosek, dziecko przyzwyczaja się, wie co będzie robione- no ale to dotyczy dziecka, które czesto bywa w gabinecie.
      a dziecko, które jest rzadko na wizytach- to naturalne, że się boi, bo dla niego wizyta w gabinecie to nowość za każdym razem, i sytuacja stresowa.

      poza czytaniem Kamyczka i zachowaniem całkowitego spokoju podczas wizyty lekarskiej- nie mam innej matody.

      za to po wizycie - są smakołyki z mojej wielkiej torby, butla z piciem , ale tym najbardziej ulubionymwink, spacer w jakieś przyjemne miejsce.
      z gabinetu szybko wychodzimy, za to w poczekalni już nie ma pośpiechu, jest spokój i odprężenie, czas na żarty i ewentualne poużalanie się nad dzieckiem, jesli było kucie.
      i to chyba tyle.
      życzę dużo zdrówka wszystkim maluchom
      aga
      • maak3 Re: Strach przed lekarzem. 18.06.05, 19:53
        mój Młody tez długi czas się
        co zrobiłam
        po pierwsze ograniczyłam kontakty z głupimi lekarzami, którzy mówili ,,o jaki
        niegrzeczny boi się"
        w ogóle ograniczyłam - na szczęscie mało wtedy chorował

        a jak był jakiś bilans, chyba 3- 4lata
        obiecałam nagrodę - że jak wyjdziemy od lekarza to pójdziemy po nagrodę,
        podziałało
        oczywiście jak weszliśmy do lekarza to łzy w oczach
        przy rozbieraniu niemlże szloch i wtedy mu powiedziałam pamietasz o nagrodzie -
        masz tutaj - i wyjęłam wymarzony pistolet na wodę
        dziecię wniebowzięte (zastosowałam strategię dania w trakcie badania, a nie po -
        bo dziecko na dziecko rozpaczające nadzieja na nagrodę nie podziała)
        i od tej pory jest ok
        i wcale za każdym razem nie musze go tak potęznie wzmacniać
        idziemy po kinder niespodziankę już po lekarzu, a teraz to sam chce chodzic do
        lekarza smile
    • anek.anek Re: Strach przed lekarzem. 19.06.05, 15:55
      z kasiążek czytaliśmy Kamyczka (ale to raczej dla młodszych) i "Franklin w
      szpitalu". Tak naprawdę to i tak nic w naszym przypadku nie pomagałosad(
      Jedynym lekarzem, który może zbadać nasze dziecko (syn ma prawie 4 latka) jest
      nasza pediatra. Przychodzi do nas prywatnie, od urodzenia syna, każda wizyta
      trwa ok 1-1,5 godziny zczego połowa przeznacona jest na wspólną zabawę -
      podczas której przy okzaji pani doktor obserwuje rozwój syna.
      Jeśli zdarzy się tak, że nasza pediatra nie moze przyjść (bo jest np. na
      urlopie) to zaczyna się koszmarsad( Nic nie pomaga, chociaż mamy w odwodzie
      innego zaufanego lekarza, który też przychodzi do domu, ale i tak jest wrzask,
      kopanie, bicie i badanie odbywa się czasem na siłę, a niektóre jego elementy
      nie są miarodajne (jak np. badanie miękkości brzucha - jak to zrobic prawidłowo
      przy wijącym się, napiętym dziecku???).
      Ostatnio jednak syn mnie zachwycił swoją postawą u ... dentysty. Była to
      pierwsza wizyta, bałam się, że b edzie jak zwykle, ale pan stomatolog miał
      wielki dar przekonywania i syn dał sięzbdać. Moim zdaniem to niestety w
      większości przypadkó kompilacja zarówno zdolności lekarza jak i charakteru i
      humoru dzieckasad(
      Nasza pani doktor zawsze daje synowi do zabawy stetoskop, daje sobie samej
      zajrzeć do gardła, podczas zabawy rysuje jak wygląda serudszko itd. Ma
      strasznie dużo cierpliwości i dzięki temu z reguły (bo też czasem jest bunt)
      badanie odbywa się bez większych problemów.
      W naszym przypadku bunt syna to chyba doświadczenia z wcześniejszych lat - miał
      zafundowaną dużą porcję różnych zabiegów - niestety z reguły na siłę, ale
      koniecznychsad(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja