Dodaj do ulubionych

Jak wysadzać dziecko na plaży?

15.07.05, 09:49
Może głupie pytanie, ale Emilka od niedawna jest bezpieluchowa. Na razie
przeważnie w mieście lub na podwórku mamy "szybkie akcje", kiedy woła siku,
więc wysadzana jest przeważnie na trawce. Nie jestem uszczęśliwiona tym
faktem, ale wiem, że może nie wytrzymać zbyt długo.
I nie wiem zupełnie jak się zachować na plaży? Przecież nie będę wysadzała
dziecka na trawce, na której leżą plażowicze, natomiast dojście do toalety
może okazać się za długie. Pieluchy odpadają, bo nie chce ich nosić. Macie
jakiś pomysł?
Obserwuj wątek
    • an.ko1 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 10:06
      mysle że nikt nie bedzie miał nic przeciwko jesli odejdziecie w głab plazy i
      zrobicie szybka akcje na siusiu przy koszu na smieci.
      własnie tak postepowałam tydzień temu z moja trzylatką, najpierw siusiu, potem,
      zasypywanie siusiu. nikt na nas krzywo nie patrzył.
      miłego plazowania!
    • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 11:37
      Ja radziłem sobie (tak naprawdę to córka, bo to nie ja sikać musiałem) w ten
      sposób, że po prostu siadała na ziemi/piasku/trawie, majtki odciągała w bok,
      żeby sobie nie zasikać i sikała. Ludzie nie widzieli co ona robi, bo to
      wyglądało tak jakby sobie siedziała. A jak była woda, to wchodziła do wody i w
      wodzie robiła.
      • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 14:30
        No świetny sposób! W ten sposób kapiemy się w gnojówce i chodzimy po odchodach.
        Czy myślisz, że na plaży jest tylko twoje dziecko więc nic sie nie stanie?
        Jeśli jest sie na plaży morskiej to albo nalezy pójść do kibelka, które są
        teraz przy plażach lub odejść gdzies obok wydmy, na jej brzeg, czy obok ścieżki
        na plażę czyli tam gdzie ludzie nie chodza raczej i nie plażują. To samo
        dotyczy każdej innej plaży. O co tu w ogóle pytać? To chyba powinno być
        zrozumiałe dla każdego. Tak też robiłam w przypadku swoich dzieci czyli "nie
        rób drugiemu co tobie niemiłe". A ja nie mam ochoty kapać się w niczyich sikach
        ani po nich chodzić czy na nich siedzieć/leżeć. Nawet jeśli wcześniej należały
        do uroczego bobasa.
        • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 14:53
          Zapewniam Cię, że w wodzie w której się kąpiesz pływają i gniją śnięte ryby,
          zdechłe ptaki, ktoś tam się pewnie utopił i do dziś leży w wodzie. Siki dziecka
          niespecjalnie tu zaszkodzą.
          A myślisz, że psy biegające po plażach czy trawnikach korzystają z ubikacji?
          Dlaczego nikt się nie czepia psów na plaży? Jaką masz gwarancję, że na trawce
          na której siedzisz, poprzedniej nocy nie kopulowała para żuli? Albo kilka dni
          wcześniej nie wyżygał się jakiś pijak? Przepraszam, jeśli kogoś zniesmaczyłem,
          ale taka jest prawda.
          Wysyłanie dziecka do śmierdzącej ToiToi-ki podchodzi pod znęcanie się nad nim,
          a korzystanie z tego pod masochizm. Smród może powalić smoka, stada much,
          pozaszczywane deski i podłogi plus temperatura sięgająca pewnie z 40 stopni.
          Kiepski pomysł. Może kiedyś doczekam się porządnych klopów, czystych i z dobrą
          wentylacją.
          • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 16:07
            Oczywiście, ze nie mam zadnej pewności co kto robil na plaży/trawie,ulicy
            poprzedniego dnia. Szczególnie kiedy wiekszość ludzi ma podobne podejscie do
            twojego.
            To nie znaczy, ze mam sie znizac do poziomu zwierzecia. Zresztą nie, nawet nie
            zwierzecia bo ono nie zalatwia sie byle gdzie.
            • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 18:06
              Uwierz mi - chciałbym załatwiać swoje potrzeby jak człowiek cywilizowany. Córka
              moja na pewno też by chciała i Twoje dziecko też. Zrozum, że postawienie
              plastikowej klatki albo jakiegoś obleśnego śmierdzącego sracza, który czuć z
              kilku metrów nie obliguje mnie do załatwiania się właśnie tam. To w interesie
              władz odpowiedzialnych za daną plażę leży zapewnienie mi w latrynie większego
              komfortu niż mam w krzakach. Tylko tyle i aż tyle. Ja wymagam ludzkich warunków
              a nie jak w jakiejś kolonii karnej.
      • anikwaw Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 16:18
        Sorka, ale z tym załatwianiem się w wodzie to chyba lekka przesada! Czy na
        kupkę tez wysyłasz dziecko do wody??? A jeśli wolno spytać to do jakiego wieku
        zamierzasz pozwalac dziecku robić siusiu w ten sposób? A może nie planujesz tu
        ograniczeń wiekowych bo np. cała Twoja rodzina ma w zwyczaju załatwianie
        potrzeb fizjologicznych w morzu/jeziorze?????!

        Ania
        • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 18:12
          > Sorka, ale z tym załatwianiem się w wodzie to chyba lekka przesada! Czy na
          > kupkę tez wysyłasz dziecko do wody???

          Jaka to przesada? Oblicz sobie proporcję ilości wody w 20 ha jeziorze o
          średniej głębokości 11 metrów do ilości moczu wydalanego przez dziecko.
          Rozumiem, że kupa w wodzie Ci przeszkadza, a 3 kg leszcz gnijący kilka metrów
          dalej w trzcinach już nie? Śniętych ryb w jeziorze masz z pewnością więcej niż
          kup, a w rzece takich kup płynie dziesiątki tysięcy, bo ludzie puszczają szamba
          do wody. Tak to jest z naturalnymi zbiornikami wodnymi. Na basenie korzystamy z
          kibla. Na Warszawiance jak widać może być ładny i czysty kibelek dla dzieci, a
          korzystanie z niego nie jest traumatycznym przeżyciem.


          A jeśli wolno spytać to do jakiego wieku
          > zamierzasz pozwalac dziecku robić siusiu w ten sposób?

          Owszem, spytać zawsze wolno. Ja chyba nie jestem upoważniony do dyktowania
          córce kiedy, jak i gdzie ma robić siusiu i kupę. Ma już 10 lat, więc sama sobie
          wybiera dogodne miejsce i sposób. Ja co najwyżej mogę jej coś zasugerować. Ja
          nie chcę ani pod krzaczek, ani do wody. Ja chcę tylko normalnych, czystych i
          nie śmierdzących ubikacji. Być może żądam zbyt wiele.
          • anikwaw Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 13:47
            Nie zamierzam nic obliczac, nie bede tez analizowac statystyk dotyczacych
            zgnilych ryb!! Nie przemawiaja do mnie Twoje argumenty...Mam pewne zasady i to
            ze do osiedlowej piaskownicy zalatwiaja sie w nocy koty i psy nie prowokuje
            mnie do wysadzenia tam mojego dziecka podczas spaceru. Jestem czlowiekiem i nie
            sikam do mórz, jezior i rzek ! I takiej estetyki bede uczyc mojego dziecka. Nie
            korzystam z toi toi bo syf jaki tam panuje tez zwala mnie z nog. Nie wymagasz
            zbyt wiele oczekujac czystosci w toaletach,ale czego tu wymagac od
            spoleczenstwa ktore leje do morza kiedy inni ludzie chlapia sie radosnie tuz
            obok?!?!!? Zacznij zmieniac swiat zaczynajac od swoich chorych nawykow! Wlasnie
            dlatego ze jest w tym kraju cala masa egoistycznych brudasów, ktorym wydaje sie
            ze ich odchody w jeziorku to fajna rzecz, na czystosc w publicznych toaletach
            pewnie przyjdzie jeszcze wieki poczekac....

    • mibiana Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 14:55
      Zabrać nocnik, w razie potzreby wysadzić a to co w nocniku wylać na wydmę. Może
      warto zabrać stara gazete aby w razie gdyby to nie było siusiu przykryc
      zawartość nocnika gazetą i wszystko donieść do plażowej toalety. Zresztą ja
      nawet jak było blisko do toalety to wolałam zabrać własny, czysty nocnik a
      tylko zawartość wylac w publicznej toalecie. Czystość w tych toaletach nie
      zawsze jest wzorowa. Ja mam teraz inny kłopot - moja pięciolatka jest za duża
      na nocnik i zbyt ciążka aby ja utrzymać nad deską sedesową w publicznej
      toalecie. Zawsze gdy "otulam" deskę sedesową duża ilością papeiru toaletowego w
      publicznej toalecie aby mała mogła na niej usiąść to zastanawiam się czy to
      wystarczy.
      • kamilkka30 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 15.07.05, 21:40
        Przychylam się w 100 % do wypowiedzi acorns-a. Nie wyobrażam sobie korzystania
        przez dziecko z Toi Toi (dzisiaj miałam okazje sama skorzystać z tego
        przybytku). Taszczenie przed sobą, kilkadziesiąt metrów, wypełnionego nocnika,
        nad głowami plażowiczów, może im się nie za bardzo podobać. Zwłaszcza jak się
        potknę. Natomiast wchodzenie na wydmy, czyli tzw. trawkę jest prawnie
        zabronione. Innej trawki na plaży nie widziałam. Jeśli takowa istnieje, to będę
        wdzięczna za wskazanie, zwłaszcza że problem ten spotka mnie za rok. W tym roku
        miał jeszcze pieluchę.
    • kanna Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancja 15.07.05, 22:20
      Odchodzilismy z synkiem (prawie dwa i pół roku) pod wydmę, jak sie plaża
      kończyła, lub wychodzilismy na skraj lasu na górze i tam mały sikał.Jego
      rówiesnik sikał natomiast wprost do morza. Krew mnie zalewała.
      Jakby dzieciak sikał na piasek obok mnie też bym zwróciła uwagę.
      Bo uczę małego, ze sika się w ustronnym miejscu, jako że jest to czynność
      intymna. Mam nadzieję, ze w przyszłosci nie bedzie nigdy sikał na srodku
      Krupówek, jak ten facet ze zdjęcia w Polityce...

      To jednak nic, w porównaniu do babci, która wysadzała swoją wnuczkę pod
      drzewkiem na OGRODZONYM placu zabaw. Wkurzyłam sie i powiedziałam, co o tym
      myslę. Babcia nie wiedziała, że mała chce kupke, myslała, ze tylko sisiu... To
      ja moge z symem, rowerem i wózkiem z drugim dzieckiem wyjść z placu, a taka
      babcia nie moze?!

      Nic mnie tak nie złości, jak egoizm i arogancja.

      pozd. Ania
      • acorns Re: Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancj 15.07.05, 23:53
        kanna napisała:

        > Jego
        > rówiesnik sikał natomiast wprost do morza. Krew mnie zalewała.

        Ilość wody w Bałtyku szacowana jest na ok 21.721 km3 Cóż to jest w obliczu 150
        ml moczu pięciolatka...
        • pacynka27 Re: Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancj 16.07.05, 00:22
          Popieram acorns'a. Nie demonizujcie siuśków małych plażowiczów. Wystrzelajcie mewy bo przez całe dnie srają do morza i zanieczyszczają plaże.
          • kanna Re: Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancj 16.07.05, 09:09
            Potrzeby fizjologiczne załatwia się w USTRONNYM miejscu. Morze to nie jest
            ustronne miejsce - dlatego tak mmnie to złości. Nie jestem pierwsza naiwna i
            wiem, ze nie tylko mewy i maluchy załatwiaja się do morza...

            Ale jak chcecie uczyc wasze dzieci obycia, pewnych norm zachowania w
            społeczeństwie, skoro zachęcacie je do takich zachowań?

            pozd. Ania
            • acorns Re: Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancj 16.07.05, 11:58
              kanna napisała:

              > Potrzeby fizjologiczne załatwia się w USTRONNYM miejscu. Morze to nie jest
              > ustronne miejsce

              Przecież dzieciak jest do pasa w wodzie zanurzony jak do niej sika, więc w czym
              jest problem?

              > Ale jak chcecie uczyc wasze dzieci obycia, pewnych norm zachowania w
              > społeczeństwie, skoro zachęcacie je do takich zachowań?

              Nie jestem w stanie pojąć dlaczego jak ktokolwiek gdziekolwiek poruszy temat
              trawników zasranych przez psy, to natychmiast atakuje go horda miłośników
              wszelkich czworonożnych potworków. Ale jak mała dziewczynka wysiusia się pod
              krzaczkiem to od razu wielki problem. Ciekawe czy ktokolwiek czepiający się
              siusiających dzieci, przyczepi się do siusiającego żula? Ci też leją gdzie
              popadnie.
              • kefiszon Re: Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancj 19.07.05, 09:46
                acorns napisał:

                > Nie jestem w stanie pojąć dlaczego jak ktokolwiek gdziekolwiek poruszy temat
                > trawników zasranych przez psy, to natychmiast atakuje go horda miłośników
                > wszelkich czworonożnych potworków.

                smile Zachowanie czworonożnego potworka zależy od jego dwunogiego właściciela. Tak
                samo zachowanie naszych dzieci zależy od nas rodziców. Jaki pan taki kram. smile
          • pas_ya Nie chcę osikanych plaż i kąpieli w siuśkach!!! 16.07.05, 11:06
            Kobiety czy wy na głowy poupadałyście?
            Czego wy uczycie te swoje "słodkie siusiaczki"?
            Nie liczenia się z nikim i z niczym?
            Bo akurat wam sie chce?
            A gmina nie postawiała wystawnego przybytku więc nasikacie koło np.mojego
            kocyka?
            Siuski waszych dzieci nie są słodkie dla innych.
            Zapewniam.
            A jeżeli porównujecie się do mew, które też załatwiają się do wody to tylko
            pogratulować...


            • acorns Re: Nie chcę osikanych plaż i kąpieli w siuśkach! 16.07.05, 12:23
              Nawiązując to tematu, poza tym, że kąpiesz się w siuśkach, kąpiesz się również
              w wielu innych zanieczyszczeniach niezależnych od ludzi i całkiem normalnych
              dla naturalnych akwenów wodnych.

              > Kobiety czy wy na głowy poupadałyście?

              Ja jestem facet, na głowę upadłem wiele razy (wyczynowa jazda na rolkach kiedyś
              tam)

              > Czego wy uczycie te swoje "słodkie siusiaczki"?
              > Nie liczenia się z nikim i z niczym?

              Właściciele psów nie liczą się z nikim i prowadzają te potworki ludziom pod
              okna. Jak dla mnie to pies nie będzie miał większych praw niż dziecko. A ja i
              tak nikomu pod oknem nie leję i moja córka również nie.

              > A gmina nie postawiała wystawnego przybytku więc nasikacie koło np.mojego
              > kocyka?

              On nie ma być wystawny. On ma być czysty i nie śmierdzący. Bez prześwitu między
              kabinami bo nie mam ochoty wąchać cudzych smrodów, z papierem toaletowym,
              umywalkami z ciepłą i zimną wodą, dozownikiem mydła i papierowymi ręcznikami do
              wytarcia rąk.

              > Siuski waszych dzieci nie są słodkie dla innych.

              No to przecież nikomu nie każę ich pić...
              • kefiszon Re: Nie chcę osikanych plaż i kąpieli w siuśkach! 19.07.05, 10:08
                acorns napisał:

                > Właściciele psów nie liczą się z nikim i prowadzają te potworki ludziom pod
                > okna. Jak dla mnie to pies nie będzie miał większych praw niż dziecko. A ja i
                > tak nikomu pod oknem nie leję i moja córka również nie.

                Nie czepiaj się psów,bo to nie ich wina,że sikają pod Twoimi oknami,tylko wina
                właścicieli,którym się nie chce po nich sprzątać lub wyprowadzać gdzieś dalej
                od domów. Pies musi się wypróżnić jak każde boże stworzenie i wypróżni się tam
                gdzie mu POZWOLI jego pan.
                smile
              • kalina222 Re: Nie chcę osikanych plaż i kąpieli w siuśkach! 29.07.05, 10:58
                To chyba nie pływałeś nigdy w morzu, zawsze trochę wody wleci ci do ust, bo są
                duże fale, a ty np.n możesz wtedy się śmiać. Nie chciałabym poczuć wtedy w
                ustach NICZYJEGO moczu.
                • acorns Re: Nie chcę osikanych plaż i kąpieli w siuśkach! 31.07.05, 15:02
                  No to niezły masz zmysł smaku, jeśli wyczuwasz mocz w tak małym stężeniu smile
                  Oprócz moczu możesz poczuć w ustach także pozostałości śniętej ryby, spermę
                  wieloryba, zwrócony obiad pijaka, gó.. ze ścieków na całej długości wszystkich
                  rzek Polski i wiele innych równie ciekawych rzeczy. Na basenie także kąpiesz
                  się w sikach i brudzie innych ludzi, bo nie każdy jest taki wspaniałomyślny i
                  umyje się nago pod prysznicem. Biorąc pod uwagę pruderię niektórych ludzi
                  których gorszy widok nagiego dziecka na plaży, jest w tej kwestii nieciekawie.
            • kefiszon Re: Nie chcę osikanych plaż i kąpieli w siuśkach! 19.07.05, 10:04
              Nareszcie jakiś rozsądny głos! Pozdrawiam serdecznie!
              Wiem,że dla każdego rodzica dziecko jest cudem,ale nie pozwalajmy,aby te nasze
              dzieci czuły się "pępkiem świata",wokół którego kręci się reszta świata. Moje
              dziecko musi pamiętać,że jest częścią tego świata,a nie jego panem.
          • anikwaw Re: Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancj 16.07.05, 13:49
            Tu nie chodzi tylko o siuski malych dzieci...domyslam sie ze ich rodzice
            przejawiaja podobne zachowania!
          • kalina222 Re: Nic mnie tak nie złosci jak egoizm i arogancj 29.07.05, 10:55
            Mewy to mewy, Rodzice, zrozumcie wreszcie, że niektórych po prostu brzydzą cudze
            siki. Was nie, bo to wasze dziecko, ale mnie i dużą część obcych ludzi już tak.
            Nie wolno sikać do morza, jak można uczyć tego dzieci? Będą tak robić camłe
            dorosłe życie. Polecam lasek koło wydm, i tak śmierdzi już tam moczemsad
    • 30listopad Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 12:12
      Roczne dziecko może jeszcze ssać smoka, ale trzylatkowi nie wypada. Dwulatek może chodzić w pieluchach, czterolatek juz nie bardzo. Trzylatek, który dopiero zaczął sikać do nocnika może nasikać na plaży a sześciolatek juz nie. Każdy wiek ma swoje prawa. A ustronne miejsce bo nie wypada przy ludziach -proszę bardzo. Wróciłam niedawno z wakacji nad morzem. Dziecko naszych sąsiadów sikało chowając sie za ich parawanem tuż przy ich kocyku. Kopali dołek, malec sikał, zasypywali dołek i po sprawie. Nikt nie widzi, nikt się nie czepia, dziecko uczone jest że nie na widoku publicznym. I jest ok. A plaże i tak są jakie są, odrobina siusków im nie zaszkodzi. kropka
      • kvm Re: Chamstwo, dzieci i psy to to samo, 16.07.05, 14:03
        a w zasadzie tak samo powinny być traktowane przez rodziców/opiekunów. Jeśli
        się więc sra, czy szcza (jakby powiedział Miałczyński) obojętnie czy psem czy
        dzieckiem, to powinno się po podopiecznym posprzątać.

        Tłumaczenie, że wszyscy tak robią i że i tak kompiemy się w fekaliach świadczy
        o totalnej degeneracji i elementarnym braku kultury. To właśnie dlatego,
        że "wszyscy" tak myślą jest jak jest. Jeśli Ci "wszyscy" lubią kompać się i
        stąpać po ludzkich/psich odchodach, to powiedzmy jest ok. Z tego co obserwuję,
        to jednak tym "wszystkim" to przeszkadza, ale nie na tyle by samemu nie
        przyczyniać się do tego stanu.

        Prawdę mówiąc srające dzieci nie są nawet w 10% takim problemem jak srające psy
        (no może faktycznie na plażach jest trochę gorzej), ale to nie znaczy, że nie
        należy dbać o to by załatwiały potrzeby fizjologiczne w ustronnym miejscu!

        Do grupy typowych chamów zaliczyłbym też większość palaczy. Nie dość, że
        smrodzą przy innych, to jeszcze rzucają te pety gdzie popadnie.

        Oczywiście z powyższego nie wynika wcale, że skoro ja nie smrodzę innym
        papierochami, nie sram swoim psem pod płotem u sąsiada, to mogę sr.. swoim
        dzieckiem na plaży.

        Na jakim poziomie jest ta dyskusja? Na jakim poziomie kultury jest
        społeczeństwo w Polsce? Nie musicie odpowiadać na te pytania, odpowiedzi na nie
        widzę na co dzień...
        • kvm oczywiście kąpiemy się i kąpać.n/t 16.07.05, 14:05
          • sylwiksylwik inni robia zle to ja tez moge 16.07.05, 19:37
            nigdy nie bedzie w tym kraju dobrze - przyzwoicie, czysto.
            Myslalam ze to sprawka komuny - inni kradna to ja tez, inni oszukuja to ja tez.
            myslalam ze nastepne pokolenie juz takie nie bedzie , mylilam sie
            zawsze tak bedzie
            tego uczymy sie z pokolenia na pokolenie
            • 30listopad Re: inni robia zle to ja tez moge 16.07.05, 20:20
              W Polsce panuje bieda, bezrobocie i korupcja. I wiecie kto jest temu winny? Trzylatki, bo czasem sikały na plażach. I nie bedzie lepiej. Wiecie dlaczego? Bo trzylatki nadal sikją na plaży.
              • sylwiksylwik Re: inni robia zle to ja tez moge 17.07.05, 11:57
                nie, 30listopad, winni sa dorosli ktorzy ich tego ucza
      • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 20:23
        Myślę, że natura poradzi sobie ze snietymi rybami, podobnie jak robiła to przez
        wieki. Nawet jeśli sie gdzieś zaplącze zaginiony topielec to tez sobie poradzi.
        Z głupotą ludzka to juz chyba nie.
        Dla mnie nie ma znaczenia czy na plazy sika 2-latek czy 6-latek. Tego sie nie
        robi i juz. Bo ja nie mam ochoty lezec póżniej na sikach tego 2-latka. Czy to
        tak ciężko ruszyć tyłek i odejść kilka metrów dalej z dzieckiem, gdzieś właśnie
        pod krzaczek?
        A skoro zwolennicy załatwiania sie dzieci na plaży nie widzą w tym nic
        niestosownego to dlaczego kamuflują takie poczynania swoich pociech? Dlaczego
        za parawanem, siedząc, w wodzie czy co tam jeszcze sa w stanie wymyśleć? A
        niech stanie taki dzieciak na środku i zrobi co ma zrobić. Najlepiej jak trafi
        przy okazji acornsowi /i jemu podobnym/ do piwa.
        Czy to znaczy, że np kraść nie wolno ale jak nikt nie widzi to juz tak?
        Jakos dawalam sobie rade, z dwójką maluchów na raz, na plaży, podobnie znajomi,
        żadne nie załatwiało sie do wody czy na plaży, zdążało w krzaczki /czyli tam
        gdzie ludzie nie chodza i nie plażują/ jeśli była taka konieczność. Tak więc
        można sobie dać radę jeśli tylko sie chce. I to nie jest kwestia 150 ml sików,
        jak to ktos sprytnie wyliczył. Wystarczy tylko policzyć ilość dzieci na plaży i
        wszystkich pijących piwo, którzy wola jego nadmiar wydalic w wodzie a będziemy
        mieli odpowiedni obraz /to zadanie dla acornsa jako ze bardzo lubi liczyć/.
        Niestety, ostatnimi latami w cenie jest tylko tupet i bezczelność /czyt.
        przędsiębiorczość i kreatywność/. O kulturze to wiekszość zapomniała, jako, że
        nie daje wymiernych efektów.
        • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 17.07.05, 12:51
          Jeśli idziesz tam gdzie są ludzie, to musisz zaakceptować pewne rzeczy. Jadę
          sobie nad gliniankę i muszę akceptować wielkie obleśnie psisko, które biega jak
          szalone po całym terenie obsypując mnie piachem spod łap. A nienawidzę psów.
          Muszę akceptować dresiarzy chlejących piwo, choć nienawidzę i dresiarzy i
          pijaństwa. Muszę akceptować jak ktoś pali mi grilla obok a dym leci na mnie.
          Czemu więc nie mam akceptować siusiającej dziewczynki? Kiedyś może będę bardzo
          bogaty i wykopię sobie na posesji 2 ha jeziorko, nawiozę czystego morskiego
          piasku i nie będę miał problemu z tym co wymieniłem wcześniej. I jeszcze nie
          będę musiał patrzeć na panie o posturze zawodnika sumo.
          Obawiam się, że rozwiązaniem Twojego problemu będzie również prywatne jezioro i
          plaża.

          Co do wyliczeń:
          Zakładając ilość osób sikających do wody na 6 tysięcy i biorąc poprawkę na
          różną ilość wydalanego moczu, przyjmijmy 10000 tysięcy osób wpuszczających 150
          ml. moczu. Daje nam to 150m3 moczu w stosunku do 21721000000 m3 wody w morzu.
          Wychodzi 0,000000690576% moczu w Bałtyku dziennie. Ilość ta nie bedzie się
          znacząco zmieniać przy codziennym zasilaniu Bałtyku taką samą ilością moczu, z
          uwagi na cyrkulację wody w przyrodzie.
          • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 11:36
            Arcons, doceniam twoje wyliczenia chociaż nie będe sprawdzac ich wiarygodności,
            wybacz. Nie odpowiedzialeś jednak na wszystkie pytania, np dlaczego ukrywasz
            fakt załatwiania sie twojego dziecka na plaży przed innymi plażowiczami?
            Chcialabym także spytac czy kiedy dzieciakowi zachce się siusiu w tramwaju czy
            autobusie to wysadzasz je pod lawkę? przez okno? Czy jednak szukasz jakichś
            innych rozwiązań?
            Ja nie chodze nad glinianki(?) z powodów, o których pisaleś. Nie chodzę także
            do wielu innych przybytków gdzie spodziewam sie zachowania, czy ludzi, nie
            odpowiadajacych mi. Idę nad morze bo nie przeszkadzją mi np. grubasy. Natomiast
            przeszkadzją mi osoby sikajace na plaży, i to nie ma znaczenia w jakim są
            wieku. Ciekawe co na to prawo? Bo chyba tu nie powinno być wątpiliwości takze
            dla ciebie. Ale, oczywiscie, "Polak potrafi" więc jeśli cos jest zabronione to
            oznacza tylko tyle, że należy to sprytnie ominąć.
            Reasumując, ja z checią zaakceptuję kulturalnych ludzi obok siebie. Także
            kulturalnych ludzi mających zwierzęta, nie przeszkadza mi to.
            Przeszkadza mi towarzystwo osób łamiących normy współżycia społecznego i przed
            takimi ludźmi chroni mnie prawo.
            • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 12:20
              > dlaczego ukrywasz
              > fakt załatwiania sie twojego dziecka na plaży przed innymi plażowiczami?

              Nie ja ukrywam ten fakt, lecz córka. Może nie chciałaby, żeby wszyscy ją
              podziwiali podczas tej czynności.

              > Chcialabym także spytac czy kiedy dzieciakowi zachce się siusiu w tramwaju
              czy
              > autobusie to wysadzasz je pod lawkę? przez okno? Czy jednak szukasz jakichś
              > innych rozwiązań?

              Nie korzystaliśmy z komunikacji miejskiej, ale czasami się zdarzało. Teraz jest
              starsza więc nie ma problemu. Jak był młodsza, miałem na takie okazje
              przygotowaną butelkę po Coli 2l ze ściętym dnem i w razie czego robiła do tej
              butelki i to wyrzucałem na śmietnik. Ale rzadko była taka potrzeba. Może ze 2-3
              razy.

              > Ciekawe co na to prawo?

              Nie mam zwyczaju respektowania zakazów innych niż te ustanowione przez państwo
              i zapisane w kodeksach. To znaczy respektuję według własnego uznania ich
              słuszności. Nie obchodzi mnie, że jakiemuś radnemu z gminy Micikiszki nie
              podoba się mój rower na leśnej drodze albo moja córka jeżdżąca na rolka pod
              Urzędem tejże gminy, albo że na ul. Przytulnej jest zakaz jazdy na deskorolce.
              Bo jakby się dobrze dowiedzieć, to okazałoby się, że na wspomnianej ul.
              Przytulnej pan radny Kowalski ma swój dom i mu deskorolki przeszkadzają. Chyba
              nie muszę wspominać gdzie i jak głęboko to mam.

              Zastanawia mnie jedno - dlaczego nikt się nie przyczepi do dresiarzy, którzy
              prawie zawsze i wszędzie łamią wszelkie normy współżycia społecznego?
              Najłatwiej jest wsiąść na matkę z dzieckiem. Bo na ojca to już nie, bo ojciec w
              razie czego może dać w ryj i z Adidaska poprawić. Najlepiej zmieszać z błotem
              matkę wysadzającą dwulatka na plaży.
              • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 13:33
                Chyba cos ci się pomyliło. Niby gdzie wszyscy godza sie na to co robia
                dresiarze?
                Akurat tu jest inny temat poruszany, jeśli chcesz sie dowiedzieć jak sprawy sie
                mają z dresami to o to zapytaj w osobnym wątku.
                Wracajac do tematu to zadziwia mnie, że świetnie sobie radziłeś bez piasku i
                wody w pobliżu, dlaczego tak samo nie mozna sobie radzic na plaży?
                Ciekawe też, że nawet małe dziecko czuje podświadomie, że załatwiać się na
                plaży nie powinno a dorosły nie.
                I jak wszędzie tak i ty robisz tylko to co uważasz za słuszne dla siebie, inni
                guzik cie obchodza. Bo najważniejszy jest koniec mojego nosa.
                Pal sześć gdyby to dotyczyło tylko tego sikania, niestety, tak dzieje sie ze
                wszystkimi innymi sprawami.


                • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 14:10
                  > Chyba cos ci się pomyliło. Niby gdzie wszyscy godza sie na to co robia
                  > dresiarze?
                  > Akurat tu jest inny temat poruszany, jeśli chcesz sie dowiedzieć jak sprawy
                  sie
                  >
                  > mają z dresami to o to zapytaj w osobnym wątku.

                  Tu masz rację. To taka mała dygresja z mojej strony była.

                  > Wracajac do tematu to zadziwia mnie, że świetnie sobie radziłeś bez piasku i
                  > wody w pobliżu, dlaczego tak samo nie mozna sobie radzic na plaży?

                  Powód jest bardzo prosty - w wodzie się rozpłynie, w piasek wsiąknie. W
                  autobusie pozostanie na podłodze. Chyba, ze będzie to autobus z zejściówką, a
                  nie niskopodłogowy. Bo z wysadzaniem dzieciaka na siusiu w zejściówce spotkałem
                  się nie raz. W Warszawie.

                  > Ciekawe też, że nawet małe dziecko czuje podświadomie, że załatwiać się na
                  > plaży nie powinno a dorosły nie.

                  To nie jest tak, że czuje podświadomie. Ma teraz 10 lat więc chyba zrozumiałe,
                  że nie będzie tak na chama lać na widoku. Opracowała do perfekcji technikę
                  sikania tak, że nawet jak obok będzie siedziało kilka osób, to nikt nie
                  zauważy. Klęka w rozkroku na piasku, pochyla do przodu, stopy złączone i na
                  nich opiera się tyłkiem, rękoma wygrzebuje piach z miejsca docelowego usypując
                  górkę przed sobą, pochyla się mocniej i robi co ma do zrobienia udając, że
                  sobie coś tam z piasku buduje. A jak za głośno "pluszcze" to podsypuje
                  piaskiem. Jak skończy, to zasypuje dołek jednym sprawnym ruchem ręki i po
                  sprawie. Nawet gdybyś usiadła na tym piasku chwilę po tym, byłby suchy.

                  > I jak wszędzie tak i ty robisz tylko to co uważasz za słuszne dla siebie,
                  inni
                  > guzik cie obchodza. Bo najważniejszy jest koniec mojego nosa.
                  > Pal sześć gdyby to dotyczyło tylko tego sikania, niestety, tak dzieje sie ze
                  > wszystkimi innymi sprawami.

                  Nie mówię, że inni mnie nie obchodzą. Ja mówię o idiotycznych zakazach
                  wydanych "bo tak" i nie służących niczemu poza uprzykrzaniem ludziom życia. Nie
                  oczekuj, że nie wjadę rowerem na utwardzoną drogę leśną albo na rolkach do
                  parku tylko dlatego, że ktoś sobie postawił zakaz niczym sensownym nie
                  uzasadniony.
      • grazia31 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 11:09
        masz rację. nie wyobrazam sobie jednak opisanej powyżej 10-latki która sika na
        plaży. przeciez to juz duże dziecko, które samo moze iść do ubikacji. w szkole
        też chodzi do ubikacji a nie sika pod ławke, prawda? rozumiem takiego 2,5
        latka, któremu trudno wytłumaczyć jeszcze zeby potrzymał z 10 minut az
        zajdziesz po piachu do wc i stojąc na palcach w śmierdzącym kiblu (fuuj)w jakiś
        karkołomny sposób pomożesz mu załatwić się( o ile wczesniej nie zsika sie po
        drodze)
    • kanna Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 20:56
      To wcale nie chodzi o to, że wszyscy sikaja, ze dziecko nie wytrzyma itp.
      Chodzi o to, ze trzeba ruszyc dupsko i donieść, albo doprowadzić dziecko do
      lasu. A pewnie że łatwiej jest wykopac dołek nie ruszajac sie z ręczniczka....
      Podobnie łatwiej jest rzucic papaier na ziemię, niz szukać kosza. Albo wyrzucić
      butelkę razem z innymi śmieciami, niz ją segregować.

      Pomyslcie, jak przekaz dajecie swoim dzieciom.

      pozd. Ania
    • pasibrzuszek Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 21:28
      A mo synek nie sika do wody tylko pod krzaczek, niestety ja za to sikam smile))
      • kanna Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 21:51
        Więc to tylko kwestia czasu, zeby twój synek też zaczął sikać do wody...
        Gratuluję.

        pozd. Ania
        • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 21:56
          Uważaj, pasibrzuszek, bo na basenach /nie wiem czy wszędzie/ woda barwi sie od
          moczu i ktos kto nasikal do wody na pewno naje sie wstydu. Jakie sa inne
          konsekwencje to nie wiem bo ja nie sikam, ale może obciaża sie delikwenta
          kosztami wymiany wody?
          Moze znajda jakis podobny sposób na kąpieliskach otwartych, wody wymienic się
          nie da ale co wstyd to wstyd. Czasami to najskuteczniejsza metoda.
          • pasibrzuszek Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 21:57
            Naiwniaki wszystko łykną
            • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 16.07.05, 22:10
              ależ powyższa wiedza zawsze może ci sie przdać, chocby kiedy z powodu wieku nie
              będziesz trzymac moczu i nie bedziesz juz pasibrzuszkiem a zwykłym pasibrzuchem.
    • amb25 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 18.07.05, 08:53
      Ja zaberałam nicnik.
      Jadę w tym roku nad polskie morze na wakacje. I jak czytam o tym sikaniu na
      plaży to aż zastanawiam sie czy w ogóle warto tam wchodzić. Bo niby mocz
      dwulatka to 150 ml ale jesli pomnozy się to np. przez 10 tys. 2 latków, którzy
      odwiedzają plażę, a załatwiają się pewnie kilka razy w ciągu dnia?
      Ja myslę, że takie coś wynika po prostu z lenistwa - bo jak tu lecieć kilkaset
      metrów z nocniczkiem do ubikacji!! Jeszcze ktoś zauważy i mu się nie spodoba. A
      jak dziecko nasika na plaży to nikt nie zauważy a jak zauważy i mu się nie
      spodoba to się go op... i to już nie jest wstyd tylko powód do dumy.
      Koszmar. Czego wy uczycie dzieci???
    • chwilka9 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 11:48
      Trochę mnie ten wątek rozśmieszył. Mieszkam nad morzem. Może jestem
      niekulturalna i zwierzęca ale przez głowę mi nawet nie przeszło że mój 2,5
      letni synek nie może załatwić siusiu na piasek czy do wody. 5-latek idzie na
      wydmy (nie zapominajcie że wstęp na wydmy jest zabroniony pod karą grzywny).
      Tam gdzie chodzę na plażę jest jakieś 10 minut drogi z dzieckiem na ręku do WC -
      moje dziecko na pewno by tego nie przetrzymało. A jak ktoś jest taki
      przewrażliwiony to niech tu nie przyjeżdża tylko siedzi w swoim sterylnym
      mieszkanku i najlepiej niech nie wychodzi z domu to nie będzie narażony na
      brzydkie widoki i zapachy.
      • amb25 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 12:24
        No coż to wszystko zalezy od kultury i świadomości społeczeństwa, a ta jest u
        nas niska niestety.
        A gdyby Ci "przewrażliwieni" albo niedoinformowani o standardach zachowania na
        plaży (np. cudoziemcy) nie przyjeżdżali do Was nad morze to przypuszczalnie
        mieszkańcy nadmorskich miasteczek nie mieliby z czego żyć. Bo duża część żyje z
        turystyki, być może Ty również.
      • 30listopad chwilka9 - nareszcie! 19.07.05, 12:58
        Nareszcie rozsądny głos! Bo ludzie "wysokiej kultury", którzy się tu wypowiadają naoglądali się chyba za dużo reklam domestosa.
      • allija Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 13:12
        To rzeczywiście trochę śmieszne, że ludzie chcą się odróżnić od zwierząt,
        przecież wyszli od małpy. Także ich zachowanie na to wskazuje.
        I kto tu śmiał vetować, że niby Bóg czy coś... Małpa i tyle.
        Zwierzętom nie przeszkadza co robią ich współtowarzysze obok. Jedni sie
        załatwiają, inni kopulują. Co tam, wszak nic co ludzkie/zwierzęce nie jest nam
        obce.
        Ciekawe czy na plażach bardziej cywilizowanych nacji od Placzków tez tak to
        wygląda? Bo jakos sobie nie przypominam.
    • diagnosta7 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 19.07.05, 22:44
      Przejrzałam watek I choć niektórzy twierdza, ze to śmieszny temat, to mnie
      raczej przygnębił. Choć zdania na szczęście są podzielone to mimo wszystko
      wylania się obraz Polaków flejtuchów, bez podstawowych zasad higieny. Jeden
      się w publicznym miejscu załatwi, inny zgasi papierosa w piasku albo rzuci
      śmieci, bo mu się nie chce paru metrów do kosza pokonać.
      Załatwianie się, śmiecenie, wrzask w miejscach publicznych jest zwykłym brakiem
      kultury i podstaw wychowania .Żadnej innej miary nie da się do tego przyłożyć
      ani niczym wytłumaczyć.
      To prawda, ze zazwyczaj polskie toalety nie nadają się do użytku, ale to nie
      znaczy, ze załatwianie potrzeb fizjologicznych staje się przez to sprawa
      publiczna. Jeśli jest mało koszy na śmieci lub ubikacji czy to znaczy, ze mamy
      żyć w brudzie i odpuścić wszelkie normy społeczne? Może warto się
      pogimnastykować, żeby nie dać się sprowadzić do poziomu dresiarza.
      Co do psów to właściciele powinni po nich sprzątać. Gdzieniegdzie w Polsce te
      przepisy już funkcjonują, a na świecie od dawna się sprawdzają.
      Osoba pozwalająca swemu psu załatwiać potrzeby pod cudzym oknem nie rożni się
      niczym od rodziców wysadzających swe dziecko na środku plaży lub w morzu.


      • wiu1 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 20.07.05, 11:58
        Posiadaczy dzieci i właścicieli psów namawiałabym jednak do jeszcze jednego
        odruchu mobilizacji i zastanowienia się, jak to zrobić, żeby utrzymać standarty
        higieny i kultury osobistej.

        Plaża, zbiorniki wodne, trawniki, miejsca publiczne NIE SĄ MIEJSCAMI NA
        ZAŁATWIANIE POTRZEB FIZJOLOGICZNYCH.

        Ludzie! Rozumiem, że z dziećmi/psami bywa trudno. Ale błagam, postarajcie się!
        • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 20.07.05, 12:08
          Zachęcam Cię więc do odwiedzenia warszawskiego Parku Praskego koło ZOO. Jest
          tam bardzo ładny plac zabaw, można kupić napoje różne i wszystko fajnie poza
          tym, że na cały park są dwie bardachy i obie zamknięte. Nie oczekuj więc, że
          ktoś będzie na siusiu czy kupę szedł z dzieckiem do domu tylko dlatego, że
          gmina ma pilniejsze wydatki niż remont klopów.
          Druga sprawa to toalety powinny być DARMOWE!!! Jeśli mam płacić choćby
          złotówkę, to pójdę w krzaki. Ja podatki płacę po to między innymi, żeby mieć
          czysto. Nie czuję się więc zobowiązany płacić dodatkowo za utrzymywanie
          bardaszki bo to sprawa gminy a nie moja. Mój podatek gmina już dostała, wcale
          nie mały więc niech się rządzi tak, żeby starczyło na wszystko.
          • wiu1 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 20.07.05, 12:23
            Acorns, masz rację. Rozumiem, że są sytuacje, kiedy po prostu NIE MA GDZIE iść
            z dzieckiem na "siusiu" i wtedy trzeba sobie radzić, jak się da. Wiadomo,
            każdemu, nawet dorosłemu zdarzyc się mogą różne ekstrema. No nie wiem, np.
            (sorry za ten malowniczy przykład) załóżmy, że niespodziewanie dostaję
            wcześniej okres i "paraduję" z piękną czerwoną plamą z tyłu spódnicy - bliźni
            są skazani na doświadczanie elementu mojej fizjologii. Normalnie panika. Albo
            zaszkodziło mi coś co zjadłam (nie miałam pojęcia, że tak będzie) i dostaję
            nagłego ataku sraczki - lecę za najbliższy krzaczek nawet jeśli to centrum
            miasta. Więc potrafię sobie wyobrazić sytuacje, kiedy PO PROSTU NIE MOŻNA
            INACZEJ. Ludzie nie są wszechmocni, co nie? A tym bardziej małe dziecko, któe
            przeciez nie panuje jeszcze nad swoim organizmem tak jak dorosły.

            Trzeba próbować coś zmienić. Może spróbować nacisku na dyrekcję Parku? Może
            jednak zabierać ze sobą nocnik i te krzaczki wykorzystać tylko jako ... hm
            hm.. "zasłonę technologiczną" smile
            • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 20.07.05, 13:00
              No ale dla 10-cio latki nocnik? A jak dla niej to przy okazji też dla mnie, bo
              ja też przecież czasami potrzebę mam smile Nawet jak dziecko małe to co potem z
              zawartością nocnika zrobić? Postawić obok ławki, a potem nieść do domu?
              Przecież śmierdzi, wylać się może. Bez przesady.
              W Polsce jest taki burdel organizacyjny, że nie wiadomo pod kogo podlega park.
              Czy pod Zieleń Miejską, czy pod gminę. Jak znam życie byłbym odsyłany od
              jednego do drugiego. Gmina będzie twierdzić, że park i wszystko co na jego
              terenie to sprawa Zieleni Miejskiej, Zieleń Miejska stwierdzi, że to sprawa
              gminy a i tak pieniędzy na to nie ma, więc będzie dalej jak jest, bo te
              bardaszki chyba nigdy nie były czynne, przynajmniej ja nie pamiętam a do ZOO a
              przy okazji do parku chodziłem jako małe dziecko.
              • wiu1 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 20.07.05, 14:57
                Fakt, dla 10-latki to może być krępujące. Jeśli chodzi o ciebie, to musisz
                załatwiać potrzeby przed wyjściem z domu.

                Jeśli chodzi o córkę... hmmm ... albo pomyszkuj za jakimiś dostępnymi toaletami
                poza parkiem ale w okolicy (nie znam Parku i Twojego miasta, więc trudno mi się
                wypowiadać) - może w jakimś pobliskim barze, albo jakiejś instytucji...

                Albo zbierzcie z innymi rodzicami podpisy pod petycją (taka inicjatywa
                społeczna smile w końcu miejsce przeznaczone dla dzieci powinno być im przyjazne).

                Z tym nocnikiem..... to zalezy jak silna jest potrzeba a co za tym idzie
                konieczność ... no i stosunek samego dziecka.

                Zastanawiam się, co bym zrobiła jakbym była na miejscu tej dziewczynki. Już
                chyba wolałabym siąść na nocniku w krzaczkach - a tata by "to" potem dyskretnie
                wylał... niż mieć mokro.

                W każdym razie, skrzyknięcie się z innymi rodzicami z tym samym problemem może
                pomóc.
                • acorns Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 20.07.05, 15:55
                  > Jeśli chodzi o córkę... hmmm ... albo pomyszkuj za jakimiś dostępnymi
                  > toaletami poza parkiem ale w okolicy (nie znam Parku i Twojego miasta, więc
                  > trudno mi się wypowiadać) - może w jakimś pobliskim barze, albo jakiejś
                  > instytucji...

                  Za dużo kombinacji, niestety. Park Praski i Skaryszewski to część mojego
                  dzieciństwa. Pamiętam jaki był syf jak koszy nie było . Kosze się pojawiły i
                  ogólnie jest czysto. Czasami tylko jakiś papierek się trafi. I kwiatów ludzie
                  już nie zrywają. I Policja ze Strażą Miejską pogoniła pijaków. Park stał się
                  miejscem przyjaznym rodzinom z dziećmi. Skoro nie jest już zaśmiecony i
                  zdewastowany, wnioskuję, że nie byłby również zasrany gdyby ludzie mieli inną
                  możliwość. Tylko tu problem jest inny i nieco bardziej skomplikowany. Kibel
                  poza tym, że ma być, ma jeszcze być czysty i nie śmierdzieć. Niestety, nasze
                  polskie realia są jakie są.

                  > Albo zbierzcie z innymi rodzicami podpisy pod petycją (taka inicjatywa
                  > społeczna smile

                  No to nam najwyżej postawią ToiToi-kę, która nie dość, że będzie śmierdzieć i
                  nikt nie będzie korzystał, to jeszcze popsuje parkowy pejzaż. Te dwa kibelki co
                  tam stoją są ładnie wkomponowane w otoczenie, ukryte w zaułku na uboczu. Co z
                  tego jak nieczynne. Uruchomienie ich to będzie problem straszny, bo nie wiadomo
                  pod co one podlegają. Za dużo biurokracji a za mało dobrej woli.
                  • wiu1 Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 20.07.05, 17:33
                    Czyli trzeba by było się skupić na uruchomieniu tych istniejących toalet. Jeśli
                    nie uda się ustalić, "pod kogo" podlegają, to może ... jakiś wytrych? Tylko to
                    nie rozwiąże sprawy. Chodzi pewnie o to, że żeby były czyste, musi tam
                    urzędować babcia klozetowa, której ktoś musi zapłacić za pilnowanie przez te
                    minimum kilka godzin dziennie. I tu leży pies pogrzebany. Przestrzeń publiczna
                    jest niedoinwestowana a chętnych do płacenia zapewne mało.
                    Niech Dyrekcja Parku dogada się z Zielenią Miejską i może jeszcze z jakąś
                    instytucją - bo ja wiem - rozwoju przestrzeni miejskiej, albo fundacją pomocy
                    dzieciom czy cóś. Przy wsparciu użytkowników Parku to się może udać, ale
                    najpierw muszą być chętni do włożenia w to swojego czasu i - być może - też
                    jakiejś drobnej sumy pieniędzy.
      • lulka77 sama z synkiem nad morzem 20.07.05, 16:01
        no własnie- zachciało sie siusiu i co miałam zwijać majdan (parawan sterte
        zabawek, kocyki, reczniki....)? biegłam pod wydme i tam na patyczki z plecakiem
        na plecach oczywiscie, zostawiajac majdan pod okiem niemieckiego turistena.

        problemem nie są psy i dzieci
        lecz raczej psy i faceci
        dziecko moze nie zdązyc (taki 3 latek np), moze zapomniec w wirze zabawy-wtedy
        trzeba od razu tu i teraz załatwic potrzebę
        ale WIDOK SZCZAJACYCH GDZIE POPDANIE W WARSZAWIE, NAD MORZEM, ZA BLOKIEM I
        WSZEDZIE oblesnych facetow co nie potrafia doniesc do domu to obraz wywołujący
        u mnie odruch wymiotny

        poza tym nie zdazyło mi sie aby dziecko podbiegło i obsikało mi budowlę, która
        robiłam z synkiem, a jeżeli chodzi i włascicieli psów to oszczali ją ze 3-4
        razy (oni a nie ich psy, bez kagańców i nie na smyczy)

    • terminek Re: Jak wysadzać dziecko na plaży? 28.07.05, 14:11
      opowiem co misię przydarzyło w zwiąku z siusianiem dziecka,moja dziewczynka w
      tym roku właśnie na wakacjach zaczęła włać siusiu ichodziliśmy bez pampersów,
      wszystko było dobrze ale jednego razu poszliśmy na kawę z mężem do jednego z
      wileu baró które są otwierane we władku na okres wakacji. zdążyliśmy tylko wejść
      a mała woła "mama siusiu" więc grecznei pytam o toaletę i owszem była wrzuciłam
      1zł i okazuje się że już tam ktoś jest więc przepraszam i sie wycofuję, cały
      czas moje dziecko mówi że chce siusiu więc trochę spanikowana wybiegam przed
      ten bar na trawnik i chce żeby sie wysiusiała bo nie mam gdzie jej zaprowadzić,
      nie wiem gdzie jest inna tolaeta i w ogóle i dla mnie i dla mojego dziecka nowa
      sytuacj. jak tylko ściągnełam gatki dziecku od razu jakaś sfrustrowana obleśna
      baba zaczęła na mnie japę drzeć że tu jest reasturacja i że ona tu je itd. więc
      skończyło się tym że ja miałam łzy w oczach moje dziecko oczywiści wstrzymało i
      za chwilę jak tylko puściałm ją ścikało się w majtki.nie wiem może i miała rację
      ale ja naprawdę chciała żeby moje dziecko się wysiusiało normlanie i zaplaciłam
      za to i mówię do niej a ta zrobiła ze mnie fleję która wysadza dziecko gdzie
      popadnie. do tej pory czuje niesamak ale tylko dlatego że jej "nie nawsadzałam "
      tak jak jej się należało. Każda sytacja jest inna ale gdyby ta bab słuchała co
      do niej mówię że toaleta jest zajęta że zapłaciłam i widzi 2,5 letnie dziecko to
      byoby mniej nerwów. Dla każdego a tak to tylko niesmak został.Jesli chodzi o
      plaże do siusiu zdarzyło się robić małej w dołek w piasku a kupę łapałam (raz)do
      foliowej torebki i problemu nie widze.Teraz wzięłabym nocnik.
    • saskia123 pytanie do acorns 28.07.05, 20:19
      Pytam w celach czysto poznawczych. Czy kiedy jesteś w mieście (szalety
      publiczne są, wiadomo, obleśne) ty i twoja dziesięcioletnia córka załatwiacie
      się na środku chodnika?
      Bo widzisz, przygarnęłam właśnie kota, który z uporem maniaka sra na dywan
      zamiast do kuwety. Tak myślę, że jeśli poznam działanie waszych instynktów, to
      może kota uda się nawrócić.
      Z góry dziękuję za wyjaśnienia.
      • acorns Re: pytanie do acorns 31.07.05, 14:56
        Mogę to wyjaśnić nawet bez odpowiadania na głupie, prowokacyjne pytanie.

        Koty jak wiadomo są zwierzętami mającymi swoje zdanie i tym zdaniem się
        kierują. I taki kot nie będzie srał tam gdzie się tobie podoba bo akurat tam mu
        postawiłaś kuwetę tylko nasra tam gdzie jemu pasuje. Będzie spał gdzie jemu
        wygodnie a nie tam gdzie mu każesz. Będzie łaził po czym jemu się podoba a nie
        po czym mu pozwalasz. Ty nie możesz kotu nakazać ani zakazać, tylko sprawić by
        zechciał coś zrobić po twojej myśli.
        Chcesz zrozumieć mechanizmy takiego działania, to wytłumaczę Ci na swoim
        przykładzie - jeśli jest ograniczenie do 50 km/h, a za nim jest ostry zakręt, a
        za zakrętem podstawówka albo cokolwiek innego co wymaga zachowania szczególnej
        ostrożności, to ja będę tam jechał nawet i 30 w razie potrzeby. Natomiast jeśli
        mam takie ograniczenie postawione "bo tak" to będę jechał nawet i 200 km/h "bo
        tak".
        Jeśli tego nie rozumiesz, nie powinnaś mieć kota tylko psa. Ten będzie
        grzecznie merdał ogonkiem i przynosił patyczki za miskę żarcia 2 razy dziennie,
        przez co psy stały się bardzo podobne do ludzi, bo jak inaczej wytłumaczyć
        kilkusetosobową kolejkę do pracy za 5 zł/h w McDonaldach, Carrefourach, Realach
        i innych takich tworach? Jak inaczej wytłumaczyć tłumy magistrów chętnych do
        pracy za 1000 zł miesięcznie bez płatnych nadgodzin?

        Jeśli masz kuwetę tak czystą jak publiczne szalety to rozumiem i popieram
        zachowanie kota.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka