martinimartini
20.07.05, 13:01
mam pytanie o to jak słyszą wasze kilkulatki, i nie chodzi mi o wady słuchu,
tylko o chęci.
moje czteroletnie dziecię bardzo często zlewa moje pytania, prośby, nakazy
(słuch fizjologiczny miał badany, jest ok). słyszy i reaguje na to co chce.
powtarzam po kilka razy, czasami to mnie aż cholera bierze.
nasze rozmowy wyglądają mniej wi ecej tak:
1. wersja z szantażem:
- pytam o coś i cisza, młody zajęty.
- mówię do kogoś albo do siebie jak nie ma osoby trzeciej:
"kurcze, z Maćkiem znowu trzeba do laryngologa na badania, bo ewidentnie źle
słyszy"
- natychmiastowy wrzask "nie chcę do laryngologa, przecież wszystko dobrze
słyszę"
- jak słyszysz to o co pytałam?
- w połowie przypadków pamięta pytanie i odpowiada.
2. matka ma czas i cierpliwość:
- jak brak odzewu to udaję, że telefonuję:
"halo, halo, Maciek mówi mama, odbierz szybko"
- Młody 'odbiera', załatwiamy co trzeba 'przez telefon' , potwierdza, że
wszystko słyszał, tylko nie miał czasu.
3. matka wściekła:
- po kilku pytaniach bez echa drę się w stylu:
"no ile można pytać o to samo, usłysz wreszcie bo jak nie to..." i tu w
zależności od sytuacji przeróżne teksty.
- młody ze stoickim spokojem: "Ale ja przecież wszystko słyszę" i jak wyżej w
połowie przypaków pamięta o co mi chodziło.
to jeszcze normalne czy już patologia?
m
PS był kiedyś podobny wątek ale nie mogę znaleźć.