mifka
09.08.05, 01:21
czytam sobie rozne watki, slucham ludzi, obserwuje znajomych i zauwazam, ze w
polsce zupelnie naturalnym jest fakt, ze dwudziestoparplatki mieszkaja z
mamusia i tatusiem a mlodych jak najdluzej trzyma sie przy rodzicach nawet
dawno po tym jak ci mlodzi juz zostali rodzicami.rodzice tak
nachalnie "pomagaja" swoim pociechom, ze te zaczynaj dorosle zycie gdzies
kolo trzydziestki.jak myslicie kiedy jest czas na "wypchanie" mlodych z
gniazda i jak powinna wygladac ewentualna pomoc rodzicow w tym starcie?