merkuryka
26.10.05, 10:45
Po ostatniej wywiadówce postawiłam ultimatum, jeżeli jeszcze jeden dzień
wagarów się pojawi może zapomnieć o studniówce. Tym czasem przysło wezwanie
ze szkoły, dziś syn rano zrobił mi kawę, chciał pogadać, płaczącym wzrokiem
na mnie spojrzał i potwierdził wszystko to co mu wczoraj nagadałam, a więc,
że jest nieodpowiedzialny, leniwy etc.
Moje stanowisko w tej sprawie jest prostolinijne - NIE CHCESZ CHODZIĆ DO
SKOŁY TO NIE CHODŹ Znajdź sobie pracę, ciężką fizyczną, a wówczas odczujesz
potrzebę nauki i podnoszenia swoich kwalifikacji, aby mieć dobry zawód i
lepszą pracę.
Problemy z wagarami nie są nwością w jego wykonaniu ( opuszcza ok 50 %
lekcji), zawsze stawiam na ostrzu noża, grożąc, że jeszcze raz się powtórzy
zabieram jego papiery ze szkoły. Niestety wczoraj syn też przegiął wagarami
na wykładach na prawo jazdy, tu sprawa była prostsza, nie chce chodzić, do
widzenia, ja nie będę inwestować grubo ponad 1000 zł, skoro mu sę nie chce
chodzić.
Dziś syn płacze, przeprasza i prosi o jeszcze jedną szansę, tych szans
dawałam mu wiele a on dalej ma fiu bździu w głowie. Co zrobić tym razem???