Dodaj do ulubionych

cierpliwą mamą być...

11.02.06, 23:08
postanowiłam być cierpliwą mamą, nie krzyczeć często na dzieci, nie ulegać
emocjom.... karmiłam półroczną córeczkę a mój dwuletni synek bawił się w
pokoiku podejrzanie cicho, zaglądam a mój smyk otworzył szafkę z ubrankami
(gdzieś tak 40 ubranek wyprasowanych poprzedniej nocy!!!), wywlekł wszystkie
i..... (tu hit)- polał olejem zagrabionym wczesniej z kuchni. Weszłam i
powiedziałam: tak nie wolno synku, posprzątajmy razem smile Wiem, zanim skończy
pięc lat będę leżła na kozetce u psychoanalityka, ale byłam z siebie dumna
Obserwuj wątek
    • iwpal Re: cierpliwą mamą być... 11.02.06, 23:26
      KOnwalio, nie na kozetce, tylko na oddziale zamkniętym wink
    • mama_kotula Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 01:52
      Ja bym zabiła big_grin big_grin big_grin big_grin
    • sledziowa Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 14:05
      Brawo! Ja czasami też próbuję na wybryki mojej córki reagować "spokojnie",
      jednak najpierw wychodzę do innego pomieszczenia liczę od 5 i wracam do miejsca
      w którym nabroiła coś moja córunia i wtedy w miarę spokojnie ale stanowczo
      próbuję jej wytłumaczyć dlaczego tak nie wolno robić smile
    • carmelaxxx Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 14:52
      jestes aniolem !
    • cynta Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 15:55
      Cwicz sie w cierpliwosci cwicz. Za jakies 20 lat twoj synek wyjedzie na koniec
      swiata (a nie do drugiego pokoju), zapowie ci ze bedzie skakal na lotni albo
      zwiedzal najbardziej niebezpieczne miato na swiecie, potem w eterze zrobi sie
      cisza (tak jak w tym pokoju) tyle ze nie bedziesz mogla pojsc i sprawdzic,
      bedziesz mogla tylko siedziec i czekac az sie wreszcie odezwie, a w czasie tego
      czekania przypomnisz sobie ta wlasnie sytuacje i pomyslisz ze w zamian za choc
      slowko od niego ze zyje i jest w porzadku wiele bys oddala moze nawet to ze te
      ubranka bylyby dodadkowo pocietw nozyczkami w drobny maczek...
    • pampeliszka Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 18:07
      niezla jestes
      no i widzisz, lepiej nie prasowac ubran, szkoda czasu...
    • anatemka Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 18:22
      zmroziło mnie....
      żona ze stepford????smile)))
      no, ja mojego bym może nie sprała, może nawet nie darłabym się na niego, ale na
      pewno usłyszałby: wyjdź stąd. Nie chciałabym żeby widział, jak matka pluje
      nienawiścia na wszystko dookołasmile)
      • 74l Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 20:49
        Gratuluję cierpliwości autorce wątku( zawsze tak spokojnie reagujesz, jeśli tak
        to wprawiłas mnie w kompleksy), a Ty Cynta świetnie to wszystko ujełaś. jest
        takie przysłowie: małe dzieci mały kłopot, duże - duży.Tak mi się smutno
        zrobiło...... Czasami zdarza mi się nakrzyczeć na swoje dzieciaczki , a potem
        zazwyczaj mam kaca. Cociaż widzę ,że tłumaczenie często nie przynosi
        efektów.Kiedy podniosę głos - jest reakcja. Ale dumna jestem z tego ,że nie
        bijemy naszych dzeci. PRZYZNAJĘ , PRZY PIERWSZYM DZIECKU "SKOCZYŁA" MI RĘKA
        (krzyczę na siebie), ale czułam się potem po prostu podle.I wynikało to z mojej
        słabości, zmęczenia, zniecierpliwienia- nie było adekwatne do przewinienia.
        Teraz pilnuję się.
        Przyznacie,że będąc mamą dwojga trudno być aniołem. Mój syn powiedział
        kiedyś: "mamo tata ma anielską cierpliwość ,a ty diabelską". Przyznam , dało mi
        to do myślenia.
    • rycerzowa Re: cierpliwą mamą być... 12.02.06, 21:30
      Nie za bardzo rozumiem. Jak mozna bylo inaczej zareagowac?!
      Przeciez on ma dopiero 2 lata. Takie 'psoty' czesto zdarzaja sie maluszkom.
      Twoja reakcja byla normalnym zachowaniem rozsadnej osoby.
      • mamaewy Re: cierpliwą mamą być... 13.02.06, 09:58
        A uważcie że ciche, pokorne i z przepraszającą nutą w głosie zdanie: tak synku
        nie wolno, mamusia zaraz pomoże ci posprzątać, wywrze jakikolwiek pozytywny
        wpływ na dzicko? Bo mi osobiście się nie wydaje. Poza tym do jakiego wieku
        dziecko może psocić? A co póżniej? Nagle bierzemy się za wychowanie pociechy?
        Nagle zabraniamy? Toż to dopiero jest nieludzkie! Dwa, trzy, pięć lat dziecko
        może wszystko, a nagle koniec. nagle dowiaduje się, że na pewne zachowania
        przyzwolenia już nie ma, choć wcześniej ono było.

        Wolę być więc wyrodna, czasami nie mieć cierpliwości i pozwolić sobie
        na "wybuch" złości, kiedy coś naprawdę wyprowadzi mnie z równowagi. Tak dla
        dobra wszystkich bliskich... niż udawać szczęśliwą i opanowaną a po nocach wyć
        w poduszkę z bezsilności.
        • pade Re: cierpliwą mamą być... 13.02.06, 11:59
          tu się zgadzam w całej rozciągłości z mamaewy,
          dziecko od początku musi wiedzieć co mu wolno a czego nie, a dwulatek wie już
          bardzo dobrze, ze oblanie olejem czystych ubranek nie zachwyci mamy,
          podziwiam cierpliwość, ja bym nakrzyczała a potem się rozpłakała,
          z żalu nad sobą nie nad dzieckiemsmile
        • fish79 Re: cierpliwą mamą być... 13.02.06, 14:38
          ja też się zgadzam, nie można zacząć wymagac od dziecka kiedy bedzie miało 3-4-
          5 lat, to za późno!!! I wydaje mi sie ze cierpliwosć mamy wcale nie oznacza ze
          sie nie reaguje na przewinienie. Pamiętam jak moja córka obecnie 7 letnia
          mając 4 lata, notorycznie ściagajac spodnie, np w łazience, maszerowała w
          nich "załatwić wazne sprawy" nie podciagajac ich= brudzac. Prośby nie pomagały
          więc... uprała je ręcznie, sama. Nie była zadowolonasmile Ale poskutkowało. jak
          była młodsza też miała ograniczenia, i basta, pewnych rzeczy n i e robimy. A
          co jak zrobi? ja nie uznaję bicia jako metody, ale podniesiony głos (nie
          krzyk), powinien być znakiem dla dziecka ze cos jest nie tak.
          W sytuacjach naprawde wyjatkowych-wybiegła na ulicę- było "przedłużenie
          konstytucji" czyli klaps, ale nie wyobrażam sobie zeby w takiej sytuacji
          powiedzieć spokojnym głosem " nie rób tak, chodź wrócimy na chodnik razem"
          Moja znajoma, mama 2 dzieci, psycholog, wychowuje je bezstresowo, co skutkuje
          ciagłym wrzaskiem tych dzieci które"chcą", "nie Chcą", "nie pójdą", nie jedzą
          przy stole tylko chodza z jedzeniem po domu, kopią, gryzą i robią drakońskie
          wręcz awantury. Bardzo bezstresowe, szczególnie dla mamysmilesmilesmile
          A ja jestem "ta niedobra ciocia, co wygania z pokoju" bo tak robię, prawda.Nie
          stosujesz zasad których wszyscy przestrzegamy-wyjdź proszę( i powrzeszcz sobie
          gdzieś indziej) pozdr.
        • setorika Re: cierpliwą mamą być... 13.02.06, 15:55
          nic dodać nic ująć
    • dagu75 Re: cierpliwą mamą być... 19.02.06, 12:12
      Zazdroszczę ci cierpliwości. Mnie by rozniosło. szukam sposobu na własną
      agresję wyrażaną krzykiem. Też jestem niedobrą mamą, która wymaga, bo tatuś i
      babcia ustępują w imię spokoju. Macie jakieś sposoby?
      • konwalia9 Re: cierpliwą mamą być... 19.02.06, 22:20
        no karą chyba było posprzątanie a w ogóle to miałam nadzieję, że będzie to
        wątek humorystyczny a nie budowa teorii psychologiczno- wychowawczej na
        podstawie jednej sytuacji, luzik Mamusie, bo zwariujemy smile
        • klebek0 Re: cierpliwą mamą być... 20.02.06, 16:25
          A potem rosna nam dzieci,którym sie wydaje,że wszystko im wolno,rozkapryszone
          bez szacunku dla nikogo.Gratulacjesad(
    • judytak morał: 19.02.06, 22:29
      nie należy nocami ubranek prasować

      pozdrawiam
      Judyta
      • dagmama Też mam dwulatka. 20.02.06, 09:40
        I cierpliwość.
        Co prawda tylko jedno dziecko do pilnowania, więc podziwiam autorkę postu.
        Tak trzymaj!!!
        Wiem, że kara czy lanie nic by wychowawczego nie dały. Jestem pewna, ze mój
        synek by nie skojarzył, co zrobił. No, chyba żeby widział mnie prasującą i
        opowiadającą, jak to wszystko ma być pięknie ułożone w szafiem i że ma nie ruszać.
        E, pewnie byśmy razem wpakowali to do pralki
        Ale ja rzadko prasuję.
        • verdana Re: Też mam dwulatka. 20.02.06, 09:54
          Cierpliwość cierpliwością, a pokazanie dziecku, że czegoś naprawdę nie wolno -
          to inna sprawa.
          Tak nie można, synku - jest dokonałe przy braniu garscia kopytek z taleza. Przy
          ewidentnej psocie przydałoby się jednak jakieś ostrzejsze słowo. Bo dziecko nie
          dostało od matki żadnej informacji. Dwulatek bez przerwy słyszy, że czegoś nie
          wolno, a powinien także wiedzieć, czego nie wolno "trochę", a czego "bardzo".

          Mysle, że pomiędzy niekontrolowaną wsciekłością , a brakiem własciwie
          jakiejkolwiek ostrzejszej reakcji jest cała gama zachowań, które warto
          wykorzystać.
          • dagmama Re: Też mam dwulatka. 20.02.06, 10:09
            Cierpliwość jednak jest dobra.
            Gdyby tak jak pisałam, synek widział ją przy prasowaniu, dostał stanowczy zakaz,
            można by dyskutować, czy zasłużył na coś innego z gamy zachowań. Ale dla mnie to
            jedyne, co można zrobić. Powiedzieć: sprzątamy i posprzątać razem. Można dodać,
            że nie wolno albo zamknąć na klucz, jeśli jest możliwość.
            No ale nie wiemy, co autorka wątku mówiła synkowi na temat zaglądania do szafek.
            Ja na przykład pozwalam zaglądać...
            Szczerze mówiąc też nie stosuję "ostrzejszych" reakcji. I dziwią mnie komentarze
            typu "zabiłabym".
            • lidqa Re: Też mam dwulatka. 20.02.06, 10:55
              Wiecie mi sie wydaje ze dziecko wiedzialo ze mama nie bedzie zachwycona, bo to
              nie jest wywalenie po prostu tylko cale dzialanie- przyniesienie oleju, wylanie
              na ubranka itd. Ale moze ta reakcja nie byla taka zła... zalezy, jesli dziecko
              bedzie szalało coraz bardziej to na pewno byla zła, ale moze chodzilo wlasnie o
              wywolanie jakiejs reakcji- dziecko nie otrzymalo tego na co oczekiwało i nie
              bedzie wiecej tego robic. Ja bym raczej tez nei wytrzymała i nakrzyczała na
              kube.
    • rycerzowa Re: cierpliwą mamą być... 20.02.06, 20:59
      W ciagu dwu lat macierzynstwa mozna sie juz chyba nauczyc przepuszczania
      niektorych informacji 'bokiem przez mozg', aby ominac centrum jestestwa, skad
      biegna polaczenia nerwowe do kazdej czasteczki ciala (to wtedy nas tzw. szlag
      trafia).
      Nie przytrafilo wam sie polozenie wykapanego malenstwa w slicznym,
      wykrochmalonym beciku - a tu potezne rzygniecie i wszystko do prania.
      Albo potrzymanie na chwilke golaska - i cale ubranie nagle zafajdane.
      Albo pac - i cos potluczone, rozwalone, rozlane.
      Normalka.
      Powiadam, przepuszczac bokiem przez mozg.

      Oczywiscie, ze trzeba od poczatku uczyc i od poczatku wymagac.
      Ale male dziecko nie robi niczego ze zlej woli, bo jest na to za glupiutkie.
      Psota dwulatka jest psota 'z wyniku', nie 'z zamiaru'.
      Gdyby nasz bohater rzeczywiscie chcial narobic mamie zlosliwie klopotu z tym
      olejem, znaczyloby to , ze jest genialny.

      Wine ponosi mama, bo olej powinien byc dla dziecka niedostepny.
      Nie wystarczy powiedziec 'nie wolno', trzeba albo zamknac, albo pilnowac.

      Gdyby ktorykolwiek z hadlowcow zostawil niezamkniety i niepilnowany sklep z
      olejem, towar zostalby w ciagu krotkiego odcinka czasu rozkradziony przez
      osobnikow starszych i madrzejszych, niz dwulatki.

      Czyli wszystkich nas obowiazuje zasada, aby nie wystawiac nikogo na zbyt wielka
      pokuse.
      • patrycja0 Dokładnie tak! 22.02.06, 22:06
        Gdyby mi przytrafiła się taka akcja jak Konwalii - nie chwaląc się -
        zareagowałabym podobnie. Zdumiałabym się i zatkałoby mnie na wystarczająco
        długo żeby pierwszy szok i ewentualny szał minął w ciszy. Być może zaczęłabym
        się nerwowo śmiać. W każdym razie nigdy w podobnych sytuacjach (a było ich
        parę) nie darłam się na swoje dziecko. Natomiast brakuje mi cierpliwości w
        sytuacjach nerwowych, (poranne pośpieszne wyjścia a dziecię się stawia), czy
        też gdy jestem zmęczona jakimś ogólnym zawirowaniem - w każdym razie wtedy gdy
        negatywne emocje się nawarstwią. Wówczas nietrudno wyprowadzić mnie z równowagi
        i o "wydarcie" łatwo...
    • vanilla_sky7 Re: cierpliwą mamą być... 21.02.06, 22:18
      Podziwiam cię moja droga, naprawdę cię podziwiam. Ja bym wyszła z siebie i
      stanęła oboksmile)
    • marghe_72 Re: cierpliwą mamą być... 22.02.06, 23:24
      a kto zostawił olej w zasiegu ręki dwulatka?

      co by tu dał krzyk?
      nic
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka