Dodaj do ulubionych

kłpoty z nastolatka

22.02.06, 00:05
Moja corka ma 17 lat nie chce chodzic do szkoły ma juz opuszczonych mnustwo godzin zadnych obowiazkow w domu nawet kiedy ja sie o
cos poprosito i tak tego nie zrobi zawsze ta sama wymowka zaraz kiedy miała 10 lat rozeszłam sie z jej ojcem i od tego momentu
zaczeły sie problemy nawet nie pomagaja wizyty u psychologow ani prosba ani grosba nic nie pomaga co robic dalej by nie zmarnowac
dziecka prosze o pomoc jestem juz bezsilna pozdrawiam i z gory dziekuje




Sortuj:
Obserwuj wątek
    • ewa2233 Re: kłpoty z nastolatka 22.02.06, 12:22
      www.mareno.pl/rezultat.php?tytul=Elaine%20Mazlish
      Może spróbuj poczytać.
      Nie wszystko się uda przełożyć na grunt rodziny, ale WIELE rzeczy się jednak
      udaje.
      Powodzenia!
      --------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
    • alina66 Re: kłpoty z nastolatka 22.02.06, 15:25
      chyba zbyt ogólnie - co mówi córka -dlaczego nie chce chodzić do szkoły? Może
      są poważne powody?
      Jeśli chodzi o "zrobienie czegoś" to chyba u nastolatków normalne- mam syna w
      podobnym wieku, też jestem po rozwodzie, ale nie wiążę totalnego bałaganiarstwa
      mojej latorośli z rozwodem. Słowo "zaraz" jest częste u nastolatków
      (czytaj "nigdy") i to chyba tez tak już jest.
      Warto chyba podzielić sprawy na te, ktore rzeczywiście są absolutnie konieczne
      i muszą być przestrzegane i na te, ktore można sobie odpuścić. Ja odpuszczam
      bałagan w pokoju

    • alina66 Re: kłpoty z nastolatka 22.02.06, 15:34
      we wspólnych pomieszczeniach (a już nie daj boże w moich)
      wymagam porządku.
      Pozwalam na późne powroty, ale wymagam telefonicznego kontaktu.
      Mój syn jest większość tygodnia sam, jest co prawda pani, która prowadzi dom,
      ale sprawy szkoły to wyłącznie jego sprawy,oczywiście w każdej chwili może na
      mnie liczyć, ale to nie ja zdaję maturę za rok, tylko on. Nie ma mnie fizycznie
      w domu, nie budzę go, nie szykuję śniadania, nie sprawdzam, czy był w szkole.
      Może przerzuć trochę odpowiedzialności na córkę za jej szkolne sprawy?

      • cilis Re: kłpoty z nastolatka 22.02.06, 19:20
        Mnie rowniez nie ma całymi dniami w domu nie kontroluje jej,ale jak juz dzwonia ze szkoły ze nie chdzi do szkoły juz miesiac to jak mozna sie nie martwic i tak wiem ze ten rok idzie na zmarnowanie zazwyczaj tak sie dzieje jak powraca z wakacji lub ferii od ex byłego rodziny nie moge zabronic jej kontaktu z nimi
    • stoolejarz powiedz jej że jak nie będzie chodziła do szkoły 22.02.06, 16:44
      to będzie pisać tak jak ty!
      • piastka Re: powiedz jej że jak nie będzie chodziła do szk 24.02.06, 09:32
        ignoranci nie wiedzą o dysortografikach....
        • mozambique Re: powiedz jej że jak nie będzie chodziła do szk 24.02.06, 13:10
          taaaa... teraz każda niedouczona jełopa macha przed oczami papierkiem z
          dysortografią, dysleksją, dysgrafią itp
          tylko papierka o dysinteligencji jeszcze nie wymyślono ?
    • alina66 Re: kłpoty z nastolatka 24.02.06, 10:48
      Rozumiem, że się martwisz. Co mówi córka, kiedy pytasz ją, dlaczego nie chodzi
      do szkoły, jak się tłumaczy?
      • cilis Re: kłpoty z nastolatka 24.02.06, 12:48
        Corka twierdzi ze jest wszystko oki nie ma problemu z aklimatyzacja w nowym srodowisku kolezanki ja lubia nauczyciele tez ,poprostu lepiej jest pojsc do byłego gimnazjum i tam siedziec cały dzien niz jechac do siebie do szkoły , a prosiłam idz do zawodowki jak nie czujesz sie na siłach w liceum to mowiła ,ze nie wierze w jej mozliwosci wiec uwierzyłam i tak wychodzi na moje.
        • mru123 Re: kłpoty z nastolatka 06.03.06, 19:36
          Uwielbiam takie problemy..."nie moge się dogadać z córką/synem...to nastolatek w
          "trudnym wieku"" A próbowałaś z nią rozmawić, czy ograniczyłaś się do pytań typu
          "jak było w szkole?" "zjadłaś obiad?" "odrobiłaś lekcje?" bo jesli tak to nie
          dziw się, że po 17 latach wspólnego życia nic o niej nie wiesz. Tak pewnie
          sądzisz,że jesteś inną matką niż"te wszystkie",że zajmujesz się swoim
          dzieckiem,kochasz je (nie wątpie) ale czy poświęciłaś jej wystarczająco uwagi
          KIEDY ONA TEGO POTRZEBOWAłA?! no właśnie i podejrzewam że tu będzie problem..."
          och kochanie co się dzieje...czemu nie chodzisz do szkoły...zawsze mozesz ze mną
          porozmawiać"Córka przychodzi, zaczyna rozmowe, ale ty jej urywasz... "kochanie
          porozmawiamy rano...miałam w pracy ciężki dzień...dobrze...idz odrób
          lekcje..."hm... a jak w koncu córka Ci się wyzaliła to ty uważasz ze
          "nastoletnie problemy" przerastają twoje możliwości i zapisałaś ją do
          psychologa...Brawo! wiesz...podsumowując uważam,że najpierw powinnaś poradzić
          sobie sama ze sobą (albo powinnaś zrobiś to już dawno temu)Pozdrawiam Mru

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka