marghe_72 Re: Aniko 29.04.06, 23:50 Gdzie Ty yej pedagogiuki sie uczysz? i gdzie zamierzasz praktykować? Wolałabym,zebys nie miała do czynienia z moim dzieckiem i nie mówię tu wyłacznie o Twoim zapatrywaniu sie na kwestię chłopiec i lalka/../ Twoje argumenty są.. delikatnie rzecz ujmując.. nie na miejscu Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 30.04.06, 19:51 Ale powiedz mi co jest nie na miejscu?Jakbyś uważnie przeczytała moje wypowiedzi to byś mi nie pisała o pracy z dziećmi,bo takowej nie będę miała!Ja też wierz mi nie chciałabym mieć do czynienia z Twoim dzieckiem(bez obrazy).Poza tym w pracy to wygląda nieco inaczej.Słyszałaś o czymś takim,że w pracy trzeba odłożyć na bok swoje uprzedzenia?Już pisałam,że pracowałam w szpitalu.Pacjenci byli różni od lekarze,bezdomni,alkoholicy i inni.Nigdy nikogo nie traktowałam lepiej lub gorzej.Więc nie wmawiaj mi,że traktowałabym gorzej chłopca,który bawi się lalkami.Nie oceniaj ludzi,o których nic nie wiesz,a krytykę zacznij od siebie! Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena18 Re: Anik 30.04.06, 19:58 Poza tym w pracy to wygląda nieco inaczej.Słyszałaś o czymś takim,że w > pracy trzeba odłożyć na bok swoje uprzedzenia?Już pisałam,że pracowałam w > szpitalu.Pacjenci byli różni od lekarze,bezdomni,alkoholicy i inni.Nigdy nikogo Ja prawdę mówiąc nie słyszałam. Ale słyszałam że uprzedzenia są szkodliwe i należy je weryfikować, ale nie tylko w pracy. Swoją drogą ciekawe masz teorie. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 30.04.06, 20:46 To nie są teorie.Sprawdziłam to w praktyce.Czy jeśli ktoś jest alkoholikiem(a ja takich w życiu prywatnym nie toleruję)to mam mu nie pomóc,jeśli jest pacjentem?Oczywiście,że odnoszę się do niego tak samo jak do innych.Nawet nie wiesz jakie ja rzeczy musiałam robić przy chorych.Uważam,ze w pracy nie należy się kierować tym czy kogoś lubię,czy nie,czy podzielam jego zdanie,czy nie. Do mojej córki przychodzi ten prawie 7letni chłopiec i bawi się lalkami itd. Jakoś nigdy nie powiedziałam mu nic przykrego,nie wyśmiałam go.Traktuję go jak inne dzieci.To,że mi się nie podoba jego zabawa lalką to tylko moje zdanie.Ja powtarzam,że ja nie kupiłabym synowi lalki.To wszystko.Nie gnębie i nie mam zamiaru gnębić chłopców bawiących się lakami.A swoją drogą szkoda,że nie słyszalaś,że w pracy nie należy kierować się uprzedzeniami.Bo niestety można się z tym spotkać na każdym kroku.Ludzie są traktowani w szpitalach,urzędach itd. gorzej jesli są np.bezdomni.To,że nie podoba mi się związek 2 facetów nie znaczy,że mam odmówić w pracy pomocy homoseksualiście. Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena18 Re: Anik 30.04.06, 23:11 Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że niewiele rozumiesz i trzeba do Ciebie pisać prostymi słowami no więc: uważam że nie tylko w pracy nie należy się kierować uprzedzeniami ale i w całym życiu. Podążanie za swoimi uprzedzeniami jest szkodliwe. W pracy jest to zbronione nawet przepisami prawnymi i normami społecznymi, chociaż w naszym kraju słabo egzekwowanymi. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 01.05.06, 09:26 To Ty nic nie rozumiesz,więc napiszę prostymi słowami.W życiu codziennym nie kieruję się uprzedzeniami!Nie odnoszę się inaczej do chłopców bawiących się lalką.Czy tak trudno zrozumieć moje zdanie?Ja nie kupiłabym synowi laki! Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 01.05.06, 09:49 Jak widzę nie można tu mieć własnego zdania,bo zaraz człowiek zostanie zaliczony do tych niepojętnych i niedowidzących(nie w sensie fizycznym oczywiście).A ja myślałam,że to jest forum dyskusyjne.I tu się tak pięknie pisze o tolerancji.Gdzie jest ta tolerancja?Jak twierdzę,że nie kupiłabym synowi lalki to jest źle tak?Przeciez ja nie napisałam autorce wątku,że ma nie kupować lalki,nie napisałam,że nienawidzę chłopców bawiących się lalkami,napisałam.Co niektórzy zrobili już ze mnie bezrozumną homofobkę,rasistkę (było w jednej wypowiedzi),złego pedagoga(chociaż nim nie jestem i nie będę)i uprzedzoną do wszystkich chłopców.Zaraz ktoś dojdzie do wniosku,że nie powinnam istnieć,bo nie chciałabym kupić chłopcu lalki. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Anik 30.04.06, 22:10 anik801 napisała: > Ale powiedz mi co jest nie na miejscu?Jakbyś uważnie przeczytała moje > wypowiedzi to byś mi nie pisała o pracy z dziećmi,bo takowej nie będę miała! Ja > też wierz mi nie chciałabym mieć do czynienia z Twoim dzieckiem(bez > obrazy).Poza tym w pracy to wygląda nieco inaczej.Słyszałaś o czymś takim,że w > pracy trzeba odłożyć na bok swoje uprzedzenia?Już pisałam,że pracowałam w > szpitalu.Pacjenci byli różni od lekarze,bezdomni,alkoholicy i inni.Nigdy nikogo > > nie traktowałam lepiej lub gorzej.Więc nie wmawiaj mi,że traktowałabym gorzej > chłopca,który bawi się lalkami.Nie oceniaj ludzi,o których nic nie wiesz,a > krytykę zacznij od siebie! a Ty czytałas wszystkie wypowiedzi, ktore sie tu pojawiły? chyba nie, skoro na wiele pytań nie odpowiadasz.. a Twoja wypowiedź niegodna jest pedagoga. Uprzedzen nie masz ale z moim dzieckiem nie chcesz miec do czynienia ;-/ Można spytac dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 01.05.06, 09:36 Po pierwsze nie jestem pedagogiem!Po drugie nie chciałabym pracować z Twoim dzieckiem(oraz z innymi dziećmi)ponieważ uważam,że się do tego nie nadaję. Jeśli ma się być złym nauczycielem,to lepiej nie być nim wcale!Praca z dziecmi wymaga pewnych cech,których ja nie posiadam.np.cierpliwości.Jestem cierpliwa jeśli chodzi o moje dziecko,czy o jakieś czynności,które mam do wykonania.Jestem cierpliwa w stosunku do ludzi starszych.Natomiast jeśli chodzi ocierpliwość w stosunku do innych dzieci,to jej po prostu nie mam.Dlaczego ludzie myślą,że jak się studiuję pedagogikę,to trzeba potem pracować z dziećmi? I nie chodzi tu o żadne moje uprzedzenia.Jeśli nie odpowiadam na jakieś pytania,to z przeoczenia.Nie siedzę cały dzień przed komp. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Anik 01.05.06, 09:44 Wiem na czym polega praca pracownika socjalnego i niestety czasami będziesz miała doczynienie ze staruszkami zdziecinniałymi całkowicie. Albo sie ma cierpliwość do pracy z ludzmi albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 01.05.06, 11:37 Tak?Zaraz się okaże,że wiesz lepiej do czego mam cierpliwość,a do czego nie! Miałam już z takimi ludźmi do czynienia wiele razy.Jakoś cierpliwości mi do nich nigdy nie zabrakło. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Anik 01.05.06, 14:01 Naprawdę Twój atak jest niepotrzebny, to dobrze, ze realnie oceniasz swoje kompetencje i możliwości w zaqwodzie. Mnie chodzi jednak o coś innego. Nadal uważam, że cierpliwość to cecha, którą się ma albo nie. To tak jak z innymi naszymi zaletami i wadami. Ale tak sobie myślę, że może chodzi o coś innego. Ja pracuję z dziećmi w róznym wieku, dogaduję się i z 3- latkiem i z 18 latkiem, ale generalnie rzecz biorąc wolę pracować z dziećmi starszymi- sa mi blizsi( chociaż mam 6-letnie dziecko), uwielbiam z nimi rozmawiać, dyskutować o życiu, problemach dorastaniaitp. Cięzko jest mi sprowadzić się do poziomu 3, 4 latka ale to nie znaczy, że nie mam do nich cierpliwości, jesli zyczą sobie bawic się lalkami, czy samochodami to naturalnie bawię się ale bez zbytniego entuzjazmu. Ze swoim synem też raczej wolę grać w gry planszowe, rozwiązywać zagadki niż bawic sie kolejką. Może więc u Ciebie jest podobnie, nie to, że brakuje Ci cierpliwości do dzieci, tylko po prostu lubisz pracować z dorosłymi? Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Anik 01.05.06, 14:06 Abstrahując od tematu- możesz zdradzić gdzie kończysz pracę socjalną.? Ja mam licencjat na APS w Warszawie Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 01.05.06, 14:43 To nie był atak.Ja po prostu nie lubię,gdy ktoś wie lepiej ode mnie co czuje. Z dziećmi w moim przypadku jest następująco:uwielbiam swoją córkę,mogę się z nią bawić,czytać jej,cierpliwie wyjaśniać różne sprawy.Jeśli natomiast mam zostać cały dzień z innym dzieckiem(choćby z rodziny)to nie potrafię.Nie mam ochoty na zabawianie tego dziecka(chociaż są wyjątki),denerwują mnie jego fanaberie,krzyki,czy płacz.Dlatego nie chciałabym się znaleźć jako nauczycielka w grupie 20 dzieci.Nigdy nie chciałam pracować z dziećmi.A ludzie myślą,że pedagogika to ma związek tylko z dziciakami i że trzeba je bardzo lubić itd. Niektóre dzieci działają mi tak na nerwy,że jak do nas przychodzą to wolę wyjśc. Dziecko w pewnym wieku powinno wiedzieć,że nie wszystko mu wolno.Jak przychodzi córka kuzynki(prawi 6l.)to mnie szlak trafia!Pomimo,że nie jest u siebie i jest starsza o tyle od mojej córki zachowuje się okropnie.Zabiera mojej córce zabawki,rozkazuje jej,krzyczy na nią,popycha itd.A rodzice w tym czasie piją sobie kawkę i mają wszystko w nosie.Nie rozumiem tego.Gdy ja idę z córką do innego dziecka to zwracam jej uwagę,gdy coś jest nie tak.Tłumaczę,że nie może zabierać komuś jego zabawki.Córka kuzynki jest tak przemądrzała,że musi się do wszystkiego wtrącać i komentować.Nic tylko wyprosić takie dziecko za drzwi!Z kolei druga dziewczynka(innej kuzynki)ciągle ryczy.Obojętnie co się stanie jest ryk.Upadnie-ryczy,ktoś nie chce jej czegoś dać-ryczy,wyrywa zabawki,a jak inne dziecko broni swojej własności-ryczy,zresztą prawie ciągle ryczy.Takich różnych przykładów mogłabym dać wiele,ale po co?Nie mam cierpliwości do takich dzieci i już.Oczywiście znam też bardzo fajne dzieci,ale tych jest mniej.Dlatego po co mam się pchać do pracy z dziećmi?Moja siostra robi teraz magistra na uniwersytecie w Poznaniu.Najpierw skończyła liceum medyczne i ma dyplom opiekunki dziecięcej.Ona się super dogaduje z dziećmi.Chociaż są dzieci,które też jej działają na nerwy.Miała praktyki w szkole,przedszkolu,domu dziecka.Jej się to podoba.Lubi prowadzić zajęcia.Żyje tym.Zaraz po tych studiach chce iść na następne(tylko tym razem zaocznie).Jak patrzę z jakim ona to robi zaangażowaniem,to wiem,że to jej powołanie.A ja chciałam być ratownikiem medycznym.Nawet mnie przyjęli.Ale mąż dostał przeniesienie 400km dalej,no i zamiast szkoły,była przeprowadzka. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Anik 01.05.06, 14:55 Bo tak juz w życiu jest- jednych lubimy mniej a innych bardziej. Dotyczy to też dzieci. Nie wszystkie są miłe, ładne, kochane. Bywają wredne, nieprzyjemne, problematyczne. Po części to wina rodziców( wychowania), po częsci genów( ale to chyba też zależy od rodziców). Nikt nie jest w stanie powstrzymać czasami uczucia rozdrażnienia przy jakimś dziecku. Do kwietnia pracowałam z kobieta, która z dziećmi przepracowała ponad 20 lat. Lepszego pedagoga, bardziej oddanego dzieciom w życiu nie spotkałam. A i ona dostawała czasami " alergii ", na niektóre dzieci. Zawsze mówiła mi wtedy, że w takiej sytuacji, kiedy czuje, że dziecko z jakiegoś powodu, drażni ją, okazuje mu jeszcze więcej ciepła i serdeczności, wtedy pokonuje własne ograniczenia. Ja robię podobnie i to działa! Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 01.05.06, 15:05 Może to dobra metoda,ale ja na szczęście nie będę musiała jej stosować.Ja często słyszę pytanie"Jak to jest,że jesteś taką dobrą matką,a nie lubisz innych dzieci?"No cóż do własnego dziecka podchodzimy inaczej,bo je kochamy.Ja marzyłam o dziecku.Jest dla mnie całym światem.Jest wyczekana i wytęskniona.A obce dziecko,zawsze jest obce.Ja po prostu nie lubię zajmować się innymi dziećmi i robię to tylko,gdy muszę.Pracujesz z dziećmi?Jako kto? Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Anik 01.05.06, 15:15 Ja zawsze chciałam pracować z dziećmi. Na studia zdawałam na oligofrenopedagogikę, ale nie dostałam się, a że byłam i jestem nadal trochę zagubiona w zyciu, nie pomyslałam o odwołaniu. Zaproponowano mi prace socjalną, 3- letnie zawodowe studia. I spodobało mi się tak bardzo, ze pewnie bym pracowała w tym zawodzie, gdybym w czasie studiów nie rozpoczęła pracy w Specjalnym Ośrodku Szkolno- Wychowawczym, dla chłopców lekko uposledzonych umysłowo. Dlatego też magisterkę zrobiłam z oligo. Teraz pracuje w szpitalu, więc widzisz, ze dodatkowo mam jeszcze skończone podyplomowe z terapeutycznej. Trochę to wszystko pogmatwane, ale pracuje z dziećmi, kocham swoja pracę i nie zamierzam jej zamieniać na nic innego. Amen!! Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: Anik 01.05.06, 15:25 Fajnie,że robisz,to co lubisz.Ludzie,którzy wykonują swoją pracę z własnego wyboru,a nie z przypadku-wykonują ją dobrze.Ja siebie w pracy z dziećmi nie widzę.Tzn.co innego jak jako pracownik socjalny masz do czyninia z dziećmi np.z rodzin patologicznych.Z takimi dzieciakami też miałam kontakt.No,ale w tym przypadku nie trzeba ich uczyć,czy zajmować się nimi tak,jak w przedszkolu.Ale zanim skończę studia to jeszcze trochę czasu minie. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: Anik 30.04.06, 22:18 anik801 napisała: > Ale powiedz mi co jest nie na miejscu?Jakbyś uważnie przeczytała moje > wypowiedzi to byś mi nie pisała o pracy z dziećmi,bo takowej nie będę miała! Ja > też wierz mi nie chciałabym mieć do czynienia z Twoim dzieckiem(bez > obrazy).Poza tym w pracy to wygląda nieco inaczej.Słyszałaś o czymś takim,że w > pracy trzeba odłożyć na bok swoje uprzedzenia?Już pisałam,że pracowałam w > szpitalu.Pacjenci byli różni od lekarze,bezdomni,alkoholicy i inni.Nigdy nikogo > > nie traktowałam lepiej lub gorzej.Więc nie wmawiaj mi,że traktowałabym gorzej > chłopca,który bawi się lalkami.Nie oceniaj ludzi,o których nic nie wiesz,a > krytykę zacznij od siebie! aha , jeszcze jedno GDZIE ja Ci wmawiam,ze traktowałabyś kogos gorzej? Coś sobie chyba dośpiewałaś. Wyraźnie piszę, że nie odnoszę sie wyłącznie do kwestii chłopiec versus zabawa lalkami.. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 15:36 Po pierwsze - w tym wątku nie ma sensu dyskutować o transseksualizmie i gejostwie. Tacy zawsze byli i będą, niezależnie od wychowania, czyli nie w lalkach problem. Po drugie - nie należy mylić chamstwa i bandytyzmu z męskością, czyli dyskusja z acornsem jest nieporozumieniem. Czyli skupiamy się na tym, czy można wychowywać jednakowo dziewczynkę i chłopca? Pewnie, ze można, ale po co? Niby żyjemy w tym samym świecie, wykonujemy tę samą pracę, mamy te same "zabawki" (auta, komputery, bankomaty, odkurzacze i zmywarki), "wymieniamy się" przy dzieciach. Ale czyż nie oczekujemy od siebie nawzajem, że te same role będziemy pełnić jednak inaczej, w zależności od płci właśnie? Żeby było ciekawiej i piekniej? Czy mężczyźni nie marzą o kobietach delikatnych, pełnych czaru? Czy kobiety nie marzą o partnerze silnym, spolegliwym, odpornym na przeciwności losu? Co mają do tego zabawki? Poprzez zabawki uczymy dziecko pełnienia ról społecznych. Jasne,ze warto kupić domek dla lalek chłopcu. Ale uczyć go bawić się nim "po męsku". Niech ustawia meble w mieszkanku, niech organizuje przeprowadzki, niech robi naprawy i "remonty", zmiany, maluje ściany i mebelki na różne kolory, zmienia podłogi, instaluje windy i inne ulepszenia. Chłopcy zresztą "od zawsze" budowali domki, albo z kartonów, albo przy pomocy koca pod stołem albo w ziemiankach. Lalki tez są i dla chłopców, przecież to modele dzieci, innych ludzi. Niech mały tato zabiera swoje lalki i misie na wyprawy górskie, niech je zachęca do podjęcia ryzyka. Siostrzyczka moze włozyć lalce dodatkowy sweter, braciszek niech raczej każe lalce się hartować. To wszystko trzeba dziecku powiedzieć, by rozumiało, czego w naszej kulturze oczekuje się od meżczyzny. Wrażliwośc? Jak najbardziej, ale wrazliwość na czyjąś krzywdę, na niesprawiedliwość, wrazliwość rozumiana jako gotowość do niesienia pomocy, stanięcia w czyjejś obronie, a nie wrażliwość jako gotowość do wzruszania się do łez. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 15:57 Taka nauka ról społecznych jaka proponujesz jest zawoalowaną furtką do powielania sterotypów i szowinistycznych poglądów!! Przykro bardzo mi to stwierdzić bo jak dla mnie zaczęłaś nawet dobrze ale później krew mi się wzburzyła!! To ja mam kupową synowi domek dla lalek, żeby mógł utwierdzic się, że w domu istnieją prace " męskie" i " damskie"? Chłpocy i póxniej mężczyżni tylko w domu maluja ściany, naprawiają, przybijają? A dziewczynki niech odwalają brudna robotę w kuchni, piorą, niech gotuja lalkom bo takich kobiet szukaja panowie, więc neich się smarkule wdrażają? Doprawdy pięknie byś ten świat urządziła, ale ja nie takiego piekna oczekuję i nie tak chce wychować mojego syna. I nie podejrzewałabym, że to napiszę, ale juz wolę sprzeczać się z Acornsem, bo chociaż nie zgadzam sie z tym co opowida, z jego systemem wartości, to przynajmniej wali prawdę prosto z mostu i nic nie próbuje ukryć. Twoja wypowiedz, przynajmniej dla mnie, nosi znamiona polukrowanej katechezy na spotkaniu oazowym lub na naukach przedmałżeńskich gdzie temat to " Rola kobiety i mężczyzny w rodzinie( kobiety do garów ale sprzedane pzrynajmniej w pięknym papierku. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 17:34 No i złapały się baby za łby A kto powiedział, że szowinistyczne poglądy są złe albo dobre? Albo feministyczne? Każde poglądy mogą być dobre i są dobre, dopóki jedni nie próbują narzucać ich drugim poglądów i promować ich jako jedyne słuszne. Niech każdy żyje tak jak jemu odpowiada i będzie szczęśliwy. Po co uszczęśliwiać na siłę jakąś Matkę Polkę, która nie widzi świata poza garami, praniem i obsługiwaniem męża popierdującego na kanapie przed telewizorem? Jak ona tak chce to tak sobie żyje. Ja odnosiłem chłopca bawiącego się lalką do moich szkolnych lat i do tego co Młoda mówiła. Oczywiście są też inne szkoły, ale Młoda chodziła do szkoły z tym całym elementem przestępczym z Pragi. Te wszystkie stojaczki bramowe, złodziejaszki to potomstwo benklarzy, meliniarzy i złodziei. Wychowani są na zasadach ulicy a tam nie ma miejsca na jakieś sentymenty. Jednego chłopaczka złapali, jeden założył mu Nelsona i trzymał go ze 2 minuty albo i dłużej z nosem na kilka cm od psiego guwna. To było na trawniku na Inżynierskiej w biały dzień. Byłem wtedy w 8 klasie chyba. A wiesz co to jest polowanie z dzieciakiem? Oczywiście nie twierdzę, że to wszystko to jest coś dobrego i właściwego. Ale takie sytuacje się zdarzają. Tak czy inaczej jestem zdecydowanie przeciwny lalkom dla chłopca. Jak będzie syn to mu tak jak Młodej złożę gokarta i będzie jeździł. Będzie chciał się bawić w dom z dziewczynkami, to niech sobie zbuduje domek na drzewie. W końcu prawdziwy mężczyzna powinien zbudować dom. Zresztą w tym roku i tak będzie zbudowany, bo Młoda ma ambitne plany, choć to dziewczyna Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 20:26 Moniu, przeczytaj dokładnie: ja własnie piszę, że brudna i ciężka robota jest dla mężczyzny! Bo jest silniejszy! A kobieta jest delikatna ! I ma zrobiony manicure! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 21:14 Za tę rzekomą delikatność kobiety płacą znacznie większym codzinnym obciążeniem obowiązkami i ogólnie rzecz biorąc większą uległością i podporządkowaniem. Sorry ale świat ról kulturowych w wydaniu polskim mi nie odpowiada i mam cichą nadzieję, że najmłodsze pokolenie będzie już inne. A co do Pragi w wersji Acornsa... hm... slumsy nigdy nie były wzorem godnym naśladowania tylko slumsami z młodocianymi bandytami i ich prostymi, bandyckimi regułami gry. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 22:55 W świecie acornsa chłopaka dyskwalifikuje nie tylko lalka, ale nawet książka. Nie ma czegoś takiego, jak jednolity "świat ról kulturowych w wydaniu polskim". Sa różne środowiska i różne role. Nie powiesz mi, ze np. na wsi (tradycyjne rolnictwo) wielbi się w kobiecie delikatność. Na Pradze Połnoc tez inne walory są w cenie. My tu chyba mamy na mysli środowisko ludzi wykształconych, tzn. gdy oboje małżonkowie wykonują praktycznie te same zawody umysłowe a w domu dzielą się równo obowiązkami. Otóż wtedy też od mężczyzny wymaga się, aby to on zorganizował remont, użerał się z rzemieślnikami, interweniował gdy awanturuje się sąsiad, naprawił zapchany sedes, zdyscyplinował pyskującego nastolatka, że o twardej linii wobec teściowej nie wspomnę. No i oczywiście, żeby był ambitny i zarabiał pieniądze. Tego wszystkiego wymaga się o p r ó c z codziennych domowych obowiązków, nie z a m i a s t. Trzeba o tym pamiętać, gdy wychowuje się syna. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 23:30 > W świecie acornsa chłopaka dyskwalifikuje nie tylko lalka, ale nawet książka. A gdzie ja tak napisałem? > Otóż wtedy też od mężczyzny wymaga się, aby to on zorganizował remont, użerał > się z rzemieślnikami, interweniował gdy awanturuje się sąsiad, naprawił > zapchany sedes, zdyscyplinował pyskującego nastolatka, że o twardej linii wobec > teściowej nie wspomnę. No i oczywiście, żeby był ambitny i zarabiał pieniądze. > Tego wszystkiego wymaga się o p r ó c z codziennych domowych obowiązków, > nie z a m i a s t. Zaczynam się cieszyć, że moja dziewczyna ma 17 lat, jest ze wsi, ma wykształcenie gimnazjalne i dom z wilgocią, grzybem na 2 ściany i z takimi małymi grzybkami rosnącymi między deskami podłogowymi w kuchni i z przeciekającym dachem A co w takim razie wykształcony mężczyzna wymaga od kobiety o p r ó c z codziennych domowych obowiązków a nie z a m i a s t? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 23:42 > 17 lat??? Deprawujesz nieletnią? Po czym wnosisz, że jest deprawowana? Zresztą i tak w czerwcu kończy 18 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 23:47 Co z tego, że w czerwcu kończy 18 lat, nie znacie sie chyba od wczoraj? Z czego wnoszę, że jest deprawowana?- no wyobraźnia mnie chyba ponosi.... Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 23:52 Znamy się odkąd kupiłem drugą działkę czyli prawie trzy lata. Ale moją dziewczyną jest tak z pół roku, może dłużej trochę. Jest pierwszą dziewczyną którą Młoda zaakceptowała i polubiła. Odpowiedz Link Zgłoś
marghe_72 Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 23:31 rycerzowa napisała: > Na Pradze Połnoc tez inne walory są w cenie.\ stereotyp Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena18 Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 23:45 Rycerzowo a dlaczego niby my tu mamy mieć na myśli środowisko ludzi wykształconych. Bo tacy ludzie są inni lepsi, czy z jakiej przyczyny. Po drugie wydaje mi się że to że ludzie są wykształceni to nie znaczy że oboje pracują, ani nie znaczy też że jak oboje przacują to są wykształceni. My tu mówimy zdaje mi się o wszystkich ludziach, bez względu na płeć, wykształcenie, status majątkowy i inne podobnego typu kwestie. Podział obowiązków który ty przytaczasz jest mocno stereotypowy, chociaż twierdzisz że jesteś przeciwna bezmyślnemu odtwarzaniu stereotypowych ról przez obydwie płci. Według mnie na przykład sprawiedliwy i sensowny podział obowiązków między partnerami jest taki jaki odpowiada tym 2 konkretnym osobom. Bo Ty na przykłąd nie wyobrażasz sobie organizowania remontu, bądź też jego przeprowadzania i załatwiania spraw z fachowcami, a ja dla przykładu owszem sobie wyobrażam i g. mnie obchodzi że to jest przez większość postrzegane jako zajęcie mało kobiece, ja to mogę robić i czuje się z tym dobrze, w przeciwieństwie do mojego męża który akurat za takimi sprawami nie przepada. Za to może robić np. pranie i prasować rozkładać rzeczy na półki, robić zakupy których ja np. nie lubię i robię sporadycznie, zazwyczaj wtedy kiedy jego nie ma co sie zdarza sporadycznie. Pozostałymi sprawami dzielimy się również wg. klucz co kto lubi bardzie (bo nikt z nas nie jest fanem tego typu zajęć domowych) a opieką i wychowaniem dzieci też, łącznie z wstawaniem w nocy i karmieniem nocnym - i nie chodzi tu o jakieś tam poświęcenie i wspaniałomyślność mojego męża lub moje tylko o normalne codzienne obowiązki związane z posiadaniem domu i dzieci, które w równym stopniu spoczywają na mnie jak i na moim partnerze. I nie rozumiem dlaczego twierdzisz że dyskusja akurat z Acornsem jest besensown? Ja też się z nim nie zgadzam ale uważam że dyskusja nie jest bezsensowna. On widzi świat tak a ja i inni ludzie inaczej i można sobie o tym podyskutować, tak samo jak z Tobą. Wiesz to że coś jest przez jednych postrzegane jako bandyctwo a przez innych jako proza życia to też jest ciekawa informacja. Np. patrząc z perspektywy rodzica. Lub żyjąc w innym swiecie poza Pragą, tak jest na świecie moja droga tak jest np. na pradze. Taka Praga ma swoje przesłanki, własne niekonieczne znane innym miejscom i są one czymś uwarunkowane. I jeszcze jedno, równouprawnienie to zjawisko które powinno się stosować dla kobiet i mężczyzn, wymagania jakie postawiłąś 'oprócz codziennych obowiązków domowych', cóż mężczyźni to też ludzie kochana moja, żeby nie przedobrzyć, bo sie syn później w dorosłym życiu nie pozbiera jak czegoś niedajboże nie będzie mógł zrobić. Reasumując, oboje z mężem jesteśmy wykształceni ale nie podzielamy takiego modelu jaki proponujesz. I co? Odpowiedz Link Zgłoś
m_o_k_o Re: lalki dla chlopca 01.05.06, 15:13 rycerzowa napisała: > W świecie acornsa chłopaka dyskwalifikuje nie tylko lalka, ale nawet książka. > > Nie ma czegoś takiego, jak jednolity "świat ról kulturowych w wydaniu polskim". > Sa różne środowiska i różne role. > Nie powiesz mi, ze np. na wsi (tradycyjne rolnictwo) wielbi się w kobiecie > delikatność. > Na Pradze Połnoc tez inne walory są w cenie. > > My tu chyba mamy na mysli środowisko ludzi wykształconych, tzn. gdy oboje > małżonkowie wykonują praktycznie te same zawody umysłowe a w domu dzielą się > równo obowiązkami. > Otóż wtedy też od mężczyzny wymaga się, aby to on zorganizował remont, użerał > się z rzemieślnikami, interweniował gdy awanturuje się sąsiad, naprawił > zapchany sedes, zdyscyplinował pyskującego nastolatka, że o twardej linii wobec > teściowej nie wspomnę. No i oczywiście, żeby był ambitny i zarabiał pieniądze. > Tego wszystkiego wymaga się o p r ó c z codziennych domowych obowiązków, > nie z a m i a s t. > Trzeba o tym pamiętać, gdy wychowuje się syna. > Nie nie ma różnych środowisk, są wszędzie takie same, czy to Praga pólnoc czy inna dzielnica, role się pełni takie, jakich się człowiek wyuczył i jakie są zgodne z jego przekonaniami. A to, ze akurat się mieszka w takim środowisku LOKALNYM, bo mowa tu o takim, to rzecz, która pomaga/lub w ogóle nie ma wpływu na pełnienie ról. Role są wszystkie takie same tzn (rola matki, ojca, żony, męza, sasiada itp) lecz różnie je wykonujemy. jej z tym poziomem wykształcenia to mnie zabiłaś Ja mam wyższe wykształcenie, mąż też a to ja przepycham zapchany kibel, rurę, czy tez maluje płot/ I tak w ogóle od mężczyzny się nie wymaga, tak samo jak od kobiety, pewne zacowania nie są wymagane - one są bardzo indywidualne i to zalezy od ideologii własnej, przekonań. Myśląc Twoim tokiem, to powiny paść sowa: OD KOBIETY WYMAGA SIE ABY RODZIŁA DZIECI" - bo jes kobietą, to jej rola ? Nie? MĄŻ MA BIĆ ŻONĘ by była zdyscyplinowana - jej jaki sorry "kanał" I jakos mnie zadziwa, ze można róznie wychowywac dzieci, mając na myśli: inaczej córkę, inaczej syna. A co to za różnica? oooo może taka: córa ma myć kibel i podłogi, syn ma być męski, wiec garów myć nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: lalki dla chlopca 30.04.06, 23:27 Czyżbym miała Cię źle zrozumieć????? Twoja poprzednia wypowiedz była zakamuflowaną ironią na dzisiejsze wychowanie chłopców i wizerunek męzczyzn w oczach ich kobiet? Chcą mieć opiekuna i jednocześnie przebojowego , pewnego sibie dyrektora w domu, o to Ci chodziło? Jeśli tak, to nie potrzebnie naskoczyłam, sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: lalki dla chlopca 01.05.06, 15:44 Moja ironia nie jest zakumuflowana: kobiety naprawdę potrzebują i partnera i silnego faceta, nie zawsze rozumiejąc, ze potrzebują silnego partnera. Acorns o czym innym pisze, o "innym świecie", nie na temat. Terminu "ludzie wykształceni" używam - bez żadnych odniesień wartościujących - na określenie małżonków wykonujących te same umysłowe zawody. (W rodzinach górniczych role kulturowe są inne). Termin ten odnosi się , jak przypuszczam, do większości uczestników forum. Nie proponuję nikomu żadnego "modelu".Wiem, ze są związki,w których "tradycyjne" role są dokładnie odwrócone. Ich sprawa. Za "naskoczenie" się nie obrażam. Moje poglądy mogą nie być słuszne. Poza tym jeśli się pisze na forum, trzeba być przygotowanym na druzgocącą krytykę. Takie są prawa internetowej dżungli. Jedno, czego nie lubię, to insynuacja. Nie tylko ja. Tyle wyjaśnień. Moje doświadczenie mówi,że mężczyźni zaradni, którzy radzą sobie z obowiązkami typowo męskimi, przez które rozumiem prace wymagajace siły fizycznej i "brudne", za naturalne uważają udział w codziennych domowych obowiązkach. Niedojda zaś ani nie zarobi, ani odkurzacza nie naprawi, ani nie odkurzy. Bo to kwestia charakteru i odpowiedzialności. O co mi jeszcze chodzi? Wydaje mi się, że nawet w pełnieniu tych codziennych, jednakowych dla obojga obowiązków, wymagamy od siebie nawzajem zróżnicowania, tego właśnie pierwiastka męskości, kobiecości. Albo powinniśmy wymagać. Np. tatusiowie trochę inaczej zajmują się dziećmi, i słusznie. Dzieciom potrzebne są chyba oba pierwiastki, oba wzorce, potrzebują rozróżnienia między kobietą i mężczyzną. A może ja się mylę? Odpowiedz Link Zgłoś
m_o_k_o Re: lalki dla chlopca 01.05.06, 15:03 załamuje się czytając niektóre wątki...... Anik a Ty nie odpowiedziałaś mi na wiele, wiele pytań, no cóż chyba nie chcesz odpowiedzieć, a szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: lalki dla chlopca 01.05.06, 15:06 Na które?Sorry,ale nie siedzę cały czas przy komp.Zaraz poszukam tych bez odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: lalki dla chlopca 01.05.06, 15:17 Starałam się odpowiadać na wszystkie.Chodzi o to,czy dałabym chłopcu w przedszkolu lalkę?Mogę odpowiedzeć,ale po co?Piszę już któryś raz-nie jestem pedagogiem,nie będę pracowała z dziećmi.Dlaczego pedagogikę kojarzy się tylko z dziećmi?Będę pracownikiem socjalnym i chcę pracować np.w domu starców.Po co mam się,więc zastanawiać czy dałabym chłopcu w przedszkolu lalkę?Moje wypowidzi dotyczą mojego podejścia w tej sprawie,do mojego dziecka.Ja nie kupiłabym synkow lalki.A jeśli ktoś chce,niech kupuje.Czy nie można mieć własnego zdania na temat kupna lalki? Odpowiedz Link Zgłoś
m_o_k_o Re: lalki dla chlopca 01.05.06, 17:29 anik801 napisała: > Starałam się odpowiadać na wszystkie.Chodzi o to,czy dałabym chłopcu w > przedszkolu lalkę? Nie na to pytanie odpowiedziałas juz. Pytałam Cie czy wiesz jakie zadania ma dos pełnienia pracownik socjalny i czy je znasz? Mogę odpowiedzeć,ale po co?Piszę już któryś raz-nie jestem > pedagogiem,nie będę pracowała z dziećmi.Dlaczego pedagogikę kojarzy się tylko z dziećmi?Będę pracownikiem socjalnym i chcę pracować np.w domu starców. Nie nie będziesz pedagogiem? pewna jesteś? Alez będziesz nim. Bedziesz bo takie studia wybrałas , wybrałas pedagogikę, a specjalnosc praca socjalna akurat. Wiec kończyć będziesz studia pedagogiczne o specjalności XY. Więcto przeciwnieństwo pedagoga? i nie ma NIC z nim wspólnego? >Po co mam się,więc zastanawiać czy dałabym chłopcu w przedszkolu lalkę?Moje wypowidzi dotyczą mojego podejścia w tej sprawie,do mojego dziecka.Ja nie kupiłabym synkow lalki.A jeśli ktoś chce,niech kupuje.Czy nie można mieć własnego zdania na temat kupna lalki? Ależ powinnas się zastawnawiać, pamiętaj, ze pracując z ludzmi obojetnie w jakim wieku, muszisz uwzględniać ich zdanie, ale równiez proponować inne rozwiązania i tu Twoje podejście powinno = temu co przekazujujesz. Dla mnie oczywiste jest by mówic = robić!!! A Ty tu wprowadzasz jakieś zakłamania ( wg.mnie) i to niegodne dla przyszłej absolwentkę pedagogiki (wg.mnie) Mozesz mieć własne zdanie na ten temat, ale nie wygłaszaj teorii sięgających poza Twoje własne zdanie i traktujące je jako dobro prawdziwe. Nie kupuj lalek dziecku ale nie wplatuj tu haseł typu tolerancja itp, bo to się ma nijak w własnym zdaniem - niestety udowosniłaś tą teoryją, ze tolerancyjna pod tym względem nie jesteś. Zdanie masz takie, jakie masz - innym nie bronisz, ale Twoja tolerancja mówi Ci - Ja nie kupię;/ bo....... (podając bzdurne argumenty) Twoja tolerancja mówi Ci - kupujcie dzieciakom lalki, wasza sprawa..... Twoja tolerancja mówi Ci, ze większośc osób udaje i okazuje się w badaniach na twojej grupie studenckiej, ze tolerancyjny nikt nie jest. No masz pecha, ze z taką grupą studiujesz. Widzisz róznicę? ? bo ja widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: lalki dla chlopca 02.05.06, 07:48 No nie jest tak jak piszesz.Studia,które skończę nie dają mi uprawnień do nauki dzieci.Miałam zajęcia pedagogiczne w minimalnym stopniu.Teraz mam cały czas zajęcia dotyczące pracy socjalnej.Moja siostra właśnie robi magistra i będzie pedagogiem,różnica w zajęciach jest ogromna.No,ale ona wybrała typowy kierunek i będzie uczyła w szkole.Zresztą długo musiałabym wyjaśniać,dlaczego nie będę pedagogiem.Musiałabym po licencjacie iść dalej,ale w konkretnym kierunku.Tak naprawdę to nie mieli do czego podciągnąć pracy socjalnej(przecież nie zrobią takiej specjalności na informatyce)i przyczepili to do pedagogiki.A w ogóle mylisz dwie sprawy.Już pisałam,że jeśli przychodzi do nas chłopak i bawi się lalką mojej córki,to ja go w żaden sposób nie wyśmiewam,nie robię mu przykrości i traktuję go jak inne dzieci.Więc nie mów,że nie toleruję.Gdybym nie tolerowała,to w ogóle bym go nie wpuszczała do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: lalki dla chlopca 02.05.06, 08:00 Za szybko wysłałam pierwszą odp.A jeśli chodzi o moje dziecko.Jeśli będę miała syna,nie kupię mu lalki,ale oczywiście wyjaśnię dlaczego?Nie wygłaszam,żadnych teorii,tylko niektórzy do moich wypowiedzi próbują dorobić teorię.Jakie są te teorie?A argumenty aby nie kupić lalki,może dla Ciebie są bzdurne.Już pisałam,że pytałam wielu osób,które albo kończą studia,albo są już nauczycielami-jak zapatrują się na 6,7 latka bawiącego się lalką?No i co?Nie uważają tego za coś zwyczajnego.Więc chyba musisz współczuć nie tylko mnie i grupie z jaką chodzę na zajęcia,ale i bardzo wielu innym ludziom!A co do udawania.Te osoby nie udawały,że są tolerancyjne.Po prostu wielu ludzi uważa się za tolerancyjnych i są przekonani,że tak jest.Jednak w chwili,gdy jakiś problem zaczyna dotyczyć ich samych,okazuje się że nie są tolerancyjni."Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono".Obyś Ty kiedyś się nie przekonała,że tak naprawdę wcale nie jesteś tolerancyjna.Napisz mi te teorie,które wygłaszam (te,które sięgają poza moje własne zdanie).Tylko nie pisz,że chłopiec,który bawi się lalką będziegejem,bo nic takiego nie napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Do acornsa 01.05.06, 16:10 Acorns, dobrze że pojawiłeś się w tym wątku. Nie chodzi mi o twoje poglądy na temat wychowania synów, aby radziły sobie w twoim środowisku. My tu nie o patologii dyskutujemy. Żadnego dziecka nie wychowa się tak, aby był odporny na bandytyzm, jeśli sam bandytą nie jest. Dając przykład książki, ktora jest gadżetem dyskwalifikującym w twoich sferach, miałam na mysli twoją niechęć i lekceważenie wykształcenia. Ale ja nie o tym chciałam napisać. Po pierwsze przywołuję twój przykład jako ojca, który przejął opiekę nad malutkim dzieckiem. Miałeś niewiele ponad 20 lat, kumple bawili się a ty przewijałeś córeczkę, gotowałeś jej zupki-przecieranki,i pilnowałeś jej, pracując na budowie. Czy jeśli twój przyszły synek, weźmie nagle jakąś lalke i powie, "No, mała, pakuj się do gokarta, jedziemy na budowę", wyrwiesz mu zabawke z ręki i powiesz, że to niemęskie, ze niech zostawi bachora na zmarnowanie, bo się koledzy-budowlańcy bedą smiać? Tego go będziesz uczył? Po drugie, pytasz, czego mężczyzna wymaga od kobiety oprócz pracy zawodowej i obowiązków domowych. Pisałeś, że było w twym życiu kilka kobiet ambitnych, zaradnych, niezależnych, pracowitych. Chyba i niestarych, bo i tyś młody jeszcze.I niebrzydkich, bo ponoć masz gust. Ale ty wybierasz dziewczynę łagodną, o dobrym i czułym sercu. Nie jest to na pewno żadne lelum-polelum, bo takie na wsi się nie uchowa, przepadnie z kretesem. Nie leci też ona przypuszczalnie tylko na twoje pieniądze, bo jestes za szczwany lis, i na tym byś się szybko poznał. Czyli juz wiesz,czego mężczyzna szuka u kobiety, oprócz codziennych obowiązków? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa 01.05.06, 16:58 > Czy jeśli twój przyszły synek, weźmie nagle jakąś lalke i powie, "No, mała, > pakuj się do gokarta, jedziemy na budowę", wyrwiesz mu zabawke z ręki i > powiesz, że to niemęskie, ze niech zostawi bachora na zmarnowanie, bo się > koledzy-budowlańcy bedą smiać? Tego go będziesz uczył? A skąd u chłopaka takie pomysły? Ja przecież jak sama zauważyłaś miałem wtedy niewiele ponad 20 lat, a mówimy o chłopcach kilkuletnich. Ja nie bawiłem się lalkami jako dziecko. Gdyby mój syn zaczął bawić się lalką, powiedziałbym mu, że "chłopcy się tym nie bawią bo lalki są dla dzeiwczynek, a ty chyba nie jesteś dzeiwczynka?". Zresztą ja tu myślę nie o zabawie, w której bierze udział lalka, bo przecież chłopcy bawią się z dziewczynkami w dom, a lalka udaje ich dziecko. Chodzi mi tu o sposób zabawy. Chłopiec pchający przed sobą wózek z lalką to widok jak dla mnie żałosny. Takie jest moje zdanie. Chłopcy w zabawie przyjmują bowiem męskie role. Obserwowałem zabawy dzieciaków u rodziny w Rosji. Młoda się z nimi też przecież bawiła. Jak sobie tę wioskę indiańską zbudowali, to chłopcy byli wojownikami, biegali, strzelali, bronili dziewczynek zajmujących się domem i dziećmi (laleczkami i misiami). I to było OK. Ale gdyby było odwrotnie, to ta zabawa wyglądałaby co najmniej dziwnie. I o to mi tu chodzi w tym wszystkim. > Czyli juz wiesz,czego mężczyzna szuka u kobiety, oprócz codziennych > obowiązków? Teraz rozumiem. Ja nawet nie oczekuję od niej codziennych obowiązków. Raczej chciałbym ją odciążyć od nich zupełnie zatrudniając gosposię na stałe z zamieszkaniem. Ja chcę, żeby dbała o siebie i swój wygląd i żeby opiekowała się przyszłym potomstwem w czasie gdy ja będę się zajmował pracą. Może też prowadzić papierkową robotę na spółkę z Młodą bo ja tego nienawidzę. Oczekiwania wzajemne to kwestia układów między dwojgiem ludzi i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Do acornsa 01.05.06, 23:30 > lalka, bo przecież chłopcy bawią się z dziewczynkami w dom, a lalka udaje ich > dziecko. Chodzi mi tu o sposób zabawy. Chłopiec pchający przed sobą wózek z > lalką to widok jak dla mnie żałosny. Niby dlaczego? Jak widzisz pare malzenska na spacerze z malym dzieckiem, to chyba w jakis 70% przypadkow mezczyzna pcha wozek. To niby co 'zalosnego' jest w dzieciach nasladujacych to w zabawie? Jak juz sie bawic 'w dom', to przynajmniej realistycznie. Czy moze uwazasz, ze gdy chlopiec nasladuje w zabawie swojego ojca, ktory jego mlodszej siostrze zmienia pieluchy, to i on, i ojciec sa 'zalosni'? A poza tym zabawa lalkami to bynajmniej nie tylko zabawa 'w dom' (ja sie bawilam lalkami bardzo dlugo, ale prawie nigdy 'w dom'). Czy jak siedmiolatek bawi sie, ze barbie poluje na tygrysy albo prowadzi ekspedycje na Marsa (autentyczne), tez bedziesz lalke wyrywal? A co z figurkami typu Action Man? To nie lalki? A niby co? Chyba te konwenanse sa zbyt zawile jak na moja glowe... > Gdyby mój syn zaczął bawić się lalką, powiedziałbym mu, > że "chłopcy się tym nie bawią bo lalki są dla dzeiwczynek, a ty chyba nie > jesteś dzeiwczynka?". No i zastanow sie, co bys w ten sposob przekazal. Ze cos z nim jest nie tak i tata go nie akceptuje, bo chce sie bawic lalka. I ze ma przestac chciec. (I niestety, przebija z tego podtekst, ze dziewczynka to cos gorszego, kim nikt nie powinien chciec byc.) Dodaj do tego jeszcze sakramentalne 'inni chlopcy sie beda z ciebie smiac', i masz, smiem twierdzic, gotowy przepis na wychowanie tchorza i konformisty, ktory bedzie zawsze przekonany, ze nie wazne jest to, co on chce, tylko czego od niego inni oczekuja. To ma byc 'prawdziwy mezczyzna'? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa 02.05.06, 19:07 > Niby dlaczego? Jak widzisz pare malzenska na spacerze z malym dzieckiem, to > chyba w jakis 70% przypadkow mezczyzna pcha wozek. Ja nie pchałem wózka. Jakoś tak nie bardzo to do mnie pasowało. Wolałem dźwigać 6, 8 czy 10 kilogramową Młodą przez 2 godziny po ZOO na przykład niż brać spacerówkę. > To niby co 'zalosnego' jest w dzieciach nasladujacych to w zabawie? Tak naprawdę to ze strony dziecka jest w porządku. Naśladuje co widzi, a że lalka imituje dziecko to wozi albo nosi lalkę. Ale taki chłopoec wygląda trochę jakby nie identyfikował się ze swoją płcią. Może to i stereotypy, ale na faceta pchającego wózek nikt nic nie powie, ale chłopiec z lalką w wózku wygląda dziwnie jak dla mnie. > No i zastanow sie, co bys w ten sposob przekazal. Ze cos z nim jest nie tak i > tata go nie akceptuje, bo chce sie bawic lalka. I ze ma przestac chciec. No bo ja tak uważam. Oczywiście nie bedę mu tej lalki wyrywał, ale zachęcę go do innej zabawy. Zresztą teraz jestem w Warszawie i jakoś na podwórku nie widzę żeby chłopcy bawili się lalkami. Jeżdżą na hulajnogach, rolkach, ganiają się, drą się tak, że uszy puchną. Nie widziałem nigdy, żeby któryś pchał wózek pomimo, że robią to ich ojcowie. > niestety, przebija z tego podtekst, ze dziewczynka to cos gorszego, kim nikt nie powinien chciec byc.) Nie coś gorszego, ale chłopak nie powinien zachowywać się jak baba, czyli płakać, wzruszać się na smutnych scenach w kreskówkach, bawić w typowo dziewczęce zabawy jak np. gra w gumę. Powinien szaleć na rowerze, ścierać sobie kolana i łokcie przy upadkach, łazić po drzewach, bawić w wojnę, bić się z chłopakami. Ja taki byłem i chciałbym żeby kiedyś tam mój syn też taki był. Przecież chłopiec to nie dorosły mężczyzna i nie musi udawać tatusia w zabawie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Do acornsa 02.05.06, 20:05 acorns napisał: > Przecież chłopiec to nie dorosły mężczyzna i nie musi udawać tatusia w zabawie. Odwróćmy sytuację: dziewczynka to nie dorosła kobieta i nie musi udawać mamusi w zabawie, prawda? Jednak jeśli bawi się "w dom", udając mamusię, nie wzbudzi to twojego sprzeciwu, zgadza się? Widzę tu od samego początku niekonsekwencję i kierowanie się niestety stereotypami. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa 02.05.06, 21:26 > Widzę tu od samego początku niekonsekwencję i kierowanie się niestety > stereotypami. Raczej chodzi tu o pewne cechy pożądane u dziewczynek, a niepożądane u chlopców. Obie te płcie są różne bez względu na polityczną poprawność lub nie. Jak dziewczynka spadnie z huśtawki i uderzy się, to może sobie popłakać. Chłopak powinien w tej sytuacji zacisnąć zęby, usiąść gdzieś z boku i przeczekać ból. I tak właśnie chcę wychować syna jak go będę miał. Jak odziedziczy mój charakter to jako dziecko będzie się ciągle wdawał w jakieś bójki albo uprawiał sporty ekstremalne typu zjazd z górki rowerem bez hamulców. Nie może być miękki bo nie da sobie rady po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Do acornsa -cd. 02.05.06, 11:06 Dobrze, że to napisałeś, acorns - jesteśmy w domu! Dzieci bawiły się w Indian, zatem odgrywały role z zasłyszanych historii. Po wojnie dzieci bawiły się w łapanki. Po każdym mundialu podwórka zapełniają się kopiącymi piłkę chłopakami. Znajome dziewczynki łapały chłopaków na podworku, aby robili za małpy - po obejrzeniu w szkole filmu "Świat goryli", czy coś podobnego. Dziewczynki tulą lalki, karmią je, strofują. Chłopak rozkręca co się da w domu - "naprawia" wszystko, jak tata. Jednym słowem, dzieci naśladują nas, dorosłych, bliższych i dalszych, z otoczenia i z historii,ucząc się w ten sposób swoich przyszłych ról społecznych. W twojej rodzinie bedzie żył mit "acornsa zabierającego dziecko na budowę", i nawet twoje wnuki bedą w piaskownicy ładować lalki na autka-koparki. Oburzasz się,widząc chłopca pchającego wózek z lalką. Rzeczywiście, w czasach twojego dzieciństwa, w dodatku w twoim środowisku, nie zdarzało się, by mężczyzna zajmował się małym dzieckiem. Zatem wtedy chłopczyk bawiący się lalką, w twoich oczach musiałby być kimś nienormalnym , identyfikującym się z nie swoją płcią. Gdyby żył mój dziadek i opowiedziałabym mu twoją historię, jak przejąłeś całkowitą opiekę nad małą dziewczynką, dziadek wyśmiałby ciebie. Czasy się zmieniły. Teraz kobiety i mężczyźni kończą te same uczelnie i wykonują te same zawody. W domu musżą się nawzajem wyręczać. No i dla małego dziecka to oni się między sobą za bardzo nie różnią. I w tym jest właśnie - moim zdaniem - problem. O tym podyskutujmy, czy powinni się różnić, jak i w czym. Jeszcze jedno : chciałabym zdecydowanie przeciwstawić się opiniom,że jeśli ktokolwiek jest przeciw dziewczyńskim cechom u chłopca, to znaczy,że uważa dziewczynki za "coś gorszego". Nie jest prawdą, że rodzice cieszą się, gdy rośnie im baba-chłop. Niech sobie forumowiczki przypomną, jak były krytykowane za łażenie po drzewach, za bicie się, za noszenie dzinsów. Niby zachęcano nas do studiów na politechnice, ale te falbanki wciskano. Ludzie zdecydowanie chcą rozróznienia między płciami, ale co to we współczesnym świecie znaczy? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 13:39 > W twojej rodzinie bedzie żył mit "acornsa zabierającego dziecko na budowę", i > nawet twoje wnuki bedą w piaskownicy ładować lalki na autka-koparki. Niekoniecznie. To było dawno. Młoda nawet nie pamięta zbyt wiele z tej budowy. > Gdyby żył mój dziadek i opowiedziałabym mu twoją historię, jak przejąłeś > całkowitą opiekę nad małą dziewczynką, dziadek wyśmiałby ciebie. Ale dlaczego? A co on by zrobił będąc na moim miejscu? Zostawiłby własne dziecko na zmarnowanie? Nie wierzę. > Ludzie zdecydowanie chcą rozróznienia między płciami, ale co to we > współczesnym świecie znaczy? Moim zdaniem upada jeden z bastionów męskości, czyli tradycyjny podział ról. Właśnie dlatego, że teraz kobiety chętniej się kształcą i robią karierę zawodową a to wymaga innego układu w domu niż ten tradycyjny. Ale jedno się nie powinno zmieniać - charakter. Kobieta powinna być ta czuła, delikatna, wrażliwa subtelna, nie musi wstydzić się łez ani słabości. Mężczyzna natomiast ma być twardy, a wrażliwość i czułość powinna być ukryta pod taką twardą otoczką. Mężczyzna nie powinien płakać, ani okazywać słabości. Ja na przykład wolałem sam się szarpać ze stukniętym koniem niż poprosić o pomoc dziewczynę która ma do niego świetne podejście i potrafi go uspokoić. Dałem sobie radę, choć skórę na rękach miałem pościeraną i poparzoną od szarpania lonży. I jako facet wolałem znieść te rany i poparzenia niż prosić szesnastolatkę, żeby uspokoiła konia, bo nie daję sobie z nim rady. Na tym polega męskość i dlatego wychowanie chłopca zdecydowanie różni się od wychowywania dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 13:52 Acorns- ten bastion o którym mówisz, to bastion patriarchatu, szowinizmu i jak dla mnie to niech idzie precz!!!! Masz bardzo konserwatywny pogląd na role społeczne ale to Twój problem, ja mam tylko nadzieję, że mój syn nie bedzie się wstydził płakać, okazywać słabości ani prosić o pomoc bo mu jakieś dziecinne przekonanie, że " facet ma być silny", nie pozwoli. Czy naprawdę nie uważasz, że szarpanina z tym koniem była mądra? Lepiej dać się poturbować niż poprosić o pomoc kobietę? Naprawdę w to wierzysz?????? Ileż to w oczach kobiety można stracić prawda? Rozbawiłeś mnie, dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 18:52 > Czy naprawdę nie uważasz, że szarpanina z tym koniem była mądra? Lepiej dać > się poturbować niż poprosić o pomoc kobietę? Naprawdę w to wierzysz?????? A teraz wyobraź sobie silnego jakby nie było faceta o wzroście zdecydowanie ponadprzeciętnym proszącego małą, szczuplutką szesnastolatkę o pomoc, bo sobie z konikiem dać rady nie może. Przecież to komedia jakaś by była. No i co by sobie ta dziewczyna pomyślała o mnie? Pewnie to że jestem cienias, lamus i ciota. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 20:06 O rany, Ty czlowieku zielonego pojecia nie masz o tym jak kobieta (o przecietnej inteligencji, nie bimbo) rozumuje. W moich oczach to juz bylaby komedia jakbym widziala ze taki nazbyt rozrosniety facet udowadnia mi swoja "meskosc" przez to ze bardzo nieudacznie ale z upartoscia przedszkolaka probuje cos zrobic raniac sie przy tym jak ten duren, co ja zrobilabym w New York minute bo akurat na tym sie znam. Wyszedlbys w moich oczach na dziwaka ktory, nie wiadomo po co, stara sie udowadniac swoja "meskosc". Ty dla dziewczyny szesnastoletniej nie musisz byc "meski" to raz, a dwa, jesli chcesz byc meski dla swojej zony naprzyklad i ja takie Twoje mocowanie sie z koniem podnieca to sie mocuj dalej z Bogiem. Ale naprawde dla przecietnej kobiety takie zachowanie to nie zadna oznaka meskosci tylko wlasnie doroga do tego zeby takiego nadgorliwego menszczyznem nazwac przytoczonymi przez Ciebie slowami: cienias, lamus i ciota i to w dodatku jeszcze z kompleksami. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 21:32 > O rany, Ty czlowieku zielonego pojecia nie masz o tym jak kobieta (o > przecietnej inteligencji, nie bimbo) rozumuje Co to jest "bimbo"? > Ty dla dziewczyny szesnastoletniej nie musisz byc "meski" to raz Dlaczego nie? > Ale naprawde dla przecietnej kobiety takie zachowanie to nie zadna oznaka > meskosci tylko wlasnie doroga do tego zeby takiego nadgorliwego menszczyznem > nazwac przytoczonymi przez Ciebie slowami: cienias, lamus i ciota i to w > dodatku jeszcze z kompleksami No co Ty mówisz? Laskom się przecież to podoba. One chcą faceta, przy którym będą się czuły bezpiecznie. A proszenie o pomoc dziewczyny "bo ja nie dam rady" to sygnał dla niej, że jak na dyskotece zacznie przystawiać się do niej jakiś leszcz to ja też powiem, że "nie dam rady". Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 20:20 Właśnie sobie wyobraziłam i cóż za rozkosz dla oczu i umysłu- ja bym Ci zwyczajnie pomogła i nie dopisywała do tego dodatkowych wyobrażeń na ten temat. Świat się zmienia Acorns, tylko Ty chyba zostałeś w tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 21:36 Ale taka pomoc to najechanie facetowi na ambicję. Mi na przykład honor by nie pozwolił dać sobie pomóc, chocby ten koń miał mnie powlec brzuchem po ziemi przez całe pastwisko. Taki już jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 21:59 Cóż...musisz z tym jakoś żyć!!! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 21:04 > Jeszcze jedno : chciałabym zdecydowanie przeciwstawić się opiniom,że jeśli > ktokolwiek jest przeciw dziewczyńskim cechom u chłopca, to znaczy,że uważa > dziewczynki za "coś gorszego". > Nie jest prawdą, że rodzice cieszą się, gdy rośnie im baba-chłop. > Niech sobie forumowiczki przypomną, jak były krytykowane za łażenie po drzewach > , > za bicie się, za noszenie dzinsów. Niby zachęcano nas do studiów na > politechnice, ale te falbanki wciskano. To nie tak, tu symetrii nie ma (dopuszczam oczywiscie, ze mamy inne doswiadczenia). Dziewczynka, ktora lubi 'chlopiece' zabawy jest uwazana za jak najbardziej w granicach normy (mnie nikt w dziecinstwie za lazenie po drzewach czy noszenie spodni nie krytykowal - bilam sie nieczesto, i matka podchodzila wyrozumiale). Nawet jesli dziewczynka deklaruje chec bycia chlopcem, ciagle sie tym nikt nie przejmuje (pamietasz Nutrie z 'Kwiatu kalafiora' Musierowicz?). Chlopiec, ktory by stwierdzil (lub tylko by sobie to rodzice wyobrazili), ze woli byc dziewczynka, zostalby prawdopodobnie od razu zaprowadzony do psychologa. Zreszta widac z tego watku, ze cechy uwazane za 'meskie' u dziewczynek sa traktowane przez rodzicow wrecz jako powod do dumy, ale nigdy odwrotnie. Chlopiec wozacy lalke w wozku lamie tabu obyczajowe (w niektorych srodowiskach, nie we wszystkich), dziewczynka bawiaca sie w wojne nie. Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa -cd. 02.05.06, 21:19 Moim zdaniem to wynika z wyobrażeń o męskości. Zaobserwuj chocby takie związki chłopaków i dziewczyn w wieku 7-10 lat mniej więcej. Dziewczyny wybierają chłopaków o cechach przywódczych. Imponują im ci, którzy dobrze jeżdżą na rolkach, dobrze grają w piłkę. Dziewczyny chodzą na boisko popatrzeć Widziałem nieraz. A i Młoda też chodziła na boisko jak jeszcze mieszkaliśmy w Warszawie, choć w piłkę nie gra. Pomijam tu celowo inne rzeczy właściwe dla niektórych "ciekawych" okolic, ale chłopak, mężczyzna najpierw musi czymś tej kobiecie zaimponować. Najpierw ją musi uwieść, a dopiero potem przychodzi czas na wózeczki, pieluszki i inne atrakcje związane z posiadaniem dziecka. Ja bardzo się cieszę jak moja córka sama bez niczyjej pomocy zmienia świecę, albo poprawia starter w quadzie, czy wymontowuje uszkodzony wał, choć to męskie zajęcie. Ale z chłopca opiekującego się lalką i tulącego ją nie byłbym już dumny. Tak mam i już. Jednak nikomu nie zabraniam wychowywania syna zgodnie z własnymi przekonaniami o męskości. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Do acornsa -cd. 06.05.06, 18:20 mój syn wychowywany zgodnie z moimi przekonaniami o męskości ma ogromne powodzenie u dziewczyn, pewnie twoja Młoda też by za nim biegała tyle, że on na razie woli zabawy z chłopakami Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Do acornsa -cd. 06.05.06, 23:06 Biorąc pod uwagę to, że ma 9 lat to może i rzeczywiście by za nim biegała. Żeby mu nosek wytrzeć, bucika zawiązać, maskotkę mu dać do zabawy. W końcu lubi opiekować się dziećmi Chyba, że Twój syn wygląda jak Ralph Fiennes w "Wichrowych Wzgórzach" to ma duże szanse u Młodej. Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: lalki dla chlopca 04.05.06, 20:01 Mój syn ma 2 lalki i żadną się nie bawi. Odpowiedz Link Zgłoś
aureliana Re: lalki dla chlopca 06.05.06, 15:51 nie wiem jak sie potoczyla dyskusja, bo calego watku nie bylam w stanie przeczytac, wiec odwolam sie do tych poczatkowych. nie sadze, zeby zabawki jakimi bawi sie dzieck odeterminowalo jego slnnosci seksualne. no ja z kuzynem za mlodu wymienialismy sie lalkami, on m idawal action mano, a ja jemu barbie, ja sobie ogladalam umiesniony brzuch meski a on piersi koiece. i co? mialam tez faze na wszystko co chlopiece, bawilam sie tylo smochodami itp. zapewniam, ze estem 100% hetero, podobnie jak moj brat. przez pare lat wychowywalam sie praktycznie na podworku blokowiska w malym miescie gdzie naprawde dzieci nierzadko pochodza z rodzin patologicznych i jakso nie zauwayzlam dyskryminacji chlopcow bawiacych sie lalkami,acorns moze masz jakies niedobre doswiadczenia z malymi chlopcami? a to czy moje dziecko bedzie gejem, lesbijka - byle by bylo szczesliwe. i jesli bym sie tym 'nie chwalila wszystkim wokol' to tylko dlatego, ze tak samo nie chwalilabym sie, ze jest hetero. Odpowiedz Link Zgłoś