Dodaj do ulubionych

Gość w dom, dzieci - ?

27.04.06, 13:59
Jeśli tu było już o tym, to proszę o link. Szukałem, nie znalazłem, możem źle
szukał. Znalazłem, i owszem, rozmowę o dzieciach nadaktywnych, nachalnie
absorbujących gości sobą. A ja trochę o czym innym.
Sytuacja modelowa, z życia wzięta: Przejazdem będąc w K., odwiedziliśmy
ĸrewną, pierwszą kuzynkę żony. Żona bywała w tym domu od czasu do czasu, ja
Beatę i jej męża poznałem na weselu (zeszły rok) i odtąd się nie widzieliśmy.
Mają dwoje dzieci, podstawówka, tych dzieci ja dopotąd nie znałem.
Ja wiedziałem w dzieciństwie, było to oczywiste, że w takiej sytuacji trzeba
wyjść do przedpokoju, poczekać, aż dorośli się przywitają między sobą, a gdy
przybysz zwróci na mnie uwagę, powiedzieć wyraźnie "Jestem Arthur Weasley", a
dalej jak tam - zapewne pobyć trochę przy gościach, raczej słuchając rozmowy
niż w niej uczestnicząc, a jak każą iść do siebie, to iść.
Ewentualnie wyobrażałbym sobie, że Beata powie "Arturze, to są moje dzieci,
Mścisław i Hildegarda, dzieci, to jest wujek Artur".
W praktyce zaś było tak, że otworzyła nam drzwi Beata, w tle wyłonił się
Piotr. Dzieci wyjrzały do przedpokoju i znikły. Kiedy wychodziliśmy, żegnali
nas tylko B&P... Jakoś mi się to dziwne wydaje. Czy jestem staroświecki?
Obserwuj wątek
    • izabela_741 Re: Gość w dom, dzieci - ? 27.04.06, 14:11
      Czy jestem staroświecki?
      Moze. smile Mnie tez wydaje sie naturalny opisany przez Ciebie model zachowania.
      Jednak z takim zachowaniem jak opisujesz spotykam sie coraz czesciej.
      Moze rodzice nie chca stresowac pociech obcymi osobami? smile))
      • monia145 Re: Gość w dom, dzieci - ? 27.04.06, 14:32
        Kiedy mnie i mojego męza odwiedził nasz świadek na ślubie, którego z
        oczywistych wzgledów nie znał wczesniej nasz syn, to mały został mu
        przedstawiony tak naturalnie;" Kzrychu poznaj naszego syna Wiktora". I już to
        wszystko, mały pobiegł do zabawy, my zaczęliśmy rozmawiać. Twoi znajomi powinni
        przedstawić Ci dzieci i niech ida się bawić. Jednak ja nie robiłabym tragedii,
        kultura w naszym kraju umiera już od dawna.
        • spacey1 Re: Gość w dom, dzieci - ? 27.04.06, 19:23
          Zaintrygowały mnie te "oczywiste względy?, jakież one?
          • monia145 Re: Gość w dom, dzieci - ? 27.04.06, 19:31
            A od czego jest wyobraźnia?
      • maksimum Re: Gość w dom, dzieci - ? 28.04.06, 07:03
        izabela_741 napisała:

        > Czy jestem staroświecki?
        > Moze. smile Mnie tez wydaje sie naturalny opisany przez Ciebie model zachowania.
        > Jednak z takim zachowaniem jak opisujesz spotykam sie coraz czesciej.
        > Moze rodzice nie chca stresowac pociech obcymi osobami? smile))

        Pewno juz sie dzieci od rodzicow o nim nasluchaly.smile)
    • shamsa Re: Gość w dom, dzieci - ? 27.04.06, 14:38
      moja szwagierka ma 30 lat i tak robi. no ale ona to jest przypadek kliniczny.

      a to co zastales to rzeczywiscie dziwne. nie mnie oceniac, ale dzikusow sobie
      chyba chowaja.
    • haganna Re: Gość w dom, dzieci - ? 27.04.06, 14:39
      Dzieci powinny się przywitać, ale już "pobyć trochę przy gościach, raczej
      słuchając rozmowy niż w niej uczestnicząc, a jak każą iść do siebie, to iść"
      nie muszą. Ta druga część jest rzeczywiście trochę staroświecka...
      • a_weasley Re: Gość w dom, dzieci - ? 27.04.06, 14:56
        O zostaniu przy gościach nie myślałem w kategoriach obowiązku, po prostu
        pamiętam, że mnie akurat w takiej sytuacji POZWALANO pobyć przy gościach, raczej
        trzeba mnie było wykopywać, żebym już zostawił dorosłych samych, a pierwej nie
        absorbował ich swoją osobą.
        • werata Re: Gość w dom, dzieci - ? 28.04.06, 05:20
          Nie jestes staroswiecki, tylko dobrze wychowany...ale czy to nie wychodzi na
          jedno?
          • maksimum Re: Gość w dom, dzieci - ? Niemota z Ciebie! 28.04.06, 06:58
            a_weasley napisał:

            > Piotr. Dzieci wyjrzały do przedpokoju i znikły. Kiedy wychodziliśmy, żegnali
            > nas tylko B&P... Jakoś mi się to dziwne wydaje. Czy jestem staroświecki?

            Nie tylko jestes staroswiecki ale i nieciekawy i dlatego dzieci nie chcialy Cie
            ogladac.Poza tym dzieci nie sa dla Ciebie partnerami w dyskusji i slusznie
            poszly robic to co ich interesuje.
            Gdybys natomiast Ty wykazal zainteresowanie dziecmi,to ich rodzice by je Ci na
            pewno pokazali idac razem z Toba do ich pokoju lub zapraszajac dzieci do pokoju
            gdzie wy byliscie.
            A ze jestes niemotowaty,to wolisz zeby Cie ciekawosc zjadla a nie zapytales
            rodzicow jak dzieciom w szkole idzie i nie wykazales checi rozmawiania z nimi.
            Troche inicjatywy w zyciu sie przydaje i to nie tylko jak chcesz komus
            normalnie ,po polsku zatruc zycie.
            Jak ja gdzies ide,to dzieciaki nie moga sie doczekac,kiedy zamienie z nimi
            kilka zdan.

            • titta Re: Gość w dom, dzieci - ? Niemota z Ciebie! 29.04.06, 23:31
              maksimum napisał:
              > Jak ja gdzies ide,to dzieciaki nie moga sie doczekac,kiedy zamienie z nimi
              > kilka zdan.

              Bo wreszcie partner na ich poziomie sie zjawil?
              • maksimum Re: Gość w dom, dzieci - ? Niemota z Ciebie! 29.04.06, 23:38
                > Bo wreszcie partner na ich poziomie sie zjawil?

                Calkiem inaczej trzeba pisac,zeby dorosli z zainteresowaniem czytali,a calkiem
                inaczej trzeba rozmawiac z dzieckiem zeby z zainteresowaniem sluchalo.
                Bo jak sie prezentuje TYLKO jeden poziom i nie potrafi przystosowac do
                innych,to jest sie naprawde wielkim nudziarzem.
                I jak sie idzie w gosci ,gdzie sa dzieci,to nie zaszkodzi czekolady kupic,albo
                jakiejs ciekawej gry.
                • mallard Re: Gość w dom, dzieci - ? Niemota z Ciebie! 30.04.06, 00:30
                  Maksi, tam u Was w "Hameryce", to dzieci rządzą. W Polszcze jest troszku
                  inaczej (Na razie). A tak na poważnie, -może Ty i trochu racji masz...
                  Pozdro.
        • haganna Re: Gość w dom, dzieci - ? 30.04.06, 20:34
          No cóż, czasy się zmieniają i teraz takie pozwolenie pobycia przy gościach
          rodziców nie jest żadną "atrakcją".
          Dzieci już nie są wychowywane tak, że "głosu nie mają". Zazwyczaj są zajęte
          swoimi sprawami i znajomi rodziców nie są ich znajomymi. Owszem, przywitają
          się, ale nie mają obowiązku zabawiać gości.
          Młodzi też raczej nie życzyliby sobie, żeby ich rodzice pobyli trochę z
          odwiedzającymi ich kolegami...
          • znowuniedziela Re: Gość w dom, dzieci - ? 30.04.06, 21:56
            popieram maksimum!!!!!!ja po prawdzie nastawiam swoje dziecko pozytywanie do
            wizyty gości,jest obecne i ...bierze udział w rozmowie bo jest człowiekiem ma
            prawo ale tez kazdy sobie nie przerywa ect (staramy sie jak zawsze wszyscy0a
            ja,gdy ide z wizyta do ludzi majacych dzieci,ide nie tylko do rodziców ale tez
            do dzieci więc dzieciaki mnie zawwsz eb,lubia bo sztuka polega na tym by móc
            rozmawiac z azdym na odpowiednim poziomie a nie z jednymi na jeden tematwink))
            • mallard Re: Gość w dom, dzieci - ? 01.05.06, 01:45
              znowuniedziela napisała:

              Całkowicie zdeklarowana anarchistka mająca rządzik polski na końcu układu
              pokarmowego...

              Tak długo?! To wygląda na chroniczną obstrukcję wink
              • znowuniedziela Re: Gość w dom, dzieci - ? 02.05.06, 17:41
                tak tak...rycyna nie działa a na dodatek przemusie,romusie i jędrusie
                zakleszczone...(dobrze,ze ostatnio olek i lesiu wyszli...)-ksero niestety jest
                nieco wyżejwink)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka