10.05.06, 08:59
Czy krzyczycie na swoje pociechy jak wam nerwy puszczają? Ja ostatnio kilka
razy darłam się jak opętana i mam takie wyrzuty sumienia,normalnie
moralniak.Ale moje dziecko czasami tak daje mi popalić,że sama nie wiem jak
mam reagować.Siedzę od 4 lat w domu z dzieckiem i podejrzewam, że również ta
sytuacja doprowadza do tego,że moje nerwy mi puszczają.Czy są może mamy w
podobnej sytuacji i jak one sobie radzą?
Obserwuj wątek
    • igge Re: krzyk 10.05.06, 23:48
      Przepraszam. Ale ostatnio syn (9 lat) powiedział mi, że nie przyjmuje moich
      przeprosin bo wiadomo, że znowu mi się to zdarzy. Zupełnie wyeliminować krzyku
      nie potrafię, czasami wrzeszczę zanim pomyślę i się uspokoję ale pracuję nad
      sobą.
    • mama403 Re: krzyk 11.05.06, 00:04
      dopisuję się do klubu. Niestety. Staram się, ale nie wychodzi tak jak bym
      chciała. Też cztery lata w domu. Wrr Ale mam nadzieję, że będzie lepiej smile)
      Pozdrawiam
      • mkostki Re: krzyk 11.05.06, 10:44
        A komu się to nie zdarzyło? Wszystkich tych mówiących w przypadku krzyczącej
        mamy "jak mozna krzyczeć na dziecko?" zostawiłabym na godzinę z moimi
        dziećmi,szczególnie ze starszym,który jest w stanie wykończyć kompanię
        komandosów. Nie zliczę,ile razy dziennie mam ochotę go udusić. Bardzo się
        staram byc cierpliwa, ale i tak kilka razy dziennie krzyknę. Tyle że szybko się
        opanowuję. W ekstremalnych przypadkach wsadzam go do łóżeczka, daję zabawkę i
        wychodze do łazienki,żeby sobie solidnie pobluzgać. Pomaga.
    • mariab3 Re: krzyk 14.05.06, 15:17
      Dzięki dziewczyny! Moja mama mi wciąż powtarza,że na dzieci nie powinno się
      krzyczeć, i że u niej to Marysia jest grzeczna i jej słucha.Jak to słyszę to
      mam wrażenie,że mi odbija,że moje nerwy nadają się do specjalisty itp. Po
      waszych odpowiedziach dochodzę jednak do wniosku,że chyba jestem
      normalna.Babcie chyba tak już mają,że wnuki traktują jak bustwo i są w nie
      zapatrzone.Jak mała wraca od Babci to ja mam po jednym dniu górę prania,bo u
      Babci wolno chodzić w skarpetach po trawie i turlać się w piaskownicy.Babcia ma
      luzik a ja dostaję palpitacji.Gdybym pozwoliła na to co u Babci to pralka
      chodziłaby na okrągło (a tak ma chociaż jednodniowe przerwy),mąż chodzłby
      głodny a dom wyglądałby jak po wojnie więc czasami muszę się wydrzeć żeby to
      opanować.Pozdrawiam.
      • nangaparbat3 Re: krzyk 14.05.06, 15:45
        mariab3 napisała:

        Jak mała wraca od Babci to ja mam po jednym dniu górę prania,bo u
        > Babci wolno chodzić w skarpetach po trawie i turlać się w piaskownicy.Babcia
        ma
        >
        > luzik a ja dostaję palpitacji.Gdybym pozwoliła na to co u Babci to pralka
        > chodziłaby na okrągło (a tak ma chociaż jednodniowe przerwy),mąż chodzłby
        > głodny a dom wyglądałby jak po wojnie więc czasami muszę się wydrzeć żeby to
        > opanować.Pozdrawiam.

        Możesz jeszcze mniej sie przejmowac praniem. Zresztą po trawie mozna, a nawet
        należy chodzic boso, więc jak bedzie ciepło przynajmniej te skarpetki Ci
        odpadną.
        Przyznam się, że nie wyobrażam sobie zakazywania turlania się po piaskownicy,
        czy po trawie - to jedna z najprzyjemniejszych zabaw, nie pozbawiaj tego
        dziecka.
        Może gdyby udalo Ci się przykładać mniejszą wagę do porządku i czystości,
        bylabyś spokojniejsza? Dziecko powinno eksplorowac świat, a naprawdę trudno być
        eksploratorem, kiedy nie wolno się zabrudzić smile

      • mariab3 Re: krzyk 14.05.06, 22:49
        Krzyk oczywiście nie jest właściwym środkiem wychowawczym ale czasami naprawdę
        jest jedyną metodą opanowania sytuacji.Nie uwierzę,że choć raz nie
        podniosłyście głosu na wasze dzieci lub nie zrobili tego wasi mężowie.To
        niemożliwe!Jestem z córką 24h,7 dni w tygodniu,karmiłam piersią 2,5 roku,mąż ma
        taką pracę,że niestety niewiele może mi pomóc przy małej i w takiej sytuacji
        moje nerwy i wytrzymałość fizyczna też mają granice.Zrozumie to ta,która jest w
        podobnej sytuacji.Gdy ma się na każdy gwizdek babcie i tym podobne osoby do
        pomocy to odpowiedzialność za wychowanie dzieli się,a ja praktycznie sama
        odpowiadam za wszystko.Mój mąż naprawdę się stara,poświęca córci max swojego
        wolnego czasu i nie mam do niego pretensji ale wychowanie dziecka to naprawdę
        trudna sprawa.Niektórzy mam wrażenie,że bagatelizują sprawy wychowania,no a
        później rosna dzieci nieprzystosowane do życia w społeczeństwie.Cały czas
        podtrzymuję to,że krzyk nie jest dobrym rozwiązaniem, aczkolwiek ...
    • katklos Re: krzyk 14.05.06, 15:27
      Unikamy krzyku - wychodzimy z załozenia, ze "tylko spokój moze na uratować"smile- i
      poki co- zachowywanie spokoju procentuje - nasz 2-letni synek jest spokojny,
      posłuszny ( mniej lub bardziej, ale nie jest źlesmile, nie ma napadów
      złości...Jeszcze nidgy nie "darłam sie na synka jak opetana", owszem, czasem
      podnsimy głos, ale ponad wszytko starmy sie zachować spokoj...Nie krzycz tak
      bardzo....
      • magdalena18 Re: krzyk 14.05.06, 16:05
        Nie wszyscy z nas są tak zrównoważeni i opętani. Cóż krzyk jest mało skuteczny w
        wychowaniu dzieci, ale wydaje mi się że jeżeli mamy tego świadomość i mamy
        świadomość tego że to nasze zachowanie było nie ok. i umiemy się do tego
        przyznać że nas poniosło, przeprosić, to chyba to nie szkodzi dziecku. Moje
        dzieci jak krzyknę albo sie wydrę albo jak zrobi to mój mąż mówią: CZy ty jesteś
        zmęczona że tak krzyczysz? Bo jak jeste`ś zmeczona to odpocznij a nie krzycz...
        albo znenerwowałaś się to idź się uspokoić albo możemy o tym pogadać.
        Zresztą z krzykiem i taką syt. dzieci skonfrontują się w życiu nie raz. Lepiej
        więc przećwiczyć to w domu w bezpieczniejszych warunkach by później
        skonfrontować się z tym łatwiej w życiu. wszystko ma swoje zalety i wadywink
        Kto powiedział że Ci którzy krzyczą są gorsi od tych którzy nie krzyczą? W
        ramach zdrowego rozsądku oczywiście?
        • vanilla_sky7 Re: krzyk 14.05.06, 23:01
          Mi też zdarza się zanadto podnieść głos, ale cóz-jesteśmy tylko ludżmi,
          miewamy gorsze i lepsze dni. Jedni z nas to uosobienia cierpliwości a inni to
          nerwusy, i tym jest trudniej zapanować nad nerwami.
          Najgorzej jest gdy nasz gorszy dzień zbiegnie się z gorszym dniem dzieckasad
          Poza tym zgadzam się z Magdaleną18: dziecko, na które nigdy nikt nie podniósł
          głosu może być w szoku gdy np. krzyknie na nie nauczycielka w szkole.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka