Dodaj do ulubionych

dziecko szczesliwe

14.05.06, 16:37
pytanie czysto teoretyczne: jak myslicie drogie Mamy, od czego zalezy ze
dziecko w pozniejszym wieku/jako dorosly bedzie optymistycznie patrzec na
swiat, bedzie miec w sobie wiecej pozytywnej energi?? czy to bardziej kwestia
tego ze jedno sie po prostu rodzi takie a drugie inne, czy wiekszy wplywa ma
tu doswiadczenia z dziecinstwa: szczesliwy dom, brak klotni, poczucie
bezpieczenstwa?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • vharia wychowanie 14.05.06, 17:36
      zdecydowanie stawiam na doświadczenia życiowe, głównie to, czym "nasiąkło" w
      domu. Poczucie bezpieczeństwa, wpojone poczucie własnej wartości, poczucie
      humoru rodziców, którego dziecko sie nauczy. I system wartości, który pozwoli mu
      zorganizować sobie życie w satysfakcjonujący sposób.
      Myślę, że są predyspozycje wrodzone, ale WSZYSTKO można popsuć, wzglednie dużo
      naprawic.
    • crusk Re: dziecko szczesliwe 15.05.06, 00:26
      Myślę, że cechy wrodzone mają duże znaczenie, ale chyba stawiam na doświadczenie życiowe i oczywiście „czym skorupka za młodu”
      Jest takie powiedzenie, że „są dzieci czyste i są dzieci szczęśliwe”. Coś w tym jest – potrzeba poznawania i doświadczania. Można ją skutecznie stłamsić, pozostawić samopas, lub choćby częściowo ukierunkować.

      Ważne jest też pielęgnowanie chwil kiedy dziecko zajmuje się sobą i takich kiedy zabawki nie są potrzebne do zabawy, bo wystarczy patyczek, albo własne paluszki, a cała zabawa jest w wyobraźni.
      Takie dziecko się nie nudzi i nie zanudza. Takie dziecko chciałoby mieć różne rzeczy, ale nie rozpacza, że ich nie ma. Taki dorosły chciałby mieć wiele, ale potrafi docenić to co ma i pracuje by osiągnąć więcej, ale potrafi cieszyć się życiem. Poczucie humoru też potrzebne jest bardzo, w wydaniu rozdrobnionym, codziennym, żeby urozmaicić mozół codziennego wkładania kapci, mycia zębów, sprzątania zabawek, nie humor „salonowy”.

      Jeszcze szacunek od pierwszych dni życia, bo dziecko jest człowiekiem.
      • scher Re: dziecko szczesliwe 15.05.06, 08:09
        crusk napisała:

        > Myślę, że cechy wrodzone mają duże znaczenie, ale chyba stawiam na
        > doświadczenie życiowe i oczywiście „czym skorupka za młodu”

        Też tak myślałem. Teraz twierdzę, że cechy wrodzone mają znaczenie decydujące.
        Mam dwóch synów: obaj mają szczęśliwe dzieciństwo. Ale skłonności do
        malkontenctwa zdradza tylko jeden.

        Sz.
        • agatka_s Re: dziecko szczesliwe 15.05.06, 11:22
          Nie umiem ocenic co jest wazniejsze (no bo to jak zawsze jest sprawa
          indywidualna:jakies traumatyczne przezycia nawet najwiekszego optymiste uczynia
          kaleka emocjonalna itp sa najrozniejsze losy ludzkie).

          niemniej z wlasnych doswiadczen widze jak olbrzymie znaczenia ma niejako
          wrodzone podejscie do swiata i zycia. Moj syn jest cudownym optymista i
          radosnym dzieckiem, i takie dziecko poprostu latwiej sie wychowuje.

          Jakos tak odpukac wszystko poprostu samo sie uklada, i to jest jak kolo
          zamachowe-on daje sie lubic i tym samym odpowiada mu otoczenie, ja cala
          rodzina, koledzy nauczyciele. Takiemu radosnemu i bezproblemowemu dziecku jest
          poprostu latwiej. Naturalnie takim sympatycznym rozesmianym dzieciom otoczenie
          odpowiada tym samym. Czasem mnie to troche niepokoi, bo moj syn nie zaznal do
          tej pory niczego zlego, jakos zawsze ma "z gorki", ale kiedys to sie moze
          zmienic.

          Mam nadzieje ze nawet gdyby cos niemilego go spotkalo tak optymistyczny
          stosunek do zycia mu zostanie juz na zawsze ! Moja rola jest raczej minimalna,
          ja tylko jego radosc zycia pielegnuje, ale podstawa to jednak to jakim sie
          urodzil.
          • dorota.konowrocka Re: dziecko szczesliwe 15.05.06, 17:56
            Też mam takiego syna i też wydaje mi się, ze taki się po prostu urodził. Drugi
            też jest bardzo spokojny i pozytywnie nastawiony do życia i też wydaje mi się,
            że takiego dostałam już na porodówce smile Ja sama dzieciństwo miałam różne, raz
            lepiej, raz gorzej, ale też wydaje mi się, ze to, że teraz mam dobre,
            spełniające sie życie, wynika z tego, ze gdzies w środku miałam jakies dość
            znaczne pokłady siły życiowej, odporności na przeszkody, optymizmu i
            przekonania, ze sama dam sobie radę. Także stawiam na geny - choć oczywiście
            środowisko nawet najlepszego osobnika moze zamordować smile Ale dobre dzieciństwo
            nie zrobi z marudy wesołka.

            Dorota
    • bri Re: dziecko szczesliwe 15.05.06, 11:23
      Moim zdaniem wrodzony temperament ma kluczowe znaczenie. Niektóre dzieci od
      urodzenia są marudne i ciągle niezadowolone a inne pogodne i wesołe.
      • magdalena18 Re: dziecko szczesliwe 15.05.06, 22:01
        Pytanie jacy są rodzice tych dzieci.
        • titta Re: dziecko szczesliwe 03.07.06, 11:24
          Marudni rodzice, z lekkimi sklonnosciami do depresji tez moga miec szczesliwe i
          pogodne dziecko. I odwrotnie. To geny decyduja o pozimie roznych
          neuroprzekaznikow i hormonow ( a one z kolei o naszysm samopoczuciu i podejscu
          do swaita) ale dziedziczenie nie jest takie proste. (Moja babcia tryskala
          radoscia zycia, mama jest typowa malkontetka, ja i ojciec roznie, a brat jest
          niepoprawny optymista wink.
          Rodzice powinni pomoc dziecku poznac wlasne slabosc i pokazac sposoby radzenia
          sobie z nimi. Optymisty z depresyjnego malkontenta nie zrobia ale moga mu pomoc
          to "cos" co wyje i marudzi w srodku wziasc w ryzy.
          • bri Re: dziecko szczesliwe 03.07.06, 13:50
            Zgadzam się - napisałam, że wrodzony temperament ma kluczowe znaczenie, ale
            oczywiście to nie jest jedyny czynnik. Z pewnością np. skrajnie złe warunki
            mogą całkowicie zabić w dziecku naturalną radość życia. Zresztą w dorosłym też.
    • mchopka Re: dziecko szczesliwe 01.07.06, 20:11
      Ja znalażłam odpowiedz w tej ksiązce dziecko.zlotemysli.pl/kingap.php
    • agawamala Re: dziecko szczesliwe 01.07.06, 21:32
      Uważam, że wiele zależy od tego czy dziecko wychowuje się w normalnym domu.
      Normalny dom to: pełna rodzina ( matka+ ojciec + dzieck/dzieci) i to nie
      ojciec , którego potomstwo widzi 5 minut dziennie przed telewizorem, a taki,
      który uczestniczy w wychowaniu.
      Normalny dom, to także do, w którym każdy zna swoje miejsce, ma prawa i
      obowiązki, jest szanowany i szanuje innych. Rodzice nie wmawiają dzieciom
      genialności, wyznaczają bezpieczną granicę, są konsekwentni,.
      Normalny dom, to także dom "żywy" - niekoniecznie taki, w którym rodzice
      wyjazają sobie z dzióbków- mogą się pokłócić, mieć odrębne zdania, dyskutować,
      ale bez obrażania partnera a już napewno bez rękoczynów.
      O tym, że jest to dom bez nadużywania alkoholu czy przemocy nie muszę wspominać.
      Normalny dom, to także taki, w którym zaspakaja się potrzeby dzieci
      emocjonalne , finansowe, dba o naukę, wakacje itp.
      • monia145 Re: dziecko szczesliwe 01.07.06, 21:54
        Agawamala, dlaczego mam wrażenie, że piszesz o swoim domu?
        • agawamala Re: dziecko szczesliwe 03.07.06, 09:13
          Bo zrobiliśmy z mężem wszystko, aby nasze dzieci były szczęśliwe. I kiedyś same
          nam o tym opowiedziały.
    • nangaparbat3 Re: dziecko szczesliwe 02.07.06, 02:21
      Szczęśliwe dzieci mają szczęśliwych rodziców, po prostu.
    • steffa Re: dziecko szczesliwe 02.07.06, 02:21
      Na pewno jest to kwestia charakteru, potem wychowania.
      Staram się nie przekazywać swojemu dziecku moich schiz i fobii. Akceptuję go i wspieram. Co innego
      można robić. Moje dziecko jest nadzwyczaj pogodne i szczęśliwe, aż sama się dziwię.
      • emag1 Re: dziecko szczesliwe 03.07.06, 20:57
        to nie chodzi o to zeby nie przekazywać dziecku swoich schiz i fobii. i tak sie
        nie da. najwazniejsze jest to zeby dziecko widziało, ze pomimo ze sie czegos
        obawiasz, potrafisz sobie z tym poradzic.
        tak jak poprzedniczki/cy uwazam ze szczesliwy rodzic=szczesliwe dziecko.
        szczesliwy nie oznacza przeciez wiecznie rozradzowany i usmiechniety. przez
        bycie szczesliwym rozumiem bycie w zgodzie z samym soba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka