Dodaj do ulubionych

Ale się zdenerwowałam...

28.08.06, 23:00
Obrazek jaki dziś ujrzałam przy kasie jednego z supermarketów ...
Dwójka dzieciaków dziewczynka moze 5 latek , chłopiec 7 lat stoją za swoją
mamą przy kasie i cichaczem wyjadają jakies cukierki z tych ustawionych przy
dróżkach kasowych. Mamusia nic "nie zauważa" regulując rachunek. Nagle
kasjerka pyta:" a co wy dzieciaki zajadacie"? i w tym momencie mamusia
zaczyna okładać te dzieciaki jak popadnie, w pupę, głowę, szarpie je i drze
się :"ty gnoju, bandyto, ty złodziej jestes" i cały czas bije dzieci
one zastraszone, bez słowa, ona baba ok 1,90 cm, grubaśna i grubasnym głosem
oznajmia w domu sie z wami policzę...
w sklepie poruszenie, nikt nie reaguje..
ja odezwałam sie coś w stylu" co pani robi, za kilka cukierków taka reakcja,
to koszmar.." mamusia zupelnie nic nie słyszała tylko w furii walczyła z tymi
biednymi dzieciakami.
Dla mnie to był szok , ale tak naprawdę cały czas zastanawiam sie co w takiej
sytuacji powinno się powiedzieć, zrobić ????
Potem kilka dobrych minut musiałam tlumaczyć mojemu czterolatkowi co
wydarzyło się przy kasie, bo chyba też zrobiło to na nim" wrażenie ".
Co powinno robić sie z takimi" mamusiami - tyranami"
Obserwuj wątek
    • mgla_jedwabna Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 00:04

      Moze zwrocic jej uwage ostrym, zdecydowanym, nie do zignorowania glosem (nie
      mylic z krzykiem)? "Prosze sie uspokoic, jest pani w miejscu publicznym.
      Przeciez nic takiego sie nie stalo, zeby sie tak awanturowac." i tak dalej?
      Dlatego, ze jesli zareagowala nie tyle na wyczyny dzieciakow co na uwage
      kasjerki, to znaczy, ze najbardziej obchodza ja wlasnie reakcje swiadkow
      wydarzenia. Zeby baba zobaczyla, ze ludzie widza, co sie dzieje i sami wiedza,
      co o tym sadzic.Bo milczenie na pewno odbierala jako wyraz aprobaty otoczenia
      dla swoich "metod wychowawczych".

      PS. Tez bym sie zdenerwowala. I powiedziala babie do sluchu...
      • scher Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 08:57
        mgla_jedwabna napisała:

        > Przeciez nic takiego sie nie stalo

        Kolejna usprawiedliwiająca kradzież mamusia.

        Sz.
      • bri Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 10:29
        W miejscu publicznym czy nie, nie powinno się bić dzieci.
        • mama26 Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 10:32
          a ta baba tak machała, że mało ja nie dostałam, ponieważ stałam tuż za
          dzieciakami, ona dostała jakiejś furii niemalże,może była psychiczna, ale co z
          tymi dziećmi - przed nimi jeszcze kilkanaście lat życia z tyranem
    • scher Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 08:53
      mama26 napisała:

      > ja odezwałam sie coś w stylu" co pani robi, za kilka cukierków taka reakcja,
      > to koszmar.."

      Uważam, że zareagowałaś niewłaściwie. Zgoda, że powinno się potępić zachowanie
      matki, Ty jednak przez zły dobór słów przy okazji upewniłaś te dzieciaki, że
      nie zrobiły nic złego.

      Moim zdaniem powinnaś głośno zareagować dużo wcześniej: kiedy zobaczyłaś fakt
      kradzieży.
      - Dzieci, proszę nie kraść cukierków!

      Sz.
      • linka9 wybiórcze przyzwolenie na zło. 29.08.06, 09:17
        > Moim zdaniem powinnaś głośno zareagować dużo wcześniej: kiedy zobaczyłaś fakt
        > kradzieży.
        > - Dzieci, proszę nie kraść cukierków!

        Dokładnie. Jak to jest, że niektórzy roszczą sobie prawo do krytykowania i
        pouczania innych rodziców, ale zwrócenie uwagi obcemu dziecku przekraczającemu
        normy jest już uważane za nietakt i niepotrzebne wtrącanie się?

        Przekonywanie, że matka niewłaściwie zareagowała nie ma sensu, jest to oczywiste
        sądząc po opisie. A co dobrego spowodowała niby reakcja założycielki wątku? )i
        innych?). Widzę same negatywne skutki.
      • mama26 Re: do atakujących.... 29.08.06, 10:18
        może niezbyt dokładnie opisałam sytuację, ale, żebyście mnie dobrze zrozumiały
        to :
        absolutnie nie usprawiedliwiam i nigdy bym nie przeszła obojętnie obok kradzieży
        te dzieciaki trzymały w rączkach pudełeczko z cukierkami, które uznałam, ze
        zostało przez nie lub mamę wybrane i będzie policzone przy kasie
        mój synek często czekając w kolejce wybiera sobie coś na co ma ochotę ( ja
        zawsze widzę co wybiera i co dalej z tym robi - chyba to zadanie matki żeby
        miała oczy dookoła głowy i kierowała zachowaniem swojego dziecka)i nawet jeśli
        to odpakuje i zajada to sam wie, ze dochodząc do kasy musi położyć produkt na
        taśmie a jesli produktu już brak to papierek po nim, a jesli to była bułeczka
        to sam powie kasjerce ze była jeszcze jedna bułeczka i chociaż ma dopiero 5 lat
        niecałe, to wiem że zawsze tak zrobi.
        Więc spodziewałam sie, że dzieciaki owe także napoczęty produkt położą na
        taśmie.
        a co się stało jak mamusi zwrocono uwagę - mało nie pokiereszowała dzieci a
        pudełko z cukierkami odłożyła na półkę !!!! Kasjerka wówczas ponownie zwróciła
        jej uwagę.
        tak naprawdę chodziło mi o fakt jak zareagowała matka - to było katowanie
        dzieci a chyba większość jest zgodna co do tego , że zachownie, które NAM nie
        odpowiada nie usprawiedliwia bicia kogokolwiek.
        Istnieją inne metody.
      • mama26 Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 10:24
        I zdaję sobie sprawę, że zareagowałam niewłaściwie stąd m.in mój wątek i
        pytanie jak reagować w przyszłości choć nie mam ochoty juz być świadkiem takich
        scen.
        też rozmyslałam nad tekstem ,że"to miejsce publiczne itd" ,ale czy miejsce
        publiczne usprawiedliwia przemoc - co się bedzie działo jak wrócą do domu w
        swoje cztery ściany - co zresztą zapowiedziała mamusia
        • scher Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 10:32
          mama26 napisała:

          > pytanie jak reagować w przyszłości

          - Oczywiście, że KRAŚĆ NIE WOLNO, ale proszę NIE KATOWAĆ dzieci, bo wezwę
          policję!

          Sz.
          • mama26 Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 10:35
            właśnie ta policja przemknęła mi przez myśl, ale jak człowiek dookoła widzi
            tłum w żaden sposób nie reagujący to ech....
            • truscaveczka A Ty nie jesteś częścią tego tłumu? 30.08.06, 10:00
              Jak się każdy będzie na innych oglądać, to szkoda słów...
              Nie zbierasz makulatury, bo inni tego nie robią?
              Karmisz dziecko McDonaldem, bo taki popularny?
              MYŚL GLOBALNIE, DZIAŁAJ LOKALNIE, REAGUJ JEDNOSTKOWO!
              • mama26 Re: A Ty nie jesteś częścią tego tłumu? 30.08.06, 10:05
                truscaveczka napisała:

                MYŚL GLOBALNIE, DZIAŁAJ LOKALNIE, REAGUJ JEDNOSTKOWO!

                Słusznie, oby nam się zawsze tak udawało mysleć, działać i reagować
        • asiula.b Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 10:33
          Mój synek ma roczek i też czasem przy kasie coś zgarnie, oczywiście natychmiast
          ląduje to w buzi wink, płaciłam już za niechciane nadgryzione gumy, mentosy itp.

          A co do reakcji to ja bym ostrzegła, że zaraz wezwę policję i gdyby nie było
          reakcji lub gdyby się babsko burzyło to zrobiłabym to. Co innego klaps (to by
          się raczej nie kwalifikowało), ale okładanie po głowie i gdzie popadnie już
          chyba tak.
        • mgla_jedwabna Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 17:58
          dwa sprostowania:
          "nic sie nie stalo"- to znaczy nic, co usprawiedliwialoby taka reakcje.
          "to jest miejsce publiczne"- zeby wytracic babie z reki argument "nie wtracaj
          sie do tego, jak wychowuje moje dzieci". zeby jej uswiadomic, ze nie jest sama.
          Poza tym po cichu liczylabym na to, ze taka uwaga podziala jak kubel zimnej
          wody na impulsywna osobe, a poki dojdzie do domu, to moze jej chociaz troche
          przejdzie.

          Poza tym podejrzewam, ze skoro mamusia nie reagowala, poki tylko ona widziala
          zajadajace maluchy, to pewnie nalezy do takich, ktore dzieci ucza, ze wolno
          lamac prawo, jak nikt nie widzi, i karaja za to, ze daly sie zlapac.
          • agatka_s Re: Ale się zdenerwowałam... 29.08.06, 18:19
            Nie bede sie madrzyc, ale sluchalam kiedys madrej rozmowy z osoba ktora zna sie
            na zagadnienich przemocy itp.

            Byla tam bardzo madra rada, jak postepowac w takich sytuacjach. Przede
            wszystkim nie zwracac uwagi !!! bo to tylko moze potegowac agresje. Nalezy
            skierowac uwage agresora na cos innego, tak aby osoba agresywna choc na chwile
            ochlonela, zeby stracila impet.


            Niestety zwrocenie uwagi w stylu "co pani robi ???" itp, nic nie daje poza tym
            ze osoba ta jeszcze bardziej sie "rozjusza". dobrze jest (podobno, ja tylko
            powtarzam rade), powiedziec np "o papier toaletowy pani spadl z tasmy" albo
            cokolwiek innego, co skieruje w danym momencie agresje na co innego. Potem
            mozna sie brac za "poucznie" itp, ale w danym momencie poprostu trzeba przerwac
            taki "napad"

            No tylko ze to sie latwo mowi....(tak samo zeby krzyczec "Pali sie" jak cie
            napadaja, albo miec napad padaczki jak gwalca...)
            • kalosze2 Re: Ale się zdenerwowałam... 30.08.06, 12:32
              Mówcie co chcecie, ale na taki widok, kiedy wielka baba zaczyna okładać bez
              opamiętania 5-latke i 7- latka i wyzywać ich, znając siebie...złapałabym te
              dzieci i schowała za siebie. Nie wiem, co bym powiedziała...najprawdopodobniej
              coś w stylu: Oszalała pani?
              (ryzyko: mogłabym oberwac w łeb.
              możliwe korzyści: mamusia zapamięta lekcję i na drugi raz mocno się zastanowi,
              czy warto).
              tongue_out
              • kropkacom Re: Ale się zdenerwowałam... 30.08.06, 13:56
                Będąc w takiej sytuacji jak opisana tu pani najpierw zapłaciłabym za zjedzone
                przez moje dzieci cukierki. Dopiero potem porozmawiałabym z maluchami. Nie
                robiąc chałasu i w miare możliwości na spokojnie. Oczywiście bez bicia. Nie
                osądzałabym jednak tak szybko i tak gwałtownie tej matki. Z opisu wydarzenia
                wygląda to na reakcje histeryczną a nie działanie mające na celu skrzywdzenie
                tych dzieci. Wiadomo reakcja była przesadzona i to mocno. Jedak wiele wypowiedzi
                przytoczonych jako odpowiedzi na post lekko mnie dziwi. Kalosze2 napisała:"na
                taki widok, kiedy wielka baba zaczyna okładać....." A gdyby była mała i drobna
                to reagowały byście inaczej? Czasami jesteście zbyt okrutne w swoich osądach.
                • kalosze2 Re: Ale się zdenerwowałam... 30.08.06, 14:53
                  Mała, drobna kobieta ma małe szanse uszkodzić fizycznie dzieci w takiej w
                  histerycznej, nieopanowanej akcji. Duża, masywna kobieta- owszem, ma spore.
                • mgla_jedwabna Re: Ale się zdenerwowałam... 30.08.06, 14:55
                  jak ktos jest wielka baba to tym bardziej powinien nad soba panowac, bo ma
                  fizycznie wieksza mozliwosc zrobienia krzywdy.
                  Tak sobie to wszystko czytam i powoli dochodze do wniosku, ze pewnie
                  najskuteczniejsza bylaby reakcja w stylu meskiej szowinistycznej swini, tzn.
                  wypowiedziane tonem autorytarnym "OPANUJ SIE KOBIETO"

                  p.s. meskiego szowinizmu nie popieram.
                  • kropkacom Re: Ale się zdenerwowałam... 30.08.06, 15:23
                    Ja podałam tylko przykład Waszego stereotypowego myślenia. A Wy to pięknie
                    potwierdziłyście. A jakie ja mam fizyczne mozliwości będąc niską ale dobrze
                    zbudowaną kobietą?
                    Co do szowinistycznej reakcji typu -"OPANUJ SIE KOBIETO". Niezbyt grzeczne ale
                    może zatrzymało napad szału tej matki.
                    • kalosze2 Re: Ale się zdenerwowałam... 30.08.06, 16:28
                      Opowiadała mi kiedyś polonistka obrazek ze Szwecji: wściekające sie dziecko w
                      sklepie, klapsior na pupę dany przez mamę i żywa reakcja obcych ludzi, którzy
                      byli w pobliżu...
                      Może nie popadajmy w skrajności, ale naprawdę...jak nikt nigdy słowa nie powie
                      takiej "babie", to ona będzie za każdym razem bezkarnie tłuc i ubliżać swoim
                      dzieciom.
                      (oczywiście do czasu, kiedy one urosną na tyle, by role mogły ulec odwróceniu)

                      Może należy wyciągnąć komórkę, i powiedzieć bardzo głośno: Albo przestaje pani
                      tłuc te dzieci, albo wzywam policję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka