krzyk

12.09.06, 15:53
tak się składa, że moje ex żona krzyczy na dziecko i nawet nie zdaje sobie
sprawę z tego, że nie całkiem dobrze postępuje. Mała chciała iść na kurs
tańca. Poszła z nią, ale się córka zestresowała i nie bardzo chciała
uczestniczyć w zajęciach... no to na nią nakrzyczała... Tłumaczę kobiecie, że
jak ktoś ma problem to ostatnią dla niego dobrą rzeczą jest krzyk, ale jak
grochem o ścianę. Olałbym to, ale to także moje dziecko, nie zgadzam się na
takie postępowanie, ale jak wpłynąć aby zmieniła zachowanie?
pozdro
mzm
    • franula off topicowo 12.09.06, 16:28
      hmmm to chyba forum o wychowywaniu dzieci a nie żony

      przepraszm nie mogłam się powsrzymać
      co do meritum masz rację rzecz jasna.
      • lina37 Re: off topicowo 12.09.06, 20:53
        ....moze twoja ex jest zestresowana i moze jest to dobry czas na samoinicjatywe
        izabieranie corki na popoludniowe zajecia .Moze dlatego ze twoja ex jest pod
        `pradem`mala nie chce chodzic na taniec.Pamietaj szczesliwa matka szczesliwe
        dziecko.Moze potrzebujecie podzial rol w wychowywaniu dziecka i wspolnej
        rozmowy.
        • ibulka Re: off topicowo 12.09.06, 23:26
          U mnie jest odwrotnie.
          Jeśli moje dziecko jest szczęśliwe, ja także jestem.
          Jeśli Julce, Darii albo Łukaszkowi coś się dzieje, ja także jestem smutna...

          Ot, co.
          A krzykiem niczego się nie załatwi.
          • lina37 Re: off topicowo 12.09.06, 23:31
            ibulka zgadzem sie z toba ale przypuszczam ze ty nie jestes matka samotnie
            wychowujaca dzieci?
            • lina37 Re: off topicowo 13.09.06, 21:27
              nie jestes ...widzialm twoj blog ...ciekwie piszesz
              • ibulka Re: lina37 13.09.06, 23:25
                Nie, nie jestem :o))
                Dzięki za komplement odnośnie bloga ;o))

                Wiem co to jest trud wychowania dziecka przez matkę/ojca - bez drugiego
                rodzica. Piętnastolatka z mojej rodziny, czyli zarazem bardzo dobra moja
                przyjaciółka ;o)) to dziewczynka chowana bez ojca.
                Napisałam, że krzykiem nic się nie zdziała, i taka jest prawda.
                Nie mam zamiaru wysnuwać jakichś podejrzeń itd., udzielać filozoficznych rad,
                bo nie mam w tych sprawach doświadczenia 'z autopsji'.
                Liczę na to, że wszystko będzie ok... :o))

                Pozdrawiam :o))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja