Dodaj do ulubionych

Dziadkowie

20.10.06, 11:31
Wszedzie posty o nadgorliwych dziadkach. A u nas odwrotnie, dziadkowie (bo babc nie ma)
przezywaja swoja druga mlodosc i wnuki im nie w glowie. Mieszkamy w tym samym miescie a
dziadkowie jakby z kosmosu - z jednym widzielismy sie pol roku temu, drugi nawet jak nas
odwiedza to jakby nieobecny. Jak widze co sie dzieje w niedziele w parku to az mnie skreca - hordy
dziadkow z wozkami, grzebiacych w piaskownicach lub kopiacych pilke ze swoimi wnukami. Albo te
te rozmowy mam - "wiesz co moj Felus dostal od dziadka? Znowu samochod!". Tez bysmy tak
chcieli! Nie wiedza co maly lubi, co znaczy slowo "bawa" i dlaczego ma krostke na brodzie. Nawet z
iloscia zebow nie sa na biezaco. No i fajnie by bylo od czasu do czasu oddac malego w czule rece
dziadka i pojsc do kina... dodam, ze maly jest milym i wesolym szkrabem, chetnie sie bawi i wymysla
zabawy, jest tez dosc samodzielny wiec zosatnie z nim sam na sam nie nalezy do wielkich wyczynow.
Macie jakis pomysl jak to zmienic? Jak zachecic 2 doroslych mezczyzn do otoczenia miloscia malego
szkrabka? Jak im pokazac, ze dziadek to wazna sprawa i dla wnuka i dla dziadka?
Obserwuj wątek
    • nisar Re: Dziadkowie 20.10.06, 11:57
      Wiesz wydaje mi się, że w przypadku dziadków to większość kontaktów inicjują
      babcie. Dziadkowie jako mężczyźni chyba raczej "łapią" kontakt jak dziecko jest
      kumate. Z tego co piszesz wnioskuję, że Twój synek jest jeszcze bardzo malutki,
      stąd pewnie dziadkowie nie bardzo wiedzą, co z nim można robić.
      Wiesz, mój eksteść bardzo był serdeczny dla mojego dziecka, ale np. mawiał do
      niej regularnie "Elunia, skup się co dziadek do ciebie mówi".
      Dla ułatwienia: Elunia miała wtedy równo rok big_grinDDDD
      Może jeszcze za jakiś czas uda Wam się wciągnąć dziadków do zajmowania się
      wnukiem, na zasadzie "do kina/muzeum wojska/teatrzyku kukiełkowego to dzieci
      najlepiej lubią z dziadkami chodzić." Wydaje mi się, że trzeba Waszych dziadków
      po prostu nauczyć bycia dziadkiem.
      Życzę powodzenia.
      • qumqwat Re: Dziadkowie 20.10.06, 14:39
        Hmm, dziekuje za slowa pocieszeniasmile Nasz brzdac ma poltorej roku wiec nie jest taki maly i, jak
        napisalam, latwy w obsludze nawet dla niewykwalifikowanych. Problem w tym, ze tak jak rodzice
        "dorastaja" wraz z dzieckiem, tak i wnuki ucza sie co to dziadek a dziadek co to wnuczek. Mysle, ze
        wlasnie brak babc powinien mobilizowac twowarzystwo. Czy to nie jest zwykle lenistwo i wygodnictwo?
        No i jak takich delikwentow uczyc skoro nawet im sie nie chce do nas zadzwonic? UUh, co tu robic co tu
        robic...
        • nisar Re: Dziadkowie 20.10.06, 14:47
          Jeśli zależy Ci żeby Bąbel miał dziadków, to musisz próbować ich aktywizować.
          Sami się pewnie nie ruszą, sądząc z tego co piszesz. Oni chyba po prostu nie
          wiedzą "co się z takim dzieckiem robi" nie tylko w sensie obsługi, ale choćby
          zabawy. Nie wpadną więc na pomysł, żeby pozbierać razem kasztany i liście
          jesienne, a potem się razem upaprać robiąc z tego ozdoby. trzeba im to
          podpowiedzieć.
          • 5_monika Re: Dziadkowie 20.10.06, 14:50
            przychylam się do nisar
            to zależy od dziadków, moje dziecko miało miesiąć i teściowie gdyby mogli
            chodziliby non-stop na spacery, nosili na rękach i "rozmawiali" z nim, bawili
            się.Do tej pory się to nie zmieniło, cały czas w centrum zainteresowania.
            pzdr
          • bri Re: Dziadkowie 20.10.06, 15:10
            Ja bym dzwoniła i zapraszała czy wręcz nalegała żeby przyjeżdżali z okazji
            różnych świąt lub po prostu w lykend na obiad. Możesz organizować jakieś
            wspólne wycieczki. Chyba można dziadkom wprost powiedzieć, że chciałabyś, żeby
            Twój synek miał z nimi kontakt. Jeśli go zbyt dobrze nie znają to ciężko żeby
            za nim tesknili.
        • asia889 Re: Dziadkowie 20.10.06, 14:49
          Trzeba samym odwiedzać dziadków choćby na krótko, a więź sama się nawiąże.
    • amma6 Re: Dziadkowie 20.10.06, 15:03
      Mój dziadek poszedł od razu na głęboką wodę, Kiedy wróciłam do pracy po prostu
      wychowywał mi córę. Od 10 miesięcy do 3 lat. Wykazywał przy tym dużo więcej
      zdrowego rosądku i konsekwencji niz my rodzice.
    • patrycja0 Re: Dziadkowie 20.10.06, 15:50
      Znam ten ból, moja córcia ma tylko jednego dziadka. Zakumał o co chodzi z małym
      dzieckiem dopiero niedawno, a mała ma już prawie 5 lat. Faktycznie teraz
      kontakt mają fajny, córcia lubi z dziadkiem zostawać, a dziadek z nią. Ale
      wcześniej było naprawdę drętwo. Tak to już chyba z facetami jest, szkoda,
      jednak co babcia to babcia.
      • aniald1 Re: Dziadkowie 24.10.06, 10:19
        patrycja0 napisała:

        > Znam ten ból, tak to już chyba z facetami jest, szkoda,
        > jednak co babcia to babcia.
        A ja uważam, że nie ma znaczenia czy to facet czy kobietka - wszystko zalezy od
        nastawienia. Moja córcia ma 2 babcie i dziadka (moja mama i teściowie). Mama
        mieszka niedaleko i nie umie znaleźć ani czasu ani ochoty na spotkania z wnuczką
        (jedyna zresztą) a teściowie mieszkają daleko ale aż się rwą do tego aby zająć
        sie dzieckiem. Przyjeżdżają jak często mogą, nie stać ich na drogie prezenty a
        Julka ich po prostu uwielbia. Druga babcia pomimo drogich prezentów jest dziecku
        praktycznie obojetna. Dziadek od zawsze był chetny i gotowy do pomocy.
    • renja Re: Dziadkowie 20.10.06, 19:46
      Moje dzieciaki od zawsze mają doskonały kontakt z moimi rodzicami. Syn jest
      pierwszym wnukiem i jedynym chłopcem jak dotąd. Dziadek zawsze doskonale bawił
      się z całą trójka wnuków, niezaleznie od ich wieku. Świetnie wychodziło mu
      usypianie niemowlęcia. Teraz, gdy syn ma 8 lat a córka 5 nadal mają doskonaly
      kontakt. Córka biega i spiewa :mój kochany dziadunio, a syn chodzi razem na
      mecze i swietnie sie razem bawią.
    • mzdzieborska Re: Dziadkowie 23.10.06, 02:21
      Mój syn ma pięć lat,a pojęcie dziadek jest dla niego całkowitą abstrakcją. Mój
      ojciec (ma drugą żonę,z nią inne dzieci)widuje się z nami sporadycznie (jak
      małżonka gdzieś wybędzie co się rzadko zdarza)i jak w zeszłym roku do nas
      zawitał to syn mówił do niego "wujku" chociaż tłumaczyłam mu,że to dziadek.
      Ojciec mojego męża olał swoją rodzinę odkąd po śmierci żony związał się z obcą
      babą (mającą swoją rodzinę). Zajmuje się jej wnuczką bardzo czule natomiast
      rodzony wnuk go nie obchodzi tak się dał zmanipulować. Ona sobie nie życzyła by
      utrzymywał kontakty ze swoim synami. Mężczyźni,te fujary zdradzają nie tylko
      swoje żony,zdradzają również dzieci i wnuki.To jest inny wymiar zdrady ale tak
      samo przykry. Ja w ogóle nie poruszam z dzieckiem kwestii dziadków. Mój syn ma
      tylko jedną babcię,poczciwą kobietę,która jednak nie przepada zajmować się
      dziećmi,poza tym pracuje,ma swoje zwierzątka i nie ma także czasu na częste
      spotkania. Jednak stara się pomóć na inne sposoby i przynajmniej ja to szanuję.
      Nie łammy się.Mimo wszystko życie jest piękne.Tak naprawdę to tracą ci
      dziadkowie,a nie nasze dzieci,które zasadniczo są przyzwyczajone
      do "światawktórymdziadkowienieistnieją".
      • qumqwat Re: Dziadkowie 23.10.06, 14:17
        hej, dzieki za posty, choc tak naprawde to tylko 2 dotycza mojego problemu... To jednak fajnie, ze w
        wiekszosci przypadkow dziadkowie sa dziadkami smile Bardzo wam zazdroszcze. No dobra, a jesli nie sa,
        to co? Poddac sie? Poczekac az im przejdzie ochota na inne rozrywki, znudzi sie nowa przyjaciolka i jej
        potomstwo czy tez przypomna sobie na dzien przed Wigilia? czytalyscie sobotnie "wysokie obcasy" i
        artykul o babciach? Ja sie wcale nie chce poddac, tylko zbieram sie w sobie, zeby im "wygarnac".
        Niestety, o ile mojego tate moge przywolac do pozadku o tyle jakos niezrecznie mi wychowywac
        tescia... Jedno dziecko juz mam...
        • aniald1 Re: Dziadkowie 24.10.06, 10:29
          qumqwat napisała:

          > hej, dzieki za posty, choc tak naprawde to tylko 2 dotycza mojego problemu...
          To jednak fajnie, ze w wiekszosci przypadkow dziadkowie sa dziadkami smile Bardzo
          wam zazdroszcze. No dobra, a jesli nie sa, to co? Poddac sie? Poczekac az im
          przejdzie ochota na inne rozrywki, znudzi sie nowa przyjaciolka i jej
          > potomstwo czy tez przypomna sobie na dzien przed Wigilia? czytalyscie sobotnie
          > "wysokie obcasy" i artykul o babciach? Ja sie wcale nie chce poddac, tylko
          >zbieram sie w sobie, zeby im "wygarnac". Niestety, o ile mojego tate moge
          >przywolac do pozadku o tyle jakos niezrecznie mi wychowywac tescia... Jedno
          >dziecko juz mam...

          Ja nigdy nie oczekiwałam od mamy aby "poświęcała się" dla wnuczki (tak
          odbierałam Jej zachowanie). Długi czas przymykałam oczy na to, że wszystko jest
          ważniejsze od nawiązywania kontaktu z wnuczką (jedyną zresztą). Zbierało sie i
          zbierało. W końcu miarka sie przebrała i wybuchłam - wykrzyczałam Jej swoje żale
          (nie wszystko jeszcze ale już całkiem sporo). Myslę, że było Jej przykro ale czy
          dało Jej do myslenia - nie wiem. Próbuje sprawę bagatelizować. Podjęłam jednak
          decyzję, że już nie bedę namawiała aby pobyła z wnuczką. Teraz wszystko w Jej
          rekach - będzie chciała to zblizy się do wnuczki w przeciwnym wypadku - trudno
          (nie zamierzam o babci przy dziecku źle mówić ale też nie będe nigdy zmuszała
          dziecka do bycia miłym dla babci). To smutne!!
    • ewalip Re: Dziadkowie 30.10.06, 10:34
      Mój ma i dziadków i babcie i muszę powiedzieć, że z babciami to też róznie
      bywa. Moja teściowa też jakoś nie bardzo się czuje w roli babci, nie dzwoni,
      nie przychodzi, nie interesuje się. I też nie bardzo wiem co z tym fantem
      zrobić... A mi jest zwyczajnie przykro że nie będzie między nimi więzi. Mnie
      wychowywał dziadek. Łączyła nas ogromna i silna więź emocjonalna i nie było nic
      lepszego niż pójście gdzieś z dziadkiem i przebywanie z nim. Z babcią do dziś
      nie mam takiego kontaktu, choć już 30 na karku ...
    • h2054nc Re: Dziadkowie 06.07.13, 11:26
      może trochę z innej beczki.Jesteśmy dziadkami,a nasze wnuki mieszkają od nas bardzo blisko,bo 500 m/4 lata wnuczka,kilka miesięcy wnuk/ i mamy bardzo ograniczony do nich dostęp.Synowa nas nienawidzi/chyba to właściwe słowo/i ogranicza do minimum z minimum kontakt z nimi.Za kilka tygodni chrzciny wnuka na które mamy zaproszenie,takie z musu,bo co by ludzie powiedzieli.Próba rozmów z synową i synek o poprawie relacji pełzną na niczym.Czy ma ktoś pomysł jak rozwiązać problem
    • anula56 Re: Dziadkowie 06.07.13, 15:03
      Zastanawiam się, jakimi ojcami byli wcześniej Ci dziadkowie? Mieliście dobry kontakt z nimi jako dzieci? Uważam, że nie ma sensu na siłę dziadków zachęcać do bliskich relacji z wnukiem. Nie chcą, nie potrafią - trudno. Może wujkowie, ciotki staną się dla Waszego dziecka bliskimi osobami? Lepiej się pogodzić z sytuacją niż żyć we frustracji, że inni mają inaczej, lepiej. Biologiczni dziadkowie widzą moje dzieci raz, dwa w roku. Dzieci ich znają, owszem, ale bliskości wielkiej z nimi nie czują. Były momenty, że cierpiałam z tego powodu, ale mi przeszło. Dla dzieci jedyną babcią jest ich była niania, którą kochają, która uwielbia z nimi być i chętnie spędza z nimi czas.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dziadkowie 07.07.13, 08:33
      Nic na siłę.
      Dziadkowie mieli już swoje dzieci, była to ich decyzja, ich odpowiedzialność, natomiast wnuczęta to już nie ich decyzja, nie ich sprawa i nie mają obowiązku zajmowania się nimi. Może to przykre co piszę, szczególnie, że na pewno masz fajnego syna, którego dobrze byłoby jakby dziadkowie lepiej poznali, zainteresowali się nim, ale nikogo nie można przecież zmusić do tego. A poza tym znaczna część facetów (nie tylko dziadków) zaczyna się bardziej interesować dzieckiem, jak ono mówi już coś więcej niż "bawa", nie widzą po prostu niczego atrakcyjnego w tak małych dzieciach, wolą normalnie pogadać, zabrać dzieciaka na wycieczkę, pojeździć na rowerze, pokazać świat, porozmawiać na różne tematy, a nie latać za szkrabem, grzebać z nim w piaskownicy.
    • dwietwarzematki Re: Dziadkowie 09.07.13, 08:28
      Ja miałam taki problem z moim tatą, który jak został dziadkiem to nie mógł się chyba oswoić z tym faktem. Mieszkaliśmy od siebie dosłownie minutę a on wpadał do nas raz na miesiąc. Córka ledwo co się urodziła a on miał ją w nosie. Wiem jak to może wkurzać. Jak już przyszedł to jak po ogień i jednego razu przegiął gdy biorąc na ręce swoją 4 miesięczną wnuczkę powiedział: "Chodź do wujka", no ręce mi opadły i powiedziałam sobie dosyć!
      Wzięłam go na rozmowę ale taką od serca i zapowiedziałam mu, że chrzciny odbędą się w innym mieście (w miejscowości z której pochodzi mąż) musiał ruszyć swoje 4 litery i przyjechać do nas, dla niego obcy rewir, tylko my i męża rodzina. W kościele zaśpiewaliśmy na głosy utwór po włosku (bo rodzina męża i ja jesteśmy po szkłach muzycznych smile ) i wtedy mój tato pękł, płakał i od tamtego dnia zmienił się o 180 stopni. Jest dziadkiem takim jak powinien być.
      Nie musisz śpiewać i zabierać swoich dziadków do kościoła smile ale weź ich na poważną rozmowę, powiedz im co czujesz, myślisz, wyrzuć im wszystko. Jak taka rozmowa nie pomoże to chyba nic nie pomorze. Życzę jednak by dziadkowie się obudzili bo kiedyś będą żałować.
      Powodzenia i pozdrawiam
      ----
      www.DwieTwarzeMatki.pl
    • makurokurosek Re: Dziadkowie 09.07.13, 11:49
      Rodzice mojego partnera za starszą dosłownie szaleją i szaleli, młody natomiast tak jakby dla nich nie istanił. I wiesz co bardziej mi odpowiada ta druga sytuacja, przynajmniej nie muszą wysłuchiwac tysiąca rad, tysiąca bardziej lub mniej otwartych uwag jaką to krzywdę zrobię nie wykonując zaleceń babci, jaką to jestem złą matką bo to czy siamto. Nie muszę się tłumaczyć dlaczego dziecko je to czy tamto , dlaczego karmię tak czy siak.
      Zdecydowanie wolę ten samochodzik sama kupić ale też mieć zwyczajnie święty spokój.

    • el_elefante Re: Dziadkowie 09.07.13, 14:27
      Jak nie mają sami s siebie takiej potrzeby, to nie ma się co narzucać. Mają swoje życie i swoje sprawy, a wy macie swoje. Widać nie od dzisiaj tak jest, w przeciwnym wypadku spotykalibyście się częściej, a przy okazji i dziecko i jakaś tam relacja by się rozwinęła. Poza tym pretensje do dziadka, że nie jest świadomy aktualnego stanu uzębienia i ukrostkowania jest trochę niepoważne. Od takich rzeczy są rodzice. Zresztą ja będąc ojcem też nie zaglądałem dziecku do buzi dwa razy dziennie w celu zaktualizowania wiedzy na temat ilości i stanu wyrzynania ząbków. Miał wyrosnąć, to wyrósł, wielka rzecz smile.
      Pozostaje utrzymać kontakty na w miarę normalnym poziomie, (takim, który odpowiada i wam i dziadkom) i mieć nadzieję, że gdy druga młodość się wyszumi a dzieciak zrobi się bardziej kontaktowy, stosunki się ocieplą. Z łatwością jestem sobie w stanie wyobrazić, że ktoś może zwyczajnie nie mieć pojęcia co robić z półtoraroczniakiem i może się nawet czuć tym stanem zażenowany i się wycofywać. Nie każdy potrafi i nie każdy ma chęć i zmuszanie takiej osoby swoim oczekiwaniem że się coś tam powinno, że jak to, przecież jesteś dziadkiem, dziecko cię potrzebuje itd, łatwo może przekroczyć granice taktu.
      Zupełnie inaczej może być, gdy syn będzie miał 5-6 lat, będzie małym mężczyzną, wiele już wiedzącym i potrafiącym. Wtedy dla dziadka będzie partnerem do rozmowy, okaże się kimś, komu można swoją mądrość życiową przekazać, przypomnieć sobie swoje szczenięce lata, pójść na wyprawę, rozpalić ognisko, nastrugać patyk, coś pokazać, o czymś opowiedzieć, i radować serce patrząc jak młody chłonie wszystko jak gąbka, być dla niego guru. Być dziadkiem. A z takim maluchem to co? Grzechotki i tiutianie wink
      Wyrozumienia więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka