qumqwat
20.10.06, 11:31
Wszedzie posty o nadgorliwych dziadkach. A u nas odwrotnie, dziadkowie (bo babc nie ma)
przezywaja swoja druga mlodosc i wnuki im nie w glowie. Mieszkamy w tym samym miescie a
dziadkowie jakby z kosmosu - z jednym widzielismy sie pol roku temu, drugi nawet jak nas
odwiedza to jakby nieobecny. Jak widze co sie dzieje w niedziele w parku to az mnie skreca - hordy
dziadkow z wozkami, grzebiacych w piaskownicach lub kopiacych pilke ze swoimi wnukami. Albo te
te rozmowy mam - "wiesz co moj Felus dostal od dziadka? Znowu samochod!". Tez bysmy tak
chcieli! Nie wiedza co maly lubi, co znaczy slowo "bawa" i dlaczego ma krostke na brodzie. Nawet z
iloscia zebow nie sa na biezaco. No i fajnie by bylo od czasu do czasu oddac malego w czule rece
dziadka i pojsc do kina... dodam, ze maly jest milym i wesolym szkrabem, chetnie sie bawi i wymysla
zabawy, jest tez dosc samodzielny wiec zosatnie z nim sam na sam nie nalezy do wielkich wyczynow.
Macie jakis pomysl jak to zmienic? Jak zachecic 2 doroslych mezczyzn do otoczenia miloscia malego
szkrabka? Jak im pokazac, ze dziadek to wazna sprawa i dla wnuka i dla dziadka?