Dodaj do ulubionych

Mały wściekun

IP: *.* 01.12.01, 16:44
Moje małe szczeście (10 mc-y)od pewnego czasu odkryła moc swego głosu. Dotychczas kochane, wesołe dziewczątko zamieniło się w terrorystkę-wrzaskuna.Jeśli jest z czegoś niezadowolona- czyli nie robie tego co sobie życzy - ryk, niewystarczająco ciekawie ją zabawiam - ryk, nie-daj-Boże przez chwile zajmę się czymś innym - ryk. Mało jest takich momentów, kiedy zajmuje się sama czymś, po chwili błogiego spokoju galopuje w moją stronę i dramatycznie wyciąga raczki, wiesza sie na nogawce i oczywiscie ryk. Kiedy przez jakiś czas mąż przejmuje maleństwo jest wesoła zadowolona, aż do pewnego momentu, kiedy biegnie pod drzwi pokoju, gdzie jestem i w ryk. Najchętniej wisiałaby na mnie, używała jako osobistej ściany wspinaczkowej. Przy osobach, które niezbyt często widuje jest wzorem rozkosznego i pełnego radości bobasa. Czy to jest etap przejściowy ? Czy można z tym zachowaniem poradzić? AnAn
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Mały wściekun IP: *.* 01.12.01, 19:40
      Wszystki przez to przeszlysmy,wierz mi.Twoje dziecko dorasta,zmienilo sie z potulnej "roslinki",ktora trzeba tylko pielegnowac w indywidualnego czlowieka,ze swoim zdaniem.To sa uroki maciezynstwa,dziecko sie rozwija i przechodzi rozne etapy w swoim zyciu ,tak bedzie do czasu az sie usamodzielni i zalozy swoja rodzine.Wiec nie martw sie tym, tylko ciesz sie ze Mala sie prawidlowo rozwija i jest zdrowa.Ja w trudnych mamentach,kiedy dzieciaki mi na glowe wchodza,mysle sobie o tych biedactwach z porazeniem mozgowym,lub innym kalectwem i o ich rodzicach ,ktorzy tylko marza zeby ich dzieci byly takie"nieznosne"jak moje....... :cry: Glowa do gory i spojrz na to z innej strony :) Pozdrowienia Kelly
      • Gość: guest Re: Mały wściekun IP: *.* 02.12.01, 09:46
        Tylko jak postępować w sytuacji, kiedy maluszek wisi mi na nodze i drze się w niebogłosy, bo na na coś mu nie pozwoliłam ? Czy przez to, że zacznę "stawać na głowie" maluch nie potraktuję ryku jako metody.Po za tym jak takiemu maluchowi można przetłumaczyć, że czegoś nie można ? Pozdrawiam,AnAn
        • Gość: guest Re: Mały wściekun IP: *.* 02.12.01, 19:08
          Gdy moja Sikora miała 10-12 m-cy, też domagała się większej uwagi. Zostało jej to zresztą do dzisiaj. Wtedy brałam ją na ręce, zostawiając robotę. Po chwili wspólnej zabawy mogłam wrócić do przerwanej czynności. Zdarzało się, że podczas np. mycia naczyń kilka razy zakręcałam wodę, by pobawić się z córką. Gdy dziewczątko zaczęło przejawiać żywsze zainteresowanie tym, co robi mama - organizowałam większość zajęć domowych tak, by mała mogła w nich uczestniczyć.Teraz myje ze mną naczynia, wrzuca ciuchy do pralki, a potem podaje do rozwieszenia na sznurkach, sprząta - nawet, jeśli nie za bardzo wychodzi np. zamiatanie, "myje" okna i szafki kuchenne itd. Ma 21 miesięcy i potrafi zrobić niezłą awanturę o to, że za krótko moczyła się w kuchennym zlewie ;-) Przygotuj się na ataki histerii, gdy Twoja pociecha będzie starsza - tu trzeba będzie wykazać się niezwykłym opanowaniem i konsekwencją - a my, mamusie, miękkie posiadamy serca.
          • Gość: guest Re: Mały wściekun IP: *.* 03.12.01, 09:25
            AnAn,jakbym czytała opis zachowania Gai! Też ma 10 miesięcy i zachowuje się dokładnie tak samo.Ja całe dnie pracuję, dlatego wieczorem z jednej strony bardzo chcę z nią się bawić, a z drugiej strony jest jeszcze do przygotowania obiad, wrzucenie prania do pralki. Też staram się to robić z Gają, mimo, że zajmuje nam to wtedy dwa razy więcej czasu. Ale przynajmniej jest zabawnie! (Gaja najbardziej lubi wszystko wyrzucać - np.: moczące się pranie z miski, albo ziemniaki z koszyka :))))))A jak się wścieka, gdy nie pozwalam jej na coś (np. na wyciąganie wszystkich chusteczek do wycierania tyłka z pudełka,) to staram się dać jej coś innego do zabawy - np.: książeczkę. Nie zawsze działa, ale stwierdziłam, że to w końcu ja wiem najlepiej, czym ona może się bawić (bo zniosę taki poziom bałaganu), a czym nie (bo to niebezpieczne, albo akurat nie mam ochoty na sprzątanie po jej demolce)Pozdrawiam
            • Gość: guest Re: Mały wściekun IP: *.* 07.12.01, 10:30
              Moja 16- miesięczna Ania też jest "rozdartym bachorkiem"- ma okresy "lepsze" i "gorsze", ale absorbuje cały mój czas i nie znosi sprzeciwu. Ostatnio w chwilach buntu złości się, tupie nogami, pręży i odgina do tyłu- np. w sklepie na oczach przechodniów. Szczerze powiedziawszy bardzo mnie to martwi, bo nie mam metody postępowania i boję się, że ona się ca.łkiem "rozpuści" jak będę jej pobłażać. Pocieszyło mnie, że nie ja jedna mam podobny problem z "małym terrorystą", ale jaka jest na niego metoda??
    • Gość: guest Re: Mały wściekun IP: *.* 07.12.01, 11:13
      Jak bym czytała o swoim synku (prawie 11 m-cy).Dodam tylko, że mały już dobrze sam chodzi więc gdy czegoś mu nie pozwalam to odwraca się biegnie w drugim kierunku i rzyca o podłogę co mu wpadnie pod rękę (przeważnie płyty CD) albo w szale drze książki lub gazety.Ja staram się to przeczekać, spokojnie patrzę mu w oczy (jak się da) z poważną miną, czasami muszę trzymać za ręce bo się strasznie wyrywa i pręży...... czy jeśli chodzi o bunt dwulatka, to będzie jeszcze gorzej z tymi nerwami.... bo chyba się wyprowadzę..Ha, ha
    • Gość: guest Re: Mały wściekun IP: *.* 07.12.01, 15:44
      AnAn, podobnie jest z moim synkiem, który rozpoczął niedawno 11 miesiąc. Cały dzień wisiałby na mnie, wspinał się po mnie i przytulał. Bardzo często dopomina się cycusia, przytula go, bije, szczypie i ssie na zmianę, a gdy się rozkrzyczy, to tylko cycek go uspokoi. Nic nie mogę zrobić , bo wisi na moich spodniach i wrzeszczy. Za to kiedy usiądę z nim na podłodze, grzecznie bawi się zabawkami, gdy tylko wstanę on już jest gotowy podążać za mną. A co do zabawek, to najbardziej lubi "szmaty": skarpetę, koszulkę, pieluchę. Nie wiem jak sobie z nim radzić. Nie jest to dziecko pozbawione ciepła, raczej wypieszczone i wycałowane niemal przez całą rodzinę. A jak przyjdągoście - wersja demo - uśmiechy, przytulanki, pokazywanie zabawek i żadnych pisków. Kiedyś wrzeszczał w wózku na spacerach, domagając się noszenia, jakoś udało mi się to przetrzymać, ale co innego wrzask na dużej przestrzeni i w 32m kw. Oczywiście są chwile, gdy synek siedzi sam w pokoju, ale oznacza to, że np: dorwał się do pilota, żelazka, książek, szuflad, szafek, magnetowidu i innych rzeczy, którymi nie pozwalamy mu się bawić. No cóż, może kiedyś będzie lepiej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka