Gość: guest
IP: *.*
01.12.01, 16:44
Moje małe szczeście (10 mc-y)od pewnego czasu odkryła moc swego głosu. Dotychczas kochane, wesołe dziewczątko zamieniło się w terrorystkę-wrzaskuna.Jeśli jest z czegoś niezadowolona- czyli nie robie tego co sobie życzy - ryk, niewystarczająco ciekawie ją zabawiam - ryk, nie-daj-Boże przez chwile zajmę się czymś innym - ryk. Mało jest takich momentów, kiedy zajmuje się sama czymś, po chwili błogiego spokoju galopuje w moją stronę i dramatycznie wyciąga raczki, wiesza sie na nogawce i oczywiscie ryk. Kiedy przez jakiś czas mąż przejmuje maleństwo jest wesoła zadowolona, aż do pewnego momentu, kiedy biegnie pod drzwi pokoju, gdzie jestem i w ryk. Najchętniej wisiałaby na mnie, używała jako osobistej ściany wspinaczkowej. Przy osobach, które niezbyt często widuje jest wzorem rozkosznego i pełnego radości bobasa. Czy to jest etap przejściowy ? Czy można z tym zachowaniem poradzić? AnAn