Dodaj do ulubionych

stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki

17.11.06, 14:54
Odkurzyłam dokładnie łóżko i okolice, pościel zmieniłam i zastanawiam się czy
starą pościel i piżamkę małej wyrzucic czy mogę wyprac i dalej używac. Niby
wydaje mi się, że wszystko dokładnie wyczyściłam, a jednak boję się, że
gdzieś jakiś mały kawałek rtęci się zapodział i wymyślam same najgorsze
scenariusze.
Obserwuj wątek
    • kalina_19 Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 17.11.06, 15:04
      wiesz mysle najlipeiej bedzie jak siadziesz wypijesz kawe a potem na spokojnie
      jeszcze raz zerkniesz na rzeczy mysle ze jak wypierzesz to bedzie dobrze ale
      jak masz sie zamartwiac wyrzuc ikupisz sobie troszke pozniej nowa ja bym tak
      zrobilasmile
    • pomadam Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 00:04
      Witaj !

      Poczytaj tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=49176406&a=49202511
      www.npr.prolife.pl/rozbity_termometr.htm

      Odpowiadając na twoje pytanie, ja bym wyrzuciła wszystkie te rzeczy tzn
      piżamkę, posciel, filtr z odkurzacza (na nim osadzają się drobiny rtęci),
      wszystko do szczelnego wora, dobrze zamknać i np na balkon (do czasu
      znalezienia jednostki utylizacyjnej). Odkurzacz przetrzyj szmatką lub
      ewntualnie przepłucz rurę strumieniem wody. Chodzi o to, żeby wypłukac kulki
      rtęci.
      Dziecko bym przeniosła na kilka dni do innego pokoju a tam WIETRZENIE, non stop
      kilka dni.
      I jeszcze raz bardzo dokładnie sprawdź łóżko, a na min wszystkie zakamarki oraz
      podłoge dookoła łożka i ewentualne szpary w niej. Podłogę możesz przetrzeć,
      lekko wilgotna szmatką, którą później wsadź do tego worka z rzeczami do
      utylizacji.

      Jeśli będziesz miała jakies pytania, pytaj bo nie wiem co jeszcze mogę Ci
      podpowiedzieć.

      Pzdr
      Magda


      • rozowakotka Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 01:08
        Bardzo dziękuję Wam za rady! Rzeczy przyszykowałam do wyrzucenia, muszę jeszcze
        wyrzucic filtr i przepłukac rury z odkurzacza. Pokój już trochę dzisiaj
        przewietrzyłam, mała śpi na łóżku. Jutro chyba ją faktycznie przeniosę do nas,
        tym bardziej, że jest teraz chora i pewnie bardziej podatna na ewentualne
        zatrucie. No i długie wietrzenie jeszcze. Dzisiaj podczas wieczornego czytania
        znalazłam jeszcze drobinki rtęci na książeczce (wczoraj też ją czytałyśmy). Mam
        nadzieję, że już się wszystkiej rtęci pozbyłam, cały czas się jednak denerwuję.
        Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!
        • verdana Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 18:08
          Naprawdę, gdyby opary rtęci az tak szkodziły, to nie byloby już nikogo na
          świecie.
          WSZYSCY, ale to wszyscy moi znajomi bawili sie rtęcią z rozbitych termometrów.
          zabawy nie polecam, ale paniki też nie. Jak wypierzesz pizamke i posciel, to
          naprawdę, zupełnie wystarczy. jesli panikujesz, wypierz dwa razy. Wyrzucanie
          jest kompletnie bez sensu. To nie jest cyjanek.
          Nie ma sie co denerwować. Nie sposob zatruć się oparami z jednej kropelki
          rteci.
          • andaba Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 18:16
            No bez przesady! Ile w moim rodzinnym domu termometrów poszło, wszyscy zbieralismy kuleczki rteci do szklanek i bawiliśmy sie nimi. Mimo upływu lat wszyscy mamy się dobrze.
            • rozowakotka Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 19:20
              Moze i tak. I pewnie gdyby nie to, ze termometr rozbil sie na lozku mojego
              dziecka to nie robilabym z tego problemu. Tez stluklam juz niejeden. Ale w
              przypadku dzieci chce uniknac najmniejszego nawet narazenia zdrowia. Nie tyle
              panikuje ile boje sie o nie i chce wyeliminowac jakiekolwiek zagrozenie. Sek w
              tym, ze wyeliminowac calkowicie sie nie da. Ale warto sie dowiedziec co jeszcze
              mogloby tu pomoc. Lecz nie ukrywam, ze mnie troche uspokoilyscie smile Dzieki!
              Pozdrawiam!
              • pomadam Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 21:30
                Zgadzam się. Cóż to za koszt, wywalenie piżamy i pościeli, dokładne
                sprzątnięcie i wywietrzenie pokoju, a osiągnięcie spokoju co do tego, że
                zrobiło się wszystko jak należy. Tym bardziej, że termometr rozbił się w
                tak "trudnym" miejscu. I jak same widzicie kulki rtęci znalazły sie i
                następnego dnia w książce.

                A to, ze ktoś kiedyś się rtęcia bawił i takie tam ... to było kiedyś a teraz
                ludzie maja większą wiedzę i świadomośc i należy z tej wiedzy korzystać.
                Wg mnie troche się świat zmienił.

                I jeszcze jedno, ja po stłuczeniu termometru szukałam info wszędzie w necie i
                wśród moich znajomych, pytałam lekarzy i chemików i powiem wam, że zdania na
                temat szkodliwości rtęci i postępowania z nią były skrajnie rózne. Skrajnie.
                Mówię tu o zdaniach ludzi. którzy coś w temacie wiedzą, a nie o opinie typu "ja
                zbiłam 20 lat temu i nic... itp itd.

                Uznałam więc, ze należy "chuchać na zimne". Tym bardzie, że:

                wiadomosci.onet.pl/1434139,16,item.html
                pzdr
                Magda
                • verdana Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 22:00
                  Wywalenie calej poscieli i pizamy to Twoim zdaniem male koszta? oczywiscie
                  poscieli, a nie tylko poszewki - bo rtęć może byc takze w kolderce.
                  A poza tym rtęć moze znajdować się jeszcze na łózku. Proponuje wywalić łóżko -
                  jest duże prawdopodobiństwo, że odrobiny rtęci tam tez moga byc.
                  I na 90% odrobiny rtęci sie miedzy klepkami podłogi, albo na dywanie. Całkowite
                  bezpieczenstwo to zerwanie podłogi.
                  Rozumiem ostrozność, ale nie panike. Wyrzucanie wszystkiego to panika.
                  • mamosz Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 23.11.06, 07:05
                    verdana napisała:

                    > Wywalenie calej poscieli i pizamy to Twoim zdaniem male koszta? oczywiscie
                    > poscieli, a nie tylko poszewki - bo rtęć może byc takze w kolderce.
                    > A poza tym rtęć moze znajdować się jeszcze na łózku. Proponuje wywalić łóżko -

                    > jest duże prawdopodobiństwo, że odrobiny rtęci tam tez moga byc.
                    > I na 90% odrobiny rtęci sie miedzy klepkami podłogi, albo na dywanie.
                    Całkowite
                    >
                    > bezpieczenstwo to zerwanie podłogi.
                    > Rozumiem ostrozność, ale nie panike. Wyrzucanie wszystkiego to panika.

                    Czy moglbys to jeszcze raz przeczytac i przestac histeryzowac .Ja proponuje
                    dodatkowo uszycie malej specjalnego kombinezonu i trzymanie go w nim i sobie
                    moze tez zeby dziecko nie zostalo sierota.Kobiety opanujcie sie jakie opary
                    rteci??? Trzeba byloby ja podgrzac zeby byly opary .A zeby sie zatruc trzeba
                    byloby ja polknac!!!A mala musialby juz teraz chyba z lupa szukac kawalka do
                    polkniecia .Zbilam milion termometrow przy okazji dziecinnych chorob i
                    przyznam ze do glowyby mi nie przyszlo nic poza sprzatnieciem rteci.Moje
                    dzieci sa dorosle i czuja sie swietnie
                • mankencja Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 22:51
                  > A to, ze ktoś kiedyś się rtęcia bawił i takie tam ... to było kiedyś a teraz
                  > ludzie maja większą wiedzę i świadomośc i należy z tej wiedzy korzystać.
                  > Wg mnie troche się świat zmienił.

                  od mojej anginy w zeszsłym roku?
                  • pomadam Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 23:14
                    O co ci chodzi z tą anginą????

                    Wg mnie można rozbić termometr i bawić się kuleczkami. Proszę bardzo, wolny
                    wybór.

                    archiwum.wiz.pl/2000/00110600.asp
                    www.forumpediatryczne.pl/specjalista/ep,183
                    www.forumbhp.pl/viewtopic.php?t=3254
                    forum.chemik.vitnet.pl/viewtopic.php?t=5234&sid=0d6ad3c5d05a3c39b8338ced3e6510e1

                    Pzdr
                    Magda
                    • mankencja Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 18.11.06, 23:45
                      pomaga mi umiejscowic w czasie ostatni przypadek rozbicia termometru rteciowego
                      i zabawy kuleczkami. jak widac, przezylam.
      • jacksparrow1 Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 19.11.06, 03:34
        rtec to metal ciezki, wietrzeniem nie pozbedziesz sie tego z pokoju.
        Wyczyscic wszystko jak najdokladniej mozesz, dla swietego spokoju wywalic tez i
        pizame i ewentualnie posciel.
        No i nie panikowac.Tej rteci w tym termometrze jest jak kot naplakal i po
        opisie porzadkow jakie zrobilas watpie ze jeszcze cos zostalo.
        To ze twoja corka jest teraz podziebiona ma maly wplyw na to czy do zatrucia
        rtecia doszlo czy nie.
        Dla swietego spokoju tez mozesz poprosic lekarza o skierowanie na zbadanie krwi
        na obecnosc metali ciezkich, ale zapewniam cie ze nie musisz.
        A jak chcialabyc uniknac kolejnej wpadki z termometrem, to polecam termometr
        mierzacy temp w uchu.Szybko sprawnie i bez bolu.
        Mam taki i sobie go chwale, bo jak dzieciaki sa chore, goraczkuja to sa
        potwornie upierdliwe do mierzenia temp. a tym wystasczy kilka sek i masz wynik.
        Nie martw sie i uszy do gory.Zrobilas wszystko dobrze i z pewnoscia wiecej
        rteci juz nie ma w pokoju twego dziecka.
        • rozowakotka Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 19.11.06, 10:48
          Moze i sie wietrzeniem nie pozbede rteci z pokoju, ale jakos wydaje mi sie, ze
          jesli jeszcze troche rteci zostalo to wietrzac pozbede sie jej oparow. Mysle, ze
          juz wszystko wyczyscilam, ale jednak przyznaje, ze zaczelam wczoraj w nocy
          panikowac - zobaczylam, ze mala (2,5 roku) ostatnie dwie noce tak duzo sikala w
          pieluche, ze az cale lozko zamoczyla, czego juz od bardzo dawna nie bylo. No i
          zaczelam miec schize - czy to nie jest objawem zatrucia rtecia. Ale nigdzie sie
          takiego objawu nie doczytalam. Boje sie tez, bo drugie dziecko to jeszcze
          niemowle (4,5 m-ca) a zatrucie jest najbardziej niebezpieczne dla niemowlat i
          plodow. Tyle, ze ona tam prawie wcale nie przebywa, tylko gdy bawimy sie tam ze
          starsza lub ja usypiamy (bo jednak starsza dalej tam spi - nie damy rady we 4 na
          jednym lozku, bo mlodsza spi z nami jeszcze, a poza tym wydaje mi sie, ze juz
          wszystko wyczyscilam wiec nie wiem czy bojac sie, ze troche rteci jeszcze
          zostalo przyszedlby kiedykolwiek moment na jej powrot do pokoju).
          Piszac o wyrzuceniu poscieli mialam na mysli tylko poszewke, wyrzucenie koldry
          wydaje mi sie przesada. No i wyrzucilismy posciel i pizamke dla spokojnego
          sumienia chocby.
          A termometr kupilam elektroniczny i to feralne mierzenie mialo byc ostatnim
          mierzeniem rteciowym termometrem, bo elektroniczny byl wlasnie ladowany przed
          pierwszym pomiarem, bo go tego dnia wlasnie kupilismy... Jak pech to pech.
          • nchyb Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 19.11.06, 11:45
            > Moze i sie wietrzeniem nie pozbede rteci z pokoju, ale jakos wydaje mi sie, ze
            > jesli jeszcze troche rteci zostalo to wietrzac pozbede sie jej oparow.
            Na Twoim miejscu rozważyłabym przeprowadzkę... smile
            To oczywiście żart. Po prostu nie powinnaś aż tak bardzo panikować. Opary z tej
            ilości rtęci jaka jest w termometrze nie mają szans zaszkodzić. To jednak
            pewnie do Ciebie nie przemówi, więc zrób tak, jak Ci spanikowany rozsądek
            podpowiada, wtedy trochę odetchniesz... smile
            Pozdrawiam
          • jacksparrow1 Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 19.11.06, 17:14
            Rozowakotka,
            Z opisu wynika ze zrobilas wszystko co moglas.Wietrzenie faktycznie niczego nie
            zmieni, ale jak ma uspokoic to nie zaszkodzi.
            Zasikana pieluszka to moze zbieg okolicznosci, ale...
            Masz sie denerwowac i panikowac, nie spac po nocach - zwroc sie do lekarza z
            prosba o testy dla rodziny na obecnosc metali ciezkich.Jak masz lekarza z glowa
            to dla swietego twojego spokoju cie na owe badania skieruje, nawet jak mialabys
            za nie placic.No i posluchasz od niego informacji ze jednak tej rteci w tym
            termometrze nie jest az tyle zeby moglo dojsc do jakiejs tragedii.
            NIe wiem do ktorych stron dotarlas , ale podaje ci tu kilka co znalazlam
            chemik.vitnet.pl/infopage.php?id=21.php
            www.michigan.gov/dnr/0,1607,7-153-10370_12150_12220-26953--,00.html
            www.michigan.gov/dnr/0,1607,7-153-10370_12150_12220-26953--,00.html
            Uszy do gory.Jestem pewna ze wszystko jest w porzasiu.Zrob te badania i
            bedziesz wiedziala raz na zawsze.Bo jak rtec ( i jakikolwiek inny metal ciezki)
            sie dostala do organizmu to w nim juz zostanie do konca zycia.Te testy
            odpowiedza ci na twoje zmartwienia.
            • rozowakotka Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 19.11.06, 19:11
              Dziekuje! Pozagladalam do podanych przez Ciebie stron i na nich tez nie ma nic o
              wzmozonym oddawaniu moczu jako objawie zatrucia, jest o mocznicy, ale ona sie
              tym nie objawia. Do lekarza w najblizszym czasie i tak sie wybieram na kontrole
              w zwiazku z choroba malej, wiec porusze i ten temat. Mysle, ze sie w koncu
              uspokoje smile
              Mam jeszcze pytanie do pomadam - co Cie ostatecznie uspokoilo, kiedy mialas
              pewnosc, ze wszystko jest ok i dziecko sie nie zatrulo? Czy tu czas zrobil swoje?
              • rycerzowa Wyluzuj! 19.11.06, 23:28
                Czy sądzisz, że dopuszczono by do obrotu towar z tak groźną trucizną, że
                wydostanie się jej z pojemniczka mogłoby stanowić zagrożenie?
                Czy na pudełeczku z termometrem są jakieś trupie czaszki? Ostrzeżenia?
                Wyobrażasz sobie odpowiedzialność firmy za ewentualne zatrucia?

                Rtęć to nie wrząca woda i nie paruje z taką szybkością, by wytworzyły się groźne
                opary. W dodatku z tak minimalnej ilości.

                Sprzątnęłaś, pościel wyprałaś, odkurzyłaś, zapomnij o sprawie.

                PS. Jako dzieci wszyscy bawiliśmy się rtęcią; specjalnie w tym celu tłukliśmy
                termometry. Ojciec pilnował tylko, byśmy potem myli dokładnie ręce.
              • jacksparrow1 Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 20.11.06, 05:23
                Wydaje mi sie ze najszybciej sie uspokoisz po zrobieniu badan.Czasami strach,
                panika jest silniejsza od zdrowego rozsadku.
                Ta ilosc rteci w termometrze moglaby zaszkodzic dziecku i juz bys o tym
                wiedziala jakby cala zawartosc termometrowej rteci polknelo, a przeciez do tego
                nie doszlo.Naprawde, postaraj sie wyluzowac.
                • mankencja Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 20.11.06, 16:52
                  > Ta ilosc rteci w termometrze moglaby zaszkodzic dziecku

                  gdyby spożyło. wiemy jednak, że tego nie uczyniło
                  • jacksparrow1 Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 21.11.06, 02:34
                    No i przepraszam, ale co wnioslas do dyskusji?
                    Uspokajam kobiete, ze ilosc rteci w termometrze moglaby zaszkodzic jej dziecku
                    jakby to zjadlo.Wiem ze nie zjadlo, tyle ze jak ktos jest w stanie lekkiej
                    paniki moze ta informacja jakos nie dotarla.
                    Naprawde czasami ludzi nie rozumiem.Nie masz nic do dodania, zeby uspokoic
                    kobiete to daj na luz.Takie wpisy tylko potrafia zirytowac.
                    • nchyb Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 21.11.06, 07:10
                      > Naprawde czasami ludzi nie rozumiem.Nie masz nic do dodania, zeby uspokoic
                      > kobiete to daj na luz
                      rzecz w tym, że autorki wątku nic nie uspoki. Skoro nie jesteśmy w stanie jej
                      uspokoić, bo ona sama siebie nakręca jakież to niebezpieczeństwo na nią spadło,
                      to albo możemy jej proponować przeprowadzkę z zatrutej dzielnicy, albo
                      przedstawiać różne mozliwe wersje. Jest szansa, że na ten wątek wejdzie jakaś
                      rozsądniejsza mamusia w podobnej sytuacji i po przeczytaniu tych wszystkich
                      postów po prostu odetchnie z ulgą...
                      I to właśnie te wszystkie posty wnoszą... smile
                      Bo autori wątku raczej już nie uspokoimy, wynika z jej postów, że ona po prostu
                      chce się denerwować rozbitym termometrem...
                      Niepotrzebnie, ale skoro lubi, to jej sprawa smile
                      • rozowakotka Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 21.11.06, 07:49
                        nchyb napisała:

                        > Bo autori wątku raczej już nie uspokoimy, wynika z jej postów, że ona po prostu
                        >
                        > chce się denerwować rozbitym termometrem...
                        > Niepotrzebnie, ale skoro lubi, to jej sprawa smile

                        Nie chce sie denerwowac i nie lubie smile Boje sie po prostu o dzieci i tyle,
                        zatem chcialam sie dowiedziec wszystkiego co moglam zrobic w tej sytuacji by
                        zminimalizowac zagrozenie i to jest dla mnie normalne. Wiem, ze zrobilam juz
                        wszystko co moglam, a dzieki niektorym postom i linkom dowiedzialam sie wiecej o
                        rteci, objawach zatrucia, sposobie dzialania w mojej sytuacji i o to mi wlasnie
                        chodzilo zakladajac ten watek. Bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
                        PS. Wyluzowalam smile
                        • nchyb Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 21.11.06, 10:37
                          > zatem chcialam sie dowiedziec wszystkiego co moglam zrobic w tej sytuacji by
                          > zminimalizowac zagrozenie i to jest dla mnie normalne
                          by zminimalizować zagrożenie wystarczy wyrzucić ptłuczone szkło i tęć z
                          termomentru. Naprawdę, od tej rtęci groźniesze dla Twoich dzieci było szkło z
                          potłuczonego termometru smile
                          Pozdrawiam
                    • mankencja Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 21.11.06, 17:14
                      nie wiem, jak z tym jest u ciebie, ale ja, gdybym usłyszała w stanie lekkiej
                      paniki, że gdyby costam, to wtedy by dopiero było (celowo uogólniam),
                      straciłabym pewność co do tego, czy owo cośtam nie miało mimochodem miejsca,
                      średnio zależnie od stopnia prawdopodobieństwa
    • addria Re: jak to w szpitalu było... 20.11.06, 13:01
      Piszecie o takich środkach zabogiegawczych, o utylizacji, o wyrzucaniu
      pościeli, badaniach... a więc co powiecie na taką historię.
      Leżałam przepisowe 3 (dokładnie prawie 4) doby w szpitalu po urodzeniu dziecka.
      Koleżanka z łóżka obok stłukła termometr rtęciowy, kulki rozsypały się po całej
      sali (leżałyśmy tam my dwie, plus nasze nowonarodzone dzieci), równieiż
      rozsypały się na jej pościeli. Zaalarmowałyśmy pielęgniarkę, która wzruszyła
      ramionami i posłała po salową. Salowa przyszła po ok. godzinie, mokrą ścierą
      zamiotła z grubsza kulki z podłogi, wrzuciła je do kosza w naszej sali i
      poszła. Pościel współlokatorki nie została zmieniona (nie mówiąc o wyrzuceniu),
      sama ją wytrzepała i w tej pościeli leżała przez kolejną dobę wraz ze swoim
      dzieckiem. Ja się bałam o swojego malucha, ale już minęło sporo miesięcy i
      wszystko jest ok.
    • rozowakotka opinia pediatry 22.11.06, 10:19
      W zwiazku z choroba dziewczynek bylam wczoraj u lekarza i poruszylam rowniez te
      sprawe. Pani doktor pochwalila wyrzucenie poscieli i worka z odkurzacza,
      powiedziala zeby jeszcze lozko postawic do gory nogami na jakiejs wielkiej
      szmacie czy folii, ktora sie potem wyrzuci, gdyz rtec jest ciezka i powinna
      wyplynac wowczas z roznych zakamarkow, w ktorych moglaby sie jeszcze zapodziac.
      No i pomimo dokladnego odkurzenia i sprawdzenia, zeby jeszcze raz dokladnie
      sprawdzic czy nigdzie nie zostala resztka rteci. A nam nie powinno sie raczej
      nic stac.
      Pozdrawiam!
      • nchyb Re: opinia pediatry 22.11.06, 10:37
        pewnie zna Waszą sytuację materialną i wie, że na przeprowadzkę nie macie
        szans, więc tylko tyle zaleciła... wink
      • plucha Re: opinia pediatry 22.11.06, 11:35
        > W zwiazku z choroba dziewczynek bylam wczoraj u lekarza i poruszylam rowniez
        te
        > sprawe. Pani doktor pochwalila wyrzucenie poscieli i worka z odkurzacza,
        > powiedziala zeby jeszcze lozko postawic do gory nogami na jakiejs wielkiej
        > szmacie czy folii, ktora sie potem wyrzuci, gdyz rtec jest ciezka i powinna
        > wyplynac wowczas z roznych zakamarkow, w ktorych moglaby sie jeszcze
        zapodziac.

        Łomatkobosko, co Ty kobieto za termometr miałaś, że zalał Ci całą pościel i
        łóżko rtęcią? Litr jej tam było czy dwa? Najlepiej wyprowadź się stamtąd jak
        najszybciej, a mieszkanie każ zalać betonowym sarkofagiem jak reaktor w
        Czarnobylu... Innego wyjścia nie widzę.
        • rycerzowa Dość karmienia trolla! n/t 22.11.06, 13:15
          • verdana Re: Dość karmienia trolla! n/t 22.11.06, 16:16
            A moim zdaniem, to - niestety, niestety - nie jest troll.
          • rozowakotka Re: Dość karmienia trolla! n/t 22.11.06, 18:15
            Nie no, litosci! Sa rozni ludzie (i cale szczescie) i roznie do pewnych spraw
            podchodza, ja sie tym przejelam i napisalam tu by ktos mogl mi cos doradzic. I
            nie zaluje. I jesli ktos bedzie mial w przyszlosci podobny problem i trafi na
            ten watek to moze mu niektore posty czy linki do pewnych stron pomoga tak jak
            mi, badz uspokoja. A teksty o braku rozsadku czy o trollowaniu chyba niczego tu
            nie wnosza. Wydaje mi sie, ze temat zostal wyczerpany i dziekuje za wpisy - i
            pomogly, i uspokoily.
      • mamajulki080506 Re: opinia pediatry 23.11.06, 11:42
        Jezu, przegapiłam tę opinię smile)))
        Super jest !!!!!
        a na medycynie też podobno mają chemię...Boże, widać u kogo się leczymy...
    • mamajulki080506 Re: stłukłam termometr rtęciowy na łóżku córki 23.11.06, 11:40
      Chyba jedna kgroźniejsze są szkła z termometru niż rtęć w kulkach smile
      Skończyłam chemię, więc troszkę jeszcze tej wiedzy mi zostało.
      Dla ludzi rtęć, jako metal nie jest trująca, po prostu bardzo trudno wchodzi w
      reakcje i takowe nie zajdą..najbardziej trujące są związki organiczne rtęci
      (gazy, opary itp.), a takie się nie utworzą same z rtęci z termometru
      (naprawdę, profesor na zajęciach z toksykologii wieloktornie podawał przykład
      stłuczonego termometru i błędnego naszego mniemania, że ta rtęć jest dla nas
      trująca)...
      to dlatego w szpitlau (jeden z powyższych postów) tak zareagowali...
      Wg mnie szkoda pieniędzy na nową poście, wietrzenie nic nie da, po prostu
      posprzątać normalni i po sprawie i uważać na szkło, bo tym mozna sobie zrobić
      krzywdę...
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka