Dodaj do ulubionych

następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania

IP: *.* 29.12.01, 14:08
Przeczytałam Wasze posty, kupiłam książeczke "Każde dziecko może nauczyć się spać" i zalecenia w niej zawarte zaczęłam wprowadzać w życie. Wczoraj minął tydzień, podaruję sobie opis pierwszego wieczoru, był to koszmar. Dzisiaj jest już lepiej, dziecko marudzi od 30sek do 5 min., czasami jest to ostry protest, czasami smutne popłakiwania. Poza tym, córeczka zaobserwowała rytuały przed zasypianiem i potrafi już podczas zakładania piżamki marudkować. Szczerze mówiąc mam już dosyć!!! Usypia z płaczem, budzi się z płczem... Dla mnie jest to nie do wytrzymania, codziennie ryczę, bo mam wyrzuty sumienia, szkoda mi malutkiej. Efekt oczywiście jest widoczny, mała zasypia sama, nie budzi się prawie w nocy, wcześniej zasypiała zawsze przy moim boku, łózku małżeńskim ze smokiem w buzi, nie było problemów przed zaśnięciem - po prostu normalny tryb życia. Dzisiaj sen wygląda jak kara, Weroniczka broni się rękami i nogami przed zaniesieniem jej do łóżeczka. Jak myślicie ile może jeszcze to potrwać? A może moje dziecko jest zbyt wrażliwe na wprowadzanie tej "metody"? Przed każdym uśnięciem córeczki mówię sobie, że dzisiaj jest ostatni raz, ale mam jednak nadzieję, że za jakiś czas wszystko bedzie w porządku, mała się przyzwyczai, polubi swoje łóżeczko... Jak myślicie - rozpaczliwie proszę o radę!!!Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 29.12.01, 15:06
      Ja już gdzieś się wypowiadałam na temat wypłakiwania się. Jestem wśród mam które są przeciwnikami tej metody. Wspomnianą książeczkę też mam w domu (leży gdzieś w kącie).Nie wiem czy mam rację czy nie, ale wydaje mi się że to jest jakoś tak wbrew naturze. Nawet kociaczki, psiaczki czy inne zwierzaczki śpią z mamusią :))) Pewnie powiecie że wiele rzeczy robi się wbrew naturze i oczywiście macie rację, no ale ja to jakoś tak czuję a nie inaczej.Dodam że moja córeczka (3 lata) teraz zasypia sama (do dwóch lat zasypiała przy mnie,przy piersi), sama się tego nauczyła, i robi to z wielką przyjemnością. Zdarza się, że o 17 czy 18 godz. chce się już przebierać w piżamke i iść spać. Chociaż nie jest śpiąca. Nie kojarzy zasypiania ze stresem.
      • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 29.12.01, 16:11
        Ula, dzieki za dobre slowa :)))))Moje dziecko daje nam niezle w kosc. Mimo, ze Michal ma prawie 12 miesiecy, jest butelkowy (choc z drugiej strony co to za mleko z tego nutramigenu skoro takie niskoenergetyczne? - Michal nie wypije mleka zageszczonego, niestety) to... nadal je w nocy co 3 godziny, jak ksiazkowy noworodek.Tyle, ze poniewaz jest to ten znienawidzony w dzien nutramigen - postanowilam nie walczyc z jedzeniem w nocy (dzieki temu zjada mi te 300-400 ml mleka na dobe).Mysle, ze przyjdzie taki czas, kiedy dziecko zacznie jednak spokojnie przesypiac noc bez jedzenia...No, chyba, ze sie myle, a wtedy bede miec naprawde powazny problem...PozdrawiamYM
    • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 29.12.01, 19:42
      Wando,byc moze kluczem do zagadki jest Twoje podejscie? czy sadzisz, ze Twoja nie coreczka widzi Twojej cierpietniczej miny i nie czuje Twojego przeczucia, ze to co robisz jest nie tak? Wydaje mi sie, ze doskonale zdaje sobie z tego sprawe i te uczucia i przekonania jej przekazujesz. Sprobuj moze potraktowac kladzenie spac nie jako miejsce kazni ale cos naturalnego i dobrego dla coreczki, pobaw sie z nia troche kiedy juz jest w lozeczku i wyjdz z usmiechem na ustach i ze slowami pozegnania pelnymi przekonania. Moze przeczytaj te ksiazke jeszcze raz i sprobuj jeszcze raz przekonac sama siebie do tej metody?Pozdrawiam,Magda
      • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 29.12.01, 23:06
        sorry, ale w zadnym poscie nie wyczytalam oceny mam stosujacych te metode.
    • Gość: Patyk Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 29.12.01, 21:31
      Wando,mialam napisac to samo, co napisala Magda.Na poczatku tej ksiazki jest przeciez napisane, ze metode tam opisana mozna stosowac tylko w jednym wypadku: jesli oboje rodzice sa do niej w 100% przekonani.Ty widac nie jestes, a Twoja niepewnosc i nerwowy nastroj udziela sie Twojej coreczce.Moze po prostu powinnas jeszcze troche poczekac z wprowadzeniem metody :what: :what: :what:A tak przy okazji chcialam zauwazyc, ze Wanda zatytulowala swoj post "do mam stosujacych metode", a nie "do mam, ktore sa tej metodzie calkowicie przeciwne".To ze ta metoda jest kontrowersyjna juz nie raz mozna bylo sie na tym forum przekonac, ale czy za kazdym razem matki stosujace ja musza byc oceniane przez te ktore jej nie stosuja :what: :what: :what:Pozdrawiam- Patyk
      • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 30.12.01, 09:03
        Nie wiem czy to się do mnie tyczyło (co napisała Patyk) czy nie, bo owszem napisałam że jestem przeciwna tej metodzie, ale to nie znaczy że jej nie próbowałam stosować. Owszem, zastosowałam (a raczej podjęłam próbę), więc chyba też mam prawo się wypowiedzieć. A może nie? Wobec tego przepraszam, od tej pory będę brała tytuły postów bardzo dosłownie. (Bo przecież nie stosuję już tej metody tylko stosowałam - czas przeszły; no i zastosowałam z niepowodzeniem, a to jest może post do osób które stosują z powodzeniem). Pa :)
    • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania - to nie wychowanie a tresura IP: *.* 30.12.01, 09:02
      Czy z tego powodu ze jakis facet napisal ksiazke nalezy bezkrytycznie przyjmowac jego rady? W imie czego?Moje drugie dziecko nie chcialo zasypiac samodzielnie. Corka walczyla ze snem i ze mna, czasami az do 11. Poniewaz jestem czesto sama z dwojka dzieci, pracuje, wiec kolejna nieprzespana noc wydawala mi sie koszmarem nie do przejscia.Kupilam ksiazke. Zastosowalam sie do rak przez dwa dni. Efekt???? zdecko plakalo juz przed kapiela w oczekiwaniu tego co je czeka. A ja? Powiedzialam dosc!!!!Dlaczego jak tchuz mam uciekac prezed jej placzem i zostawiac ja sama ze swoim strachem? Dlaczego odmawiam jej swojej obecnosci w nocy, bedac na jej kazde zawolanie w dzien? Bo jakis facet napisal ksiazke????Nastepnej nocy po nakarmieniu piersia polozylam ja do lozeczka, a ja zostalam razem z nia w pokoju lezac na duzym lozku. Byl placz przez godzine, krzyki, rozebranie sie prawie do naga :lol:, wyrzucenie wszystkiego z lozeczka. Ale ta zlosc nie byla skierowana w proznie. JA PRZY NIEJ BYLAM. Kiedy juz nie wytrzymywala wyjmowalam ja z lozeczka na chwile i dawalam jej possac piers dla uspokojenia. I po dwoch takich wieczorach moja 16 miesieczna coreczka usypia samodzielnie, pod warunkiem ze w tym czasie jestem obok.Czasami poplakuje, wtedy wyjmuje ja z lozeczka, dam chwile possac i z poworotem do lozeczka. Dziecko jest spokojne i zasypia bez problemu.Nie dajcie sie zwariowac ufajac "oswieconej prawdzie" wciskanej przez nieznanego wam "guru". Badzcie przy swoich dzieciach takze wtedy, kiedy Was poptrzebuja w przezywaniu swojej zlosci i frustracji. Nie uciekajcie jak tchorze!Mela
    • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 30.12.01, 09:47
      Dziewczyny! Po pierwsze, ja nie mam cierpiętniczej miny przy kładzeniu małej do łóżeczka! Uśmiecham się, daje buziaka, robię pa,pa. Fakt, że jej w nim nie zabawiam wynika z tego, że dziecina robi się jeszcze bardziej rozkrzyczana (a w książce stoi: im bardziej rozkrzyczane dziecko-wizyta krótsza), beczę już później sama w kuchni... Po drugie, byłam przekonana do tej metody, zresztą autorzy przedstawiają ją raczej w kolorowym świetle, wszyscy zadowoleni tzn. rodzice i dzieci, efektywna, szybka itp., szczerze mówiąc czytam ją (aktualnie) 3x i coraz mniej mi się podoba podejście autorów, odnoszę wrażenie, że wychowywanie to walka rodziców z dziećmi a nie wzajemna współpraca, ale może moje podejście jest wynikiem mojego zniecierpliwienia? Po trzecie, moje dziecko ma 16m, przez ostatnie 10m sypiała tylko ze mną (wcześniej sama w łóżeczku), ale życie zmusiło mnie do podjęcia tego radykalnego kroku. Wielką racją jest, że nie należy tego, co podają w poradnikach brać zbyt dosłownie, może popełniłam jakiś błąd? Wielkie dzięki za odpowiedzi, również od mam, którym wprowadzenie w życie tej metody się nie powiodło. W każdym bądź razie nie długo miną 2 tyg., i musimy się zastanowić "co dalej", no właśnie....Pozdrawiam
      • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 30.12.01, 12:54
        Hej Wanda,Czy dobrze zrozumialam, ze stosujesz te metode od dwoch tygodni? Bo musze sie przyznac, ze u nas okres od poczatku nauki do ciszy przed snem w dzien i w nocy trwal miesiac. Tez wielokrotnie zastanawialam sie, czy nie zrezygnowac, ale mielismy juz kilka falstartow i wiedzialam, ze za kazdym razem jest trudniej, wiecej placzu, dluzej trwa nauka. Wiec wytrzymalam. Tyle ze zupelny spokoj mialam dopiero kiedy zaczelam wchodzic do dziewczynek zanim jeszcze zasnely (a nie plakaly). Tak wiec metode zmodyfikowalam do swoich potrzeb. Poza tym przeprowadzilam nauke kiedy dziewczynki mialy 7-8 m-cy a dziecko starsze ma znacznie wiekszy arsenal srodkow, ktore odwodza rodzicow od konsekwencji. Widze to teraz, kiedy maja roczek (dzis urodziny!!!) - byloby mi znacznie trudniej zrobic to teraz.Na koniec dodam, ze ta metoda naprawde nie jest dla wszystkich - rodzicow i dzieci. Co do argumentow Meli, czyli "dlaczego mam sluchac jakiegos guru?" - ja najpierw wyczytalam opinie licznych mam (w tym mojej przyjaciolki, ktora podarowala mi ksiazke), przeczytalam kilka ksiazek (3) na ten temat i bylam przekonana co do slusznosci moich poczynan. Jeden guru chyba by nie wystarczyl.Pa,Magda
        • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do Magdy IP: *.* 30.12.01, 15:48
          Wszystkiego najlepszgo dla córeczek z okazji roczku!
        • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do magdy IP: *.* 31.12.01, 08:32
          Hej Magda!Tez przeczytalam dwie ksiazki na ten temat, bardzo podobne w swojej tresci - jak widac jesli ktos moze zarobic pieniadze na przekazywaniu rad zmeczonym mamom zaraz znajdzie sie nasladowca.I ja bylam taka zmeczona mama i staralam sie sobie jakos pomoc. Niestety ksiazki przekazuja teorie z czasow kiedy obowiazywala doktryna "nie brac dziecka niepotrzebnie na rece, nie dotykac bez powodu, karmic co trzy godziny, bo inaczej sie rozpusci".W mojej ocenie zostawienie samego, placzacego dziecka na np. godzine przez miesiac jest rownoznaczne z przekazaniem mu komunikatu "Radz sobie sam. Na mnie nie mozesz liczyc" Czy takie dziecko bedzie bardzo rozpaczalo w dzien? Nie bedzie sie mialo calkiem dobrze. Ale takie, ktore otrzymuje bezwarunkowa akceptacje swojej mamy zarowno w dzien i w nocy ma sie o wiele lepiej.Tego bezwzglednie potrzebuje maluszek zarowno w dzien, jak i w nocy. W dzien przeciez nie zostawiasz rozpaczajacego malucha na godzine w kojcu i idziesz np. do sklepu???? Wychowalam jedna corke na butelce, spiaca w swoim lozeczku od urodzenia. Ma sie dobrze. Ale duzo lepiej ma sie moja mlodsza kruszynka, karmiona piersia i majaca zawsze mame na wyciagniecie reki . Szkoda ze przy pierwszym dziecku nie posluchalam swojego instynktu, a podazalam za "oswieconymi" ksiazkowymi radami (Spock radzil to samo - zostaw dziecko samemu sobie, niech uczy sie samodzielnosci dla Twojej wygody).Podkreslam - jestem zwolenniczka samodzielnego usypiania dziecka. Ale nie kosztem pozostawienia jego sam na sam ze swoim strachem. Naprawde warto byc razem z nim w tym momencie, siedzac obok niego w pokoju, a nie uciekac do kuchni i tak polykac lzy.Mela
          • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do magdy IP: *.* 31.12.01, 09:27
            Mela, zgadzam się z Twoimi poglądami. Jakoś w 100% nie byłam przekonana do pozostawiania dziecka samemu sobie... I wiecie co? Wczoraj siedziałam przy dziecku i czytałam jej bajki, oczywiście na widok swojego łózeczka zaczęła popłakiwać ale uspokoiłam ją, ze nie wyjdę z pokoju i jej nie zostawię. Zaczęłam czytać. Po 5 min., córeczka zrobiła się bardzo śpiąca, powoli wyszłam z pokoiku zostawiając na oscież otwarte drzwi, tak żeby nas widziała w dużym pokoju. Córcia leżała spokojnie, machała do mnie rączką, uśmiechała się, bawiła się mastkotką w końcu usnęła bez żadnego płaczu! Czułam się jak "młoda bogini", szczęśliwa i radosna. Niestety w nocy nie spała dobrze, ok.1 obudziła sie i nie spała godzinę, rano również pobódka przed 8 (normalnie wstawała po 9). Mam nadzieję, że jakoś to się wszystko ułoży. W każdym bądź razie mam dosyć łez swojego dziecka z tego powodu!!! Bardzo dziękuje Wam za odpowiedzi i inspiracje co do zmian w w/w "metodzie", długa droga jeszcze przed nami w nauce samodzielnego BEZSTRESOWEGO zasypiania. Jeszcze raz pozdrawiam Was serdecznie i przekazuję życzenia szczęśliwego Nowego Roku!
            • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do magdy IP: *.* 31.12.01, 10:15
              Wanda,Przyszla mi do glowy jeszcze jedna mysl. Jak wyglada reszta dnia Twojej coreczki? czy dobrze spi w ciagu dnia? Dr Weissbluth (autor ksiazki, ktora sie kieruje w sprawach snu) radzi, zeby zawsze kiedy dziecko marudzi przed snem, po prostu polozyc je wczesniej. U nas sie to sprawdza, kiedy np. drzemki w ciagu dnia nie wychodza za dobrze, klade dziewczynki wczesniej (i wcale nie spia krocej rano). Dobrze tez podzialalo przelozenie porannej drzemki z 10 na 9 (ale Wy juz pewnie rano nie spicie?)Gratuluje udanego zasniecia wczoraj!!! oby tak dalej!Mela,Nie zgadzam sie, ze dziecko pozostawione samo w lozeczku placze ze strachu - dla mnie wyglada to raczej na placz ze zlosci (dlaczego Cie tu nie ma, chodz tu!) albo z nudow (no chodz tu, pobaw sie ze mna). Dodam jeszcze, ze zawsze kiedy placz ktorejs z dziewczynek przybiera niepokojacy ton, wchodze do pokoju i pocieszam - nie zdarzylo mi sie siedziec w kuchni i plakac (moze jestem nieczula) zdarzylo mi sie natomiast siedziec jak na szpilkach i zastanawiac sie: wejsc czy nie wejsc? Widac jestem matka stworzona do tej metody - nie lubie czuc sie terroryzowana. Moje dzieci tez nie wygladaja na zastraszone - bynajmniej, calkowicie ignoruja wladze rodzicielska ;-). Dziwi mnie jedna rzecz: na Zachodzie Matki wspominaja, ze przeprowadzily nauke samodzielnego zasypiania mimochodem, jako naturalna czesc wychowania (tak jak potem nauke korzystania z nocnika) - nie jest to koniec ani poczatek swiata, jedni modyfikuja ja do swych potrzeb (tak jak Mela czy ja) inni stosuja sie dokladnie do ksiazki. U nas zawsze przyplatuja sie argumenty wyrodnej matki, opuszczonego dziecka itp. Magda
              • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do magdy IP: *.* 01.01.02, 16:32
                MagdoCzy mogłabyś podac tytuły i autorów ksiązek o zasypianiu?Byłabym Ci bardzo wdzięczna
                • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do magdy IP: *.* 01.01.02, 20:04
                  U nas najpopularniejsza jest ksiazka "Kazde dziecko moze nauczyc sie spac" (kopii nie posiadam, wiec nie podam autorow ale latwo znajdziesz te ksiazke na stronach wydawnictwa Media Rodzina Poznan), dostepna jest tez "Usnij wreszcie" Estivill"a.Ze zrodel anglojezycznych: "Healthy Sleep Habits, Happy Child" aut. Marc Weissbluth (moja ulubiona) oraz "Solving Your Child"s Sleep Problems" aut. Ferber - sa tez inne ksiazki tych samych autorow. Jest tez ksiazka "Babywise" aut. Ezzo, ale moim zdaniem jego podejscie jest zbyt ekstremalne, wiec nie polecam.Magda
                  • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do magdy IP: *.* 01.01.02, 22:12
                    czy autorami tych ksiazek sa tylko mezczyzni? czy ktores z nazwisk jest kobiece?
                    • Gość: Patyk Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania- do magdy IP: *.* 02.01.02, 10:17
                      Kobiece jest nazwisko wspolautorki ksiazki "Usnij wreszcie" Eduarda Estivilla, de Bejar, bo to od imienia Sylvia :)
    • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 03.01.02, 09:47
      Droga Wando, Mam córeczkę. Ma teraz prawie 10 lat. Kiedy była chyba mniej więcej w wieku Twojej i ja stymulawana teoriami pedagogicznymi rozpoczęłam batalię o samodzielne usypianie i konsekwentne niezabieranie jej z łóżeczka w ciągu nocy. Była to prawdziwa gehenna również dla mnie, bo jak sama wiesz...serce boli! W końcu jedna ze znajomych powiedziała mi coś takiego: po co Ci te walki, jeśli chce z Tobą zasypiać, jeśli to lubi, korzystaj z tego, być może przyjdzie dzień, że powie Ci jak mój syn - mamo nie chcę żebyś mnie usypiała. Nawet nie wiesz jak to przykro- mówiła znajoma - kiedy zaczynasz mieć poczucie, że dziecko staje się samodzielne i nie jesteś mu już tak potrzebna. Pomyślałam wtedy - a może to racja i zaprzestałam walki. Była to jedna z moich mądrzejszych decyzji wychowawczych.Może wyda Ci się to dziwne, ale do ubiegłego roku zawsze kiedy byłam w domu, nie było gości i innych ważnych spraw kładłam się przy niej przed snem i tak gadałyśmy sobie o wszystkim, co u dziewczyn, co u chłopaków i przytulone często razem zasypiałyśmy. W ubiegłym roku urodził się mój synek. Usypianie córki przestało być możliwe - trochę protestowała,raz nawet wyraziła opinię, że brat odebrał jej mamę, ale wszystko unormowało się, a mnie samej... zaczęło brakować tych przytulanek z małą, dlatego do dziś, kiedy uda mi się uśpić synka wcześniej idę usypiać moją małą-dużą córeczkę i to jest wspaniałe! Synek jest znacznie bardziej absorbujący niż mała, domaga się wręcz spędzania połowy nocy ze mną w łóżku, ale nawet mój małżonek, pomny na doświadczenie z córką, nie pozwala mi podejmować walki z zasypianiem, twierdząc, że to zbyt stresujące,nikomu niepotrzebne i w końcuminie. Zatem moja rada - rób Wando to, co Ci podpowiada serce, a ja nie sądzę, żeby kiedykolwiek ktokolwiek dał dziecku zbyt dużo ciepła. Pozdrawiam Cię serdecznie Urszula
      • Gość: guest Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 13.01.02, 23:29
        Ulu, pięknie to napisałaś. To zupełnie wystarczy - od dziś bedę sie kłaść z moją Małą bez wyrzutów, że jestem mało "pedagogiczna". Pozdrawiam.
      • Gość: wandzik Re: następne pytanie do mam stosujących metode samodzielnego usypiania IP: *.* 17.01.02, 12:24
        Oj Ula....Serducho drży, kiedy czytam tak pełne ciepła postysmileUwielbiam moją córeczkę niemalże do szaleństwa. Kocham ją tulić do siebie, mam świadomość tego co napisałaś... Ale życie i warunki mieszkaniowe często zmuszają nas do podejmowania decyzji, z którymi do samego końca nie możemy się zgodzić.... Weronika zasypia sama już ponad 3 tyg. Nie obywa się bez marudkowania, czasami wyciąga rączki przez szczebelki łóżeczka do mnie i wtedy czuję, że zaraz pęknę. Zauważyłam jednak, że kiedy wchodzę z nią przed snem do pokoiku, sama wyciąga rączki w stronę łóżeczka - może idzie wszystko ku lepszemu?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka