Dodaj do ulubionych

Bić czy nie bić?

IP: *.* 04.01.02, 07:44
Na forum dotyczące wychowania zaglądam dość rzadko. Zwykle robię to zachęcony uwagami przyjaciół z czata, którzy przeczytawszy coś interesującego skłaniają mnie do „przyjrzenia się” jakiemuś postowi, lub wzburzeni czymś stymulują do konstruktywnej krytyki zaprezentowanych poglądów. Tak było ostatnio, kiedy dość ostro odniosłem się do sugestii zawartych w jednym z postów, którego autorka chciała przekonać mnie, że stosowanie kar fizycznych (czyli bicia) jest w porządku. Poniosło mnie wtedy troszku i ......... nie napisałem wszystkiego.To, co pominąłem dotyczy, przede wszystkim, kwestii skąd się pomysły karania poprzez bicie wzięły w głowach zwykłych ludzi. Dlaczego wielu z nas traktuje różne formy przemocy jako metody wychowawcze? Skłonność do stosowania kar cielesnych nie jest przecież uwarunkowana genetycznie ;). Ktoś kiedyś musiał „wpaść” na taki „cudowny” (czytaj chory) pomysł, jak konstatacja, że bicie wychowuje. Znalazłem kilka cytatów, w których czołowi edukatorzy swojej epoki zachęcali do stosowania przemocy wobec dzieci. >Jest rzeczą zupełnie naturalną, że każda ludzka istota chce mieć własna wolę i jeśli się odpowiednio temu nie zaradzi w pierwszych dwóch latach życia dziecka, to potem trudno będzie coś tu osiągnąć. Te pierwsze lata mają między innymi tę dobra stronę, że można wtedy używać siły i przemocy. Dzieci z upływem lat zapominają, czego doznały w tym wczesnym okresie. Jeśli odbierze się dzieciom wolę, to potem nawet nie pamiętają, że ja kiedykolwiek miały, i dlatego surowe środki, jakie należy w tym celu zastosować, nie mają żadnych złych następstw.J. Sulzer „Esej o wychowaniu i nauczaniu dzieci” 1748>Nieposłuszeństwo syna znaczy tyle, co wypowiedzenie wam wojny. On chce wyrwać wam władzę, a wy powinniście odpowiedzieć przemocą na przemoc, by potwierdzić wasz autorytet, bez którego nie ma mowy o żadnym wychowaniu. Chłosta, jaką mu wymierzycie niech nie będzie czczą igraszką, lecz niech go przekona, że to wy jesteście panem.J.G. Kruger „Myśli o wychowaniu dzieci” 1752>Należy zachować się spokojnie i poważnie zapowiedzieć karę, wykonać ja i nic nie mówić, póki cała sprawa się nie zakończy, a ukarany młody winowajca będzie znów zdolny rozumieć nowe polecenia o rozkazy [...]>Ponieważ po wykonaniu chłosty ból trwa jeszcze jakiś czas, byłoby nienaturalne zakazać płaczu i jęków. Gdyby jednak ukarany chciał w ten sposób brać odwet za swój ból, pierwsze, co trzeba zrobić to nakazać mu wykonanie drobnych czynności, by przerwał swoje lamenty. Jeśli to nie pomoże należy zabronić płaczu, a za złamanie tego zakazu znów ukarać, aż wreszcie po nowej chłoście przestanie płakać.J.B. Basedow „Methodenbuch für Väter und Mütter der Familien und Völker“ 1773Szokujące, prawda?Książki, z których pochodzą przytoczone cytaty, były wznawiane więcej niż wielokrotnie. Popularne i dające „szybkie efekty” stały się czymś więcej niż tylko podręcznikami wychowawczymi. Stały się częścią świadomości społecznej – świadomości, w której bicie jest dopuszczane, jako metoda wychowawcza. Mówiąc prościej przemoc jest akceptowana, jako sposób na wychowywanie – gdyby było inaczej, to problem stanowiłby margines zachowań. A tak przecież nie jest, niestety :(. Ciekawe czy kiedyś, w przyszłości da się powiedzieć, że wychowywanie poprzez kary cielesne stanowi właśnie taki margines, że wychowuje się nie stosując bólu i upokorzenia, jako metod wychowawczych. Osobiście jestem pesymistą. UkłonySkwarekP.S.Wszystkie cytaty pochodzą z książki Alice Miller „Zniewolone Dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii” oraz Alice Miller „Mury milczenia. Cena wyparcia urazów z dzieciństwa”S.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - średniowiecze IP: *.* 04.01.02, 08:26
      O rety! Te cytaty są rzeczywiście szokujące. Ale data ich powstania też mówi za siebie...
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 04.01.02, 10:45
      Skwarek,Czasem trzeba przyłożyć kilka pasów. To jet metoda wychowawcza, bardzo skuteczna, choć czasem przykra. Jeśli dzieci dostają zasłuzone, nawet soldne lanie. Jeśli jest to sparawideliwa kara, moim zdaniem jest OK. Moje dzieci też tak myślą.
      • Gość: skwarek Re: Bić czy nie bić? - Madzia IP: *.* 04.01.02, 11:47
        Masz jakiś "cennik", który normuje ile razów, za konkretne przewinienie. Czy tłuczesz swoje dzieci według uznania? Twierdzisz, że Twoje dzieciaczki uważają, że bicie jest słuszne? Moim zdaniem mylisz się. Dzieci bardzo Cię kochają i dlatego podzielają Twoje uznanie dla takich metod wychowawczych. Bezgraniczna miłość dziecka do rodziców, nie jest tym samym, co akceptacja przemocy. Cytaty, które zaprezentowałem w pierwszym poście są chronologicznie najstarsze. Ksiązki, na które się powołuję są pełne jeszcze bardziej wymyślnych "tortur", jakie pod pretekstem wychowywania rodzice zadają swoim dzieciom (straszenie kalectwem, śmiercią, zmuszanie do głośniego liczenia zadawanych razów etc.). Może warto się zastanowić, czy stosowanie przemocy jako metody wychowawczej jest właściwe, a nie uspokajać własne sumienie stwierdzeniami, że dzieci też tak uważają. PozdrawiamSkwarek P.S.Jak znajdę trochę czasu to jeszcze coś zapodam. S.
        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - Madzia IP: *.* 04.01.02, 12:00
          Skwarku,po raz kolejny jestem pełna uznania dla Twoich poglądów i w pełni Cię popieram! Renata
      • mama.ali Re: Bić czy nie bić? 13.05.03, 12:32
        Do dziś pamiętam jak w tamte wakacje walnełam mojej Ali klapsa w tyłek ...
        ...uciekała na ulicę i miliony tłumaczeń nie pomagły, ponad to większość mam z
        osiedlowej ławki przy piaskownicy robiło to ciągle...
        Straszne!!!!!!
        Jak to wspominam to przestaję myśleś o sobie jak o inteligentnej istocie!!! Mam
        nadzieję,że jeszcze długo będę pamiętać swoją głupotę!
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 04.01.02, 11:33
      To rzeczywiście przerażające!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Rodzice stosujący zarówno kary fizyczne jak również dręczenie psychiczne poprzez upokarzanie dzieci, ulega złudzeniu, że w ten sposób wychowują swoje dzieci. Według mnie jest to jedynie odreagowanie swoich emocji na słabszej, bezbronnej osobie a także pokazywanie, że biciem można osiągnąć cel. Ja jestem duży i silny więc ty mały musisz mi się bezwzględnie podporządkować. Tak to już jest że agresja rodzi agresję. Bite dzieci będą bić słabszych kolegów a potem swoje dzieci. I tak będzie się toczyć to błędne koło. Podziwiam Cię Skwarku, że Ty jako mężczyzna potępiasz bicie. Zazwyczaj ojcowie są zwolennikami "twardego" wychowania i bezwzględnego podporządkowania. Wiadomo, że nie można pozwolić żeby dzieciaki wchodziły nam na głowy, ale naprawdę można to osiągnąć BEZ BICIA czy innych form znęcania się nad dziećmi! Moim zdaniem pocieszający jest fakt, że coraz więcej mówi się głośno o przemocy wobec dzieci i nagłaśnia akcje potępiające te "metody wychowawcze". Ale dopóki ludzie nie zrozumieją, że jest to bardzo krzywdzące dla dzieci i na dłuższą metę nieskuteczne, dopóty nie będziemy wiedzieć ile dramatów dzieje się za zamkniętymi drzwiami naszych domów.Pozdrawiam Renata
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 04.01.02, 12:17
      Koszmarne te poglądy i naprawdę smutne jest to, że jeszcze dziś niektórzy je podzielają. Jestem przeciwniczką bicia dzieci pasem i innymi wymyslnymi rekwizytami tudzież znęcania się nad nimi psychicznie czy mówienia w stylu: "Mamusia cię już nie bedzie kochać", albo wyzywania od idiotów czy baranów. Ale czy to to samo co danie dziecku lekkiego klapsa w momencie, kiedy już nie mamy siły ? Mówie o LEKKIM klapsie, bo mnie sie to zdarzyło chyba dwa razy, ale było to chyba aktem mojej bezsilnosci albo frustracji a nie rzeczywista metoda wychowawczą. Tyle tylko, że ja uważam, że lepiej się wystrzegać nawet tych małych klapsów, bo moze być tak, ze po pewnym czasie przestana nam wystarczać do rozładowania swojej frustracji i bedziemy potrzebowac cięższego kablibru, a tu po nitce do kłębka moze dojść do stopniowego rozgrzeszania się z bicia cięzszego kablibru i potem do przemocy.A bicie naprawdę nie wychowuje !!!! I skutkuje tylko do pewnego momentu, potem mozna samemu oberwać, a na pewno nie wszczepi się w ten sposób pożadanych wartości a tylko strach przed biciem. I jakos nie przemawia do mnie, że dzieci akceptują tę forme wychowania. A mają jakieś inne wyjscie ? Oddać mamie albo tacie ?ATA
      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 04.01.02, 12:51
        ATO,Sama sobie odpowiedziałaś (zresztą bardzo mądrze) jeśli chodzi o kwestię "lekkich klapsów". Wiadomo, że nie da się cofnąć czasu i jeśli już nasza ręka wyląduje na pupci naszej pociechy należy się bardzo, bardzo poważnie zastanowić nad naszym postępowaniem i czasami zacisnąć zęby albo policzyć do 10 albo więcej, niż powtarzać tą czynność. Z czasem rodzice stosujący "jedynie" lekkie klapsy zatracają poczucie "mocy" swoich uderzeń jak również kryteria za co dzieci są karane (często jest to odreagowanie stresowych sytuacji niekoniecznie związanych z dziećmi). Życzę wszystkim rodzicom (również sobie) cierpliwości i zobaczenia w dziecku drugiego człowieka i naszego partnera.Serdecznie pozdrawiam.Renata
    • Gość: Agata Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 04.01.02, 13:46
      Skwarku, wielkie dzięki za ponowne przywołanie tego tematu. Ja zawsze byłam, jestem i będę przeciwna biciu jako metodzie wychowawczej. Tego, że byłam bita nigdy mojej matce nie zapomnę. Moje odczucia i wspomnienia z dzieciństwa i mój stosunek do matki to dla mnie osobiście jeden z koronnych argumentów.Drugi - jeśli nasz podwładny w pracy nam podpadnie w jakiś sposób, ktoś na ulicy źle sie wobec nas zachowa, to też lekarstwem jest przemoc? A czym to się różni od bicia własnego dziecka? Ktoś może natychmiast powiedzieć, że to nie to samo, bo w stosunku do tamtych ludzi nie mamy misji wychowania ich, a poza tym możemy ich "zwolnić" z naszego życia, nie wchodzić z nimi w kontakt i problem w głowy. A ja będe podtrzymywać, że to jest to samo, bo we wszystkich przypadkach mamy do czynienia z człowiekiem posiadającym własną godność i prawo do nietykalności. Prawda jest taka, że komuś dorosłemu tego nie zrobimy, bo się po prostu boimy. A dziecka się nie boimy.Tez czasem mnie ręka świerzbi, gby moje dziecko daje mi nieźle popalić, ale jeśli kiedykolwiek nie będe potrafiła się opanować i dam mu klapsa, to będzie to wyłącznie wyraz mojej bezradności, braku recepty na wychowanie dziecka, anie świadomie zastosowany środek wychowawczy. I będzie mi strasznie wstyd.Pozdrawiamagata
      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 04.01.02, 15:06
        agata napisała/ł:> Drugi - jeśli nasz podwładny w pracy nam podpadnie w jakiś sposób, ktoś na ulicy źle sie wobec nas zachowa, to też lekarstwem jest przemoc? A czym to się różni od bicia własnego dziecka? Ktoś może natychmiast powiedzieć, że to nie to samo, bo w stosunku do tamtych ludzi nie mamy misji wychowania ich, a poza tym możemy ich "zwolnić" z naszego życia, nie wchodzić z nimi w kontakt i problem w głowy. A ja bym jeszcze rozwinęła tę wypowiedź- rzeczywiście, nie mamy misji wychowywania tych ludzi, ale w pewnien sposób nasze zachowanie ich kształtuje i na nich wpływa (bo przecież wszystkie nowe doświadczenia zmieniają nas).Jesli więc nasze zachowanie w stosunku do osoby dorosłej ma na nią wpływ, może jej wyrządzić krzywdę, zachwiać jej systemem wartości, to ile szkody możemy wyrządzić naszemu dziecku przez niewłaściwy dobór metod wychowawczych?Pozdrawiam Agnieszka, (przeciwniczka każdej formy przemocy)
        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 04.01.02, 15:17
          Adzia napisała/ł:> agata napisała/ł:> > Drugi - jeśli nasz podwładny w pracy nam podpadnie w jakiś sposób, ktoś na ulicy źle sie wobec nas zachowa, to też lekarstwem jest przemoc? A czym to się różni od bicia własnego dziecka? Ktoś może natychmiast powiedzieć, że to nie to samo, bo w stosunku do tamtych ludzi nie mamy misji wychowania ich, a poza tym możemy ich "zwolnić" z naszego życia, nie wchodzić z nimi w kontakt i problem w głowy. > > A ja bym jeszcze rozwinęła tę wypowiedź- rzeczywiście, nie mamy misji wychowywania tych ludzi, ale w pewnien sposób nasze zachowanie ich kształtuje i na nich wpływa (bo przecież wszystkie nowe doświadczenia zmieniają nas).> > Jesli więc nasze zachowanie w stosunku do osoby dorosłej ma na nią wpływ, może jej wyrządzić krzywdę, zachwiać jej systemem wartości, to ile szkody możemy wyrządzić naszemu dziecku przez niewłaściwy dobór metod wychowawczych?> > Pozdrawiam Agnieszka, (przeciwniczka każdej formy przemocy)
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 05.01.02, 14:00
      Rany to koszmar! Widzicie, ja również jestem przeciwniczką bicia dzieci. Przeczytałam w jakiejś gazecie zdanie na ten temat, gdzie był poruszony ten temat; rodzice kojarzą się dziecku z bezpieczeństwem, miłością i zrozumieniem w momencie kiedy zadajemy im ból całe zaufanie tryska i pojawia się pytanie "dlaczego"? Ja byłam bita w dzieciństwie, dostawałam kary łącznie z odliczaniem "razów". Pamiętam jak dziś, kiedy byłam w gościach niesforna ojciec mówił tylko: "porozmawiamy w domu". Od tego momentu myślałam co mnie czeka, długa droga powrotna do domu a następnie polecenia zdjęcia rajstop i majtek, położenie się na stołeczku i jeszcze miałam być cicho, bo w przeciwnym razie dostałabym więcej... Kocham mojego ojca, w młodości był bardzo porywczym człowiekiem, surowym, przez niego do tej pory jak ktoś na mnie podnosi głos dostaję "małpiego rozumu" i nie wiem, która to jest prawa a która lewa ręka. Mimo mojego szacunku do niego i całego uczucia, którym go darzę jakoś nie wzruszaja mnie jego problemy np. zdrowotne, nie interesja mnie jego problemy w pracy nie potrafię i nie chcę z nim rozmawiać, zwierzać się. Mimo uplywu tylu lat ciągle mam do niego żal i świerzo w pamięci, kiedy podczas nauki gry na fortepianie pasem wbijał mi do głowy gdzie znajdują się półtony: "między trzecią a czwartą, siódmą a ósmą"...
      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 09:46
        Używanie paska podczas "nauki" gry na pianinie to oczywista przesada. Ale jeśli zasłużyłaś na lanie swym zachowaniem, to moim zdaniem kilka pasów na gołą pupę jet jak najbardziej uzasadnione. Ja też zdejmowałam majtki i dostawałam w skórę od matki. Gdy uciekałam, to lanie zaczynało się od nowa. Takie wychowaniae wpoiło we mnie zasady, które pomagają mi w dorosłym życiu. W ten sam sposób wychowuję moje chłopaki.magada Wanda napisała/ł:> Rany to koszmar! Widzicie, ja również jestem przeciwniczką bicia dzieci. Przeczytałam w jakiejś gazecie zdanie na ten temat, gdzie był poruszony ten temat; rodzice kojarzą się dziecku z bezpieczeństwem, miłością i zrozumieniem w momencie kiedy zadajemy im ból całe zaufanie tryska i pojawia się pytanie "dlaczego"? Ja byłam bita w dzieciństwie, dostawałam kary łącznie z odliczaniem "razów". Pamiętam jak dziś, kiedy byłam w gościach niesforna ojciec mówił tylko: "porozmawiamy w domu". Od tego momentu myślałam co mnie czeka, długa droga powrotna do domu a następnie polecenia zdjęcia rajstop i majtek, położenie się na stołeczku i jeszcze miałam być cicho, bo w przeciwnym razie dostałabym więcej... Kocham mojego ojca, w młodości był bardzo porywczym człowiekiem, surowym, przez niego do tej pory jak ktoś na mnie podnosi głos dostaję "małpiego rozumu" i nie wiem, która to jest prawa a która lewa ręka. Mimo mojego szacunku do niego i całego uczucia, którym go darzę jakoś nie wzruszaja mnie jego problemy np. zdrowotne, nie interesja mnie jego problemy w pracy nie potrafię i nie chcę z nim rozmawiać, zwierzać się. Mimo uplywu tylu lat ciągle mam do niego żal i świerzo w pamięci, kiedy podczas nauki gry na fortepianie pasem wbijał mi do głowy gdzie znajdują się półtony: "między trzecią a czwartą, siódmą a ósmą"...
        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 11:33
          Droga Magdo,czytajac Twoj post widze, ze wychowanie zgodne z zasadami"Czarnej pedagogiki" w naszym narodzie nie zamiera i ma siecalkiem dobrze.Magdo, jezeli choc po czsci kochasz wlasne dzieci tak jak one kochaja Ciebie to mam do Ciebie wielka prosbe.Ta prosba dotyczy Twoich dzieci, zrob to dla nich!!!Prosze Cie, przeczytaj ksiazke autorstwa Alice Millerpt. "Zniewolone dziecinstwo. Ukryte zrodla tyrani"!Blagam Cie, jezeli jestes kochajaca matka przeczytaj!Zrob to dla Twoich dzieci..... i dla Siebie!Pozdrawiam Cie!Wojtek
        • Gość: Agata Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 11:38
          Madziu, a co twoim zdaniem wystarczy zrobić, aby "zasłużyć" na lanie?Może na przykład zbić szklankę? Może nawet specjalnie? Może otworzyć szufladę i wyrzucić z niej wszystko? Może przynieść dwójkę ze szkoły? Może pobrudzić ubranie?Cóż, tak się składa, że takie rzeczy zdarzają się także dorosłym. Czy jeśli na studiach nie zdam egzaminu, nawet kolejnego, nawet dlatego, że chorobliwie nie chce mi się uczyć i robię wszystko, aby tego nie robić, to mam dostać lanie od męża? A jeśli się na coś wkurzę i rzucę talerzem, to też zasłużyłam na lanie?Jakoś szukam w tym wszystkim logiki i naprawdę nie wiem, co powinno zrobić moje dziecko, aby na lanie naprawdę zasłużyć. Wyjaśnij mi, jakie przewinienia traktujesz jako zasługujące na lanie i jeśli to samo zrobi człowiek dorosły, to czy tez powinien dostać karę chłosty.Podtrzymuję, że jeśli nawet kiedyś (oby nie) nie powstrzymam swojej ręki i ona wyląduje na pupie mojego dziecka, to będzie to tylko moja porażka, wyraz mojej bezradności, a nie żadna słuszna metoda wychowawcza.
          • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 14:37
            Agato, w moim domu dzieci dostają lanie sporadycznie i tylko wówczas, gdy świadomie i z premedyctacją ignorują ustalone zakazy. Nie dostają lania za pobrudzone ubranie, za stopnie w szkole itd. Po pasek sięgam teraz tylko od czasu do czasu. Chłopcy wiedzą, za co będą karani. Na moje polecenie przynoszą pasek, zdejmują majtki i kladą się na wersalce. Wiedzą dokładnie ile pasów otrzymają (zwykle 4-5). Mogą płakać. Po laniu sami odnoszą pasek na miejsce (wisi na drzwiach w kuchni). Gdy byli młodsi dostawali lanie ręką, a za wieksze przewinienia brałam ich "na kolana" i obrywali kapciem. Uznałam, jednak że bicie "na zimno" jest skuteczniejsze i bardziej wychowawcze. To wszytko brzmi surowo, ale uważam, że jest słuszne (taki rytuał karania pozwala im zrozumieć winę i przemyśleć swój uczynek), choć mnie samej chcialo się parę razy płakać, gdy spuściałm im solidniejsze baty. Moim zdaniem fala przemocy w amerykańskich szkołach jest spowodowan zbyt liberalanym wychowywaniem dzieci. Amerykanie wracają do surowych metod. Polacy również. W ostatnim dodatku do "Rzepy", w ankiecie przeprowadzonej przez to pismo, wiekszość respondentów opowiada się za tradycyjnym wychowaniem i karami cielesnymi. Jesli dzieci są naprawdę kochane i bite ( nie maltretowane) sprawiedliwie to nie mają później problemu z własną osobowością itd. Stąd pewnie w pamieci złe doswiadczenia wielu osób, które były bite bez powodu i nie były prawdziwie kochane. Chodzi o to, by karcić surowo, ale z miłością i zrozumieniem. Dzięki konsekwencji w karaniu moje dzieci bite są teraz wyjątkowo sporadycznie. Wystarczy gdy mówię, "ze pas pójdzie w robotę". Jesli, są naprawdę niegrzeczne, nakazuję im "wąchanie pasa" i mówię, że następnym razem na wąchaniu się nie skończy. To jest bardzo, bardzo skuteczne i pozwala uniknąć bicia. To też wzięłam z własnych, domowych doświadczeń. I co? jestm osobą pewną siebie, bardzo pogodną, cierpliwą, ale i konsekwentną. W życiu odnosze sukcesy. Dlatego nie wieżę w te wszytkie teorie, które udowadniają, ze dzieci bite są będą w życiu dorosłym mordercami, łobuzami, złoczyńcami> Uważam, że jest na odwrót. Znam wielu zacnych ludzi bitych w dziecińśtwei... Wiele sławnych osób było bitych w dzieciństwie i co. Każdą taką tezę (za biciem i przeciw) można udowodnić, odpowiednio dobierając przyklady.madzia
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 14:44
              To mi raczej przypomina tresure psow niz wychowywanie dziecui. Przepraszam, teraz nawet do tresury psow nie uzywa sie bicia.To co opisujesz , budzi we mnie wstret i kojarzy mi sie z Katem i Ofiara. Ponizana tym bardziej, ze sama musi przynosic narzedzie ktorym dostanie - no szkoda , ze nie karzeszi jeszcze dziekowac.Cos strasznego. Pamietaj przemoc - a bicie jest czym takim - budzi przemoc . A Agresja bieze sie z agresji.
            • Gość: Agata Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 16:49
              Nadal nie wiem, czym się różnią przewinienia dzieci, które zasługują na baty od takich samych zachowań dorosłych. Nie odpowiedziałaś, za co bijesz swoje dzieci.Załóżmy, że mąż zabrania mi się malować. A ja złamię ten zakaz (powiedziałaś, że bijesz za złamanie zakazów, ale jakich?). Czy mąż ma prawo mnie za to uderzyć?Mówi się, że trzeba sobie męża wychować. Załóżmy, że ja próbuję mojego wychować (wszak dzieci też wychowujemy). Zabraniam mu iść do kolegi na szachy, ale on idzie. Czy mam dać mu w skórę?Czym się różni łamanie zakazów przez dzieci od takiego samego postępowania dorosłych? Ja tego nie rozumiem!!!Twoje metody wychowawcze i sposób, w jaki je opisujesz wzbudza we mnie przerażenie. Ja nie rozumiem, jak można mówić, że kocha się dziecko i jednocześnie zadawać mu ból. Przecież gdy dziecko upadnie i rozbije sobie głowę, to płaczę czując jego ból. Jak mogłabym zadawać mu go sama? Piszesz, że przemoc w szkołach amerykańskich to owoc liberalnych metod wychowawczych. A gdzie spotkałaś wyniki badań, które o tym świadczą? Mnie się wydaje bardziej prawdopodobne, że to "kultura" gier komputerowych, filmów pełnych przemocy jest winna, a jeśli chodzi o wpływ rodziny, to raczej brak zainteresowania rodziców dziećmi. Jeśli głosisz takie poglądy, podaj źródła, które o tym mówią.Dużo się tu napisałam, ale tak naprawdę chcę wiedzieć jedno: jakie przewinienia uznajesz za "godne" lania (a jakie tylko wąchania pasa) i co zrobisz, gdy takie samo przewinienie popełni ktoś dorosły. agataP.S. wydaje mi się Madziu, że spotkałam Cię na tym forum juz wcześniej, ale także w wątku dotyczącym bicia dzieci. Czy inne dziedziny życia rodzinnego i inne aspekty wychowania dzieci nie są dla Ciebie interesujące?
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 08.01.02, 07:36
              > Na moje polecenie przynoszą pasek, zdejmują majtki i kladą się na wersalce. Wiedzą dokładnie ile pasów otrzymają (zwykle 4-5). Mogą płakać. Po laniu sami odnoszą pasek na miejsce (wisi na drzwiach w kuchni). Gdy byli młodsi dostawali lanie ręką, a za wieksze przewinienia brałam ich "na kolana" i obrywali kapciem. Uznałam, jednak że bicie "na zimno" jest skuteczniejsze i bardziej wychowawcze. ... gdy spuściałm im solidniejsze baty. ... Wystarczy gdy mówię, "ze pas pójdzie w robotę". Jesli, są naprawdę niegrzeczne, nakazuję im "wąchanie pasa" i mówię, że następnym razem na wąchaniu się nie skończy. Nie jestem osobą wyrywną, ale tylko za takie słowa mam ochotę...Może i ludzie biją dzieci -owszem zdarza się, nie panuja nad sobą. Ale żeby tak spokojnym tonem, dokładnie opisywać procedurę bicia. To już jest chore, społecznie zboczone, obrzydliwe. Nie chodzi tu o sam fakt bicia, nie, ale o twoje przekonanie co do słuszności tej sprawy, o to, że masz doskonale opracowaną teorię usprawiedliwiającą swoje (...) zachowanie.............. aaaaaa.... a może ty tylko prowokujesz? Pewnie tak. chcesz sobie pogadać, popsuć wszystkim nerwy. Pewnie jesteś Zosia, Marysia, Kasia... Było tu takich kilka.
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - do Madzi IP: *.* 08.01.02, 09:02
              Madziu, wzbudzasz we mnie przerażenie. Jestem jeszcze w stanie zrozumieć sporadyczne wymierzenie dziecku klapsa w chwili słabosci ale cały ten rytuał ze zdejmowaniem majtek i odnoszeniem pasa na miejsce wzbudza we mnie właśie przerażenie. Powiedz, czy ty NAPRAWDĘ uważasz, że to dobra metoda wychowawcza ? Piszesz, ze ty byłaś tak wychowywana i wyszłaś na ludzi. Przepraszam cię bardzo, ale uwazam, że własnie to, że byłaś bita w dzieciństwie zaszkodziło Ci i dlatego bijesz swoje dzieci dorabiając sobie do tego teorię, która ma to usprawiedliwić - bo jesli rodzice, którzy mają dawać dziecku poczucie bezpieczeństwa biją je, to dziecko zwykle tez dorabia sobie jakąś teorię, żeby to usprawiedliwic. Czasem to pozostaje na resztę życia tak, jak u ciebie. Ja też byłam w dzieciństwie bita sporadycznie jak twoje dzieci, na szczęście bez zdejmowania majtek i dostawałam tylko 1 lub 2 tzw. pasy, znam pogróżki typu: "Widzicie, tu jest pas i zapamietajcie to" i przy całym szacunku dla mojego taty uważam, że to było chore.Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ATA
              • Gość: guest Re: JAK CHLOP BABY NIE BIJE IP: *.* 08.01.02, 17:40
                to jej watroba gnije. czy maz cie stlukl ostatnio??? nie?? to zdejmij majtki i popros, aby cie zbil.mocno pasem na gole cialo.i wtedy zobaczysz......jak to jestno i watroba sie uchroni-bo to podobno pomaga.
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - Zastanówmy się... IP: *.* 08.01.02, 12:52
              ... co będzie, gdy synowie podrosną i nie będą chcieli już przynosić paska? W dodatku okażą się silniejsi od rodziców? Czy kiedyś nie zechcą zastosować tej "metody wychowawczej" w stosunku do swoich rodziców? "Rodziców też trzeba sobie wychować..." to popularny pogląd w kręgach młodzieżowych. Ja również dostawałam lanie od mamy, bo podobno byłam klasycznym okazem "diabła wcielonego". I wielokrotnie miałam ochotę jej oddać...Proponuję rozważyć kurs samoobrony. Oby nie musiał się przydać...
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 08.01.02, 19:16
              Był kiedyś taki trend, żeby wychować dzieci bezstresowo, czyli bez kar. Teraz zauważono, że jednak tradycyjne wychowanie było lepsze... Ale co uważamy za wychowanie tradycyjne? Bo w mojej rodzinie to wychowanie bez bicia. Zamiast kara, lepiej użyć słowa: konsekwencja. Naszym zadaniem jest nauczyć dzieci, dlaczego nie powinny czegoś tam robić. Zaczynamy od małego: jeśli raczkujące niemowlę zbliża się do pieca, to możemy go naklepać. A możemy pozwolić na zbliżenie jego rączki (pod kontrolą!), żeby poczuło, że parzy (a my dbaby, by się nie poparzyło). W pierwszym przypadku dziecko wie, że jak mama jest w pobliżu i zbliży się do pieca, to może go naklepać, w drugim wie, dlaczego nie powinno się zbliżać. Co jest lepsze? Pewnie, że potem trudniej, ale dziecko już wiele rozumie, można mu wiele wytłumaczyć... Ale przecież dużo łatwiej jest ustalić stałe zasady karania: lanie :(madzia napisała/ł:> Chodzi o to, by karcić surowo, ale z miłością i zrozumieniem. Dzięki konsekwencji w karaniu moje dzieci bite są teraz wyjątkowo sporadycznie. Wystarczy gdy mówię, "ze pas pójdzie w robotę". Jesli, są naprawdę niegrzeczne, nakazuję im "wąchanie pasa" i mówię, że następnym razem na wąchaniu się nie skończy. To jest bardzo, bardzo skuteczne i pozwala uniknąć bicia. To też wzięłam z własnych, domowych doświadczeń. A ja marzę o tym, żeby moje dzieci nauczyły się postępować dobrze nie tylko dlatego, że "pas pójdzie w robotę" Ładnie piszesz: karcić surowo, ale z miłością i zrozumieniem. I jeszcze: konsekwentnie. Ale gdzie miłość w biciu, gdzie zrozumienie? Może rzeczywiście nie potrafisz inaczej, bo tak się wychowano. Ale ja miałam to szczęście, że moja mama nauczyła mnie dużo więcej ...Jola
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 09.01.02, 09:06
              Madziu!Na forum wypowiadasz sie jedynie w temacie bicia dzieci paskiem, mokrym, jak w poprzednich postach, lub suchym, jak w tym watku. Inne tematy Cie nie interesuja. Rozumiem ze temat Cie kreci, podnieca, rozbudza Twoja wyobraznie. To moze lepiej zamiast opisywania szczegolowej techniki bicia swoich dzieci (mam nadzieje ze zmyslonej), daj upust swoim fantazjom i znajdz odpowiednia dorosla osobe ktora bedzie dzielila Twoje upodobania sado-masochistyczne. Na pewno kogos znajdziesz - szczegolnie wsrod osob bitych w dziecinstwie. Mysle ze to forum jest zdecydowanie nie dla Ciebie. Rozumiem ze znowu sie pojawilas bo w wyszukiwarce wyskoczyl Ci twoj ulubiony temat "BICIE"????MelaP.S. Wedlug mnie jestes pokreconym wirtualnym zboczencem :crazy: ktory podburza forum bo go podnieca temat bicia. Oby tylko w necie.
              • Gość: Agata Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 09.01.02, 11:30
                Widzę, że Mela też zauważyła tę dziwną prawidłowość - Madzia pojawia się tylko wówcza, gdy na tapecie jest temat przemocy wobec najmłodszych. A nasze forum jest pełne tak ciekawych spraw związanych z wychowaniem dzieci. Opis drastycznych metod wychowawczych Medzi i sposób w jaki to robi zastanawia mnie mocno. Kombinuję cały czas, czy to możliwe, że taki ktoś naprawdę istnieje. Daleko mi do myśli o prowokacji, ale wszystko to wydaje mi się nieprawdopodobne.Jeśli jednak założymy, że taka osoba istnieje, to chcę jej coś powiedzieć.Twierdzisz, że byłas podobnie "wychowywana" i nie zaszkodziło i to. Myslę, że wręcz przeciwnie. Ktoś to juz zauważył i ja to chcę podkreślić. Moim zdaniem konsekwencją faktu, że samna byłaś bita w dzieciństwie jest właśnie to, że teraz bijesz swoje dzieci. To się nazywa spirala przemocy, nie słyszałaś o tym? ja się cieszę, że mimo podobnych doświadczeń z dzieciństwa udało mi się jak dotychczas uniknąć stosowania takich metod. mam nadzieję, że tak zostanie.Czasem się mówi, że przemoc psychiczna jest dużo gorsza od fizycznej (że niby lepiej uderzyć, niz upokarzać). Ale ty stosujesz jeden i drugi rodzaj przemocy i sama nie wiem, który z większym zapałem.Ciekawa jestem, jak wiele jest osób w Twpoim otoczeniu, które znają Twoje metody i jak wiele z nich je akceptuje. Myślę, że straciłabys wielu przyjaciół i znajomych, gdyby wszyscy oni znali twoje prawdziwe oblicze.
              • Gość: Gruszka Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 08.03.03, 16:00
                Mela napisała/ł:> Madziu!> > > Na forum wypowiadasz sie jedynie w temacie bicia dzieci paskiem, mokrym, jak w poprzednich postach, lub suchym, jak w tym watku. Inne tematy Cie nie interesuja. Rozumiem ze temat Cie kreci, podnieca, rozbudza Twoja wyobraznie. (...)Rozumiem ze znowu sie pojawilas bo w wyszukiwarce wyskoczyl Ci twoj ulubiony temat "BICIE"????Też zauważyłam tę prawidłowość... Ciekawe, prawda? Dla mnie bicie jest wyrazem bezradności. Niechęci szukania trudniejszych, czasem pracochłonnych rozwiązań. Bo jak się sto razy tłumaczy, że nie wolno... Bo jak się opowiada godzinami misterne historyjki, dlaczego na ulicy idziemy za rękę... Bo jak się człowiek pilnuje, żeby w furii nie eksplodować z siła Etny... Bo jak się przestrzega zasady żelaznej konsekwencji, choć to czasem upierdliwe i przykre dla rodzica... To czasem nachodzi chęć, żeby tego (...) mocno (...) i (...). I już! Mój stres rozładowany, wychowanie odfajkowane... A jako bonus mam poczucie siły i władzy nad drugą ludzką istotą... Rany, może by męża tak powychowywać? On się gorzej od dziecka sprawuje! Wie, czego nie wolno, czego bezwzględnie nie akceptuję, a i tak mi bryka. No, gorzej jak on się do mnie weźmie...Bywam zła na moją córkę do szaleństwa. Za myśli, które mi po głowie wtedy krążą, powinnam od razu dożywocie dostać. Jak takie małe wredne po domu się ciska i na mnie wrzeszczy, to mam dość. Ale w tym duecie to ja jestem dorosła i ta dojrzała. To ja mam dawać jej przykład. Uczyć ją, że kochamy się, nawet kiedy nie wszystko idzie dobrze. Że w kwestiach spornych można negocjować. Że szanujemy innych, ich godność i nietykalność. Ciekawe, jak bym miała usprawiedliwić świadome zadanie bólu? No i dlaczego miałabym miec coś przeciw odpowiedzi przez dziecko przemocą? Bo przecież skoro mama bije i mówi, że tak trzeba, to pewnie ma rację?
            • Gość: Zosieńka Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 09.03.03, 00:47
              Ja też dostawałam lanie od czasu do czasu, np. gdy nie chciałam się nauczyć tabliczki mnożenia, mama uderzyła mnie w głowę zeszytem, plastykowa okładka pękła, ja do końca dnia siedziałam nad zeszytem, a rezultat - tabliczki mnożenia do dziś dokładnie nie umiem. Ja taka uparta, czy metoda zachęcania do nauki nieodpowiednia?
        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 18:19
          .:ouch:Wlos sie jezy.Nie warto nawet tego komentowac.Od samego czytania skora cierpnie.
          • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 07.01.02, 21:10
            O Matko Boska!!!!!!!!!!! Wąchanie paska.....,dzieci MOGĄ płakać....... kochane i bite....., na gołą pupę....!!!?????Jestem wstrząśnięta!!!!!!!!!!
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- Sukces Madzi. IP: *.* 08.01.02, 09:01
      Madziu! A gdzieś ty się kobito ulungła?!Pierwszy raz w życiu odebrało mi mowę.Poddaję się.ada :gun:
      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- Sukces Madzi. IP: *.* 08.01.02, 09:07
        Przepraszam, skłamałam. Odbierało mi zawsze gdzy matka mnie "wychowywała".Do dziś się jąkam, gdy spojrzy krzywo.papaada
        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- Sukces Madzi. IP: *.* 08.01.02, 09:41
          Tak właśnie postępowała Hiszpańska Inkwizycja - jej ofiary początkowo się opierały, a potem ze skruchą przyznawały się do winy i otrzymywały rozgrzeszenie. Ach, wyobrażam sobie, jak wspaniale przyznawały się do swoich win, i jak dobrze rozumiały swoje błędy, jak rozpływały się w skrusze...Piękny przykład łamania charakterów. Jak widać, dobre wzorce w narodzie nie zamierają :-(A o żadnej statystyce proszę tu nic nie mówić. Ktoś, kto powołuje się na jakiekolwiek badania statystyczne powiniem według mnie okazać się certytikatem GUS.Ja też znam ludzi porządnych których bito, nieporządnych których bito, oraz porządnych i nieporządnych, których nie bito. To absolutnie o niczym nie świadczy. Owszem, bite dziecko może wyrosnąć na dobrego człowieka. Ale nikt temu człowiekowi nie zwróci szczęśliwego dzieciństwa, które mu odebrano.A tak naprawdę, to podziwiam odwagę Madzi. Ja bym się nigdy do czegoś takiego publicznie nie przyznała...
          • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi. IP: *.* 08.01.02, 10:18
            Adzia,a skąd Ty masz - jak Ci się najwidoczniej zdaje - taką orientację w metodach postepowania Hiszpańśkiej Inkizycji? I dlaczego akurat hiszpańskiej? Czy posiadasz, sparafrazujmy twoje słowa, "certyfikat historyka"? A co to jest ten certyfikat GUS, o którym piszesz...? Coś tu Ci się pokręciło chyba, może chodzi Ci OBOP? GUS - to Główny Urząd Statystyczny. Ja powołuję się na konkretne badania poważnego pisma, jakim jest "Rzepa". Co do bicia dzieci i "wyrastania na porząnych i niporządnych" to się przecież zgadzamy. Co do szczęśliwego dzieciństwa moich dzieci, to pozostaw to mnie. Za gratulacje - dziękuję.
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi. IP: *.* 08.01.02, 10:31
              Madziu, czepianie się Hiszpańskiej Inkwizycji (czemu akurat Hiszpańska? Bo lubię Monty Pythona) i tego całego GUSu (tu akurat nie rozumiem - czemu nie? Mogłam napisać OBOP, a co by to zmieniło - to tylko figura stylistyczna) to z Twojej strony próba odwrócenia uwagi od meritum rzeczy, i Ty dobrze o tym wiesz. O żadnej Rzepie nic nie słyszałam, przykro mi.A te gratulacje to nie ode mnie...Sorry, ale nie tylko mnie Twój post przeraził.Pozdrawiam Agnieszka
              • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi. IP: *.* 08.01.02, 11:22
                Czytając posty ktore mówią ze bicie to metoda wychowacza, trudno w to uwierzyć.U nas w rodzinnym domu matodą wychowawczą była rozmowa, zwłaszcza z mamą. Mama dla mnie i dla mojego rodzenstwa jest kims wyjątkowym, dlatego ze zawsze mogliśmy jej wszytko powiedzieć, a ona znajdowała czas aby nam wytłumaczyc co dobre a co złe,jak byliśmy dziecmi,i jak jestesmy juz dorosli mozemy zawsze z nią porozmawiać szczerze, na rozne problemowe sprawy.Bardzo bym chciała być taka matką dla swojego dziecka jaką jest moja mama dla nas. Mysle ze wszystkie dzieci mają na swoim koncie małe przewinienia, a czasmi i trochę wieksze, ale trzeba starać się je zrozumiec wytłumaczyć,(choć to wcale nie jest łatwe czasmi), a bicie jest środkiem bardzo drastycznym i napewno w psychice dziecka zmienia duzo.Rodzina powinna byc znakiem bezpieczenstwa i miłosci.
              • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi jeszcze. IP: *.* 08.01.02, 12:18
                Adziu,ja też lubię Monty Pythona, ale to bardzo niebezpieczne opierać swą wiedzę i budować swój światopogląd na tego rodzaju filmikach. Odradzam. GUS zajmuje zbieraniem zupełnie innych danych, głównie statystyką w gospodarce, a nie zajmuje się badaniem opinii społecznej (jak np. OBOP) Stąd ta różnica. Jeśli chodzi o "meritum", to przepraszam, ale przecież to TY właśnie rozpoczęłaś dyskusję na poziomie "Hiszpańskiej Inkizycji" i " posiadaczy certyfikatów GUS". "To nie moje są słowa, to jest legenda ludowa" - zacytujmy Kazika. "Rzepa" to po prostu dziennik "Rzeczpospolita" (popularny skrót). Namawiam do czytania. Albowiem czasem oprócz pism typu "Dziecko" i oglądania TV, dobrze przeczytać coś jeszcze. To też pomaga w wychowywaniu dzieci. Ty nie gratulowałaś faktycznie, podziwałaś moją odwagę. Więc za to dziękuję.Serdecznie pozdrawiammadzia
                • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi jeszcze. IP: *.* 08.01.02, 14:33
                  madzia napisała/ł:> Adziu,> > ja też lubię Monty Pythona, ale to bardzo niebezpieczne opierać swą wiedzę i budować swój światopogląd na tego rodzaju filmikach. Odradzam. GUS zajmuje zbieraniem zupełnie innych danych, głównie statystyką w gospodarce, a nie zajmuje się badaniem opinii społecznej (jak np. OBOP) Madziu, użyłam formy wyrazu zwanej potocznie ironią. Może, tak jak Pythoni, powinnam czynić dopisek "ironia"? ;-)Nie zmienia to faktu, że dla mnie sytuacja, kiedy stosuje się przemoc fizyczną, a jej ofiara jeszcze za to dziękuje, kojarzy mi się z Inkwizycją (cofam słowo "Hiszpańską").Wiesz, ja jestem prawie pewna, że sytuacja w Twoim domu nie jest taka, jak wygląda w Twoim poście. Ale Ty nie masz dystansu do swoich słów (jak zresztą każdy z nas) - powinnaś zastanowić się, jaki obraz maluje się osobom postronnym, które czytały o Twoich metodach wychowawczych. Bo zapewniam Cię, i nie jest to tylko moje zdanie, że obraz ten jest przerażający.Pozdrawiam Agnieszka
                  • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi jeszcze - errata IP: *.* 08.01.02, 14:36
                    To jeszcze raz ja, bo do mojego posta można się przyczepić. Wyjaśniam, że kiedy pisałam, że ktoś dziękuje za przemoc, to nie znaczy że dziękuje zwyczajnie, tylko ogólnie, że zgadza się z tą metodą, i sam przynosi narzędzia.
                  • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie. IP: *.* 08.01.02, 16:43
                    Adziu, znowu uparcie wracasz do argumentów na poziomie "inkwizycji" i "certyfikatów GUS" jeśli Ci się moje metody wychowawcze kojarzą z akurat z "Hiszpańską Inkwizycją". Nie przeszkadzaj sobie. Kojarz jak chcesz. Jeśli tylko o skojarzenia chodzi - Twoja wola. Dlaczego cofasz "hiszpańską"...? Z tą ironią jednak uważaj. To broń bardzo wygodna, ale niebezpieczna, bowiem świadczyć może o braku sensownych argumentów. Aby ironii używać celnie, trzeba być bardzo inteligentnym (czego oczywiście Ci nie odmawiam)i jednocześnie posiadać sporą wiedzę na "ironizowany temat". Tu już chyba jest gorzej, uwzględniając źróło Twojej wiedzy - choćby najlepszy nawet film satyryczny. Sprawę robienia dopisków pozostawiam więc do Twojego wyboru. Dzięki nim Twa ironia zyska zapewne na czytelności, choć straci swą wątpliwą subtelność. Mając na względzie dziesiątki tysięcy ofiar inkizycji i poważny temat naszej rozmowy zrezygnuj ze swego ironizowania. To do niczego nas nie doprowadzi. Sięgnij po swoje własne doświadczenia z dzieciństwa, napisz jak sama wychowujesz swe dzieci. Jak je nagradzasz i karcisz, jak sama byłaś wychowywana itd. "..Jestem pewna, ze sytuacja w Twoim domu, nie jest taka, jak wygląda w twoim poście" - napisałaś. Czyli co uważasz, ze moje dzieci mnie nie kochają, a ja ich. Zapeniam Cię, mocno się mylisz. Pisz o sobie. To czasami wymaga odwagi, ale właśnie to ma sens.madzia
                    • Gość: Adzia Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie. IP: *.* 09.01.02, 08:28
                      madzia napisała/ł:>"..Jestem pewna, ze sytuacja w Twoim domu, nie jest taka, jak wygląda w twoim poście" - napisałaś. Czyli co uważasz, ze moje dzieci mnie nie kochają, a ja ich. Madziu, nie o to mi chodziło! Chodziło mi o coś wręcz przeciwnego, że nie jest tak źle, jak w Twoim poście. Bo uwierz mi na słowo, może on wzbudzić przerażenie. Czego dowodem są reakcje innych uczstników forum (moja była chyba dość powściągliwa).No dobrze, to może ja parę słów o sobie ;-)- i jestem świadoma, że można to wykorzystać przeciwko mnie, gdyż moje dziecko ma dopiero 15 miesięcy i jest kochaną, pogodną i ufną dziewczynką. Nie ma żadnego porównania z wychowaniem dorastających chłopaków, prawda? Umówmy się, że moje doświadczenie w porównaniu z Twoim jest zerowe.A może o moich rodzicach. Mama - nie była bita, ale wychowywana w dyscyplinie i szacunku dla rodziców. Ojciec - lany pasem za byle co. Oboje ustalili, że swoich dzieci bić nie będą - i słowa dotrzymali. I uwierz mi, potrafili utrzymać dyscyplinę. Bo zauważyłam, że zarówno Ty, jak i pewnie Rzepa ;-) popełniacie błąd w rozumowaniu (bądź też nadużycie), utożsamiając wychowanie bez bicia z wychowaniem bezstresowym. A to nie jest to samo! Moje wychowanie było ze wszech miar "stresowe", rodzice jakoś tak potrafili nim pokierować, że bałam się nie kary, ale tego, że sobie o mnie źle pomyślą. Każde moje złe zachowanie było przedmiotem analizy, niekoniecznie spokojnej - w końcu każdego mogą nerwy ponieść. Ale nie zostawiali mnie samej, nie kazali rozstrzygać, co jest dobre, a co złe.Uważam, że to sztuka. I każdy rodzic powinien do tego dążyć.A bicie stosowane jest przez wielu rodziców właśnie zamiast wychowania. Nie wiedzą, co ich dziecko robi po lekcjach, nie znają jego kolegów, nie wiedzą o której wraca do domu, aż tu nagle przyłapują dziesięciolatka z papierosem / dwunastolatka z tanim winem / trzynastolatkę w ciąży / niepotrzebne skreślić - i wtedy pas idzie w ruch. Cóż...dużo napisałam. Konkludując - mogę się zgodzić, że każdy rodzic ma prawo do swoich metod wychowawczych. Ale nie mogę pozostać obojętna na to, że ktoś robi ze swoim dzieckiem coś, co uważam za niewłaściwe. Bo moje dziecko będzie się kiedyś stykało z innymi - zarówno z takimi, którym przemocą złamano charakter, jak też z wychowanymi "bezstresowo", i może ponieść konsekwencje czyichś błędów wychowawczych. Podobnie, jak inni mogą ponieść konsekwencję moich błędów, prawda?Bo dzieci wychowujemy nie dla siebie. Także dla społeczeństwa, także dla tych ludzi, którzy zwiążą z nimi swe życie. Także dla ich dzieci. Krótym przekażą to, co same dostały.Pomyśl o tym...Pozdrawiam Agnieszka
                      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie. IP: *.* 09.01.02, 11:54
                        Adziu,Zgadza się. Moje dzieci też będą stykać się z róznymi dziecimi, wychowywanymi tak czy inaczej. Moja obserwacja jest jedna - dzieci wychowaywane bezstresowo są często dużo bardziej agresywne, niż te które są karcone. W tych postach na forum młode matki (ja jestem już "starą" matką - ha ha)często piszą, że ich dzieciaki mają napady złości, agresji, biją rodzeństwo, kolegów, ro dziców itd. I co robią: liczą do stu, obmywają się wodą, wychodzą, zasiskają zębi itp. Sory, ale czy uwazacie, naprawdę, że wszytko jest OK? I że należy to pozostawić bez reakcji? Czy zasada "nie kop Pana bo się zmęczsz" jest słuszna? Takie maetody wychowawcze prowadzą do tego, ze dzieci będą z byle powodu odgrywac się na innych. Będą agresywne. I zapewniam: nie będą szanować swoich rodziców, nigdy. Tego rodzaju rady otrzymuje się zwykle na forum. A tutaj aż się prosi - po prostu o solidnego klapsa. Poskutkuje. Przekonacie się.Metody wychowawcze jakie ja stosuję są jednak ciągle popularne - mimo wielu wyrażanych tutaj obiekcji. Podkreslam, ja dzieci nie maltretuję. I choc ten sposób wykonywania kary wyglada surowo (łącznie z moczeniem paska) to moje dzieciaki, tym paskiem dostaja niezbyt mocno. Istota tej kary jest wlaśnie cala procedura. A nie mocne bicie. Dzięki temu dzieci zapamiętują, co było złe. Nie lubię bic dzieci, nie jestem zboczona (ktoś mi to napisał w poście - nie Ty Adziu), ale uważam, iz sa sytuacje gdy lanie jest konieczne. Ostatnio moje dzieci oberwały, gdy zapaliły ognisko w łazience !!. I co mam w tej sytuacji zrobić? Tylko ludzie boja się o tym pisać i mówić publicznie. Powstała bowiem zbiorowa psychoza "bezstresowaego wychowania", takich uładzonych pseudpsychologicznych formułek wychowawczych. Zobaczycie, jak wasze dzieci będą starsze i rozpalą sobie na przykład to ognisko. Tutaj - na forum - pojawił się głos, że zabieram tylko głos w sprawie bicia. No cóż... Nie lubię bić dzieci!! To jest dla mnie jakiś problem. Dlatego piszę. Po spusczonym laniu też czuję się źle. Ale z moimi dziciakami nie da się inaczej. Myślę, ze ta cała procedura karcenia, pozwala na to, aby bić je b. sporadycznie. Oczywiście z zabierania głosu na forum mogę zrezygnować, jeśli uwazacie, ze macie patent na mądrość, a ja jestem zboczona.pozdrawiam Ciebia Adzia madzia
                        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie. IP: *.* 09.01.02, 13:06
                          madzia napisała/ł:> Powstała bowiem zbiorowa psychoza "bezstresowaego wychowania", takich uładzonych pseudpsychologicznych formułek wychowawczych. Zobaczycie, jak wasze dzieci będą starsze i rozpalą sobie na przykład to ognisko. A czy nie ma trzeciej drogi? Czy nie ma stanów pośrednich między "bezstresowością" a przemocą? Czemu mamy popadać ze skrajności w skrajność?Ognisko nie ognisko, różne rzeczy mi się zdarzały w dzieciństwie. Jeśli moi rodzice dali sobie radę bez bicia, to i ja sobie dam radę. A swoją drogą, to w życiu nie dorabiałabym teorii do bicia dzieci. Bo to jest porażka - przeczytaj posty Aty i Agaty, nie chcę się powtarzać. Sama piszesz, że źle się czujesz robiąc to. No to chyba coś jest nie w porządku - wychowywanie powinno dawać satysfakcję, tak myślę.
                        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Madzi IP: *.* 09.01.02, 13:23
                          Madziu, wydaje mi sie, że mylisz pojęcia - bezstresowe wychowywanie dzieci to jedno, a wychowywanie za pomocą bicia to drugie. Ja nie stosuję i nie będę stosować bicia mojego dziecka ani go upokarzać ale na pewno nie będzie wychowywany bezstresowo, ba, nie jest wychowywany bezstresowo, jak trzeba jest karany, ale nie pasem na goła pupę. I nawet rozpalenie przez niego ogniska nie popchnęłoby mnie do bicia. Co nie znaczy, że pozostawiłabym to bez kary. I nie sądzę, że dzieci zapamietuja co było złe dzieki całej "procedurze". Zapamietują tylko, że za to upokorzone będa musiały ściągać majtki i dostaną pasem na goła pupę. A śmiem twierdzić, że jesli juz nie czuja się tym upokorzone, to nie będa miały obiekcji, zeby tak samo wychowywać kolegów czy może swoje dzieci, bo uznają to za normalne. Jak by na to nie spojrzeć, zawsze mi wychodzi, że bicie to wyraz bezsilnosci i frustracji rodziców, którzy idą na łatwizne, bo inaczej nie umieją sobie poradzić z dzieckiem. A nie potrafią sobie zadać pytania "dlaczego ?", ATA
                        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie. IP: *.* 09.01.02, 21:28
                          madzia napisała/ł:> W tych postach na forum młode matki (ja jestem już "starą" matką - ha ha)często piszą, że ich dzieciaki mają napady złości, agresji, biją rodzeństwo, kolegów, ro dziców itd. I co robią: liczą do stu, obmywają się wodą, wychodzą, zasiskają zębi itp. Sory, ale czy uwazacie, naprawdę, że wszytko jest OK? I że należy to pozostawić bez reakcji? [...]A tutaj aż się prosi - po prostu o solidnego klapsa. Poskutkuje. Przekonacie się.Pnieważ jestem "młodą" matką (moja córa ma 6,5l, syn 2l) i sama radziłam na napady złości spokój, to się będę bronić.1. Karanie to nie tylko bicie. 2. Staram się zrozumieć dziecko i etap rozwojowy, na którym się znajduje. Pewne okresy rozwoju łączą się ze zwiększoną agresją. Dziecko ma IMHO prawo ją odczuwać, my musimy nauczyć je tak sobie z nią radzić i ująć w ramy akceptowane przez społeczeństwo.Wyjaśnię to na przykładzie: mój syn ma 2 latka. Miewa napady wściekłości i agresji.To, że zachowuję spokój w czasie jego ataków, nie oznacza, że mam mu pozwolić na złe zachowanie. Jeśli klikając z siostrą nie umie się z nią dzielić (proponowałam, żeby klikali na zmianę), to zabieram drania od komputera. On wrzeszczy, a ja mówię, że jak nie pozwala Emilci klikać, to nie będzie klikał wcale. Cały komputer będzie jej. To chyba jest jakaś forma kary? W dodatku bardzo dotkliwa, bo Piotruś uwielbia komputer, a ja pozwalam im na to 1-2 razy w tygodniu. Wrzeszczał jakieś 20 min. A potem uspokoił się "jus nie placze". Na razie klikają zgodnie, więc pewnie pomogło.Adzia napisała bardzo mądre posty. Podpisuję się pod nimi obiema rękami. I jeszcze dodam, że uważam, że Madziu starasz się być dobrą matką (np. jak ja, choć nie zawsze mi wychodzi). Sama nie lubisz tego bicia. A może intuicyjnie czujesz, że to nie jest najlepszy sposób karania? Spróbuj przeczytać A.Faber, E.Mazlish "Jak słuchać, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły". Ta książka nie mówi o bezstresowym wychowaniu. Po prostu uczy nas zrozumieć swoje dzieci. Sama wykorzystałam parę pomysłów - i o dziwo działają :) A jak znacie inne ciekawe książki, to napiszcie. Chętnie przeczytam. Myślę, że wychowanie jest bardzo trudną sztuką i warto zbierać doświadczenia od innych ludzi. A co z tego wykorzystamy - to już tylko kwestia naszej mądrości i doświadczenia.A co do popularności bicia: ja nie byłam bita i - chyba - wyszłam na ludzi ;) mój mąż jest wspaniałym odpowiedzialnym człowiekiem i też nie był bity. Moja teściowa jest prostą kobietą ze wsi, a sama słyszałam, że opowiada, że ktoś tam bije synów, że sam był bity: a wszystko w kontekście: nie umie sobie poradzić z wychowaniem. A uwierzcie mi, ona jest jak najdalsza od bezstresowego wychowania.PozdrawiamJola
                        • Gość: magamaga0 Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie. IP: *.* 08.03.03, 14:45
                          Między bezstresowym wychowywaniem a metoda stosowaną przez Ciebie jest jeszcze massssssssaa innych sposobów radzenia sobie z dziećmi. Kary nie muszą być cielesne.MarghePS. Brr, pasek na goła pupę, przynoszony przez Twoje dzieci. Wyobraziłam sobie te scenę.. :-(
                          • Gość: magamaga0 Re: Bić czy nie bić?- do Madzi ponownie. IP: *.* 08.03.03, 14:46
                            To było do Madzi rzecz jasna.
                    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie-i jeszcze coś IP: *.* 09.01.02, 10:49
                      madzia napisała/ł:>Aby ironii używać celnie, trzeba być bardzo inteligentnym (czego oczywiście Ci nie odmawiam)i jednocześnie posiadać sporą wiedzę na "ironizowany temat". Tu już chyba jest gorzej, uwzględniając źróło Twojej wiedzy - choćby najlepszy nawet film satyryczny. Jeszcze gwoli wyjasnienia - Latający Cyrk NIE JEST dla mnie źródłem żadnej wiedzy - skąd to przypuszczenie? Powyższe pytanie jest czysto retoryczne. W miarę możliwości proszę na nie nie odpowiadać, bo, przypominam, rozmawiamy o biciu dzieci, a to jest rozmydlanie dyskusji. Pozdrawiam Agnieszka
                      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi ponownie-i jeszcze coś IP: *.* 09.01.02, 12:07
                        Adziu,faktycznie wróćmy. Ale jeszcze raz przypominam: to Ty jako ozdobników swej wypowiedzi, zaciemniajacych dyskusje, użyłać: inkizycji i "posiadaczy certyfikatów GUS". Ja tylko się do tego odniosłam. Wole dyskutowac na temat.pozdrawiam madzia Adzia napisała/ł:> madzia napisała/ł:> >Aby ironii używać celnie, trzeba być bardzo inteligentnym (czego oczywiście Ci nie odmawiam)i jednocześnie posiadać sporą wiedzę na "ironizowany temat". Tu już chyba jest gorzej, uwzględniając źróło Twojej wiedzy - choćby najlepszy nawet film satyryczny. > > Jeszcze gwoli wyjasnienia - Latający Cyrk NIE JEST dla mnie źródłem żadnej wiedzy - skąd to przypuszczenie? > > Powyższe pytanie jest czysto retoryczne. W miarę możliwości proszę na nie nie odpowiadać, bo, przypominam, rozmawiamy o biciu dzieci, a to jest rozmydlanie dyskusji. > Pozdrawiam AgnieszkaAdzia napisała/ł:> madzia napisała/ł:> >Aby ironii używać celnie, trzeba być bardzo inteligentnym (czego oczywiście Ci nie odmawiam)i jednocześnie posiadać sporą wiedzę na "ironizowany temat". Tu już chyba jest gorzej, uwzględniając źróło Twojej wiedzy - choćby najlepszy nawet film satyryczny. > > Jeszcze gwoli wyjasnienia - Latający Cyrk NIE JEST dla mnie źródłem żadnej wiedzy - skąd to przypuszczenie? > > Powyższe pytanie jest czysto retoryczne. W miarę możliwości proszę na nie nie odpowiadać, bo, przypominam, rozmawiamy o biciu dzieci, a to jest rozmydlanie dyskusji. > Pozdrawiam Agnieszka
                • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Adzi jeszcze. IP: *.* 08.01.02, 15:04
                  Wiesz madziu zacytuję Ci również Kazika, ku przestrodze oczywiście, ku przestrodze!!!Wszystkich przepraszam za "niecenzuralne" słowa. Proponuje wydrukować i powiesić na lodówce, czytać co rano przy śniadaniu i utrwalać sobie, to co pseudo metody wychowawcze skutecznie z głów WYBIŁY.kochajcie dzieci swoje - wy jesteście ich ostoją kochajcie dzieci swoje - niech się was nie bojąkochajcie dzieci swoje - bo nad nimi macie władzękochajcie dzieci swoje- ja z sympatii radzękochajcie dzieci swoje -jesteście dla nich wzoremkochajcie dzieci swoje -pierwszych marzeń autoremkochajcie dzieci swoje -bowiem miłości waszej nie jest w stanie zastąpić nawet najlepsza z maszynOjciec Stalina krótko go trzymałnapierdalał bez końca, karma bolącaOjciec Stalina wychował olbrzymakata milionów, upiora demonówkochajcie dzieci swoje - niech ufne żyjąkochajcie dzieci swoje - bo wy także ich nadziejąkochajcie dzieci swoje - bo jesteście silniejsikochajcie dzieci swoje - bo jesteście mądrzejsi (nie do każdego się to odnosi jak widać)kochajcie dzieci swoje - całym światem ich jesteściekochajcie dzieci swoje - na ramionach je nieściekochajcie dzieci swoje - bo mając miłość w domu nie pójdąjej szukać na ulice po kryjomuOjciec Hitlera ciągle go napierdalałpasem go ćwiczył , a mały razy liczyłOjciec Hitlera stworzył fuhreraco skończył na grobie idei chorej swojejkażdy człowiek ma potrzebę kochaniaa dziecko człowiekiem po dwakroć!boleć potrafi grzech zaniechaniato wszystko jest łatwo tak pojąćkochajcie dzieci swoje - to się potem opłacakochajcie dzieci swoje - miłość pomnożona wracakochajcie dzieci swoje - wy tworzycie im wspomnieniakochajcie dzieci swoje - uczuć wypełnieniakochajcie dzieci swoje - to odpowiedzialna pracakochajcie dzieci swoje - ale potem się opłacakochajcie dzieci swoje - to nie wszystko jednoCZY NA WASZ WIDOK SMIEJA SIE CZY BLEDNATata i mama do życia bramaopoka pierwsza najważniejsza(tekst:Kazik Staszewski płyta Melassa)
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić?- do Madzi IP: *.* 08.01.02, 10:48
              Madziu!Skwarek podał przykłady z XVII w. W XXI to się leczy.Jeśli Cię nie stać, chętnie przeprowadzimy kwestę na Twoją rzecz. Mam także nadzieję, że masz świadomość działania wyłacznie na własną niekorzyść. Powoli i metodycznie budujesz nienawiść do siebie, własnych synów.Jeżeli to jest Twoim celem - dołączam się do gratulacji.ada
              • Gość: guest Re: PODZIEKUJA CI ZA TO IP: *.* 08.01.02, 17:36
                twoje chlopaki za to. juz niedlugo. ja rozumiem,ze wychowanie dwoch chlopcow to trud, ale bicie kogos pasem na gole cialo jest czyms OBRZYDLIWYM. zdecydowanie masz spaczona psychike. biciem Cie okaleczono-sama widzisz. a tak w ogole, to chyba znowu ktos sobie jaja robi. bo to jest NIEPRAWDOPODOBNE. dzieci kochaja rodzicow kryminalistow, pijakow, lobuzow. nawet jak sa w domu dziecka tesknia za nimi i chca, aby ich zabrac mimo,ze to koszmar dla nich. bo to jest milosc. wiec argument,ze dzieci wiedza , ze tak trzeba i sie zgadzaja jest zadnym.czy ty sie zastanawiasz, CO oni czuja, jak sami sie do tego przygotowuja. wez sie walnij pare razy pasem.
                • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? Do Madzi IP: *.* 09.01.02, 11:16
                  Przed chwilą przeczytałam całą zażartą dyskusję na temat bicia dzieci. Brak mi słów, kobieto, zerwałaś się z choinki?Nie wyobrażam sobie takiego traktowania, pomimo bólu zarówno fizycznego i psychicznego jaki zadajesz swoim dzieciom, czy zastanowiłaś się jakie musi być dla nich upokarzające zdejmowanie majtek do bicia? I ty masz nadzieję, że wszystko będzie w porządku z ich psychiką teraz i w przyszłości? Nie będę przepraszać za swoje słowa tak jak czyniła to Ada, bo nie ma za co, jeśli cię to urazi to tym lepiej, może coś dotrze do twojej świadomości.
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 09.01.02, 19:41
      ktoś mądry napisał -powiedział ( szkoda ,że nie pamiętam kto,ale było to w jakiejś dawno przeczytanej książce):"postępuj ze swoim dzieckiem tak jak CHCIAŁABYŚ by postępowali z nim inni ludzie".czy ktokolwiek chciałby by inni ludzie bili jego dziecko???????Żal mi wszystkich bitych dzieci -tych już dorosłych też.Mam taki kłąb myśli,że muszę na tym poprzestać (pewnie do rana bym się nie wygrzebała z pisaniem).Bea
    • Gość: jojo Re: Bic´ czy nie bic´? IP: *.* 09.01.02, 21:45
      ufff... przeczytalam... juz tu kiedys byla zazarta dyskusja, i byl pan co swoje dzieci tak na zimno... a teraz ta Pani... nie bede sie powtarzac, przytaczac wierszy o szacunku i innych takich... napisze o tym co sie wydarzylo... i niech kazdy to sobie przemysli... bo dobrze jest sie dzielic doswiadczeniami, pokazywac rozne drogi, jest wtedy mozliwosc wyboru...pierwszy raz dostalam pasem gdy mialam cztery lata. pamietam to do dzis, pamietam kazdy szczegol a gdy widze taki pas (niedawno wrocily do mody) robi mi sie zimno. dostalam za to, ze siegajac po nozyczki zrzucilam podgrzewacz do butelek brata i ojciec mnie zlal nie za to, ze go zrzucilam a za to, ze MOGLAM obudzic brata (nie obudzilam). pewnie tluk by mnie dluuugo, na szczescie wkroczyla mama i dostalam tylko kilka "pasow". ojciec na szczescie szybko zostal przez mame z domu wyprowadzony. i bylo milo az mama zaczela chorowac na nadcisnienie i rzucalo nia wte i wewte i mozna bylo dostac za wszystko, dokladnie za wszystko i wszystkim. tamten czas moejgo zycia wspominam jak przejscie przez ciemna pieczare pelna wezy, szczurow i nie wiem czego jeszcze. i w koncu zrobilam sie duza, mialam jakies siedemtascie lat. mama znowu bez powodu zaczela mnie lac a ja chwycilam jej rece... mocno... chcialam nia rzucic o drzwi, zeby sie wreszcie odczepila, taki odruch, samoobrona nieuswiadomiona, zatrzymalam sie w ostatniej chwili, przeciez doroslych sie nie bije. mama miala since na rekach, w ksztalcie moich palcow. bicie sie skonczylo.gdy maxi byl w buchu glosno obiecalam mu, ze nigdy go nie uderze. nei dotrzymalam obietnicy. tez z powodu odruchu, samoobrony... tak mnie ugryzl w zgiecie w kolanie, ze po prostu machnelam lapa, dostal w pieluche, nie mocno ale spojrzal na mnie jak na aliena... jak to? moja mama? moja mama mnie bije? ta mama, ktora tak kocham? ktora mnie usypia spiewajac piosenki i czytajac bajki? ktora pokazuje mi zachody slonca i gwiazdy i listki i dzdzownice? mama, ktora reperuje zabawki i caluje, gdy sie w cos uderze?boze, nigdy nie zapomne tego wzroku. i nigdy go juz nie uderze. a z gryzieniem juz prawie sobie poradzilismy - rozmowa, slowami i na migi. zdarza sie baaardzo sporadycznie i po jednym malym... - mame boli - maxi przytula sie do mnie i juz nie gryzie.wiec mozna, nawet z tak malutkim dzieckiem jak moje sie dogadac bez uzycia przemocy. bo tamten klaps nie zrobil nic w kwestii gryzienia. po szoku maxi ugryzl mnie znowu.tak wiec nie wierze, ze bicie robi dobrze... nie wierze bo to przezylam i na szczescie nie wymazalam z pamieci uczuc temu towarzyszacych, jak wiele osob robi, bo to najprosciej cos schowac gleboko i glosno mowic, ze tak jest dobrze.nie bijmy dzieci.a, i jeszcze cos (ale sie rozpisalam) w australii spotkalam pieciolatka, mieszkal z mama i siostra w namiocie obok. pewnego wieczoru, gdy maxi nie chial zalozyc pieluchy na noc, stanelam na srodku campingu i wydarlam sie jak wariatka - bardziej po to, zeby sobie ulzyc niz cokolwiek innego, maxi i tak byl daleko. a thomas - tenze pieciolatek - podszedl do mnie i spokojnie oswiadczyl, ze jak bede niedobra dla maxa to przyjdzie policja i mi go zabierze. powiedzialam ok i dalej lapalam swojego malego nygusa, robiac z tego zabawe - jedyny sposob, zeby go zlapac. jednak wieczorem, gdy z jego mama pilismy wino, zapytalam o co chodzi? okazuje sie, ze w australii dziecko ma prawo doniesc na rodzicow, ze jest bite lub zle traktowane. wtedy do domu przychodzi cale grono fachowcow i sprawdzaja, czy dziecko nie klamie. jezeli mowi prawde a szkody nie sa kolosalne odbywa sie psychoterapia, jezeli jednak dzieci sa bite tak jak robi to madzia, policja zabiera dzieci i umieszcza je w specjalnych osrodkach, blokujac jakikolwiek przeplyw informacji miedzy dzieckiem a rodzicem. dzieci w przedszkolach uczone sa o swoich prawach. w ten sposob maja cien szansy na lepsze dziecinstwo bez upokorzen. spotkalam w australii cale mnostwo dzieci, wiadomo, dzieci przyciagaja dzieci, zadne z nich nie bylo agresywne, wszystkie, niezaleznie od wieku, dzielily sie z maxem swoimi zabawkami a i maxi przynosil im swoje, wszytskie umialy sie z nim bawic, wykazywaly sie duza opiekunczoscia i niesamowita cierpliwoscia w tlumaczeniu roznych dzieciecych spraw po angielsku, byly uwazne - na plazy pilnowaly, zeby nie wtarl sobie piasku do oczu albo zeby tegoz piasku nie rzucac dookoloa, bo mozna komus zrobic krzywde, wszystkie byly uprzejme i z szacunkiem odnosily sie do swoich rodzicow i do mnie. takich dzieci nie spotykam w piaskownicy pod moim domem - ale z drugiej strony sie nie dziwie, bo przeciez gdy babcia mowi, ze trzeba go (chlopiec jakies 18 miesiecy na oko) bylo zaczac wczesniej lac to by tak nie rozrabial... to ... ech... no, to tym optymistycznym akcentem koncze i dziekuje za wytrwalosc, pozdro.j.
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 10.01.02, 00:12
      Mnie bil tatus. Tez zadkoi ne za mocno, tez przynosilam pasa, wachalam itp.....I co? Majac 16 lat zaszlam w ciaze. Pewnie za zadko mnie bil. I za lekko.....Maz nie bil tylk zrobil dwojke dzieci i bardzo ale to bardzo kochal. I co? Zdalam mature, skonczylam studia. Nauczylam sie jezykow. Maz dalej kocha i nie bije wiec moze jeszcze sie czegos naucze.W tej dyskusji o ktorej wspomniala jojo powiedzialam ze moim zdaniem, ktore nadal jest moim zdaniem, wychowalam sie POMIMO tego ze tatus mnie bijal. Tatusia kocham, ale kiedys mu wygarnelam co mysle o jego metadach wychowawczych. Swoich dzieci nie bije. Maja 9 lat i mniej wiec jaka jestem mama- mloda czy stara? Ale madziu to nie znaczy ze ich nie wychowuje. Karze oczywiscie. Bez przemow i zbednych gestow. Lakonicznie. mowie o co chodzi, co otym mysle i jak sie czuje. Lub jaksie czuje siostra zdzielona kapciem ;) Byla zabawa? Nie ma zabawy. Byl obiad- odchodzimy od stolu. Spokojnie bez krzykow. A po 9 latach takich konsekwentnych zachwan zdarza sie sytuacja jak wczoraj. Bolala mnie glowa, nogi i brzuch. Prosze Zuze o zrobienie czegos. Ona nie reaguje w koncu robi dokladnie odwrotnie. Ja sie zle czuje wiec mowie troche ostrzej niz zwykle. Zuzie lzy staja w oczach,wychodzi. Mi przechodzi dochodze do wniosku ze wina nie byla warta afery ide do corki i przepraszam, ze mnie ponioslo, bo rzecz nie warta jej lez, ale zle sie czulam, a choleryk ze mnie niewazki. A ona na to, ze wlasnie konczy dla mnie laurke i ze zrobi mi zaraz kanapke i herbatke,bo doszla do wniosku ze zle zrobila, a mama w ciazy nie powinna sie denerwowac.Jestem z niej dumna. Za to ze nauczylam ja mowic przepraszam. I ze sama umiem to zrobic. Mysle madziu ze wychowanie powinno miec na celu nauczenie praw panujacych w grupie ludzkiej a akurat nauczenie sie ze mozna dac komus w tylek nie jest przydatna wiedza. Kochanke meza i tak leje sie po pysku, meza ewentualnie tez.... A na przyklad takiego szefa czy niemila pania na poczcie? Czy wlasnie meza co wychodzi trzskajac drzwiami?Oczywiscie ani mi w glowie cie przekonywac, bo ty sie przekonac nie dasz- widac to az nazbyt wyraznie. Ja sie dam przekoanc wyobraz sobie. I jesli dzieci wypomna mi krzywde pojde i powiem przepraszam, naprawmy to. Bo moje wychowanie nie zaklada wladzy absolutnej. Chociaz sa pewne rzeczy ktore rodzice wiedza lepiej i jeszcze kilka zasad, ktore nasze wspolzycie czynia znosnym i mozliwym- cala reszta podlega negocjacjom. Moje corki chcialy do szkoly chodzic same w zeszlym roku- na dyskusje ze mna przyszly uzbrojone w kartke z argumentami. Poszlysmy na kompromis,ustalilysmy pewne rzeczy i chodza same. Ta umiejetnosc przyda im sie za kilka lat w kwestii wyjazdu pod namiot z kolegami, ktora wisi nad kazdym rodzicem. Uwazam, ze bicie- na zimno goraco czy letnio jest oznaka slabosci/ wygody/zle pojetej tradycji (bo w koncu 200 lat temu bito dzieci i jezdzono powozami.....) a czasem wszystkich tych rzeczy naraz. Mysle ze i tak dzieci wychowuja sie w 95% nie na tym co im swiadomie przekazujemy a na tym jacy jestesmy. Dlatego bicie w imie tych 5% jest dla mnie zwykla strata energii.I tyle
      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - do Gosi26 pytanie o generalia IP: *.* 10.01.02, 10:39
        Gosiu ,nie znam Cię osobiście, ale jakiego tematu by nie dotknęło to zawsze piszesz tak, że stałaś się niemalże symbolem Kobiety Mądrej i Dobrej. Jak to się robi, co jest tą wewnętrzną i prawdziwą przyczyną, gdzie klucz? Człowiek tak sam z siebie to chyba nie byłby w stanie...Jestem pełna szczerego podziwu :jap:
        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - do Gosi26 pytanie o generalia IP: *.* 11.01.02, 08:02
          Wiesia bo cie hukne........Jak bedziesz miala 10 letnie dziecko to tez bedziesz madrze gadac po tak dlugim okresie przebywania z egzemplarzem niereformowalnym ;)Poza tym mam lekkie pioro :)A poza tym dzieci to moj zawod.... kiedy ty realizujesz sie na innych polach, ja gapie sie w chrzaszcza na drodze albo psia kupe i miewam wtedy refleksje :))))))))
          • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - do Gosi26 pytanie o generalia IP: *.* 11.01.02, 09:02
            A ja pytałam całkiem poważnie. Do niedawna za idealną matkę uważałam moją siostrę - mamę trójki dzieci urodzonych w wieku 18, 23 i 25 lat. No i widzę pewne analogie. Nie wiem jednak czy to jest "ten klucz" czy zwykły zbieg okoliczności.
            • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - do Gosi26 pytanie o generalia IP: *.* 11.01.02, 22:42
              Ludzie-nie mogę doczytać postów do końca! Czy Madzia to kolejna "podpucha"?! To o czym pisze, jest straszne:paskiem po gołej pupie!Na samą myśl robi mi się słabo. Madziu-jakbyś czuła się, gdyby ktoś mądrzejszy, starszy i przede wszystkim silniejszy kazał Ci zdjąć majtki i biłby Cię po tyłku. No jak?! A, nic już nie będę pisać...Może jak się uspokoję.
              • Gość: zalotka Re: Bić czy nie bić? - do Gosi26 pytanie o generalia IP: *.* 14.03.03, 13:47
                awitam ! Też w pierwszej chwili myślałam , że ten drugi post to " podpucha" do dalszej ostrej dyskusji - może tak i jest. Ale a propos bicia : zetknęłam się w swojej pracy z osobą - dziewczyną 31 lat - zresztą bardzo ładną , przystojną , wysoką , przemiłą i..........bardzo smutną ( uśmiech- to był u niej towar deficytowy) . Kiedyś , tak po prostu spytała się mnie , czy nie pójde z nią na kawę. Myślałam , że chce pogadać o pracy. Ale to co mi opowiedziała o dzieciństwie jej i jej siostry ( 2 lata młodszej ) , które były bite sznurem od żelazka , kablem ,kijem od szczotki przez swoją matkę ( nauczycielkę akademicką : podobno bardzo dobrego pedagoga ) przeszło najgorsze fabuły filmów . A były bite dosłownie za wszystko : że nie taki kolor sukienki, że źle włosy upięte, źle buty wyczyszczone . Wiecie , że ja nawet nie pamiętam detali bo przeżyłam TAKI SZOK . A ona wyprowadziła się do innego miasta : żeby się urwać od swojej mamusi - na szcęście znalazła dobrą przacę i pomaga tak samo gnębionej siostrze. ( żeby ją chronić ) . Dodam , że ojciec udawał , że nie widzi i nie słyszy,To co mi opowiedziała BYŁO PRAWDĄ - NIGDY JUŻ NIE WRÓCIŁA DO TEGO TEMATU. Po prostu musiała to wtedy komuś opowiedzieć - prawdopodobnie nigdy nikomu tego nie mówiła - a ja pierwszy raz to ujawniam w związku z poruszonym tematem. I mimo , że mojej Gosieńce wielokrotnie chciało mi się dac klapa - to szłam do łazienki, żeby policzyć do 10 - zawet kosztem popsutego pilota do TV.Nie katujcie swoich dzieci ! Pozdrawiam , Iza
    • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - jeszcze słówko o statystykach IP: *.* 10.01.02, 08:17
      Dodam jeszcze coś na temat, który mi dotąd umknął.Madziu, podajesz wyniki badań, wskazujących, że większość Polaków jest za stosowaniem kar cielesnych.Dla mnie takie wyniki są w naszych rozważaniach bezużyteczne. Celowe byłoby chyba zestawienie ich z takimi danymi, jak: procent młodzieży pijącej alkohol, biorącej narkotyki, wszczynającej "dymy" na stadionach i koncertach, uprawiającej seks po pijanemu na imprezach. A także, z drugiej strony - procent młodzieży biorącej udział w akcjach charytatywnych, dostającej się uczciwie na studia, rozwijającej jakieś zainteresowania...Chyba dopiero takie analizy dałyby jakieś pojęcie o skuteczności bicia, bądź niebicia dzieci.Co prawda na studiach miałam tylko elementy statystyki w ramach miernictwa elektrycznego, ale to co piszę, chyba ma jakiś sens?Bo jak na razie, jak czytam, że większość Polaków jest za stosowaniem kar cielesnych, to nie wynika z tego dla mnie nic poza tym, że...większość Polaków jest za stosowaniem kar cielesnych ;-) A większość może się mylić. Ba, jestem przekonana, że w tym wypadku myli się, i to grubo. Pozdrawiam Agnieszka
      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - jeszcze słówko o statystykach IP: *.* 10.01.02, 20:19
        wystarczy zreszta spojrzec na wyniki ostatnich wyborow .
        • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? - jeszcze słówko o statystykach IP: *.* 11.01.02, 08:17
          I nie tylko ostatnich...
    • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 11.01.02, 17:17
      Przeczytałam wczoraj całą dyskusję i miejsca sobie znaleźć nie mogę. Chcę sie podzielić z Wami efektami mojego nocnego "bicia się z myślami".Wychowanie bez bicia nie musi być wychowaniem bez reguł i kar. Wychowując nasze dzieci przygotowujemy je do dorosłego, samodzielnego życia. Dorosły, który zrobił coś nie tak, złamał jakieś normy, nie dostaje lania, tylko ponosi konsekwencje (prawne, materialne i in.) swojego postepowania. Jeśli mojej córce zdarzyło się ostatnio stłuc w wyniku szalonej zabawy dzbanek z herbatą (mimo naszych kilkakrotnych ostrzezeń), to konsekwencją było posprzątanie i odkupienie dzbanka z własnych funduszy (co sama zaproponowała). Gdybym jej wlała to:a/ nadal nie miałabym dzbanka;b/ ona miałaby poczucie krzywdy i nauczkę, że silniejszy zawsze ma rację."Wąchanie pasa", który wisi zawsze w pogotowiu, przynoszenie go przez delikwenta i cała procedura, która opisuje Madzia przypomina mi metedy stosowane wobec dzieci polskich germanizoawnych na siłę w szkolach Hitlerjugend (opisane np. w "Szkole Janczarów" A. Twardeckiego).W Polsce co jakiś czas zaczyna sie dyskusja o zakazie bicia dzieci i zawsze jest to odbierane jako zamach na świętość rodziny. Dziecko jest własnością rodziców i dopóki nie trafi do szpitala w ciężkim stanie, to nikomu nic do tego, co oni robią ze swoją własnością. Dochodzi do takich obłędów jak proba odebrania dzieci mamie wegance, której jedyną winą było to, że dzeci jadły tylko surowe owoce i warzywa. Poza tym były zadbane, zdrowe i dobrze sie rozwijały... ale nie jadły mięsa. Niewiele brakowało, a wylądowałyby w Pogotowiu Opiekuńczym, gdzie napewno byłoby im lepiej. Natomiast przemoc wobec rodziny uchodzi płazem. Żyć się odechciewa :(Agnieszka
      • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 12.01.02, 15:25
        Najpierw do wiesi. Nie mam pojecia, skad to sie bierze..... Ja sama uwazam, ze przy kazdym dz9ecku coraz wiecej sie ucze, czasem udajemi sie moje przemyslenia zastosowac w praktyce, czasem to kuleje. Akurat jesli chodzi o bicie dzieci nie ide ze soba na zaden kompromis, ale juz z konsekwencja, systematycznoscia i innymi trudnymi wyrazami moze byc problem :)A teraz a propos madzi przykladu o ognisku. Tak sie zastanawiam. Dzieci madzi sa dosyc duze zapewne i dobrze wychowane. Wiedza ze dostana w skore. Nie uwazam jej synow za kretynow. MUSIELI wiedziec ze za rozpalenie ogniska dostana. Wiec pytanie powstaje dlaczego pomimo tego, ze kazde dziecko wie ze ogniem w domu bawic sie nie mozna, nawet bezstresowe, to zrobili? Zwrocie tez uwage na fakt ze ognisko zostalo rozpalone w lazience. Czyli miejscu generalnie niepalnym (bo ceramika na podlodze a nie wykladzina) i o latwym dostepie do wody. Czyli wiedzieli gdzue palic a wiec wiedzieli czym to grozi. A jendak rozpalili.....Czy Madzi nie zastanowlo to? Bo mnie tak. I wpadla mi doglowy banalna mysl. Sa rzeczy ktore zrobic TRZEBA, chociaz wiemy ze to zle. tora z nas z reka na srecu nie zlamala surowego zakazu rodzicow? Zaloze sie ze zadna... Wiemy ze lamiemy zakaz. Wiemy ze bedzie kara. Co robimy- kalkulujemy. czy zabawa zwiazana za zlamaniem zakazu (rozpaleniem ogniska, pozniejszym powrotem z imprezy czy z kina itp) zrekompensuje nam przyszla kare. Ja zrekompensuje to hajda!!!!Ja bylam bita, a mimo to dwa razy zamiast o 10 kiedy zabawa sie rozkreca wrocilam do domu o 3 nad ranem. Raz tatus mnie zlal kablem. Drugi- nie wpuscicl do domu. I co? I nic. Nie zalowalam. Raz pojechalam na kajaki zamiast na obozz harcerzami. Wydalo sie i oberwalam od razu po powrocie do domu, o czym wiedzialam od poczatku ze tak sie skonczy. I nic. Dlatego uwazam, ze STRACH przed kara na czym bazuje bicie, nie jest dobrym narzedziem wychowawczym. Bo czasem strach sie oplaca odrzucic w imie zabawy. Wazniejszy dla mnie jest szacunek i zaufanie. Pisze o tym dlatego, ze wczoraj moje dziecko zlamalo zasade panujaca u nas w domu- nie wolno sobie gdzies pohjsc bez powiadomienia o tym nikogo. Mam 9 letnia corke, ktora w czasie mojej nieobecnosci nawet zupe sobie potarfi pogrzac, nosi klicze i chodzi sama do szkoly. Ufam jej. Zastala na podworku z kolezankami, podczas gdy ja poszlam po jej mlodsza siostre. Wracam- nie ma. Ide do domu. Plecak zostawiony, dziecka nie ma. Mamy w domu komorke na karte specjalnie dla dzieci- jesli chca pojsc czy musza wyjsc np na karate czy plastyke, a nas nie ma- biora i dzonia pozniej gdzie sa. Komorka zostawiona. Dzwonie do dziewczynek z ktorymi sa zostawilam- nikt nie odbiera. Pewnie poszly sie bawic na inne podworko- mysle wkurzona, ale jeszcze nie panikuje. Po dwoch godzinach zaczyna sie robic ciemno. Dzwonie znow do dziewczynek. Sa w domu, Ania poszla z jakas Agata do niej do domu, nikt nie wie gdzie Agata mieszka. Final. Ania znalazla sie po 4 (!!!!) godzinach- pojechaa z Agata i jej mama do kolorado......Co powinnam byla zrobic? Kiedy weszla miala ochote jej naklasc po tylku ze az milo. Za to ze nie wziela komorki, ze nie zostawila kartki, nie powiadomila mnie. Wiem dlaczego- bala sie ze jej nie pozwole a to wlasnie byla sytuacja z gatunku niewazne jaka jest kara- musze to zrobic.Bylam tez wkurzona na mame agaty- jak mozna nie zainteresowac sie czy dziecko ktore bierzemy moze z nami isc???Al;e jedyne co byla w stanie zrobic to przytulic moje dziecko i ykrzyczec- juz myslalam, ze cie nie znajde. I uciec do pokoju. Pogadalam sobie z Ania kilka godzin pozniej na temat przyczyny mojej zlosci. To ze poszla- to pikus. Wazniejsze ze nie pomyslala o tym, ze nie bylo jej tyle godzin. A ja nic nie wiem, i nawet nie mam mozliwosci dowiedziec sie co sie dzieje, bo komora lezy na swoim miejscu.... Powiedzialam jej ze niestety zawiodla moje zaufanie i nie zostawie jej wiecej z kolezankami idac po Zuze. ZE bede czekac na nia po szkole i przyprowadzac do domu. I ze musi moje zaufanie odzyskac.... bo tak naparwde wystarczylaby kartka. Mamo ide z Agata do Kolorado, przyjde na kolacje. Mozewtedy pojechalabym do tego kolorado, kto wie. Na pewno bylabym zla. Ale nie w takiej panice jak wczoraj.....Czy gdybym ja zlala, cos by to dalo?Czyli wlasciwie jej nie ukaralam, poniosla tylko konsekwencje....
        • Gość: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 12.01.02, 20:36
          No to miałaś wesoły dzień. A swoją drogą do głowy by mi nie przyszło zabieranie cudzego dziecka gdziekolwiek bez porozumienia z jego rodzicami.Na pocieszenie opowiem Ci historyjkę o tym, co wycięłam rodzicom mając nie 9 ale 16 lat. 14 .XII.1981r. w drugim dniu stanu wojennego, mimo zdecydowanego zakazu opuszczania Stegien, gdzie mieszkaliśmy, na wezwanie drużynowej udałam się do koleżanki do Śródmieścia zostawiając rodzicom karteczkę "Jestem u Majki, tel. XXXXXX". Kiedy wróciłam, nie rozumiałam w pierwszej chwili, o co im chodzi, bo zwyczajnie wyleciał mi z pamięci taki drobiazg, jak wyłączone telefony. Dodam że owa Majkę znali mgliście i nie wiedzieli, gdzie mieszka. Gdybym była córką Madzi pewnie nie skończyłoby sie na "wąchaniu" pasa. Moi rodzice zastosowali szlaban na samodzielne poruszanie się po mieście - dzięki temu ominął mnie udział w konspiracji majacej na celu kradzież koksownika... ech, kombatanckie wspomnienia.:hello: Agnieszka
          • Gość: guest Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 14.01.02, 09:37
            Agnieszka, mama Ani Zosi i Julki napisała/ł:Moi rodzice zastosowali szlaban na samodzielne poruszanie się po mieście - dzięki temu ominął mnie udział w konspiracji majacej na celu kradzież koksownika... ech, kombatanckie wspomnienia.> :hello: Agnieszka:hap: :hap: :hap: Skąd ja to znam?!ada
            • Gość: monikaaa Re: Bić czy nie bić? IP: *.* 08.03.03, 00:22
              O rany!!!!A ja żyłam w błogiej nieświadomości ludzkiej głupoty i okrucieństwa......do dziś.Madziu, dziś napisałam post z prośbą o pomoc...ciekawa jestem co o tym myślisz?Na pewno go odnajdziesz! W to niewatpie....Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka