Na forum dotyczące wychowania zaglądam dość rzadko. Zwykle robię to zachęcony uwagami przyjaciół z czata, którzy przeczytawszy coś interesującego skłaniają mnie do „przyjrzenia się” jakiemuś postowi, lub wzburzeni czymś stymulują do konstruktywnej krytyki zaprezentowanych poglądów. Tak było ostatnio, kiedy dość ostro odniosłem się do sugestii zawartych w jednym z postów, którego autorka chciała przekonać mnie, że stosowanie kar fizycznych (czyli bicia) jest w porządku. Poniosło mnie wtedy troszku i ......... nie napisałem wszystkiego.To, co pominąłem dotyczy, przede wszystkim, kwestii skąd się pomysły karania poprzez bicie wzięły w głowach zwykłych ludzi. Dlaczego wielu z nas traktuje różne formy przemocy jako metody wychowawcze? Skłonność do stosowania kar cielesnych nie jest przecież uwarunkowana genetycznie

. Ktoś kiedyś musiał „wpaść” na taki „cudowny” (czytaj chory) pomysł, jak konstatacja, że bicie wychowuje. Znalazłem kilka cytatów, w których czołowi edukatorzy swojej epoki zachęcali do stosowania przemocy wobec dzieci. >Jest rzeczą zupełnie naturalną, że każda ludzka istota chce mieć własna wolę i jeśli się odpowiednio temu nie zaradzi w pierwszych dwóch latach życia dziecka, to potem trudno będzie coś tu osiągnąć. Te pierwsze lata mają między innymi tę dobra stronę, że można wtedy używać siły i przemocy. Dzieci z upływem lat zapominają, czego doznały w tym wczesnym okresie. Jeśli odbierze się dzieciom wolę, to potem nawet nie pamiętają, że ja kiedykolwiek miały, i dlatego surowe środki, jakie należy w tym celu zastosować, nie mają żadnych złych następstw.J. Sulzer „Esej o wychowaniu i nauczaniu dzieci” 1748>Nieposłuszeństwo syna znaczy tyle, co wypowiedzenie wam wojny. On chce wyrwać wam władzę, a wy powinniście odpowiedzieć przemocą na przemoc, by potwierdzić wasz autorytet, bez którego nie ma mowy o żadnym wychowaniu. Chłosta, jaką mu wymierzycie niech nie będzie czczą igraszką, lecz niech go przekona, że to wy jesteście panem.J.G. Kruger „Myśli o wychowaniu dzieci” 1752>Należy zachować się spokojnie i poważnie zapowiedzieć karę, wykonać ja i nic nie mówić, póki cała sprawa się nie zakończy, a ukarany młody winowajca będzie znów zdolny rozumieć nowe polecenia o rozkazy [...]>Ponieważ po wykonaniu chłosty ból trwa jeszcze jakiś czas, byłoby nienaturalne zakazać płaczu i jęków. Gdyby jednak ukarany chciał w ten sposób brać odwet za swój ból, pierwsze, co trzeba zrobić to nakazać mu wykonanie drobnych czynności, by przerwał swoje lamenty. Jeśli to nie pomoże należy zabronić płaczu, a za złamanie tego zakazu znów ukarać, aż wreszcie po nowej chłoście przestanie płakać.J.B. Basedow „Methodenbuch für Väter und Mütter der Familien und Völker“ 1773Szokujące, prawda?Książki, z których pochodzą przytoczone cytaty, były wznawiane więcej niż wielokrotnie. Popularne i dające „szybkie efekty” stały się czymś więcej niż tylko podręcznikami wychowawczymi. Stały się częścią świadomości społecznej – świadomości, w której bicie jest dopuszczane, jako metoda wychowawcza. Mówiąc prościej przemoc jest akceptowana, jako sposób na wychowywanie – gdyby było inaczej, to problem stanowiłby margines zachowań. A tak przecież nie jest, niestety

. Ciekawe czy kiedyś, w przyszłości da się powiedzieć, że wychowywanie poprzez kary cielesne stanowi właśnie taki margines, że wychowuje się nie stosując bólu i upokorzenia, jako metod wychowawczych. Osobiście jestem pesymistą. UkłonySkwarekP.S.Wszystkie cytaty pochodzą z książki Alice Miller „Zniewolone Dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii” oraz Alice Miller „Mury milczenia. Cena wyparcia urazów z dzieciństwa”S.