a_weasley
27.11.06, 13:42
Za Metrem:
"Pięciolatek terroryzuje warszawskie przedszkole
"Metro": Pogryzione do krwi nauczycielki robią obdukcje, dyrekcja zakłada
monitoring, a rodzice boją się o swoje dzieci.
Tego chłopca pozbywało się już kilka stołecznych przedszkoli. Kolejna
placówka, która go przyjęła, przeżywa horror. Tomek potrafi uderzyć z główki,
gryźć, kopać, gdzie popadnie, skakać po stołach, rzucać zabawkami w kolegów.
Kładzie się też na koleżanki i symuluje stosunek płciowy, używając słów,
których powstydziłby się niejeden dorosły. Czasem onanizuje się przy
przedszkolankach i rówieśnikach.
- Jesteśmy bezsilne - mówi pani Anna, dyrektorka placówki. - Kiedy bronimy
dzieci, same jesteśmy atakowane - dodaje, pokazując na rękach ślady po
pogryzieniach przez chłopca.
REKLAMA Czytaj dalej
- Jesteśmy zaszczute przez matkę chłopca, po każdych zajęciach płaczemy. Gdy
zwracamy dziecku uwagę, że tak nie można robić, mówi nam: Powiem mamie, że
mnie biłaś, szmato - zwierzają się przedszkolanki. Mama małego agresora nie
wierzy, że tak zachowuje się jej dziecko. - On jest taki dynamiczny - tłumaczy.
Takiej "dynamiczności" nie mogą jednak znieść już rodzice innych maluchów,
które padają ofiarą agresji Tomka. Wspólnie z dyrekcją postanowili założyć w
placówce monitoring. Jednak sfilmowane ekscesy pięciolatka też w niczym nie
pomogły.
- Mój synek codziennie był bity przez tego bandytę - opowiada Igor Szewczyk,
tata pięcioletniego Dawida. - W końcu widząc jego płacz, rozciętą wargę,
pogryzione rączki, powiedziałem dość - dodaje. Razem z kilkudziesięcioma
innymi rodzicami zażądał spotkania z rodzicami Tomka. - Przyszedł wysoki,
ogolony na zero policjant - mówi pan Igor. - I jeszcze na nas nakrzyczał.
Opiekunowie agresywnego pięciolatka nie zgodzili się na przeniesienie go do
innego przedszkola.
Dyrekcja przedszkola skierowała sprawę do sądu rodzinnego o ustalenie przyczyn
agresywnego zachowania chłopca. Tymczasem matka Tomka skierowała sprawę do
kuratora i prokuratury. - Widać, wszyscy się na mojego syna uwzięli - mówi."
I co Wy NATO?