Dodaj do ulubionych

Mikołajki-brutalna prawda

05.12.06, 21:21
Jestem oburzona. Wyobrażcie sobie, że przed chwilą przyszedł do mnie mój syn i
pokazał mi co w książce dla pierwszaków pisza o mikołajkach:"w mikołajki
dorośli dają dzieciom drobne upominki, wkładają je w nocy pod poduszkę albo do
buta..."
A mój syn tak słodko wierzył w świętego mikołaja
Obserwuj wątek
    • vibe-b Re: Mikołajki-brutalna prawda 05.12.06, 22:03
      Kiedys prawda musiala wyjsc na jaw. 7 lat to chyba pora?
    • kanna Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 09:26
      Długo nie był zorientowany, nie? Pewnego dnia prawda wychodzi na jaw, nie ma na
      to rady.

      pozd. Ania
    • lola211 Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 10:35
      Takiego tekstu byc IMO nie powinno,dlaczego ktos decyduje za mnie, za dziecko,
      kiedy ten moment nastapi?
      • iwpal Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 10:52
        W USA dzieci muszą chodzić na psychoterapię, bo sie nafle dowiadują, ze Santa
        Klaus nie istnieje.
        Lepiej wczesniej puknąć sie w głowę i nie wmawiać dziecku głupot. Św.Mikołąj to
        ogromny przemysł nakręcony przez firmy, które zbijają na nas- rodzicach ogromną
        kasę. I tyle. Im wcześniej powiemy dziecku - słuchaj, św.Mikołaj to taka umowa,
        zeby było przyjemnie, ale prezenty robimy sobie wzajemnie my sami, tym łatwiej
        bedzie nam sie żyło, a dziecko bedzie miało mniejszy stres związany z odkryciem
        prawdy.
        • ciemnanocka Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 11:52
          Bez przesady. Kazdy z nas dowiedzial sie kiedys, ze Mikolaja nie ma a nie sadze
          byscie znaly osobiscie kogos, kto chodzil na psychoterapie. Zgadzam sie z
          autorka watku. Nie powinno byc takiej informacji w ksiazce.
          a do poprzedniczki...
          Dlaczego dziecko ma tracic wszystko co fajne w dziecinstwie? Na przyklad
          Mikolaja??? Czy to nie jest fajne, ze dziecko siedzi na balkonie ubrane na full
          i wypatruje go? Jak sie cieszy, jak pisze do niego listy, czy raczej rysuje te
          listy. To sie nazywa dziecinstwo. A mądrze wychowywane dziecko nie bedzie
          potrzebowalo psychoterapii...
          • verdana Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 12:54
            Zaręczam Ci, że równie fajne jest oczekiwanie, gdy prezenty podkładaja rodzice.
            A za to nikt dziecka nie oszukuje.
            Uwazam, że tekst w podreczniku był jak najbardziej dostosowany do 7-letnich
            dzieci, ktore już naprawde są duże. Jak nie podręcznik im powie, to kolega
            wyśmieje "dzidzię", ktora jeszcze wierzy w Mikolaja.
            Rozumiem, ze w podręcznikach powinno być także, ze dzieci przynosi bocian?
            • asiara74 Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 13:23
              Wiadomo, że Sw. Mikołaj to sprawa umowna i dzieci czują, że to bujda. Pomimo to
              idzie sie w zaparte po to aby było troche magii i fajnej atmosfery. Książka dla
              pierwszaków nie powinna tego psuć suchą notką, że jest tak i tak gdyż...Nie
              liczyłam bynajmniej że moje dziecko będzie wierzyć w mikołaja do 18-tki. Tak czy
              siak wczoraj wieczorem wywiesił skarpetki na cukierki od mikolaja i cieszyl sie
              rano z wszystkich prezentów.
              Pozdrawiam, również tych, którzy nie daja sie nabierać koncernom nabijających
              nas w butelkę, i oczywiście w czasie świąt barykadują się w domu nie biorąc w
              tej szopce udziału (he, he)
              • grzalka Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 13:45
                Moja pięcioletnia córka zapytała mnie jakiś czas temu, czy Mikołaj istnieje.
                Powiedziałam zgodnie z prawdą, że nie, że to taka tradycja, zabawa, udawanie,
                opowiedziałam o świętym biskupie i dodałam, że to okazja do obdarowania swoich
                bliskich. Trawiła tę informację 2 tygodnie, po czym skwitowała "eee, to
                niemożliwe...na pewno istnieje"

                koniec tematu

                czyli po prostu jeszcze nie nadszedł jej czas, żeby przyjąć tę brutalną prawdę wink)
            • justi54 Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 14:16
              Jest różnica między kultywowaniem tradycji a do takiej należy św. Mikołaj i
              cała ta oprawa z prezentami a totalną głupotą jaką jest mówienie dzieciom że
              przynosi je bocian. Dla mnie osobiście to duża różnica.
              • verdana Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 15:48
                Dla mnie zadna - w obu przypadkach oszukuje się dzieci i w obu przypadkach
                rodzice z rozczuleniem patrza i mysla "ale ono jeszcze głupiutkie i naiwne".
            • ibulka Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 15:56
              verdana napisała:

              > Zaręczam Ci, że równie fajne jest oczekiwanie, gdy prezenty podkładaja
              rodzice.
              >
              > A za to nikt dziecka nie oszukuje.
              > Uwazam, że tekst w podreczniku był jak najbardziej dostosowany do 7-letnich
              > dzieci, ktore już naprawde są duże. Jak nie podręcznik im powie, to kolega
              > wyśmieje "dzidzię", ktora jeszcze wierzy w Mikolaja.
              > Rozumiem, ze w podręcznikach powinno być także, ze dzieci przynosi bocian?


              Verdano, po przeczytaniu twojego posta porozmawiałam z Piętnastolatką, która
              niechcąco dowiedziała się w wieku lat 10 prawdy o Świętym Mikołaju.
              Wiesz co powiedziała?

              Że dopóki wierzyła w Świętego Mikołaja, grudzień był dla niej magicznym
              miesiącem, a dreszczyk emocji związany z przyjściem Św. Mikołaja niesamowity.
              Dowiedziała się, bo kiedyś w końcu musiała...
              I teraz mówi, że prezenty nie mają już takiej magii.

              Dlatego moje dzieci wierzą w Mikołaja i będą wierzyć tak długo, jak będą
              chciały... I wcale nie uważam, że to głupie!
              • verdana Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 21:18
                Twoja odpowiedx ostatecznie i definitywnie przekonala mnie o tym, ze nie należy
                mowić dzieciom o Mikołaju! Widocznie Twoje dziecko nie czuło "magii" prezentow,
                tego, ze ktos o niej pomyslał, ze kupił wymarzona rzecz, a jedynie magię bajki.
                Gdy bajka znikła z prezentow zrobily sie zwykłe, nieciekawe przedmioty.
                I w ten sposób dajac dziecku pare lat "basniowych darów" zniszczyłaś
                przyjemność otrzymywania prezentów - nie przedmiotow tylko własnie prezentów,
                czegos niecodziennego i baśniowego z istoty rzeczy. Szkoda...
                A moje dorosłe dzieci nadal czuja magię prezentów. Twoje dziecko już nie. Bo
                zostało odarte ze złudzeń.
                • jola_ep Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 21:30
                  > Gdy bajka znikła z prezentow zrobily sie zwykłe, nieciekawe przedmioty.

                  Nie. Prezenty cieszą. Przecież Mikołaj nie trwa cały rok. Przy innych okazjach też uczymy dzieci przyjemności z otrzymywania prezentów.

                  Ale być może po prostu jesteś realistką twardo stąpającą po ziemi.
                  A ja wyrosłam na baśniach. Tych prawdziwych - nie komercyjnych czerwonych kapturkach.

                  > zniszczyłaś
                  > przyjemność otrzymywania prezentów - nie przedmiotow tylko własnie prezentów,
                  > czegos niecodziennego i baśniowego z istoty rzeczy. Szkoda...

                  O nie. Prezenty są niecodzienne - szczególnie te świąteczne. Ale magia Mikołaja dodaje im tylko jeszcze więcej czaru smile))

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • verdana Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 22:43
                    Jak widać nie zawsze - bo gdy Mikolaj znika, dla niektorych znika i czar
                    prezentów.
                    Czyli nic w nich, prócz mitycznego Mikołaja nie było.
                    • malila A w ostatnim Wprost 06.12.06, 23:16
                      znalazła się taka notatka:
                      "(...)Świat baśni korzystnie wpływa na rozwój intelektualny, emocjonalny i
                      społeczny. Dlatego dobrze jest, gdy maluchy wierzą w Świętego Mikołaja -
                      przekonujepsychiatra Mark Salter z King's College London. Jego zdaniem,
                      większość bodźców współczesnego życia stawia na racjonalizm i tłumi naturalne
                      zdolności. Tymczasem baśnie w uproszczony sposób przedstawiają problemy dobra i
                      zła, dają przykłady społecznych stosunków i pozwalają lepiej zrozumiećrelacje
                      między ludźmi, a czarodziejskie sztuczki wykorzystywane przez bohaterów
                      rozwijają kreatywność. Żadne badania nie potwierdziły podejrzeń, że rodzice,
                      którzy podtrzymują u swoich dzieci wiarę w Świętego Mikołaja, tracą autorytet,
                      gdy dzieci dowiadują się, ze ich szczodry przyjaciel nie istnieje. Wiara w
                      działanie ukrytych mocy jest naturalnym etapem w rozwoju dziecka."

                      Taka ciekawostkasmile
                    • jola_ep Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 23:31
                      > Jak widać nie zawsze - bo gdy Mikolaj znika, dla niektorych znika i czar
                      > prezentów.

                      To niech nie znika smile
                      Przecież nie musi? Nadal można wystawiać wypastowane buty i zaglądać, czy pod choinką nic nie ma. I jaka frajda dla dzieciaków, gdy mogą sami podkradać się i podrzucać prezenty wink A potem zupełnie nieoczekiwanie odnajdywać coś, co pojawiło się specjalnie dla nich smile Jak mówiła mi moja duża córa: była pewna, że Mikołaja nie ma, ale skąd ten prezent? Przecież was pilnowałam wink Magia big_grin

                      Nie lubię tylko komercyjnego, ucieleśnionego Mikołaja w czerwonej kapocie.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                • ibulka Re: Mikołajki-brutalna prawda 07.12.06, 22:39
                  verdana napisała:

                  > Twoja odpowiedx ostatecznie i definitywnie przekonala mnie o tym, ze nie
                  należy
                  >
                  > mowić dzieciom o Mikołaju! Widocznie Twoje dziecko nie czuło "magii"
                  prezentow,
                  >
                  > tego, ze ktos o niej pomyslał, ze kupił wymarzona rzecz, a jedynie magię
                  bajki.
                  >
                  > Gdy bajka znikła z prezentow zrobily sie zwykłe, nieciekawe przedmioty.
                  > I w ten sposób dajac dziecku pare lat "basniowych darów" zniszczyłaś
                  > przyjemność otrzymywania prezentów - nie przedmiotow tylko własnie prezentów,
                  > czegos niecodziennego i baśniowego z istoty rzeczy. Szkoda...
                  > A moje dorosłe dzieci nadal czuja magię prezentów. Twoje dziecko już nie. Bo
                  > zostało odarte ze złudzeń.


                  Piętnastolatka nie jest moją córką, od tego trzeba zacząć.
                  Po drugie - grudniowe upiminki nie są dla niej nic nie znaczącymi przedmiotami
                  i bardzo się z nich cieszy, zawsze dostaje to, co jest jej potrzebne, co jest
                  praktyczne, co jej się podoba. Jednak kiedy wierzyła w św. Mikołaja było w tym
                  więcej magii.
                  Ot, co.
                  • nie_po Re: Mikołajki-brutalna prawda 08.12.06, 14:50
                    dzieciaki potrzebuja magii. moje dziecko zostalo rok temu poinformowane "jak to
                    jest z tym mikolajem" ale nie przyjelo tego do wiadomosci.
                    uparlo sie, ze mikolaj i tak jest i "juś".
                    mysle, ze 15-latka od Ibulki cieszy sie faktycznie ale czekanie na mikolaja
                    mialo dodatkowy smaczek gdy nie byla jeszcze uswiadomiona, kto jej prezent
                    daje. smieszny ten sad, ze jest teraz nieszczesliwa. big_grin
                    przeciez tez sie cieszy z prezetow!!!!!
                    • ibulka Re: Mikołajki-brutalna prawda 08.12.06, 15:07
                      nie_po napisała:

                      > dzieciaki potrzebuja magii. moje dziecko zostalo rok temu poinformowane "jak
                      to
                      >
                      > jest z tym mikolajem" ale nie przyjelo tego do wiadomosci.
                      > uparlo sie, ze mikolaj i tak jest i "juś".
                      > mysle, ze 15-latka od Ibulki cieszy sie faktycznie ale czekanie na mikolaja
                      > mialo dodatkowy smaczek gdy nie byla jeszcze uswiadomiona, kto jej prezent
                      > daje. smieszny ten sad, ze jest teraz nieszczesliwa. big_grin
                      > przeciez tez sie cieszy z prezetow!!!!!


                      DOKŁADNIE TAK.
                      Z ust mi to wyjęłaś, nie potrafiłam tego wyrazić.
                      Dziękuję! :o)
        • jola_ep Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 19:39
          > W USA dzieci muszą chodzić na psychoterapię, bo sie nafle dowiadują, ze Santa
          > Klaus nie istnieje.

          smile Wychodzi na to, że ja w wieku 14 lat za psychoteraputę robiłam wink)))

          U nas w domu zawsze Mikołaj przynosił prezenty pod choinkę - ot, pojawiały się znienacka wink
          Ale przy moim młodszym bracie (a mam jeszcze starszego) jego ciocia wymyśliła, że przyjdzie prawidziwy Mikołaj -taki "swojski" w kożuchu, a nie czerwonym ubranku wink Za Mikołaja robiła ciocia, albo jej mąż. Aż nagle której Wigilii wszystko się rypło. Mój młodszy brat (jakieś 6-7 lat) zrozumiał/dowiedział się, że Mikołaja nie ma, że to oszustwo i przebieraństwo. Pamiętam jego rozgoryczenie, rozczarowanie, złość.
          Wymyśliłam wtedy, że przebiorę go za Mikołaja i ależ on zrobi im niespodziankę. Bo wszyscy myślą, że Mikołaja nie ma, a tu proszę ... jest wink
          Chłopak się przebrał, prezenty z worka powyciągał i był szczęśliwy.

          Ale pamiętając jego rozczarowanie postanowiłam zaoszczędzić tego córce. Mikołaj był - jakże by inaczej smile Ale tak trochę powolutku uświadamiałam jej, że dbanie o magię świąt należy do nas wszystkich - my też jesteśmy pomocnikami Św. Mikołaja smile Trochę mi namieszała wychowaczyni w zerówce, bo dziecko przyszło z wypiekami na twarzy i historiami o przechodzeniu przez szyby... Ale udało się smile

          > Lepiej wczesniej puknąć sie w głowę i nie wmawiać dziecku głupot.

          Głupoty?
          Dla mnie to element magii świąt. Tajemnica. Nasza rodzinna tradycja. Gdy nagle pojawiają się prezenty - wszyscy niby wiedzą, co jest grane wink Dzieciaki prześcigają się w pomysłach, jakby tu przyłapać Mikołaja wink
          Przymknąć oczy i przez chwilę uwierzyć, że może tu, dziś, przyjdzie do nas ktoś, kto nas obdarzy czymś dla nas ważnym...
          To nie są zwykłe prezenty, które dajemy sobie z okazji urodzin.

          > ogromny przemysł nakręcony przez firmy, które zbijają na nas- rodzicach ogromną
          >
          > kasę.

          Taaak. I choinka, i bombki, nawet pierogi na stole. To wszystko jest przemysł. Ale to od Ciebie zależy, czy dasz się ponieść komercji, czy przekujesz w ten jeden, niepowatrzalny, rodzinny klimat.

          >I tyle. Im wcześniej powiemy dziecku - słuchaj, św.Mikołaj to taka umowa,
          >
          > zeby było przyjemnie, ale prezenty robimy sobie wzajemnie my sami

          Już od paru lat moja córka uczestniczy w wyborze prezentów dla rodziny (wyjeżdżamy na święta i trochę tego się zbiera). Ale równie wielką frajdę ma z podkładaniem ich pod choinkę - wszyscy robią tak, aby nikt tego nie widział wink
          A potem nagłe odkrycie - są smile))) I wielkie rodzinne rozpakowywanie. To taka zabawa, w której wszyscy radośnie uczesniczą i znowu stają się dziećmi...

          Pozdrawiam
          Jola
        • nowabiala1 Re: Mikołajki-brutalna prawda 07.12.06, 09:46
          NAsz Polski Mikołaj od niedawna przbral sie w ufundowany przerz Coco-colę
          srój.Do całkiem niedawna byl biskupem w czewonwj akiee i mitrze. Dzieciom
          mowilo sie, ze zyl dawno temu w BAri (nie w Finlandii) . Potem wystarczylo
          tytlko ustalić, czy tem milojaj z niebia jest w stanie doniesc wszystkim wnwet
          bardzo w niego wieraaczych i grzecznych prezentow. Wiec dobieral sobie
          pomobcnikow. Nizbyt krytycZNie, bo pojawilay sie juz i panie mikolajowe w mini
          i inne wariacje, A wszstko, zeby dzieciom robić przyjemnosc.
    • aluc Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 15:23
      a ja nie wiem, czy moje starsze dziecko wierzy w Świętego Mikołaja (bo młodszy
      to w nic nie wierzy, to pewne smile))))
      ja w każdym razie jak diabła unikam stwierdzeń typu "Mikołaj przyniósł",
      zostawiam to niedomówione wink
      • agatka_s Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 17:33
        Moj 12-latek, dzis o 4.30 (w nocy, zeby nie bylo watpliwosci), przylecial do
        mnie, zaczal mnie obcalowywac i krzyczal: "Mamo, przyszedl do mnie, przyszedl",
        no i choc dzis chodze ledwo zywa, bo mimo staran juz do 7, oka raczej nie
        zmruzylam, slowo honoru dla takich chwil warto zyc.(nie wspomne o tym ze zaczal
        o tej 4.30 czytac ksiazke ktora Mikolaj przyniosl, ale tu juz nie zdzierzylam i
        gowniarza pogonilam !!!)

        Poki moj syn bedzie ze mna mieszkal, Sw Mikolaj bedzie do niego przychodzil co
        roku, a co tam warto te male domowe chwile kultywowac!!!!
        • fatalna_jendza Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 18:28
          12latek? surprised Bez przesady... jak dla mnie 12 lat to już duży chłopak, już
          nastolatek. Czy on nigdy nie rozmawiał z kolegami o Mikołaju czy coś?

          Jak dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest powiedzieć dziecku, że Mikołaj
          przynosi prezenty tylko tym dzieciom, które w niago wierzą, a tym, które nie
          wierzą, żeby ie było smutno, prezenty podkładają rodzice smile
        • agatka_s Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 18:52
          Eeee, my tak do siebie oko puszczamy...

          Co jest grane to juz wie gdzies od pierwszej klasy.

          Ja tez dostaje prezent pod choinke "Od Mikolaja" (tylko te kulfony jakies takie
          synkowe)...
    • a_weasley Z jakiego to filmu? 06.12.06, 17:22
      rozmawiał tam chłopiec może ośmioletni z Santa Clausem w supermarkecie.
      - Wiem, że pan tak naprawdę nie jest świętym Mikołajem.
      <SC robi strapioną minę, nie wie co powiedzieć>
      - Ale wiem, że pan u niego pracuje...
      • mama007 a_weasley 07.12.06, 10:31
        ja pamietam taki moemnt z 'kevin sam w domu' - ale to bylo pod jakas budka na
        sniegu, podkiem mikolaja czy cos. a nie w supermarkecie smile
        • turzyca Re: a_weasley 10.12.06, 14:42
          Faktycznie to byl "kevin sam w domu". Kevin zlapal udawanego Mikolaja, jak ten
          po pracy w sklepie wsiadal do samochodu.
    • vharia Re: Mikołajki-brutalna prawda 06.12.06, 21:47
      Nie miałam takiego problemu, bo moje dziecko samo wywąchało jak jest naprawdę jeszcze w głębokim przedszkolusmile))
    • ciemnanocka Re: Mikołajki-brutalna prawda 07.12.06, 00:36
      aa zapomnialam napisac, ze jak bylam mala, to kiedys powiedzialam rodzicom, ze
      nie ma Mikolaja, na to mama - "oj, jak nie ma Mikolaja, to nie bedzie
      prezentow", zatem do tej pory jestem gleboko przekonana, ze jest mikolaj, bo
      moj mąż skompiradlo nie kupilby mi kremu na rozstępy dla kobiet w ciąży za
      prawie 200 zlotychsmile))
      A do Was nie przyszedl?smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka