Mój nastoletni syn, powiedział mi, że ma swój własny plan jak wychować siostre
(ma prawie rok).Stwierdził, że ma duzo do zrobienia, że siostra musi wyrabiać
się od małego, a to co on ją nauczy to my ją napewno nie nauczymy. Mała
przepada za nim, jak przychodzi ze szkoły to kwiczy az z radości! Wszystko
byloby ok gdyby nie to że czasami przesadza."Uczy ją" obsługi wieży przy dość
glosnej muzyce, sadza przy komputerze, huśta pod sufit. robi z nia
samoloty,przewraca się z nia po podłodze , na czworakach biega za nią udając
psa, a mała kwiczy tylko czasem to juz nie wiem czy z radości czy z
przerażenia! Wsciekam sie czasem na syna bo boję sie żeby mała sobie nic nie
zrobiła. Zabieram ja wówczas a efekt tego zabierania jest taki, że zaczyna
płakać bo chce być z nim. Mimo wielu moich obaw, że naładuje ją za bardzo
emocjami zauwazyłam ,że syn ją wiele nauczył : daje cześć, potrafi pokazać na
jego głowie oko , nos ,ucho, włosy i chłonie te jego różne gesty i inne
pierdoły jak gąbka ... Nie chciałabym psuć ich relacji, ale czy moje dziecko
nie jest jeszcze za małe na takie jego " wychowywanie"

))? Czy powinnam
jasno określiś co wolno a co nie, czy zostawić to własnemu biegowi? Może też
tak macie, powiedzcie jak na to patrzycie? Muszę dodać tu jeszcze,że syn jest
odpowiedzialnym chłopakiem i można na nim polegać.