monika388
05.01.07, 08:23
Poswiecilam bardzo duzo w swoim zyciu na rzecz corki. Po rozwodzie z mezem,
nie zdecydowalam sie wyjsc ponownie za maz, chociaz nie narzekalam na
powodzenie. Ale kazdy z tych mezczyn chcial byc ze mna, nie akceptowal jednak
mojego dziecka. Mialam jednak kochanych rodzicow przy sobie, a moja corka
kochajacych ja ponad wszystko dziadkow. Jako rodzina wspieralismy sie
wzajemnie w ciezkich chwilach, rozwiazywalismy wspolnie problemy, rzucalismy
wszystko kiedy jedno z nas chorowalo i wymagalo zwiekszonej opieki.
Tak wiec , moja corka wyrastala w rodzinie pelnej milosci, odpowiedzialnosci,
opiekunczej i pomocnej.
Gdzie popelnilam blad, ze teraz kiedy ona ma juz 19 lat, widze w niej zimna,
samolubna dziewczyne ? Nie mam ani wsparcia ani opieki, kiedy dopadnie mnie
choroba, czy tez mam ciezki dzien w pracy. Kiedy dopytuje sie dlaczego taka
jest, odpowiada, ze nie ma czasu zajmowac sie mna. Z przerazeniem patrze w
swoja przyszlosc ....