Dodaj do ulubionych

nie trzeba cie

20.01.07, 19:55
pomocy moje dziecko mnie nie kocha biega i krzyczy jak w tytule , odpycha
bije wzreszczy nie chce do Ciebie itd a za moja tesciowa z która mieszkam
biega i woła kocham cie ledwo otworzy oczy ide do babci itd. wiem napiszecie
że to zazdroś i ok zgadzam sie, że to minie ok trwa to ponad rok ja
podejrzewam że mam depresję i zaczynam świrować zaznaczam że kocham moje
dziecko najbardziej na świecie nie pracuję więc od urodzenia się nim zajmuję,
poświęcam mu cały swój czas wszystko i dlaczego mnie tak nienawidzi jestem
załamana pocieszcie mnie
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: nie trzeba cie 20.01.07, 21:02
      To ile lat ma dziecko?
    • vharia Re: nie trzeba cie 20.01.07, 21:56
      Ja tak zupełnie "of-topic": błagam o interpunkcję...
    • jktasp A może... 20.01.07, 22:21
      szanowna babcia sączy jad dziecku na Twój temat, kiedy jest z nim sama.
      Osobiście nieraz coś takiego słyszałam w wykonaniu babć, kiedy byłam na
      spacerku z synkiem, dlatego nie daję swoich dzieci teściowej, bo wiem, że jest
      fałszywa.Pozdrawiam
    • asia889 Re: nie trzeba cie 20.01.07, 22:28
      Niech zgadnę. Dziecko ma 3 lata, a babcia rozpuszcza je jak dziadowski bicz.
      • ignasia6 Re: nie trzeba cie 20.01.07, 23:12
        Przepraszam bardzo za brak interpunkcji.
        Dziecko ma 3 lata, babcia jest na jego każde jęknięcie nie wiemco mam robic ja
        zakazuje ona pozwala. Jest mi przykro, dziecko było świadkiem jak babcia
        naśmiewała się z mojej osoby jak i wprost mówiła że jestem "głupia baba".
        • 0golone_jajka Re: nie trzeba cie 20.01.07, 23:16
          u mnie by było podobnie ale na szczęście mieszkamy na swoim. Babcie są fajne, ale jak przyjdą popilnować dziecka raz na jakiś czas a nie na codzień. Niestety.
        • asia889 Re: nie trzeba cie 20.01.07, 23:41
          dziecko było świadkiem jak babcia
          > naśmiewała się z mojej osoby jak i wprost mówiła że jestem "głupia baba".
          Twój mąż to toleruje?
          Najlepsze co możesz zrobić, to wyprowadzić się od teściowej.
          • dlania Re: nie trzeba cie 21.01.07, 10:38
            A jak sie nie mozesz wyprowadzic, to skończ to: zero spacerów z babcią, powiedz
            jej wprost, że to co robi to świństwo. To Twoje dziecko, nie jej!!!!! (swoja
            droga tez mnie zastanawia co na to wszystko jej syn). Często bądx z synem sam
            na sam: długie spacery, nawet wyjazdy. Bądź konsekwentna wobec niego, stanowcza
            w regułach, które ustalasz, nie podlizuj sie mu broń Boże! Niech babcia bedzie
            od spełniania jego zachcianek, a Ty od wychowywania - zobaczymy za lat kilka
            kogo bedzie bardziej szanował!
            A na jego teksty typu nie chce Cie, nie lubię cie itd, odpowiadaj spokojnie,
            bez emocji, ale wytrwale: "Nie masz, synku, takiego obowiązku. Przykro mi
            tylko, że tak mówisz. Bo ja Cie kocham i zawsze będe."
            Pewnie jest Ci bardzo cięzko, ale synek tak naprawde cie kocha, tylko babcia mu
            robi widac pranie mózgu. Ale choćby na rzęsach stanęła to Ty bedziesz dla niego
            zawsze najaważniejsza osobą (no, z tym "zawsze" to pewnie przesadziłam, ale
            przez najblizsze kilkanascie lat - na pewnowink)
            • ignasia6 Re: nie trzeba cie 21.01.07, 12:32
              Dziękuję za wszystkie rady, nietety z wyprowadzką nie jest tak prosto.Pytacie o
              męża on jest dosłownie uzależniony od swojej mamy i nietety moje słowa czy
              prośby są bezskuteczne. Nawet na początku małżeństwa nie mogłam zwrócić mężowi
              uwagi bo w obronie i jako jego pocieszycielka stawała mama. Mój mąż nie widzi
              problemu u twierdzi że sama sobie je wymyślam i nazywa mnie "głupią babą"
              całymi dniami jest poza domem. Postaram się resztką sił wykorzystać rade
              dlani.Jeszcze raz dziękuję prosze trzymajcie kciuki
              • asiara74 Re: nie trzeba cie 21.01.07, 13:12
                Chyba musisz wzmocnić swoją pozycję w oczach dziecka.
                Ja starałabym się ustalić pewne zasady co do spędzania czasu z dzieckiem. Skoro
                jestes z nim w domu to zaplanuj czas tak, aby 3-4 godzinki były tylko dla was.
                Jesli to trudne w domu, wychodz z nim-na spacer, plac zabaw, do teatrzyku,
                basen, znajomych gdziekolwiek . Ten wasz czas ma być czymś co dziecko będzie
                mile wspominać, staraj się więc wtedy zapomnieć o swojej depresji.
                Poza tym nie możesz absolutnie pozwolić aby dziecko tak się do ciebie odnosiło.
                Wyraż swój sprzeciw wyrażnie, podniesionym głosem ale zachowując spokój.Powiedz
                dziecku jaką poniesie kare jeśli nie posłucha(wcześnie przemyśl sensowna i
                mozliwą do realizacji karę).Możesz też zwyczajnie, po ludzku powiedzieć że jest
                ci bardzo smutno jak tak do ciebie mówi.
                Starałabym się wciągnąć we wszystko męża, jeśli będzie stawał po stronie mamusi
                to powiedziałabym mu wprost że traci w mich oczach jako samodzielny facet.
                Zyczę siły, nie pozwól aby teściowa żadziła waszym życiem. Ja nie pozwoliłabym
                na to ze względu na dobro mojego dziecka i małżeństwa.
                • dlania Re: nie trzeba cie 21.01.07, 13:26
                  "Mój mąż nie widzi
                  problemu u twierdzi że sama sobie je wymyślam i nazywa mnie "głupią babą" -
                  czyli taka samo Cie nazywa jak teściowa? No to nie fajnie, bardzo to nie fair z
                  jego strony. Ostatnio ogladałam w "kawie i herbacie wywiad z prof. Santorskim,
                  program byl o relacjach z teściowymi. i on stwierdził, że da vsie znimi zyc,
                  ale musi byc spełniony jeden warunek; mąż od dnia slubu musi jasno dac
                  wszystkim do zrozumienia, że teraz ŻONA jest dla niego najwazniejsza na
                  świecie. matka też, ale najpierw żona. I zawsze stanie w konflikcie po jej
                  stronie. Wtedy matka po jakimś czasie pogodzi sie z utrata syneczka i ułozy
                  sobie relacje z synowa. A w takiej sytuacji jak u Ciebie - to nie dziwie sie,
                  że jest Ci ciężko...
                  Mysle, że syn widzi jak traktuje Cie mąż i teściowa, że Cie nie szanuja, uznaja
                  za głupią babe, i on ich po prostu nasladuje. Nie pozwól na to - choc zmiany
                  będa trudne.
                  Trzymam kciuki baaaardzo mocno! Uściski!
                  Nie daj sie ponizyć, zachowaj swoja godnośc, przede wszystkim w oczach dziecka.
                  Niech wie, że nie jestes jego służąca ani opiekunka, ale MATKĄ, która kocha,
                  ale i karze jesli trzeba.
        • vharia Re: nie trzeba cie 21.01.07, 13:29
          Dziecko jest jeszcze bardzo małe, reaguje trochę "odruchowo", trochę powtarzając czyjeś zachowania. Moze to sa jakieś cytaty?
          Mimo wszystko radze stanąć na głowie, zeby sie przeprowadzić. Dobrze to zrobi również układom z mężem, bo uzależnienie od mamy- co tu pisać, niejedno małżeństwo już popsuło, czego nie życzę.
          Bardzo sensowan jest rada "izolowania" teściowej od dziecka, bez ostentacyjnych zachowan, ale konsekwentnie, tylko Ty i on. Korzystaj z jej pomocy tylko, jeśli bezwzględnie musisz. I stawiaj na swoim, kiedy np. chcesz iść sama na szczepienia. Nawet nie masz obowiązku raportować, ze tam właśnie się wybierasz. Dziecku poprostu powtarzaj, ze Ty i tak go bardzo kochasz i chcesz z nim być.
          Nie ma sensu Ciebie nakręcać, ale taka teściowa jest dla mnie bardzo niepewna i nie mialabym za grosz zaufania, co dziecku gada, jak ja nie słyszę...
          • marzeka1 Re: nie trzeba cie 21.01.07, 14:24
            Jesteś kolejnym przykładem, jak destrukcyjnie na rodzinne relacje na wielu płaszczyznach wpływa mieszkanie z rodzicami/teściami. Ty z mężem i dzieckiem tworzycie nową rodzinę i stanęłabym na głowie, by nie mieszkać razem!!! Bo będzie raczej tylko gorzej niż lepiej, no i mąż, który stanie siłą rzeczy w sytuacji wyboru.
            • moniqep Re: nie trzeba cie 22.01.07, 15:42
              Pewnie nie macie mozliwosci by zamieszkac samodzielnie. Podejrzewam,ze maz nawet
              tego nie chce wiec sie specjalnie nie stara by sie wyprowadzic do mamy. jedyne
              coe przychodzi mi do glowy to rozmowa z tesciowa. Wiem,ze to bardzo trudne ale
              musisz sie odwazyc. Postaraj sie byc spokojna,jesli sie rozplaczesz to sie nie
              przejmuj. Moze zla tesciowa ma troszke wspolczucia i da jej to do myslenia. (ze
              cie krzywdzi) Powiedz jej ,ze to nic chodzi o ciebie tylko o jej wnuczka. Jesli
              nie bedzie mial dobrych relacji z toba ,nie bedziecie w przyszlosci szczesliwi.
              Powiedz jej ,ze jesli ona tak bardzo kochc sie ze swoim synem(twoim mezem) niech
              nie zabrania wam tej milosci (tobie i dziecku).Daj jej do zrozumienia,ze dzicko
              potrzebuje matki ,ze musi ja kochca i szanowac. Tak jak jest to z nia i jej
              doroslym synem. Porownaj relacje z dzieckiem to jej relacji z jej dzieckiem.
              Moze taki przyklad troszke ja oswieci.Da jej do myslenia. To normalne,ze dziecko
              jest za babcia skoro babcia rozpieszcza i jest na kazde zawolanie.
              • ignasia6 Re: nie trzeba cie 22.01.07, 17:35
                Witam dziękuję za odpowiedzi są mądre i wszystkie możliwości biorę pod
                uwagę,choc rozmowa którą proponuje moniqep jest dla mnie ogromnym wyzwaniem.
                Wnuk dla niej to jest nadrabianie tego co stracila jak mój mąż był mały, bo do
                7 roku życia wychowywała go babcia, on jest jedynakiem i jest mocno zwiazany z
                nia. Ja namawiam mocno na wyprowadzke bo wiem ze w ten sposób zapewne i nasze
                relacje by sie poprawiły.A moja tesciowa twierdzi ze ona sie bardzo mało z
                wnukiem widuje a powiem że widuje go codziennie od średnio 2 do czasami 8-9
                godzin gdy jednoczesnie ja jestem w domu i dziecko do mnie nie chce przyjsc raz
                jak zbliżało sie do pokoju słyszałam nie idź tam mamusie boli głowa pewnie
                śpi ...i kolejna sytuacja np jakaś impreza domowa moje dziecko nie siedzi przy
                stole ze mna wogóle,nawet nie podchodzi do nikogo tylko do tesciowej, druga
                babcia be ,ciocia czy wujek też odpada nie wiem może ja przesadzam ale wydaje
                mi sie że powinien wszystkich choc troche lubieć a nie jak bierze go moja mama
                to on ja bije i ucieka krzycząc: do ciebie nie pójde. Jak teściowa nie widziała
                dziecka 4 dni dłużej bo unikałam spotkań to zadzwoniła do mojej mamy że ja ją
                izoluje od wnuka i z różnymi innymi jeszcze oszczerstwami.Moja mama widuje
                wnuka raz na tydzien czasem mniej.Tak to wyglada.Może to czytają mamy
                mieszkające razem z dziadkami jak długo dzieci przebywają z nimi?pozdrawiam
                • karmasz Re: nie trzeba cie 22.01.07, 19:05
                  Pewnie jak bym mieszkala z tesciowa moja coreczka tez bylaby ciagle przy babci.
                  Ale ja mam madra tesciowa. Choc ma syna jedynaka i bardzo sa ze soba zwiazani od
                  dnia slubu mowila mu ,ze teraz zona jest najwazniejsza (czyli ja). Jak sie o cos
                  radzil mamy,tesciowa odpowiadala."Nie wiem lepiej spytaj sie zony ,to jej ma sie
                  podobac,sami musicie zdecydowac." Czasem tez rozpieszcza moja mala ale nigdy
                  przy dziecku nie ignoruje moich zalecen i prosb.(moze tylko za czesto brala na
                  rece jak byla malitka)Zawsze mowi mojej coreczce,ze babcia jest kochana ale
                  mamusia jest najcudowniejsza.Itp,itd.

                  Jesli twoj maz byl wychowywany przez babcie i mimo wszystko jest tak bardzo
                  zwiazany z mama to moze nie ma co sie zamartwiac o twoja relacje z synkiem. W
                  pewnym wieku minie mu fascynacja babcia i zobaczy ,ze mama jest mu najblizsza.

                  Jesli uslyszysz,ze tesciowa namawia dziecko aby ci nie przeszkadzalo bo cie boli
                  glowa a ty masz ochote na bycie z synkiem. Otworz drzwi i powiedz ,choc
                  syneczku,nie boli mnie glowa,przytul sie ,choc sie pobawimy. itp.

                  Moze jestes bierna w swoim zachowaniu,moze nie widac po tobie,ze chcesz
                  przebywac z dzieckiem tylko poddajesz sie zaistniales sytuacji. Tesciowa moze
                  uwaza,ze robi ci ogromna przysluge,ze pomaga ci w wychowywaniu. Pozwala abys
                  odpoczywala,zajela sie swoimi sprawami a w tym czasie ona zajmuje sie wnukiem.

                  Moze wlasnie dlatego warto przelamac sie i porozmawiac. Uswiadomic jej jak ty
                  sie czujesz. Moze naprawde ona nie zdaje sobie sprawy z wlasnego zachowania.
                  Jest przekonana ,ze w ten sposob Ci pomaga.

                  Moze drastyczna rada. Nie moglabys na jakis czas zamieszkac z dzieckiem u swoich
                  rodzicow? Moze na weekend. Maz zateskni i zastanowi sie czy woli mieszkac z
                  toba czy z mamusia. Twoja mama bedzie miala mozliwosc pobyc z wnukiem. Tesciowa
                  moze troszke ochlonie.

                  Masz ciezka sytuacje ,zycze Ci duzo wytrwalosci i powodzenia.
                • asia889 Re: nie trzeba cie 23.01.07, 07:43
                  "... jak bierze go moja mama to on ja bije i ucieka krzycząc: do ciebie nie pójde. "

                  Wziąwszy pod uwagę, że syn widuje się z Twoja mamą co tydzień, to takie zachowanie wydaje mi się niepokojące. Może trochę przesadzam, bo mój syn też potrafił w tym wieku zachowywać się podobnie. Lgnął tylko do osób, które mu nadskakiwały. Na szczęście przeszło mu to w wieku trzech lat. Okres buntu dziecka jst bardzo trudny dla mamy, a Ty jeszcze masz "zbuntowaną" teściową.
                  Może ją też traktować jak zbuntowanego 2,5 latka? Musi Ci być bardzo ciężko. Może bywaj częściej u swojej mamy. Ty odpoczniesz, syn poprawi relacje z Twoją mamą, a mąż może zatęskni (jemu też przydałaby się izolacja, bo najwyrażniej nie rozumie, kto jest teraz jego rodziną).

                  Pozdrawiam i życzę dużo siły i wytrwałości
    • ignasia6 Re: nie trzeba cie 25.01.07, 21:25
      Witam dzięki Wam wiem że moge powalczyc i staram sie jak tylko potrafie dla
      mojego synka, kocham go i nie pozwole zniszczyc tego uczucia. Dzisiaj synek po
      powrocie od babci powiedzial "jestes głupia lala"pytam kto tak
      mówi ...Odpowiedź babcia...pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka