Nie chodzi do szkoły

20.04.07, 15:54
Byłam właśnie na rozmowie z pedagogiem w gimnazjum, do którego chodzi moja
średnia córka (II klasa) i przeżyłam szok. Okazało się, że ma ogółem ponad
50 % nieobecnosci w II semestrze i grozi jej nieklasyfikowanie z większości
przedmiotów. Dostała oczywiście jeszcze jedną szansę pod warunkiem, że będzie
systematycznie chodzić do końca roku, ale ja w desperacji zastanawiam się,
czy nie zacisnąć zębów i nie pozwolić jej na poniesienie konsekwencji i
powtarzanie tej klasy - może wtedy do niej dotrze, że same zdolności nie
wystarczą, by prześliznąć się przez obowiązkową edukację. Czy ktoś z Was miał
taki problem? Co powinnam zrobić - biegać do szkoły i walczyć, by ją
przepchnęli do następnej klasy, czy pozostawić sprawy swojemu biegowi i nie
reagować, jeżeli nie otrzyma promocji?
    • verdana Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 16:45
      Dla mnie pominęłaś kluczowe pytanie.
      Dlaczego córka nie chodzi do szkoły i co w tym czasie robi? Bo może byc tak, ze
      nie chodzi do szkoły, bo jej się nie chce, woli pospać. Albo nie chodzi do
      szkoły, tylko na piwo i skręta z kolegami. Albo nie chodzi, bo w klasie coś
      złego sie dzieje, któs jej dokucza, prześladuje, boi się kolegi albo
      nauczyciela. Albo nie chodzi, bo przez lenistwo nie poszła parę razy, narobiła
      sobie zaległości i teraz się boi.
      Póki nie odpowiesz sobie na to pytanie, nie możesz wyciągac żadnych
      konsekwencji. Bo moze się okazać, ze Twoja córka potrzebuje rodzicielskiego
      wsparcia, współczucia i pomocy, a może powinna zostać surowo ukarana, a może -
      czego nie przypuszczam - wymaga np. leczenia w ośrodku odwykowym.
      Sprawa czy przejdzie do następnej klasy w tym kontekście wydaje się być
      drugorzędna.
      • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 17:35
        Nie chodzi do szkoły z braku motywacji. W swoich nastoletnich przemyśleniach
        doszła do wniosku, że szkoła do niczego jej się w życiu nie przyda i trzyma się
        tego z godną podziwu konsekwencją. A co robi? Rano wstaje niespiesznie,
        poświęca kilka godzin na zabiegi higieniczno-upiększające, po czym wychodzi na
        3-4 lekcję. W szkole czasem np. zamiast na ostatnie lekcje idzie z kolegami z
        innej klasy na próbę zespołu muzycznego. Na niektóre lekcje nie chodzi, bo
        twierdzi, że klasa się na nich źle zachowuje i ona i tak się niczego nie
        nauczy. Wiele razy namawiałam ją, by zmieniła klasę na lepszą, ale się zaparła,
        że nie. Co do alkoholu i skrętów - raczej nie jest "używkowa", ale nie
        zaszkodzi bliżej się temu przyjrzeć.
        • scher Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 18:06
          echtom napisała:

          > Nie chodzi do szkoły z braku motywacji. W swoich nastoletnich przemyśleniach
          > doszła do wniosku, że szkoła do niczego jej się w życiu nie przyda i trzyma
          > się tego z godną podziwu konsekwencją. A co robi? Rano wstaje niespiesznie,
          > poświęca kilka godzin na zabiegi higieniczno-upiększające, po czym wychodzi
          > na 3-4 lekcję.

          Nasuwa mi się oczywiste pytanie: gdzie byłaś przez ten czas Ty jako matka?
          Jeżeli myślisz, że nastolatki nie trzeba kontrolować i egzekwować od niej
          obowiązków, bo sama już potrafi dokonywac trafnych życiowo wyborów, jesteś w
          wielkim błędzie i wyrządzasz krzywdę swojej córce.

          Zbyt dużo wolności dajesz swojej córce. Zbyt dużo, bo za wolnością nie poszła
          mądrość, dojrzałość i odpowiedzialność.
          • darwina Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 18:17
            A ja uważam, że musisz zrobić wszystko by pomóc córce zdać do następnej klasy.
            Dowiedz się jaka była przyczyna, porozmawiaj z nią, powiedz jakie jej grożą
            konsekwencje. Może jak usłyszy jak daleko "zaszła" w wagarowaniu, sama się
            przestraszy i postanowi z tym skończyć.Według mnie matka powinna zawsze
            wspierać córkę i walczyć o jej dobro.
            • scher Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 18:19
              darwina napisała:

              > Według mnie matka powinna zawsze wspierać córkę i walczyć o jej dobro.

              Zgadzam się. Mądra miłość, mądre wspieranie nie wyklucza koniecznej
              stanowczości i kontroli.
            • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 18:29
              No przecież zamierzam walczyć - ale gdzieś w głębi duszy odczuwam niepokój, że
              utrwalam w dziecku przekonanie, iż można lekceważyć obowiązki, a na koniec
              wywinąć się od konsekwencji i jakoś prześliznąć dalej. Nie chciałabym
              wypróbowywać na swoim dziecku terapii wstrząsowej, ale czasem zastanawiam się,
              czy to nie jedyna szansa, by jej coś uświadomić.
            • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 18:32
              Dodam jeszcze, że córka była obecna przy rozmowie z pedagogiem i konsekwencje
              zna.
          • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 18:23
            Ja przez ten czas byłam w pracy - jako samotna matka trojga dzieci pracowałam
            na ich utrzymanie. Starałam się oczywiście spędzać z nimi jak najwięcej czasu i
            dużo rozmawiać, ale fizycznie było mnie w domu mniej. Wcale nie
            akceptuję "wyboru" mojej córki i staram się egzekwować od niej obowiązki, ale
            nie zawsze mi to wychodzi. Znam zresztą przyczynę - dałam dziecku antyprzykład.
            Młoda uznała, że skoro przez całe życie uczyłam się i ciężko pracowałam, a w
            jej pojęciu "do niczego nie doszłam", musi poszukać innej drogi do życiowego
            sukcesu. Nie wiem, czy z wiekiem z tego wyrośnie i wróci do wartości, które
            starałam się jej przekazać - teraz jest tak zbuntowana i nastawiona we
            wszystkim na "nie", że trudno mi do niej dotrzeć.
            • scher Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 20:39
              Wprowadziłbym dziecku codzienną kontrolę. Każdego dnia z pracy dzwoniłbym do
              szkoły, czy była na wszystkich lekcjach. Jeżeli nie - nie ma prawa wyjść z
              domu, zero rozmów telefonicznych itp. Gdyby zaistniała potrzeba, osobiście
              odwoziłbym i odbierałbym ze szkoły, jak małe dziecko. Gdyby to przynosiło
              skutek, starałbym się jednak, żeby nadrobiła zaległości i przeszła do następnej
              klasy.

              Polecam serdecznie:
              www.google.pl/search?hl=pl&q=kiedy+pozwoli%C4%87&lr=lang_pl
              • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 22:16
                Odwozić i odbierać nie dam rady, bo jestem w tym czasie w pracy, a zresztą nie
                mam samochodu. Ale codzienny telefon do szkoły to dobry pomysł, dzięki.
                Nadrobienie zaległości to nie problem, bo jest zdolna i da radę - chodzi o
                wymóg min. 50 % obecności na każdym przedmiocie. To w końcu gimnazjum, a nie
                studia z ITS i nie ma żadnych powodów, by mieli ją traktować na specjalnych
                zasadach - nie mówiąc o tym, jak demoralizująco wpłynęłoby to na klasę.
              • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 22:18
                Dzięki za linka.
                • scher Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 22:27
                  echtom napisała:

                  > Dzięki za linka.

                  Naprawdę warto!
          • anilah777 Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 09:00
            Przestańce ją tak krytykować-ja się zastanawiam, dlaczego szkoła nie dała znać wcześniej,ze jest taka sytuacja?Niedawno forumowicze skrytykowali mnie za nadopiekuńczość w stosunku do mojego dziecka-nadmierna kontrola, wtrącanie się itp. Może faktycznie za mało było rozmów w domu autorki wątku, ale ja znam domy , gdzie sie duzo rozmawia , a dziecko i tak kardynalne błędy popełnia. Po prostu stało się i nie ma sensu "jeździć" po matce, tylko jej doradić. Myślę,że trzeba iść do psychologa. Jeśli masz pieniądze (bo drogi) idź prywatnie , nie wiem , w jakim mieście mieszkasz. arto zainwestować, bo córka ma coś w rodzaju depresji, upadek wartości, a to nie tylko domena młodego wieku. Ja czuję się podobnie, takie myśli ogarniają wielu Polaków, bo ten kraj do góry nogami przewrócony jest. Może córka ma jakies hobby-zrób wszystko,zeby je zaczęła rozwijać. Posiadanie pasji w życiu, pozwala przetrwac cieżkioe chwile. Jeśłi córka będzie musiała klase powtórzyć-przenies do innej szkoły. Może odnajdzie się w nowym środowisku.
            • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 13:50
              Rozmów było sporo i do końca podstawówki nie miałam z nią problemów. Zaczęły
              się, gdy zaprzyjaźniła się z jedynaczką z bardzo zamożnej rodziny. Porównała
              standard domu naszego i tamtej dziewczynki i wtedy zaczęłam tracić w jej oczach
              autorytet. Nie jesteśmy biedni, żyjemy na poziomie średniej krajowej, ale jej
              zaimponowało, że ktoś ma lepiej. Ja się wychowałam w starym inteligenckim
              etosie i w naszym domu wartości materialne nigdy nie były na pierwszym miejscu.
              Ona przeżywa konflikt między tym, co wyniosła z domu, a powszechnym w
              społeczeństwie po transformacji parciem na kasę. Pasję ma - jest uzdolniona
              plastycznie, robi ładne rzeczy z ceramiki, biżuterię itp., więc wymyśliła
              sobie, że zamiast tracić czas na szkołę, zajmie się tym na większą skalę i
              potraktuje jako źródło dochodu. Ja nie mam ambicji, by moje dzieci były
              profesorami renomowanych uczelni, ale jako warunek minimum postawiłam zdaną (w
              terminie) maturę i nie odpuszczę. Nie chciałabym, żeby jakieś zawirowania
              niepotrzebnie wydłużyły obowiązkową edukację. Z jednej strony fajnie, że
              dziewczyna ma zadatki na silny, niezależny charakter, ale wolałabym, żeby nie
              manifestowała tego w taki głupi, dziecinny sposób.
              • scher Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 15:23
                echtom napisała:

                > Ona przeżywa konflikt między tym, co wyniosła z domu, a powszechnym w
                > społeczeństwie po transformacji parciem na kasę. Pasję ma - jest uzdolniona
                > plastycznie, robi ładne rzeczy z ceramiki, biżuterię itp., więc wymyśliła
                > sobie, że zamiast tracić czas na szkołę, zajmie się tym na większą skalę i
                > potraktuje jako źródło dochodu.

                Postaw warunek nieprzekraczalny: ma prawo zająć się swoim hobby tylko i
                wyłącznie po wypełnieniu wszystkich obowiązków szkolnych.
    • mamonka01 Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 22:37
      Sama przeżyłam podobny problem. Syn w drugiej klasie liceum przestał się uczyć,
      zaczął wagarować.
      Cóż z tego, że chłopak był pod moją kontrolą,,że rozmawiałam z nim i pedagogiem
      szkolnym. Skończyło się nieklasyfikowaniem do następnej klasy i pałami od góry
      do dołu na świadectwie. Najważniejszym z tego wszystkiego było to,że ja znałam
      przyczynę i dzięki temu mogłam wesprzeć chłopaka gdy przyszła na to pora. W
      tym wieku młodzi ludzie muszą na własnej skórze odczuć efekty swojego
      postępowania. Nadmierne chronienie i rozwiązywanie za nich problemów tylko
      zaszkodzi. Jeżeli sami nie poniosą konsekwencji to niczego się nie nauczą, nie
      zrozumieją. Będą dalej brnąć i powtarzać te same błędy.
      Od przyszłego roku zmień córce szkołę,zmobilizuj do pracy wyznaczając kuszącą
      nagrodę ( w moim przypadku był to wymarzony przez syna kurs na prawo jazdy-Po
      każdym szkolnym sukcesie jakaś kwota zwiększała konto, na którym zbieraliśmy
      sumę potrzebną na kurs). Jeśli pomimo wszystko nie uzyskasz oczekiwanego efektu
      nie załamuj rąk. Spróbuj skontaktować się ze Szkołą przy Ośrodku
      Socjoterapeutycznym.(Psycholog szkolny, lub poradnia wychowawczo-zawodowa może
      będą ci mogły podać kontakt) W Warszawie znam takie dwa ośrodki szkolne: KĄT i
      SOS. Niestety są to szkoły na poziomie Liceum.
      • arenata1 Re: Nie chodzi do szkoły 20.04.07, 23:14
        witam
        i mnie dotyczy ten problem

        liceum a gimnazjum to jednak różnica, kiedy mój syn w gimnazjum wagarował jeden
        psycholog powiedział- niech poniesie konsekwencje (znaczy powtarza klasę), a
        inny żeby za wszelką cenę wyciągnąć go z gimnazjum (chodzić do nauczycieli,
        prosić rozmawiać...) bo jak zastanie na drugi rok to potem najprawdopodobniej
        będzie jeszcze gorzej
        • gloria2 Re: Nie chodzi do szkoły 22.06.07, 08:20
          arenata1 napisała:

          >
          > a tak poza tym to jest pare książek wartych przeczytania - mnie pomagają
          >
          Czy mogłabyś podać tytuły?
    • camel_3d zaprowadz ja .... 21.04.07, 00:09
      do: a schroniska dl abezdomnych i powedz, ze jak ktos nei ma pieniedzy to tam
      laduje.
      zaprowadz ja do urzedu pracy , i pokaz co to za instytucja..
      skakusj kieszonkowe, ogranicz jedzenie i powiedz, ze tak wyglada zycie osoby,
      ktora nie jest w stanie si eutrzymac. chleb i woda..
      • scher Re: zaprowadz ja .... 21.04.07, 07:07
        camel_3d napisał:

        > zaprowadz ja do urzedu pracy , i pokaz co to za instytucja..

        Ale niech ustawi się na końcu kolejki do okienka i przestoi kilka godzin.
    • podyanty Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 06:23
      Mam pytanie : czy polska szkola nie kontroluje obecnosci uczniow ?
      Czy cos takiego jak "duty of care" w ogole nie istnieje ?
      Szkola nie jest w kontakcie z rodzicami ?
      Rodzice nie maja obowiazku powiadomic o nieobecnosci dziecka a w przeciwnym przypadku szkola nie
      dzwoni do rodzicow, zeby sprawdzic dlaczego dziecka nie ma w klasie?
      A moze szkola w ogole nie dysponuje baza danych zawierajacej (miedzy innymi) telefony kontaktowe
      do rodzicow ?
      Chyba sie jednak odzwyczailam od polskich realiow...
      • maksimum Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 06:52
        echtom napisała:

        > Młoda uznała, że skoro przez całe życie uczyłam się i ciężko pracowałam, a w
        > jej pojęciu "do niczego nie doszłam", musi poszukać innej drogi do życiowego
        > sukcesu. Nie wiem, czy z wiekiem z tego wyrośnie i wróci do wartości, które
        > starałam się jej przekazać - teraz jest tak zbuntowana i nastawiona we
        > wszystkim na "nie", że trudno mi do niej dotrzeć.

        A nie bierzesz pod uwage tego,ze ona juz nie przyswaja co do niej mowia w
        szkole i w domu?
        Bo powiedz mnie w czym ona chce miec osiagniecia jak szkoly nie skonczy?
        Bedzie aktorka,modelka czy moze cale zycie bedzie z chlopakami latala bez celu?
        Ty piszesz rozsadnie ,wiec domyslam sie,ze ona tez jest inteligentna,ale gdyby
        ojciec w domu byl,to by ja pasem zmotywowal.
        Ja widze jak moja 10 letnia corka zaczyna byc czasami "madrzejsza" ode mnie.
        Usiasc i plakac.Brak dyscypliny w domu,to poczatek konca sukcesow.
      • maksimum Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 06:57
        podyanty napisała:

        > Mam pytanie : czy polska szkola nie kontroluje obecnosci uczniow ?
        > Czy cos takiego jak "duty of care" w ogole nie istnieje ?
        > Szkola nie jest w kontakcie z rodzicami ?
        > Rodzice nie maja obowiazku powiadomic o nieobecnosci dziecka a w przeciwnym
        przypadku szkola nie
        > dzwoni do rodzicow, zeby sprawdzic dlaczego dziecka nie ma w klasie?
        > A moze szkola w ogole nie dysponuje baza danych zawierajacej (miedzy innymi)
        telefony kontaktowe do rodzicow ?
        > Chyba sie jednak odzwyczailam od polskich realiow...

        Ja tez bylem tym zaszokowany,bo do mnie szkola dzwoni pierwszego lub najpozniej
        drugiego dnia jak dziecka nie ma w szkole i przypomina,ze dziecko musi miec
        usprawiedliwienie jak wroci do szkoly.
        Rozmowa zaczyna sie tak:Czy wiem,ze syna nie bylo dzisiaj w szkole?
        Ja na to:Wiem,jest chory,jutro lub pojutrze przyjdzie do szkoly.
        Usprawiedliwienie moze byc od rodzicow lub lekarza ale musi byc.
      • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 13:52
        Szkoła kontaktowała się ze mną już kilkakrotnie, ale rozmowy z wychowawczynią
        przynosiły niewielkie efekty. Może to szczegółowe wyliczenie opuszczonych
        godzin jakoś na młodą podziała - okaże się w przyszłym tygodniu.
    • mamonka01 Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 12:14
      Polska szkoła po reformie to dno. Szcególnie na minus wyróżniaja się rejonowe
      gimnazja w dużych miastach. Tak naprawdę w przeciętnym gimnazjum nikogo nie
      obchodzi uczeń - zwłaszcza ten który stważa problemy. Szkoły znają jeden sposób
      na rozwiązanie kłopotu ,przepchnięcie delikwenta do następnej klasy, aby jak
      najprędzej pozbyć się go ze szkoły. Usunąć się go inaczej nie da bo,istnieje
      klauzula tzw. "obowiązku szkolnego" polegająca na tym , że minimum
      obowiązującego wykształcenia to wykształcenie gimnazjalne, które uczeń musi
      osiągnąć do 18 roku życia. Zatem dopóki delikwent nie ukończy 18 szkoła rejonowa
      musi się z nim męczyć. Dziciaki są inteligentne i świetnie wiedzą,że skoro są
      "swiętymi krowami" to nie muszą nic.Ba ! Zdają sobie sprawę, że promocję do
      następnej klasy też mają za friko. Kojejny rak toczący polską szkołę to tzw.
      Karta Nauczycielska ,chroniąca i osłaniająca przed zwolnieniem mierne acz
      zasłużone ciało pedagogiczne.Dochodzi do tego również solidarność zawodowa
      polegająca na maksymalnym chronieniu własnych miejsc pracy, szczególnie widoczna
      w słabszych szkołach ponadgimnazjalnych. Wszak wyrzucenie uczniów za
      nieobecności tudzież inne przewinienia , może spowodować zmiejszenie ilości klas
      a co za tym idzie, obcięcie etatów przez gminę i pozbawienie pracy. Nadrzędnym
      staje się interes nauczyciela. Uczeń to zło konieczne. JEDNYM SŁOWEM DNO.
      Pezepraszam za swoją nieco emocjonalną wypowiedź, ale jak sądzę ważną, bo
      obnażające problemy i patologie mające bezpośredni wpływ tak na uczniów jak i
      ich rodziców.Trudno jest w takich warunkach nauczyć nastolatka zasady, że tylko
      dzięki własnemu wysiłkowi i pracy można osiągnąć sukces.
    • fakara Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 13:39
      Ja na Twoim miejscu stanęłabym na uszach i zaklaskała rzęsami, żeby córka
      przeszła do następnej klasy - jeżeli dziewczyna jest inteligentna, i za taką się
      uważa, to jeśli nie zda, może "obrazić się" na szkołę i na Ciebie i może dojść
      do jakiejś katastrofy - no a poza tym będzie mieć zawsze rok do tyłu, będzie
      chodzić do klasy z młodszymi dziećmi i szkoła będzie dla niej jeszcze mniej
      interesującym miejscem. Myślę, że rozwiązaniem byłaby większa kontrola nad
      dzieckiem - mogłabyś porozmawiać z wychowawcą o wspólnym systemie wymagań wobec
      Twojej córki - sama takiego systemu doświadczyłam, kiedy 5-6 lat temu miałam w
      gimnazjum takie problemy . Najskuteczniejszą z metod był chyba zeszyt, z którym
      po każdej lekcji musiałam iść do nauczyciela i zdobyć jego podpis - że na niej
      byłam, wpis, jak się zachowywałam i co jest zadane. Pod każdym dniem musiał
      podpisać się rodzic. Tylko, że córka musiałaby wyrazić gotowość prowadzenia
      takiego zeszytu. Może powiedz jej, że zrobisz wszystko, żeby zdała, a chyba jej
      na tym zależy, jeżeli obieca Ci, że postara się zmienić swoje postępowanie. Z
      własnego doświadczenia wiem, że wagary są jak nałóg - powrót do normalnego trybu
      szkolnego jest strasznie trudny, zwłaszcza, kiedy wydaje Ci się, że to szkoła
      dla debili.
      • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 14:07
        Mam dokładnie takie same obawy, zwłaszcza w kwestii chodzenia do klasy z
        młodszymi dziećmi. Ona najlepiej dogaduje się ze znajomymi w wieku 16-18 lat,
        więc nie wyobrażam sobie, że perspektywa spędzenia połowy dnia z 14-latkami
        mogłaby ją zmotywować do chodzenia do szkoły. Na zeszyt by się zgodziła, sama
        coś takiego zasugerowała, ale panie uznały, że poradzi sobie bez takich
        represyjnych metod. Jeżeli jednak od poniedziałku nic się nie zmieni, powrócę
        do sprawy zeszytu.
      • scher Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 15:25
        fakara napisała:

        > Tylko, że córka musiałaby wyrazić gotowość prowadzenia takiego zeszytu.

        W takim przypadku akurat uważam, że dziecko nie ma absolutnie NIC do gadania.
        • fakara Re: Nie chodzi do szkoły 22.04.07, 12:52
          Niestety, to właśnie dziecko ma do gadania najwięcej, można je motywować, można
          się starać,pomagać albo zostawiać, żeby radziło sobie samo, ale tak czy siak
          15-latki siłą się do szkoły nie zaciągnie. Ona musi sama chcieć, czy też czuć
          się w obowiązku iść do szkoły - jeśli nie, po prostu nie będzie do niej chodzić,
          i tyle.
          • scher Re: Nie chodzi do szkoły 22.04.07, 14:00
            fakara napisała:

            > ale tak czy siak 15-latki siłą się do szkoły nie zaciągnie.

            Moim zdaniem bardzo się mylisz. W tym wieku bardzo często dzieciakom "odpala".
            Jeżeli rodzicom bardzo na dziecku zależy, to je zmuszają, w razie potrzeby,
            przeczekując najtrudniejszy okres.

            Warunek jest jeden podstawowy: dziecko przez ostatnie 15 lat życia nie może
            mieć wątpliwośći, że rodzice je kochają.
            • fakara Re: Nie chodzi do szkoły 02.05.07, 18:23
              No ale w jaki sposób zamierzasz tą 15latkę zmusić do siedzenia w szkole?
              Przykujesz ją łańcuchem do ławki? Oczywiście, że rodzice powinni na dziecko
              naciskać, stawiać jakieś wymagania, ale 15latka musi myśleć sama i niezależnie
              od słuszności jej pomysłów czy przekonań, w tym wieku już jest za późno, żeby
              rodzic mógł je tak po prostu zignorować.
              • scher Re: Nie chodzi do szkoły 02.05.07, 20:37
                fakara napisała:

                > No ale w jaki sposób zamierzasz tą 15latkę zmusić do siedzenia w szkole?

                Jeżeli uznam, że nie ma innego wyjścia, to znajdę sposób, uwierz mi.
    • acorns Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 17:12
      Ogólnie muszę przyznać rację Twojej córce. Jej przemyślenia są słuszne i
      wynikają z obserwacji rzeczywistości a nie jakiejś tam ideologii. Gdybym ja się
      słuchał rodziców, a zwłaszcza matki (bo to matka tak mnie pędziła do nauki) to
      w wieku 24 lat dopiero skończyłbym studia, a teraz byłbym jakimś krawaciarzem
      typu Sales Manager czy coś takiego z pensyjką 4 tysiące plus jakieś tam premie,
      w sumie sześć. Byłbym przywiązany do Warszawy i nie mógłbym się od niej
      uwolnić. Moja wolność to byłyby tylko święta, długie weekendy i kilkanaście dni
      urlopu. Ale ja na szczęście szkołę olałem i zajęłem się zarabianiem kasy. Teraz
      mogę sobie pozwolić na olewanie bo na samych funduszach inwestycyjnych mogę
      ciągnąć aż do śmierci. W zimę prawie wcale nie robię, teraz jak się ciepło robi
      to będę więcej robił ale tak żeby się przypadkiem nie przepracować.
      Wykształcenia jak nie miałem tak nie mam go nadal.

      Mój kolega z klasy zawsze miał do szkoły "pod górkę". Skończył osiemnaście lat,
      przyjeli go do firmy przeprowadzkowej i dźwigał mebelki. Potem zaczął śmigać
      furgonem w tej firmie i złapał parę układów, kupił sobie furgon i zaczął
      jeździć na własną rękę. Dziś ma firmę transportową, kilkanaście samochodów i
      perspektywy rozwoju. Edukację zakończył na I klasie zawodówki.

      Inny mój kolega zamiast się uczyć otworzył budę z kebabami, dziś ma tych bud
      kilkanaście i z każdej w sezonie wyciąga po 15-30 tysięcy miesięcznie.

      Nie jest sztuką zmarnować dzieciństwo i wiek nastoletni nad książkami. Nie jest
      sztuką spać o 3-4 godziny dziennie bo zajęcia, bo kolokwium bo egzamin. Jak
      miałem tak sypiać to wolałem śmigać dostawczakiem do Rosji i wozić co trzeba.
      Przynajmniej jakaś konkretna kasa z tego była a nie papierek zwany dyplomem.
      Nie jest też sztuką zaczepić się w jakiejś firmie i chodzić na smyczy szefa. Ja
      mam może 10% wiedzy którą mają absolwenci studiów, ale robię z tych 10%
      właściwy użytek co się przekłada na kasę. I to jest sztuka a nie
      kolekcjonowanie papierków i zasypianie na siedząco z nosem w książce. Jeśli
      Twoja córka ma poważne hobby, wiąże z tym jakąś przyszłość to nie ma sensu
      pędzić jej do nauki. Przepchnąć ją tylko przez tę szkołę dopóki reżim państwowy
      sobie tego życzy. Maturę i studia może zrobić jak jej będą potrzebne. Moim
      zdaniem to Ty uczepiłaś się tej edukacji i tej jej matury jak pijany płota i
      nie dostrzegasz tego że wykształciłaś się, ciężko pracowalaś a masz tylko
      średnią krajową. Twoja córka to widzi i nie chce powtórzyć Twojego scenariusza
      więc szuka sobie innej drogi. Uważam że bardzo słusznie. Na Twoim miejscu
      umówiłbym się z nią że ma po prostu zdać i tyle. Albo przynajmniej pociągnąć do
      osiemnastki a potem rzucić szkołę jeśli taka jej wola. Szkoła jaka jest to
      każdy widzi i nie ma się co oszukiwać że nie jest to zmarnowany czas. Oblicz
      sobie ile godzin traci się w szkole i ile możnaby się nauczyć w tym czasie
      pożytecznych rzeczy a nie bzdetów co się w życiu nie przydają.
      • scher Re: Nie chodzi do szkoły 21.04.07, 17:29
        acorns napisał:

        > Ja mam może 10% wiedzy którą mają absolwenci studiów, ale robię z tych 10%
        > właściwy użytek co się przekłada na kasę.

        Ja całe dzieciństwo ślęczałem nad książkami, dobrze zdałem maturę i skończyłem
        studia. Potem dokształcałem się samodzielnie w dziedzinie, która jest moją
        pasją. Dzisiaj z mojej wiedzy robię właściwy użytek, co się przekłada na wielką
        satysfakcję, uznanie osób, którym moja wiedza bardzo się przydaje; przynosi to
        również bardzo godziwe pieniądze.

        Obaj mamy satysfakcję z zarobków, też nie żyję od pierwszego do pierwszego.
        Mnie dodatkowo dany jest ten inny, niemalże mistyczny rodzaj satysfakcji - dla
        Ciebie nigdy niedostępny. Nie chciałbym, żeby horyzonty moich synów ograniczały
        się do ciasnej kabiny ciężarówki.
      • echtom Acorns 21.04.07, 19:32
        Lubię Twoją nieskomplikowaną filozofię życiową, a jednak znacznie bliżej mi do
        Schera. Btw. mam dochód powyżej średniej krajowej, ale przy trójce dzieci
        wychodzi średni standard życia.
        • maksimum Re: Acorns 21.04.07, 20:25
          Rady acorns mialyby sens,gdyby dziewczyna byla pracowita,bo przeciez on i jego
          kumple dorobili sie pracowitoscia.Zaloze sie,ze kazdy z nich pracowal wiecej niz
          40 godz tygodniowo.
          Pracowitosc jest niezbedna dla tych,ktorzy koncza studia i chca cos
          osiagnac,wiec zacznij z malolata wlasnie od tego.
          Ona jest po prostu leniwa i ogarnela ja mlodziezow glupawka z ktorej moze nigdy
          nie wyjsc.
          • acorns Re: Acorns 22.04.07, 19:48
            > Zaloze sie,ze kazdy z nich pracowal wiecej niz
            > 40 godz tygodniowo.

            I to mi się podoba. Wreszcie ktoś to rozumie. A nie tak jak niektórzy co to
            myślą że mi pieniążki same do portfela wskakiwały. A niech sobie postoi w
            furgonie w zimę 3 dni na granicy rosyjsko - ukraińskiej i to jeszcze z
            pięcioletnią córką której trzeba coś dać jeść, wykąpać ją i jakieś zajęcie jej
            zorgaizować co by się nie zanudziła. Albo niech w zimę w mróz wstanie o piątej
            rano i pali ognisko pod Kamazem żeby raczył odpalić bo na szóstą trzeba być już
            na budowie, to wtedy będzie wiedział co to znaczy praca. Ten mój kumpel co ma
            budy z kebabami to przez kilka lat miał ostry zapieprz od rana do nocy. Bo to
            się tak tylko wydaje że pracownika zatrudni i pracownik wszystko zrobi. Mam
            pracowników to wiem jak jest. Jak się nie pilnuje to dochody spadają. Widzę to
            bo za każdym razem jak trochę odpuszczę to od razu odbija się na dochodach.
            starczy że mi barmanka sprzeda dziennie parę piw i ze trzy obiady na lewo i już
            mam w plecy. Nie wspominając już o tym że sobie coś podbierze do domu na obiad.

            A wracając do tematu dyskusji to masz rację - trzeba tej dziewczyniepowiedzieć
            że własny biznes to nie jest tylko przyjemność wynikająca z robienia tego co
            się lubi.
            • scher Re: Acorns 22.04.07, 20:33
              acorns napisał:

              > A wracając do tematu dyskusji to masz rację - trzeba tej dziewczynie
              > powiedzieć że własny biznes to nie jest tylko przyjemność wynikająca
              > z robienia tego co się lubi.

              Ano, ano smile
        • acorns Re: Acorns 22.04.07, 19:29
          > Lubię Twoją nieskomplikowaną filozofię życiową, a jednak znacznie bliżej mi
          > do Schera.

          Scher ma bardzo dużo racji, ale jeszt za bardzo zasadniczy. Albo tylko takie
          wrażenie robi. Tylko nie bierze poprawki na to że nie z każdym dzieckiem da się
          w taki sposób jak pisze:

          "Jeżeli nie - nie ma prawa wyjść z domu, zero rozmów telefonicznych itp"
          "ma prawo zająć się swoim hobby tylko i wyłącznie po wypełnieniu wszystkich
          obowiązków szkolnych"
          "w takim przypadku akurat uważam, że dziecko nie ma absolutnie NIC do gadania."

          Jakby miał takie dziecko jak moja córka to na dzień dzisiejszy nie dość że to
          on nie miał by absolutnie NIC do gadania to jeszcze miałby z nią wszelkie
          możliwe problemy wychowawcze i prawne. Bo to nie jest dzieciak któremu jak
          zabronisz wyjść z domu, to się popłacze w pokoju i pokornie podda się karze. Ja
          pamiętam dobrze i całe życie bedę pamiętał bo mam po tym dwie szramy na łapie,
          jak miałem coś koło 10 lat i tatuś postanowił mnie ukarać zamykając mnie w
          pokoju. Wywaliłem szybę pięścią i wyszedłem z domu trzaskając drzwiami a potem
          mnie szukali w każdym możliwym miejscu bo na noc nie wróciłem tylko się
          zabunkrowałem na ogródkach działkowych nad Wisłą. Z Młodą tak samo by było bo
          to krew z krwi a charakter dodatkowo wzmocniony cechami kaukaskimi po dziadku
          Gruzinie. Jakby Scher zabrał mojej córce komórkę i zakazał rozmów
          telefonicznych, to jeszcze tego samego dnia miałaby komórkę a Scher ewentualne
          problemy prawne z powodu sposobu w jaki Młoda weszła w posiadanie telefonu.
          Krótko mówiąc gdyby to Scher wychowywał moją córkę, to miałaby jeszcze grubszą
          kartotekę na policji niż ja miałem będąc w jej wieku. Dla niej to żaden problem
          zebrać grupę sobie podobnych i wymuszać haracze na innych uczniach czyli jak to
          ona pięknie określa "opodatkować lamusów". I niech tylko Scher zabrałby jej
          kieszonkowe za karę to od razu by opodatkowała lamusów. Jego metody wychowawcze
          zrobiłyby z mojej córki młodocianą bandziorkę. Wiem dobrze że tak by było bo
          ona ma charakter po mnie. Tak więc tego co Scher pisze to nie można odnosić do
          wszystkich dzieciaków i nastolatków bo nie z każdym tak się uda. Twoja córka
          wyglada na osobę myślącą samodzielnie więc karami, nakazami i zakazami nic nie
          zdziałasz a tylko pogorszysz sytuację. Z taką osobą trzeba negocjować a nie
          stawiać warunki. Pamiętaj o tym.

          > Btw. mam dochód powyzej sredniej krajowej, ale przy trójce dzieci
          > wychodzi sredni standard zycia.

          Odnosiłem się tylko do tego co wcześniej napisałaś. Ja nikomu do portfela nie
          zaglądam przecież smile
          • grzalka bardzo ciekawy wątek 24.04.07, 13:56
            Nic mądrego nie poradzę, bo mam dzieci w wieku przedszkolnym, ale czytam z
            zainteresowaniem, bo mamy podobny kłopot w rodzinie- bratanek męża też w drugiej
            klasie gimnazjum postanowił rzucic szkołę. W rodzinie wszyscy z wyższym
            wykształceniem, więc są w szoku i zupełnie nie wiedzą co robić. Jest w drugiej
            klasie gimnazjum i jest zagrożony z kilku przedmiotów....
    • olamazur do acornsa 24.04.07, 15:35
      Z Twoich wypowiedzi wynika jasno, że nie doceniasz wagi wykształcenia, a wręcz
      przeciwnie - uważasz, że po cholerę ta cała nauka. Tylko kasa, kasa, kasa. No i
      praca fizyczna budzi u Ciebie szacunek.
      Może Twoje rady na coś się komuś przydadzą, ale na pewno nie tym, co mają inne
      priorytety. I z tego co widzę, nie autorce wątku, bo ona akurat do
      wykształcenia wagę przywiązuje. Mogłeś się zorientować już po pierwszej
      wypowiedzi, że cała ta Twoja filozofia jej na nic.
      • acorns Re: do acornsa 25.04.07, 01:48
        > Z Twoich wypowiedzi wynika jasno, że nie doceniasz wagi wykształcenia, a
        > wręcz przeciwnie - uważasz, że po cholerę ta cała nauka. Tylko kasa, kasa,
        > kasa.

        Nieprawda. Doceniam wykształcenie, ale wówczas gdy ono komuś do czegoś służy a
        nie tylko skończyć szkołę żeby mieć papierek a papierek tylko do tego żeby się
        pochwalić przed innymi że się ma papierek. Najgorsi są tacy co pokończyli
        studia, zarabiają ledwo 5-6 tysięcy, chodza na smyczy szefa i uważają się za
        dużo lepszych, mądrzejszych niż ci, którzy szkół nie pokończyli ale za to
        potrafili zrobić użytek z tej wiedzy którą mają i teraz 5-6 tysięcy to wydają
        na drobne zakupy. A prawda jest taka że są lamusami i są traktowani jak goowno
        i nawet tego nie widzą że tyle co oni to może zarobić spawacz albo hydraulik z
        wykształceniem zawodowym.

        > I z tego co widzę, nie autorce wątku, bo ona akurat do
        > wykształcenia wagę przywiązuje. Mogłeś się zorientować już po pierwszej
        > wypowiedzi, że cała ta Twoja filozofia jej na nic.

        Ale autorka wątku ma córkę, która twierdzi mniej więcej to samo co ja. A w tym
        akurat przypadku popieram córkę, bo ma rację. Widzi to co widzi i wnioski
        wyciąga. Ja nie żałuję tego że rzuciłem szkołę. Żałuję tylko że nie rzuciłem
        jej tak ze 2 lata wcześniej to bym się jakoś lepiej ustawił.
        • mamosz Re: do acornsa 25.04.07, 04:17
          acrons chcialam ci uswiadomic ,ze tych co wyciagaja "ledwie 5-6 tys" nie jest
          az tak znow duzo wsrod "wyksztalciuchow" wiekszosc "wyciaga" znacznie mniej .A
          to co piszesz to pochwala cwaniactwa,bezczelnosci i glupoty.Nie podoba mi sie
          ani twoj ton ,ani teresc a najmniej podoba mi sie z twojego opisu Twoja corka
          oraz Twoj stosunek do jej wyczynow.Ale coz skoro to jest twoj sposob na zycie
          nic dziwnego ,ze mloda to powiela.I nie chodzi o to do czego doszedles i jaka
          ciezka praca ale na zgode Twoja,a nawet dume z tego ze Mloda taka sprytna i
          postawi na swoim nawet za cene krzywdzenia innych .Chyba ci w tych stojacych na
          ukrainskiej granicy ciezarowkach odmrozilo mozg ,a kasa przyslonila ci
          wszystko ....i nie komentuj tego ,ze ci zazdroszcze bo nie musze ci
          zazdroscic ,mam wystarczajaco na swoje i mojej rodziny potrzeby a nawet wiecej -
          ale to co tu zaprezentowales to po prostu jest typowa postawa swiezutkiego
          dorobkiewicza coz z tego ,ze masz kase skoro o slome z butow eleganckich
          wylazaca potykasz sie co krok
          • maksimum Re: do acornsa 25.04.07, 05:56
            mamosz napisała:

            > acrons chcialam ci uswiadomic ,ze tych co wyciagaja "ledwie 5-6 tys" nie jest
            > az tak znow duzo wsrod "wyksztalciuchow" wiekszosc "wyciaga" znacznie
            mniej .A
            > to co piszesz to pochwala cwaniactwa,bezczelnosci i glupoty.Nie podoba mi sie
            > ani twoj ton ,ani teresc a najmniej podoba mi sie z twojego opisu Twoja corka
            > oraz Twoj stosunek do jej wyczynow.Ale coz skoro to jest twoj sposob na zycie
            > nic dziwnego ,ze mloda to powiela.I nie chodzi o to do czego doszedles i jaka
            > ciezka praca ale na zgode Twoja,a nawet dume z tego ze Mloda taka sprytna i
            > postawi na swoim nawet za cene krzywdzenia innych

            Mnie sie wydaje,ze on narzeka z tego powodu,ale nie widzi innego wyjscia.
            Z tego co wiem,haracze od malolatow w polskich szkolach sa dosc popularne i
            niewiele sie robi by to ukrocic.
            W Stanach tego nie ma,a gdyby bylo,to wyrzuciliby dzieciaka ze szkoly i po
            klopocie.Tutaj zostawienie na drugi rok,czy zawieszenie na kilka dni jest
            normalna kara.Ani syn ani corka nigdy sie nie skarzyli,ze ich ktos w szkole czy
            poza szkola "oklepal".

            >.Chyba ci w tych stojacych na ukrainskiej granicy ciezarowkach odmrozilo
            mozg ,a kasa przyslonila ci
            > wszystko ....i nie komentuj tego ,ze ci zazdroszcze bo nie musze ci
            > zazdroscic ,mam wystarczajaco na swoje i mojej rodziny potrzeby a nawet
            wiecej -
            > ale to co tu zaprezentowales to po prostu jest typowa postawa swiezutkiego
            > dorobkiewicza coz z tego ,ze masz kase skoro o slome z butow eleganckich
            > wylazaca potykasz sie co krok

            Z tego co wiem,on mieszka teraz na prowincji i wlasnie tak tam zycie wyglada.
            Dorobil sie ciezka praca,a ze na prowincji jest wiecej slomy niz w miescie ,to
            sprawa oczywista.
            Co innego,gdyby mowil,ze ma mgr jak to Kwasniewski zrobil,a w rzeczywistosci go
            nie mial.Uczelnie nie sa dla wszystkich,ale dorabia sie czlowiek najlepiej
            pracowitoscia.
        • olamazur Re: do acornsa 25.04.07, 08:49
          > Doceniam wykształcenie, ale wówczas gdy ono komuś do czegoś służy a
          > nie tylko skończyć szkołę żeby mieć papierek a papierek tylko do tego żeby
          > się pochwalić przed innymi że się ma papierek.

          Wydaje mi się, ze dzielisz ludzi na dwie kategorie:

          1) tych, którym wykształcenie do czegoś służy, przy czym CZEGOŚ = robienie
          naprawdę duzej kasy
          2) tych, którzy tylko chcieli mieć papierek, by się nim chwalić

          To nieprawdziwy obraz sytuacji. W każdym razie ja i ludzie, których znam, nie
          mieścimy się w żadnej z tych kategorii. Celem pójścia na studia w moim wypadku
          nie była chęć chwalenia się tym po ich skończeniu, a że kasy nie zrobię, było
          oczywiste. Choć to dla Ciebie żadna wartość, to Ci powiem, żebyś mógł sobie
          dopisać punkt trzeci:

          3) są tacy, co poszli na studia, bo ich bardzo interesowało to, czego się na
          tych studiach dowiedzą, bo aż sie palili do tych książek, które będą im na
          studiach polecać i które będą potem omawiać w gronie ludzi o takich samych
          zainteresowaniach i bo planowali pójść po studiach do pracy związanej z tymi
          zainteresowaniami.

          Odkrycie Ameryki dla Ciebie, co?

          Tobie imponują ci, co mogą wydać 5-6 tysięcy na drobne zakupy, mnie ci, co
          wykorzystują mózg do rozumienia bardziej rozwijających mentalnie tekstów niż
          pismo obrazkowe znaków drogowych.
    • el1002 Re: Nie chodzi do szkoły 24.04.07, 20:45
      Przede wszystkim należy porozmawiać rozumnie z córką na temat przyczyny jej
      wagarów. I dopiero potem wyciągać z tej sytuacji wnioski, które powinny
      doprowadzić do wspólnej z córką decyzji co dalej.
      • maksimum Re: Nie chodzi do szkoły 25.04.07, 05:58
        el1002 napisała:

        > Przede wszystkim należy porozmawiać rozumnie z córką na temat przyczyny jej
        > wagarów. I dopiero potem wyciągać z tej sytuacji wnioski, które powinny
        > doprowadzić do wspólnej z córką decyzji co dalej.

        Ja mysle,ze ona na powaznie zgrywa juz dorosla,ze starszymi chlopakami i szkola
        ja po prostu nudzi i to siedzenie z dzieciakami w lawkach jest usypiajace.
        Nie zdziwilbym sie gdyby cpala.
        • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 25.04.07, 08:34
          A czemu zgrywanie dorosłości kojarzy Ci się z ćpaniem?
          • maksimum Re: Nie chodzi do szkoły 25.04.07, 23:44
            echtom napisała:

            > A czemu zgrywanie dorosłości kojarzy Ci się z ćpaniem?

            U mnie w rodzinie byl podobny przypadek.
            Oboje rodzicow po studiach,a dziewczyna zdziczala w liceum,ktorego zreszta nie
            skonczyla.Nagle zaczela sie zachowywac dorosle,czyli towarzystwo starszych
            chlopakow i prawdopodobnie cpanie.Nikt jej na tym cpaniu nie zlapal,ale i nikt
            jej specjalnie nie pilnowal.
            Teraz juz jest po rozwodzie i ma 6 letniego syna.Jej rodzice tez sie rozwiedli
            jak byla mala.
            Obecnie pracuje w Anglii z nowym narzeczonym,a dzieciak chodzi do przedszkola w
            Polsce pod opieka babci.
            • bi_scotti Re: Nie chodzi do szkoły 26.04.07, 02:23
              Nie mam pojecia jakie dodtad prowadzilas rozmowy z corka, u mnie w domu od
              zawsze zasada byla dosc prosta - rodzice chodza do pracy, dzieci chodza do
              szkoly, ktora w jakims sensie jest dzieci "praca". Gdyby moje dziecko nie
              chcialo chodzic do szkoly, musialoby isc do pracy. Gdyby bylo za mlode na
              podjecie pracy zarobkowej poza domem, musialoby zajac sie domem, zakupami,
              sprzataniem i gotowaniem zeby miec rowny udzial w wysilku calej rodziny
              starajacej sie o siebie wzajemnie. Skoro Twoja corka nie chce teraz chodzic do
              szkoly i wolalaby zarabiac pieniadze to moze mozna to praktycznie
              przedyskutowac. Na produkcje Jej bizuterii Ona potrzebuje jakis kapital
              zakladowy. Ma taki? Jesli ma, to jakich spodziewa sie zyskow w jakim okresie
              czasu? Jesli nie ma, to skad go wezmie? Jesli by chciala od Ciebie pozyczyc na
              poczatek to ile, na jak dlugo, na jaki procent? Gdzie Ona zamierza swoje wyrowy
              wytwarzac? Czy do tego potrzeba elektrycznosci? gazu? To sa wszystko koszty!
              Gdzie to bedzie przechowywac? Jak transportowac na miejsce sprzedazy? Gdzie to
              w koncu sprzedawac? Koszty - ile? Zyski - ile? w jakim czasie?
              Ja bym Ja naprawde potraktowala powaznie, posadzila przy stole na dluga rozmowe
              o sensownym planie biznesowym. Gdyby plan MNIE Jej plan przekonal, moze bym sie
              nawet dala przekonac do TYMCZASOWEGO przerwania szkoly. Jesli zawali jeden rok
              to nie az taka kleska a przy okazji moze sie faktycznie czegos sensownego
              nauczyc. Pod warunkiem, ze ten pomysl z zarabianiem pieniedzy na produkcji i
              sprzedazy bizuterii to faktycznie plan a nie takie rzucone na odczep sie
              uzasadnienie dla niechodzenia do szkoly.
              Skoro Ona chce byc traktowana powaznie to moze faktycznie potraktuj Ja powaznie
              i daj Jej szanse przekonac Cie do Jej pomyslow. Musisz jednak sama sie do
              takiej rozmowy przygotowac, wiedziec ile co kosztuje, jakie sie placi podatki
              od takiej dzialanosci biznesowej i tym podobne detale. Poza tym musisz Jej
              uswiadomic, ze mieszkajac we wspolnym gospodarstwie kazda pracujaca osoba
              doklada sie do wydatkow w domu tak wiec Jej ewentualne zyski bedzie musiala
              pomniejszyc o taki finansowy wspoludzial w wydatkach rodziny.
              Nie sztuka miec pomysl, duzo trudniej praktycznie wprowadzic go w zycie i
              jeszcze umiec na nim zarobic smile
              • maksimum Re: Nie chodzi do szkoły 26.04.07, 03:13
                Moj znajomy robil bizuterie i na tym niezle wychodzil,ale to bylo sporo lat
                temu.Teraz moze okazac sie tansza chinszczyzna.Do takiej pracy trzeba sie umiec
                poslugiwac palnikiem,lutownica i miec troche narzedzi.Rzadko ktora dziewczyna
                sie do tego nadaje.To jest meska robota.Kobieta moze sie zajmowac projektowaniem
                bizuterii,ale do tego trzeba byc artysta.
              • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 26.04.07, 08:41
                To, co piszesz, ma sens, tylko jest jedno "ale". Prawo nakłada obowiązek
                szkolny do ukończenia 18 lat i nie przewiduje uznaniowych przerw w trakcie jego
                realizacji. W takim wypadku córka pojdzie do ośrodka wychowawczego, a ja
                poniosę odpowiedzialność karną za niedopilnowanie obowiązku, czyli w sumie nic
                fajnego.
                • maksimum Re: Nie chodzi do szkoły 27.04.07, 04:10
                  echtom napisała:

                  > To, co piszesz, ma sens, tylko jest jedno "ale". Prawo nakłada obowiązek
                  > szkolny do ukończenia 18 lat

                  Pozostaje Ci wiec narzucic jej wiecej obowiazkow domowych.
                • bez.wyksztalcenia Re: Nie chodzi do szkoły 27.04.07, 16:27
                  do 18? as nie do 16?
                  • echtom Re: Nie chodzi do szkoły 27.04.07, 19:12
                    W wieku 16 lat kończy się planowo gimnazjum, obowiązek szkolny trwa do 18.
                    Można kiblować 2 lata w gimnazjum albo w wieku lat 16 rozpocząć naukę w szkole
                    zawodowej lub średniej i przerwać ją po 2 latach na własną odpowiedzialność.
                    • jessia Re: Nie chodzi do szkoły 28.04.07, 09:47
                      echtom,

                      moje rady tez pewnie daleko od przydatnych bo mam dopiero małe dzieci, ale
                      myslę, że skoro ona ma pasję, to może trzeba jej uświadomić, jak można na maksa
                      tę pasję rozwinąć. Musi skończyc gimnazjum, by potem móc pójść do bardziej
                      ukierunkowanej szkoły np. studium z designu (dizajnu??). Możesz jej dać do
                      zrozumienia, że Ty widzisz, że gimnazjum jest niedoskonałe ale że należy go
                      traktować wyłącznie jako środek do celu.
                      Tak jak napisał którys przedmówca, jeżeli będzie byle jaką bizuterię
                      produkować, to nie uda jej sie zbić kokosów ze względu na tańszą chińszczyznę.
                      Więc musi dążyć do lepszej półki, np. bardziej artystycznych rzeczy, a do tego
                      potrzeba nie tylko wrodzonej zdolności oraz pomysłu ale i konkretnych
                      umiejętności i fachowej wiedzy.
                      Moim zdaniem trzeba bardziej grać jej na honor, dumę, niż karać, co i tak moze
                      sie okazać nieegzekwowalne bo fizycznie nie mozesz jej dopilnować tak dokładnie.
    • echtom No i "prawie" zdała 18.06.07, 14:48
      Jedna poprawka i jeden egzamin klasyfikacyjny w sierpniu. Jeszcze o tym nie
      wie, bo jest na wycieczce szkolnej. Trudno, najwyżej zapaskudzi sobie wakacje
      korkami z fizyki.
Pełna wersja