Dodaj do ulubionych

Kiedy maluch przeklina....?

29.05.03, 09:08
Drogie mamy, mamy problem z naszym 3-letnim synkiem... jakiś czas temu
usłyszał przekleństwo 'k... mać' i od tej pory bardzo często go używa
(przyznaję się bez bicia - usłyszał to ode mnie, bo wlazłam na róg otwartych
drzwiczek w kuchennych szafkach i w tym momencie siarczyscie przeklęłam - do
tej pory mam bolesnego guza). Nie mamy pojecia jak reagować; starliśmy mu się
delikatnie wytłumaczyć, że to nieładne słowa, pytaliśmy go, czy rozumie
znaczenie tych słów - jeśli nie, to lepiej ich nie używać... nic. Chyba
podoba mu się reakcja ludzi, kiedy w sklepie, czy na podwórku rzuci taki
tekst... wszyscy patrzą na nas jak na rodzinę patologiczną, a my naprawdę nie
używamy takiego słownictwa (tak strasznie mnie ta szafka w mojej głowie
zabolała, że nie myślałam o tym, iż w pobliżu jest syn). wystarczyło, że raz
to usłyszał i bardzo mu przypadło do gustu. Teraz próbujemy nie reagować na
te wyrażenia, ale to też nic nie daje - popisuje się wtedy w sklepie i widzi,
jakie to wywarło na innych wrażenie....
Co robić? Tłumaczyć, czy ignorować? Udawać, że się tego nie słyszy i nas nie
interesuje? Im bardziej my się tym przejmujemy, tym bardziej on to lubi...
Doradźcie coś...
Pozdrawiam, gosiah
Obserwuj wątek
    • sasha3 Re: Kiedy maluch przeklina....? 29.05.03, 10:59
      Witaj!
      Mój synek w wieku 2,5 lat podłapał słowo "pier...y" i z upodobaniem okraszał
      nim każdy rzeczownik. Nasze tłumaczenia, prośby i groźby odnosiły skutek wręcz
      odwrotny do zamierzonego. W końcu przestaliśmy wogóle zwracać mu uwagę,
      traktowaliśmy to wyrażenie jak każde inne słowo, po tygodniu zapomniał o nim i
      wiecej już go nie użył. Mieliśmy o tyle ułatwioną sprawę, że byliśmy w tym
      czasie na działce, z dala od "cywilizowanego" świata, a odwiedzających nas
      sąsiadów dyskretnie informowaliśmy o tym, aby nie zwracali mu uwagi. U Ciebie
      niezawracanie uwagi jest o tyle trudniejsze, że zawsze znajdzie się jakas obca
      osoba, która powie "Ojej, chłopczyku, jak ty brzydko mówisz!" i cała "zabawa"
      rozpocznie się od początku. Może udałoby Ci się chociaż przez parę dni unikać
      obcych?
      Wczoraj na placu zabaw byłam świadkiem, jak 3-letnia około dziewczynka
      powiedziała do mamy zwracającej jej uwagę "ty głupia cipo!". Mamie zrobiło się
      wstyd, uśmiechnęła się do mnie zażenowana, na co ja odpowiedziałam uśmiechem
      pełnym zrozumienia i przeszłyśmy nad tym do porządku dziennego. Rodzice małych
      dzieci rozumieją innych rodziców, gorzej z ludźmi starszymi, którzy już nie
      pamietają dzieciństwa swoich dzieci.
      A to, że dziecko podłapie brzydkie słowo, wcale nie świadczy źle o rodzicach i
      ludzie powinni zdawać sobie z tego sprawę, zamiast gorszyć się. Wystarczy w
      ciepłe popołudnie iść do parku i posłuchać , w jaki sposób rozmawia ze sobą
      kilkunastoletnia młodzież (panienki wiodą prym) siedząca na ławce. Wcale nie
      zwracają uwagi na to, że obok przechadzają się rodzice z dziećmi, które mają
      słuch wyczulony na takie słownictwo, czy ludzie starsi. Czują się bezkarni,
      wiedzą, że każdy boi się zwrócić im uwagę, czemu akurat się nie dziwię.
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości!
      M.
    • justyna1212 Re: Kiedy maluch przeklina....? 04.06.03, 14:48
      Moja trzyletnia córka również zasłyszała niecenzuralne słowo "k..."
      Powiedzieliśmy jej, że to bardzo brzydkie słowo, ale niekiedy wymyka się
      dorosłym, że niektórzy tak mówią, ale to bardzo nieładnie. I, jeśli musi to
      może używać jakiegoś słowa zamiast. Wymysliła sobie "kurczaki, pieczoniaki".
      Jeszcze czasem wymknie jej się "k..", ale zawstydza się wtedy bardziej ode
      mnie. W domu jest to mniejszy problem, ale nie wiem, jak zareagowałabym, gdyby
      takie słowa padały na dworze, przy ludziach. To już gorzej. Myślę, że warto
      jest wymyśleć jakieś mniej groźne "przekleństwo", u nas zdało to egzamin.
      • maja252 Re: Kiedy maluch przeklina....? 06.06.03, 22:11
        witajcie

        moj synek jakis czas temu uslyszal od kolegi w piaskownicy rownie doroslego
        jak on czyli 3 i pol roku slowo piep..ny i trwalo to kilka dni jak moja
        pociecha sie tym delektowala najpierw zabranialam robiac grozna mine ale to
        nie pomoglo wkoncy wzielam malego sposobem i wyjalam mu podelko z przyprawami
        i powiedzialam zeby sie zastanowil co mowi podajac do reki pieprz bo przeciez
        pieprz to tylko przyprawa do mieska nic wiecej wiec gadasz synek jakes bzdury
        bez sensu takich slow urzylam maly sie zdziwil i zaakceptowal fakt ze pieprz
        to pieprz ..przestal przypomine mu sie tylko podczas gotowania ale sam mowi ze
        to tylko przyprawa ....tak sobie mysle ze sposob jest rewelacyjny tylko do
        czego mam przyrownac slynne"ku....a" tak juz kilka dni mysle i jeszcze nie
        wiem moze ktos ma jakis pomysl....bo to uslyszal od tatusia jak mu na noge
        kubek ze stolu spadlsmile)))))))pozdrawiam serdecznie

        maja
        • ochotka69 Re: Kiedy maluch przeklina....? 12.06.03, 13:44
          Moja olka ma poltora roku i powtarza wszystko jak papuga. Na spacerze
          spotkalysmy dwie 17 latki ktore komentowaly jadac na rowerach jakiegoś
          chlopaka. I jedna do drugiej mowi to kompletny kretyn a ola nagle powtarza
          kejtyn, kejtyn.
          Pare dni pozniej spotykam sie z sąsiadem na schodach, tenze zagaja ile ona ma
          lat? mowie 1,5 roku a on na to a mowi juz mama? ja mowie tak nawet zdania
          probuje skladac. Facet odchodzi a ola oburzona Kejtyn
          Mało nie posłabłam.
          • goranm Re: Kiedy maluch przeklina....? 25.06.03, 23:24
            Cześć
            Dzieciaki chłoną wsyztko, również przekleństwa które szepczemy czasami bardzo
            cichutko by nie słyszały. Co gorsza rozumieja w jakich sytuacjach najbardziej
            wypada użyć przekleństwa. Moj syn (obecnie 3,7) wypowiedział magiczne k-wa
            jasna w chwili skoku do zimnego basenu rok temu(zachował sie adekwatnie do
            sytuacji, woda była bardzo zimna). Później gdy przyjechała w odwiedziny moja
            mama (mieszka daleko widujemy sie 2-3 razy do roku) ze stresu przed kolejna
            osobą w domu zaczął ja gonić do pracy w ogrudku z chasłem - Babcia co to ma
            znaczyć cholera jasna bierz grabie i wyrywaj korzenie k-wa jasna. Odstęp
            czasowy był ponad 4-miesięczny. Postarałem sie mu wtłumaczyć że to jednak nie
            są odpowiednie słowa, oraz postarałem sie go zawstydzić (taki duży chłopak a
            takich brzydkich słow uzywa) Jednak najbardziej przekonywujące było
            wyjaśnienie, że babcia to nasza rodzina i musi z nami trochę pomieszkać. Od
            tamtej pory prze pół roku spokój. teraz od kuzynów przedszkolaków podłapal
            jakieś głupie piosenki o siusiolkach i kupolkach, które wykorzystuje by nas
            podraźnić. Tłumaczymy i zawstydzamy nie zawsze z dobrym skutkiem.
            Tak właściwie to tych przekleństw nie unikniemy, musimy tylko tłumaczyć ich
            rzeczywiste znaczenie oraz sytuacje w których nawet rodzicom mogą się one
            wyrwać z usta. Kiedy dzieciak zrozumie (a zrozumie na pewno)to przestanie ich
            uzywać publicznie
            Pozdrawiam
            Goran M
    • aacha Re: Kiedy maluch przeklina....? 30.06.03, 18:49
      hue hue

      wlasnie mam to na codziensmile
      Jeszcze nie wiem na ile skutecznie (choc widze pewne efekty tej metody) ale
      proponuje nie reagowacsmile Tylko jak tu czasem nie reagowacsmile))
      Moje 2,5 dziecko ostatnio wielce asertywnie "wyrazilo swoje emocje":
      "Mamuniu, bo ja tak stlasznie jestem zdenelwowana, kulwa, kulwa, kulwa"wink))
      sila woli powstrzymalam sie, zeby nie ryknac smiechem.

      Jak rowniez poinformowala mnie: "jak cie bede wkulwiac to mi daj w dupe"wink))
      (produkcja wlasna, nikt jej nie proponowal "dania w dupe")

      W ten oto sposob nasze dziecko skutecznie oduczylo nas stosowania slownictwa
      niecenzuralnego, co z pewnoscia dobrze nam zrobiwink))))

    • pesteczka5 Re: Kiedy maluch przeklina....? 10.07.03, 02:40
      No co ja poradzę, że duszę się ze śmiechu... Ale dzieci śpią.

      Mój synek (2,4) mówił;
      - I do dupy!!! (moja wina, moja... nawet nie wiedziałam, że tak mówię...)
      - Kulcie mmmać!!! (nie mam pojęcia, gdzie usłyszał, 'ciężkich' przekleństw u
      nas nikt nie używa, zresztą widać, że coś mu się pokręciło)
      -Jesteś śtala baba!!! (do mnie, usłyszał w piaskownicy, byłam świadkiem)

      Moja reakcja: Z E R O (poza miną do męża, żeby się nie śmiał!). No, na to
      ostatnie odpowiedziałam bez emocji, że jestem młoda, zgrabna i powabna, co
      zresztą niezupełnie jest prawdą odkąd mi trochę zalega po Kubusiu.

      I fascynacji było po dwa dni, minęło bez echa jak ręką odjął. Myślę, że u
      takich maluchów to najskuteczniejsza metoda. Ewentualnie spokojna uwaga nie
      wyróżniającym się tonem - tak nie mówimy, to nie są ładne słowa, ale raz.

      A w ogóle, pamiętam, że gdy byłam mała, mój tata używał
      uniwersalnego 'przekleństwa' : o, psia para! Nasze, domowe, i nie wstyd, gdy
      się wymnknie. Do dziś czasem tak mówi.

      A moja świętej pamięci babcia, osoba bardzo religijna, gotując obiad
      śpiewała 'Serdeczna Matko', ale gdy się zacięła w palec piszczała 'o k...mać'.
      Płakaliśmy wszyscy ze śmiechu, a Ona zawsze szczerze i żarliwie zaprzeczała!
      Myślę, że Gosię z szafką w głowie można usprawiedliwić.

      Przepraszam, że trochę zjechałam z teamtu...

      • edziecko_gosiah Re: Kiedy maluch przeklina....? 10.07.03, 09:13
        ale sie uśmiałam... to tak na miły początek dnia... od razu mi się zrobiło
        lepiej.
        Pozdrawiam, gosiah
    • aga_mama_tadzia Re: Kiedy maluch przeklina....? 11.07.03, 17:46
      Witam
      Mam dokladnie ten sam problem z synkiem (2,7).
      Podsluchal gdzies meza, ktory meczyl sie naprawiajac samochod.
      Jadac na swym rowerku nagle mowi: cos mi sie spjejdolilo.(sorry)
      ja do niego: aaa, cos ci sie zepsulo?
      on: tak zepsulo.
      Albo (znowu jadac): kuj...mac, sjubki zapomnialem.
      Lub siedzac przy stole z wielkim namaszczeniem: gowno, gowno.
      za kazdym razem jest mi wstyd, choc na szczescie zdarzylo mu sie tylko w domu
      tak mowic. odruchowo chce reagowac, mowic, ze to brzydko. ciezko jest
      ignorowac, zwlaszcza ze takie wyrazy u malego dziecka az "kluja" w uszy. i jak
      to male dranstwo wie dokladnie jakiego slowa uzyc w konkretnej sytuacji.
      podobno to normalne taka fascynacja brzydkimi slowami, mam nadzieje ze szybko
      mu minie.
      ciesze sie ze nie jestem sama!
      pozdrawiam
      aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka