mam dosyć własnego dziecka

19.07.07, 10:52
W pełni poświęciłam się synkowi,od urodzenia cały czas jest ze mną,można na
palcach u ręki policzyć ile razy został z kimś innym,mały jest do takiego
stopnia przywiązany do mnie,że musi być przy mnie nawet jak robie siusiu,do
tego jest okropnym marudą,chodzi i dosłownie jęczy,głowa pęka,zazdroszcze
koleżankom kiedy wychodzą gdzieś wieczorami chciałabym tez prowadzić takie
życie towarzyskie ale ilekroć z mężem wychodzimy nawet na spacer ja zaraz
chcę wracać do synka i sprawdzić czy wszystko jest dobrze. Są dni,że naprawde
mam synka dosyć i aby sie od niego uwolnić zostawiam go z mężem tłumaczac że
musze wyplewic w ogródku lub wymyślam sobie jakies inne zajęcie,przez to
obecnie dorobiłam sie problemów z kręgosłupem a przez nerwy wywołane ciągłym
marudzeniem synka mam już 15 kg niedowagi. Chce się uwolnic od synka ale nie
moge,z jednej strony brakuje mi takiego porzadnego wypoczynku,ciszy a
zdrugiej strony kocham mojego szkraba i wydaje mi się,że może poczuc się
odrzucony jesli nie będzie widzial przez dłuższy czas mamy. Mysle,ze problem
tkwi we mnie bo sama zostalam porzucona przez wlasna matke a teraz wydaje jej
sie ze wszystko jest ok.
    • alexxa6 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 10:57
      skoro wiesz gdzie problem leży i potrafisz ocenić sytuację,że jesteś
      nadopiekuńcza to już krok do przodu.Trzeba pracować nad sobą,a jeśli nie czujesz
      się na siłach,trzeba sięgnąć po fachową pomoc,np.psychoterapeuty.
      vanilla-cafe.net/
    • marysienka110 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 11:02
      Poszukaj niani albo zlobka, dalej tak nie dasz rady.
      Wykonczysz sie dziewczyno psychicznie.
      • paacynka Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 11:29
        myślę, że niania czy złobek to za duży przeskok, dla takiego problemu, bo mamę
        może to zbyt wiele kosztować.
        1.Musisz uświadomić sobie, że robisz krzywdę i sobie i dziecku.
        2. usiąść najpierw z mężem i z nim porozmawiać, że nie możesz ciągle z synkiem
        przebywać
        3. usiąść razem z dzieckiem i mężem i dziecku uwytłumaczyć "kochanie, mamusia
        jest już bardzo zmęczona będziesz teraz częściej bawił się z tatą"
        lub robić to na bierząco, przed samym wyjściem, no tak około godzinkę przed
        wyjaśnić że ty wychodzisz bo musisz odpocząć a synuś będzie teraz z tatą
        opiekował się wszystkim. Dzieci lubią takie zadania i bycie odpowiedzialnym.
        4. Czwarta rzecz to Ty musisz mieć obok siebie koleżankę, ciocię kogokolwiek z
        kim wyjdziesz i kto ci nie pozwoli wrócić, za pierwszym razem będzie trudniej.
        Idź chodźby do fryzjera, stamtad nie wyjdziesz z farbą na głowie wink a jak
        wrócisz zobaczysz, że nic się złego bez ciebie nie działo a synek jest
        szczęśliwy. Małymi kroczkami. Możesz go przyzwyczajać do pozostawania z kimś
        jeszcze by z mężem móc iść do kina. Na pewno macie rodzinę która wam pomaga,
        więc pewnie chętnie zostaną a dziecko w ferworze zabawy nie pamięta że mamy nie
        ma, tylko moment wyjścia z domu bywa trudny.
        • mama303 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 11:44
          paacynka napisała:

          > 3. usiąść razem z dzieckiem i mężem i dziecku uwytłumaczyć "kochanie, mamusia
          > jest już bardzo zmęczona będziesz teraz częściej bawił się z tatą"
          > lub robić to na bierząco, przed samym wyjściem, no tak około godzinkę przed
          > wyjaśnić że ty wychodzisz bo musisz odpocząć a synuś będzie teraz z tatą
          > opiekował się wszystkim. Dzieci lubią takie zadania i bycie odpowiedzialnym.

          A po co sie tłumaczyc dziecku dlaczego mamusia wychodzi? Czym jest zmęczona?
          dzieckiem?
          Po co dziecku taka odpowiedzialność? Nie bardzo rozumiem.
          Poprostu mama wychodzi a tata zostaje, nie trzeba się dziecku tłumaczyć,
          zwłaszcza że to nic złego.
          • marysienka110 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 12:07
            zdadzam sie w 100 % przeciez tatus dziecku nie tlumaczy ze musi sobie teraz wyjsc troche popracowac.
            Mama ma swoje prawa, a opieka nad malym dzieckiem to praca na 3 zmiany. I to zarowno fizyczna jak i
            intelektualna.
            Moim zdaniem to ty musisz dac sobie prawo do odpoczynku i odreagowania.
            I O SIEBIE ZADBAC POD TYM KATEM.
            Dziecku jest potrzebna mama zadowolona a nie udreczona.
            Bo skad jak nie od rozica nauczy sie bycia szczesliwym.
            • nangaparbat3 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 12:48
              A ja jestem za mówieniem dziecku, ze mama jest zmeczona, a tata idzie do pracy.
              Powinno wiedzieć, ze dorosli maja swoje sprawy i swoje emocje. Swoje zycie.
              Inaczej w wieku lat 30 bedą traktować matke jak robota kuchennego (jest taki
              wątek własnie).
              • mama303 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 13:16
                nangaparbat3 napisała:

                > A ja jestem za mówieniem dziecku, ze mama jest zmeczona,

                że mama jest zmeczona mozna mówic i dlatego np. musi poleżeć, posiedziec ale
                nigdy nie powiedziałabym mojemu dziecku że wychodze bo musze sobie od niego
                odpocząc. Obawiam sie że małe dziecko zupełnie tego nie zrozumie a moze to
                bardzo przeżyć.
                • nangaparbat3 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 13:33
                  Że od niego, tez bym nie mowiła, ale ze wychodze na spacer, bo jestem zmeczona i
                  chce odpocząć - czemu nie?
                • paacynka Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 15:29
                  mama303 napisała:

                  > nangaparbat3 napisała:
                  >
                  > > A ja jestem za mówieniem dziecku, ze mama jest zmeczona,
                  >
                  > że mama jest zmeczona mozna mówic i dlatego np. musi poleżeć, posiedziec ale
                  > nigdy nie powiedziałabym mojemu dziecku że wychodze bo musze sobie od niego
                  > odpocząc. Obawiam sie że małe dziecko zupełnie tego nie zrozumie a moze to
                  > bardzo przeżyć.

                  a kto napisała że tak ma powiedzieć?
                  czytaj ze zrozumieniem
                  • mama303 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 15:57
                    paacynka napisała:

                    > > nigdy nie powiedziałabym mojemu dziecku że wychodze bo musze sobie od nie
                    > go
                    > > odpocząc. Obawiam sie że małe dziecko zupełnie tego nie zrozumie a moze t
                    > o
                    > > bardzo przeżyć.
                    >
                    > a kto napisała że tak ma powiedzieć?
                    > czytaj ze zrozumieniem

                    Ty Tak napisałaś,
                    >3. usiąść razem z dzieckiem i mężem i dziecku uwytłumaczyć "kochanie, mamusia
                    jest już bardzo zmęczona będziesz teraz częściej bawił się z tatą"
                    Jak dla mnie zabrzmiało okropnie


                    • paacynka Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 20:17
                      mamusia jest bardzo zmęczona to nie to samo co mamusia jest bardzo zmęczona
                      tobą.
                      ja często jeśli jestem zmęczona mówię do moich dzieci że zmęczona jestem
                      bardzo, musze poleżeć i jeśli coś potrzebują to niech proszą tatę w czasie
                      mojego odpoczynku, jakoś potrafią to zrozumieć od malutkiego. I tak samo robię,
                      gdy to mąż jest zmęczony. Nie dopisuj czegoś czego nie napisałam ja. Dzieci to
                      też ludzie i jak są zmęczeni to też im dajemy czas na odpoczynek, to naturalne
                      wychowywanie wrażliwego człowieka.
              • paacynka Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 15:28
                otóż to, z dzieckiem trzeba rozmawiać o codziennych sprawach, wtedy ono za
                kilkanaście lat do was przyjdzie i też porozmawia, traktowanie dziecka nie po
                partnersku powoduje, że ono również wam nic nie powie.
                To nie jest tłumaczenie się i jak najbardziej należy powiedzieć dziecku że
                zmęczenie również spowodowane jest opieką nad nim, gotowaniem, sprzątaniem itd.
                • mama303 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 15:39
                  paacynka napisała:


                  > To nie jest tłumaczenie się i jak najbardziej należy powiedzieć dziecku że
                  > zmęczenie również spowodowane jest opieką nad nim

                  Nigdy bym tego nie powidziała małemu dziecku. Dziecko rozumie swiat bardzo
                  dosłownie i może się obwiniać że mama jest przez niego zmęczona. To my dorosli
                  rozumiemy te skomplikowane relacje miedzyludzkie że np mozna dziecko bardzo
                  kochac i jednoczesnie mieć go dośc, byc nim zmeczonym. Dziecko tego nie
                  zrozumie. Zbyt duza odpowiedzialność jak na mały rozumek.
                  • nangaparbat3 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 15:45
                    Chyba czasem nie doceniamy małych rozumkow. Zawsze z dzieckiem rozmawialam o
                    wszystkim, pamietam za to, jak w przedszkolu doskonale rozumiała, ze dzieci
                    zamiast "gniewam sie na ciebie" mówią "nie lubie cie". I tak dalej.
                    Nie pamietam juz, czy mowiłam córce, że jestem zmeczona opieka nad nia - ale
                    zupelnie dobrze moge sobie wyobrazic zdanie: nie bedę ci juz teraz czytać,
                    zmeczyłam sie, musze teraz zajać sie czyms innym
                    Mam wrazenie, ze w budzeniu poczucia winy w dzieciach nieskończenie wiekszą role
                    odgrywaja sygnaly niewerbalne, zwłaszcza te sprzeczne ze słowami.
                    • mama303 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 15:52
                      nangaparbat3 napisała:

                      >> Nie pamietam juz, czy mowiłam córce, że jestem zmeczona opieka nad nia - ale
                      > zupelnie dobrze moge sobie wyobrazic zdanie: nie bedę ci juz teraz czytać,
                      > zmeczyłam sie, musze teraz zajać sie czyms innym

                      To drugie zdanie bedzie zrozumiałe dla dziecka jak najbardziej, pierwsze
                      napewno nie albo zostanie zrozumiane źle.
                  • franklin76 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 16:22
                    Zgadzam się
                    Co innego powiedzieć : Jestem zmęczona
                    a co innego: jestem zmęczona przez ciebie (w jakiejś formie)
                    Dla dziecka urasta to do rangi problemu.
                    uważam że na partnerstwo jest czas później, poza tym partnerstwo nie może
                    oznaczać, że traktujemy małe dziecko jak dorosłego - to wywołuje u niego
                    frustrację.

                    Rozumiem autorkę wątku - sama kiedyś przerabiałam takie uzaleznienie córci ode
                    mnie- ale przyznaję była to moja wina. Dobra kochająca mama musi dać szansę
                    dziecku na zbudowanie poprawnych relacji z otoczeniem.
                    Z czasem, jak trochę odpuścisz, znikną negatywne emocje.
                    Powodzenia!
    • nangaparbat3 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 12:45
      Kochana, nie jest OK.
      To rzeczywiscie w Tobie jest problem, jeśli pozostawienie synka z jego tatą
      wymaga od Ciebie az takich tłumaczeń. Przeciez masz prawo zostawic synka z
      kimkolwiek i pojść do kina, do kolezanki czy na basen, i to zawsze bedzie w
      porzadku.
      Jedno jest pewne, ze to nie Ty masz się uwolnic od synka, tylko synek od Ciebie.
      ale absolutnie nie powinnas sie winic za to co się dzieje - jesli sama masz tak
      bolesne doswiadczenia, nie moze byc inaczej.
      Mnie sie zdaje - nie zdaje, to jest oczywiste - ze koniecznie potrzebujesz
      pomocy, natychmiast. Bo na razie działasz nie Ty, ale ta biedna porzucona
      dziewczynka, dla ktorej mysl o rozstaniu matki z dzieckiem jest nie do zniesienia.
      Najlepiej, gdyby pomogł Ci psycholog, ale nie wiem, gdzie mieszkasz, jak z
      dostępem. więc jesli nie psycholog, jakaś inna madra, ciepla osoba, gotowa Cie
      wysluchać i wspierac w oddzielaniu sie od tamtych Twoich przezyc powolutku, krok
      po kroku.
      Ściskam Cie i pozdrawiam najserdeczniej - nanga
    • madox38 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 14:38
      Powiem tak,
      uzależniłaś się od dziecka,
      uzależniłaś dziecko od siebie
      i w dodatku myslisz że, jesteś absolutnie niezastąpiona!!!
      Zacznij od tego że, dziecko nie jest twoją własnością i nie wychowujesz go dla
      siebie!!! Jak ma się nauczyc samodzielności kiedy Ty zawsze jesteś???Dawaj mu
      do zrozumienia że, jest już duży i może coś tam zrobić sam, albo dawaj mu
      jakieś zadania i wychwalaj za każdy objaw samodzielności!!!
      Wysikać się bez niego nie umiesz, albo on nie umie nawet chwili być sam...
      Rola taty też ma tu wielkie znaczenie, czy Ty aby nie zepchnęłaś go na dalszy
      plan??? i nie odebrałaś mu szczęśliwego ojcostwa???Dziecko nie może rządzić w
      domu a Ty nie jesteś niezastąpiona . W ostateczności jak sobie nie poradzisz to
      zgłoś się do programu Niania, oni maja 100% skuteczności.
      Jak wyobrażasz sobie przyszłość, pójdziesz z nim do przedszkola,do szkoły, na
      randkę, na boisko z kolegami??? Ośmieszasz tylko siebie i jego.Nadopiekuńcza
      matka to przekleństwo faceta , nawet małego.
      Pomyśl nad tym, przełam się bo w Tobie samej tkwi największy problem.Jeśli
      chcesz wyjść, uzmysłów sobie że, zostawiasz go pod dobrą opieką i żadna krzywda
      mu się nie stanie(wiesz dobrze że nic mu nie będzie!!!).a jak jego relacje z
      rówieśnikami??? Bronisz go własną piersią???Opamiętaj się dziewczyno zanim
      sfiksujecie oboje, a pomyśl jeszcze co może zrobić Twój mąż, kiedy nie będziesz
      miala dla niego czasu...Znajdzie sobie laskę która będzie umiała znaleźć dla
      niego czas...
      Przemyśl to...
      Pozdrawiam
      • nangaparbat3 Madox 19.07.07, 15:46
        ochrzaniasz dziewczyne, ktora jako dziecko została porzucona przez wlasna matkę.
        Mam nadzieje, ze czytalaś szybko i nie zauwazylas tych słów.
        • verdana Re: Madox 19.07.07, 16:29
          Niestety, fakt porzucenia przez własną matke tłumaczy te zachowania, ale ani
          ich nie usprawiedliwia (no, moze trochę), ani co gorsza nie powstrzyma
          przewidywanych dosyć trafnie możliwych konsekwencji. takt taktem, a prawda -
          prawdą.
          Nie wiem dlaczego nie można dziecku powiedzieć "Jestem zmeczona przez ciebie,
          bo caly dzień czegos ode mnie chciałeś" (co dziecko i tak doskonale dostrzega,
          a nie ma nic gorszego niż rozbiezność między słowami a zachowaniem)- to nie
          jest to samo co "jestem zmęczona tobą". Widocznie jestem wyrodna, bo ja tak
          dzieciom mowiłam często - mam już dosyć, zmęczyłam się, chce sobie spokojnie
          poczytać.
          Efekty sa dobre - jak byłam zmęczona, to jakieś dziecie bez szemrania
          przynioslo kawę, zajęło się bratem, wyprasowało moją spódnicę (to już starsze)
          i klnąc może nawet umyło łazienkę.
          • paacynka Re: Verdana 19.07.07, 20:23
            Jesteś normalna a nie wyrodna, to jest uczenie życia w rodzinie i
            społeczeństwie a nie pokazywanie roli matki/kobiety jako służącej. Jeśli taka
            córka wyjdzie z takiego domu sama będzie służącą, a syn będzie szukał służącej
            a nie partnerki, na partnertwo z dzieckiem jest czas zawsze, przecież wiadomo
            że nie chodzi o to by to dziecko decydowało o finansach, aczkolwiek w moim domu
            i te kwestie zawsze są omawiane na głos i dzieci wiedzą że kasa z nieba nie
            leci. Także widzę że są tu osoby, które nie doceniają inteligencji swoich
            dzieci. Dzieci więcej rozumieją i wyczuwają również to że nie traktujemy ich
            poważnie z tego się rodzą frustracje nie z partnerstwa.
          • mama303 Re: Madox 20.07.07, 09:48
            verdana napisała:

            > Nie wiem dlaczego nie można dziecku powiedzieć "Jestem zmeczona przez ciebie,
            > bo caly dzień czegos ode mnie chciałeś" (co dziecko i tak doskonale
            dostrzega,

            Przeceniasz Verdana kilkulatka, że tak sobie to wszystko przeanalizuje i
            zrozumie.

            to nie
            > jest to samo co "jestem zmęczona tobą".

            Dla kilkulatka - to samo

            > Efekty sa dobre - jak byłam zmęczona, to jakieś dziecie bez szemrania
            > przynioslo kawę, zajęło się bratem, wyprasowało moją spódnicę (to już starsze)
            >
            > i klnąc może nawet umyło łazienkę.

            No własnie masz na mysli starsze dzieci a tu chodzi o malucha, uzaleznionego od
            matki.
            • nangaparbat3 Re: Madox 20.07.07, 10:04
              mama303 napisała:



              >
              > No własnie masz na mysli starsze dzieci a tu chodzi o malucha, uzaleznionego od
              >
              > matki.

              Nie nie, przeciez rzecz w tym, ze jesli maluch zrozumie (a naprawdę maluchy, z
              ktorymi uczciwie i bez lęku gada się o wszystkim od samego początku, rozumieja o
              wiele wiecej niz zwyklismy sądzić), nie bedzie problemu z nastolatkiem.
              • mama303 Re: Madox 20.07.07, 10:49
                nangaparbat3 napisała:

                > mama303 napisała:
                >
                >
                >
                > >
                > > No własnie masz na mysli starsze dzieci a tu chodzi o malucha, uzaleznion
                > ego od
                > Nie nie, przeciez rzecz w tym, ze jesli maluch zrozumie (a naprawdę maluchy, z
                > ktorymi uczciwie i bez lęku gada się o wszystkim od samego początku,
                rozumieja
                > o
                > wiele wiecej niz zwyklismy sądzić), nie bedzie problemu z nastolatkiem

                powiem szczerze że mam zupełnie odwrotne podejście do problemu rozumienia
                świata przez kilkuletnie dzieci.
                To nam dorosłym wydaje się że one prawie wszystko rozumieją i stąd wiele
                problemów wychowawczych, nerwów i przypisywanie dzieciom np. złośliwości /bo
                np. rozumie że cos nie wolno a jednak to robi/ magicznych umiejętności
                manipulowania innymi /płacze bo chce cos wymusić/ itd.
                Prawda jest taka że dzieci niewiele jeszcze rozumieją i mają przed sobą wiele
                życia aby zrozumieć relacje międzyludzkie i np. taką skomplikowaną rzecz że
                mama może być nim i opieką nad nim zmęczona. Przeciętny dwu, trzy czterolatek
                nie pojmie tego bez poczucia winy, jestem pewna.
                Z dziećmi owszem trzeba dużo rozmawiać ale nie zapominać że dzieli nas wiele
                lat, przemyśleń, doświadczeń itd. Nie można obarczać małego dziecka zbyt
                poważnymi problemami życia codziennego. Autorka wątku ma poważny problem i musi
                go rozwiązać sama albo z pomocą innych dorosłych bez „wtajemniczania” w to
                dzieciaka /w żadnej formie/
                • nangaparbat3 Re: Madox 20.07.07, 18:48
                  mama303 napisała:

                  > To nam dorosłym wydaje się że one prawie wszystko rozumieją i stąd wiele
                  > problemów wychowawczych, nerwów i przypisywanie dzieciom np. złośliwości /bo
                  > np. rozumie że cos nie wolno a jednak to robi/ magicznych umiejętności
                  > manipulowania innymi /płacze bo chce cos wymusić/ itd.
                  Bynajmniej nie to miałam na mysli i jestem przekonana, ze Verdana podobnie.
                  Wielokrotnie spierałam sie z rodzicami oskarżajacymi dziecko o zlosliwość, a
                  zwłaszcza manipulacje.
                  ale zauważ, te oskarżenia z reguły padają z ust osób, ktore wlasnie z dziecmi
                  nie rozmawiaja, a tylko wydaja polecenia, zakazują, chwalą, karzą. Tak to juz
                  jakos jest.


                  > Prawda jest taka że dzieci niewiele jeszcze rozumieją i mają przed sobą wiele
                  > życia aby zrozumieć relacje międzyludzkie i np. taką skomplikowaną rzecz że
                  > mama może być nim i opieką nad nim zmęczona. Przeciętny dwu, trzy czterolatek
                  > nie pojmie tego bez poczucia winy, jestem pewna.

                  a ja jestem pewna, ze wielokrotnie łatwiej o poczucie winy, kiedy zamiast
                  powiedzieć prawde jestesmy słodkie, a roznosi nas wsciekłość na dziecko, od
                  ktorego chcemy odpocząć. Ja bym nie podkreślała zmeczenia DZIECKIEM, ale nie
                  przesadzałabym z pilnowaniem się, by nie powiedzieć: ta zabawa juz mnie
                  zmeczyła, teraz chcę odpocząć.




                  > Z dziećmi owszem trzeba dużo rozmawiać ale nie zapominać że dzieli nas wiele
                  > lat, przemyśleń, doświadczeń itd. Nie można obarczać małego dziecka zbyt
                  > poważnymi problemami życia codziennego.
                  Oczywiście. ale większość rzeczy mozna powiedziec w sposob nieobciążający.
                  I całe doświadczenie, mądrość i inwencja rodziców powinny skupić na tym jak w
                  sposob uczciwy, zrozumialy i nieobciążający, zawsze dostosowany do wieku
                  dziecka, powiedzieć dziecku prawdę. Tego tylko w wyjatkowych, tragicznych
                  sytuacjach sie nie da. Naprawdę.

                  Autorka wątku ma poważny problem i musi
                  >
                  > go rozwiązać sama albo z pomocą innych dorosłych bez „wtajemniczania̶
                  > 1; w to
                  > dzieciaka /w żadnej formie/

                  Ja na pewno pisallam o konieczności pomocy psychologicznej. I na pewno w głowie
                  mi nie postało, by w historie porzucenia matki przez babcie wtajemniczać tak
                  małe dziecko. Skąd Ci takie rzeczy przychodzą do głowy?
                  • mama303 Re: Madox 20.07.07, 20:54
                    nangaparbat3 napisała:

                    > ale zauważ, te oskarżenia z reguły padają z ust osób, ktore wlasnie z dziecmi
                    > nie rozmawiaja, a tylko wydaja polecenia, zakazują, chwalą, karzą. Tak to juz
                    > jakos jest.

                    Albo za dużo rozmawiaja i za duzo tłumaczą liczac że wszystko powinno dziecko
                    rozumieć- tez tak jest
                    > a ja jestem pewna, ze wielokrotnie łatwiej o poczucie winy, kiedy zamiast
                    > powiedzieć prawde jestesmy słodkie, a roznosi nas wsciekłość na dziecko>
                    >
                    Że niby dziecko to sobie wszystko tak przeanalizuje?... aha mama robi słodkie
                    oczy ale jest nieszczera, pewnie to przezemnie.
                    No własnie piszę - kilkukrotne przeceniania intelektu kilkulatka.
                    >
                    > Oczywiście. ale większość rzeczy mozna powiedziec w sposob nieobciążający.
                    > I całe doświadczenie, mądrość i inwencja rodziców powinny skupić na tym jak w
                    > sposob uczciwy, zrozumialy i nieobciążający, zawsze dostosowany do wieku
                    > dziecka, powiedzieć dziecku prawdę. Tego tylko w wyjatkowych, tragicznych
                    > sytuacjach sie nie da. Naprawdę.

                    No własnie o to mi chodzi. Acha i nie jestem zwolenniczka mówienia zawsze
                    prawdy zwłaszcza małemu dziecku. Dlatego uważam że nie nalezy dać dziecku w
                    żaden sposób odczuc że mama jest zmeczona jego obecnoscią chociaz to czysta
                    prawda. sama ciagła obecnosc dziecka ja męczy w moim przekonaniu.

                    > Ja na pewno pisallam o konieczności pomocy psychologicznej. I na pewno w
                    głowie
                    > mi nie postało, by w historie porzucenia matki przez babcie wtajemniczać tak
                    > małe dziecko. Skąd Ci takie rzeczy przychodzą do głowy?

                    A Tobie skad takie rzeczy przychodza do głowy, że mnie takie rzeczy przychodza
                    do głowy.
                    Chodziło mi o próby tłumaczenia sie przed dzieckiemże mamusia jest bardzo nim
                    zmęczona i teraz częsciej bedzie sie w zwiazku z tym bawić z nim tatuś. No to
                    mi zabrzmiało jak zrzucanie odpowiedzialnosci za zły stan psychiczny matki na
                    dzieciaka
                    • verdana Re: Madox 20.07.07, 21:07
                      Mozna nie powiedzieć dziecku, że mama jest zmęczona jego obecnoscią, ale nie da
                      się "nie dac odczuć dziecku, ze mama jest zmęczona". Bo mama nie cyborg - nagle
                      traci entuzjazm, nie odpowiada na pytania, czesto zaczyna być zła. I dziecko
                      martwi się "Co się stało, co zlego zrobiłem?"
                      Uwazam, ze jednym z najpowazniejszych błędow wychowawczych jest nie mówienie
                      dziecku prawdy o swoich uczuciach (chyba, ze to sa uczucia skrajnie negatywne)
                      i udawania przed dzieckiem , ze zawsze wszystko jest w porządku. Po pierwsze
                      dlatego, ze dziecko i tak wie, ze nie jest - tylko nie wie co. Traci poczucie
                      bezpieczeństwa (mama mnie chyba dzis nie lubi, dlaczego?). Po drugie - nie uczy
                      się odczytywanie nastrojów innych ludzi - kiedy mama mówi - jestem zmęczona,
                      jestem zła, jestem smutna - to dziecko uczy się, jak wygląda i zachowuje się
                      człowiek zmęczony, zły, smutny. Kiedy mama jest smutna czy zmęczona, a temu
                      zaprzecza - dziecko ma w glowie metlik. Widzi jedno, a słyszy drugie. I w
                      efekcie staje się "głuche" na cudze uczucia. No i wreszcie nie uczulając
                      małego czlowieka na własne uczucia - niszczymy w nim empatię. Zmęczonej mamie
                      można pomoc, smutną pocieszyc, złej - zejść z drogi. Dziecko zapewniane zawsze,
                      ze wszystko jest OK szybko uczy sie jednego - mamie pomoc jest niepotrzebna,
                      mama nie ma prawa do wlasnych uczuć. Że zmęczona mama to wyrodna mama - dobra
                      mama jest zawsze na usługi dziecka.
                      • lolinka2 Re: Madox 20.07.07, 21:25
                        zgadzam się verdano, święte słowa.
                      • mama303 Re: Madox 20.07.07, 21:35
                        verdana napisała:

                        > Mozna nie powiedzieć dziecku, że mama jest zmęczona jego obecnoscią

                        Nigdy nie nalezy tego powiedzieć, tak uważam. Nawet dorosli ludzie mogliby sie
                        takim wyznaniem poczuć dotknieci a co dopiero małe dziecko. Gdyby mi mój mąz
                        powiedział "Kochanie wiesz jestem juz tak zmeczony psychicznie Twoim ciagłym
                        towarzystwem że muszę sobie gdzies wyskoczyć sam na pare dni" to pewnie bym to
                        zrozumiała ale my jestesmy dorosli, mamy długi staz małżeński, znamy sie jak
                        łyse konie itd.
                        Ale gdyby mi to zakomunikował niedługo po ślubie to bym sie poczuła bardzo
                        niefajnie.

                        Z resztą Twojego postu całkowicie sie zgadzam oczywiscie ta prawda o uczuciach
                        lub samopoczuciu mamy powinna byc dostosowana do możliwosci intelektualnych
                        dziecka. Uczucia ludzkie bywaja czasem bardzo skomplikowane.
    • cyborgus Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 20:51
      he he, mam tez mala marudke w domu i tez bylam porzucona przez matke..........

      Ale jak chce wyjsc z domu to wychodze, dziecku mowimy ze mama idzie do
      sklepu/fryzjera/na basen/gimnastyke i tyle. Nie mowie jej ze ide, bo jestem
      zmeczona. Ide bo ide, bo jest to normalne. Mala nieraz to przezywa,bo jest
      dzieckiem bardzo wrazliwym, ale na ogol swietnie spedzaja czas z tata.
      Ostatnio zaczelam wychodzic na basen w porze kapieli i szykowania sie do
      spania - wspaniale uczucie wiedziec, ze wroce i dziecko pachnace bedzie w
      lozeczku albo jzu spac, albo czekac na mame zeby razem poczytac. Odpoczywam i
      emocjonalnie, i fizycznie.

      W sumie nie rozumiem po co wymyslasz jakies cuda ze muszisz wyjsc, ze az
      cierpietniczo dorobilas sie bolu kregoslupa?? zamiast wymyslac - idz na basen,
      pomoze ci na ten kregoslup.
      Dziecku krzywda sie nie dzieje, wrecz przeciwnie - uczy sie ze swiat sie nie
      konczy gdy mama znika z pola widzenia A moze tego sie boisz?..........

      U nmnie najlepsza rzecza okazalo sie wyjechanie na weekend z kolezanka - bardzo
      pomoglo unormowac stosunki. I wbrew naszym obawom, ze maz bedzie mial ryczacy
      sajgon w domu - mala zniosle to calkiem niezle, mysle ze bardzo jej sie
      podobalo ze jest caly czas z tata. Zrob dziecku prezent - daj mu szanse pobyc z
      tata sam na samsmilesmilesmile
    • lolinka2 Re: mam dosyć własnego dziecka 19.07.07, 23:02
      Wiesz co, leć dziewczyno do psychologa na konkretną terapię, bo póki co to widzi
      mi się, że jak twoja matka przegięła w jedną tak ty w dokładnie odwrotną stronę
      przeginasz, a to jest cokolwiek bez sensu. I tak się zapętliłaś we własne
      przeginanie że twoje mechanizmy obronne już nie wyrabiają...
      Nie jest normalne że siedzisz z dzieckiem 24/7. To pewne
      Nie jest normalne że obcy ludzie siedzą z twoim dzieckiem większość czasu. To
      też pewne.
      Nie jest normalne że nie cieszy cię czas spędzany z dzieckiem. To do naprawienia.
      I nie jest normalne że dzieciak jęczy cały czas. IMHO marudzi bo mu też obecna
      sytuacja ciąży a jako dziecko nie ma głowy do jej rozwikłania.
      • scher Re: mam dosyć własnego dziecka 21.07.07, 20:42
        lolinka2 napisała:

        > Wiesz co, leć dziewczyno do psychologa na konkretną terapię

        Mam wątpliwości, czy najlepszym lekarstwem na normalne ludzkie problemy w
        typowych okolicznościach są psychologowie z ich terapiami.
    • camel_3d wyslij synka z mezem na wakacje... 20.07.07, 10:17
      popros meza, zeby zabral synka gdzies od czasu do czasu. Moze jakis weeknd
      gdzies poza domem (bez ciebie). Na poczatku bedzie to problem dla dziecka, ale
      przyzwyczai sie.
    • jola_ep Re: mam dosyć własnego dziecka 21.07.07, 15:46
      > mały jest do takiego
      > stopnia przywiązany do mnie,że musi być przy mnie nawet jak robie siusiu

      Dużo zależy od wieku dziecka. Dla dziecka w wieku 13 miesięcy to normalne zachowanie. Jest to pewnien etap rozwoju, który mija, w zasadzie już za parę miesięcy powinien się bardziej "odkleić". W dodatku dzieci są różne: jedne bardziej potrzebują bliskości mamy, inne mniej. Wspólne chodzenie nawet do kibelka w tym wieku to w zasadzie normalka.
      Moja pierwsza córa była taka "przyklejona". Pamiętam, że mąż zrobił płotek oddzielający naszą malutką kuchenkę od pokoju. Ja chowałam się tam jak w wielkim kojcu i mogłam przez parę chwil rozkoszować się tym, że mnie nie dosięgnie. A ona wisiała sobie z zębami na płotku i spokojnie czekała, aż wyjdę smile)

      Taka ciągła obecność - potrzebna dla dzieci na pewnym etapie rozwoju - może być trudna dla matki. Szczególnie jak się jej wymagający egzemplarz trafi. Trzeba wiec jakoś o siebie zdabać - oczywiście dla dobra dziecka.

      Myślę, że radyklane rozwiązania: niania, żłobek, wyjazd z mężem itp. są niepotrzebne lub nawet niewskazane. Lepiej zadbać o odrobinę przestrzeni dla siebie i odpoczynek. Może zacząć od zadbania o kręgosłup? Jeśli już niedomaga, to sygnał poważnego zagrożenia. Warto poszukać pilates, tai chi lub jogi. Są to systemy dobre dla kręgosłupa, a co najważniejsze - ćwiczy się je grupowo smile Będzie więc to wyjście "do ludzi". W tym celu nawet do większego miasta warto wyjechać. Parę godzin dziecko spokojnie przetrzyma. Zrobisz to dla jego dobra.

      Nie chodzi tylko o potrzeby dziecka. Matce też się czasem coś "w głowie przestawia" i bycie z dzieckiem staje się dla niej niemal koniecznością. To takie zabezpieczenie "natury" abyśmy troskliwie zajęły się swoimi małymi. Bardzo silnie czułam coś takiego. gdy moje dzieci były malutkie. W naszych organizmach działa fabryka chemiczna i są produkowane nawet substancje uzależniające. Tak działa miłość: gdy jej obiekt jest daleko, produkcja jest wstrzymama, czujemy głód i trudno wtedy o radość. Oczywiście nie każdy jest równie podatny na tę chemię. Ja jestem smile) Ale to z czasem mija. Dziecko dorasta i coraz łatwiej jest nam je zostawić na dłużej.
      Jeśli trudno Ci zostawiać na długo - zostawiaj na krótko.

      Więc raczej posuwajmy się małymi kroczkami. Na przykład wprowadź codzienny zwyczaj: mama wychodzi, tata zajmuje się dzieckiem - może da się wysłać ich na spacer? A wolny czas przeznaczyć dla siebie? Jak piszą wyżej: mama ma prawo być zmęczona. Mama ma swoje potrzeby. Należy o nią zadbać, bo dbając o matkę (o siebie), dbamy o dziecko smile
      A dzieci łatwo to akceptują.

      Może znajdź sobie jakieś hobby? Ja zaczęłam wyszywać (haft krzyżykowy) - bo mając malutkie dzieci marzyłam, aby zrobić coś ładnego, trwałego i koniecznie niepraktycznego wink

      Pozdrawiam
      Jola
Pełna wersja