karola_0
19.07.07, 10:52
W pełni poświęciłam się synkowi,od urodzenia cały czas jest ze mną,można na
palcach u ręki policzyć ile razy został z kimś innym,mały jest do takiego
stopnia przywiązany do mnie,że musi być przy mnie nawet jak robie siusiu,do
tego jest okropnym marudą,chodzi i dosłownie jęczy,głowa pęka,zazdroszcze
koleżankom kiedy wychodzą gdzieś wieczorami chciałabym tez prowadzić takie
życie towarzyskie ale ilekroć z mężem wychodzimy nawet na spacer ja zaraz
chcę wracać do synka i sprawdzić czy wszystko jest dobrze. Są dni,że naprawde
mam synka dosyć i aby sie od niego uwolnić zostawiam go z mężem tłumaczac że
musze wyplewic w ogródku lub wymyślam sobie jakies inne zajęcie,przez to
obecnie dorobiłam sie problemów z kręgosłupem a przez nerwy wywołane ciągłym
marudzeniem synka mam już 15 kg niedowagi. Chce się uwolnic od synka ale nie
moge,z jednej strony brakuje mi takiego porzadnego wypoczynku,ciszy a
zdrugiej strony kocham mojego szkraba i wydaje mi się,że może poczuc się
odrzucony jesli nie będzie widzial przez dłuższy czas mamy. Mysle,ze problem
tkwi we mnie bo sama zostalam porzucona przez wlasna matke a teraz wydaje jej
sie ze wszystko jest ok.