olamazur
22.10.07, 12:58
Mój synek jest rozwinięty intelektualnie ponad swój poziom -
słownictwo, sposób wypowiadania się, budowania zdań jak u dziecka
rok lub więcej starszego. Rozwój emocjonalny - pewnie na swoim
poziomie. A może niżej? Tak by się zdawało, bo powstały między
poziomami intelektualnym a emocjonalnym rozdźwięk potęguje takie
wrażenie.
Jak to jest? Dziecko buduje zdania wielokrotnie złożone, potrafi
zrozumieć abstrakcyjne rzeczy, da się z nim poważnie porozmawiać i
jest w stanie zrozumieć skomplikowane procesy na podstawie niemalże
jedynie słownego wyjaśnienia. Ale jak mu się nie chce - nie wiem:
włączyć myślenia (?) - to płacze albo piszczy, czasem kładzie się na
ziemi, krzyczy, histeryzuje. Nie _chce_, by tłumaczenie do niego
trafiło i go uspokoiło? Nie _potrafi_ go przyjąć? _Musi_ swoje
wypłakać, bo ma tylko 2,5 roku? Nie umie, tak? To dlaczego po paru
godzinach umie opisać, co się działo? Emocjonalnie - histeria;
intelektualnie: spojrzenie z boku, analiza, co kto w domu robił
podczas jego histerii i dlaczego!
Czy to się będzie pogłębiało? Ten rozdźwięk. Czy to typowe?
Moja koleżanka ma bardzo rozwiniętego 10-letniego syna. Przeszedł
badania psychologiczne, które wykazały, że wiedzę, intelekt,
bystrość umysłu ma na poziomie gimnazjalisty, a emocjonalnie jest na
poziomie dziecka rok-dwa młodszego! Ma kłopoty z kontaktami
rówieśnikami (czuje się nielubiany), przyjaźni się z dziećmi kilka
lat starszymi od siebie. Koleżanka połżartem mi poradziła, bym nie
rozwijała swego dziecka...
Jestem ciekawa Waszych wypowiedzi na ten temat.