W czwartek zaczęła mieć katar, od razu pobiegłam do pediatry, bo zakasłała ze
2 razy. A ta idiotka zlekceważyła mnie i uznała, że panikuję bez potrzeby, że
kaszel to nic takiego. W sobotę wezwałam inna i choć osłuchowo nic nie
wsyszło- na wszelki wypadek przepisała 2 syropki- jeden homeopatyczny i drugi
eurespal, doadktkow robione kropeli do nosa.
Gdyby kaszel się nasilał zostawiła skierowanie do szpitala.
Pół soboty ryczałam.
Jest poprawa ale wiecie jak panicznie sie boje o mała, nasłuchałam się,
naczytałam o zapaleniu płuc.

(( Ze czasem u tak małych dzieci przebiega bez
temperatury (mała nie ma gorączki)i osłuchowo nie da się usłyszeć.
Pocieszcie laski bo oszaleję.